Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Jak to stwierdziła poprzedniego dnia, Jaskółczy Śpiew czekała przed wyjściem z obozu. Świt ślizgał się po jej wyrzeźbionym z bryły lodu pysku, błękitne oczy wbite były nieruchomo w obóz Rzeki. Czekała na terminatorkę, jednocześnie rozkładając na czynniki pierwsze i analizując każde możliwe zdarzenie, zachowanie, reakcję. Teoretycznie, zadanie było proste: przekazać terminatorce wiedzę. W praktyce mogło okazać siè trudniejsze, jednak nie uprzedzajmy faktów.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka gdy już doszło do niej że została uczennicą wyruszyła do umówionego z nową mentorką miejsca. Oczywiście stała tam Jaskółczy Śpiew.
-Dzień dobry!-miauknęła i przysiadła na przeciwko kotki.-Huh, możemy dziś walczyć?-spytała. Walka zdecydowanie była jej ulubionym zajęciem, a jeszcze bardziej lubianym wygrywanie jej. Gdy już siedziała stabilnie, uniosła białą brodę wysoko, i z dumnymi ślepiami spojrzała na mentorkę, jak gdyby to ona miała się od niej uczyć.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Kamienny wyraz pyska nie został poruszony żadnym drgnieniem, gdy sylwetka terminatorki pojawiła się w polu widzenia jaskrawobłękitnych oczu. Szylkretka wydawała się, po analizie głosu i spojrzenia, emocjonalna i wypełniona energią. O ile to drugie nawet odpowiadało burej, o tyle to pierwsze mogło okazać się w późniejszych stadiach ich treningu problemem.
- Dzień dobry - odpowiedziała na pozdrowienie, po czym usłyszała pytanie o walkę. No nieźle. - Może, ale na pewno nie od razu. Na początek, powiedz mi, czy znasz kodeks wojownika.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
-Kodeks wojownika?-powiedziała do siebie w myślach-Z tego co wiem, to jest tam coś o ratowaniu kociaków, bronieniu klanu kosztem życia, i polowaniu, ale dalej nie wiem.-miauknęła. W życiu by nie pomyślała że... zaczną od tak drentwej nudy! Ach, jaka szkoda że to nie Brzozowa Łapa została jej mentorem. Ale może Jaskółczy Śpiew nie jest taka zła? Zobaczy się.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Westchnęła cicho, mentalnie przygotowując się do monologu. Od czasu do czasu niestety trzeba było wygłosić z siebie coś więcej niż trzy, cztery słowa, która to konieczność niezwykle burą kotkę martwiła.
- Tak, właśnie - zgodziła się z jej słowami na temat kilku punktów. - A konkretniej: broń swojego klanu nawet za cenę życia. Nie wolno zostawić kociaka w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli to kocię nie od nas. Nie można polować ani przebywać na terenach innego klanu. Resztę zostawmy sobie na później - miauknęła, rejestrując znudzenie podopiecznej. Na dodatek, jej pokłady energii zostały lekko nadwątlone przez przemowę, w związku z czym postanowiła przejść do bardziej fizycznych tematów.
- Mówisz, że chcesz walczyć? Rozumiem, że już miałaś ku temu okazję? - rzuciła, cofając się kilka kroków na śniegu, żeby mieć trochę więcej przestrzeni, gdy walka się rozpocznie, i nie musieć wówczas kłopotać się wymierzaniem kroków.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
-Tak!-mruknęła bez emocji. Wyczuła powagę kotki to też nie chciała wyjść na zanatto emocjonalną, chociaż zabrzmiało to pewnie jak udający przywódcę kociak, no ale cóż. Życie.-Brzozowa Łapa mnie uczyła, podobnie jak uczyła mnie klanów i...-przerwała na moment. Jej mentorka się cofa, czyli pewnie zamierza na nią skoczyć. Musi szybko przygotować się do uniku, inaczej z nowu napcha się po czubki uszu ziemią.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Zobaczmy, co potrafi szylkretka.
Bura wojowniczka ugięła tylne łapy, przeniosła na nie ciężar ciała i utkwiła wzrok w oczach terminatorki. Potem, szybkim i zwinnym manewrem rzuciła się niczym strzała w stronę łap kotki.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka nie chciała uciekać. Przecież czarno ruda ma pokazać swoje zdolności i zalety, a nie wady i słabości. Nie było czasu na suptelności, czy inne niepotrzebne straty czasu. Rozwarła szczęki wysunęła pazury. W lewą, czarną i pulchną łapę chwyciła grudkę białego, wilgotnego puchatego pyłu-śniegu. Gdyby szyję mentorki zdołałyby przebić jej kły, a pazury przebiły by boki, to rzuciła by śniegiem w jej oczy.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Że co?
Należy wykorzystywać otoczenie, to wiadomo. Jednak Żura nie spodziewała się aż tak brutalnego i ostrego ataku. Nie to, żeby było źle, wręcz cudownie. Bura kotka co praeda trafiła w łapy mniejszej, wywracając ją na ziemię, jednak szylkretka zdołała zaatakować ją pazurami. Piekące ukłucie w boku uświadomiło Jaskółczej, że oto dostała na terminatora porządny materiał na wojownika. Poderwała się z ziemi i uchyliła przed ciosem śnieżnej brei, która to wylądowała na czubku jej głowy, po czym odskoczyła i przygotowała na następny atak.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka postanowiła zaatakować pierwsza. Przecież nie mogła bezczynnie uskakiwać i unikać ataków. Musiała zacząć bitwę, między nią a mentorką, Jaskółczym Śpiewem. Wysunęła pazury, rozwarła szczęki. Po tym odepchnęła się nogami od śniegu, pod którym jej łapy lekko się zapadały. Oddała skok, celując w klatkę piersiową mistrzyni. Chciała ją rozdrapać, pozostawić blizny. I już nigdy więcej nie skosztować ziemi. O nie, nie.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Zdeterminowana terminatorka kontra jej na co dzień powściągliwa, lecz w walce szalona mistrzyni. Nie padł rozkaz nieużywania kłów i pazurów, toteż walka zapowiadała się na naprawdę niebezpieczną potyczkę. Bura kocica poczuła podniecenie i ekscytację łaskoczące ją w podniebienie, gdy ujrzała odbijającą się od ziemi szylkretkę. Pazury wymierzone były prosto w jej klatkę piersiową.
Kotka poczekała do ostatniej chwili, po czym zrobiła gwałtowny unik. Przypadła do ziemi, pozwalając kotce przefrunąć nad sobą. Błyskawicznie wyprostowała się i zwróciła w stronę kotki. Nie panowała nad swoją mimiką ani nad szaleństwem w ślepiach. Chcesz mi wydrzeć serce, Pustułcza Łapo? Lepiej porzuć ten pomysł, bo ja nie mam serca.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka otrząsnęła się ze śniegu.
-Miałam już nigdy nie jeść ziemi..-powiedziała, a raczej wypluła te słowa do siebie w myślach, przypominając pierwszą walkę. Teraz musi się zemścić, po prostu musi. Ponownie odbiła się i skoczyła na kotkę, tym razem celując kiełkami w jej ucho. Starała się wykonać każdy krok, ruch, skok, czy w końcu atak z jak najdokładnijszą zabójczą precyzją. Chciała zaimponować mentorce. I złożyć samej sobie przysięgę że nigdy za nic nie skosztuje wątłego smaku czarnej ziemi. Za to inni się nią wypchają. Po brzegi.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Tym razem bura zdecydowała się zrezygnować z uników. Jej terminatorka musiała przecież być przygotowana na to, że któregoś dnia spotka się z kotem, który nie będzie bawił się w uciekanie przed atakami. To, że koteczka raz wbiła pazury w jej bok nie oznaczało, że umie już wszystko.
Gdy ujrzała kotkę frunącą w jej stronę, też odbiła się od śniegu i mocno uderzyła głową o jej klatkę piersiową. Przypłaciła to cięciem bólu w karku, po którym prześlizgnęły kły terminatorki. Nie rozcięły skóry, zostawiając po sobie tylko zadrapania pod długim futrem. Jaskółczy Śpiew energicznym rzutem strząsnęła z siebie kotkę i rzuciła się na nią nie dając jej chwili odpoczynku.
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«
Mistrz: Jaskółczy Śpiew
Płeć: kotka
Matka: Jaskółczy Śpiew
Partner: słodka jak agrest, cierpka jak bez
Te czasy gdy Pustułka była malutką minęły. Stała się wielką, umięśnioną kocią, o średniej wielkości szaro niebieskich oczach o kształcie migdałów. Jest wysoka, ma krępa łapy. Cały efekt masywności dopełnia kupa jedwabistego, bardzo długiego futra, które otula jej ciało. Owa sierść ma rudoczarny kolor, który dopełnia sporej wielkości biały pysk.
Towarzysz do browara
Źródlana Łapa [KC] Modliszka [KW] Ryk [KG]
Kotka nadal czuła ból w klatce piersiowej, jednak to nie był moment na płaczenie z bólu. To była walka.
Widząc że mentorka się na nią rzuca, wyciągnęła czarną łapę przed siebie. Chciała przeorać brzuch kotki. Chciała zobaczyć jak zostawia po sobie ślad- jak na brzuchu mentorki powstają blizny, które zostaną z nią na zawsze. Teraz tylko czekać, czy jej się to uda. Miała nadzieję że tak się stanie.
»Dziejesięzem n ącośbardzop i ę k n e g o«
≡
Śnimisięzamieć
Mistrz: poszedł po fajki i nie wrócił
Płeć: kotka
Matka: Już dawno opadły ostatnie liście z Klonów.
Ojciec: Okrutna śmierć w udziale mu przypadła.
Figura? Idealna. Kotka szczupła, średniego wzrostu, obdarzona całkiem sporymi wiązkami mięśni. Obrasta ją długie, bure futro o zanikających pręgach, którego długość osiąga apogeum na puchatym ogonie. Długie, ostre pazury i takież kły - przy czym te ostatnie mają śnieżnobiałą, wręcz bijącą w oczy barwę. Od ceglastoczerwonego nosa odchodzą białe, długie wibrysy. Ślepia tej kotki, w odróżnieniu od bliźniaczki, przybrały barwę jaskrawego, lodowatego błękitu.
Gdyby Jaskółczy Śpiew należało określić jednym słowem, byłoby to: zła. Zła, pozbawiona jakiejkolwiek moralności, wyprana z emocji, lubująca się w manipulowaniu i rządzeniu innymi. Obcy jest jej strach, obcy jest jej smutek, obca tęsknota, obce współczucie. Wie za to, jak idealnie ukryć swe prawdziwe intencje za starannym kamuflażem. Potrafi kłamać, szachrować i zdradzać bez mrugnięcia okiem, wymyślając codziennie historię swojego życia od nowa. Jej główną rozrywką jest granie na emocjach innych kotów i obserwowanie ich reakcji. Z żyjących kocha tylko jedną kocicę, dla której byłaby w stanie zrobić wszystko.
Ups.
Łapa Pustułczej Łapy przemknęła po brzuchu Jaskółczego Śpiewu, pozostawiając po sobie zadrapania. W jednym miejscu pazury zanurzyły się głębiej, nie uszkadzając co prawda żadnego z ważnych naczyń krwionośnych, ale za to rozcinając skórę. Zszokowana Jaskółka przefrunęła nad szylkretką, po czym wylądowała zgrabnie na ugiętych łapach, obróciła się wokół własnej osi i położyła łapę przed koteczką.
- Na dzisiaj chyba wystarczy - uprzedziła, patrząc na terminatorkę z pewną...sympatią. Tak, była z niej zadowolona. Dumna, że trenuje kogoś porządnego. Nie jakąś rozmełmaną strachajłę.
- Znakomicie ci poszło - pochwaliła. - Myślę, że teorię zostawimy sobie na jutro. Chcesz jeszcze dziś coś zrobić?
thesetearsyoucry HAVECOMETOOLATE takeback thelies ____________________the hurt __________________________________the blame and youwillweepwhenyou'llfacethe endalone »you'relost,you cannever go home«