Logo Artemidy
Paśnik
#1
W pobliżu wejściu na pastwisko stoi dziwny twór dwunogów. Wygląda trochę jak klatka z otwartym dachem, przez który można na spokojnie wejść, jednak jej pręty nie są proste, a pną się w górę po skosie, by przy pewnej wysokości zakręcić i zjeżdżać w dół, tworząc regularną strukturę. Z każdego rogu wystaje większy pręt, który podtrzymuje zaokrąglony daszek, który uniemożliwia deszczowi dostanie się do siana, którzy często istoty opiekujące się ogromnymi istotami wrzucają dla nich wysuszoną trawę.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
...Siano! Bardzo wygodne do leżenia. Do tego przyjemnie pachniało. Dlatego kiedy konie już się posiliły, zajrzałem do środka by sprawdzić czy w środku jeszcze coś zostało. Z zadowoleniem odkryłem, że owszem. Dlatego wspiąłem się zgrabnie na górę, po czym ułożyłem się wygodnie w środku. Być może stodoła byłaby lepszym miejscem do odpoczynku - cieplejszym, spokojniejszym, większym - ogółem stodoła była bardzo przyjemnym miejscem, jednak była ona nieco dalej od mojego domu. A nie miałem akurat ochoty na dłuższe spacery, do tego z klatki na siano był całkiem niebrzydki.
...Zamknąłem oczy i zacząłem cicho mruczeć. Nie pozostawałem jednak głuchy na otoczenie i nasłuchiwałem, w razie gdyby jakiś koń, człowiek czy cokolwiek innego zdecydowało podejść bliżej.

/Czosnek
.
It's leather for leisure and a Velcro for sport
It's a first appearance and a new suit for court
I am the New Scottish Gentry
Anglified vowels, sub London thoughts
.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Hieroglif nie leżał jeszcze zbyt długo, kiedy do jego uszu dotarło ciche skrzypienie śniegu, a do nosa woń innego kota - samotnika. Czosnek lubiła być w stałym ruchu, nic więc dziwnego, że można ją było znaleźć wszędzie. Albo zostać przez nią znalezionym. W końcu jednak kocica zdecydowała się na przerwę, by przemoknięte futro na brzuchu, łapach i spodzie ogona mogło wyschnąć. Bez chwili zawahania wskoczyła na paśnik, gdzie było suche siano. Zmrużyła jednak po chwili oczy, dostrzegłszy obcego kocura. Pieszczocha z pieszczoszkową obróżką i pieszczoszkowym umaszczeniem. Dziwny widok tak daleko od osiedla. Szeroki, pogardliwy uśmiech wykrzywił jej wargi.
- Ty się przypadkiem nie zagubiłeś, malutki? - parsknęła, sadowiąc się wygodnie na sianie. - Pieszczochy w tych stronach nie kończą najlepiej - dodała już neutralnym głosem, choć nieprzyjemny, krzywy grymas wciąż nie zniknął z jej pyska.
Czosnek nie dażyła pieszczochów żadną szczególną nienawiścią, ale uważała ich za gorszych i słabszych od siebie, z resztą słusznie. Jej rozluźnione mięśnie nie wskazywały na to, by zamierzała atakować bez powodu. Była ostrożna, ale nie otwarcie. Można wręcz powiedzieć, że lekceważyła kocura. Nawet gdyby ją zaatakował, najpewniej by ją maksymalnie odrobinę odrapał. Masywna kocica wybroniła się już z wielu dużo gorszych sytuacji, na o wyraźnie wskazywały jej blizny, których pod długim, gęstym futrem było jeszcze więcej.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
...Otworzyłem niechętnie jedno oko, racząc nieznajomą dzikuskę spojrzeniem. Słyszałem, jak się zbliżała, miałem jednak nadzieję, że uzna że duża konstrukcja straszna, ludzie źli, hhszzsszzz. A tymczasem postanowiła również wpakować się do środka...
...- Bo ty o tych stronach wszystko wiesz - mruknąłem. Buraska nie była stąd. Zauważyłbym to przecież. Zapachy różnych kotów nauczyłem się rozróżniać już parę miesięcy temu a jej zapachu nie rozpoznawałem. Za to rozpoznawałem otaczający nas teren. Oczywiście, dobrze go znałem. Może nie był najbezpieczniejszy na świecie, ale hej, ciągle żyję. - Mieszkam tutaj. Mniej więcej tutaj. A ty nie - dodałem, następnie otworzyłem drugie oko i podniosłem łeb by wygodniej mi było mówić.
...Swoją drogą czy to nie lekko żałosne, że koty - a właściwie kotki - takiego typu to była znaczna większość osób jakie tu spotykałem? Jedyne w miarę normalne osoby to był ten burasek z cmentarza i jakiś Gawron z miasta. A, no i ten śmieszny czarno-biały co po mnie powtarzał. Obecna tu teraz kotka niestety również zaczęła naszą znajomość niezbyt uprzejmą formułką, do tego nieco naciąganą, ale w przeciwieństwie do niektórych nie wyglądała jakby zaraz miała się na mnie rzucić. Chociaż zawsze w ten sposób się to zaczynało, nieprawdaż? Jedna ze stron coś powiedziała i zaraz musiałem uciekać. Może tym razem postaram się być uprzejmym...? Ale prowokowanie dzikich idiotów było moim głównym źródłem rozrywki od kiedy Piktogramka gdzieś wywieźli. Więc... uh, chyba zobaczymy. Może jednak okaże się, że jest, no, może nie inteligentna, ale przynajmniej warta uwagi.
.
It's leather for leisure and a Velcro for sport
It's a first appearance and a new suit for court
I am the New Scottish Gentry
Anglified vowels, sub London thoughts
.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Najwyraźniej kocur i Czosnek mieli podobną opinię na swój temat, ale tylko jedno z nich musiało być ostrożne, żeby nie oberwać po pysku. Bura kocica poruszyła uchem, słuchając słów padających z brązowego pyska. Nie spodobały jej się, ale w głębi duszy doceniła fakt, że nieznajomy się nie kulił i potrafił się odgryźć. Dość niespotykane cechy u pieszczochów. Gorzej, jeśli okazałby się być nudnym, aroganckim idiotą, bo do takich córka Iwana nie miała cierpliwości. Po krótkiej chwili zdecydowała się wyciągnąć na sianie, by wchłonęło wilgoć z jej futra. Przeciągnęła językiem po jednej z przednich łap.
- Ja mieszkam tam, gdzie chcę. Samotnicy nie należą nigdzie - odparła, lustrując kocura spojrzeniem szaro-błękitnych oczu. - Wiesz, jakbyś oddalił się stąd w kierunku rzeki, zostałbyś rozszarpany przez klanowe kotki. To takie leśne dzikusy, jakbyś nie wiedział. - Kocica wydała z siebie cichy pomruk, przypominający stłumiony śmiech.
Nie sądziła, że jakiekolwiek pieszczochy mieszkały tu, gdzie konie, ale prawdę mówiąc średnio ją to obchodziło. Nie jej interes. Kocur mógł sobie równie dobrze ów paśnik uważać za dom. Co kto lubi. Czosnek nie lubiła, gdy ktoś jej się wpychał w jej interes, więc sama tego nie robiła, gdy nie miała potrzeby(głównie dlatego, że i tak ją to g#wno obchodziło). Była jednak na tyle bezczelna, by wepchnąć się z butami na siano, gdy ktoś inny tu siedział. Jeśli pieszczoch i nietypowym umaszczeniu planował o nie walczyć, to proszę bardzo. Ona nie zamierzała się stąd ruszać, dopóki jej futro nie wyschnie.
- Mieszkasz mniej więcej tutaj, czyli chodzi ci o co, o dom ludzi? - zagadnęła, zdecydowanie bardziej konwersacyjnym tonem, choć jej głos wciąż pozostawał szorstki i niezbyt przyjemny. - I jak masz na imię? Mi możesz mówić Czosnek. - Przeciągnęła się i przeciągnęła językiem po długim futrze na klatce piersiowej, nawet nie starając się go sensownie ułożyć; chciała tylko trochę szybciej wyschnąć, bo na pewnym etapie nawet u niej wilgoć przedostawała się za blisko skóry.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
...Samotnicy nie należą nigdzie. Hm. Zastanawiałem się już kiedyś nad tym, ale ponownie wydało mi się to interesujące - jak to by było mieszkać nigdzie? Jak to by było nie tylko nie mieć gdzie wrócić, ale również nie chcieć wrócić? Czy widoki były tego warte? Ja nie widziałem różnicy między jedną łąką na drugą, jeżeli na żadnej nie spędzałem często czasu. Oznaczałoby to chyba również, że jedną osobę możesz spotkać najwyżej raz czy dwa w życiu, bo zaraz przeniesiesz się gdzieś indziej... czy takie więzi w ogóle miały znaczenie?
...Skrzywiłem się gorzko. Och, przecież dobrze wiedziałem co było przy rzece. Dwie młode damy, które najwyraźniej nie lubią gdy dotyka się ich krzaczków. Dwa kurduple, które potrafią skopać ci dupę bez większych problemów a w razie problemów może im przybyć z pomocą dwadzieścia innych kurdupli.
...- Och, nawet nic o nich nie mów. Kiedyś tam poszedłem z bratem - jęknąłem, spoglądając w niebo. Z perspektywy czasu nasza wycieczka wydawała się skrajnym idiotyzmem. Wtedy myśleliśmy, że może będzie zabawnie. Piktogram musiał posikać się ze śmiechu kiedy sobie spierniczał a obie dzikuski zajęły się mną.
...- Tak - początkowo chciałem sprostować, o który dokładnie dom chodzi, żeby Czosnek nie przyszło na myśl że mieszkam z tymi biednymi koniarzami, przypomniało mi się jednak że obcym nie mówi się swojego adresu. Co prawda moja duma odrobinę na tym ucierpiała, ale, cóż... jeszcze by spróbowała wejść do środka czy coś.
.
It's leather for leisure and a Velcro for sport
It's a first appearance and a new suit for court
I am the New Scottish Gentry
Anglified vowels, sub London thoughts
.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Wąsy kocicy zadrżały w niemym rozbawieniu, gdy nieznajomy wspomniał o swojej wycieczce w okolice klanów. Wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu. Sądząc po minie kocura, nie była to najprzyjemniejsza wyprawa w jego życiu. Z resztą, nie tylko jego to dotyczyło. Skoro jeszcze żył, to musiał mieć bardzo dużo szczęścia. Nie każdemu się to udaje po odwiedzeniu okolic leśnych dzikusów. Czosnek była w gruncie rzeczy zadowolona z faktu, że nie musiała być już z nimi identyfikowana poprzez zapach, który na sobie nosiła. Nigdy tam nie należała. Była wolna i robiła to co chciała. Nie nadawała się do życia w zamknięciu niczym jakiś pies uwiązany na smyczy, którego zęby i pazury są tylko na pokaz, albo by się poświęcić w imię wyższego dobra. Idiotyczne.
- Chcesz może opowiedzieć o tym więcej? - zaproponowała, uśmiechając się półgębkiem.
Nie kryła swojego rozbawienia. Jeśli kocur zamierzał się obrazić i nie odzywać do niej, to spoko. Jej było wszystko jedno. Głównie zabijała czas. Nawet jeśli wydawał się być umiarkowanie interesującym towarzystwem, nie zamierzała przez to zachowywać się delikatniej w stosunku do niego. To zupełnie nie w jej stylu. Bura samotniczka uniosła lekko prawą brew, gdy otrzymała odpowiedź na pytanie... ale nie usłyszała miana, które nosił nieznajomy.
- "Tak" tylko do pierwszego pytania, czy do obu? Bo wciąż nie jestem pewna jak mam ciebie określać - powiedziała, patrząc z ukosa na kocura, choć w kącikach jej ust wciąż czaił się nieprzyjemny uśmiech, świadczący o rozbawieniu.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
...Zerknąłem z ukosa na Czosnek. Wyglądało na to, że już nie była wrogo nastawiona. Oczywiście mi to jak najbardziej odpowiadało, ale wciąż nie chciałem się zbytnio z nią spoufalać. A opowiadanie o tym, jak zostałem zaatakowany i nie miałem najmniejszych szans na wygraną? To 100%-owe okazywanie słabości. Chociaż kotka była pewnie świadoma, że mogłaby mnie złamać jak zapałkę, to nie zamierzałem jej podsuwać pomysłów.
...- Nie, dziękuję - odparłem. Nie przeszkadzała mi wścibskość kocicy, tak długo, jak nie spróbuje wymuszać ze mnie odpowiedzi. Ale jej propozycja wyglądała mi na żart, a przynajmniej pół-żart, dlatego czułem się bezpiecznie odmawiając. No, może nie bezpiecznie, ale przynajmniej chwilowo nie zagrożony.
...Mrugnąłem parę razy. Drugie pytanie? Przechyliłem łeb, próbując zrozumieć, o co jej dokładnie chodziło. Wciąż nie mam pojęcia jak mam ciebie określać...? A. Po chwilowym zaniku mózgu zdałem sobie sprawę, że zapytała o moje imię. Cholera, nie zauważyłem tego? Może wciąż byłem nieco zaspany. Ale muszę uważać, przecież nie jestem tutaj sam. Zamknąłem pyszczek, który wcześniej podświadomie otworzyłem, i podniosłem się do siadu.
...- Nazywam się Hieroglif - odpowiedziałem wreszcie, stając się brzmieć poważnie, jednak istniała możliwość, że głos mi się minimalnie załamał. Tak odrobinkę. Tycią. Pewnie nawet nie było tego słychać. Haha. Ha...
.
It's leather for leisure and a Velcro for sport
It's a first appearance and a new suit for court
I am the New Scottish Gentry
Anglified vowels, sub London thoughts
.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Bura samotniczka strzepnęła uchem, jednak nie skomentowała w żaden sposób odmowy kocura. Jego sprawa, nie zależało jej na usłyszeniu pełnej relacji. Po jego reakcji sama była w stanie wywnioskować, jak przebiegło to spotkanie. Klanowe kotki nie miały zbyt szerokiej palety jeśli chodziło o podejście do samotników i pieszczochów w pobliżu ich ziem, czy też bezpośrednio na nich. Pomiędzy gangami było podobnie, ale życie w mieście zdecydowanie różniło się od hasania po lesie. Miasto było żywsze, więcej się tam działo, a jak któraś grupa sobie na za dużo pozwalała w stosunku do drugiej, to nie było to mordowanie jakichś słabych jednostek, które naruszyły czyjś teren. Walki potrafiły obejmować większą grupę kotów. Klany zaś między sobą raczej nie walczyły, tylko pokojowo oddawały jakiś skrawek ziemi albo wysyłały czcze pogróżki.
Kocica obserwowała reakcję nieznajomego, który najwyraźniej potrzebował chwili, by zrozumieć, że o czymś zapomniał. Brew Czosnku powróciła na swoje miejsce, gdy kocur wreszcie się ogarnął i przedstawił jak trzeba. W przeciwieństwie do niego nie podniosła się do siadu, bo w pozycji leżącej siano lepiej chłonęło wilgoć z jej futra. Bo jakoś tak to działało, albo działać powinno. Zignorowała drobne załamanie w głosie kocura, czując się trochę zbyt rozleniwiona przez powracające do jej ciała ciepło, by przyczepić się do tego typu drobiazgu.
- Hieroglif - wymruczała, mrużąc oczy. - Interesujące imię, podobnie jak twoje kolory. Zgaduję, że jesteś tym całym, hm, rasowcem? Pierwszy raz widzę kota o takich dziwnych wzorach, a w mieście jest przecież od ch#lery przeróżnych pieszczochów. - Kocica podkuliła przednie łapy pod klatkę piersiową, by je ogrzać.
Najwyraźniej jeśli chciała znaleźć ciekawiej wyglądające koty, musiała częściej odwiedzać tereny nieco oddalone od miasta. Miło było czasem dla odmiany popatrzeć na kogoś, kto wyglądał ciekawie i można było powiedzieć o nim, że nawet całkiem cieszył oczy. W mieście więcej było obszarpańców. Czosnek lubiła to miejsce, ale nie dało się ukryć, że nie każdy samotnik wyglądał dostatecznie przyjemnie, by się w ogóle chciało na niego patrzeć.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
...W mieście nie bywałem zbyt często, ale szczerze mówiąc, podobało mi się tyle samo co klany - czyli wcale. W klanach najgorsze były, no, klany, w mieście natomiast był to hałas... i ten s m r ó d. Ugh. Co to to nie, wolałem zapach siana albo białych ścian swojego domu. Do tego świeżo umyta podłoga, jedzenie w kuchni i kwiaty, te wszystkie kwiaty w ogrodzie! Szczególnie ten nazywany walerianą. A w mieście tylko samochody i psie gówno.
...Nie byłem pewien czy odczuwałem ulgę z powodu braku reakcji. Wcale nie musiało to oznaczać, że Czosnek nie zauważyła mojej gafy. Może zauważyła i postanowiła śmiać się ze mnie w duchu - z ich dotychczasowej rozmowy wynikało, że miała na to wystarczająco komórek mózgowych. W pewnym sensie było to gorsze niż zostanie wyśmianym, bo na kąśliwe słowo mogłem coś odpowiedzieć, natomiast milczące poczucie wyższości było ciężko zranić. Ale co to za różnica, powiedziałem sobie. Co za różnica co o mnie myśli? Tak właśnie, co mnie to obchodzi. Mój ogon wykonał jedno drgnięcie, po czym z powrotem zamarł w bezruchu, gdy udało mi się uspokoić te idiotyczne obawy. Jej zdanie nie miało znaczenia.
...- Jestem kotem bengalskim, jeżeli cię to interesuje - odparłem, uśmiechając się pod nosem. Obdartusy chodzące luzem po mieście nigdy koło kota rasowego nie stały. Rasowce trzymane są w domu. Ja również powinienem być, ale nie jestem najgrzeczniejszym "pieszczoszkiem". Gdy odkryliśmy z bratem dziurę w ogrodzeniu, grzechem byłoby nie wykorzystać takiej okazji. Oczywiście wyłącznie kiedy gospodarze śpią lub są poza domem.
.
It's leather for leisure and a Velcro for sport
It's a first appearance and a new suit for court
I am the New Scottish Gentry
Anglified vowels, sub London thoughts
.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Czosnkowi średnio chciało się wyśmiewać z kocura, bo wciąż nie była pewna jak mógłby zareagować, a coraz mniej chciało jej się przetrzepywać mu zad. Na sianie było wygodnie, dookoła było całkiem cicho i spokojnie, a towarzystwo... cóż, mogło być gorsze. Pieszczoch przynajmniej ani nie śmierdział, ani nie zachowywał się jakby pozjadał wszystkie rozumy. Poza tym, jak już zrobiła sobie przerwę, to poczuła lekkie zmęczenie po długim spacerze. Równie dobrze mogła tu sobie odpocząć, póki w ogóle miała ku temu okazję. Co prawda wciąż pozostawała czujna, ale okolica była dużo bardziej relaksująca niż miasto, to sama musiała przyznać. Wszystko miało swoje wady i zalety, a bura samotniczka nie idealizowała niczego. Była na to zdecydowanie zbyt zrzędliwa.
- Niewiele mi to mówi - odparła, gdy kocur określił jakiej konkretnie był rasy. - Mi daleko do rasowca, choć mój ojciec chyba jest kimś takim, trudno powiedzieć. I tak się w niego nie wdałam. Może nie licząc kolorów, bo tak jak on jestem bura i nie mam pręg na bokach. - Wzruszyła lekko barkami, przesuwając się do nieco wygodniejszej pozycji. - A w ogóle to co ty tak usiadłeś? Boisz się, że na ciebie skoczę i cię zjem? - zapytała nagle, szczerząc zęby w szerokim, dość nieprzyjemnym(jak zwykle) uśmiechu.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
...No cóż, spodziewałem się tego. Ale przynajmniej teraz będzie mogła pochwalić się że zna takiego kota bengalskiego swoim znajomkom... ewentualnie przypadkowo napotkanymi osobami takimi jak ja. Oczywiście jeżeli zapamięta tą nazwę, w co wątpiłem. Nie była jej do niczego potrzebna, więc najlepiej byłoby po prostu o tym zapomnieć. Ja oczywiście nie miałem takiego nastawienia, ale ona mogła mieć.
...- Och, mam nadzieję że tak naprawdę nie jest rasowy - wyrzuciłem z siebie zanim zdążyłem pomyśleć. A gdy pomyślałem, cóż, zamarłem. Mogło być wiele powodów, dla którego to powiedziałem. Prawdziwy był prosty: brzydziła mnie niezmiernie myśl rozrodu rasowego kota z kotką z ulicy. Można było przez to złapać więcej chorób i robali niż potrafiłem sobie nawet wyobrazić. Przebywania obok bezdomnych się nie bałem, ale żeby kopulować... wstrzymałem odruch wymiotny pnący mi się po gardle. Czosnek z pewnością mogłaby uznać moje poglądy za obraźliwe. Czy mogła jednak się ich domyślić tylko po tym co powiedziałem? Postanowiłem ten jeden jedyny raz nie ryzykować, gdyż jak dotąd rozmowę prowadziło się nam w miarę pokojowo. Może przeceniałem umiejętności myślenia dzikiej kocicy, ale to nieważne. Zmarszczyłem brwi jakby w konsternacji, po czym odezwałem się zmieszanym głosem - Zaraz, co ja powiedziałem? Mam nadzieję...? Miałem na myśli "wydaje mi się".
...- Od czasu do czasu trzeba zmienić pozycję, nie? - odpowiedziałem na kolejne pytanie. Szczerze mówiąc, nie rozumiałem jego celu, bo w podniesieniu się do siadu nie było nic nadzwyczajnego, ale może dzikuska miała inne zdanie. Może należała kiedyś do sekty kultywującej leżenie w bezruchu. I najprawdopodobniej została z niej wyrzucona, bo właśnie przed chwilą sama ruszyła barkami. - A poza tym zmoczyłaś siano - dodał, zerkając w dół. Ludzie zamontowali taki ładny daszek a tutaj i tak mokro. Może pomyślą że koń napluł czy coś.
.
It's leather for leisure and a Velcro for sport
It's a first appearance and a new suit for court
I am the New Scottish Gentry
Anglified vowels, sub London thoughts
.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Czosnek zmarszczyła lekko brwi, a resztki uśmiechu zniknęły z jej pokrytego bliznami pyska. Ów wyraz nie zniknął nawet w momencie, gdy kocur się poprawił, udając, że tak naprawdę miał na myśli coś innego. A więc to co powiedział musiało być w jakiś sposób obraźliwe w jego opinii. Bura kocica sama średnio była zainteresowana rasowością danych kotów, więc równie dobrze jej ojciec mógł być najbardziej wymieszanym rasowo kotem, a i tak by jej to nie obchodziło.
- Och? A co masz na myśli mówiąc to? - zapytała, tym razem nie dając tematowi przejść bokiem, bo wzbudził jakąś odrobinę zainteresowania w niej. - Czyżbyś się bał, że też jestem w jakimś stopniu rasowa? Albo wręcz przeciwnie, masz jakieś dziwne ciągoty względem nierasowych kotów? - Uniosła prawą brew, pozwalając odrobinie rozbawienia z powrotem wlać się na jej pysk.
Mogła sobie darować ten ostatni komentarz, tak jak parę wcześniejszych, ale tym razem nie mogła się powstrzymać, bo słowa same jej się cisnęły do ust. Poza tym, jeśli kocur powiedział coś, co najwyraźniej uznał na tyle obraźliwe, że aż się poprawił, to niech wie, że ona nie zamierzała pozostawać mu dłużna.
No fakt, czasem trzeba było zmienić pozycję, zrozumiałe. Najwyraźniej jednak kocur nie miał podobnego poczucia humoru do niej, bu. Czosnek skrzywiła się, jednak zaraz po tym jej mina wróciła do normy, gdy Hieroglif skomentował fakt, że wilgoć z jej futra zaczęła wsiąkać w siano.
- Keh, o to chodzi. Siano będzie mokre, a moje futro wyschnie szybciej, czy jakoś tak - odparła, poruszając lekko końcówką ogona.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
...Mnie tymczasem nie było do śmiechu, gdyż byłem zajęty... uh, byciem widocznie zmartwionym o swoje bezpieczeństwo. Na pewno się nie uśmiechałem, chociaż z wiadomych powodów nie zwracałem wtedy większej uwagi na swój wyraz pyska. Starałem się jedynie nie kulić ani nie cofać uszu, ale nie wiem z jakim efektem. To upokarzające, że potrafiła tak na mnie działać kiedy ja siedziałem a ona leżała. Pokryty szramami, groteskowy pysk najwyraźniej pełnił swoja funkcję równie dobrze co potężny, nastroszony grzbiet.
...- Ja...? Miałem na myśli to, że nie wyglądasz na raso... wą - wybąkałem szybko między jej jednym zdaniem a drugim. Chciałem wytłumaczyć się, zanim skończy mówić, jednak kolejne wypowiedziane przez nią słowa skutecznie mnie powstrzymały. Otworzyłem usta w niemym proteście, ale słowa jakby ugrzęzły mi nawet nie w gardle, a jeszcze w samym mózgu. Jakaś blokada nie pozwalała mi ich sobie nawet dokładnie wyobrazić. Pokręciłem więc jedynie głową. I tak odchylona na bok została, gdy wbiłem wzrok w ziemię przez kraty paśnika i zacisnąłem zęby na wnętrzu policzka. Niesamowicie denerwowało mnie to, jak łatwo zostałem wpędzony w taki stan. Żałosne.
...- No tak, to rozumiem - mruknąłem. Nie jestem tak głupi. Może nie jestem fizykiem, ale niektóre rzeczy są po prostu oczywiste. Czosnek używała siana jak ręcznika. - Po prostu odpowiadałem na twoje pytanie. A tak w ogóle futro lepiej by było wysuszyć w stodole - dodałem, wpatrując się w ziemię.
.
It's leather for leisure and a Velcro for sport
It's a first appearance and a new suit for court
I am the New Scottish Gentry
Anglified vowels, sub London thoughts
.
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Zmartwienie kocura nie uciekło uwadze Czosnku. I dobrze, że znał swoje miejsce, przynajmniej nie będzie próbował się nad nią wywyższać czy bezsensownie atakować. Ona póki co średnio miała ochotę wykorzystywać niepewność Hieroglifa, bo wciąż potrzebowała wyschnąć i trochę odpocząć. Zmrużyła oczy i uniosła prawą brew na odpowiedź kocura, wyraźnie sugerując, że nie o to jej chodziło, jednak po chwili przewróciła oczami.
- Samotnicy z reguły nie są rasowi. Wiesz, żyjemy na ulicy. Wśród innych nie-rasowych kotów. Trudno o zachowanie czystości krwi w tej sytuacji. Nie żeby to miało jakiekolwiek znaczenie w naszym świecie. Możesz sobie mieć kocięta z kim chcesz - odparła szorstko, uderzając ogonem o siano nieco mocniej niż zamierzała przez chwilowe ożywienie, które ją ogarnęło, gdy zaczęła mówić.
Poddenerwowanie kocura było nawet całkiem zabawne do oglądania, choć zmęczenie i nieprzyjemna wilgoć, która wciąż czaiła się pod spodem jej kłaków utrudniały czerpanie większej przyjemności z tego teatrzyku. Poza tym, w gruncie rzeczy Hieroglif nie był wcale taki najgorszy. Nie był... cóż, jakoś bardzo irytujący, a to już był duży plus sam w sobie. Zawsze mogło być gorzej, jak to mówią. Choć gdyby kocur był aroganckim durniem, to pewnie Czosnek nie podchodziłaby do niego w ten sposób. Już by go nie było na tym sianie, w ten czy inny sposób.
Kocica ponownie zmrużyła lekko oczy, obserwując uważnie bengalskiego kocura. Stłumiony uśmiech wykrzywił jej pysk, gdy wspomniał o stodole.
- O. Czyżbyś składał mi jakąś propozycję? - parsknęła z lekkim rozbawieniem, wyciągając się na sianie i przy okazji nieco się przesuwając, by przenieść się przynajmniej częściowo na jego suchszą część.
<table><tr><td>[Obrazek: GrahmtT.png]</td><td><br>we've gone way too fast for way too long<br>
and we were never supposed to make it half this far<br>
and I lived so much life, lived so much life<br>
I think that God is gonna have to kill me twice

</td></tr></table>
enter,ok
x
LVL 6 130 / 500
MedLVL 0 65 / 100
18
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości