Logo Artemidy
Gniazda pośród Turzycy
#61
Na ogół wolała tereny mało zatłoczone, ciche i raczej spokojne; takie, w których na ogół znajdowało się mało potencjalnie hałaśliwych i denerwujących ją kotów. To miejsce wydawało się być idealne na cel spaceru; oddalone nie tylko od granic Klanów, ale i od Osiedla, zapewniało chwilę odosobnieniu i odpoczynku od hałasu. Wybrała się zatem aż tutaj, spokojnie ignorując ból w kościach i rosnące zmęczenie. Dokładnie kiedy słońce wzniosło się na szczyt nieba, Pomurnik zanurzyła się pomiędzy drzewa, zanikając z oczu postronnych w gęstości kory i pni okraszonych jasną bielą, dając o sobie znać tylko przypadkowymi skrzypnięciami śniegu pod swoimi łapami.

// Wąż!

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Nawet Wąż czasem miał dość. Miał dość wszystkiego, a po śmierci Osikowej Kory tym bardziej był roztargniony. Znowu ktoś umierał, znowu działo się coś złego - on znowu czuł się winny. Zawsze jak jest coś dobrego i dotyka to Węża, to chwilę potem Gwiezdni siłą ściągają go na ziemię. Wąż przez to wydarzenie dotarł do wniosku, że powinien przestać się cieszyć i spoważnieć. Może każdy Gromiak jest taki, bo dzieją się inaczej złe rzeczy. Musi powiedzieć o tym Barwie. Nie był nawet smutny, był zły. Zły, że wszystko jest takie niesprawiedliwe.
Na spacer wyszedł sam, by się rozluźnić i znaleźć moment spokoju. Potrzebował go teraz jak niczego innego, gadając nawet ze Sroką nie umiałby skupić się na niczym i najpewniej odmrukiwałby coś tylko i go ignorował. Samotnością jednak długo się nie nacieszył. Po przejściu sporego odcinka drogi, wnet do jego uszu dotarł dźwięk skrzypienia. Przewrażliwiony po tym, jak ostatnio po takiej niespokojnej ciszy wyskoczył znikąd pies, od razu się spiął i wyciągnął pazurska na wierzch. Bystro rozglądał się po okolicy, ale nie zauważył nikogo, ani niczego. I naturalnie, to go nie uspokoiło.
- Kim jesteś? - syknął chrapliwym, już naturalnym dla siebie tonem głosu, napinając bardziej mięśnie. Niech tylko coś na niego wyskoczy - obdaruje łapą w mordę! Nie wiedział jednak gdzie się nawet obrócić. Chodził w kółko wokół własnej osi, aż w końcu postanowił wyskoczyć i wspiąć się na niższe drzewo, by z gałęzi szukać... kogoś lub czegoś. Jak to pies czy lis, to już nic mu nie zrobi. Jak kto inny... Wąż może zdąży uciec, nim do czegoś dojdzie. - Pokaż się.
Dorzucił pewniej, spoczywając już na gałęzi. Tutaj się nie bał! Nie miał czego. Szczególnie, że z góry mógł określić że przestraszył go... jakiś kot. Klanowy, Samotnik, Pieszczoch - jeden pies. Nie kwapił się jednak do zejścia, bo już przy wspinaczce bolała go klata. Musiał teraz chociaż moment odpocząć - lub się uprzeć, że zejdzie mimo bólu - inaczej nic go na dół nie ściągnie.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Na dźwięk głosu za sobą stanęła w miejscu i czujnie rozejrzała się wokół siebie, poszukując mówiącego kota. Zdawało się, że był to raczej młody kocur, taki, co to nieledwie starł mleko spod nosa, jakkolwiek wiedziała doskonale, że głos bywał zdradliwy. Jej własny w końcu należał do jakiejś steranej życiem staruszki po dwóch zawałach.
Mówiącego jednak nigdzie nie dostrzegała - aż do momentu, w którym zwróciła wzrok w górę i ujrzała spoczywającego na gałęzi wojownika. Pachniał intensywnie Gromem (no nie, czy wszyscy Gromiacy sprzysięgli się, żeby wchodzić w drogę Pomurnik na każdym możliwym kroku?), a jego budowa ciała całkiem przypominała tego pajaca z Siedliska Koni.

- Do mnie ta mowa? - rzuciła, siadając na śniegu, tuż pod drzewem, na które wspiął się Głośny; nie zamierzała wspinać się, by usiąść obok niego, bo mimo wszystko nie ufała swoim zdolnościom wspinaczki i zbytnio ceniła sobie jedyną sprawną nogę, żeby ryzykować jej radosnym złamaniem.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Wreszcie rozległ się głos - na co on trzepnął uchem. Nie postradał zmysłów, widział kogoś faktycznie. W duchu odetchnął z ulga, zewnętrznie pozostawał tak niewzruszony jak przedtem. Przynajmniej usiłował nie zmieniać ekspresji z pewnej siebie na żadną inną. Od tego między innymi mogło zależeć jak przebiegnie ich rozmowa, czyż nie?
- Jeśli są tu inne koty, też mogą się pokazać. Nie chciałbym żeby ktoś nagle postanowił wyskoczyć na mnie znienacka - mówił, stopniowo ściszając ton głosu. Zaraz usiadł wygodniej na gałęzi. Nie chciała iść do niego - tym lepiej! Mógł sobie siedzieć tu u góry jeszcze moment i nie myśleć, że zaraz dojdzie do walki. Obtrzaskany, na tak małej powierzchni jak gałąź, nie miałby najmniejszych szans na wygraną. - Dokąd idziesz? W okolicy jest jakiś zły, straszny coś. Nie powinnaś specjalnie chodzić nigdzie sama. Nie wiem czy to coś jest, ale ma siłę jak nic co koty mogą pojąć. Wiem, bo widziałem jednego kota, który się z tym spotkał!
Rzucił od razu, posyłając jej krótkie spojrzenie. Czy sprawą samotnika było, że w Gromie ktoś zdechł? Zdecydowanie nie. Niemniej przekazać komuś, że coś paskudnego stało się z jednym z Gromiastych mogło być ważne. Przynajmniej obca będzie wiedziała, że powinna być ostrożniejsza.
- Nie chcę być też niemiły, ale... twoja łapa. Tylna, prawa. Coś się stało? Potrzebujesz pomocy? - nastroszył lekko uszy. Mogła jej wpadać w jakieś zaspy śniegu, przez to z góry wyglądało jakby utykała, ale... ale może to nie tak? Przecież mogło jej się coś stać i mogła nie mieć do kogo zwrócić się o pomoc. Wąż naturalnie od razu by starał się coś zaradzić.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Ogon Wynaturzenia ślizgał się po śniegu. Kocica nigdy, od samego dnia, w którym opuściła obóz, nie wybrała się na dłuższą wycieczkę w towarzystwie choćby jednego kota. Wszystkie przelotne znajomości i rzeczy, na które się napatrzyła, utwierdzały ją jedynie w przekonaniu, że o ile nie jest źle żyć w jakiejś społeczności, która może cię nakarmić i napoić, to gdzieś głęboko, wewnątrz siebie - nie potrzebowała zupełnie nikogo.

- Nikogo nie przyprowadziłam - rzuciła luźno, kręcąc przy tym swobodnie głową. Wąż mógł być spokojny, również dlatego, że kocica nie miałaby żadnego pożytku z zaatakowania przypadkowego wojownika, a wręcz przeciwnie. - Złe, straszne coś? Co przez to rozumiesz; coś chodzi po lesie i zabija koty? - bo jeżeli to była jakaś bajeczka do odstraszania niegrzecznych samotników, to Wąż mógł od razu sobie te historyjki wsadzić w nos tak głęboko, że wyszłyby mu uszami. Inna rzecz, że przecież nie miałby powodu, aby chcieć się pozbyć Pomurnik z terenów nienależących do jego Klanu, chociaż z drugiej strony po mieszkańcach lasu można było spodziewać się dosłownie wszystkiego. Na wzmiankę o swojej łapie wzruszyła obojętnie ramionami; uraz był częścią jej ciała, tak samo jak głowa czy ogon. Nie mogła się już go pozbyć, więc musiała nauczyć się z nim żyć, tak jak działo się to przez ostatnich siedemnaście księżyców. - Dawne zwichnięcie. Fajnie, że masz ochotę pomóc, świerszczyku mój, ale już nic nie zdziałasz.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Kolejna fala spokoju przeleciała przez jego cielsko. Był bezpieczny, jako tako. Pomijając te zagrożenia typu psów, lisów i "tego złego czegoś", o którym wspomniał - nie było czego się bać. Ogon zawiesił luźno, sprawiając że dyndał w powietrzu jak prawdziwy wąż, który czeka na jakąś ofiarę. Uwagę skupił w zupełności na kotce, która zaczęła się interesować tym co mówi... chyba. Miał takie wrażenie, inaczej nie dopytywałaby.
- I to w najokrutniejszy sposób. Nasza Wojowniczka trafiła do obozu... no... Wiemy jak wyglądają wnętrzności kota. I jak śmierdzą. Jej łapy były wykrzywione jakby coś je powyłamywało. Takich rzeczy nie robią zwierzęta... prawda? Nic nie może wykręcić tak łap. To potwór. To musi być jakiś potwór w lesie, musisz uważać. Ja też muszę - z całych sił starał się trzymać nerwy na wodzy. W prawdzie, Wąż nie bał się niczego, ale co jeden uważniejszy kot mógł zauważyć, że liliowy faktycznie... obawia się wszystkiego, co jest "potworami". - Było to jakiś czas temu. Nie słyszałaś nic o tym? Ani tego? Na pewno ktoś musiał słyszeć poza Klanami o tym, że dzieje się coś złego...
Mruknął cicho, krzywiąc się w niesmaku. Teraz tym bardziej chciał opowiedzieć o zdarzeniu, jedynie dla bezpieczeństwa wszystkich, którzy naprawdę nie wiedzieli o możliwym zagrożeniu. Nie musiała mu wierzyć, ale skoro widział na własne oczy co się stało z jednym z wojowników, chyba stawał się wiarygodnym źródłem informacji! Tak się mu przynajmniej wydawało. Machnął mocniej ogonem.
Na słowa o kontuzji wpierw przechylił głowę na bok, a potem odwrócił speszony wzrok na bok. "Świerszczyku mój", o rety. Czymże on sobie zasłużył na to, by nazywać go czyimś? Należał jedynie do Gromu, nie do nikogo innego... Niemniej, poczuł swego rodzaju wstyd gdy go tak nazwała. Moment milczał, mając szum przebiegających nerwowych myśli po głowie.
- Rozumiem... Czy to nadal boli? Nie miałem nigdy nic zwichniętego - dopytał, znowu kierując na nią wzrok. Lubił wiedzieć. Nawet jeśli to teraz się mu nie przyda, może w przyszłości okaże się to być czymś istotnym. - Nie można tego odwichnąć? W ogóle, jak się to stało?
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Samotniczka i klanowicz spotkanie swoje rozpoczęli dość głośno, a i po wymianie pierwszych zdań nie starali się szczególnie o zachowanie dyskrecji. Tyle wystarczyło, by zwrócić uwagę patrolującego teren kocura. Skierował swój krok wzdłuż linii jeziora, zbliżając się pewnie w stronę, z której dobiegały przytłumione dystansem fragmenty rozmowy. Z racji bujności okolicznej flory i zasp ograniczających pole widzenia, jako pierwszego dostrzegł siedzącego na drzewie Gromniaka - zapewne też i on, młody wojownik, jako pierwszy mógł zdać sobie sprawę z nadciągającego towarzystwa. Nie zatrzymał się jednak, póki nie ujrzał właściciela drugiego głosu.
Z cichym chrzęstem śniegu wyłonił się zza krzewu kaliny. Wyprostowany i poważny, zmierzył wzrokiem dwójkę młodzików. Lata minęły odkąd ostatni raz czuł woń klanowych kotów... zdawało mu się jednak, że liliowy jegomość ożywił nieme struny jego pamięci. Wibrowały, podpowiadając, że oto stoi przed nim członek leśnej społeczności. Czarną brzydulę uraczył znacznie krótszym spojrzeniem.
- Jak dużo widać z góry? - zapytał spokojnym głosem, powoli unosząc łeb. - Jesteśmy w okolicy sami?
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Co za ironia, że Wąż mówił o wykręconych łapach akurat do kota, który przesiedział kilka księżyców w lecznicy ze względu na nic innego, jak wykręcone łapy. Oczywiście, jej uraz nie był nawet w połowie tak ciężki, jak to, co stało się Osikowej Korze, ale mimo to nie powstrzymała kwaśnego uśmieszku wpływającego na jej mordę. Wiele rzeczy mogło paskudnie wykręcić i powyłamywać łapy, naprawdę wiele.

- Jest wiele rodzajów dymiących bryczek, to jest potworów - z zadowoleniem użyła słowa, którego nauczyła jej tak niedawno Kłoda. - Większe, mniejsze, przysadziste i krępe, rozlazłe na boki, smukłe i dzikie... Jestem jednak praktycznie pewna, że każdy z nich mógłby z łatwością zabić kota - była pewna? Ba, wiedziała o tym z własnego doświadczenia. Ten Rzepak, którego poznała jeszcze na Osiedlu, też twierdził, że mały potwór to nie potwór i że nie może nikogo zabić, a może nawet stchórzy na widok kota. Trzeba było go potem zdrapywać z drogi. - Ale żaden Dwunożny nie zapuściłby się raczej aż tutaj, tylko po to, by nas zabijać. Wiem, że Dwunożni czerpią jakąś dziwaczną przyjemność z krzywdzenia słabszych od siebie, ale na kiego grzyba mieliby włazić aż do lasu? Kiedy tu wchodzą, przeważnie pozostawiają potwory za sobą - tego też była pewna. Nigdy nie udało się jej zobaczyć, by potwór poruszał się bez rozkazu Dwunożnego, zatem głęboko wierzyła, że faktycznie nie jest to możliwe. Zerknęła na swoją łapę; wykręcona, zdeformowana, doskonale pasowała do obrazu nieuformowanej i z gruntu kanciastej kocicy. - Niekiedy pobolewa, o ile ją nadwerężę. I nie, nie da się nic z tym zrobić. Co do tego, jak się to stało, to... no, historia prosta. Było się głupim kociakiem, co nie? Pora Zielonych Liści była deszczowa, mokra... Poślizgnęłam się i ciach - nie było wiele w tej opowieści, a sama Pomurnik mało pamiętała z tego zdarzenia. Śliska ziemia, zaplątanie się w biegu tłustych, kocięcych łapek, upadek, ból przeszywający nogę... Wszystko to złączyło się w jej pamięci w jedno.

Na widok samotnika wynurzającego się z zarośli jej skośne ślepia otwarły się nieco szerzej. Jakim cudem zdołał się tutaj znaleźć tak zupełnie znikąd, podejść ich oboje, niezauważony przez nikogo? Ciekawie. - A ciebie to tutaj nie zapraszałam. Owszem, przynajmniej ze mną nikt tutaj nie przyszedł - rzuciła luźno do kocura, jak na razie odpuszczając sobie wypytanie go o imię i pochodzenie; ba, przecież nawet nie przedstawiła się Gromiakowi. Lustrowała wzrokiem przybysza, nie mogąc go przyporządkować do żadnego z pysków znanych z Osiedla ani z czasów Klanowych... nie mogąc przy okazji wiedzieć, że patrzy w pysk własnego brata.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Dymiąca bryczka, potwór... o, nie! On o takich nie myślał wcale. Tych się nie bał, Ptasznik już mu tłumaczył jak one działają więc wcale nie były takie znowu straszne. Gdy kotka powiedziała co chciała, energicznie pomachał łbem w ramach zaprzeczenia.
- To nie potwór, tylko auto! A ja mówię o potworze. O takim wielkim, wielkim. Większym niż dzik! Z wielkimi zębami, z pazurami większymi niż rysie, z oczami tak przenikającymi, że aż na samą myśl ma się dreszcze. To są potwory! Taki na pewno gdzieś tu jest - powiedział jak najbardziej przekonująco, czując jak futro jeży mu się na grzbiecie. Może i coś takiego nie istniało, ale... tak - bał się tego. Nie wmówi mu nikt, że tego nie ma - bo nie było dowodów na nieistnienie potworów jakie sobie wymyślił. - Dwunożni nie są zawsze źli tak w ogóle. Mam znajomego, który zna spoko dwunożnego. Daje mu jedzenie... i w ogóle.
Odparł ze słabym uśmiechem. Paskudne jedzenie, najgorszej klasy - ale zawsze jakieś. Poza tym, zdaje się o niego dbać. Niektórzy dwunodzy to paskudne gnidy, ale hej! Koty też bywają równie okropne i bezduszne. Gdy zaczęła opowiadać o swoim wypadku, machnął głową. Musiał... uważać, żeby nie stało się ciach i jemu. Nie chciał uszkodzonej łapy. Byłoby to bardzo dużym utrudnieniem w byciu Wojownikiem. Co jakby nie mógł przez to walczyć? Nie zdążył jednak nic skomentować, bo nagle dostrzegł jak ktoś tu doszedł. Źrenice na raz się mu zwężyły, a futro na grzbiecie stanęło. Oszukała go?! Co za... przed chwilą nazywała go jeszcze tak miło, a teraz okazało się, że jest fałszywa.
- Mówiłaś, że jesteś sama - odparł szybko, mierząc wzrokiem starszego kota. Nie wiedział, czy to teatrzyk i faktycznie ona też go nie zna, ale sama powiedziała "że go tu nie zapraszała"... A potem, że nikt za nią nie przyszedł. Za dużo, coś było nie tak. Trzepnął ogonem, nie zmieniając wyrazu pysku z neutralnego. "Podejrzewam, że zaraz zza drzew wystrzeli kolejnych parę kotów..." mruknął bardziej do siebie, niż do reszty. Od niego można było usłyszeć jedynie ciche mamrotanie zagłuszone chrypą.
- Z góry widać na tyle, że zauważyłem jak przychodzisz - odparł beznamiętnie, kiwając ogonem w przód i w tył. Niech lepiej ten też nie ma złych zamiarów, bo Wąż nie będzie się oszczędzał z nikim. - A co do tego czy jesteśmy sami... Nie wiem, ty nam powiedz. Przecież przyszedłeś skądś - musiałeś zauważyć, czy kogoś w okolicy nie ma. Przy nas nie ma nikogo.
Mruknął, delikatnie wzruszając barkami. Powiedział jak było... i tyle. Może stary będzie wiedział coś o potworze. A może nie, i jemu też będzie musiał wszystko opowiedzieć. W sumie, całkiem to fajne! Słuchacze na dole, a on - gwiazda - u góry. Nie dorastał nawet do pięt Przywódcom ze swoimi wieściami o potworze, ale w istocie przyjemnym było opowiadać cokolwiek i mieć posłuch. Byleby nie stało się coś złego...
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Rozmowa, którą prowadzili nim pojawił się przy nich, mogła nie należeć do tych najprzyjemniejszych... jednak, sądząc po fakcie, iż futro wojownika uniosło się dopiero w chwili jego przybycia, zapewne nie przebiegała według najgorszego scenariusza. Po prostu nie ufali sobie. Zapewne również się nie znali.
A ciebie to tutaj nie zapraszałam. Nie była w pozycji, w której mogłaby wywrzeć większy wpływ na zachowanie biało-rudego, a teren na którym przebywali nie był oznaczony żadnym świeżym zapachem. Zignorował zupełnie uszczypliwość kocicy.
Mówiłaś, że jesteś sama. Sposób, w jaki to powiedział i mowa jego ciała... Mógł zachować neutralny wyraz pyska, jednak nie tylko facjata zdradzała stan i intencje. Z góry widać na tyle, że zauważyłem jak przychodzisz. Rojst przymrużył ślepia. Liliowy wlazł więc na drzewo ze strachu.
- Nie przyszedłem, by wam grozić- wyjaśnił oschle, nie odpowiadając na pytanie. - Nie znam tutejszych ziem i niebezpieczeństw, jakie się w nich kryją. Byłbym wdzięczny za pomoc w poznaniu sytuacji.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
- Sądzisz, że takie potwory żyją na świecie? - skrzywiła się nieco na słowa wojownika. Osobiście, nie wierzyła, że po lesie miałby biegać jakiś realny potwór, jak i w sam fakt, że takowy miałby w ogóle gdziekolwiek istnieć. Gdyby faktycznie tak było, to już dawno trzymałyby w łapach cały wszechświat, w tym ten mało istotny lasek na peryferiach świata. - Tak, na pewno są gdzieś tam jacyś dobrzy Dwunożni, którzy nie wyrzucają kotów z samochodów i którzy nie topią kociaków... No, na pewno - jakkolwiek nie zamierzała usprawiedliwiać Gwiezdnych za tą praktykę, to chociaż w jakimś stopniu była zdolna ich zrozumieć. Jeszcze za czasów życia w Klanie niekiedy nachodziła ją nieprzeparta ochota, by potopić wszystkich Cienistych, względnie podłożyć ogon pod obóz. I dałaby głowę, że bardzo wiele kotów - i nie tylko - mogłoby się z tym poglądem utożsamić.

Było wręcz oczywiste, że na sam widok samotnika Wąż natychmiast straci do niej jakiekolwiek zaufanie, które zasiała w nim swoim poprzednim zachowaniem. Przewróciła z lekka oczami, gdy ten syknął w jej stronę podejrzliwie. A było tak miło! Rojst pojawił się w idealnym momencie, by Wężowy Błysk natychmiast uznał Pomurnik za zdradliwą i fałszywą kocicę. - No proszę, świerszczyku mój, akurat przy tym byliśmy. Podobno w lesie dzieje się akurat coś złego, ale to szanowny kolega może nam obojgu przedstawić szczegóły.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Na pierwsze - pytanie - machnął energiczniej łbem. Oczywiście, że wierzył! Nie postanowił jednak powiedzieć tego na głos dla zachowania resztek dumy jakie miał. Zaś na wzmiankę o ludziach nie powiedział już nic. Nadchodzący Samotnik czy cokolwiek to było, wyrwał mu praktycznie jęzor z pyska i nie chciał przez moment nic mówić. Taki to już Wąż był! Poczuł się zdradzony i normalnym było, że przez moment nie wiedział jak należy reagować na cokolwiek. Zapewnianie, że nie przybył by im grozić na moment powstrzymało obawy, ale nadal nie mógł patrzeć na sytuację łagodnie. Coś tu mogło być nie tak!
Wzrok przesunął na kotkę, która zaczęła mówić o jakimś świerszczyku, znowu. Trzepnął lekko uchem, gdy powiedziała, że on ma zdradzić szczegóły tego, co się tu dzieje. Moment wciąż milczał, jakby walczył sam ze sobą czy warto mówić, ale w końcu odchrząknął by jego głos mógł nabrać więcej mocy.
- Nie wiem co chodzi po lesie. Na pewno to nie pies, ryś czy inny byle zwierz, który może zwyczajnie poturbować każdego kota. Nawet jeśli jakiś zwierz jest w stanie rozszarpać ciało, na pewno nie jest w stanie wykręcić łap, wywalić wnętrzności kota na wierzch i... zostawić - odchrząknął cicho, kładąc po sobie uszyska. - Znalezione ciało zaczynało śmierdzieć, ale nie wyglądało jakby ktoś je nadżarł. Cokolwiek to zrobiło, nie chciało raczej po prostu się posilić czy coś - chciało zabawić się życiem kota. Nie wiemy kto, ani co to mogło być. Dlatego należy uważać, przynajmniej póki temat jest bardzo świeży.
Miał silny ton głosu. Czegokolwiek słuchacze nie pomyślą, chciał ich ostrzec. Wyjaśnił w czym jest problem... Mniej więcej. W końcu oni ciała nie widzieli, więc jeśli minimalnie podkoloryzował coś - i naturalnie, nie dał po sobie tego poznać - nie mogli się domyślić tego jak było naprawdę. Straszenie nie było dobre, ale w tym wypadku... chyba lepiej się bać, by nie narażać się na nic złego.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Uniósł nieznacznie brew, pierwszy raz od czasu swego przybycia decydując się na poświęcenie uwagi czarnej szkaradzie. Proporcjami i budową zbliżona była do niego - smukła i nieznacznie tylko niższa, jednak tak skrajnie zaniedbana, że nie sposób byłoby odgadnąć jak blisko są spokrewnieni. Wyglądała na słabą i niezgrabną. Fakt, że jeszcze żyła, zawdzięczała pewnie tylko młodemu wiekowi. Osądził, iż z takim usposobieniem i brakiem taktu zapewne niebawem zdechnie - jeśli nie w paszczy drapieżnika, to z łap kotów o wrażliwej dumie. W klanach i na osiedlach osobników takich nie brakowało.
- Trwa pora nagich drzew. Wokół ciała na pewno znajdowały się ślady winowajcy - rzekł powoli, zwlekając spojrzenie z samotniczki.
- Nie ma na świecie istot, które nie pozostawiałyby tropu. Nie ma zwierząt, które nie pozostawiłyby śladów na ciele ofiary. I nie ma kłów, czy szponów bardziej precyzyjnych, niż ludzkie ostrza.
Spojrzał znów na wojownika, uparcie siedzącego na swoim drzewie. Wystarczyło, by wyściubił nos poza klanowe tereny i już nie różnił się niczym od byle łazęgi.
- Chyba nie chcesz powiedzieć, że nikt z was nie zbadał ciała? Że nie zwróciliście uwagi na otoczenie?
Mówił spokojnie i mogło się wydawać, że wie o sprawie dużo więcej, niż decyduje się przyznać. Na pewno nie poruszyły go zapewnienia o istnieniu "bestii".
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Jakoś nie przekonywała jej teoria o potworze hasającym sobie wesoło po lesie, głównie z tego powodu, że - jak już wspomniano - nie wierzyła w ogóle w istnienie takowego. Bardziej prawdopodobne było to, że tego nieszczęśnika zabił jakiś sadystyczny Dwunożny, względnie że nieroztropnie wpakował się wprost pod koła potwora. Albo że za jego śmierć odpowiadał jakiś psychopatyczny kot, który po prostu wyjątkowo dobrze potrafił zacierać za sobą ślady.

Wysłuchała wywodu Wężowego Błyska, kładąc jedno z uszu na płask. Nie dowiedziała się wiele więcej poza tym, co wcześniej już jej powiedział - ani o szczegółach dotyczących stanu, w jakim znajdowało się ciało, ani o tym, czy znaleziono jakiekolwiek ślady mordercy. Właśnie, ślady. Rojst poruszył tą kwestię, a Ołżyśmierć jedynie wodziła spojrzeniem od jednego kocura do drugiego, czekając na odpowiedź Wężowego Błyska. Dopiero z tego gruntu mogły urodzić się kolejne pytania dotyczące tajemniczej śmierci.

Ś W I A T stał się plamą
życie złym gestem
trup oczy zamknął
krzyknął - ̗̀ nic jestem ̖́-
LVL 2 135 / 150
MedLVL 2 103 / 300
5
Siła
S
4
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Przybyły odezwał się od razu, gdy Wąż skończył przemawiać. Uszy położył po sobie, wysłuchując jego opinii, czy cokolwiek to miało być. Nos zaś lekko zmarszczył na jego podejrzenia, co do tego że ran nikt nie zbadał i śladów nie znaleziono. Oczywiście, że były przebadane! Chyba… Ale co do śladów, nie było wątpliwości że ich nie nikt zobaczyć nie mógł.
- Ciało było wyłowione. Przynieśli je prawdopodobnie ci z Rzeki, ale też nie dali nic znać. Woda nie zostawia śladów. Natomiast oni nie byliby w stanie zrobić czegoś takiego. Rozerwać brzuch… może tak, owszem - wystarczy siła. Wykręcić łapy tak bardzo, że wyglądają jak całkiem wyłamane? Nie. Żadne zwierzę tego nie zrobi. Musiałyby pozostać na nich ślady zębów, pazurów… Ale nie było nic - wyjaśnił prosto, najlogiczniej jak mógł. Zaraz kontynuował. - Można podejrzewać złamanie, owszem… Ale jak do niego miałoby dojść? Gdyby skądś spadła, nie miałaby rozerwanego brzucha, tylko byłaby rozszarpana od kłów. Z bebechami na wierzchu nie mogłaby uciec nigdzie, a na pewno nie tak by się złamać.
Dodał z pewnością w głosie, zaraz celując w miejsce na ziemi by zeskoczyć z drzewa, co mogło być błędem. Krótki, rwący ból przeszedł przez jego ciało, na co zacisnął kły. Nic mu nie było. Olbrzym zmierzył wzrokiem wysokiego rudzielca, po czym trzepnął ogonem o śnieg.
- Jedyne co wiemy, to to że było w rzece. Wojownicy z innego Klanu wyłowili je i sami nie wiedzieli co mogło się stać. Nie sądzę, by mieli interes kryć dla siebie cokolwiek na ten temat, nie mieliby profitu i nadstawialiby kark na sporą sprzeczkę lub nawet Wojnę - dmuchnął parą, siadając naprzeciw samotników. - Mógłby to być dwunóg. Człowiek, czy jakkolwiek to nazywacie. Ale nie wiem czy to by się trzymało kupy. Jeśli ciało płynęło z prądem, człowiek chyba musiałby być na jakimś terenie, jakiegoś Klanu.
Teraz rzucił spojrzenie kotce. Krótkie, ale konkretne - wyczekiwał odpowiedzi i z jej strony, wątpliwości czy czegokolwiek co sprawi, ze będzie mógł rozwiewać dalsze wątpliwości co do niekompetencji Klanu. Niemniej, nie usłyszał niczego. Może jego słowa wystarczały w tej chwili.
LVL 9 440 / 500
MedLVL 0 30 / 100
27
Siła
S
18
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości