Logo Artemidy
Wyprawa Łososiowej Łuski i Lśniącej Sadzawki
#16
Słowa Łososiowej Łuski rozbdzmiewaly w mojej głowie. Napawałam się nimi, korzystałam z chwili. Oficjalnie zostałam Medykiem klanu Wichru. Nikt nie mógł mi zarzucić już braku wiedzy, czy tego, że jestem jedynie terminatorką, bądź wojowniczką aspirującą na Medyka. Od dzisiaj, już nikt nie mógł mi niczego zarzucić. Złożyłam przysięgę przed obliczem samego Gwiezdnego Klanu, obiecałam chronić swój klan, bez względu na cenę i to zamierzałam uczynić. Od tej chwili, aż po mój ostatni dzień.
Cieszyłam się, że moje imię nie zostało zmienianie. Przywiązałam się już do tego i brzmiało ono dobrze, więc nie było powodów by nadawać mi inne. Po prostu.
Wypielam pierś do przodu, a na mój pysk na ułamek sekundy wkradł się uśmiech. Uśmiech spowodowany zwycięstwem, do którego dążyłam przez bardzo długo. Zasłużyłam na to.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Na słowa siostrzenicy uśmiechnął się tylko smutno, nie mając pojęcia, co mógłby powiedzieć. Bo Lśnienie wydawała się tak dyplomatyczna, tak chłodna, tak… logiczna, ułożona, pilnująca emocji. I dlatego jego uśmiech był taki smutny - bo czuł, że gdyby nie umarł, że gdyby był tam na dole, razem z siostrą, razem z Piaską, razem z siostrzeńcami, ta chwila byłaby inna. Nawet gdyby faktycznie tu stał - to nie jako martwy terminator, a jako wojownik, wujek, rodzina. Może wtedy zasłużyłby na coś więcej, niż początkową nieufność i chłód w jasnych oczach.
W czasie, gdy Łosoś zaczął ceremonię, zaczęli pojawiać się inni Gwiezdni. Pojawił się Bezchmurne Niebo, promieniując ciepłem i wesołością, pojawiła się Piaszczysty Brzeg, zajmując miejsce obok Srebrnego i patrząc na Lśniącą z uśmiechem i spokojem w szmaragdowych ślepiach, pojawiali się starsi, nienazywalni przodkowie, których sam Opieniek nie zdołał nigdy poznać, choć spędził tu już tyle czasu. Na Wietrznym Stoku zrobiło się tłoczno, choć był to tłum porównywalny do tłumu w zwykłym klanie podczas ceremonii - po prostu było wiele pyszczków, czasem zlewających się ze sobą w grupy, czasem jaśniejące indywidualnie, mimo otoczenia. Niewielu z nich Lśniąca poznała za życia, a brak wśród zebranych Spienionej Łapy mógł zaskoczyć Wichrzaczkę, która tak usilnie mówiła innym, że to tu trafiła córka Gronostajowego Kroku. Ale może nie zauważy, będąc wśród nich aktualnie największą gwiazdą i powodem zebrania?
-Lśniąca Sadzawko, Gwiezdny Klan wita cię jako nowego Medyka Klanu Wichru - zakończył uroczyście, jako głos Gwiezdnych, jednak nie wnosząc nic więcej, niż powiedział jej mistrz, za to rozpoczynając falę nawoływań i głosów, które cieszyły się z nowej rangi białej kotki. On też się cieszył, ale nie radością, a spokojem o jej przyszłość i przyszłość Klanu, który teraz dostanie opiekę. Właściwie, cieszył się głównie z powodu takiego, że Krzykliwa Mewa dostanie opiekę na stare księżyce… ale było to coś, co było w jego łebku tak z tyłu, bo w oczach był jedynie ten spokój i zapewnienie o byciu dumnym z siostrzenicy. Cóż innego mogło być po nim widać?
- Wracajcie bezpiecznie - powiedział i ponownie kiwnął z szacunkiem głową Rzeczniakowi, po czym zbliżył się do Lśniącej i przez swój wzrost, musiał pochylić się by dotknąć ją nosem w czoło.
- Pamiętaj, że Klan będzie cię zawsze potrzebował, że musisz być silna i nigdy w siebie nie wątpić. I że nie zawsze zioła są lekarstwem na wszystko. I powiedz Zawilec, że mam nadzieję, że teraz będzie szczęśliwsza - użył na koniec efektu specjalnego o nazwie „tylko ty mnie słyszysz” i odsunął się, by siostrzenica mogła jeszcze przez uderzenie serca spojrzeć na ogrom kotów, które przyszły na jej ceremonię. A potem obydwa koty ujrzały nicość, by otworzyć oczy już w swoim świecie. Jeden jako Medyk, który mianował kolejnego terminatora, drugi, jako nowa Medyczka Klanu Wichru. Magia zniknęła. Czas ruszać z powtorem.
[Obrazek: 5j3MIJR.png]
Choć ciało me zostało w dole
To duch unosi się wsród gwiazd
Choć chcą mnie wcisnąć w nową rolę
To ja zostałem tu wsród was
LVL 1 45 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Słuchałam, jak Gwiezdni skandują moje imię. Nie kojarzyłam nikogo z zebranych, jednak mogłam się domyślić, że są to jacyś moi przodkowie. Od strony mamy lub nie. Było ich... dość dużo. Przypominało mi to trochę zbiorowisko podczas zwoływania ceremonii, czy zebrania.
Kiedy było już po wszystkim, wuj znowu się odezwał. Właściwie to powtórzył słowa Łososiowej Łuski, więc kiwnęłam jedynie głową w podzięce. W gruncie rzeczy miło było usłyszeć to po raz kolejny. Lśniąca Sadzawka, Medyk klanu Wichru. Dostojnie, z gracją, ale przede wszystkim dumnie. Pierwszy raz, odkąd byłam kocięciem, czułam się tak... podekscytowana? Szczęśliwa? Nie potrafiłam nazwać tego uczucia, ale określenie: "szczęśliwa" jest chyba najbardziej trafne.
- Do zobaczenia... oby nie za szybko - mruknęłam, żegnając się z wujem, a na moim pysku ponownie, choć tylko na chwilę, zagościł uśmiech. Nie chodziło mi w końcu o to, że nie chciałam się z nim szybko zobaczyć, po prostu... spotkanie z Gwiezdnym oznacza zazwyczaj same złe rzeczy.
Obudziłam się. Choć teoretycznie nic się nie zmieniło, poczułam się, jakbym była kimś innym. Jakby coś we mnie uległo zmianie, zupełnie jakbym wraz z nową rangą otrzymała coś jeszcze. Dziwne.
- Chodźmy - mruknęłam do Łososiowej Łuski, po czym powolnym krokiem zaczęłam oddalać się od Szepczącej Sadzawki.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Poruszył wąsami, gdy wyłapał gest Srebrnej Łapy. Sam na krótką chwilę pochylił głowę, jednak nie pozostał zbyt długo w tej pozycji. Spojrzał na swoją uczennicę, a następnie zamknął powieki. Gdy je uchylił znów znajdywali się pod drzewem, w którego korzeniach zasnęli. Zamrugał i potrząsnął głową, powoli rozwijając ciało z ciasnego kłębka, w jaki się zwinął w celu ochrony ciepła. W uszach echem wciąż rozbrzmiewały mu głosy Gwiezdnych cichym szumem mieszając się z odgłosami otaczających ich drzew.
Nie potrzebował specjalnego zaproszenia. Wstał i otrząsnął sierść ze śniegu, który zdołał go przyprószyć, a następnie ruszył za Lśniącą Sadzawką, z początku kulejąc o wiele mocniej niż zazwyczaj, co zresztą też zaznaczył krzywiąc się lekko na pysku z nieprzyjemnego... może nie tyle bólu, co po prostu dyskomfortu wywołanego z racji zastanych, wychłodzonych mięśni.
Nigdy więcej drzemek nad Szepczącą Sadzawką porą nagich drzew. Ugh.
x
★ ★ ★
behind my eyelids are islands of violence, my mind shipwrecked, this is the only land my mind could find. I did not know it was such a violent island, full of tidal waves, suicidal crazed lions; they're trying to eat me, blood running down their chin and I know that I can fight or I can let the lion win. I begin to assemble what weapons I can find 'cause sometimes to stay alive you got to kill your mind...
x
LVL 6 190 / 500
MedLVL 8 916 / 1300
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Drobne płatki śniegu zdążyły opruszyć ciała kotów. Niska temperatura nie była najlepsza do drzemek, ale w trakcie powrotu koty powoli się rozgrzały. Coraz obfitsze płatki śniegu opadły z nieba na ziemię, jednak wiatr nie był tak intensywny jak wcześniej. Bez większych problemów dwójka Medyków dotarła do Grzmiącej Ścieżki, którą mogli natychmiast przekroczyć, bo żaden potwór nie znajdował się w zasięgu wzroku i słuchu. W końcu koty rozstały się i każdy ruszył w kierunku swojego klanu.

Łososiowa Łuska +15 exp
Lśniącą Sadzawka +15 exp
everything _goes _a w a y
yeah, e v e r y t h i n g _goes away
but i'm going to be here 'til forever
so just _call_ when you're _around
enter, ok
LVL 5 310 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości