Mistrz: Jesionowa Kora [*] Płeć: kocur Matka: Nie ma jej [Łasicze Futerko] Ojciec: Gorsza kopia [Jastrzębi Krzyk] Partner: Stracił chyba ich obu
Jeden z najwyższych w klanie Cienia, umięśniony, aczkolwiek szczupły czarny point o niebieskich oczkach. Nos, koloru smoły, wtapia się w czerń, która pokrywa jego mordkę. Krótkie futerko, barwy białej, przechodzi na lekką szarość. Tylko ogon, łapki, uszy i pyszczek są czarne.
Piętnastolatek, który siedem razy nie przeszedł do kolejnej klasy, generalnie to same mięśnie na mięśniach, prawie całkiem wygolone włosy itp., siedzi z ośmiolatkami w ostatnim rzędzie i pali skręta
~Grzyb
//Więcej w KP//
Szczur nie przejmował się nadejściem ranka, bo myślał, że nawiedzenie może trwać nawet i cały dzień. Z resztą nie potrafił stwierdzić która jest już godzina i czy słońce już się pojawiło na horyzoncie. O ile słońce w ogóle się pojawi. Pogoda potrafi zmylić i jest zmienna. Kocur patrzył jak uszy Jesionowej przyklejają się do czaszki. Pewnie się oburzyła za te słowa o Olchowym Szepcie. No, prawda jest taka, że jest on głupi i tyle. Jesion Jest jego siostrą więc to wiadome, że nie będzie przyjmowała takich wiadomości. Jest nieco inna niż Szczur, który zacząłby obrażać swoje rodzeństwo z danym kotem. Bo mu nie zależy na reakcjach rodzinnych.
-Okazuje mu szacunek, ale on ma to w dupie i mimo to mnie nie lubi- powiedział, wzruszając ramionami po chwili. Zasady klanowe mu się bardzo nie podobały i nie chciał się ich trzymać, ale to chyba jedyny sposób żeby nie wylecieć. Można też odwalać, a raczej nie odwalać odpałowych akcji, ale w jego przypadku jest to niemożliwe. -Już mnie nie polubi.- Ale będzie musiał. A dlaczego będzie musiał? Zapewne kiedyś się dowiemy, nie wiadomo co miał na myśli, ale na pewno nie były to złe zamiary. Bo bez wylatywania z klanu, tak jak mówiła Jesion!
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kolejna nudna wycieczka niczyje. Nie była ona aż tak daleka od granicy Klanu Cienia. Bynajmniej tak uważała córka Jesionowej Kory. Nie widziała jeszcze tylu gniazd. Usadowiła się w jednym, w miarę widocznym. Niby mogła być schowana, ale wolała widzieć zbliżające się niebezpieczeństwo. Chociaż raczej Bzy lisy nie były tu tak często spotykane, tak smotnicy z pewnością byli tu często spotykani. Chociaż trójkolorowa musiała się tego domyślać. Co raczej nie było dla niej trudną zagadką.
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
Pierwszy raz tak daleko zaszedłem. Lepiej, żeby Mama Jaskółka o tym nie wiedziała.
Podobno Bogatka też chodzi sama, może to nie jest nic złego, w sensie nic bardzo złego. Przecież w taki o to sposób poznaję naturę i wszystko dookoła mnie. To przecież jest dobre.
Dość ładnie tutaj jest. Są drzewa, są krzaki i... jakieś dziwne rzeczy...gdzieś już to słowo słyszałem... zaczynało się na "g" albo "f", raczej na "f".
Tak to były Fiazda! Siedzą w nich ptaki, żeby żeby... Mieć młode! No tak! Jak mogłem o tym zapomnieć.
Cze-Czemu w takim razie widzę kota siedzącego w fnieździe?
O JEJKU! Kot!
Mech! Wrób-wró...Ah no tak nie ma ich ze mną. Nie muszę się martwić.
Chociaż tyle. Ale to nie zmienia faktu, że nadal mam problem. Mam przed sobą dziwnego kota. Jest mi na dodatek kompletnie obcy. Co mam robić?
Kryć się? Uciekać? Czy może porozmawiać?
No dobra na początku porozmawiam, jeśli cokolwiek pójdzie źle to ucieknę. Jak najdalej się da, a to w sumie znaczy, że do Mamusi:
-Przepraszam, ale kim jesteś? O! I dlaczego siedzijś w fnieździe?- wolę się zapytać jakie ta kotka ma motywacje.
RUNboyr u n!ThisworldISnotmadef o rYOU RUNboyrun!They’ret r y i n gTOcatchYOU RUNb o yrun!RUNNINGisAVICTORY RUNb o yrun!BeautyLAYSbehindtheHILLS RUNboyrun!THEsunwillbeg u i d i n gYOU RUNb o yrun!they’redyingtoSTOPYOU RUNboyrun!ThisraceISaprophecy RUNboyrun!Breako u tFROMsociety TOMORROWisanotherday ANDyouwon’thavetohideaway You’llBEaman,boy! BUTforNOWit’stime TOr u n,it’sTIME TORUN!
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Cóż, nie spodziewała się, że tak szybko spotka kota. KOCIAKA.
- A tak sobie leżę. -wymruczała ze spokojem i nutą przyjaźni w głosie. Nie chciała przestraszyć kociaka. Kiedy tylko podeszła bliżej, przypomniała sobie kodeks Wojownika. Musiała go zabrać do obozu. Tego nakazywał jej kodeks.
- A nie zgubiłeś się przypadkiem? Musisz być bardzo dzielny, skoro nie boisz się tu chodzić samemu. - wymruczała pochwalająco. Kociaki zazwyczaj lubiły być pochwalane. Mówiła to również takim głosem, aby nie przestraszyć kociaka, ale aby go zainteresować kogo mógłby tu spotkać. Chciała aby kociak się przekonał do życia w klanie. Narazie o nim nie wspomina. To mogłoby tylko urazić kociaka. Dla pewności wciągnęła powietrze nosem. Nie, z pownością nie był to kociak żadnego klanu. Tylko... Samotniczki nie zostawiają samotnych kociąt. Nie pachniał tym ochydnym jedzenie Dwunogich, dlatego trójkolorwa szybko odsunęła od siebie myśl zgubionego pieszczocha.
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
Gdyby ta kotka chciała mnie zjeść już by to zrobiła. Warto wiedzieć, że nie jestem przekąską dla nieznajomej.
Dość dużo niucha. Podejrzane, co ona tak tropi?
Leży sobie... Nadal nie pełna informacja. Jest samotniczką, jak Mama? Czy może jest z klanu? Może jest z gromu? Może ten okropny kocur wysłał inne koty, aby ścigać Mamusię? Pewnie chcą jej się pozbyć.
-Po co leżysz ? Czekasz na kogoś? Obsejwujesz coś?- kilka pytań nie zaszkodzi.
Chciałbym być już duży. Nikt nie pytałby się czy się zgubiłem. Ja się nie gubię. Ziemie Niczyje to mój dom. Wszytko co mnie otacza to mój dom, więc jak mam się zgubić we własnym domu? To byłoby bardzo głupie.
Stoję w każdym momencie może mnie zaatakować. Wolę być czujnym.
Bogatka taka nie jest. Bogataka od razu by pobiegła do kotki i zamruczała i zaczęłaby się bawić. Ja taki nie jestem.
-Nie, nie zgubiłem się- lubię być chwalony. Ma mnie tutaj.- Faktycznie jestem bardzo dzielny!
Podejdę dwa kroki bliżej. Może nie jest, aż taka straszna? Może nie chce znaleźć mojej rodziny?
- Jak masz na imię?-wolę się zapoznać z kim mam do czynienia. - Skąd jesteś?-jeśli jest z klanu Gromu muszę uciekać i powiedzieć Mamusi. Koniecznie.
RUNboyr u n!ThisworldISnotmadef o rYOU RUNboyrun!They’ret r y i n gTOcatchYOU RUNb o yrun!RUNNINGisAVICTORY RUNb o yrun!BeautyLAYSbehindtheHILLS RUNboyrun!THEsunwillbeg u i d i n gYOU RUNb o yrun!they’redyingtoSTOPYOU RUNboyrun!ThisraceISaprophecy RUNboyrun!Breako u tFROMsociety TOMORROWisanotherday ANDyouwon’thavetohideaway You’llBEaman,boy! BUTforNOWit’stime TOr u n,it’sTIME TORUN!
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
-W klanie chwilowo nie miała nic do roboty. Sama nie wiem dlaczego się tu znałam. Łapy same mnie tu zaprowadziły. - wymruczała. Kocurek wydawał się spokojny, raczek nie widziała strachu w jego oczach. - Wiesz co to jest klan? zagadnęła młodszego. - To dobrze , że znasz swoje miejsce. Raczej Dwunożnych czy borsuków nie ma w pobliżu. Jesteś bezpieczni - mruknęła spokojnie. - Chociaż razem napewno byśmy sobie poradzili. - wymruczała. Dobrze jest nie daleko jego matka. Jeżeli ma jakieś rodzeństwo, może trudniej Wężowa Gwiazda da się namówić na wykarmienie nowych pyszczków. Chociaż Kodeks nakazuje chronić kociaki. Ale czy dorosłe koty... - Mam na imię Wzbierająca Fala i jestem z Klanu Cienia. To bardzo miły i przyjazny klan. - wmruczała przyjaźnie. - Właśnie, może zechciał byś dołączyć do naszego klanu? Z pewnością byłbyś jednym z lepszych wojowników. - wmruczała ze zachętą, a zarazem pochwałą.
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
Miałem, jednak rację kotka jest z klanu. Da się takie koty dość łatwo rozpoznać. Uważają, że nic im nigdzie nie grozi. Co to za dziwny pomysł, że nic im nie grozi. Kto na to wpadł? W każdym bądź razie nadal jest podejrzana o bycie z tego śmierdzącego klanu Gromu. Tfu!
Wydaje się bardzo sympatyczna, aż za bardzo. Coś tu nie gra.
-Jestem zawsze bezpiecznym, bo to ja bronię mojej rodziny- pochwaliłem się. Uważam się za obrońcę, bo nim się stanę. Zobaczymy czy będę w tym dobry czy może okropny albo zły. Czas pokaże.
Co jest z tymi kotami z klanów nie tak? Czemu chcą nas, a potem jednak się rozmyślają. -Już raz dostaliśmy ofertę od "miłego i przyjaznego" klanu. Czemu niby tym razem miałoby być inaczej? Też całej naszej rodziny nie przyjmą- może za bardzo pesymistycznie podchodzę do tej sprawy, jednak nie wierzę tej kotce za bardzo.
Wzbierająca Fala jest bardzo miła, jednak...nie jestem przekonany tym wszystkim.
RUNboyr u n!ThisworldISnotmadef o rYOU RUNboyrun!They’ret r y i n gTOcatchYOU RUNb o yrun!RUNNINGisAVICTORY RUNb o yrun!BeautyLAYSbehindtheHILLS RUNboyrun!THEsunwillbeg u i d i n gYOU RUNb o yrun!they’redyingtoSTOPYOU RUNboyrun!ThisraceISaprophecy RUNboyrun!Breako u tFROMsociety TOMORROWisanotherday ANDyouwon’thavetohideaway You’llBEaman,boy! BUTforNOWit’stime TOr u n,it’sTIME TORUN!
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kociak nadal nie był do niej zbyt przekonany. - Z pewnością świetnie ich obronisz. - wymruczała pochwalająco. Nie miała nic przeciwko temu, aby mały się delikatnie chwalił. Skoro go to uszczęśliwiało to niech tak robi dalej. Zdziwiła się bowiem, kiedy usłyszała, że jakiś klan by ich odrzucił. Przecież Kodeks nakazuje obrony kociaków! - A powiesz mi jaki to był klan? Nie każde klany są tak okropne. - po pewnej chwlil kotka również zaczęła się obawiać, czy Wężowa Gwiazda ich przyjmie. Był miłym przywódcą, rozsądnym i uczciwym. Raczej zrozumie, że kociaki nie zostaną nigdzie bez mamy. - A czy mogę widzieć jak duża jest twoja rodzina?- Wymruczała spokojnie. - Zaraz mogę pójść po Wężową Gwiazdę. -.
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
-Na pewno ich świetnie obronię! Będę najsilniejszym kotem w całym lesie! ROAR!- mam nadzieję, że się nie przestraszy mojego strasznego ryku. Często go ćwiczę.
Myślę, że w tej kwestii mogę jej zaufać. Z resztą klan gromu jest okropny!
- OKROPNY ŚMIERDZĄCY klan gromu nie chciał nas- nie ukrywam nienawiści do nich. Najgorsi jednak są Ci cali wujkowie co zdradzili naszą rodzinę. Nauczę się walczyć i wtedy pożałują, że nas tak zdradzili! -Mam NAJLEPSZĄ Mamusie na świecie i ma na imię Jaskółka, oprócz tego mam wesołe dwie siosry Bogatke i Wróbelek. No i oczywiście fantastycznego brata Mech- nie jest nas zbyt wielu. Nie rozumiem dlaczego ten gruby kocur nie chciał przyjąć nas.
Mam ochotę podejść i się przytulić. Kotka jest prawie, jak Ciocia, al-ale nie mogę. Nie powinienem podejmować takich ważnych decyzji. Z resztą o takich rzeczach decyduje Mamusia Jaskółka, a nie ja! Jestem dopiero kociakiem, jak sama kotka zauważyła . -Nie idź, proszę Mamusia musi zadecydować o takich tjudnych rzeczach. Ja się do tego nie nadaję- tak będzie najlepiej.
RUNboyr u n!ThisworldISnotmadef o rYOU RUNboyrun!They’ret r y i n gTOcatchYOU RUNb o yrun!RUNNINGisAVICTORY RUNb o yrun!BeautyLAYSbehindtheHILLS RUNboyrun!THEsunwillbeg u i d i n gYOU RUNb o yrun!they’redyingtoSTOPYOU RUNboyrun!ThisraceISaprophecy RUNboyrun!Breako u tFROMsociety TOMORROWisanotherday ANDyouwon’thavetohideaway You’llBEaman,boy! BUTforNOWit’stime TOr u n,it’sTIME TORUN!
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kociak z pewnością, to co mówił było ponad jego siły. Ale jak se chce, to niech se mówi. - To bardzo dobry okrzyk. Z pewnością przestraszysz wrogów. - wymruczała. Klan Gromu. Czyli jednak nie zmienił się po tej całej rebelii. Trochę z tego pamiętała, starszyzna często coś tam gawędziła. - To bardzo przykre. Żaden Klan nie powinien tak postąpić. - To przecież niezgodne z kodeksem wojownika! Musimy chronić kociaki, anie je odtrącać! Z pewnością zawiadomi o tym Wężową Gwiazdę. Czyli jest ich łącznie piątka. Trzy kotki, dwóch kocurów. To też może się przydać. - To bardzo duże i z pewnością fajna rodzina. - trochę mu tego zazdrościła. U niej nie było nikogo. Świetnie. - Dobrze. Nie zawołam go. Jeśłi chcesz porozmawiam z nim o waszej rodzinie. I potem jakoś cię znajdę i zawiadomię. - mruknęła spokojnie.
Modrzew jest kotem bengalskim o umaszczeniu srebrnym charcoal. Jest wysoki i ma bardzo dobrze zbudowaną klatkę piersiową. Wiadomo już teraz, że nie będzie żadnym chuderlawym i wątłym kotem. Jednak jego ciało nie jest pozbawione bengalskiej gracji, która podkreśla jego wspaniałą budowę.
Umaszczenie jest u niego srebrne niczym rtęć. Kiedy kocur wygrzewa się na słońcu, widać jak srebrne futerko delikatnie się błyszczy. Tak samo jak matka ma on czarne rozety na sobie, które są charakterystyczne dla jego wyjątkowej rodziny. Posiada też czarną pręgę, która rozciąga się wzdłuż kręgosłupa do samego czubka pręgowanego ogona.
Najbardziej przyciąga uwagę innych kotów jego pyszczek. Jest on smukły i ma dość ostre rysy. Jego nosek jest calutki czarny jednak same policzki są srebrne, tak jak cała reszta ciała. Ma też jasne obwódki dookoła swoich pięknych błękitnych oczu. Reszta pyska jest smagana czarnymi płomieniami na rtęciowym tle, które dają efekt maski na jego pyszczku.
Modrzew jest już od urodzenia bardzo ambitnym kociakiem. Chce udowodnić wszystkim, że jest godnym przyjacielem, ale też przeciwnikiem. Ma też zamiar pokazać, że jego rodzina jest idealna w każdej swojej wadzie. Swoje rodzeństwo i matkę ochroni za wszelką cenę. Uważa, że ma taki obowiązek. Modrzew nie jest ideałem, ma swoje wady a największą z nich jest łatwość wytrącenia z równowagi. Najłatwiej to zrobić poprzez powiedzenie chodź jednego złego słowa o członku jego rodziny. Taka sytuacja skutkuje najczęściej bójką, oczywiście bez pazurów. Modrzew, jak każde iglaste drzewo potrafi być dość kłujący i uszczypliwy. Kocurek nie uważa siebie za ideał, ale za to jego rodzinę za taki uważa i zrobi wszystko, aby ją ochronić.
Szepcząca Łapa {KW} Pstrąg {KR}
Zacząłem już przebierać z łapki na łapkę.
Kotka jest bardzo miła i w ogóle, ale ja jestem taki mały! Nie mogę podejmować decyzji za całą rodzinę, za siebie też nie. W sensie mógłbym, ale to by się źle skończyło.
Nie mogę się skupić, dlaczego tak bardzo ci cali Wojownicy chcą mieć nas w klanach, a ich przywódcy już nie? Huh?!
Cała ta hierarchia klanów jest jakaś przereklamowana. Czuję się źle będąc tak daleko od Mamy i rozmawiając z jakimś nieznajomym...A co jeśli zawiadomienie oznacza, że zawoła cały klan i zaczną na nas polować!? Czemu tak bardzo jej zaufałem?! Co jeśli wędziłem naszą rodzinę w ogromne kłopoty?!
Przecież Meszek jest taki delikatny, a Bogatkę zjedzą na jeden raz!!! Muszę uciekać! -Ja chcę, żeby nasza rodzina pozostała w sekrecie. Bardzo przepraszam Wzbierająca Falo, ale moja Mamusia pewnie się o mnije martwi. Dowiedzenia!- Zacząłem biec od razu, jak poparzony. Nic nie powiem o moim dziwnym spotkaniu. Może kotka o nim zapomni? Mam taką nadzieję.
/zt
RUNboyr u n!ThisworldISnotmadef o rYOU RUNboyrun!They’ret r y i n gTOcatchYOU RUNb o yrun!RUNNINGisAVICTORY RUNb o yrun!BeautyLAYSbehindtheHILLS RUNboyrun!THEsunwillbeg u i d i n gYOU RUNb o yrun!they’redyingtoSTOPYOU RUNboyrun!ThisraceISaprophecy RUNboyrun!Breako u tFROMsociety TOMORROWisanotherday ANDyouwon’thavetohideaway You’llBEaman,boy! BUTforNOWit’stime TOr u n,it’sTIME TORUN!
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Czas mknął nieubłaganie, lecz Sasanka nie próżnowała. Mimo pierwotnego zagubienia, wkrótce zbadała cały obszar Topiołków oraz część Łanu Rzepaku, świetnie rozeznając się z nowym obszarem... a także poszczególnymi rezydentami. Jednak zamiast irracjonalnie pędzić przed siebie, prosto w nieznane wody, postępowała wyjątkowo ostrożnie. Może dzięki temu czuła się teraz znakomicie i wciąż nie przypłaciła szczeniackiej brawury życiem? Nieco inaczej wyobrażała sobie tę całą dzicz, która pozbawiła życia wielu potężnych Wojowników.
Odkryła również kilka interesujących punktów łowieckich, choć nie umywały się one do terenów Klanu Gromu. Wiedziona głodem oraz zwykłą ciekawością, podróżowała dalej, dzień po dniu zapuszczając się w odleglejsze strony. Po przekroczeniu Grzmiącej Ścieżki szybko rozpoznała znajomą woń Klanu Rzeki, służącą za swoisty kompas, by ominąć ich terytorium i po raz pierwszy postawić łapę na południe od dawnego domu.
Z zadowoleniem zauważyła malujące się na horyzoncie pasmo lasu, ale ciche burczenie w brzuchu zatrzymało ją przy dziwnym, bagiennym stawie, znacznie mniejszym od Topiołków. Nim wyruszy ekspandować swą samotniczą wiedzę, musiała najpierw uzupełnić kalorie i zaopatrzyć się w drogocenną energię. Nigdy wcześniej nie patrzyła na pożywienie w ten sposób, wiedząc, że w Obozie zawsze czeka na nią pełny stos świeżej zdobyczy. Teraz, chcąc nie chcąc, każda wyprawa, walka lub długotrwałe łowy były kosztem, który musiał zostać skrupulatnie zaplanowany, a potem opłacony - w innym wypadku zaciągała dług kosztem własnego zdrowia lub sił witalnych.
Natknąwszy się na gniazda, natychmiast spenetrowała je w całości, nie zostawiając gałązki na gałązce... lecz nie znalazła nic. Ani pierza, ani jaja, ani piskląt. Opuszczone? Na to wygląda. Cmoknęła z niesmakiem, wciągając w nozdrza wilgotny zapach szuwarów, po czym, korzystając z ostatnich ciepłych dni wczesnej Pory Opadających Liści, postanowiła zapolować w okolicy, a z gniazd stworzyć tymczasową bazę.
Stąpając bezszelestnie pośród nieruchomych trzcin, wytężyła zmysły, poszukując jakichkolwiek śladów zwierzyny. Na ziemiach niczyich bywało jej mniej, ale przynajmniej nie miała tu konkurencji w postaci kociego przeludnienia, nieumiejętnych Terminatorów płoszących wszystko w zasięgu wzroku albo dziesiątkujących zasoby patroli.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Choć dzień wydawałby się idealny na polowanie, to na razie Sasanki nie spotkał żaden dobrobyt… wręcz przeciwnie. Kocica nie tylko nie znalazła czegokolwiek w gniazdach, usadowionych wśród łanów turzycy, ale i nie mogła czegokolwiek dostrzec, wyczuć czy usłyszeć w bezpośredniej okolicy. Och, oczywiście, zdarzyło się kilka słabych zapachów, które zaraz się urywały, ale to wszystko. Początek nie był więc za ciekawy, ale kto wie, może to po prostu chwilowy brak szczęścia.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Patrząc smętnie na prześwitującą między źdźbłami taflę, momentami żałowała, że nie nauczyła się łowić ryb, kiedy jeszcze miała ku temu okazję. Nigdy nie pomyślała, że zamieszka bezpańsko u brzegu jeziora, chociaż wizja wygnania była wtedy powszechna i do bólu przewidywalna. Teraz, jak na złość, znowu natknęła się na kolejny pokaźny zbiornik wodny, co musiała skwitować znużonym westchnięciem, ale pod żadnym pozorem nie zamierzała przerywać łowów. Przynajmniej wiedziała już, jak bezszelestnie poruszać się na wilgotnym podłożu oraz nie wzbudzać szmeru wśród wysokich trzcin. Praktyka czyni mistrza, zaś Sasanka zdążyła na własnej skórze przekonać się o prawdziwości tego twierdzenia, zjadliwsza bardziej niż kiedykolwiek.
Planując wolnym, miarowym krokiem okrążyć choćby cały staw, grasowała w cieniu turzycy, przemykając między źdźbłami cicho niczym cień w poszukiwaniu swojej ofiary. Ostatnio coraz częściej mijały całe doby pozbawione najmniejszego śladu piszczka - nie zamierzała zatem zrażać się kiepskim początkiem.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Z pewnością umiejętność poruszania się w takiej okolicy się przydawała, jednak na razie nie dawała wygnanej kocicy zbyt wiele. Wszystko wskazywało na to, że niczego nie ma w okolicy… lub Sasanka miała za słabo wyćwiczone zmysły, by cokolwiek znaleźć. W zasadzie opcji było wiele, w końcu możliwe było także to, że wcześniejsze odgłosy buszowania przy starych gniazd wypłoszyły zwierzynę. W każdym razie wiatr zmienił lekko kierunek i teraz wiał kocicy w lewe ucho, ale nie naniósł żadnych ciekawych, intensywnych woni.