Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Początkowo na czele tej niewielkie wyprawy znalazła się Sroka wraz z Mysiowąsą, która jako pierwsza cokolwiek wyczuła. Cały czas w pobliżu kręcił się również Lew z dwójką pozostałych wojowników. Wiedzieli jedno - zarówno to, co wyczuł terminator, jak i to, co wyczuła szara wojowniczka świadczyło o tym, że Nocna Wichura stoczyła potyczkę z lisem, ale nie mogli wiedzieć, czy wyszła z niej cało i w jaki sposób się ona skończyła. Sroka powinna się cieszyć, że nigdy nie była na żadnym pogrzebie. W niektórych klanach grzebanie zmarłych było codziennością. Chociaż, czy Sroka nie widziała czasem ciał Cietrzewiowego Grzbietu i Jaszczurczego Języka? Przynajmniej powinna.
Cała brygada szła spokojnie w kierunku Siedliska Koni przy okazji nasłuchując uważnie, ponieważ nie chcieli zostać w żaden sposób zaskoczeni. Z nieba leniwie zaczął prószyć drobny śnieg. Żadne z nich nie wyczuwało zagrożenia, a ślady prowadziły w jednym kierunku. W pewnym momencie dwie długości drzewa od siebie zobaczyli rzeczony, osławiony płot. Drewniane deski, przysypane subtelną warstwą śniegu. Lekki Krok zatrzymał się i spojrzał pytająco na Mysiowąsą oraz Kwaśnego.
- Mówiłem, że prowadzą do siedliska. Idziemy dalej? - wypalił w końcu. Zapachy prowadziły właśnie tam.
Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*)
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC]
Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC]
Partner: Akacja (*)
Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
xxW pierwszej chwili zaskoczona odwróciła głowę w stronę Sroczej Łapy, zaraz słuchając jej pytania już z uwagą. Tym razem nie sam głos czarno-białej ją zaskoczył, a jej słowa, gdyż pytała o lisa, najwyraźniej mając na myśli starcie Nocnej Wichury. Mysiowąsa zastanowiła się przez moment z poważnym wyrazem pyszczka. xx– Da się – odpowiedziała, spoglądając Sroce w oczy – Ale trzeba być na prawdę dobrym wojownikiem i mieć trochę szczęścia – nie widziała sensu w owijaniu w bawełnę, więc powiedziała wprost to, co uważała. Oczywiście bardzo by chciała, aby Wichura okazała się być żywa, ale nie potrafiła ocenić na to szansy, choć zawsze jakaś była. A ruda kocica potrafiła na prawdę dobrze walczyć, sieć Mysz nie wątpiła w jej umiejętności. Lisy jednak potrafią być bardzo groźne... o czym przekonał się niegdyś jej palec na prawej przedniej łapie. xxSzli i rozglądali się uważnie, również węsząc i nasłuchując i w pewnym momencie Mysiowąsa poczuła wilgotne płatki na nosie i na całym ciele. Śnieg, na szczęście niezbyt gęsty, a więc nie zdoła przysypać śladów zbyt szybko. W końcu wszystkim ukazał się płot oznaczający, ze za nim zaczyna się terytorium koni. Ślady wyraźnie prowadziły w stronę płotu. Niebieska wojowniczka również spojrzała na dwójkę wojowników, a gdy Lekki zadał pytanie, kocica zatrzymała się tylko na moment, a nad odpowiedzią nie musiała się długo zastanawiać. xx– Tak, idziemy – miauknęła i kontynuowała marsz, coraz czujniej węsząc, obserwując i nasłuchując, bowiem nie dość, że opuścili swoje terytorium, to jeszcze zbliżali się do nieznanego i być może niebezpiecznego terenu. Mysiowąsa patrzyła uważnie na śnieg przed sobą i dookoła, aby w razie czego nie przeoczyć jakiegoś istotnego znaku.
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Słowa Mysiegowąsa od razu przekonały Sroczą Łapę. Terminatorka nie mogła jednak ukryć "och" zawodu, jaki z siebie wydała.
- Mam nadzieję - zaczęła, nadal nie mając zbyt wesołego głosu. - że Nocna Wichura miała trochę szczęścia.
Ale gdyby miała, to chyba by już wróciła, prawda? Bo dlaczego miałaby nie wracać? Wcale w tym lesie nie było przyjemnie. Śnieg moczył łapy, zimno gryzło w nos, piszczków to już w ogóle w około nie było. Sroka od razu by wróciła.
Rozglądała się na boki zastanawiając, jakie szanse miała wojowniczka przeciwko lisowi. Co prawda sama Sroka raz i to z daleka widziała pomarańczową kreaturę, ale nie chciałaby nigdy więcej takich podobnych spotykać. Przyspieszyła kroku, gdy wojowniczka powiedziała, że kierują się do siedliska tej całej Koni. Może ona coś będzie wiedziała o Nocnej Wichurze i nie będą musieli kiedykolwiek sprawdzać, czy do Gwiezdnego Klanu koty idą w swoim ciele (właściwie to jak one się wspinały na Srebrną Skórkę? I co zrobić by futerko tak świeciło? Sroka też chciała tak świecić!). Wtedy do głowy przyszła jej kolejna myśl.
- Mysiowąsa? - brzmiało to już jak początek litanii. - A co, jak my natrafimy na lisa? Nie jestem wojownikiem. Ani nawet naprawdę dobrym terminatorem - zmarszczyła nos. - Akacjowy Kolec mówi, że jestem szybka i sprytna! - pochwaliła się szybko, a jej ton stał się radośniejszy. - Choć to on robi niesamowite piruety w powietrzu. On na pewno by pokonał lisa! Wyciągał pazury w locie, obkręca się w powietrzu i pac! Ale ja tak nie umiem - zakończyła swój wywód.
Trochę zmartwiona spuściła wzrok i zaczęła się rozglądać niedaleko ich łap. Węszyła, nasłuchiwała, ale przede wszystkim była bardzo zmieszana. Bo co zrobią, jak ta Konia nie będzie wiedziała, gdzie jest Wichura? Albo sama Konia została zabita przez lisa? A co jak to było więcej lisów?! Sroka nie żałowała, że zgłosiła się na tę wyprawę, było z nimi trzech wojowników i wszyscy żywi, więc najlepsi. Wciąż jednak czuła zaniepokojenie.
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Lew rozglądał się dalej nasłuchując wszelkich odgłosów. To zakłócało mu jednak głupie gadanie Sroki, która według Lwa umysłowo jest gdzieś na poziomie kota w wieku około siedmiu księżycy. A jest starsza, to Lew wie, bo to widać jak na łapie. Ja też mam nadzieję iż Wichura miała trochę więcej szczęścia. Jednak gdyby mogła to o własnych siłach by wróciła do klanu, a przynajmniej by się starała. Wierzył w to w jakiś sposób, ale nie wiedział w jaki. Może dwunodzy ją porwali, zabrali do siebie i Gwiezdni wiedzą jakich tortur na niej próbują? Potrząsnął łbem starając się odpędzić te myśli.
Przekroczyli w końcu płot, który dla Lwa wydawał się bardzo dziwny. Drzewa tak nie rosną i nie unoszą się w powietrzu jak to. Poza tym musi być to wymysł dwunogów. Nikt normalny takich rzeczy nie robi. Nie narusza natury na tyle ile musi. Nie zabija dla zabawy i nie zaburzą naturalnej kolei rzeczy. A oni? Lew coraz bardziej utwierdzał się w tym, że są to istoty, które należy omijać szerokim łukiem.
Za płotem znów starał się wykryć zagrożenie. Starał się również znaleźć kolejne ślady, które powiedzą im w którą stronę iść. Szukał krwi, sierści, mdlącego zapachu lisa, zapachy kota, śladów walki - czegokolwiek.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
W Klanie Gromu było paru wojowników, którzy zdołali zabić lisa w pojedynkę i przeżyć. Wystarczyło chociażby spojrzeć na Gorejący Krzew, który po walce zrezygnował z pozycji zastępcy Trzmielej Gwiazdy, o czym Sroka powinna w sumie wiedzieć, ale może i tym razem pamięć ją zawiodła?
Gdy kocice ze sobą rozmawiały, a Lwia Łapa w milczeniu szukał śladów to właśnie on pierwszy wyczuł gromowy zapach. Zapach należący na pewno do kocicy, ale był na tyle niewyraźny, że nie wiedział, czy to na pewno była Nocna Wichura, czy może jednak ktoś inny; ktoś, kogo z nimi nie było. Mysiowąsa i Sroka poczuły tę woń nieco później. Dodatkowo nie było żadnych innych śladów w okolicy. Być może śnieg zdążył je przykryć i będą musieli trochę bardziej się wysilić, żeby je znaleźć. Przynajmniej zapach prowadził ich w jednym kierunku.
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Sroka pamięć miała nie tylko słabą, ale i bardzo wybiórczą. Jako, że Czapla Noga nie przepadała za Gorejącym Krzewem, to dla czarno-białej kotki oznaczało tyle, że kocur ten mógłby nie istnieć, bo ona o nim zapomniała. Nocna Wichura natomiast była zupełnie innym przypadkiem i córka Lśniącookiego uznawała ją za pełnoprawną wojowniczkę.
Czekając na odpowiedź Mysiowąsej, Sroka obejrzała się na dwójkę towarzyszących im wojowników, a na sam koniec na Lwa, do którego zamachała ogonem. Czemu on zawsze był taki zły na nią? Za tę sprawę z mchem? Sroka miała ochotę mu powiedzieć, że to nie jej wina albo że to nie ona zaczęła bijatykę, ale żaden z tych argumentów nie był prawdziwy, to też ograniczyła się do przyjaznych gestów.
Droga zajmowała im o wiele dłużej, niż kotka zakładała. Miała już ochotę wracać i nie spotykać się z żadnym lisem, jednak szła dalej. Starała się przebierać łapami szybciej, by pospieszyć Mysiowąsą. Oby zdążyli na kolację!
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Lew bardzo się starał, chciał się przydać i jak najszybciej znaleźć zaginioną kotkę. Non stop szukał śladów, smakował powietrze i w końcu coś wyczuł. - Zapach Gromowego kota. - Mruknął pod nosem nieco głośniej aby dać znać towarzyszom. Dobry znak, przynajmniej nie ktoś obcy. Miał nadzieję iż to Wichura, którą zaraz zaniosą do domu.
Zauważył gest Sroki, ale w sumie to nie wiedział jak na to zareagować. Zdobył się na nikły uśmiech. On nie był zly, po prostu wiecznie poważny i odporny. Czas, w którym Sroka zdecydowała się zniszczyć jego mozolną pracę był daleko za nimi i już zdążył nieco o tym zapomnieć.
Szukał dalej śladów, parł na przód, spoglądał pod łapy aby znaleźć odciski łap - jakiekolwiek. Śnieg jednak mocno dawał w kość i ciężko było cokolwiek znaleźć. Rozkopywał co jakiś czas puch, bo może gdzieś w ziemii odbiły się ślady. Starał się rozglądać również na boki przez co mógł wyglądać na zdenerwowanego, jednak nadal był jedynie przezornym kocurem. I bardzo bardzo spokojnym. Nawet gdyby lis wyszedł im na spotkanie - w pierwszym momencie może by się skrzywił i zjeżył bowiem nigdy pokraki nie wiedział. Zimna krew jednak charakteryzowała burego od młodych, kocięcych lat i już chyba nic tego nie zmieni.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*)
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC]
Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC]
Partner: Akacja (*)
Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
xxNastawiła uszu na słowa Sroczej Łapy, jednocześnie patrząc przed siebie i węsząc. Słowa młodej terminatorki najpierw nieco zaniepokoiły Mysiowąsą, która na moment sama zaczęła oczekiwać lisa, ale zaraz się uspokoiła. Tym bardziej, gdy temat zszedł na Akacjowego Kolca, na co niebieska wojowniczka zareagowała chwilowym, mimowolnym uśmiechem, który szybko zamaskowała. Odwróciła głowę w stronę Sroki, patrząc na nią ciepło. xx– Nie martw się, w razie czego jestem ja, Lekki Krok i Kwaśny Pysk, a więc ty i Lwia Łapa powinniście być bezpieczni. – na końcu uśmiechnęła się lekko, chcąc pocieszyć czarno-białą kotkę. – Z resztą nie sądzę, że trafimy na lisa – a jeśli nawet to na rannego, a co za tym idzie osłabionego. No chyba, że to będzie jakiś zupełnie inny lis. xxW pewnym momencie odezwał się Lew, oznajmiając, iż wyczuł zapach gromowego kota. Za chwilę i Mysiowąsa go wyczuła. To pewnie Nocna Wichura. To dobry znak, tym bardziej, że oprócz zapachu nie byli widać żadnych śladów krwi. Może ruda wojowniczka jednak wyszła z tej potyczki bez poważnych obrażeń? Gdzie jednak była? Została porwana przez dwunogów? Aby się dowiedzieć musieli szukać dalej, dlatego długołapa wojowniczka uważnie się rozglądała po śniegu oraz węszyła, próbując coś wyczuć. Słuch również miała wytężony, w razie gdyby miało ich coś zaskoczyć.
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
Gromowy patrol ruszył za charakterystycznym zapachem ich klanu, jak jeden mąż, ale zidentyfikowali go dopiero, gdy na horyzoncie zamajaczyła szara sylwetka. Warunki i wiatr nie sprzyjały im wcześniej, dlatego żadne z nich nie zorientowało się, że z wietrzała woń nie należała do Nocnej Wichury, którego zapach również tu krążył, ale jeszcze słabszy, niż ten zostawiony całkiem niedawno. Gdy się zbliżyli zobaczyli Malinowe Chaszcze po drugiej stronie płotu. Po śladach było widać, że nie była tu sama, jednak drugiego kota nie było w pobliżu. Mysiowąsa rozpoznała, że trop należał do Trawiastego Zbocza. Dopiero w tym miejscu przyzwyczaili się do zapachu szarej wojowniczki i zorientowali się, że trop Nocnej Wichury był tu najsilniejszy, ale nie prowadził w żadnym kierunku, jakby ruda wojowniczka po prostu zniknęła w tym miejscu; jakby zapadła się pod ziemię. Podczas rozglądania się Lwia Łapa nie dostrzegł jedynie Maliny, ale również czarnego kota, siedzącego na drewnianym ogrodzeniu około dziesięć długości drzewa od nich. Kot w narastającej śnieżycy prawie zlewał się z drewnem, ale bystre oko lwa rozróżniło jego kształty od płotu. Po chwili uderzył w nich podmuch wiatru, wiejący od czarnego osobnika i niosący nieznany im zapach.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
W pewnym momencie poszukiwań tropów, chcąc odnaleźć Nocną Wichurę, do jej nozdrzy doszedł niezwykle znajomy zapach, który od razu ją zaniepokoił. Zamarła przez chwilę, kierując głowę w kierunku, z którego woń pochodziła, mrużąc oczy i próbując wypatrzeć coś na horyzoncie. Nie dostrzegła jednak nikogo, jednak zdecydowała, że to sprawdzi. Powiedziała Trawiastemu Zboczu, że idzie sprawdzić inną część Siedliska Koni, po czym skierowała się w tamtą stronę. Miała cichą nadzieję, że wraz z pójściem śladami klanowego zapachu odnajdzie też samą zagubioną, ale… Co w takim razie robili tam inni? Była pełna sprzecznych emocji, gdy się coraz bardziej zbliżała do źródła, a złotym oczom Maliny ujawniła się cała brygada, rozproszona po niewielkiej połaci terenu. Pysk zmarszczył się w podejrzliwym wyrazie, mając już podobną sytuację z Błyskającą Gwiazdą, kiedy razem ze Skrzącym Płomieniem opuścili klan i zdecydowali się jej poszukać. Miała nadzieję, że tym razem Trzmiela Gwiazda nie zaniepokoił się jej zniknięciem na tyle, żeby wysyłać po nią ekipę.
- Witajcie. Co wy tu robicie? – zapytała, a ślepia zmrużyły się podczas wypowiadania ich słów. Czysto teoretycznie mogli też szukać córki Gorejącego Krzewu, która zaginęła podczas walki z lisem. Czysto teoretycznie. Machnęła lekko ogonem, starając się upomnieć w myśli wystarczającą ilość razy. To mógł być jedynie przypadek. Jedynie dziwny przypadek.
- Jeśli szukacie Nocnej Wichury, ślady się urywają. Przeszłyśmy razem z Trawiastym Zboczem dalsze tereny i nie mamy żadnego tropu. Jedynie to, że przy niej zaraz przy woni lisa, wyczuć można też było woń dwunogów – powiedziała, łapiąc się jedynego tematu, jaki byłby logicznym wyjaśnieniem przebywania tutaj tak dużej ilości gromowych kotów. Wyprostowana stanęła równo, obserwując bardzo wnikliwie reakcję reszty kotów. Wzrok się zawiesił na dłużej na Sroczej Łapie, która nie powinna w teorii wychodzić tak daleko, bo nie miała odpowiedniego przeszkolenia. Ale przy otoczeniu takiej ilości wojowników, córka Czaplej Nogi nieco się uspokoiła i przenosiła wzrok z jednego bardziej doświadczonego kota, niż terminator na drugiego w oczekiwaniu, że ktoś coś powie.
Nagle wraz z podmuchem wiatru do jej nosa doszedł inny, nieznany zapach. Skierowała łeb w kierunku źródła wiatru, próbując dostrzec cokolwiek w śnieżycy, która przybierała na sile. Nie było to jednak łatwe przez niezbyt sprzyjające warunki.
I_f e l t_likeI won,but I_w a s n' t_done,--------- the_nightmare_repeatsitselfevery_t i m e-
gottokeepmy calm,andcarry on stayawakeuntilthe sunwill shine
----------butI'm notso_s t r o n g, and they're notgone --they'restill out there totake what'sleft of_m i n e
Wysoki kocur o masywnej budowie ciała. Bure futro, ktore zdobi jego posture jest długie i niekrótkie zawsze wygladzone przezp co nie raz widac na jego ciele kołtuny. Ponadto pysk ma dość masywny ozdobiony mlecznobiałymi wibrysami, które są proste i bez zagięć. Oprocz futra o burym kolorycie ważna częścią wyglądu stanowi biały i rozległy krawat, a także jaśniejsze znaczenia na pysku, dłuższe skarpety na tylnich łapach i krótsze na przednich. Ogon to część ciała, na której jest najdluższe futro i reprezentuje kocura w jego dostojności. Oczy samca posiadają heterochromię dlatego lewe oko jest jasnoniebieskie, a prawe w kolorze bursztynu.
Jeśli ktoś chciałby opisać Lwa prostymi przymiotnikami to byłyby to - honorowy, odważny, twardy i surowy. Jednak gdyby to rozwinąć każdy od razu zauważyłby w Lwie przede wszystkim jego brak uśmiechu. Bowiem uśmiecha się bardzo rzadko o ile w ogóle. Ponadto jest wytrwały i twardy. Nie można jednak określił jak zachowałby się w krytycznych chwilach takich jak śmierć bliskiego, bo takowej sytuacji nie było. Mimo to, że darzy rodzinę szczerym uczuciem i lojalnym to swą miłość okazuje w dziwny sposób - surowością i ochroną. Jednak Lew wykazuje się ogromną dozą sprawiedliwości - nie szanuje kota naginającego ją choćby był rodziną czy przyjacielem. Wytrwałość i wytrzymałość to jego kolejne ważne atuty, ale należy też wspomnieć o jego inteligencji, bo od najmłodszych lat potrafił wypowiadać się w sposób wykraczający poza jakiekolwiek ramy bycia ledwo co narodzonym kotem. Natomiast co można o nim złego powiedzieć to surowość przez którą jego stosunki z bliskimi mogą nie być tak zażyłe, a także podążanie do celu nawet po trupach oczywiście pod warunkiem gdy trup jest martwy przez swą głupotę i brak lojalności. Ogólnie rzecz biorąc - Lew to dobry kot, ale gdyby został przywódcą i musiałby skazać na śmierć czy wygnać z klanu brata (ponieważ na to zasłużył) zrobiłby to bez mrugnięcia okiem.
Wilczy Pomruk ; Krucza Łapa; Lisica
Rozglądając się Lew dostrzegł na drewnianym płocie postać. Kot, obcy. Przejechał wzrokiem po jego cielsku tak naturalnie i obojętnie żeby ten nie wyczuł iż ekipa ratunkowa go wykryła. Im mniej wróg wie tym lepiej. Zapach jego nie był znany Lwu w jakikolwiek sposób dlatego nieco się zaniepokoił. Mogło być ich wiecej, znacznie więcej niz gromowych kotów przy Siedlisku Koni. - W istocie szukamy Nocnej jednak nic prócz jej zapachu i lisa nie przyszło nam znaleźć. - Mówiąc to zbliżył się powoli do Mysiowąsej. Mówił cicho i nie przerywał. - A przed nami na tym dziwnym drzewie siedzi kot, którego zapachu nie rozpoznaje. -Spoglądał dalej w oczy Maliny jednak słowa kierowane były do wszystkich. Miał nadzieję iż ci nie spojrzą się w tamtą strone w sposób zbyt ostentacyjny. Lew był spokojny i opanowany jednak czujność zachował. Rozejrzal się wokół niby szukając śladów, ale chciał tylko sprawdzić czy kot dalej siedzi na płocie.
<div class="container">
<img src="https://i.imgur.com/smweOEF.png">
<div class="centered">Brothers everywhere Raiseyourhands into theair We'rewarriors Warriors ofthe world Likethunderfrom thesky Swornto fight and die We'rewarriors Warriorsof the world </div>
</div>
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Spojrzała podejrzliwie na Mysiowąsą. A jak będzie więcej lisów niż jeden? Kto powiedział, że był tylko jeden. Na pewno wszystkie listy śmierdzą tak samo i przez to nie mają szansy rozpoznać ile ich tu było. Kotka nerwowo spojrzała pod łapy, starając się dostrzec ile śladów mogła tutaj zobaczyć.
Na nic to się jednak zdało, bo dostrzegła jedynie szare łapy... Swojej siostry.
- Malinowe Chaszcze! - miauknęła uradowana i w podskokach przybiegła do siostry, by od razu wtulić się w jej pierś. - Idziemy z ceremonii! I szukamy Nocnej Wichury, bo zaginęła. Szliśmy i szliśmy. Znaleźliśmy futro lisa i czuliśmy jego zapach. I Nocnej Wichury. Ślady ciągnęły się aż do siedliska Koni, ale do teraz nie wiem, kim jest ta Konia, bo nigdzie jej nie ma. Ślad nam się urwał i nie wiemy, gdzie dalej iść... - wyrzucała z siebie dźwięki niczym prawdziwa sroka.
- A - zatrzymała się w swoim opowiadaniu, gdy siostra już wszystko powiedziała. - To w sumie wiesz tyle, ile my - podsumowała, nadal nie odklejając się od siostry. - Trochę zimno - mruknęła, gdy wsadziła
Mistrz: Rozerwana Mordka (Gwiazda) (*)
Płeć: kotka
Matka: Sójczy Śpiew (*) [NPC]
Ojciec: Deszczowy Dzień (*) [NPC]
Partner: Akacja (*)
Trwałe urazy: Brak środkowego palca na prawej przedniej łapie.
Mysz to całkiem ładna, szczupła kotka o zgrabnej sylwetce i długich łapach. Jedna z najwyższych kotów w klanie. Posiada zadbane, puszyste i miękkie futerko w kolorze ciemnej szarości na grzbiecie, zaś na brzuchu, łapach, pyszczku i szyi stopniowo przechodzące w płowy (niebieski abisyńczyk). Jej kolejną cechą charakterystyczną jest długi, puszysty ogon, na którym futerko wydaje się być jeszcze bardziej puchate. Pyszczek kotki ma smukły, nieco trójkątny kształt, zaś zdobi go para dużych, szeroko rozstawionych uszu, dwoje okrągłych, zielonych oczu oraz ciemnoróżowy nosek otoczony białymi wąsami. Nie zapominajmy też o wiecznym uśmiechu. Po mamie odziedziczyła ładny, melodyjny głos.
xxW pewnym momencie jej oczom ukazała się szara, kocia sylwetka w oddali, która z pewnością Nocną Wichurą nie była, a... Malinowymi Chaszczami. Co niedoszła medyczka robiła w tych stronach? Zanim Mysiowąsa zdążyła się odezwać, już zawiązała się krótka rozmowa pomiędzy niebieską kotką a dwoma terminatorami, która rozwiała wątpliwości kocicy. Szmaragdowooka jedynie przytaknęła na to wszystko, po czym wyczuła zapach kogoś znajomego - Trawiastego Zbocza. Gdy Lwia Łapa wspomniał o jakimś nieznanym kocie, była zastępczyni ukradkiem zerknęław jego kierunku kątem oka i tylko przez moment. Ktoś ich obserwował, ale kto to był? Czuć było, że nie był to żaden gromowy kot. xx– Wydaje mi się, że Nocna Wichura została porwana... przez dwunogów – rzuciła do towarzyszy wyprawy oraz Maliny – A co jeśli... ten nieznajomy wie coś, czego my nie wiemy? Może coś widział i warto go... spytać? – również mówiła dość cicho, tak jak Lwia Łapa, chcąc jednak zachować dyskrecję w razie czego. Nie wiadomo, z kim mieli do czynienia. Jeśli reszta grupy chciała podejść do tajemniczego obcego, Mysiowąsa podążyłaby razem z nimi.
Chudziutka i drobna kotka o burym, szylkretowym, krótkim futerku. Jej boki pokrywają spiralne zawijasy w niektórych miejscach rude, a w niektórych czarne. Ma okropecznie długi ogon wraz z białymi łapkami i zielono-żółte duże i okrągłe ślepia. Jej pysk, część policzków oraz nasada nosa również są białe, a sam nosek jasnoróżowy.
Barszczyk to koteczka iście energiczna, wrażliwa i uśmiechnięta! Wszędzie jej pełno, lubi trochę psocić, za co mama czasami ją karci, ale generalnie wystarczy jedno spojrzenie tych okrągłych, rozkosznych oczu, żeby zmiękczyć Złotooką. Jej charakter nie jest jeszcze zbyt rozwinięty, ponieważ nie ma więcej niż trzech księżyców, ale od urodzenia wykazywała się sporą empatią oraz rodzinnością. Chętnie bawi się z innymi kociętami oraz rodzeństwem i stara się o nie dbać. Oprócz tego po prostu nie umie się obrażać! Wszystkie niepowodzenia obraca w żart i gdy reszta kociąt płacze przy upadku, Barszczyk po prostu zanosi się śmiechem. Lubi rozmawiać i bardzo dużo gada, a na dodatek jest towarzyska i niewiele rzeczy potrafi zepsuć jej humor.
Malinowym Chaszczom, mimo spadającego z dużą intensywnością śniegu, udało się dostrzec czarną sylwetkę kota siedzącego na płocie, który niekoniecznie patrzył bezpośrednio na nich, a jedynie wodził spojrzeniem po okolicy, choć gdy tylko na niego zerknęła, to mogła odnieść wrażenie, że ich spojrzenia się skrzyżowały. Koty ucięły sobie krótką rozmowę, ale to Lew czuł się odpowiedzialny za pilnowanie, czy obcy wciąż jest w zasięgu ich wzroku. Tak też było. Żaden z kotów z Klanu Gromu na razie nie zdecydował się ruszyć w jego stronę. Dopiero Mysiowąsa rzuciła propozycją porozmawiania z nim. Jaką decyzję podejmą? Wszak ślady się urywały i nie mieli już żadnych innych tropów.
i'mbusy,busy,B U S Ydoingnothing doingnothing,that'sthe lifef o rm e forwheni'mdoingnothing,i'mbusydoingsomething s o m e t h i n gthatsuitsmetoa tee
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
Wtulanie się w siostrę sprawiło, że Srocza Łapa zaczęła mruczeć. Chwilę stała z przymkniętymi oczami, nic jednak się nie zmieniało. W Sroczym świecie chwila bez akcji była chwilą straconą. Odsunęła się, po czym spojrzała po mordkach zebranych osób. Wszystkie skierowane były w tym samym kierunku. - Na co się wszyscy patrzycie? - mruknęła podejrzliwie do Lwa, Mysiej i Maliny, sama też odwracając łeb w tamtą stronę. Kto śmiał odebrać jej chwilę uwagi?
Wśród śnieżycy dojrzała sylwetkę, na którą wszyscy patrzyli. Jakiś kot siedzący na płocie. Czy to była Nocna Wichura? Sroka nie wiedziała. Słysząc pytanie Mysiej kotka postanowiła nie czekać. Dorośli za dużo czasu poświęcają na rozmyślanie i naradzanie. Lew, choć był młody także zdradzał tendencje do nudnego trzymania nerwów na wodzy oraz starannego planowania. Córka Czaplej Nogi nie miała zamiaru tracić czasu na takie głupoty.
Ruszyła pewnym krokiem pod płot, by przywitać się, być może z Nocną Wichurą. Jeśli to nie była ona, to może ktoś, kto ją widział.
- Cześć! - miauknęła głośno, próbując dostrzec przez śnieżycę kim był jej rozmówca. Albo i rozmówczyni. Sroka uważała, by nie być w zasięgu ataku, jednak nie stawała też bardzo daleko. Chciała jak najlepiej wszystko widzieć i słyszeć. - Długo tutaj siedzisz?