Logo Artemidy
Wyprawa Ciernistego Kwiatu i Ćmiej Łapy.
#31
Milczała. Nie śmiała nawet mruknąć, gdy jej uczennica - teraz już pomocnica - pytała o swoją matkę i kiedy Jasny Poranek jej gratulował. Zanim ponownie się odezwała, poczekała, aż kocica odejdzie nieco ze swoją matką, a i przez uderzenie serca po tym, jak niewielki kocur zaczął do niej mówić, wzrok dziwnookiej pozostał na dwóch szylkretkach. Nie miała pojęcia czemu, ale nie chciała jej zawieść. Być może miało to związek z tym, ile razy w życiu została już zawiedziona przez bliskie jej koty - od śmierci matki po zniknięcie większości jej rodzeństwa i kilka drobnych nieprzyjemności ze strony Olchowego Szeptu, któremu Ćma nie pasowała na to stanowisko. Na szczęście to nie on o tym decydował. Westchnęła cicho, nim zaczęła mówić.
- Czy kiedykolwiek czułeś, że bycie medykiem wypala cię od środka? Że nie możesz znieść ciągłego siedzenia w obozie? - mówiła spokojnie, a w jej głos wkradło się poczucie winy. - Że gdybyś miał wybór, wolałbyś zostać wojownikiem, polować i patrolować? - dodała po uderzeniu serca, wbijając pazury w lśniącą ziemię. Nie odważyła się spojrzeć kocurowi w oczy. Nie wiedziała, czemu tak jest, ale miała wrażenie, iż to, co teraz powiedziała, było złe. Jakby łamała jakąś nieznaną jej zasadę i zawodziła jedyne koty, które były jej bliskie. Jakby jednak nie była dobrym medykiem, ponieważ ma wątpliwości, ponieważ ją to męczy. I nie potrafiła zrozumieć, skąd to wszystko się bierze. Chciała przestać się tak... czuć. Chciała wrócić do tego, jaka była, gdy zaczynała trening Ćmy i do tego spokoju, jaki panował w jej głowie, kiedy widziała Korzenną Jamę. Czy to w ogóle było możliwe? Czy mogła jeszcze wrócić do bycia medykiem, którego uważała za dobrego dla jej klanu?
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Według Ćmy ingerencja była czasami potrzebna. Wiele kotów żyło w przekonaniu, że "jeśli jest faktycznie źle, to Gwiezdni by coś zrobili. Ale patrz, nie robią!" Martwi liczyli na żywych, zaś żywi na martwych. Błędne koło niemające początku, końca ani rozwiązania, chyba że jedna ze stron okaże się w końcu mądrzejsza.
Córka Żmijowego Ogona mrugnęła i odprowadziła mniejszego kocura spojrzeniem. Przyjęła jego obietnicę i miała nadzieję, iż Jasny Poranek faktycznie będzie w jakimś stopniu nad nią czuwał. Zrobił na Ćmie dobre wrażenie, a skoro Ciernisty Kwiat mu ufała - ona też mogła. Aż trudno uwierzyć, że był nieprzyjemny dla dzieci Węża biorąc pod uwagę jego obecną łagodność i spokój. To smutne, że bury przywódca okazał się hipokrytą i sam wyglądał na kompletnie nieprzejętego faktem, iż wszystkie jego kociaki zniknęły z klanu, ba, bez żadnego powodu dał im wilczy bilet i praktycznie zakazał powrotu, tak jak Motylowi, Chrząszczowi i paru innym. Na samą myśl o takiej głupocie czuła ukłucie obrzydzenia.
Ćmi Lot odprowadziła spojrzeniem dziwnooką oraz Jasnego, po czym westchnęła cicho i zgodnie z radą syna Popielatej Chmury rozejrzała się. Przysięgłaby na własne życie, że jeszcze przed chwilą były tu tylko paprocie i pustka, a teraz... Żmijowy Ogon. Szylkretowa zesztywniała na moment, czując napływ radości, bólu i melancholii, wszystko razem. Słowa matki - tak oficjalne, pozbawione głębszych emocji, niemalże suche - sprawiły, iż drgnęła lekko. Czyżby Żmijowy Ogon sądziła, że mianowanie i zyskanie nowej pozycji coś zmieniły w ich relacji? Niedoczekanie. Tego tylko brakowało, żeby zmarnowały ten krótki czas, który im darowano, na niepewność. Ćmi Lot spełniła życzenie matki - darowała sobie odpowiedź, zamiast tego podeszła do mniejszej kocicy i wtuliła łeb w jej krótkie futro, mrucząc głośno.
- Mamo... wszysstko w porządku? Dalej jesssteśś tu ssama? - zapytała przytłumionym głosem, gdyż nie zamierzała się pierwsza odsuwać od szylkretowej. Skoro nie mogła sobie pozwolić na czułości w życiu, to pozwoli sobie na to... we śnie? Chyba tak, bo martwa przecież nie była. Gdyby jakiś zbłąkany lis właśnie konsumował jej ciało przy Szepczącej Sadzawce poczułaby to.
Pytanie mogło się wydawać niewinne, jednakże nie dla nich. Żmijowy Ogon będzie wiedziała o co chodzi - a mianowicie o resztę rodziny. Jak dotąd nikt nie wrócił, przeciwnie, Osa zaginął. Każdego dnia Ćma bała się, że Pszczoła ruszy w jego ślady i zostanie jej już tylko Ważka oraz Modliszka. A skoro nie było ich w Cieniu to co się z nimi działo? Dalej błąkali się po świecie, czy gorzej, byli już na Srebrnej Skórce?
[Obrazek: RWlLtdA.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 4 87 / 500
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Jasny Poranek nie wiedział zupełnie, z czym mogła borykać się w tej chwili Ciernisty Kwiat. Mógł mieć jedynie przypuszczenia, mógł jedynie sięgać do doświadczeń własnego, minionego już życia, które wcale nie było usłane różami. Chyba, że takimi posiadającymi całkiem spore kolce, które zdradziecko wbijały się w jego ciało w najmniej oczekiwanych momentach. To akurat byłoby bardziej prawdopodobne. Jako dawny medyk wiedział jednak, że spora część z nich potrafi z czasem zgorzknieć, zatracić się i poczuć odosobnienie, którego tak naprawdę sobie nigdy nie życzyli. Nie wszyscy to wytrzymywali, niektórzy się załamywali, stawali się opryskliwi i jeszcze bardziej niemili, część z nich po prostu odchodziła, by nigdy więcej nie powrócić. Nie był mimo wszystko ślepcem i doskonale wiedział, jak trudnym jest to zadaniem. Ciągłe życie w sposób zupełnie odmienny od kotów, które cię otaczały, obserwowanie, jak ich życie idzie na przód, a twoje zdaje się pozostawać w miejscu.
- Tak, wielokrotnie - odparł więc bez wahania, całkiem spokojnie, gdy jej słowa wybrzmiały. Domyślał się, jak trudne jest to dla niej zagadnienie, jak ciężki temat, jak bolesne pytanie i chciał rozwiać jej wątpliwości. Chciał, by wiedziała, że nie jest w tym jedyna, by się nie zadręczała. - Nie mogłem nigdy zostać wojownikiem przez swoje kalectwo, ale nie raz czułem, jak boli mnie serce, jak tęsknię do życia, jakie wiodą inni. Czułem się osamotniony i zapomniany, potrzebny jedynie wtedy, gdy ktoś zachorował albo został ranny podczas wypełniania swoich wielkich obowiązków, do których ja nie byłem dopuszczony. Czułem, że moje życie jest wiecznie takie samo, że ucieka, a ja go nie widzę, a oni wszyscy... oddychają pełną piersią - wyjaśnił jej bez większych problemów, starając się wyrazić w tej kwestii jak najjaśniej, jak najbardziej przejrzyście, by wiedziała, o co dokładnie mu chodzi. - Wielu medyków borykało się z podobnymi problemami - dodał jeszcze przekrzywiając delikatnie łeb i przyglądając się jej z uwagą, pewną dozą troski, ale i stanowczością. Wiedział bowiem, że chociaż nie jest to łatwe, to kocica ma w sobie siłę, by dalej z tym walczyć. Nie chciał jej jednak do niczego zmuszać, to byłoby bowiem najgorsze.
[Obrazek: jasny_240px.png]

Someday, when we are wiser
When the worlds older
When we have learned
I pray
Someday we may yet
Live to live and to let live
Someday, life will be fairer
Need will be rarer
And greed will not pay
LVL 5 285 / 400
MedLVL 7 285 / 1100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Widząc, że Ćmi Lot zdecydowała się podejść, szczęka Żmii zacisnęła, powodując, że zapulsował w niej intensywnie ból. Pomimo tego, ten spokojny, matczyny uśmiech utrzymał się na czarno-rudym pyszczku i nie miał takiego prawa by w trakcie owego spotkania zniknąć!
Sama wtuliła się w większą od siebie córkę, pomrukując przy tym. Aż głupio jej się przyznać, że targały nią jakiekolwiek wątpliwości... choć... od zawsze miała problem z pierwszym krokiem, czy to ją usprawiedliwia z tego, że posądzała córkę, iż ta pała jakąkolwiek niechęcią do zmarłej? Nie... jak widać nawet po śmierci kot się myli, a przynajmniej Żmija.
Pytanie Ćmy sprawiło, iż ciało zmarłej drgnęło gwałtownie – co bez problemu młodsza z kotek mogła odczuć. Prędko jednak znów się rozluźniła, mrużąc oczy i nie zaprzestając wtulania się w futerko córki.
- Wszystko jest w jak najlepszym porządku... - jej głos brzmiał teraz całkowicie inaczej. Pozbawiony jakiegokolwiek oficjalnego tonu, a wypełniony tym typowym dla niej spokojem. Zupełnie jakby zamknąć w nim wszystkie pozytywne uczucia, choć... no właśnie. Nic nie jest tak kolorowe, także i tutaj dało się wyczuć tę nutkę bólu. Za życia tak uparcie starała się uciec od samotności... nawet ta potrzeba towarzystwa doprowadziła, że... no wróciła z brzuchem do klanu. Jak widać, nie wiadomo jak uparcie próbowała znaleźć jakiekolwiek towarzystwo, mieć jakąś bliską osobę, tak czy siak, jest... - ...wciąż sama... - dodała już o wiele ciszej.
[Obrazek: QZkzoDJ.png]
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Zacisnęła zęby, gdy matka szarpnęła się jak gdyby nadepnęła na ostry cierń. Przez moment naprawdę obawiała się, że usłyszy odpowiedź twierdzącą i zastanawiała się na kogo padło. Obstawiałaby Pchłę, która nie potrafiła dobrze chodzić. Ona miała najmniejsze szanse ze wszystkich zaginionych. Nie miała szans by polować, walczyć, biegać... Ćma podejrzewała, że siostra żyje w grupie kotów, które się nią opiekują lub zwyczajnie wylądowała u dwunogów bez szans na ratunek.
- To... chyba dobrze - powiedziała z lekkim wahaniem. Dobrze dla Ćmy, gdyż wciąż istniała szansa, że kiedyś spotka się z rodzeństwem, gorzej dla Żmii, gdyż była pomiędzy gwiazdeczkami praktycznie całkiem sama. Szylkretowa nie miała pojęcia czy kocica widywała się z Łabędziem, czy spędzała z nim czas. Tak naprawdę z ledwością wyobrażała sobie życie Gwiezdnych. Musieli mieć tam, na Srebrnej Skórce, niezły tłok. Chociaż wróć, Żmija miała jeszcze rodziców, babcie, dziadków. Nie miała tak źle.
- Wiesz, możżesz wciążż nazzywać mnie po prossstu Ćmą... - bąknęła niezręcznie, odsuwając się o kroczek od matki i patrząc jej w oczy. Rozumiała, że jej imię mogło sprawiać kocicy ból, która najpewniej wciąż tęskniła za żywym, włóczącym się po świecie partnerem. Za życia nie miała czasu, by naprawdę z nim być i zbudować prawdziwy związek, a teraz jej egzystencja polegała na czekaniu. Czekaniu połączonym z poczuciem winy, gdyż Żmija najpewniej nie chciała być sama, acz zmiana tego stanu rzeczy wiązała się z czymś, co dla żywych nie było przyjemne.
[Obrazek: RWlLtdA.png]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 4 87 / 500
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Nie była w tym sama i to jej na razie wystarczyło. Nie miała przed sobą rozwiązania i kto wie, ile zajmie jej znalezienie takowego. Może księżyce, może obiegi pór, może resztę życia. Jeszcze tego nie wiedziała. Może nigdy się nie dowie. Czy takie było przeznaczenie medyków? Wypalić się i stracić sens w życiu, zgorzknieć do szpiku kości? Teraz nie powinna o tym myśleć, ale pozostało to gdzieś z tyłu jej głowy. Raczej prędko jej to nie przejdzie.
- Dziękuję - powiedziała, podnosząc wzrok ze swoich łap i spoglądając na kocura z nieco zmnieszanym wyrazem pyska. - Że powiedziałeś mi... Że nie jestem sama. I za to, że przyszedłeś wtedy w trakcie porodu - na wspomnienie tamtego dnia zerknęła kierunku, w którym widziała Ćmę z jej matką. Tamtego dnia chyba się... Bała. Dopiero została pełnoprawnym medykiem i nie miała kogo zapytać o radę, ponieważ takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko. Była w legowisku swojego brata, desperacko próbując zatamować krwawienie nieprzytomnej kocicy, a nad głową wisiała jej trójka niezbyt lubiących się kotów. Nie chciała stracić pierwszego pacjenta tak szybko i czuła na barkach presję czasu. I wtedy przyszedł Jasny Poranek, jakby przywracając jej opanowanie i spokój. Odzyskała kontrolę nad sytuacją i tylko dlatego Żmijowy Ogon mogła zobaczyć swoje dzieci przed odejściem na Srebrną Skórkę. Być może zbyt wiele przypisywała teraz swojemu poprzednikowi, ale była mu wdzięczna za tę pomoc. Miało to dla niej spore znaczenie.
- Będę służyć mojemu klanowi, dopóki nie dołączę do gwiazd na Srebrnej Skórce - powiedziała, robiąc coś, czego by się po sobie nie spodziewała. Tym czymś było zwykłe oparcie głowy o buro-białego kocura. Dla innych mogło to nie być nic niezwykłego, ale u niej wychodziło poza codzienne zachowanie. Szybko jednak odsunęła głową, szybko i cicho przepraszając za swoje nieodpowiednie zachowanie.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Życie medyka nigdy nie było proste, a przynajmniej tak uważał Jasny Poranek. Nie znał żadnego uzdrowiciela, który w pełni cieszyłby się tym, co osiągnął - męczony problemami chorych, obawiający się, czy ze wszystkim sobie poradzi, czy wystarczy mu ziół i innych medykamentów, czy na pewno nie spowoduje dodatkowego cierpienia. Oczekiwano od niego pełnej gotowości do działania w każdej możliwej chwili, ale po prawdzie żył z reguły gdzieś na boku, na marginesie Klanu, chociaż kocur właściwie nie miał pojęcia, jak to się działo. Wolał jednak, by Ciernista wiedziała o tym, by zdawała sobie sprawę, że nie ona pierwsza przeżywa podobne problemy i rozterki, uważał, że w ten sposób zamiast ją zniechęcić, może dodać jej otuchy.
- Nigdy nie jesteś sama, pamiętaj o tym. Jeśli tylko będziesz tego potrzebowała, przyjdę do ciebie. Czy powiedziałem ci, że gdy sam próbowałem ratować pierwszy raz czyjeś życie, do mnie również przyszedł dawny medyk? Myślę, że zawsze staramy się dać oparcie naszym następcą, by mieli świadomość, że wiemy, z czym się borykają i jak trudnych wyborów muszą czasem dokonywać. Zawsze będę nad tobą, wami, czuwał - powiedział łagodnie i uśmiechnął się do niej. Nie spodziewał się, że Ciernista postanowi się do niego przytulić, ale docenił to i nim kocica się od niego odsunęła, dotknął jej swym nosem, dzięki czemu medyczka mogła poczuć falę niesamowitej siły, jaka gwałtownie przebiegła przez jej ciało. Jasny Poranek chciał dodać jej otuchy, chciał, by faktycznie nie czuła się samotna, by pamiętała, że są również inni, którzy ku niej spoglądają.
- Będziemy na ciebie czekać - odpowiedział na to. - A na razie żyj i czuwaj, Gwiezdny Klan będzie oświetlał twe ścieżki - dodał jeszcze dość uroczyście, co w wykonaniu Jasnego Poranka było naprawdę podniosłe i zdawało się, że jego słowa niemalże emanują swoistą, nieopisaną siłą.
[Obrazek: jasny_240px.png]

Someday, when we are wiser
When the worlds older
When we have learned
I pray
Someday we may yet
Live to live and to let live
Someday, life will be fairer
Need will be rarer
And greed will not pay
LVL 5 285 / 400
MedLVL 7 285 / 1100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Młode koty, które pchały się na stołek medyka, bardzo często nie wiedziały, jakie potrafi być to męczące. Ciernisty Kwiat, gdy przyszła tamtego pamiętnego dnia do Wężowej Gwiazdy, aby zgłosić swoją kandydaturę, spodziewała się, że może być ciężko, ale mimo to nie spodziewała się, iż aż tak się to na niej odbije. Nie miała pojęcia, jak Ćmi Lot sobie z tym poradzi w przyszłości, ale na pewno będzie mieć coś, czego nie miała ona - wsparcie kogoś bardziej doświadczonego.
- Jeszcze raz dziękuję, Jasny Poranku - powiedziała nieco ciszej, gdy już wysłuchała, co kocur miał jek do powiedzenia. Chyba właśnie czegoś takiego potrzebowała, takiego potwierdzenia, że zawsze jest ktoś, na kogo może liczyć. Gdyby nie ta świadomość, kto wie w jakim stanie by teraz była. Gwałtowność, z jaką fala siły przeszła przez jej ciało, zaskoczyła ją i sprawiła, że się wzdrygnęła. Nie przewidziała, że Jasny Poranek postanowi ją wesprzeć w tak... Dosłowny sposób, lecz była mu za to wdzięczna.
- Tak też zamierzam - odpowiedziała dawnemu medykowi, a na jej pysku wykwitło coś w rodzaju niepewnego uśmiechu. Z tą nową siłą przyszedł czas, aby powrócić na ziemię, co też zrobiła.
Gdy już się obudziła, zastała dość zaskakujący widok - swoją pomocnicę gotową do drogi. Musiała skończyć rozmowę z matką wcześniej, niż dziwnooka by się tego spodziewała. Ciernisty Kwiat chciała uniknąć nocnego mrozu, więc pośpieszyła córkę Żmijowego Ogona, aby ruszyły w kierunku, z którego przyszły, co też zrobiły. Chciała wrócić już do domu, do Cienia, żeby pokazać kotom w klanie, iż wytrenowała swojego następcę.
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Sen zaczynał się rozmywać. Kończył się, umykał, nie było już dla niego miejsca. To, co miało zostać powiedziane - wybrzmiało. Czas tylko miał pokazać, co wydarzy się dalej i czy złożone dzisiaj obietnice będą miały swe pokrycie, czy po raz kolejny Klan Cienia będzie musiał cierpieć taką czy inną biedę. Na razie jednak Ciernistej i Ćmie wypadało wracać do domu. Zbudziły się nad brzegiem sadzawki, rozgrzane i spokojne, jakby Pora Nagich Drzew nie miała do nich żadnego dostępu, a później wstały, by skierować się ponownie ku Grzmiącej Ścieżce. Również ta droga przebiegała bez problemów, aczkolwiek na długo nim dotarły na ziemie Klanu Cienia zaczęły odczuwać znużenie i potrzebę prawdziwego snu, tym razem już nie w obliczu Gwiazd. Teraz, bez wątpienia, były już bezpieczne i mogły spokojnie oczekiwać kolejnych dni, które dopiero miały nadejść.

+ 15 exp dla Ciernistej
[Obrazek: PMixttm.png]

We came all this way
But now comes the day
To bid you farewell

Many places I have been
Many sorrows I have seen
But I don’t regret
Nor will I forget
All who took the road with me

LVL 6 255 / 500
MedLVL 0 0 / 100
22
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Gdyby tylko wiedziała, mogłaby się przygotować na to, co ma nadejść, lecz nie znała przyszłości i jeśli miała być szczera - zawsze wolała jej nie znać. Wolała zostać zakończoną, niż wiedzieć z wyprzedzeniem o czymś, czego nie będzie mogła zmienić. Tamtego dnia wróciły do domu razem, a Ciernisty Kwiat mogła po raz pierwszy od dłuższego czasu odczuć ulgę. Żadnych zmartwień, wiedziała, że nie jest sama i poczucie, iż będzie mogła odpocząć, nawet jeśli tylko na chwilę. Czuła satysfakcję, wielką jak nigdy do tej pory. Wytrenowała swojego następcę. Zapewniła bezpieczeństwo kilku następnym pokoleniom, nawet po swojej śmierci, jeśli pójdzie dobrze. Klan Cienia nie zostanie na księżyce bez medyka, póki ona żyje i oby długo po tym. Tej nocy jej sen był zaskakująco spokojny. Nie spodziewała się tego, co miało nadejść.

| zt i wielkie dzięki za mistrzowanie
there's so much more here, a life worth living
and with time you drown the FEELING out
it's so n o s t a l g i c
maybe all the love was worth the pain?
[Obrazek: wAuc6Vj.png]

<style>.tloCieńsz{height:110px; width:170px;background:url('https://imgur.com/wAuc6Vj.png');border-style: solid; border-width: 0.2px; border-left-width: 0.2px; border-right-width: 0.2px; border-color: transparent; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz1{height:54px; width: 240px; margin-top:45px; font-size:10px; text-align:center; line-height:11px; background-color: rgb(105, 95, 86, 0.35);border-style: solid; border-width: 0.0px; border-left-width: 0.0px; border-right-width: 0.0px; border-color: #000000; border-radius: 0px 0px 0px 0px} .Cieńsz2 {font-family: 'Shippori Mincho B1'; font-size: 14px; line-height:14px}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Shippori+Mincho+B1&display=swap" rel="stylesheet">}<style>.Cieńsza3 {font-family: 'Cormorant Unicase'; font-size: 15px; line-height:14px;text-shadow: 0.45px 0.45px white;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cormorant+Unicase:wght@300&display=swap" rel="stylesheet">}<style> .Cieńśny3 {text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style> <style> .Cieńśny {font-family: 'Homemade Apple'; font-size: 11px; line-height:14px; text-shadow: 0.45px 0.45px black;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Homemade+Apple&display=swap" rel="stylesheet">}
LVL 5 235 / 400
MedLVL 8 591 / 1300
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości