Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Kiedy Świtająca Łapa uparcie wpatrywała się w ziemię i niebo, szukała znaków... Nagle poczuła dziwne coś pod swoją łapą, a gdy tylko zerknęła w dół zobaczyła jeden puchaty, malutki biały coś. Zdecydowanie była to kiedyś jakaś fikuśna roślinka. Kawałek dalej był następny, a obok płytkie wgłębienie z dziwnymi wzorami - ślad łapy dwunoga, a z każdym lisim ogonem takich śladów i puchatych kuleczek było tylko więcej...
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Podniosła łapę, którą to nadepnęła na coś...coś! A skoro coś, czego do tej pory nie widziała, była zachwycona i podskoczyła w miejscu z zachwytu. Dziwne wzory we wgłębieniu i kolejne puchate kuleczki idące coraz dalej były oczywistym znakiem, że trafiła na plotki, których tak bardzo szukała. Tyle szczęścia! Zgarnęła część roślinek ogonem, wplątując je głęboko w sierść, a następnie szła dalej za śladami.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Księżyce: 108 Mistrz: Kamienne Serce Płeć: kotka Matka: Drobny Płatek Ojciec: Krzywy Skok Trwałe urazy: delikatna blizna ciągnąca się od czoła do nosa kotki; małe blizny ukryte pod futrem na łapie i boku; brak połowy lewego ucha oraz brak połowy prawego ucha;
Potężnej budowy długowłosa czarna szylkretka pozbawiona całkowicie bieli. W miejscach gdzie widoczny jest rudy kolor można dostrzec pręgowanie ticked. Największe rude plamy znajdują się na prawej stronie pyska, oraz na grzebiecie. Ślepia kotki przybrały kolor żółty. Krok Lisicy mimo wszystko nie należy do ociężałych. Porusza się dość zgrabnie, pochylając często przy tym łeb.
Ciekawa świata kotka, nie bojąca się zadawania pytań. Uwielbia rozmawiać i nie ma problemu z dostosowaniem się do rozmówcy, mimo tego jednak często jedno mówi, a drugie robi i myśli. Nie wie co to posłuszeństwo. Dlatego też nie zamierza wierzyć, w takie bujdy jak Gwiezdni..
Bez wątpienia można ją określić mianem inteligentnej, o czym niewątpliwie można się już przekonać w pierwszych chwilach rozmowy z nią.
Bobrzy Bór (KC)
Wichrowa terminatorów z każdym krokiem mogła widzieć tylko więcej i więcej śladów, a wokół nich ciągle tę same puchate cosie, aby wkrótce dołączyły do nich pojedyncze biało kremowe krótkie włosy śmierdzące czymś nienaturalnym, sztucznym, czymś pochodzącym od dwunogów i cokolwiek by to nie było... Jeszcze chwila podążania za tropem a ukaże się oczom Świtającej Łapy.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Przyjrzała się uważnie biało-kremowym kosmykom, obwąchała je uważnie, jako że zapach był jej całkowicie obcy. Za nic nie była w stanie stwierdzić z czego to wypadło ani do kogo należało, ale zdecydowanie była zafascynowana. Szczególnie, że takie przygody nie zdarzają się codziennie. Ruszyła dalej za tropem żwawym krokiem.
...
/zt
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
orientalna budowa; krótkie rude cętkowane futro z bielą; oczy - prawe błękitne, lewe żółte
Słonko nie akceptuje nudy, dlatego zawsze zjawia się tam, gdzie coś się dzieje. Żywo reaguje na wszystko i cechuje się kocięcą ciekawością, co skutkuje dużą ilością, czasem niezbyt subtelnych pytań i komentarzy. Jest towarzyskie i z reguły pogodne, ot cieszące się życiem i starające czerpać z niego garściami. To, że czasem ktoś ucierpi, bo padnie ofiarą dowcipu, to już inna sprawa. Bywa zmienne, niekonsekwentne i kapryśne - jednego dnia pomocne, następnego robi pod górkę dla zabawy. Mało co traktuje poważnie, a nakazy i zakazy stawiane przez rodziców traktuje bardziej jak subtelną sugestię, niż coś, czego musi się ściśle trzymać.
Kolczasty Grzbiet, Pszeniczny Kłos
XXXPlotki wędrują, a sześcioro dużych uszu to całkiem sporo do wychwycenia takiej ciekawostki. Wróżbita, ha! Sonko raczej nie wierzyło w takie dyrdymały, ale pomysł znalezienia tajemniczego kota, który gada od rzeczy, bo pogrzebie sobie we flakach był tak interesujący, że nie mogło tego przegapić. A co to za zabawa, jeżeli poszłoby w pojedynkę, hm? Trzeba kogoś poświęcić, jeżeli wróżbita się okaże bardziej stuknięty niż kodeks to przewiduje. Z tego tez powodu rude wcale nie wyrywało się do przodu w ich małej eskapadzie, a trzymało blisko braci. Ich nie szkoda. XXX— Do końca cię pogrzało, śWirku? Dlaczego musiałeś zabrać tego bażanta.... Tyle piszczek na stosie, a ten musiał wybrać bażanta. Dlaczego akurat bażanta? Ze wszystkiego. Czemu nie gołąb, albo no nie wiem wiewiórka jakaś??? Miałeś dosłownie jedno zadanie — drążyło temat, jakoś odkąd opuścili ukradkiem obóz. Ukradkiem, bo wynoszenie upolowanej przez kogoś zwierzyny ze stosu cholera wie gdzie, na pewno wydałoby się podejrzane. — Widziałem, jak stary się na niego gapił. On go wręcz zarezerwował wzrokiem, rozumiesz? Nie da se siana, dopóki nie znajdzie tego, kto go zabrał. Jak przez ciebie nas przyłapią, to cię uduszę tym bażantem.
orientalna sylwetka, krótka, ale mocno stercząca i potargana na ogół sierść; niebiesko-kremowy szylkret o cętkowanym pręgowaniu, większość ciała stanowi biel - kolorowe ciapki pojawiają się po lewej stronie pyska, na łapach, grzbiecie, brzuchu, zadku i ogonie; oczy póki co szarawo-niebieskie, jak każdego kocięcia
design autorstwa rolki!! [mysz, świtająca łapa, jelonek]
pozytywnie zakręcony krzykacz, kocha rodzinkę, bywa nieco naiwny
A i owszem, sześć par uszu było zdecydowanie wystarczające, żeby wychwycić taką pogłoskę. Wirowi ciężko było wierzyć, że ów wróżbita gada z jakimkolwiek sensem, niemniej - nic nie straci, jeśli pójdzie i zobaczy, prawda? Niedawna ceremonia pozwoliła mu nareszcie posmakować wolności po nadprogramowych księżycach w kociarni, musiał więc ją odpowiednio wykorzystać.
A do pójścia z rodzeństwem był nastawiony nawet optymistycznie, w końcu co trzy głowy to nie jedna!! Dopiero słuchając gadaniny Słonka odkąd tylko wyszli do obozu, zaczął kwestionować, czy aby na pewno był to dobry pomysł. – Żeby ci te pióra wepchnąć do gardła, bo twojego trajkotania słuchać się nie da – odburknął krótko i nieco niewyraźnie, bo przecież jakoś musiał utrzymać ptaka w pysku. No bo ile można słuchać takich głupot!! Jak mu coś nie pasowało, to mógł sam wybrać piszczkę, a nie truje mu tyłek.
Hyzio, Dyzio i Zyzio, a raczej Wirek, Jelonek i Słonko, wyruszyli na przygodę. Dziwny był to jednak skład, bo choć z pyszczków kropka w kropkę wyglądali identycznie, tak charakternie...w sumie też? Może właśnie w tym był problem, bo każdy każdemu wyrwałby ostatnią piszczkę z gardła albo utopił w płytkiej kałuży tak po prostu, by pokazać że jest się lepszym. Albo dla zwykłej złośliwości, która z jakiegoś powodu była dla nich bardziej niż naturalna.
- To wy się zajmijcie sobą, a ja będę mówił - mruknął, wyprzedzając rodzeństwo nieznacznie. - Bo jeszcze wstydu przyniesiecie.
Nie wiedział nawet, czego szukali. Niby ich słuchał, ale tak właściwie to całą drogę starał się ich ignorować i traktować jak miły szum w tle. Inaczej nie byłoby mowy, żeby poszedł z nimi gdziekolwiek. Był na to zbyt dumny! A duma mu nie pozwalała spoufalać się za bardzo z Wirkiem, skoro nie są już nawet rodziną.
Trójka wspaniałych pajaców obywateli wichru, na pewno była dobrymi przedstawicielami dla klanu. W końcu kto zrobiłby to lepiej, niż niesforne, nieusłuchane i ciągle kłócące się dzieci? No właśnie! Także poszukiwania wróżbitki, czarodziejki, czy przewidywaczki przyszłości to był idealny pomysł dla takich kochanych kotów, wcale przez to kotka nie zamknęłaby usług dla wszystkich wichrowych, prawda?... Prawda?
Krótkowłosa kotka zaś jedynie przysłuchiwała się całej rozmowie z zainteresowaniem patrząc z paśnika na te przedziwne dzieciaki. Akurat było lato także nic szczególnego w tym przyrządzie ludzi nie leżało…co równało się z tym, że niechcianych gości wokół nie było, a ona mogła się wylegiwać na daszku oglądając przyrodę i może lekko wygrzewając na słońcu.
– Witam młodzieńców! – zarechotała wesoło, czekoladowa pointka z różową chustą zawiązaną na szyi (złote gwiazdki na materiale połyskiwały się przez promienie). Przyjazne spojrzenie i miły uśmiech, a na dodatek biała plama przechodząca przez lewe oko, czy to była poszukiwana wróżbitka?
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
...
Mgle...raczej starała nie zbliżać się do wichrowych granic. Większość czasu spędzała więc w lesie graniczącym z Klanem Cienia. Niekoniecznie mała ochotę napotykać kogoś z Klanu po tym, jak bez słowa z niego zniknęła. Nie, żeby uważała, że mogą wyniknąć z tego jakieś nieprzyjemne dla niej konsekwencje - z powrotem do obozu jej przecież nie zaciągną, ba, prędzej pogonią ją jeszcze dalej. Zaatakowana też raczej nie zostanie, chyba, że delikwent miałby wyjątkowo (nawet jak na Wichrzaka) nierówno pod sufitem. Jej główna niechęć wynikała głównie z tego, że z jakiegoś powodu odeszła i nie miała ochoty na jakiekolwiek z nimi rozmowy czy, co gorsza, dopytywanie się czemu nagle zniknęła.
To jednak miejsce wydawało się być na tyle odległe, żeby żadnemu wichrowemu obywatelowi nie zachciało się tutaj zaglądać. Ostrożnie wspięła się na drewnianą konstrukcję, układając się wśród trawy. Tu przynajmniej było sucho, w przeciwieństwie do warstw błota na ziemi...
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
Niestety los potrafi być dla niektórych wyjątkowo złośliwy, choć dla innych nawet całkiem sprzyjający jeśli mieliby oni ochotę na kolejną przewalankę ze wspomnianym delikwentem. Bitka w sumie nie szukała Mgły celowo, w ogóle zbytnio nie przejmowała się tym gdzie też podziała się owa kotka, którą pokonała w sparingu już jakiś czas temu. Akurat złocista nie była kimś, kto bardzo interesowałby się gdzie wywiało jej rywalkę i z jakich to nieznanych nikomu przyczyn nie powróciła ona do klanu. Ot po prostu, nie było jej, a teraz znowu była i jeżeli była to oznaczało, że nadarza się właśnie świetna okazja, aby podjąć z nią kolejną rundę walki. - Ty! Doskonale, Bijąca walić znowu. – rzekła ucieszona, a oczy lekko jej rozbłysły na myśl o następnym starciu. - Pierwsza atakować ty. – dodała uprzejmie. Mgła ostatnio przegrała, więc złocista chciała dać jej szansę na odegranie się, niech pokaże teraz co potrafi, a ona zaprezentuje swoje umiejętności po treningu z Traszką. Ustawiła się w pozycji obronnej i patrzyła na przeciwniczkę wyczekująco.
Księżyce: 99 Płeć: kotka Matka: Ciepła Mżawka Ojciec: Owsiana Łuska Partner: brak Trwałe urazy: Całkowita ślepota, duże rozcięcie ucha
Ruda, drobnej budowy, krótkowłosa szylkretka, z przewagą koloru białego. Oczy szaroniebieskie i puste z powodu ślepoty, ma bliznę na uchu.
arcik w podpisie od maddel!! [plotkowy potok, niezapomniana lapa etc]
Kasztanowa Łaa [krz], Wirek [kw]
No to się przeliczyła. Wyczuła zbliżającą się kotkę jeszcze zanim ta się odezwała, sztywniejąc lekko. Ewidentnie pachniała Wichrem, choć to nie musiało jeszcze zwiastować konieczności konfrontacji - najprawdopodobniej ominie paśnik i zajmie się własnymi sprawami, jakiekolwiek wichrzaczka mogłaby mieć na ziemiach niczyich...dopiero kiedy usłyszała głos towarzyszki, powiązała zapach z konkretnym imieniem. Cudownie. Na całej liście kotów, które Mgła niekoniecznie miała ochotę spotkać, Bijąca Łapa plasowała się na pewno w ścisłej czołówce. – Hm? Co walić? – mruknęła, wychylając głowę z paśnika. Poza tym nie drgnęła ani o milimetr, nie zamierzając póki co fatygować się na dół do kotki. Z wymuszonym żalem w głosie kontynuowała. – Bardzo mi przykro, ale...chyba nie jestem tym, kogo szukasz.
I oby to wystarczyło, żeby terminatorka dała jej spokój, na Gwiezdnych.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Księżyce: 61 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kotka Matka: Księżycowe Wzgórze Ojciec: Słoneczny Brzeg Partner: Gwiezdny Klan :D Trwałe urazy: Mowa się poprawiła, ale cały czas sprawia duże trudności bo stan umysłowy kotki nie pozwala na pełną sprawność w tym zakresie. Zacięcia przy każdym słowie, częste łapanie oddechu i większy wysiłek przy dłuższych wypowiedziach lub bardziej skomplikowanych słowach. W gorsze dni, zwłaszcza przy zdenerwowaniu możliwy regres do wcześniejszego sposobu mówienia. Nadal może wpadać w złość, gdy ktoś krytykuje jej mowę, ale teraz potrafi nad tym zapanować.
Wielka, wręcz ogromna kotka o zdrowym ciele i dużych łapach. Aż co poniektórzy mogliby się zastanawiać jakim cudem Księżycowe Wzgórze zdołała bezproblemowo urodzić taką olbrzymkę. A jednak tak właśnie się stało. Bijąca Niedźwiedzica ma futro o długim włosie w umaszczeniu czarnym złotym, często bywa ono jednak w nieładzie z powodu wszczynania przez nią nieustannych przepychanek i walk. Baza samicy jest złota. Z kolei na głowie, grzbiecie i ogonie kotki znajduje się ciemnoszary nalot, ma ona klasyczne pręgi na ciele w nieco ciemniejszym rudo-złocistym odcieniu, a także czarne pręgi na głowie i czarną końcówkę ogona. Typ jej pyszczka jest europejski, średniej długości, a więc niestety nie tak cudownie płaski jak u jej ojca, przez co samica bardzo nad tym boleje. Z kolei jej nos jest nieduży i ma różowy kolor. Nie licząc białego podbrzusza z oczywiście trochę krótszym i bardziej miękkim włosem, niż jej grzbietowe futro, mordka kotki i jej pierś także mają biały kolor. Bijąca Niedźwiedzica, podobnie jak i wiele innych kotów, posiada też białe „skarpetki” na łapach. Na przednich sięgają jej one do nadgarstków, zaś na tylnych do pięt. Uszy kotki są lekko zaokrąglone i dość obficie porośnięte futrem, a jej ogon długi i puszysty, choć stan jego zadbania też nieraz pozostawia wiele do życzenia, gdyż samica zdecydowanie więcej myśli o bójkach i szarpaninach, niż o swoim wyglądzie. Bijąca Niedźwiedzica jako kocię miała niebieskie oczy, zaś teraz w dorosłym wieku posiadają one piękną zieloną barwę. Kotka ma obecnie 46cm wysokości w kłębie, 104cm długości ciała razem z puchatym ogonem i waży 10kg.
Na co dzień spokojna, dojrzała kotka, ale nie stroni od walk kiedy ma ku temu okazję, choć już jako dorosła podchodzi do nich w sposób bardziej przemyślany. Nie wszczyna konfliktów bez wyraźnego i wystarczająco poważnego powodu oraz twardo trzyma się ustalonych reguł. Mimo, że nie jest zbyt bystra, a jej maniery często mogą pozostawiać wiele do życzenia przestrzega Kodeksu Wojownika i jest oddana Gwiezdnemu Klanowi. Jednak największym priorytetem jest dla niej dobro Klanu Wichru, wobec którego pozostaje lojalna i gotowa poświęcić własne życie. Mimo problemów z mówieniem i przyswajaniem nowych informacji panuje nad swoimi emocjami i nie poddaje się już napadom furii jak dawniej. Dla swojej rodziny jest bardzo opiekuńcza, choć ciągłe lizanie przez nią po głowie i uszach może czasami bywać dla niektórych uciążliwe. Samica kocha ich jednak całym swoim sercem i za nimi wskoczyłaby nawet w ogień. Zresztą i tak jest bardzo odważna, to wręcz ryzykantka, bo jeżeli na polowaniu natknie się na drapieżnika to nigdy nie będzie uciekać, ani wzywać pomocy. Nieustraszenie stanie do walki i nie odpuści do samego końca, by chronić bezpieczeństwa klanu.
- Walić Ty. – miauknęła i poczuła się zbita z tropu, przecież siedząca w paśniku kotka bez wątpienia była tą, z którą walczyła kiedyś na terenach Wichru. Złocista pamiętała ją doskonale, chociażby dlatego że wygrała tamtą walkę i nawet pochwaliła się tym swojej mistrzyni, czemu więc jej rywalka miałaby nie pamiętać Bitki, która ją pokonała? - Żartować? Na pewno przecież pamiętać ja, walić ja ale przegrać choć walić dobrze i Bijąca wiedzieć to. – odparła spokojnym tonem. Poczuła się bardzo rozczarowana, że Mgła najwyraźniej nie chce z nią kolejnego sparingu, bo jednak Bitka bardzo na to liczyła. Westchnęła i usiadła, rozglądając się ze znudzeniem po okolicy jakby w poszukiwaniu innego przeciwnika, zaraz potem jednak wróciła spojrzeniem do dawnej rywalki. - W Wicher czemu być nie? – spytała o pierwszą rzecz, która przyszła jej do głowy, bo skoro nie ma walki, to może przynajmniej pogadają? Nie żeby mocno ją to jakoś interesowało, no ale jednak. Nastawiła uszy i przyglądała się Mgle czekając na jej reakcję.
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: mama Świt! (biol. Owca) Ojciec: Kura (biol. Kordian)
malutki || biało-niebieskie krótkie i kręcone futro || niebieski płaszcz pokrywający grzbiet, boki, łapy i ogon || niebieskie plamki na brodzie i kilka nad nosem || niebieskie lewe ucho || biało-niebieskie prawe ucho || okrągłe, żółte oczy || czarny nos
delikatny kwiatuszek || rozmarzony i łatwowierny || esteta, dla którego piękno jest istotnym elementem życia || rodzinny
Kurza Łapa (W), Kłopotliwa Łapa (W)
Szczurek pałętał się po terenach, nie mając pojęcia, że jego własny "ogródeczek" w formie klanu Wichru jest już tuż tuż za rogiem i nieomal witał się z gąską... Swoją drogą czy jedna z jego cioć się tak nie nazywała? Nie był pewien, chociaż miałoby to sens skoro siostra taty Kury nazywała się Kaczka, a jego własna mała ciocia, za którą tęsknił teraz bardziej niż kiedykolwiek Kogucik. - Oj... - z zamyślenia wyrwało go nagłe, nieprzyjemne ukłucie zimna na nosie. Złote ślepia rozszerzyły się w szoku, a drobna głowa podskoczyła ku górze spoglądając na niebo, na którym kłębiące się szare chmury, tylko potwierdziły jego obawy. Deszcz.
Czując kolejne krople na swoim futerku, ruszył szybciej przed siebie w poszukiwaniu schronienia. Woda szybko przesiąkała przez jego kręcone loczki, a on dygotał coraz mocniej. W końcu, już całkowicie przemoczony, niemal wpadł pod drewnianą konstrukcję paśnika. - A-...A-...A-psik! - Kichnął, otrząsając się energicznie, choć niewiele to pomogło. Mokre futro wciąż przylegało mu do ciała.
xxx
xxx xxx xxx xxx xxx xxx xxx I'd like tomake myselfbelieve That planet Earth turns s l o w l y It's hard to say that I′d ratherstay awakewhen I′m asleep 'Causeeverythingis never as it seems
′CauseI'd get a thousand hugs From ten thousand lightning bugs As they try to teach me how to dance
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
Księżyce: 55 Mistrz: Wężowa Gwiazda ✝, Puszczykowy Huk ✝ Płeć: nonbinary [afab] Zaimki: ona/jej Matka: ??? ✝ Ojciec: Płonący Liść ✝ Trwałe urazy: naderwane prawe ucho, rozcięcie na prawym uchu,
ślady pazurów na prawym policzku,
ślady psich kłów na lewej przedniej łapie,
ugryzienie na szyi od bobra
zgarbiona, niska, przysadzista o grubych, dobrze zbudowanych nogach || krótka czarna sierść || białe palce prawej przedniej łapy, dwie plamki po lewej stronie brzucha || rozety || bladożółte oczy ||
Straciła zainteresowanie światem, przestała wesoło patrzeć na otaczający ją Klan i jedyne co ją raduje to samotne polowania, gdzie może się wyżyć i zrobić coś pożytecznego przy okazji. Obrażona na los, zła na rodzinę i kompletnie odcięta od wszelkich ciepłych uczuć. Chłodno podchodzi do innych, traktuje współklanowiczów na dystans i nie pozwala sobie zbliżyć się do nikogo w strachu przed porzuceniem.
Zaszła daleko od Gromu, w ramach polowania, ale i dla odpoczynku przed znanymi jej terenami. Szła wolno, napawając się samotnością i przystanęła dopiero, gdy do nosa dotarł do niej dalszy, słaby zapach Wichru. Nie chciała iść w tamtą stronę, nie chciała spotkać pewnego kogoś, więc odwróciła się i zrobiła kilka kroków w przeciwną stronę.
Przylgnęła do ziemi, skradając się powoli i węsząc za zwierzyną.
«Iledałbym,byzapomniećCię» wszystkie chwile te, które są na nie . . . . . .┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈ b o . c h c ę
b o . c h c ę ┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘. . . . . . 「 nie myśleć o tym już 」. . . . » zdmuchnąć » wszystkie wspomnienia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . niczym zaległyk u r z TAK JUŻ,po prostunie pamiętać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . s y t u a c j i, . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . w których serceklęka 「 wiem, nie wyrwę się 」. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .╰┈➤ chociaż bardzochcę mam nadzieję, że to wiesz i Ty x — x — x ┌┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┐ Znowu staniesz p r z e d e .m n ą,zawsze robisz mi to we śnie
Będę patrzył jak odchodzisz, chociaż chciałbym się odwrócić └┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┈┘
Wichrzane tereny nie były przyjazne dla Róży przez nieprzyjemne spotkanie z siostrą, jednak gdyby ktoś oglądał cały odwrót od łąkowych terenów to mógłby uznać, że jej po prostu śmierdzą. A może gromiaczka po prostu tak nienawidziła łapaczy zajęcy? Wybór miejsca na polowanie przez wszystkie czynniki opłacił się jednak - ryjówka od razu pojawiła się w zasięgu wzroku. Niedaleko (jak to ryjówki miały w zwyczaju) ryła sobie w ziemi. Idealny moment na atak.