Logo Artemidy
Paśnik
#46
Doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego też, kiwnął krótko głową, chcąc pokazać, że przyjmuje słowa brata do wiadomości. I... Rzeczywiście będzie pamiętał. Chociaż zapewne bez jego przypomnienia również wiedziałby o tym. Ale to nic, nie widział powodu dla którego miałby powiedzieć Wężowi, że jego ostrzeżenie było oczywiste i dobrze Karaczanowi znane.
- i po co sie przejmujesz zawczasu. Może być tak, że w ogóle się na nie nie natkniemy. - z jednej strony mógłby nazwać teraz brata panikarzem, a z drugiej... Cóż, miał rację. Psy rzeczywiście mogą się kręcić gdzieś w okolicach, w których oni będą chcieli przekroczyć granicę. Byłoby naprawdę kiepsko, gdyby takie dwa, czy trzy psy natknęłyby się na nich. Bez walki pewnie by się nie obeszło, a z kolei walka spowodowałaby nieuniknione, zapewne poważne rany. W najgorszym przypadku łaciaty zostałby zabity. Czemu akurat on? Bo nie jest wystarczająco gotowy, by zmierzyć się z takim potężnym przeciwnikiem. Pomijając brak doświadczenia, jest wymęczony po tułaczce po osiedlu, w dodatku głodny i ma zły humor. W takim stanie nikt nie chciałby walczyć.
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
- Lubię być ostrożny i gotowy na wszystko - odparł luźno, z uśmiechem malującym się na pysku. Mógłby być nazwany panikarzem, strachajłem i nie wiadomo czym jeszcze - przytaknąłby temu, wzruszył ramionami i miałby to gdzieś. Przez to, że jest taki ostrożny zachwyca innych swoim refleksem i tym, że niemal nigdy nic go nie jest w stanie zaskoczyć. I kto wie, może i Karaka kiedyś to doceni! - Jak odpoczniesz, daj znać.
Rzucił do niego spokojnie, układając się wygodniej na sianie. Nie chciał go poganiać, mogli faktycznie spędzić tu moment, pogadać, pomyśleć o tym co było i będzie... robić cokolwiek, innymi słowy. Wężowi się nie spieszyło aż tak. Cyprys wiedziała, że go nie ma więc na dobrą sprawę nie musiał się martwić o to, że ktoś będzie zły na jego nieobecność. Miał na nią zgodę.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Karaczan... Zdaje się, że wiedział. Być może znał na tyle brata, a może po prostu liliowy już z daleka sprawiał wrażenie ostrożnego. Sam nie potrafił stwierdzić. Ale to nic. Spojrzał jedynie na kocura, nie posyłając mu równie pogodnego uśmiechu. Wyraz jego twarzy przez cały czas był taki... Obojętny albo może lepiej, ciut wykrzywiony w grymasie, jakby ciągle był na coś wkurzony. Tym razem na szczęście nie był. Chyba. Znaczy, sytuacja z psami nieco go irytowała, ale głównie starał się nią nie przejmować. Po części to jego problem, bo w końcu jest gromiakiem, ale podejmowanie ciężkich i stresujących decyzji nie należy do niego, a do Żubrze jest Gwiazdy, która... Zapewne przejmuje się wszystkim bardziej.
- jestem wypoczęty. Myślałem, że to ty chcesz na chwilę się zatrzymać. - Odparł, przyglądając się beli siana, na której ułożył się Wężowy Błysk. Kurcze, czy ona naprawdę jest taka wygodna? Siano pewnie wbija się w dupsko tymi swoimi ostrymi źdźbłami. To... Brzmi nieco boleśnie.
- myślisz, że to oko dałoby się jakoś wyciągnąć. - zapytał nagle, przerywając dłuższy chwilę milczenia. Nie patrzył teraz na stóg siana, a na Węża. Mówiąc o oku miał na myśli to, które włożyli mu wróżbici. Z jednej strony wyglądało ono kozacko, jako... Nietypowa blizna. Z drugiej jednak, Karaczan czuł się dziwnie z faktem, że nosi to ustrojstwo. Inne koty zapewne będą z zaciekawieniem się przyglądać, a on nie był pewien, czy będzie w stanie to znieść.
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
- To się dogadaliśmy! Zaraz możemy ruszać dalej, bracie - wymruczał z uśmiechem, przymykając delikatnie oczy. Nie trzymało ich tu nic tak na dobrą sprawę, więc mogli zaraz iść dalej i... mieć podróż z głowy. Bo po co przedłużać? Zaraz klepnął lekko łapą o siano, zapraszając Karaczana do siebie. Skoro tak intensywnie się gapił to... może chciał wejść? Może chciał być u góry i Węża mieć na dole?
- Och... Nie... wiem. W sensie, wyciągnąć to nawet ja ci mogę teraz, ale będzie cię boleć jak sk######n. A do tego, co ci tam by wsadzić? Nie wiemy gdzie jest twoje oko. Miałbyś otwartą ranę, dostałbyś jakiejś choroby i byś padł jak mucha, a nie jak Wojownik, jakim jesteś - skrzywił się lekko, podkreślając z całej siły rangę brata. Wolał, by umarł honorowo. W walce dla dobra Klanu, dla zdobycia władzy, do czegokolwiek, byleby tylko przynieść chwałę sobie i ich rodzinie. Nie z ranki na oku. - I... po co chcesz to wyciągać? Złe wspomnienia, rozumiem, ale nie sądzisz, że to może się przydać? Jak wypłochy ci je dały, może uda się je kiedyś znaleźć przez to oko. A wtedy można by im kazać ci oddać to twoje...
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Wąż powiedział, że zaraz mogą wyruszać, a chwilę później wskazał na miejsce obok siebie, tuż na szczycie beli siana. Karaczan zmarszczył brwi, zdając sobie sprawę z faktu, że jeśli wskoczy na górę, zapewne nie będzie chciał prędko zejść i zostaną tu o wiele dłużej. To wydawało mu się nieco niebezpieczne, w końcu w każdej chwili może przyjść tutaj jeden z tych wielkich koni albo chociażby dwunożnych, którzy również potrafią być zagrożeniem, którego lepiej byłoby uniknąć.
- nie wejde tam, bo wtedy w ogóle nie pójdziemy dalej. - powiedział zgodnie z prawdą, zupełnie tak, jak chwilę temu pomyślał. Liczył, że Wąż zrozumie i nie będzie nalegać. Czy byłoby coś gorszego? Dla Karaczana nie. Nigdy zbytnio nie lubił, gdy jasno mówił komuś, że czegoś nie chce, a ta osoba jeszcze kilkakrotnie starała się go namówić. Skoro nie, to nie i nie powinno się tego kwestionować. Nic na siłę, prawda?
- dobrrra. Lepiej to zostawmy, bo będzie jeszcze gorzej. - mruknął cicho, wysłuchawszy słów brata. No cóż, liliowy miał racje i nie było potrzeby się z nim sprzeczać. - nie sądzę, by to coś miałoby mi się przydać. Na ten moment jedynie utrrrudnia mi widzenie, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia sie. Z drrrugiej strrrony, nie mam zamiarrru szukać mojego oka, nie planuje wrrracać na osiedle. - Odparł chwilę później, gdy nieco zastanowił się nad tym wszystkim. Szybko doszedł do wniosku, że... Nawet gdyby znalazł swoje prawdziwe oko, nie byłby w stanie włożyć go do oczodołu. No bo jak to tak? Jeszcze by sobie coś uszkodził i byłoby nie źle, a tragicznie. W niektórych sprawach lepiej nie eksperymentować. - w sumie. Trrrrochę to orrryginalnie wygląda. Żaden kot w całym lesie nie ma takiego oka. - chwile się zastanawiał, czy powinien o tym mówić. Szybko doszedł do wniosku, że... Czemu by nie? Chętnie pozna zdanie Węża na ten temat. Może jest podobne, a może całkowicie inne?
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Och, więc jednak nie? To nie! Co prawda, Węża trochę zdziwiło to że Karaczan jednak wejść do niego nie chciał, ale skoro by się rozleniwił i nie chciał iść dalej - lepiej żeby nie dołączał do liliowego. Potem Sztorm mówił dalej o oku. Umięśniony jedynie skinął głową, rozumiał że czarno-biały nie jest zainteresowany powrotem na osiedle. To zrozumiałe, szczególnie że jego pierwsza wizyta tam była mało przyjemna.
- I to jest pozytywne myślenie! Kto wie, może wyrwiesz jeszcze jakąś ładną panienkę na to, co, bracie?! - zaśmiał się gromko, zaraz napinając mięśnie i robiąc skok do brata. Jemu się to oko podobało. Sam by się takim nie interesował, ale na kimś? Bardzo ładnie wyglądało. - I co, lecimy dalej?
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Podejście... trzecie, a przynajmniej na tej liczbie, przy ostatnim odliczaniu się zatrzymał. Chaos na wolności, po raz trzeci. I nastrój, jak zawsze, iście destrukcyjny, bardziej nieco niż zwyczajny młodzieńczy wigor. Czy oznaczało to... kłopoty?
Niewykluczone, właściwie - bardzo możliwe. Co jednak było pewne, równało się to z wędrówką. Długą, całodniową, oby pełną wrażeń. Nie prowadziła do konkretnego celu, lokalizacji, lecz miała konkretny cel - Czarcią zawieruchę, podbój świata, czy też - porządku świata przewrót. Tak, że za sprawą sił Czarcich świat runąłby, jak długi na pysk. Jak na razie, na pysk padł Czart, nieskutecznie próbując wdrapać się na szczyt Paśnika. Nic nie szkodzi, zabawa była przednia.
Czegoś jednak zdawało się do pełni (nie)szczęścia brakować... towarzystwa! Bo jak obalać porządki i zdobywać świat, to we dwoje... troje, no nie samemu! Jak na razie, jedynym nieporządkiem, do jakiego mógł doprowadzić, było rozrzucone siano, chociaż... z dwojga złego, i taki nieład dobry.

// Barwna Historia!!
[Obrazek: hRDTtPH.png]
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Najwidoczniej jakaś siła wyższa wysłuchała próśb Czarta, zsyłając mu towarzysza do zabawy, który - podobnie do niego - bezcelowo się błąkał. Aż w końcu na coś natrafił. A bardziej na kogoś, bo na powitanie uraczył go widok kota spadającego prosto na pysk. Syknął sam do siebie, jakby w ramach współczucia. Ale nieznajomy dosyć szybko pozbierał się po swojej nieudanej próbie wspięcia na paśnik. To dobrze. Nie warto przejmować się upadkami. Brudem, związanym z przegraną. Najlepiej się otrzepać i próbować dalej, do skutku. Ale też warto mieć jakieś granice – aby czasem się nie zamęczyć. Wszystko w umiarze, zdrowych granicach. Bez przeceniania umiejętności. Czuł, że jeśli czarny jeszcze trochę popróbuje, z pewnością uda mu się wspiąć na sam szczyt paśnika. Lecz obecnie tylko się męczył. Pokręcił w milczeniu głową, swoje kroki ściszając do minimum. Niemalże się skradając, niczym do zwierzyny. Albo lepiej; jak do ptaka, którego właśnie przyszło mu obserwować. Tyle, że nie podziwiał jego mięsa, a to, co robił. Podziwiał go jako istotę, nie jako pożywienie. Bo potrafił widzieć o wiele więcej w pospolitych czynnościach. Nawet, jeżeli często je wyolbrzymiał, kręcąc nosem na faktyczny, prosty sens.
Ostatecznie zdecydował się zgadać, w głowie roztrzepując, czy powinien na start rzucić do niego jakieś zdawkowe pytanie, czy przejść do sedna. Oczywiście wybrał to drugie uznając, że z pewnością bardziej przypadnie i tak już zajętemu kotu do gustu.
— Musisz uważać — zaczął z oddali, dopiero teraz się do niego zbliżając. Zajął miejsce obok niego, posyłając mu spokojny uśmiech. — Wiesz, miałem kiedyś kolegę - Piołun się nazywał. Za najważniejszy cel swojego życia objął sobie właśnie wdrapanie się na ten paśnik. Próbował dniami, nocami... Aż w końcu życie postanowiło go boleśnie doświadczyć i spadł z takim impetem, że skręcił sobie kark. W ramach ostatecznej… Nieco zbyt surowej nauczki.
Lekko uderzył ogonem o ziemię, przytaczając śmierć swojego wyimaginowanego przyjaciela. Czy jego historia miała jakieś drugie dno? Ukryty sens? Pouczenie? Nie. Była prędzej czystą przestrogą mówiącą, aby lepiej sobie odpuścił, bo od nieszczęścia czasami dzieli jeden krok. A on oczami wyobraźni już doskonale widział, jak nieznajomy zajmuje miejsce wymyślonego kocura.
— Ale minusem Piołuna było to, że wszystko robił samotnie, bo sam był swoim najbliższym i najserdeczniejszym przyjacielem. Wskakuj, pomogę ci — rozchmurzył się momentalnie, pochylając się odrobinę, aby nieznajomy mógł się od niego odbić i wskoczyć na paśnik. Bezinteresowna pomoc. Nie musiał go znać, ani doszukiwać się celu jego poczynań, aby podać mu pomocną dłoń. Jeżeli tylko taki był jego cel, szylkret gotów był użyczyć mu swoich pleców i z ich pomocą może ubarwić jego czarny pysk uśmiechem, który zdecydowanie rozgrzałby go tą mroźną porą.
[Obrazek: podpis.png]
LVL 1 15 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
* * *

Zguba kiedyś widziało drobne rybki o srebrnych ciałkach krążące w leniwie toczącym się strumyku. Nie pamiętało, gdzie to było, kiedy to było, ba, nie dałoby nawet głowy, że to wydarzyło się naprawdę, a nie w jakimś ich śnie. Pamiętało tylko, że gdy nachyliło się nad strumykiem, by dokładniej przyjrzeć się srebrzystym stworzonkom, te płochliwie rozpierzchły się na boki, by po chwili wrócić do spokojnego pływania bez widocznego celu.

Czasem myślało, że też jest taką rybką. Pływa bez celu i jedynie czasem wpada w popłoch, nawet mimo tego, że nikt nie próbuje zrobić im krzywdy.

Jak długo już krążyło po tych terenach - bez celu, bez kotwicy i bez portu? Wschód słońca, trzy, dziesięć? I jak długo już podróżowało - jak daleko? Być może cały czas krążyło po własnych śladach, a być może było o tyle długości drzew od Klanu Rzeki, ile było gwiazd na nocnym niebie. Być może rację miał... och, kto to mógł być? - ten, kto powiedział im kiedyś, że świat może zupełnie nie mieć końca. Prawdę mówiąc, nie myślało o tym. To nie miało znaczenia. Dla pielgrzyma najważniejszy jest cel, dla zaginionego powrót do domu, dla zbiega odległość, dla włóczęgi podróż. A Zguba samo nie wiedziało, co dla nich jest ważne.

Wiedziało za to, co lubi. Brzęczenie pszczół wokół siebie. Koiło ich niespokojną duszę, ilekroć Zguba je słyszało. Oznaczało, że wokół krąży wiele małych żyć, które zajmują się sobą i które nie żądlą, jeżeli się ich nie skrzywdzi. Tak, uwielbiało pszczoły, uwielbiało owady, więc usłyszawszy gdzieś pogłoski o tym, jakoby Dwunożni postawili w okolicy dziwne twory, w których trzymali całą masę pszczół, wybrało się na ich poszukiwanie.

Szło powoli. Czuło ciepło ziemi obok siebie. Wiatr w futrze. Nasłuchiwało czujnie.

// Zawilec!!!
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Jeden z wielu spacerów Zawilcowego Gaju. Niby trochę minęło od jego mianowania. Ba! Zdążył on już nawet wytrenować terminatora, który sam teraz był wojownikiem. A jednak momentami, tymi krótkimi chwilami wydawało się mu, jakby jeszcze przed chwilą był Białą Łapą, przed zjawieniem się na osiedlu. Momentami. Jego poczucie czasu lubiło czasami kompletnie zawodzić.

Również i teraz poczucie czasu go zawiodło. Zaledwie dopiero co opuścił obóz, a teraz już spacerował po siedlisku koni. W sumie kompletnie bez większego celu... Jak tak właściwie zwykle. Jego jedynym celem był spacer, odetchnięcie od terenów klanu rzeki widywanych dzień w dzień. Lubił je, ich znajomość przynosiła mu komfort, ale za razem i pragnął czasami jakiejś luźnej odskoczni.

I gdy właśnie karmił swą duszę spragnioną jakiejkolwiek nowości chociaż raz na jakiś czas, tak i akurat los mu zesłał na drodze futro, które zdawało się jakby dziwnie znajome. Czarny srebrny kot szedł powoli, a on, skuszony obietnicą spotkania kogoś, kogo być może poznał przed kompletną zmianą jego życia szedł trochę szybszym krokiem. Czując w pewnym momencie zapach nieznajomego, miał coraz większe wrażenie, że kompletny nieznajomy to to nie był, a jego z początku, jak by wydawać się mogło, głupie podejrzenia mogły się jednak okazać poprawne. Trzeba się przekonać.

- Dzień dobry - powiedział, będąc ni to daleko od przeciętnego wzrostu kota, ni to zbyt blisko. Przed zniknięciem z klanu nie miał wiele interakcji z innymi kotami i rozmowa z miłym Księżycem zapadła mu bardzo w pamięć... Nawet jeśli nie pamiętał już dokładnie jej całego przebiegu. Ciekawe, czy to naprawdę zaginione starsze rodzeństwo Dębowego Boru, i jeśli tak, to czy... Pamięta jakkolwiek Zawilca. A jeśli nie, to czy okaże się to kot, z którym mógłby chociaż przeprowadzić jakąś ciekawą konwersację, może dowiedzieć się tego czy tamtego, a potem może ruszyć dalej w drogę, by wrócić później do obozu z jakimiś piszczkami w pysku.
[Obrazek: dd0qbjc-542bbaa2-21c7-4b83-b681-90659453...Hp4sty79LE] [Obrazek: dbgzqmq-0dcd9cf2-e169-484f-89a1-4dc25a82...j6QmYtV3dE] [Obrazek: dd0qbjc-542bbaa2-21c7-4b83-b681-90659453...Hp4sty79LE]
a person who thinks all the time
has nothing to think about except thoughts
so, he loses touch with reality
and lives in a world of illusions

LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Brzęczenie, brzęczenie tak wyraźne, że gdy przymykało oczy, nadal widziało złote plamki krążące wokół ich głowy, gdy nagle w tą cudowną symfonię wdarł się głos. Otwarło gwałtownie oczy i rozejrzało się za mówiącym.

Ten pyszczek. Ta sylwetka. Jakby znajome. Jakby ktoś, kogo znało wiele, wiele księżyców temu. I te blizny. Nieistniejące Gwiazdy, te trzy blizny...

Oczywiście, nie mogło mu odpowiedzieć. Z tej odległości absurdem byłoby odczytywanie z ruchu ust. Uniosło więc łapkę, by zasygnalizować, że widzi kocura, i ruszyło ku znajomemu-nieznajomemu. Kilka kroków od niego uderzył ich zapach, od którego zakręciło się im w głowie, w gardle urosła straszna gula; ich instynkty nie myliły się. Zapragnęło odwrócić się, ruszyć w drugą stronę, uciec daleko, daleko. Ale było już za późno; musiało powitać kocura, co uczyniło ruchem warg.

- Witaj - by po chwili dodać - Znam Cię. Chyba znam.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Zawilec obserwował ruchy warg srebrnego kota, jego uszy jednak wciąż nastawione, jakby próbował wyłapać jakikolwiek odgłos ze strony Zguby. Może cichy, ledwo słyszalny, ale jednak dalej jakkolwiek słyszalny szept. Żaden odgłos nie został wyłapany przez nastawione uszy wojownika. Musiał polegać na samym czytaniu z ruchów warg.

Pierwsze, to było chyba "witaj", jeżeli była to odpowiedź na jego przywitanie. A drugie było trudniejsze, bo tak, jak miał jakąś wskazówkę pod postacią kontekstu, tak tutaj musiał się bardziej skupić na ruchach warg i tak właściwie trochę... Zgadywać. A gdy srebrny kot przestał już bezgłośnie mówić, Zawilec przez chwilę badał ich wzrokiem, jakby poszukując powodu, dla którego nie słyszy ich głosu, aż w końcu się odezwał, ponownie skupiając swój wzrok na zielonych oczach - Dobrze zrozumiałem, że znasz mnie? - spytał, dla upewnienia. Naprawdę starał się skupić, dobrze rozczytać co było do niego powiedziane, ale musiał się upewnić, że to na pewno to. Że nie zrozumiał kompletnie źle.

Ale zanim dostał jakąkolwiek odpowiedź, odezwał się ponownie, tym razem brzmiąc pewniej - Księżyc, prawda? - wygląd i zapach zgadzały się, jeśli jego wspomnienia nie płatały mu figli. A mogły płatać.
[Obrazek: dd0qbjc-542bbaa2-21c7-4b83-b681-90659453...Hp4sty79LE] [Obrazek: dbgzqmq-0dcd9cf2-e169-484f-89a1-4dc25a82...j6QmYtV3dE] [Obrazek: dd0qbjc-542bbaa2-21c7-4b83-b681-90659453...Hp4sty79LE]
a person who thinks all the time
has nothing to think about except thoughts
so, he loses touch with reality
and lives in a world of illusions

LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Słabo pokiwało głową na jego słowa. Skóra im cierpła, choć było zupełnie ciepło. Gdy ostatni raz było na terenach Klanu Rzeki, Pora Opadających Liści przechodziła w Porę Nagich Drzew. Pamiętało to jak przez mgłę, jak zresztą wszystko inne.

Gdy kocur wymienił ich imię, prawie odskoczyło o krok do tyłu, a po pysku przebiegł im, jak błyskawica, niekontrolowany i trudny do opisania wyraz. Przerażenie, zaskoczenie, niepewność. Zaraz się opanowało, ale niemożliwym było, żeby Zawilec nie zauważył nagłej zmiany w ich wyglądzie.

Dalsze udawanie nie wchodziło w rachubę. Westchnęło i zaczęło grzebać przednią łapką w ziemi.

- Tak. Kiedyś tak. Dawno.
some people SMILE
at the end of the day

𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲

but to me there’s nothing
but gloom and despair

that’s just how the story goes
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
No cóż. Wyszło jak wyszło.

Nie znalazł odpowiedzi których szukał i na ten moment musiał się poddać. Klan Gromu krążył w jego myślach, Wężowa Gwiazda pojawiał mu się przed oczami. Głupio miał nadzieję, że się uda, ale nadzieja matką głupich a teraz znowu nie potrafił spać po nocach przez swoje niespełnione marzenie. Może znajdzie tu Pożara, porozmawia z nim?

Na ten moment jednak zatrzymał się w stajni nieopodal terenów Klanu Gromu. Nie chciał wracać nad morze bez dobrej historii do opowiedzenia. Nie chciał też iść na osiedle, ani nie chciał zostać w lesie... stogi siana w stajni wyglądały przytulnie.

Niedługo potem Wawrzynek kompletnie, jakby z dnia na dzień, nagle, jakoby ktoś mu coś przestawił w głowie, zapomniał o Klanie Gromu.

zt permanentne

znam swoje myśli – prowadzą mnie
xxxxxxxxxxxxxxxxtak jak PROWADZĘ się sam
wciąż jestem czysty a czuję się
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxjakbym coś brał
budzą mnie nerwyxtrujące jak wilczego łyka krzew
xxxxxxxxxxkwitnie mi w oczach czerwony krzak
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxPRZELEWAM KREW
LVL 4 40 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
15
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Mijał kolejny dzień, a on czuł, że wciąż nic nie osiągnął. Nawet jeśli istniał jakiś cel, który chciał osiągnąć, to co z tego, skoro nie był w stanie go jeszcze wykonać? Miał dość życia, w którym się znalazł, a jednocześnie brak jakiekolwiek opcji, by zmienić je już w tej chwili, bo przecież do klanu wciąż nie mógł wrócić.
Co się tam teraz mogło dziać? Wolał nie wyobrażać sobie wszystkich najgorszych rzeczy, które mogły się tam już stać, kolejnych morderstw i zaginięć. A wszystko przez to, że nie umiał wykonać swojego zadania. Usiadł na moment pod jakąś dziwną, stojącą tu konstrukcją, by odpocząć na moment by odpocząć chociaż chwilę od tego bezsensownego chodzenia. Musiał coś zrobić, cokolwiek, byleby miało to jakiś sens.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości