Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Może gdyby je posadzić wyrósłby krzak z tymi kwiatami... Może. Chociaż same wstążki nie były takie złe, ideanie by się komponowały wśród mchu i piórek legowiska! Listek byłby za tym, by je wziąć ze sobą. Ale jak na razie, czas na dalszą przygodę!
Kotka nie musiała daleko pójść, bo o! Kolejny szkielet! Nie kompletny, aleee obok płotu, niedaleko kwiatków leżała sobie czaszka... sowy? Takiej trochę zniekształconej. Wyglądała na wkurzoną i oczodoły miała dziwnie czarne. No i coś w stylu uszu? A jakby kotka z jakiegoś powodu zdecydowała wsadzić pazur do jej dzioba, ten by się bardziej otworzył, albo zamknął, gdyby ścisnęła dwie połówki. A co ważniejsze, śmierdział tak samo, jak szkielet kota sprzed chwili. Czyli też był sztuczny, ach...
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Niespodziewanie (a może już spodziewanie) na mojej drodze spotkałam następny szkielet… czaszkę prawdę mówiąc, która z wyglądu przypominała mi te sowie, a na tym się akurat znałam; obserwowałam nasze lokalne ptaszki bardzo często, nie pasowały mi tylko czarne oczy, ale kiedy podeszłam bliżej już wiedziałam czemu - nie była prawdziwa. Hm… pierwszą moją myślą było to, by zostawić ciekawostkę dla innych podróżnych, ale szczerze mówiąc coś do mnie przemówiło, sowiej czaszki ot tak sobie nie znajdę, a taka nieprawdziwa wydawała się idealną dekoracją dla mojego legowiska… chociażby dlatego, że może uda mi się zmienić jej zapach na bardziej leśny. Z nadzieją kiedyś będę szukać prawdziwej sowiej czaszki, teraz jedynie mogę zadowolić się tą, którą właśnie chowałam pod jednym krzewem, a następnie ruszyłam dalej, czułam się wyśmienicie na tym lekko mroźnym spacerku. Och, jak ja kochałam być sama.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
A może by się skusić na obie, hm? W końcu czaszek nigdy za wiele, a takiej dziwnej to kotka raczej nigdy nie znajdzie! Tak czy siak, przedmiot jak na razie zabezpieczony i hopsa, można ruszać dalej!
Passa jak na razie była niezła, ale dość prędko się chyba wyczerpała. W okolicy było no... dosłownie nic ciekawego. Nawet kury czy siatki się gdzieś podziały, a co dopiero magiczne przedmioty od dwunożnych. Chyba że kotka była wyjątkową fanką niskiej trawy i pojedynczych krzewów.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Och, nastała cisza, czasami już tak właśnie było, ale dlatego też ceniłam sobie takie chwile; nie czułam się sama, myśli miałam jasne i klarowne, wszystko wydawało się cudowne; nawet myśl, że ktoś lub coś zaraz może się na mnie rzucić mnie nie przerażała. Wszystko miało swój początek i koniec, prawda? Jedyne co to bałabym się, że sprawiłabym ból kochanym kotom, ale hej! Dziś jest miły dzień, nic się nie działo, a wdychając powietrze czułam się żywa, czy natrafię na coś jeszcze?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Wietrzyk zawiał, kura w oddali zagdakała, a dookoła kotki dalej panowała pustka. Cicho wszędzie, głucho wszędzie, zero znajdek dla Trufli będzie.
Przynajmniej listek i reszta ekipy w futrze cicho kibicowała kotce, by się nie poddawała.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Poruszyłam uchem słysząc jak odzywa się gdzieś za mną kurka, która uciekała przed moim widokiem jeszcze przed chwilą - aha! no niemiło, przecież im nic nawet nie zrobiłam, ale najwyraźniej musiały mieć swoje powody… może na nie też coś polowało, mimo śmiesznego płotu wokół nich? Niestety oprócz takich atrakcji, nic ciekawego nie rzuciło mi się w oczy, także po prostu powolnie poruszałam łapkami w nieznaną mi stronę.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Zawsze zwracałam uwagę na siebie, ale gdy tak szłam pośród nieznanych mi okolic, lekko nabierała mnie myśl: co takiego robi Sal teraz? Czy była na spacerze z ojcem? A może polowała? Miała patrol? Zresztą nie tylko co do niej miałam pytania, ale kiedy myślałam szerzej nagle świat się robił o wiele większy, nie byłam narcyzem; po prostu zamykałam się w swoim świecie i zwracałam uwagę na otoczenie nawet, jeśli umiałam się rozmarzyć, nigdy nie chciałam być nieuważna… ale czy dwunogi chociażby coś robiły kiedy nikt nie patrzył? To była ciekawa myśl!
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Siatka skończyła się gdzieś po drodze i zaczął się stary, drewniany płot. W okolicy jednak poza nim nic ciekawego nie było, żadnych kur, koni, czy innych stworzeń... Albo. Albo coś było. Nie wiadomo kiedy i jak, za płotem wręcz nagle zmanifestował się dwunożny, a raczej jeszcze młode dziecko dwunożnego. Dość niskie, ale nie na tyle małe, by nie potrafić chodzić na dwóch łapach. Miało na sobie kurteczkę i długie gumiaki oraz ogólnie, całe było pobrudzone błotem. By zwrócić uwagę kota, rzuciło w stronę Trufli... No właśnie co to?? Jakiś fioletowo-srebrny kij ze wstążkami na jednym końcu. Dość małe, miało może pół długości terminatorki, ale całkiem ładne. A dwunożny po tym przykucnął i wyciągnął jedną z rąk za płot, wypluwając jakieś dziwne dźwięki, głównie kici kici... Co to w ogóle znaczyło?
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Och, dwunożni… dwunożni… ciekawe co się z nimi działo, gdy nikt nie patrzył, jakoś nie umiałam sobie tego wyobrazić, aż kątem oka nie zobaczyłam czegoś dziwnego, czegoś. Och. Lecącego w moją stronę.
– Onasłowiki! – wydobyłam z siebie lekki krzyk, by i tak dostać lekko przedmiotem w bok, co mnie dosyć mocno zabolało, jednak nie spodziewałam się takiej zasadzki na moje życie. W końcu pazury? Oczywiście. Szpony? Owszem. Nawet jakieś dziwne łapska! Ale latające cosie? Niedługo po nieoczekiwanym fruwającym patyku do moich uszek dotarł dziwny dźwięk, a oczom ukazało się kocię dwunogów… chyba? Oni podobno nie byli mali, a ten gagatek ledwo odrastał od ziemi. Coś… chciał? – Co byś chciał, patyczku? – zapytałam wesoło dodając dwa do dwóch… znaczy widziałam wcześniej, że coś mi biegało po tamtej stronie, ale nie spodziewałam się tego. Zignorowałam kompletnie znajdźkę… która znalazła mnie.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Czy dwunożny zrozumiał słowa kotki? Nie, ale spróbował je powtórzyć w swoim języku, czyli pomiędzy powtarzanym kilkanaście razy kici kici, wrzucił miał miał. Toż to komunikacja międzygatunkowa! A czego chciał, chyba by do niego podeszła? Albo oddała przedmiot? Bo łapka, która została wystawiona poza płot co chwila była ściskana i rozluźniana. Trufla w razie czego nie musiała się martwić o swoje bezpieczeństwo, bo szpary między płotem były zbyt małe dla dwunoga by ten się prześlizgnął, więc podejść chyba nie zaszkodzi...? Chyba że to podstęp i siłą zaciągnie kotkę do środka i tyle z niej będzie.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Kiedyś się zastanawiałam czy porozumienie się z końmi było możliwe, ale porozumienie z dwunogiem? Chyba na to bym w życiu nie wpadła! A ten tutaj młody kociak właśnie próbował to zrobić, nawet jeśli go nie rozumiałam (a on zapewne mnie), wydawał się niesamowicie podekscytowany próbą komunikacji; czułam się jakbyśmy jednak posiadali te same uczucia w sobie, co wystarczyło mi za uznanie tego za udane spotkanie… jedyne czego nie rozumiałam to jego łapki, która dziwnie coś próbowała gnieść? Tylko czy dwunogi mogły gnieść nicość? Słyszałam o nich różne historie, ale ciężko było mi uwierzyć w coś takiego… chociaż może? Chciałam się o tym przekonać i jak na swoją naiwność podeszłam bliżej istotki… i bliżej… i bliżej… i och, nadal nic tu nie widziałam? Może naprawdę gniótł nicość? Powietrze? Coś malutkiego?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
A dzieciak czekał... Cierpliwie, choć z każdym krokiem w jego głosie było słychać większą, hm, radość? Ekscytację? Wygląda na to, że podejście bliżej było tym co chciał młody. A gdy Tylko trufla znalazła się w zasięgu... Poczochrał ją po głowie. A wraz z tym z jego pyska wydobył się niewyobrażalnie wysoki i głośny pisk wymieszany ze śmiechem. Na Gwiezdnych, że te stworzenia mogą być tak głośne??? A jeśli kotka by się nie zraziła tym piskiem, młody by po prostu kontynuował pieszczoty, chcąc pogłaskać ją nie tylko po główce, ale ogólnie całym grzbiecie. Robił to trochę chaotycznie i wkładał to więcej siły niż pewnie powinien, ale hej, starał się.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
– Onastosłowików? – zapytałam siebie samą kiedy poczułam łapkę dzieciaka na sobie, a potem jego głośny pisk i śmiech, czy on jednak nie potrafił magicznie władać nicością, a po prostu się o mnie otrzeć? Pogłaskać? Myślałam, że takie rzeczy robiliśmy tylko my… ale przecież widziałam jak zajączki się ze sobą bawią, a ptaszki czyszczą piórka; czy tak naprawdę nie dzieliło nas nic nawet z takimi dwunogami? – Auć, trochę za mocno – mruknęłam do kociaka kiedy za bardzo mnie szarpnął, ale ogólnie musiałam przyznać, że było to dosyć przyjemne, inne? Wydawał się szczęśliwy i słodki, a ja otarłam się jeszcze parę razy o jego łapkę, by usłyszeć jego śmiech; przypominał mi tak bardzo o mnie i o Sal, której każdy dotyk zawsze kojarzył mi się ze szczęściem i miłością, a tutaj… może po prostu kochał okazywać miłe emocje? Polizałam go lekko po ręku, a potem posiedziałam z nim jeszcze chwilę, próbując się porozumieć na darmo, aż… pora była iść dalej. Nie spodziewałam się, że spotkanie z dwunogiem będzie tak miłe i przyjemne, czemu wszyscy uważali ich za złych i niedobrych? Ten wydawał się przekochany… i miałam nadzieję, że bez problemu uda mi się odejść, by pójść poszukać jeszcze jakichś rzeczy.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Wszystko dobre, co się dobrze kończy... No a tu koniec był taki dość średni. Młody najwidoczniej się przywiązał do kotki, gdy ta polizała jego łapkę, po raz kolejny zapiszczał wesoło. Nie chciał, żeby odchodziła, a gdy tylko odwróciła się za niego, krzyknął zdenerwowany i spróbował sięgnąć ją łapką... Niestety, ta była zbyt daleko by mógł ją pociągnąć za coś innego niż ogon. Tak więc też zrobił, spróbował za niego złapać i. Ups. Wyrwał z końcówki jej ogona kłaczek... Drobny, ale wciąż oj niemiło młody, niemiło. A gdy kotka odeszła, ten po prostu się rozpłakał. Znaczy, kotka pewnie nie wiedziała, że te pochodzące jakby z miejsca Bezgwiezdych dźwięki, to po prostu płacz.
A w okolicy, hm. No nic ciekawego nie było. No poza tą wcześniej rzuconą w stronę rudej miotłą. Jakby wszystko się pochowało przed dwunożnym, hm.