Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Oblizała nos, mimowolnie skręcając w lewo, skąd powiewał lekki, chłodnawy wietrzyk. Tym samym zbliżyła się do brzegu, ale nie na tyle, by tonąć po kostki w mulistym błocie, tylko wciąż manewrując po suchym gruncie. Skoro okolica szuwaru wydawała się opustoszała, to może poszczęści się jej tuż nad samą wodą? Może brodzące ptactwo nie zauważy jej pomiędzy tatarakiem, a może spragniona ofiara zbliży się, by ukoić pragnienie? Z braku laku nie pogardziłaby również żabą, traszką lub zaskrońcem, które jednakowo wielbiły promienie słońca oraz wilgoć Rybiego Oka, gdzie po raz pierwszy natknęła się na polującego węża.
Uważając, by nie wejść w żadną kałużę-pułapkę, kontynuowała ciche stąpanie, cały czas wypatrując świeżej zdobyczy oczami, uszami, nosem i sercem, bo czemu nie.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Za sprawą wiatru samotniczka istotnie zbliżyła się do brzegu, jednak gdy w końcu ujrzała zwierzynę, to było to dwie długości drzewa od niej w kierunku Gładkich Kamieni. Właśnie tam, pośród trawy, na oczach Sasanki wylądował niewielki ptaszek, dosyć krępy, którego upierzenie było szarobrązowe z paskowanym grzbietem. Wiatr, niestety, nie sprzyjał, ale może kocicy uda się coś wymyślić i mimo wszystko złapie wróbla.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Od razu zarejestrowała niewielki ruch trzepoczących skrzydełek, kiedy z nieba przyleciał mały, ale niemniej smakowity wróbel. Bingo. Zanim w ogóle znalazł sobie zajęcie, Sasanka natychmiast podjęła pierwsze kroki wobec skrócenia dzielącego ich dystansu - zwłaszcza, że przez niesprzyjający kierunek wiatru, będzie musiała obejść ptaka, w miarę możliwości, na około. Żwawym, ale bezszelestnym krokiem zbliżała się zatem, przycupnięta nisko nad ziemią, uważnie śledząc powiewy wiatru na mokrym od śliny nosie, by ustawić się ku niemu frontalnie. Łapy stawiała ostrożnie, aby nie wdepnąć w żaden przykryty miękką glebą obiekt czy lepką kałużę, a kiedy wysokie źdźbła turzycy, dające jej przy okazji świetny kamuflaż, szumiały, zastygała w miejscu, nie chcąc zdradzić swojego położenia. Nie mogła pozwolić, by zauważył ją w tak wysokiej trawie.
Jeśli postój wróbelka okaże się na tyle czasochłonny, by przyczajona łowczyni mogła go podejść, najcięższy etap będzie z głowy. Potem zostanie tylko wyczekanie na odpowiedni moment, a gdy ptak odwróci się plecami, skoczenie na niego z ukrycia za turzycową kępą i zmiażdżenie kości impetem przednich łap.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Nie wszystko wychodzi w życiu idealnie… i najwyraźniej tym razem nie wyszło. Coś w zachowaniu Sasanki musiało zaalarmować niewielkiego wróbelka, bowiem ten w pewnym momencie, gdy jeszcze samotniczka miała spory kawałek do przejścia, oderwał się od czyszczenia sobie piórek i wzbił się w powietrze – po to tylko, żeby wylądować kawałek dalej.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Kiedy wróbelek niespodziewanie zerwał się do lotu, Sasanka zastygła bez ruchu i przycupnęła bliżej ziemi, za wszelką cenę próbując wtopić się w płowiejące łany turzycy. Chyba... chyba jej się udało, bowiem ptak nie zniknął daleko w przestworzach, tylko usiadł kawałek dalej, co skwitowała bezgłośnym westchnieniem ulgi.
Nie miała pojęcia, gdzie popełniła błąd, dlatego nie pozostało nic innego, niż kontynuować podchodzenie zdobyczy - tym razem precyzyjniej, jeśli niechcący przykuła czymś jego uwagę. Stawiając stópki możliwie bezszelestnie, kroczyła pod wiatr na miękko ugiętych łapach, prześlizgując się między wysokimi łodygami. Do ostatniej chwili planowała pozostać niezauważona, tężejąc nieruchomo w miejscu, gdy tylko wróbel wykonywał gwałtowne ruchy bądź odwracał głowę.
Jeśli tylko zajdzie go od strony pleców wystarczająco blisko, napinając tylne partie ciała wykona mocny skok, padając na niczego świadomą ofiarę z góry, by nadziać go na ostre niczym haki pazury, łamiąc przy tym drobne kości z cichym chrupnięciem.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Sasanka chyba nie byłaby sobą, gdyby po prostu odpuściła… zresztą, co się dziwić, gdy żyje się na własną łapę i nieraz zwierzyna jest na wagę złota. Tym razem ptak nie zorientował się tak szybko o tym, że kocica znowu próbuje go podejść, jednak… nie skradała się w tak idealnej ciszy, jak sądziła, że to robi. Przy każdym kroku jej ogon ciągnął się po podłożu, poruszając suchymi listkami i źdźbłami traw, które tym razem nie zaalarmowały wróbla aż tak szybko, jak poprzednio. Wręcz przeciwnie, tym razem niewielki ptak wzbił się w powietrze jakby z opóźnieniem, gdy już kocica wyskoczyła w jego stronę, i na dodatek zaczął lecieć… przedziwnym, płaskim lotem, trzymając się blisko ziemi. Samotniczka miała jeszcze szansę na schwytanie go.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Największą wadą samodzielnej nauki bywa utrwalanie własnych błędów. Ale, jeśli żyło się w słodkiej nieświadomości, zawsze można płynąć pod prąd - wystarczy tylko trochę więcej wysiłku.
Kiedy ptak ponownie zerwał się do lotu, wszystkie karty zostały rzucone, a Sasanka gwałtownie pozbyła się maski przytajonego łowcy. Wiedziała, że liczy się teraz każde uderzenie serca, dlatego wyskoczyła spomiędzy kęp turzycy w tym samym momencie, w którym wróbelek rozpostarł skrzydełka. Planowała wykonać kilka długich, sprężystych susów, aby nabrać prędkości oraz jak najszybciej skrócić dzielący ich dystans, by następnie zakończyć pogoń swoim popisowym skokiem - wyższym, mocniejszym i skierowanym prosto na pierzchającą ofiarę. Zamierzała dopaść go w locie i czym prędzej zwalić na ziemię, upewniając się, aby nie przeżył upadku. Wystarczyło tylko zaczepić o pierzę lub skrzydła obnażonymi w gotowości pazurami, choć Sasance zdarzyło się raz złapać lecącego uciekiniera prosto w zęby. Wszystkie chwyty dozwolone.
Taka forma polowania, mimo ryzyka niepowodzenia, zdecydowanie radowała ją stokroć bardziej, niż sukces i smakowity obiad. Wiatr w wąsach, szum adrenaliny, przyspieszone tętno... i trzepocząca skrzydełkami ofiara, którą należało bezlitośnie dopaść.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Za szybki. Wróbel był po prostu za szybki, i chociaż wzbił się w powietrze nadzwyczaj koślawo, przez co przez chwilę leciał blisko ziemi, to jednak umknął przed łapami i szczękami Sasanki, po czym odleciał hen daleko – i tyle go widzieli. Tym razem nie zapowiadało się na to, by wrócił.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Nie ważne przez ile księżyców trenowała swoje skoki - nigdy nie udało jej się wyhodować pary skrzydeł. Machnęła pazurami, kłapnęła szczęką, poczuła napięcie elektryzujące wszystkie mięśnie w locie... ale to nie wystarczyło. Wróbel umknął! Wylądowała ciężko na ziemi, nienawistnie odprowadzając odlatujący kształt wzrokiem, zakląwszy w duchu nadzwyczaj szpetnie. Najchętniej pocięłaby w złości rosnące nieopodal turzyce albo inne Gwiezdnemu Klanowi ducha winne krzewinki, ale wiedziała, że nie mogła marnować czasu ani siły na takie dziecinne manifestacje złości. Już nie. Jeśli zachce tupać nóżką, zrobi to o pełnym brzuchu, bowiem do zmierzchu pozostało jeszcze trochę czasu. Przynajmniej jedna zdobycz, drzemka, a potem ruszy dalej, przed siebie, w poszukiwaniu przygód i żyźniejszym ziem.
Poświęcając minutę na poprawienie zmierzwionych wąsów oraz rozluźnienie mięśni, ponownie przybrała pozycję łowiecką, wracając do okrążania jeziora w poszukiwaniu tropów zwierzyny. Na nisko ugiętych łapach, uważając, by nie wdepnąć w hałaśliwą przeszkodzę ani nie poruszyć brzęczącymi trzcinami, poruszała się pod wiatr, trzymając głowę i ogon w jednej, niemal prostej linii. Bezimienne jezioro było dosyć spore, dlatego docierając na przeciwległy brzeg, nadal miała szansę cokolwiek wypatrzeć... chyba.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
O ile wróbel odleciał, to po chwili poszukiwania Sasanka znalazła bardziej okazałą zwierzynę – również ptaka, ale już większego. Ten również znajdował się w pewnym oddaleniu od jeziora, którego brzegiem poruszała się córka Łaniego Kroku: przechadzał się majestatycznie, na zmianę czyszcząc sobie pióra i szukając pożywienia na ziemi. Miał on popielate upierzenie z metaliczno-czarnymi skrzydłami, ogonem, głową i górną częścią piersi, a jego dziób był czarny i masywny, przez co nie dało się go pomylić – to była wrona.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Spięła się, dostrzegając kolejny ruch i kolejny błysk pierza, tym razem nieco... ciekawszego. Czerń oraz nadęty krok - czy wyobrażała sobie lepszy finisz łowów? Pewnie tak, lecz ślinka niezmiennie wezbrała w pyszczku, wymuszając u Sasanki jeszcze więcej samokontroli, niż poprzedni wróbel.
Technika pozostała niezmienna: żółknące łany turzycy musiały posłużyć za kamuflaż. Na miękko ugiętych łapach postanowiła podejść ptaka pod wiatr, uważając, by nie wdepnąć w żadną przeszkodzę - ani stąpającymi bezszelestnie stópkami, ani ogonem zawieszonym w jednej linii z kręgosłupem. W miarę możliwości próbowała podejść wronę od tyłu, zawsze tężejąc nieruchomo, gdy spoglądała w jej kierunku.
Jeśli tym sposobem zbliży się wystarczająco, zepnie mięśnie obręczy miedniczej, wyskakując naprzód w najbardziej niespodziewanym dla ofiary momencie - tak, by wbić ją w ziemię pazurami, łamiąc skrzydła i unieruchamiając ciężarem swojego ciała, co wiodło do szybkiej, choć nie bezbolesnej śmierci.
Jeden z najmniejszych kocurów w całym Wichrze. Jego futerko jest bure tygrysio pręgowane z białymi znaczeniami na piersi, brodzie, tylnych łapach i palcach przednich łap, a oczy - bladozielone. Ma bliznę na brodzie i oderwane 3/4 małżowiny lewego ucha. Powoli zaczyna mieć problemy ze wzrokiem, jego chód jest nieco sztywniejszy, niż kiedyś, a na pyszczku, nad białą żuchwą, pojawiają się pierwsze siwe włoski.
Stosunkowo mało pewny siebie, ale zdaje sobie sprawę ze swoich mocnych stron i bardzo się stara, by być dobrym wojownikiem, mistrzem, oraz po prostu dobrym kotem. Kiedyś robił to, by jego nieżyjący ojciec mógł na niego spojrzeć z dumą, teraz jednak chce być taki przede wszystkim dla siebie. Wciąż ma w sobie ciekawość świata, ostatecznie jednak przegrała ona z lojalnością wobec klanu, w którym się urodził. Dość wrażliwy i emocjonalny, przejmuje się wieloma rzeczami i nawet najdrobniejsze krzywe spojrzenie ze strony kogoś innego może sprawić, że będzie o tym myślał wiele dni, nie mówiąc już o poważnych sytuacjach, typu niepowodzenia związane z treningami jego terminatorów. Z reguły spokojny i opanowany, stosunkowo towarzyski, ale też się nie lubi narzucać innym, czasem nawet radosny i gadatliwy. Może się jednak wydawać, że te ostatnie dwie cechy trochę przygasły pod wpływem wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w jego życiu. Łatwo się przywiązuje, za bliskich gotów jest poświęcić życie, podobnie zresztą za klan Wichru. Wypowiada się nieco chaotycznie i nie potrafi kłamać czy chociażby ukrywać prawdy, dlatego większość bardzo łatwo odczytuje jego emocje. Niestety, w sytuacjach stresujących czy takich, gdzie czuje się bezsilny, czasami nie potrafi powstrzymać irytacji i potrafi powiedzieć o parę słów za dużo, chociaż stara się nad tym panować.
Wrona niewiele sobie robiła z obecności Sasanki. Ptak kontynuował swój spacerek, co chwilę się zatrzymywał i grzebał w ziemi… aż nie skończył z połamanymi skrzydłami, gdy samotniczka uderzyła w nie łapami z całej siły, a zaraz po tym – martwy.
Mistrz: who dis Płeć: kotka Matka: Łania Ojciec: chaos
Drobnej budowy, buro-biała koteczka. Jej jasne, krótkowłose ciało pokrywa mozaika łat: większe obejmują oczy, uszy i tył głowy oraz cały grzbiet od łopatek do ogona. Mniejsze występują na tylnych łapach, palcach, biodrach i ramieniu. Wszystkie są delikatnie pręgowane w typie broken mackerel. Zawsze roześmianą mordkę wieńczy pomarańczowy, perkaty nos na tle białego trójkąta oraz duże, owalne oczy z figlarnym połyskiem w kolorze mosiądzowym (lśniącym żółtobrązowym).
Pozbawiona empatii socjopatka, która nie wybacza. Pamiętliwa, pyskata, zawistna, zarazem posiadająca dar do tworzenia chaosu, który jest dla niej niczym pożywienie. Uwielbia prowokować i nie ma hamulców przed wyrażeniem własnego, zwykle kontrowersyjnego zdania. Gardzi słabością oraz tchórzostwem. Nie potrafiąc wykrzesać z siebie naturalnych uczuć, zdecydowała zabawiać się cudzymi. Dopiero po bliższym poznaniu ukazuje swoje drugie oblicze - dużego, rozpieszczonego, pokrętnie uroczego kociaka, z którego nigdy nie zdołała wyrosnąć.
Wapienna Łapa
Udało się! Sasanka skutecznie podeszła, a potem przyszpiliła ptaka, kończąc jego żywot nonszalanckim ukąszeniem w szyję. No, teraz pozostawało tylko wykopać płytki dół, a potem zanieść ją prosto na stos świeżej zdobyczy albo do Borsuczej Nory...
...czekaj co.
Upuszczając zdobycz pod własne łapy, skołowana głosem własnej podświadomości, wybuchnęła gromkim śmiechem, ordynarnym ruchem zatapiając zęby w jeszcze ciepłej wronie. Dla Sasanki zakazany owoc zawsze smakował najlepiej, zwłaszcza kiedy delektowała się miękkim mięskiem i jeszcze płynną posoką, łamiąc jedną z zasad Kodeksu ukryta gdzieś w leśnym poszyciu. Teraz nie musiała niczego łamać. Teraz była panią własnego losu.
Po spałaszowaniu ptaka, ruchem łapy zgarnęła nieapetyczne resztki, kości oraz kępę pierza, wgniatając je w kępę turzycy, by nie przyciągnąć uwagi żadnego drapieżnika. Jeszcze kiedyś tu wróci. Następnie ze świeżą dawką energii oraz pełnym brzuchem wycofała się w stronę majaczącej na horyzoncie linii drzew. Stanowczo zbyt długo włóczyła się po otwartej przestrzeni.
Łąki były niezmiernie cudowne... Wydra serdecznie uwielbiała wszystkie maki czy niezapominajki mieszkające na tych terenach, zupełnie tak, jak opowiadania Chaotycznej Łapy o jej przepięknych snach. Ale... rzeka i inne zbiorniki wody były jeszcze bardziej magiczne. Szylkretka najchętniej wybrałaby się na wszyściutkie, ale miała świadomość, że na świecie i w samym lesie jest tego sporo... No i niektóre są bardzo daleko. Mimo wszystko stwierdziła, że spróbuje odnaleźć którąś z wód. Nie ważne, czy będzie to kolejna ogromna rzeka, czy niewielki strumyk. Chciałaby zobaczyć coś, co będzie mokre, coś, czego jeszcze wcześniej nie miała okazji oglądać.
Tak więc wyruszyła - ze sporym królikiem w pyszczku, którego wcześniej zgarnęła ze stosu, gdyż nie opanowała jeszcze nauki polowania. minęła Kolczaste Krzewy, a niedługo potem Barwną Łąkę, by następnie znaleźć się na Ziemiach Niczyich. Wiedziała, że może spotkać ją niebezpieczeństwo, ale lubiła ryzykować. Inaczej miałaby chyba nudnawe życie, prawda? Po dłuższej chwili wędrówki przed jej oczyma okazało się coś na rodzaj bagna, a przynajmniej tak to wyglądało. Bujne łany turzycy zakrywały jezioro, o czym na chwilę obecną córka Zwinnej Łapy nie miała pojęcia. Zaciekawiona podeszła bliżej, odłożyła na brzegu długouchego i w końcu jej kolorowe łapki zamoczyły się w mętnej wodzie. Nie zrobiło to na niej większego wrażenia. W końcu i tak będzie musiała potem wyczyścić futerko, co nie? Wchodziła coraz głębiej, aż jej grzbiet całkowicie zanurzył się, a ponad taflą wody widać było tylko szylkretowy łebek. Trzymała się gruntu pod koniczynami, gdyż miała na uwadze to, że nie potrafi jeszcze pływać. Kiedy spojrzała w górę, zauważyła niewielkie gniazda, zdaje się, że opuszczone, a niektóre nawet zniszczone, zapewne przez upływ kolejnych i kolejnych księżycy. Nigdy nie widziała czegoś podobnego, dlatego stare legowisko drobnych ptaszyn dość mocno ją zainteresowało. Ciekawe gdzie teraz mieszkają trzciniaki, które opuściły te posłania?
/Wirek!
<center><table><tr><td><center>
<br>i have a hero w h e never i need ONE
<br>i just LOOK up to you and i s e eone
<br> i'm a man 'cause you taught me to be o n e
<br>in case you don't live FOREVER, let me tell you n o w
<br>i LOVE you more than you’ll ever wrap your head around</center></td><td></td><td></td>
<td><img src="https://i.imgur.com/KBT0d3K.png" height="123px"></td></table></td><td></td><td></td>
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Lubił podróżować. Wychodzić poza tereny swojego klanu i po prostu przemierzać te, które oficjalnie nie należały do nikogo, a nieoficjalne były przejęte przez samotników, których jakoś w tym lesie nie było specjalnie dużo i właściwie trafić na takiego to był większy cud, niż nie trafić. I pomyśleć, że jak był młody, to myślał zupełnie inaczej na ten temat i miał wielkie plany wybywania poza tereny swojego klanu i walczenie z samotnikami. A tak? Spotkał paru na krzyż i tyle. To już większe miał szczęście by napotkać się na członka innego klanu na tych terenach, niż na samotnika, doprawdy.
I, widocznie to wykrakał. Albowiem przechadzał się akurat wzdłuż Leśnych Ostępów, bez celu, łapa za łapą poruszając się wprzód, strzygąc uszami na boki, ale nie rozglądając się specjalnie. Przywykł już do przebywania na terenach niczyich, wiedział że nie grozi mu tu wiele więcej, niż na jego własnych terenach. Niektóre koty mylnie uważały, że jak tylko wytkną łapkę poza tereny klanu to od razu coś je pożre, a tu suprajs. No ale cóż, przynajmniej tutaj nie musiał się użerać z takimi strachajłami bo ich po prostu nie było. I gdy tak szedł, okrążając sobie ów zbiornik wody, coby do niego nie wpaść, gdy kątem oka zobaczył ruch. Najpierw powoli okręcił głowę w tamtą stronę, a dopiero potem uważnie się przypatrzył, ale mógł zobaczyć kota, który świetnie się bawił pluskając się w małym jeziorku. Podszedł bliżej, wpatrując się w pływającą kotkę. Czyżby rzeczniak? Raczej tylko oni byli takimi miłośnikami wody żeby wyjść poza własne tereny i jeszcze jedyne co zrobić to popływać? Wtedy też dojrzał uszaka leżącego na brzegu, bo tak się miło złożyło, że akurat podchodził od jego strony, a do głowy wpadł mu szyderczy plan. Zbliżył się jak najbliżej do królika, możliwie nawet stanął dosłownie nad nim, po czym zawołał do kotki:
- Posiłku nie zostawia się samopas! Ktoś może go... Zwinąć! - zawołał, a następnie zwinął królika i odskoczył do tyłu. Nie zamierzał go oczywiście kraść, pf, nie zniżyłby się do tego poziomu, ot chciał sobie nieco pożartować z kotki i być może faktycznie ją czegoś nauczyć. Kto wie, może gdyby przyszedł tu ktoś inny, bardziej głodny, to mogłaby się pożegnać z królikiem naprawdę, a nie na niby, na chwilę.