wysoka i smukła / o przylegającej do ciała, długiej sierści / czekoladowy point: ciemna głowa (uszy i „czepek” w kształcie odwróconej litery V), plecy i części łap (na przednich łapach czekoladowa barwa kończy się nieco poniżej łokci; na lewej tylnej nachodzi na udo; na prawej tylnej sięga przed palce) / bladobłękitne oczy
spokojna / cicha / zrównoważona / niezależna / ciekawa otaczającego ją świata, choć podatna na nudę
Feniks [P]
***
Rybołówstwo nigdy nie było dla mnie pasjonującym zajęciem. Nie jest złe, to po prostu nie ten poziom, żeby lać łzy wzruszenia nad każdym dorwanym okazem, zwoływać pół Klanu na wspólną naukę, albo robić z łowienia obowiązkowy punkt treningu dla przyszłych pokoleń. Gdybym to ja tu podejmowała decyzje, znaczy się. Wiele jednak wskazuje na to, że w oczach niektórych staję się swoistym autorytetem w tym zakresie, może warto byłoby w takim wypadku poszerzyć swoją wiedzę.
Namówienie Roziskrzonej Gwiazdy na wspólne łowienie nigdy nie jest trudne. Nie spodziewałam się tylko, że ruszymy nad wodę poza terytorium Klanu, ale mała wycieczka to w zasadzie dodatkowy atut, dlatego bez marudzenia daję się zaprowadzić w miejsce, gdzie Czarny Ogon przekształca się w... tyłek, chyba na to by wychodziło. Pokaźnych rozmiarów do tego. Leśna Sadzawka to przy tym zbiorniku kropla deszczu.
– Może tutaj da się wyłowić szczupaka – zastanawiam się na głos, wędrując powoli wzdłuż brzegu i szukając dogodnej miejscówki, gdzie suche trawy nie będą chciały wyłupić mi oka, a słońce nie rzuci cienia na taflę.
【EVERYDAYISEXACTLYTHESAME】 – there is [no love] here and there is [no pain] –
┍━━━━━━━━ » • » ☾ « • « ━━━┑ I believe I canseethe future 'Cause I [repeat] the sameroutine I think. I used to have [a voice]
Now I .n e v e r.make a sound ┕━━━ » • » ☾ « • « ━━━━━━━━┙ sometimes i think. i'm happy here . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . sometimes, yet i stillpretend
↻ I can't rememberh o w this got started ↺
╰┈➤ Oh,but I can tell. you [exactly how] it will end
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Ostatnimi czasy nie widywał w obozie Pustynnej Róży. Nie miał z kotką dobrych relacji, ale uważał ją za jedną z lepszych, jak nie najlepszych wojowniczek Klanu Gromu. Stracenie takiego kota byłoby ogromnym ciosem, tym bardziej teraz, gdy Rudzikowy Śpiew zbliżał się do osiągnięcia wieku starszego, a nikt poza zaginioną nie nadawał się na pełnienie jego roli.
Z tego też powodu od paru dni łaził po Ziemiach Niczyich w poszukiwaniu Pustynnej Róży, albo chociaż jej tropu. Z każdym dniem czuł się jednak jeszcze bardziej sfrustrowany. Kocica odeszła na dobre. Uderzył w pobliską turzycę łapą z irytacją. Ten Klan schodził na psy, a on nie mógł nic z tym zrobić.
Księżyce: 26 Mistrz: Skażona Woda, Kraśna Klacz Płeć: Kotka Matka: Kraśna Klacz Ojciec: Wielki Ch [Chrzęszczący Chrabąszcz] Trwałe urazy: Słabo widoczna blizna na prawym policzku
Wysoka, smukła kotka z długim czarnym dymnym futrem i zanikającymi klasycznymi pręgami widocznymi wyłącznie na pysku. Ma dwukolorowe oczy: lewe błękitne, prawe bursztynowe, oraz biel widoczną na pyszczku, szyi, piersi oraz w postaci skarpetek na łapach.
Nosi się tak, jakby świat już zgiął przed nią kolano. Do przesady dumna i tryskająca samozadowoleniem, ma o sobie wysokie mniemanie. Jest szczera do bólu, mówi to co jej ślina na język przyniesie, a jednocześnie źle znosi krytykę i łatwo się o nią obraża.
Wojna nie bała się wychodzić poza tereny swojego klanu, a przynajmniej tak się przekonywała. Ukończyła trening, lada moment zostanie wojowniczką, świat leżał przed nią pokłonem, czego się tu bać? Z takim nastawieniem wypuściła się samotnie gdzieś dalej i pomimo ważnej, pewnej siebie miny wyglądała na ostrożną, zupełnie jakby za każdym krzakiem miał się czaić wrogi jej samotnik.
Spacerowała sobie bez większego celu ciesząc się niezależnością, aż usłyszała coś. Szelest. Mysz, jakaś piszczka, szukający robaków ptaszek?
Nie, okazało się, że to jakiś obcy jej kot wyżywający się na turzycy. Wyglądał jakby mu ktoś nasikał na śniadanie i zdecydowanie powinna go ominąć szerokim łukiem dając mu możliwość na wyładowanie swojej złości... i oczywiście postąpiła inaczej, bo logika nie zawsze szła w parze z Wojną.
- Co ci tam turzyca zrrrobiła, mmm? - mruknęła gardłowo zatrzymując się za obcym i dyskretnie niuchając w powietrze. Grom. Była pewna, że czuje od niego zapach Gromu.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Poruszył wąsami, gdy doleciała do niego świeża woń Klanu Wichru. Nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu znajdował się blisko ich granicy, ale wtedy też doszedł do niego obcy głos. Uniósł spojrzenie w stronę jego źródła, mierząc je od góry do dołu. - Wpadła mi pod łapy. -Odpowiedział nie trudząc się o ciekawsze kłamstewko. Patrzył na kotkę przez dobrą chwilę w milczeniu, rozważając swoje opcje. Nie przepadał za wichrzakami, ale teraz gdy Bonawentura przebywał w Klanie Gromu to miał ku temu mniejsze powody. Zresztą, mógłby wypytać ją o Pustynną Różę. Tak chyba zrobi. Bycie niemiłym odpada, a przynajmniej na razie.- Widziałaś może w okolicy czarną kocicę? Jest dość niska, ma żółte oczy i duże cętki, powinna wciąż pachnieć Klanem Gromu. -Przeklął wewnętrznie raczej niewyróżniający się wygląd wojowniczki, może gdyby miała nieco ciekawsze umaszczenie to byłoby łatwiej o nią dopytywać.
Księżyce: 26 Mistrz: Skażona Woda, Kraśna Klacz Płeć: Kotka Matka: Kraśna Klacz Ojciec: Wielki Ch [Chrzęszczący Chrabąszcz] Trwałe urazy: Słabo widoczna blizna na prawym policzku
Wysoka, smukła kotka z długim czarnym dymnym futrem i zanikającymi klasycznymi pręgami widocznymi wyłącznie na pysku. Ma dwukolorowe oczy: lewe błękitne, prawe bursztynowe, oraz biel widoczną na pyszczku, szyi, piersi oraz w postaci skarpetek na łapach.
Nosi się tak, jakby świat już zgiął przed nią kolano. Do przesady dumna i tryskająca samozadowoleniem, ma o sobie wysokie mniemanie. Jest szczera do bólu, mówi to co jej ślina na język przyniesie, a jednocześnie źle znosi krytykę i łatwo się o nią obraża.
On patrzył na nią, a ona na niego. Jego oczy były prawie identycznego koloru co jej własne, na dodatek futro też miało podobny kolor, tylko oczywiście nie było tak pięknie i niepowtarzalnie wybarwione jak jej. Poczuła, że coś wywraca jej się w żołądku; po rozmowach z Gromowymi kotami na zgromadzeniu była praktycznie pewna, że właśnie natknęła się na swojego ojca, pozostawało tylko ustalić jego imię dla pewności. Niemniej... nie zamierzała niczego mówić i wspominać o ich pokrewieństwie.
- Czarrrrrna z cętkami? Nie. Nie kojarzę. To twoja parrrtnerrka? - spytała niewinnie. Opis nie odpowiadał nikomu kogo by znała z trójki klanowej, więc najwyraźniej była to zwykła wojowniczka bądź terminatorka. Nic nowego, w klanach ciągle ktoś znikał.
- A ty widziałeś może kiedyś kocurrra w moim wieku o szarro-białym krrrótkim futrze i oklapniętych uszach? Ma jasnozielone oczy. - Pewnie nie widział, lecz nie zaszkodziło zapytać, może trafi na jakiś ślad po Szarży.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
- Nie. -Odpowiedział szybciej niż powinien. Nie mógł jednak nic poradzić na to, że zmieszało go to pytanie. On z Różą, dobre sobie.- To nasza wojowniczka, zaginęła jakiś czas temu. Obiecałem jej terminatorce, że jej poszukam. -Nie mógł zdradzić za wiele, ale musiał powiedzieć cokolwiek, żeby uniknąć niewygodnych pytań.
Zamyślił się przez chwilę. Opis był zbyt specyficzny, żeby zapomnieć o takowym jegomościu.- Nie widziałem. To twój partner? -Nie mógł powstrzymać się przed odbiciem piłeczki. Jednak niezależnie od reakcji nieznajomej, dodał zaraz po tym spokojniej.- Przykro mi, wychodzi na to, że to chyba cięższy czas dla obu naszych klanów. -Zniknięcia nie były niczym dziwnym, ale nie znaczyło to, że nie mógł okazać nieco współczucia sąsiadom. Nie czym drugiemu co tobie niemiłe czy coś.
Księżyce: 26 Mistrz: Skażona Woda, Kraśna Klacz Płeć: Kotka Matka: Kraśna Klacz Ojciec: Wielki Ch [Chrzęszczący Chrabąszcz] Trwałe urazy: Słabo widoczna blizna na prawym policzku
Wysoka, smukła kotka z długim czarnym dymnym futrem i zanikającymi klasycznymi pręgami widocznymi wyłącznie na pysku. Ma dwukolorowe oczy: lewe błękitne, prawe bursztynowe, oraz biel widoczną na pyszczku, szyi, piersi oraz w postaci skarpetek na łapach.
Nosi się tak, jakby świat już zgiął przed nią kolano. Do przesady dumna i tryskająca samozadowoleniem, ma o sobie wysokie mniemanie. Jest szczera do bólu, mówi to co jej ślina na język przyniesie, a jednocześnie źle znosi krytykę i łatwo się o nią obraża.
Zastrzygła jedynie uchem nie potrafiąc ocenić czy jej skłamał, czy nie. W gruncie rzeczy jej to nie obchodziło, może tylko o tyle, że była ciekawa ile jeszcze będzie miała w Gromie rodziny, której w życiu na oczy nie zobaczy. Albo zobaczy na jakimś losowym zgromadzeniu tylko po to, by nic z tego nie wyniknęło. Dała już sobie spokój z myślami, że może ktoś przyjdzie na granicę z Wichrem poznać swoich kuzynów, krewnych czy... cóż, dzieci.
Sprowokowana jego bezczelnym pytaniem palnęła odpowiedzią prosto z mostu nim zdążyła się zastanowić czy to dobry pomysł.
- Twój syn, jak mniemam. - Nie mogła się pomylić, co nie? Ile było kotów tak bardzo podobnych do niej? - O ile to ty jesteś tym całym Chrrrabąszczem.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Zesztywniał, wstrzymując przy tym oddech. Nie były to słowa, których spodziewał się usłyszeć podczas przypadkowej rozmowy z obcym kotem. Co gorsza sprawiły, że poczuł się swego rodzaju odkryty. - Co ci do tego? -Burknął defensywnie. Nie zamierzał rozmawiać o tym z przypadkowym kotem, a szczególnie nie z wichrzakiem, który wpychał nos w nieswoje sprawy. Może właśnie ta potrzeba obrony sprawiła, że nie potrafił spojrzeć na to wszystko logiczniejszym okiem.
Księżyce: 26 Mistrz: Skażona Woda, Kraśna Klacz Płeć: Kotka Matka: Kraśna Klacz Ojciec: Wielki Ch [Chrzęszczący Chrabąszcz] Trwałe urazy: Słabo widoczna blizna na prawym policzku
Wysoka, smukła kotka z długim czarnym dymnym futrem i zanikającymi klasycznymi pręgami widocznymi wyłącznie na pysku. Ma dwukolorowe oczy: lewe błękitne, prawe bursztynowe, oraz biel widoczną na pyszczku, szyi, piersi oraz w postaci skarpetek na łapach.
Nosi się tak, jakby świat już zgiął przed nią kolano. Do przesady dumna i tryskająca samozadowoleniem, ma o sobie wysokie mniemanie. Jest szczera do bólu, mówi to co jej ślina na język przyniesie, a jednocześnie źle znosi krytykę i łatwo się o nią obraża.
Co ci do tego. Już wcześniej podejrzewała, że ojciec, kimkolwiek był, miał wylane w swoje kocięta. Nigdy ich nie szukał, zabrał tylko Atak, a reszty nie chciał poznać. Atak otoczony był w Gromie miłością co wywnioskowała z rozmowy ze Skaczącą Wiewiórką, za to cała reszta mogła nie istnieć.
Wojna przez dłuższy moment wpatrywała się w kocura bez słowa.
- Nic - odparła całkiem szczerze po raz pierwszy dochodząc do wniosku, że matka chyba jednak dobrze zrobiła nie mówiąc im z początku o istnieniu tego kocura i jego pochodzeniu. - Po co tak właściwie był ci Atak? - Widząc jego defensywną postawę trudno jej było uwierzyć, iż kocur chciał mieć jedno dziecko przy sobie. Prędzej chciał zrobić Klaczy na złość.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Nic. Z jakiegoś powodu ta odpowiedź była jeszcze gorsza niż oskarżenia, których względem siebie się spodziewał. Zupełnie jakby kotka chciała wyprowadzić go z równowagi, jednocześnie nic na tym nie zyskując. Jeszcze to pytanie o Atak. Poruszył niespokojnie końcówką ogona. - Co to jest w ogóle za pytanie? To mój syn. -Klan Wichry musiał znać historię jego "transakcji" z ich wojowniczką. To nie było tajemnicą.- Lepszym pytaniem jest, dlaczego trafił do mnie okaleczony. -Burknął w odwecie, bo dalej nie dawało mu to spokoju.
Księżyce: 26 Mistrz: Skażona Woda, Kraśna Klacz Płeć: Kotka Matka: Kraśna Klacz Ojciec: Wielki Ch [Chrzęszczący Chrabąszcz] Trwałe urazy: Słabo widoczna blizna na prawym policzku
Wysoka, smukła kotka z długim czarnym dymnym futrem i zanikającymi klasycznymi pręgami widocznymi wyłącznie na pysku. Ma dwukolorowe oczy: lewe błękitne, prawe bursztynowe, oraz biel widoczną na pyszczku, szyi, piersi oraz w postaci skarpetek na łapach.
Nosi się tak, jakby świat już zgiął przed nią kolano. Do przesady dumna i tryskająca samozadowoleniem, ma o sobie wysokie mniemanie. Jest szczera do bólu, mówi to co jej ślina na język przyniesie, a jednocześnie źle znosi krytykę i łatwo się o nią obraża.
- Masz więcej kociąt, a jednak nigdy cię one nie obchodziły, co nie? - odpowiedziała tonem, który jasno wskazywał, że nie kupuje tego argumentu, a przynajmniej go nie rozumie. Słysząc jego odwet nie mogła powstrzymać się przed ponurym uśmiechem pchającym jej się na mordę. Oj, ojciec sam wciskał jej amunicje w łapy i chociaż drażnienie dorosłego kocura mogło nie być najlepszym pomysłem na jaki wpadła w życiu, to nie potrafiła odpuścić. Chrabąszcz zabrał jej Atak i udawał, że reszta jego rodzeństwa nie istnieje, a to zasługiwało na pewien rodzaj odwetu.
- Twój drrrugi syn mu to zrrrobił. Może był sfrrrustrrrowany z powodu brraku ojca przy swoim boku, którrry wskazałby mu słuszną drrrogę w życiu, kto wie?
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Otrzymywał cios za ciosem. Najgorsze jednak było to, że złość nie była spowodowana oskarżeniami samymi w sobie, a tym, że były one trafne, a on czuł się winny. I słusznie. - Nie chciałem wchodź ich matce z brudnymi łapami w życie. Skoro nie zrobiła kociąt z jakimś z waszych kocurów to logicznym jest, że raczej nie chciała ojca kociąt w swoim życiu. Nie odesłałbym jednak żadnego z moich młodych, gdyby przyszło szukać mnie na granicy. -Bo rzeczywiście tak było. Był gotowy poznać pozostałe ze swoich kociąt.
Ten argument go jednak zezłościł.- Nie zrzucaj jego problemów z agresją na mnie. Może i nie było mnie w jego życiu, ale znam mnóstwo kotów, które wychowywały się bez jednego z rodziców i nie wykazywały agresji. To matka go wychowywała. Może tam poszukaj problemu. -No bo jak miał wpłynąć na jego zachowanie skoro go przy tym nie było. Owszem, czuł się winny, że Atak oberwał, ale to nie była jego wina, to ich matka powinna się tym zająć.- Zastanowiłbym się dlaczego więc skoro rzekomo było to spowodowane frustracją z powodu mojej nieobecności, nie przysłała akurat jego do mnie, tylko gnębionego Ataka? -
Księżyce: 26 Mistrz: Skażona Woda, Kraśna Klacz Płeć: Kotka Matka: Kraśna Klacz Ojciec: Wielki Ch [Chrzęszczący Chrabąszcz] Trwałe urazy: Słabo widoczna blizna na prawym policzku
Wysoka, smukła kotka z długim czarnym dymnym futrem i zanikającymi klasycznymi pręgami widocznymi wyłącznie na pysku. Ma dwukolorowe oczy: lewe błękitne, prawe bursztynowe, oraz biel widoczną na pyszczku, szyi, piersi oraz w postaci skarpetek na łapach.
Nosi się tak, jakby świat już zgiął przed nią kolano. Do przesady dumna i tryskająca samozadowoleniem, ma o sobie wysokie mniemanie. Jest szczera do bólu, mówi to co jej ślina na język przyniesie, a jednocześnie źle znosi krytykę i łatwo się o nią obraża.
- Kociaki miały cię szukać na grrranicach znając cię tylko z cudzego opisu, bo sam nigdy się nimi nie zainterresowałeś? Masz wyobrrraźnie - miauknęła cierpko. Nie odesłałby młodych z granicy, co za łaskawca! Tak jakby miał prawo do odsyłania z granicy kogokolwiek. Był tylko podrzędnym wojownikiem bez takiej władzy, tak jak oni wszyscy.
Słuchając kocura zmieniała minę na coraz bardziej pogardliwą i pełną niesmaku, ostatecznie na jej mordzie odmalowało się jednak tylko jedno: rozczarowanie. Wojna potrząsnęła głową.
- Jak zwykle to wszyscy wokół są winni, tylko nie wy. Matka przynajmniej miała odwagę przyznać się do błędu, ty nie zrrrobiłbyś tego nawet gdyby wszystko od tego zależało. Byłam ciekawa jaki jesteś, ale już nie jestem. Cieszę się, że nie było cię w naszym życiu. - Nim ostatnie gorzkie słowa wybrzmiały do końca, kocica już się odwracała i ruszała przed siebie czym prędzej i dalej. Nie miała tu czego szukać i nie chciała patrzeć na pysk tego kota ani chwili dłużej.