Przeciętnej budowy i wzrostu, bura tygrysiopręgowana kotka z bielą o długiej sierści i zielono-żółtych oczach.
Wygląd przeciętny, charakter niekoniecznie. Trochę złagodniała po wizycie w lecznicy, ale nadal nie jest to słodka i urocza istota. Oj nie. Nie można powiedzieć, by była jakkolwiek przyjaźnie nastawiona do innych. Jeśli jest dla ciebie miła... cóż, to znaczy że ma w tym interes. Jest samolubna, zapatrzona w siebie, chłodno podchodzi do kontaktu z innymi, złośliwa, nieco gburowata... a jakby tego jeszcze było mało z listy "złych cech", to jeszcze jest okropnym leniem. Ma ambicje, pewnie, że tak, ale nie zamierza sama do nich iść, najlepiej, by ktoś zrobił to za nią - a jeszcze lepiej, by był to tata, w końcu jest przywódcą, no nie? Nie obchodzi ją zdanie innych i jeśli ona coś uważa na ten temat, to jest tak, jak ona powie, a nie ktoś z kim właśnie dyskutuje. Nie zawaha się też użyć siły; pazurów i kłów, by komuś coś wyperswadować, choć robi to w ostateczności, bowiem wie już, jakie są za to konsekwencje. Ale jak się inaczej nie da? Jak nikt nie patrzy?
Nic nie poszło jej tak jak chciała, a ponadto, wyszło gorzej. Nie dość, że zębami nie trafiła, nawet nie drasnęła rudego stworzenia, to jeszcze ten wyciągnął ku niej szyję i, w przeciwieństwie do niej, trafił aż za bardzo. Chyba tylko zaskoczenie i adrenalina sprawiło, że nie wrzasnęła teraz z bólu i nie odsunęła się szybko, zwijając w kłębek. Poczuła ból. Oczywiście. Ale fakt tego, że była akurat w ferworze walki, oraz widok dwóch nadbiegających, kolejnych kotów, sprawił że jedynie odsunęła się na chwilę, by przetrawić co się stało, może nawet nie zdawała sobie sprawy, że jeden z jej palców został wyrwany. Zmrużonymi z wściekłości oczami obserwowała chwilę, jak wszyscy rzucają się na lisa, nie zostawiając jej praktycznie miejsca, by cokolwiek zrobić, więc zdecydowała się po prostu rzucić w kierunku machającego ogona, zacisnąć na nim kły i, kto wie, może złamać jakąś chrząstkę?
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Rzut [1k6] na powodzenie oślepienia psa przez Psa: parzyste – udane; nieparzyste – nieudane
» wypada: 3 – oślepienie nieudane
Atak Psa: udany = 8
Rzut [1k2] na to, kogo zaatakuje pies: 1 – Szum; 2 – Pies
» wypada: 1 – pies atakuje Szum
Atak psa: udany = 10 Atak psa (na ślepo): udany = 14
Cóż, oczy to chyba nie był dobry cel. Fakt, dobrze przeprowadzony atak mógł pozbawić psa bez łapy także oka, a co za tym idzie – wzroku, ale nie było to takie proste, kiedy wszyscy się ruszali. Terminator ledwo musnął psisko obok oka, nawet nie wywołując krwawienia. Pies w kontrataku złapał jego uniesioną lapę, ale wiele nie zdziałał. Zostawił jedynie po sobie bolesne, niezbyt poważne ugryzienie. W międzyczasie Psie Serce spróbował trafić przeciwnika grudkami ziemi, ale zbiegło się to akurat z momentem, gdy pies pochylał się, żeby złapać łapę czarnego kocura. Mówiąc krótko: nie trafił. Trafił natomiast w szyję i zadrapał ją delikatnie, ale zabrakło mu siły, by zaczepić się sierść kundla i wbić też zęby. Wylądował kawałek dalej, a rozwścieczony pies doskoczył do niego i spróbował wbić zęby w szyję wojownika, ale nie zrobił mu poważnej krzywdy. Zostawił najwyżej krwawiące ślady po swoich zębach.
Szum: S: 11 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 53-10-1-1=41/75 | W: 42-2=40/45
» wykorzystane przerzuty: 2/2
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na prawej, przedniej łapie; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: ślady po zębach na prawym uchu; krwawią (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na lewej, przedniej łapie; krwawi (-1hp/tura)
Pies (kot): S: 14 | Zr: 10 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 60-14-3=43/75 | W: 42-2=40/45
» rana 2. stopnia: oderwane 2/3 lewego ucha; krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na szyi; krwawi (-1hp/tura)
Pies: S: 17 | Zr: 8(10) | Sz: 8(10) | Zm: 7 | HP: 77-5-8-1-1=62/95 | W: 48-4=44/50
» zr i sz obniżone ze względu na brak łapy
» rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie obok oka; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: ślady po pazurach obok oka
» rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi; krwawi (-1hp/tura)
–––––––––––
Atak Puchacz: krytyczny = 6 Atak Niedźwiedzia: krytyczny = 15 Atak Pieśni: słaby = 7 Atak Ćmy: udany = 1
Rzut [1k3] na to, kogo zaatakuje lis na ślepo: 1 – Puchacz; 2 – Niedźwiedź; 3 – Ćma
» wypada: 1 – lis atakuje Puchacz
Atak lisa (na ślepo): udany = 21
Dotarły posiłki, na szczęście. Cztery koty otoczyły lisa, rzucając się na niego z każdej strony. Niedźwiedź doskoczył do przeciwnika i wbił zęby w jego szyję, mocno i skutecznie, tak jak tego chciał. Pieśń rzuciła się na oczy i tak jak jej poprzednicy, trafiła zaraz obok. Trochę krwi wypłynęło, dlatego lis wściekł się i klapnął w jej kierunku zębami, ale nie trafił. Nie trafił, bo zaraz poczuł, że kotka, której dopiero co odgryzł palca, zaczęła majstrować przy jego ogonie. Z furią odwrócił się w jej kierunku i doskoczył do niej, zębami łapiąc ją za gardło i szarpiąc, by po chwili puścić jak zużytego pluszaka. Być może popełniła błąd, nie wycofując się z walki, ale przynajmniej zginęła jak wojowniczka – broniąc swoich pobratymców. Ćma z kolei rzuciła się na brzuch lisa, ale nic dziwnego, że w takim chaosie udało jej się wyrwać jedynie siwego kłaka.
Puchacz: S: 6(12) | Zr: 3(7) | Sz: 2(5) | Zm: 3 | HP: 14-21-3-1-1=0/65 | W: 42-2=40/45
» wykorzystane przerzuty: 1/1
» spadek statystyk ze względu na stratę hp
» rana 1. stopnia: ugryzienie na tylnej, lewej łapie (staw skokowy); krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie na boku; krwawi (-1hp/tura)
» rana 2. stopnia: wygryziony najbardziej zewnętrzny palec prawej, przedniej łapy; krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
» rana 2. stopnia: głęboka rana po zębach na gardle; krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
»śmierć
Niedźwiedź: S: 14 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 42-2=40/75 | W: 53-3=50/55
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na tylnej, prawej łapie, z lekkim uszkodzeniem mięśnia dwugłowego uda (modyfikator -2 do szybkości i problemy z ruchliwością do wyleczenia); krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z klaty
Pieśń: S: 13(18) | Zr: 6(9) | Sz: 4(6) | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55-3=52/55
» statystyki obniżone ze względu na chorobę 1. stopnia
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Kocur syknął, kiedy jego atak nie udał się tak, jak sobie tego wymyślił. Był żałosny. Jak miał bronić Klanu, kiedy nie potrafi wymierzyć odpowiednio ciosu?
Jego mistrzowi się nie udało oślepić psisko, to teraz Szumiąca Łapa spróbował, podbijając ziemię i rzucając nią później w pysk drapieżnika.
Później wyskoczył, aby zaatakować gardło psa psa, tam chcąc się złapać pazurami, zadrapać, ugryźć. Wszystko, aby te zwierzę bardziej krwawiło. Aby szybciej umarło.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXNie zdołał przytrzymać się jego sierści i uwiesić na szyi, ale przynajmniej udało mu się rozorać gardło i spowodować duże krwawienie, które z pewnością osłabi psowatego i pomoże im wygrać. Kątem oka mignęły mu sylwetki Pieśni i Ćmy, które przybyły na pomoc i dobrze, bo z Puchacz nie było najl… XXXXOch. XXXXWidok lisa, który rzucił jego pokiereszowaną siostrą jak kupką zużytego mchu wzburzył w nim krew. Nie podnosiła się. Zjeżył sierść, ruszając ze wściekłym, gardłowym sykiem na rudzielca, zamierzając uwiesić się jego brzucha i przeciąć go pazurami najgłębiej jak tylko mógł.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Nie zdołał oślepić przeciwnika. Syknął wściekle i rzucił coś pod nosem. Poczuł na sobie ścisk zębów drapieżnika, ten jednak pozostawił po sobie jedynie kilka krwawych śladów. Nie był to koniec ich walki. Nie, póki duży agresor nie padnie. Kiedy Szumiąca Łapa zajął się zranioną szyją, Psie Serca z całym zapasem sił rzucił się z kłami i pazurami, choć za pierwszym razem nie wyszło, na pysk psiska. Usiłował - uznając optymistyczne podejście - wyłupić mu oko, w najgorszym wypadku - zranić okolice ślepiów i delikatny nos. Buras nie uznawał jednak kompromisów - skupiony był na dosięgnięciu gałki ocznej. Tylnymi zaś łapami próbował utrzymać się na powierzchni. Pokonanie takiego napastnika było wyzwaniem - pręgus jednak wyzwań się podejmował. Nie przeszło mu przez myśl, by się wycofać. Był wojownikiem z krwi i kości - tego też chciał nauczyć własnego terminatora.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Nie udało jej się tak jak chciała, ale to nie miało znaczenia. Lis i tak był już osaczony, nie miał szans przeciwko czterem dorosłym kotom które...
Które szybko stały się trzema dorosłymi kotami.
Puchacz nie wstała po tym co lis jej zrobił. Pieśń miała nadzieje, że to tylko oszołomienie, że za chwilę siostra się podniesie, wróci do walki, albo lepiej, oddali się by lis nie zrobił jej większej krzywdy. Tak, na pewno tak. Czasami drzewa musiały się mylić.
Ale zanim do tego dojdzie Pieśń zaatakowała z podwojoną wściekłością, atakując znowu to samo miejsce, chcąc powiększyć ranę na pysku lisa.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Przeciętnej budowy i wzrostu, bura tygrysiopręgowana kotka z bielą o długiej sierści i zielono-żółtych oczach.
Wygląd przeciętny, charakter niekoniecznie. Trochę złagodniała po wizycie w lecznicy, ale nadal nie jest to słodka i urocza istota. Oj nie. Nie można powiedzieć, by była jakkolwiek przyjaźnie nastawiona do innych. Jeśli jest dla ciebie miła... cóż, to znaczy że ma w tym interes. Jest samolubna, zapatrzona w siebie, chłodno podchodzi do kontaktu z innymi, złośliwa, nieco gburowata... a jakby tego jeszcze było mało z listy "złych cech", to jeszcze jest okropnym leniem. Ma ambicje, pewnie, że tak, ale nie zamierza sama do nich iść, najlepiej, by ktoś zrobił to za nią - a jeszcze lepiej, by był to tata, w końcu jest przywódcą, no nie? Nie obchodzi ją zdanie innych i jeśli ona coś uważa na ten temat, to jest tak, jak ona powie, a nie ktoś z kim właśnie dyskutuje. Nie zawaha się też użyć siły; pazurów i kłów, by komuś coś wyperswadować, choć robi to w ostateczności, bowiem wie już, jakie są za to konsekwencje. Ale jak się inaczej nie da? Jak nikt nie patrzy?
No nie tego się spodziewała.
Miała nadzieję, że uda jej się pokonać lisa, najlepiej samotnie, potem że z Niedźwiedziem, a potem, od biedy, z dwoma innymi wojowniczkami, choć nie była do końca zadowolona z ich doboru. Sądziła, że jest silniejsza. Że stać ją na więcej. Że w klanie będą ją podziwiać i szanować jej siłę i odwagę.
A jedyne, co będą mogli podziwiać, to jak bardzo dała się poskładać.
Nie sądziła, że atakując lisa od tyłu tak naprawdę daje mu okazję do zaatakowania się. Specjalnie zaszła go od tyłu, by znaleźć się z daleka od szczęk, ale zrobić mu krzywdę, taką, by na chwilę wybić go z rytmu, by dać szansę pozostałym zaatakować, a potem radośnie podskoczyć do przodu i zadać mu ostatni cios, by wyszło, że to ona go tak naprawdę poskładała, bo przecież ostatni cios, co nie?
A skończyło się zupełnie inaczej. Nie ogarnęła nawet kiedy lis odwrócił się ku niej... a ona po chwili poczuła niewyobrażalny ból, poczuła, jak zaczyna się dusić, krztusić i nie może normalnie złapać powietrza... upadła, nie mogąc już ustać. Chwilę jeszcze próbowała złapać powietrze, próbowała się podnieść, ale ostatecznie, po wylądowaniu na boku, nie zajęło jej długo, by zamknąć oczy i zobaczyć chwilową ciemność.
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Mleko obserwowała walkę. Obserwowała walkę z daleka, z Gwiezdnego Klanu, modląc się o to, aby każdy z tego wyszedł cało. Jako ciotka prawie całej obecnej zgrai, modliła się o to, aby wyszli z tej walki w jednym kawałku. Jej modlitwy jednak nie zostały wysłuchane. Widziała, jak lis rzuca Puchaczowym Szponem, jak jej ciało bezwładnie pada na ziemię. Walczyła, walczyła do samego końca, próbując jeszcze wstać. Jednak wraz z nieudaną próbą wstania i uderzeniem barkiem o ziemię uciekł z niej ostatni oddech.
Białofutra spojrzała po zebranych kotach, po czym pierwsza postawiła kroki, aby to ona ją zabrałą do Gwiezdnego Klanu. Inne koty by mogły być za ostre dla młodej, poległej kotki. Inne koty mogły być oschłe i jeszcze po śmierci karcić, że w ogóle co to za pomysł, aby wychodzić w takiej grupie i walczyć. Nie Mleko. Mleko wiedziała, jak to jest umierać w młodym wieku i nie zamierzała karcić burej za jej czyny.
Nie trwało to długo dla buro-białej. Zamknęła oczy i widziała ciemność, przez moment, który mógłby się zdawać uderzeniem serca. Gdyby otworzyła ślepia, zobaczyłaby polanę. Cichą, bez zapachu krwi, z przyjemną bryzą. Delikatny wiatr przeczesywał futro wojowniczki, a biała postać stała przed nią. Stała prosto, dumnie, ale też z delikatnym wyrazem pyszczka, ze słabym, smutnym uśmiechem i troską w niebieskich oczach.
— Witaj, Puchaczowy Szponie — miauknęła finalnie, podchodząc do wojowniczki. Dotknęła jej czoła swoim różowiutkim nosem, chcąc w takim geście przelać cały spokój na wojowniczkę. Odsunęła się.
— Nazywam się Mleczna Struga. Jestem twoją ciotką, niestety mnie nie znałaś — dodała spokojnym, ciepłym głosem. Mleko przez chwilę milczała, nie wiedząc, jak... jak pocieszyć przedwcześnie zmarłą kotkę. Westchnęła z bólem w piersi. Nie chciała zabierać jej tam, gdzie miała zabrać. W końcu jednak zebrała się w sobie, aby wypowiedzieć kolejne słowa.
— Zrobiłaś wszystko, co w twojej mocy. Czasami... czasami los ma inne plany — miauknęła cicho, patrząc się na łapy nowo-przybyłej. Po chwili wzięła wdech i spojrzała na kotkę. Na pyszczku białej kotki pojawił się delikatny, czuły uśmiech.
— Witam w Gwiezdnym Klanie, moja droga — dodała spokojnym tonem głosu, wstała i podeszła do Puchaczowego Szponu, aby pomóc wstać, jeśli potrzebowała i zaprowadzić do reszty jej nowego Klanu. Mleko tylko kątem oka zerknęła na wydarzenia pod ich łapami.
...a walka dalej trwała.
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Księżyce: 89 Płeć: Kotka Matka: Modliszkowy Zagajnik Ojciec: Świergot Partner: Śpiewająca Knieja Trwałe urazy: Brak palca u jednej tylnej łapy.
Niebieska szylkretka (kremowy jest jedynie jeden palec); minimalne białe znaczenia na tylnych łapach; nie ma jednego palca (u drugiej tylnej łapy, tej gdzie nie ma kremowego palca); zółto-zielone oczy; niska; smukła; z wiecznym uśmiechem na pyszczku.
Z charakteru Ćma jest bardzo wybuchowa. Jest impulsywna, pierwsze robi potem myśli. Wskakuje w ogień niczym ćma lecąca w stronę światła. Jest również zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do swojego rodzeństwa. Jeśli tylko dowiedziałaby się, że ktoś wyszedł o zachodzie słońca z kociarni... to oj było z tobą źle. W tym sensie, że prawdopodobnie trochę na ciebie pokrzyczała, a potem rzuciłaby się z tobą na legowisko i kazała spać, ciągle na tobie leżąc. Jest kochanym kociakiem, bardzo ciekawym świata i chcącym nauczyć się jak najwięcej. Łatwo nawiązuje nowe znajomości i bardzo się przywiązuje do nowych najlepszych przyjaciół. Uwielbia towarzystwo praktycznie tak samo jak bieganie w kółko wokół obozu. Jest nabuzowana i pełna energii, cały czas.
Zamieszanie. Tak można było określić co się działo. I to był błąd, to był problem. Nie udało mi się zrobić dużo lisowi, natomiast lis zrobił dużo... Puchacz. Byłam obok niej, tak bardzo chciałam, by to mnie lis chciał zaatakować, a nie ją. Widziałam jej rany i to było tak bardzo niesprawiedliwe. Czemu rudy stwór się wziął na moją dawną terminatorkę?? Z logicznego punktu widzenia, wiedziałam czemu, ale chciałam wierzyć, że to we mnie wbije zęby, a nie w krwawiącą Puchaczowy Szpon.
Tak się jednak nie stało. Lis odrzucił chwilę później ciało młodej wojowniczki, a ja tylko mogłam składać modły Gwiezdne u Klanowi, aby kotka przeżyła. Jeszcze przecież tyle czekało na nią w życiu... Nie mogła teraz odejść.
Atakowałam szyję lisa, tak, jak on przed chwilą zrobił z Puchacz. Chciałam użyć tyle siły, ile tylko mogłam z siebie wyciągnąć. Za Puchacz, o której desperacko próbowałam jeszcze nie myśleć.
Przeciętnej budowy i wzrostu, bura tygrysiopręgowana kotka z bielą o długiej sierści i zielono-żółtych oczach.
Wygląd przeciętny, charakter niekoniecznie. Trochę złagodniała po wizycie w lecznicy, ale nadal nie jest to słodka i urocza istota. Oj nie. Nie można powiedzieć, by była jakkolwiek przyjaźnie nastawiona do innych. Jeśli jest dla ciebie miła... cóż, to znaczy że ma w tym interes. Jest samolubna, zapatrzona w siebie, chłodno podchodzi do kontaktu z innymi, złośliwa, nieco gburowata... a jakby tego jeszcze było mało z listy "złych cech", to jeszcze jest okropnym leniem. Ma ambicje, pewnie, że tak, ale nie zamierza sama do nich iść, najlepiej, by ktoś zrobił to za nią - a jeszcze lepiej, by był to tata, w końcu jest przywódcą, no nie? Nie obchodzi ją zdanie innych i jeśli ona coś uważa na ten temat, to jest tak, jak ona powie, a nie ktoś z kim właśnie dyskutuje. Nie zawaha się też użyć siły; pazurów i kłów, by komuś coś wyperswadować, choć robi to w ostateczności, bowiem wie już, jakie są za to konsekwencje. Ale jak się inaczej nie da? Jak nikt nie patrzy?
Gdy tylko otworzyła oczy, zdziwiona, że w ogóle może to zrobić, ujrzała przed sobą polanę. Ale nie taką, na jakiej umarła, bynajmniej. Zaskoczona zamrugała, czekając, aż pojawi się ból, aż zobaczy nad sobą te wszystkie koty, z którymi walczyła, uspokajające ją, że najgorsze za nią, teraz ma odpoczywać, w sumie nawet spodziewała się Bobra zobaczyć, który stałby nad nią z ziołami w pysku, ale nic takiego nie zobaczyła. A ból cały czas się nie pojawiał. Mrugając ze zdezorientowania rozejrzała się, a gdy zogniskowała spojrzenie na nieznanej jej białej kotce już totalnie zdębiała. Czy... umarła? Natychmiast rzuciła spojrzenie najpierw ku przedniej łapie, a potem ku tylnej, ale nie widząc żadnego zadrapania, żadnej krwi... Nie. Nie może być. Miała nadzieję, że zemdlała z bólu, ale widocznie nie było jej to pisane.
Nim zdołała zadać jakiekolwiek pytanie odezwała się stojąca przed nią kocica. A Puchaczowy Szpon poczuła, jak wzbiera w niej gorycz i złość. Tak po prostu dać się poskładać lisowi. Chciała być znana, podziwiana, zdobyć w młodym wieku jakąś bliznę, którą podziwiałyby przyszłe pokolenia, miała takie plany, marzenia, a skończyła... tak.
- Żałosne - warknęła. Ten lis był żałosny. Ona była żałosna. Podniosła się. Nadal miała nadzieję, że to tylko zły sen, majaki po ciężkich ranach, a zaraz obudzi się w lecznicy, ale nic takiego się nie działo. - To się dzieje naprawdę, co? Umarłam? - spytała, uderzając gniewnie ogonem. - Tak po prostu, zagryziona przez lisa? - Pokręciła głową z niedowierzeniem. - Możemy zostać? Chcę zobaczyć, jak ta ruda kupa futra umiera - rzuciła jeszcze, rozglądając się, by zobaczyć całą resztę wydarzeń. Chciała tu być, zobaczyć, jak trójka kotów dobija lisa. Chciała zobaczyć co się będzie działo dalej. Nie zamierzała tak po prostu odejść. Z drugiej zaś była zdenerwowana i wściekła, że jej życie już się zakończyło i miała ochotę iść stąd i nie wracać.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Rzut [1k2] na to, kogo zaatakuje pies: 1 – Szum; 2 – Pies
» wypada: 1 – pies atakuje Szum
Atak psa: nieudany Atak psa (na ślepo): nieudany
Co tu się zadziało? Otóż koty zamieniły się miejscami, co chyba trochę skonfundowało psa. Szkoda tylko, że atak Szumu kompletnie nie wyszedł, ale to może nawet dobrze, bo przeciwnik kompletnie się nie spodziewał, że czarny nie trafi, tak więc sam też nie dosięgnął go zębiskami. Z kolei bury Pies uderzył psiaka w nos, zadrapując go w prostej linii. Czarny pies zaskomlał i rzucił się w kierunku wojownika, ale tak jak wcześniej - nie trafił.
Szum: S: 11 | Zr: 9 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 41-1-1-1=38/75 | W: 40-1=39/45
» wykorzystane przerzuty: 2/2
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na prawej, przedniej łapie; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: ślady po zębach na prawym uchu; krwawią (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na lewej, przedniej łapie; krwawi (-1hp/tura)
Pies (kot): S: 14 | Zr: 10 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 43-2-1=40/75 | W: 42-2=40/45
» rana 2. stopnia: oderwane 2/3 lewego ucha; krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
» rana 1. stopnia: lekkie ugryzienie na szyi; krwawi (-1hp/tura)
Pies: S: 17 | Zr: 8(10) | Sz: 8(10) | Zm: 7 | HP: 62-11-1-1-1=48/95 | W: 48-4=44/50
» zr i sz obniżone ze względu na brak łapy
» rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie obok oka; krwawi (-1hp/tura)
» rana 0. stopnia: ślady po pazurach obok oka
» rana 1. stopnia: zadrapanie na szyi; krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie na nosku; krwawi (-1hp/tura)
–––––––––––
Atak Niedźwiedzia: udany = 9 Atak Pieśni: udany = 14
Z kolei drużyna walcząca z lisem nagle dostała jakiejś ogromnej siły. Niedźwiedź zadrapał brzuch rudzielca, a Pieśń co prawda nie pogłębiła rany, ale obok pozostawiła kolejną. Ćma nie miała nawet sposobności, by się wykazać, bo lis padł w ułamku sekundy. Puchacz została pomszczona.
+65exp dla Niedźwiedzia +45exp dla Pieśni +20exp dla Ćmy
Puchacz: S: 6(12) | Zr: 3(7) | Sz: 2(5) | Zm: 3 | HP: 0/65 | W: 40/45
» wykorzystane przerzuty: 1/1
» spadek statystyk ze względu na stratę hp
» rana 1. stopnia: ugryzienie na tylnej, lewej łapie (staw skokowy); krwawi (-1hp/tura)
» rana 1. stopnia: zadrapanie na boku; krwawi (-1hp/tura)
» rana 2. stopnia: wygryziony najbardziej zewnętrzny palec prawej, przedniej łapy; krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
» rana 2. stopnia: głęboka rana po zębach na gardle; krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
» śmierć
Niedźwiedź: S: 14 | Zr: 10 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 40-2=38/75 | W: 50-2=48/55
» rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na tylnej, prawej łapie, z lekkim uszkodzeniem mięśnia dwugłowego uda (modyfikator -2 do szybkości i problemy z ruchliwością do wyleczenia); krwawi (w pierwszej turze -3hp, w następnych -2hp/tura)
» rana 0. stopnia: wyrwana sierść z klaty
Pieśń: S: 13(18) | Zr: 6(9) | Sz: 4(6) | Zm: 5 | HP: 75 | W: 52-3=49/55
» statystyki obniżone ze względu na chorobę 1. stopnia
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Księżyce: 53 Mistrz: kamienisty brzeg [*] Płeć: kocur Matka: ostry kwiat [*] Ojciec: polny chwast (gwiazda) [*] Trwałe urazy: spora blizna po wyrwanym płacie skóry na karku; ślady po lisich zębach na prawej tylnej łapie; odgryziona połowa lewego ucha; długa blizna na szyi; drobna blizna na lewym łuku brwiowym; postępująca zaćma w lewym oku
Dość przeciętnych rozmiarów osobnik, niezbyt wysoki, będący gdzieś w okolicach standardowej kociej wielkości. Dzięki regularnym patrolom i polowaniom wyrobił sobie mięśnie i jego sylwetka przestała być tak nijaka, wyraźnie przybierając na masywności. Sierść jest mlecznobiała, upstrzona jaskrawymi, rudymi plamami, na których rysują się tygrysie pręgi. Najwięcej owych plam znajduje się na jego lewym boku, w postaci czterech nieregularnych owali, na prawym boku natomiast rudy wkrada się tylko w okolicy łopatki i na zadzie, zalewając w całości puszysty ogon, na głowie pojawia się na karku, uszach, łukach brwiowych i skroniach. Kolor jego oczu oscyluje gdzieś pomiędzy żółcią i zielenią, w zależności od światła, poza tym odziedziczył po ojcu wystającą między palcami sierść i dość małe, okrągło zakończone uszy.
Nikt tak naprawdę nie wie, co chodzi mu po głowie, z pewnością jednak można stwierdzić, że jest… inny. Często pojawiający się uśmiech zniknął z pyska wojownika i pojawia się okazyjnie, dość słabo w dodatku. Wciąż pozostał jednak wierny obowiązkom i nie zaniedbuje ich, ba, można by rzec, że narzuca na siebie coraz więcej, bo stara się udowodnić, że radzi sobie ze wszystkim, co go spotyka i nie daje się złamać następną życiową tragedią, bo prawdziwi mężczyźni przecież nie płaczą, a już na pewno nie załamują się i nie narzekają na swoje życie. Być może jest to zwykłe okłamywanie samego siebie, ale Niedźwiedź, przekonany o swoim wiecznym pechu, nie potrafi działać inaczej, w końcu jego bratu, Psu, udało się zajść w życiu wysoko, jego starszej siostrze również, dlaczego więc on jest inny? Dlaczego jemu nie dane jest dostąpić podobnych zaszczytów? Być może po prostu na nie nie zasługuje i nigdy nie zasłuży, ale dobrze jest wierzyć, że może być inaczej, nawet, jeśli każdy kolejny dzień daje mu z liścia w pysk. Mnóstwo podobnych myśli przebiega mu przez głowę i nie daje odpocząć, ale iskra nadziei z beztroskich czasów wciąż gdzieś tam się tli i utrzymuje całe jestestwo Niedźwiedzia w ryzach.
XXXXWalka była już przesądzona i nie było co do tego żadnych wątpliwości. Udało mu się dopaść do brzucha lisa, zaś Pieśń dołożyła swoje dwa grosze i drapieżnik w końcu padł. Dostał to, na co zasłużył. Oddychał powoli, starając się normować kołatające serce. Podszedł do Puchacz, pochylając nad nią łeb, modląc się, aby nic jej nie było, aby to po prostu... było zmęczenie, tak, w końcu była poważnie ranna, musiała odpocząć. XXXXTrącił jej ciało nosem. Wciąż pozostawało ciepłe, ale nie poruszało się, klatka piersiowa pozostawała w brzruchu, nie drgnął nawet jej wąs, nic. Niedźwiedź zjeżył sierść, czując palący gorąc pod futrem. Co za tępy rudzielec, śmiał zrobić coś takiego. W jednej chwili dopadł do rudego truchła i chwycił za gardło, rozszarpując wszystko, co tylko mógł. I nie obchodziło go to, że rozpryskiwał krew dookoła, był wściekły, wściekły na niego, za to, że to coś zaatakowało jego siostrę, wściekły na siebie, bo nie zrobił wystarczająco wiele, aby ją uratować. Dopiero po chwili, wciąż trzymając za skórę gardła lisa, opadł na ziemię. XXXXAdrenalina powoli opadała, dopiero wtedy odczuł piekącą okolicę jego tylnej łapy, po której sądziła się krew. Ale to nie było w tym momencie ani trochę ważne. Wyliże się. Puścił skórę martwego drapieżnika, i powstrzymując łzy cisnące się do piekących oczu, podszedł do Puchacz, natychmiast wtulając się w jej buro-białe futro.
KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE na suche, spękane serce rozkołysz te myślina wietrze NOWYPUŚĆJEWRESZCIE
「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」 wykastrować głowę ze wspomnień musisz to wyżuć i wypluć za siebie ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Był żałosny. On był żałosny. Syn Gwiazdy Klanu Cienia, wnuk byłego przywódcy. Kocur, który chciał zostać przywódcą Klanu Cienia od kocięcia, który walczył o to z całych sił... teraz. Teraz nie potrafił trafić psa. Zwykłego kundla.
Szum warknął gardłowo, zły na siebie. Rzucił się w stronę gardła drapieżnika, chcąc tam uderzyć, chcąc tam się wgryźć i rozdrapać już istniejącą ranę, zostać zawieszonym na gardzieli przeciwnika.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Księżyce: 75 Mistrz: Polny Chwast (Gwiazda) Płeć: Kocur Matka: Ostry Kwiat Ojciec: Polny Chwast (Gwiazda) Trwałe urazy: oderwane 2/3 lewego ucha, oderwana część prawego ucha, ślady po psich zębach na szyi, podłużna rana przechodząca po prawej stronie nosa, ślady zębów na barku, ślady zębów wokół pyska, blizna po rozcięciu na czubku głowy
Udało mu się. Wciąż nie był jednak usatysfakcjonowany swoim atakiem - trafił jedynie w nos. Uderzył o podłoże, próbując rzucić ziemią w ślepia psa, by skutecznie go oślepić. Następnie wykonał ruch podobny do poprzednich - z wysuniętymi pazurami i kłami w gotowości rzucił się na pysk psowatego, celując, oby tym razem skutecznie, w oczy zwierzęcia. Tylne łapy ustawił mniej więcej nad nosem psa, próbując zachować równowagę. Tym razem musiało się udać. Nie poddawał się tak łatwo - był wojownikiem z krwi i kości - i doskonale o tym wiedział.
ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx
spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg
nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień
zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Walka z lisem ustała gdy przeciwnik padł martwy, ale Pieśń dalej słyszała odległe odgłosy walki. Niedźwiedź ruszył zająć się Puchacz, a Pieśń nie zamierzała myśleć o możliwości że jej siostra nie przeżyła. Zamiast tego rozejrzała się po okolicy i co innego do niej dotarło.
- Szum - powiedziała płasko.
Rzuciła się w kierunku z którego nadchodziły pozostałe dźwięki i gdy zobaczyła że jej syn i drugi brat walczą z psem zareagowała instynktownie. Rzuciła się na grzbiet psa, chcąc go wybić z rytmu, wbić się w kark i odciągnąć jego uwagę od syna, a przy tym zrobić jak największą ranę.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」