Logo Artemidy
Malinowe Krzewy
xxCzas mijał, a na granicy wciąż nikt się nie pojawiał. Rosa była gotowa na to, aby spędzić w tamtym miejscu sporą część dnia jeśli nastanie taka konieczność. Miała jednak nadzieję, że jakiś cienisty kot magicznie zmaterializuje jej się jak na zawołanie zaraz po tym, jak tam przyszła. Tak się jednak nie stało, i po dłuższej chwili Rosa odpłynęła nieco do swojego świata. Świat wyglądał ciekawe, gdy pokryty śniegiem. Sam śnieg był ciekawym zjawiskiem. Kremowofutra poznała śnieg jeszcze jako malutki kociak, z racji, iż przyszła na świat w środku pory Nagich Drzew. Z zasadzie to mijał właśnie cały obieg pór od tamtego momentu. Minęło sporo księżyców odkąd Rosa widziała śnieg i teraz dopiero była w stanie dostrzec rzeczy, na które wtedy była za mała. Chociażby to, jak wygląda las i dzikie, niezamieszkałe przez ludzi tereny, pokryte śniegiem. Żadnych samochodów, żadnych ludzkich, brudnych ścieżek. Wszędzie tylko czysty, biały puch. Również odgłosy były inne. Tu panowała cisza, gdzieniegdzie odzywały się sikorki czy sójki, a Czarny Ogon szumiał delikatnie, wijąc się ciemną strugą po zaśnieżonej okolicy. Sceneria ta wprowadzała Rosę w spokojny nastrój, jednocześnie jednak miała ochotę zbadania tego "nowego" świata i poznania jego sekretów.
xxNagle wyrwana z zamyślenia obcym zapachem, zamrugała kilka razy, pp czym próbowała skupić się na identyfikacji woni. Zaraz też dostrzegła idącego w jej kierunku rdzawego kota, którego wcześniej nie widziała, patrząc w inną stronę. Zbliżający się do niej nieznajomy kocur był (prawdopodobnie) kotem z Klanu Cienia, a gdy znalazł się bliżej, Rosa była w stanie stwierdzić, że był on całkiem wysoki. Posiadał też ciekawie wyglądającą głowę, z takimi dużymi uszami. Dopiero po chwili do samotniczki dotarło, że właśnie zaraz będzie rozmawiać z cienistym kotem, na co serce jej przyspieszyło. Nie dała rady powstrzymać się przed wstaniem, dlatego podniosła się i stanęła przodem do burego kocura, patrząc na niego uważnie. Jej puszysty ogon zaczął wykonywać niewielkie, nerwowe ruchy.
xx— Tak. — odparła szybko, może nieco za szybko, na pytanie rdzawego. Zajęło jej ze trzy uderzenia serca, aby zorientować się, że powinna raczej kontynuować swoją wypowiedź. Zanim jednak znów zabrała głos, padło kolejne pytanie. — Yy... raczej nie... — zbiło ją to z tropu i zaskoczyło. Na jej pysku pojawiło się lekkie zmieszanie. Mało prawdopodobne, żeby się znali, nigdy wcześniej nie było jej na tych terenach. Czy może ten kocur kiedyś podróżował i ją widział? Nie przypominała go sobie jednak. Postanowiła jednak spróbować dokończyć swoją wcześniej zaczętą wypowiedź. — Ja... szukam czegoś. Znaczy kogoś. W sumie obu. — chyba za bardzo się miotała. Wzięła głębszy wdech, próbując się ogarnąć. —Jesteś z Klanu Cienia, prawda? — zapytała, świdrując nieznajomego złoto-zielonymi oczami. Wolała najpierw się upewnić, zanim przejdzie do dalszych wyjaśnień.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomyk nie potrafił tego zrozumieć ale pysk samotniczki był jakoś dziwnie znajomy. Skądś znał te linie pyska ale jego pamięć teraz zawodziła i nie mógł sobie przypomnieć. Może mu się tylko zdawało.
Pokiwał jedynie głową na to, że jednak nie mieli okazje się widzieć. Czyli jego oczy po prostu robiły go w balona i nic poza tym.
Samotniczka była bardzo niezdecydowana i trochę speszona obecnością kocura. Płomykowi to bardzo nie przeszkadzało ale wolał by przeszła wreszcie do rzeczy. Nie miał całego dnia na pogaduszki.
– Tak. Co w związku z tym? – mruknął bez emocji, patrząc się tępo na młodą pannice. Wydawała się zachowywać dziwacznie i póki co nie mógł wywnioskować jakie miała wobec niego intencje.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxZdecydowanie nie przewidziała w żadnych swoich planach, że będzie zachowywać się tak nerwowo podczas spotkania z członkiem Klanu Cienia. Wszystko przez tą ekscytację oraz nerwy związane z tym, że czuła się na to spotkanie w ogóle nie gotowa. Ale musiała wziąć się w garść, bo inaczej nic z tego nie będzie. Zmusiła swój ogon do pozostania w jednej pozycji (licząc na to, że pozbywając się skutków, wyleczy też ich przyczynę). Tępe spojrzenie rdzawego kocura nie pomagało szczególnie Rosie, jednak nie chciała się tym teraz przejmować.
xx— A więc... szukam informacji na temat pewnego kota, który żył dawno temu w Klanie Cienia. — zaczęła wyjaśniać, już spokojnym tonem, skupiając się na prawidłowym przekazaniu swoich intencji. — Chodzi o Pustułczą Pieśń. — wojownicze imię jej matki miało ciekawy, swoisty wydźwięk, zauważalny dla Rosy bardziej, gdy wypowiedziane na głos. — Taką kocicę z dwukolorowym pyskiem i oczami, długą sierścią. — opisała w razie potrzeby. Nie miała pojęcia, czy stojący po drugiej stronie strumyka kocur w ogóle będzie znał jej matkę. Szczerze miała nadzieję, że tak będzie. Istniało przecież prawdopodobieństwo, że Pustułka odeszła z klanu zbyt dawno i już nikt o niej nie pamięta albo nigdy nie znał. Zanim kontynuowała, czekała na odpowiedź od nieznajomego, żeby się nie okazało, że i tak nic się nie dowie. Końcówka puszystego ogona samotniczki mimowolnie znów zaczęła się poruszać na boki.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Yhym... - mruknął jedynie na jej pierwsze słowa. Chciała jakieś informacje na temat kogoś... Huh
Dopóki nie usłyszał imienia tego kogoś to Płomyk miał to wszystko pod ogonem. Nie było to w jego interesie by opowiadać bajeczki samotnikom. Miał co robić. Lecz gdy tylko usłyszał imię...Jego oczy od razu się poszerzyły. Tak dawno nie słyszał tego imienia... Tyle pięknych wspomnień się z nimi związywało... Ale czemu jakaś samotniczka chciała o niej wiedzieć?
- Wiem o kogo Ci chodzi. Dobrze ją znałem. Ale... Czemu o nią pytasz? Już dawno nie ma jej w klanie. - zapytał kremową kotkę. Od razu ta rozmowa stała się ciekawsza.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxRosa miała wrażenie, że serce na moment jej stanęło, by zaraz znów bić miarowo i szybko, gdy usłyszała pozytywną odpowiedź. Rdzawy kocur nie dość, że znał jej matkę, to jeszcze znał ją dobrze! Oznaczało to dla kremowej samotniczki możliwości, które nie sądziła, że otrzyma. Poczuła swego rodzaju ulgę oraz jeszcze większe niż poprzednio podekscytowanie. Puszysty ogon uniósł się ku górze, a razem z nim brwi kotki, rozświetlając jasną mordkę.
xx— Wiem o tym. — odparła szybko. — Pytam, ponieważ to moja matka. — dramatyczna pauza. — Chciałabym... — zawahała się, zastanawiając się, czy to był ten moment, w którym powinna wyjaśnić więcej na temat swoich motywów. — ...chciałabym dowiedzieć się o niej więcej. O jej przeszłości. Tu w klanie... tu, gdzie się wychowała. — wyjawiła w końcu, nie zdając sobie sprawy z tego, jak napięte ma mięśnie na całym ciele. Nawet uniesiony ogon był nieruchomy, który jeszcze chwilę wcześniej nie mógł się zatrzymać w miejscu. — Ja mam na imię Rosa, tak w ogóle... — dodała, czując się nieco niezręcznie. Czy powinna była w tym momencie mówić o swoim imieniu? Możliwe, ale nie była pewna. Rozmowy bardzo często były dla niej niekomfortowe i nigdy nie wiedziała, jak je prowadzić. Tym bardziej, jak miała do czynienia z niezbyt przyjaźnie zachowującymi się kotami, jak na przykład ten cienisty kocur.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Płomyk mimo iż był przyjazny z natury to nie lubił kiedy mu się przerywało coś ważnego. Musiał znaleźć jakiś trop i to szybko. A rozmowa z samotniczką która była młoda i dopiero co tu przylazła była marnowaniem czasu. Nic mu by nie powiedziała. Taka prawda.
Lecz jego nastawienie od razu się zmieniło jakby za pomocą magicznej różdżki. Na pysk płomienistego wdarł się wesoły i rozbawiony uśmiech. Co za niespodzianka… Córka Pustułki przed jego oczyma. Mogła oczywiście kłamać ale skąd w takim razie znała jej imię i wygląd? Poza tym chciała się tylko dowiedzieć jaka była kiedyś. Raczej ,, nie córki” nie pytają się o takie głupoty. Plus ta cała ekscytacja… Nie mogła kłamać.
– No nie wierze… Córka naszej Pustułeczki… Niewiarygodne!-wyszczerzył się a potem krótko zaśmiał. – Czekaj, niech Ci się przyjże bliżej.-powiedział radośnie i szybkimi zgrabnymi ruchami, przedostał się na drugą stronę strumyka. Znał te tereny tak dobrze, że wiedział gdzie ma iść by nie poślizgnąć się. Gdy się znalazł koło kotki, przyjrzał się jej mocno. Zaczął ją okrążać i kiwać delikatnie głową. – Hm… Mogę śmiało stwierdzić, że urodę i pyszczek odziedziczyłaś po niej.-powiedział miło a następnie usiadł niedaleko niej. – Jestem Płonący Las. Przyjaciel twojej mamy.-uśmiechnął się niewinnie. Ah te czasy kiedy Pustułka była w klanie… Chyba nigdy nie było tak chaotycznie a zarazem wesoło.
– Czyli chcesz się dowiedzieć coś o niej? Ale trochę nie rozumiem… Nie opowiadała Ci? No i nie żyjesz z nią gdzieś na osiedlu czy coś? Umarła?-zadał kilka pytań bo był bardzo ciekawy tego czy Pustułka nadal gdzieś tam jest.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxWidziała, jak wyraz pyska kocura momentalnie zmienia się na wspomnienie, że Rosa i Pustułka są rodziną. Co oznaczał ten uśmiech? Niedługo potem cienisty postanowił przejść na jej stronę strumyka, co ją zaskoczyło i nieco speszyło, nie chciała jednak tego dać po sobie poznać. Na komentarz rdzawego nie odpowiedziała, bo w sumie nie wiedziała, jak. Spróbowała oddychać spokojniej, aby wyglądać na bardziej opanowaną, gdy kocur zaczął się jej przyglądać ze wszystkich stron. Czuła się niezręcznie. Podążała za nim wzrokiem, uginając trochę tylne łapy i opuszczając ogon tak, że znajdował się niewiele nad ziemią. Na kolejne słowa kocura otworzyła szerzej oczy, a uszy zaczęły ją piec. Urodę? Czy to był komplement czy zwyczajne stwierdzenie? A jeśli stwierdzenie, to czy pozytywne czy negatywne? Osobiście Rosa uważała, że jej mama jest ładna, ale nie mogła być pewna, co sądzą inni.
xx— Tak uważasz? — nie miała pojęcia, co odpowiedzieć, ale czuła, że coś musi, więc po prostu zadała pytanie. Może nie powinna, przecież kocur by chyba nie kłamał. No nie ważne. Płonący Las swoją drogą to było ciekawe imię w opinii Rosy. Czy oznaczało cokolwiek więcej poza byciem po prostu imieniem? Jeśli tak, to czy kocur doświadczył jakiegoś pożaru?
xx— Nie, nie umarła... chyba — w zasadzie kremowofutra nie mogła być tego pewna, już jakiś czas temu widziały się ostatnio. — Znaczy, jak się z nią żegnałam, to jeszcze żyła. Iii... opowiadała, ale niezbyt wiele. I bez szczegółów. Chyba nie lubiła mówić o... przeszłości... — odpowiedziała Płonącemu, strzepując końcówką ogona dla choć częściowego rozluźnienia napięcia. — Nie wiem dużo o jej życiu w klanie, wiem, że miała rodziców i rodzeństwo, trening, że była wojowniczką... ale chciałabym wiedzieć więcej. — i dlaczego odeszła z klanu. Rosa podejrzewała, że jej matka nie opuściła klanu tylko dlatego, że tak jej się zachciało i że było jej tu nudno, chociaż tak zawsze jej mówiła. Spojrzała w oczy kocura, czekając na słowa odpowiedzi.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Pewnie. W końcu twoja matka była jedną z najładniejszych kotek w Cieniu. Nic dziwnego, że sama jesteś śliczna i podobna do niej. - rzucił kolejnym komplementem w jej stronę.
Podniósł brew do góry, słysząc jej odpowiedź. Chyba? To nie wiedziała czy jej matka żyje i gdzie jest?
- Czekaj, czekaj... To nie wiesz gdzie jest i czy dalej żyje? Pokłóciłyście się czy co? - zapytał bo nie rozumiał tej całej sytuacji. - No ale z tą przeszłością w sumie się nie dziwie. Sporo przeszła. - jak każdy. Płomyk sam wiele traumatycznych rzeczy przeżył. No ale każdy reaguje inaczej, prawda?
- Chciałabyś wiedzieć więcej... - zamyślił się a następnie delikatnie się uśmiechnął. - Wiele by tu opowiadać. Na pewno nie dam rady Ci wszystkiego powiedzieć. No ale poznałem twoją mamę jako kociaki i cóż... Od razu pokazała mi że nie tylko z wyglądu jest wyjątkowa ale też z charakteru. W skrócie dostałem od niej w pysk bo chciałem ją dotknąć. - zaśmiał się głośno. - Nie wiem czemu ale nie lubiła jak ktoś ją nagle dotykał. - mruknął
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxJej uszy zrobiły się jeszcze cieplejsze, a oczy otworzyły jeszcze szerzej z zaskoczenia. Pustułka jedną z najładniejszych kotek w swoim klanie? Wow. No i teraz Rosa miała pewność, co miał na myśli rdzawy kocur. Nie przywykła do otrzymywania komplementów, toteż nie wiedziała już, jak zareagować. Była zaskoczona i zakłopotana, ale już nic nie odpowiedziała.
xxZainteresowały ją słowa Płonącego Lasu. Jej matka sporo przeszła, to zgadywała. Tylko co i jak wiele tak na prawdę? Postanowiła jednak najpierw odpowiedzieć na pytanie.
xx— Znaczy... nie pokłóciłyśmy się... — co prawda było blisko, ale mogło być gorzej. — Po prostu my żyłyśmy daleko stąd, droga tutaj zajęła mi parę księżyców... Nie wiem, co się teraz dzieje z mamą... — wyjaśniła wojownikowi, zerkając to na niego, to gdzieś w bok. Gdyby chciała sprawdzić, jak było u mamy, musiałaby się wracać, a to trochę mijało się z celem. Poza tym, niekoniecznie chciała wracać. Opuszczenie domu było pewnego rodzaju ucieczką i zostawieniem przeszłości w tyle. Właściwie... to brzmiało trochę znajomo, czyż nie? Niedaleko pada jabłko od jabłoni, czy coś.
xxSłuchała kocura z zaciekawieniem, jednak ostatnie jego słowa zupełnie ją zaskoczyły. Jej mina skamieniała w szoku, a w głowie pojawił się mętlik. Jej mama nie lubiła... dotyku. Uderzyła przez to innego kota? Czy zdarzyło się to więcej razy? Dlaczego to wydawało się być takie... znajome. Rosa zmarszczyła brwi i pokręciła głową, jakby chcąc odgonić wszystkie zbędne myśli i skupić się na słowach.
xx— N-nie wiedziała o tym... czy zrobiła tak więcej razy? — spytała, podnosząc wzrok na kocura i wbijając w niego złoto-zielone ślepia. — Chciałabym wiedzieć wszystko. — dodała, chcąc zakomunikować tym samym, że prosi rdzawego o opowiedzenie jej wszystkiego, co pamięta o jej mamie. Nawet jeśli zajmie to cały dzień albo cały księżyc.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– A dobra rozumiem… Znając życie nie powiedziałaś jej o tym, że tutaj powędrowałaś zgadza się?- podniósł brew do góry i spojrzał się na kremową kotkę. Młodzi tacy byli. Sam przechodził taką fazę. Nie mówił nic nikomu i starał się przyciągać na siebie uwagę różnymi akcjami. No ale tak była właśnie młodość! Jak się jej dobrze nie wykorzystało to co to za życie? Wieczne bycie grzecznym i potulnym? Gdzie tu zabawa i ten dreszczyk emocji! Trzeba czasem zaszaleć a ucieczka z domu to było jednym z tych szaleństw. – Tak czy siak… Lepiej jej nie mów, że byłaś tutaj bo chyba by Cię zjadła żywcem. – zaśmiał się a pod koniec wzdychnął. Kto by pomyślał… Rozmawiał z dzieckiem samej Pustułki. Pytanie… Kto był taki dzielny by się z nią spiknąć? Był ktoś dzielniejszy lub głupszy niż sam Płomyk? – Ale... Jak kiedyś się znów zobaczycie to pozdrów ją ode mnie. Możesz powiedzieć, że samotnik Płomyk, jej stary dobry kumpel ją pozdrawia, o ! Wtedy nie dowie się, że byłaś aż przy samej granicy.- uśmiechnął się tajemniczo
- Eeee… Czy zrobiła tak więcej razy? Cóż… Nie wiem jak się zachowywała przy innych ale ja często obrywałem.- podrapał się po głowie. – Ale nie mówię że byłem niewiniątkiem. Byłem uparty i w sumie nadal jestem więc… ciągle obrywałem. Nie uczyłem się na błędach, o! No ale dalej nie rozumiałem czemu tak często obrywałem i czemu czasem na mnie wręcz warczała. - wypuścił ze świstem powietrze. – Raz jej przyniosłem posiłek i chciała mnie zadusić! Nigdy jednak nie dowiedziałem się czemu tak robiła. – poruszał barkami bo w sumie jakoś z młodu nie przeszkadzało mu bardzo takie zachowanie. Było wesoło więc nie mógł marudzić. Chociaż czasem… Sam chciał jej przywalić. Zwłaszcza kiedy zrobiła tą akcje gdzie prawie całą jej rodzinka się zebrała. Ugh…
- Heh wszystkiego chyba nie dałbym w stanie ci opowiedzieć. Poza tym pamięci też nie mam najlepszej. – zaśmiał się.
– A tak zapytam z ciekawości. Kto jest twoim tatą? Też gdzieś tam daleko mieszka z twoją mamą? – zapytał.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xx— Yyy... zgadza. — przyznała. Rosa właśnie przeżywała swoją młodość, ale była ona zupełnie różna od młodości jej matki czy Płonącego Lasu. Przede wszystkim żyła sama i przyjaciół, tudzież wrogów, miała praktycznie żadnych. — W porządku... — zgodziła się na prośbę kocura trochę niepewnie. Czy matka byłaby na nią zła za grzebanie w jej przeszłości? Rosa mogła sobie to wyobrazić, ale jak byłoby na pewno, nie wie. Być może kiedyś się dowie, być może nie.
xxPłonący Las zdawał się bardzo lubić Pustułkę, nawet jeśli dostał od niej nie raz w pysk. Ciekawe. Był jednak dość sympatyczny, wbrew pierwszemu wrażeniu, jakie wywarł na kremowofutrej. W każdym razie opowiadał dalej o rodzicielce Rosy, i z każdym słowem jej zaskoczenie rosło. Jej matka wydawała się być bardzo... agresywna. Tylko dlaczego? Płonący Las twierdził, że nie wiedział, co do niego miała. Tylko to, że nie lubiła być dotykana. Ale żeby przez to tak się rzucać?
xx— Moja mama musiała cię bardzo nie lubić... — stwierdziła, po czym wydała z siebie coś w rodzaju nerwowego, krótkiego śmiechu. Nie wiedziała, co o tym myśleć. Nie spodziewała się po swojej matce takiego zachowania. Chociaż musiała przyznać, że gdy szylkretka ją wychowywała, nie była najcieplejszą i najprzytulaśniejszą matką. Dawała do zrozumienia, że ceni swoją przestrzeń osobistą. Ale żeby aż tak...
xx— Oh, mój tata... — zaczęła, a puszysty ogon przeciął nerwowo powietrze. — Nie znam go. Nigdy go nie widziałam... — przyznała, spuszczając głowę. Czy powinno być jej smutno? Nie wiedziała. Nigdy nie miała ojca, więc nie mogła stwierdzić, czy jej go brakowało. — Oh, ale to był chyba też dawny członek klanu Cienia... — dodała, podnosząc wzrok na rdzawego kocura. Tyle wiedziała z tego, co mówiła jej matka. Nie znała nawet imienia swojego ojca. Ciekawe, czy on wiedział o jej istnieniu? Myślała przez chwilę, zanim znów się odezwała.
xx— A czy... wiesz może, dlaczego ona opuściła klan? — spytała, z nadzieją w oczach, licząc na to, że kocur będzie znał odpowiedź.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Ah wy młodzi…- zaśmiał się ale nic więcej nie skomentował. Sam taki był i nie zamierzał wytykać Rosie jej ucieczki. Czasem po prostu adrenalina jest potrzebna by było ciekawiej.
– Czy ja wiem czy mnie nie lubiła… Może była zazdrosna czy coś. Nie zdziwiłbym się jakby się okazało, że coś do mnie czuje.-wzruszył barkami. Kto wie, może jakby Pustułka nie zniknęła to w końcu by się dowiedział skąd ta złość na niego. A może nawet by się polubili tak, że by sobie nawzajem dokuczali. Pustułcza Pieśń była atrakcyjna więc Płomyk by nie zaprzepaścił takiej okazji na trochę rozrywki i frajdy.
– Oh… To trochę słabo… No ale lepszy jeden rodzic niż żaden.- uśmiechnął się skromnie. Czyżby Rosa nie była planowanym dzieckiem Pustułki? Poszła od tak w tango z kimś innym? Czy to było realne?
– Mówisz? A znasz jego imię?- zapytał młodej kotki. – Czemu opuściła Klan? Cóż… Powodów mogło być kilka. Lecz przypuszczał, że ze względów osobistych. Wiesz, kiedyś twoja mama miała partnerkę no ale niedługo po tym została sama. Widać było, że ją to bolało. A potem na chwilę zniknęła z klanu i znów wróciła. No i chyba też tam jako samotniczka nie miała kolorowo. Ale tego to nie wiem. Po prostu wydawała się być smutna i wściekła cały czas. Może to było przez jej złamane serce a może przez coś innego. Nie mam pojęcia. –odpowiedział.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxSpojrzała zmieszanym i zdziwionym wzrokiem na Płonący Las, gdy ten zasugerował, że może jej matka coś do niego czuła. Rosa nie wiedziała, nie miała pojęcia, czy to było prawdopodobne, czy nie. W zasadzie tak mało wiedziała o przeszłości swojej rodzicielki, że uznała, że w sumie mogło i tak być. Na słowa o tym, że lepszy jeden rodzic niż żaden, Rosa odpowiedziała niezręcznym i niepewnym, krótkim uśmiechem. Nie wiedziała jak na to zareagować. Cieszyła się, że ma chociaż matkę. To była cała jej rodzina, jaką znała i z jaką się wychowała.
xxGdy rdzawy wojownik zapytał o imię jej ojca, samotniczka pokręciła przecząco głową. Niestety nie znała i być może już nigdy nie pozna. Zgadywała, że jej matka nie chciała, aby poznała swojego drugiego rodzica. Być może miała ku temu dobre powody.
xxZastrzygła uszami uważnie słuchając odpowiedzi kocura na jej pytanie. Z każdym jego słowem jej oczy otwierały się coraz szerzej. To było... dużo.
xx— Oh... oh wow... — skomentowała, gdy Płonący Las już skończył. Zamrugała kilka razy oczami, jakby próbując poukładać myśli i nowe informacje tłoczące się właśnie w jej głowie. — Partnerkę? Czy... może pamiętasz, kto to był? — absolutnie nie uważała, że będzie ją znać. Aczkolwiek istniała szansa, że może jej matka o niej wspominała, ale zwyczajnie nie dodała, że były razem? Była jakaś nadzieja. A jeśli nie, to Rosa przynajmniej pozna imię tej kotki. Im więcej pozna szczegółów z życia swojej mamy, tym lepiej. — I co się z nią stało? — dopytała jeszcze. Czy ona zaginęła? Uciekła? ...umarła?
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh… Czyli jej ojciec był najprawdopodobniej jakimś fagasem. Zrobił swoje i poszedł po mleko. Meh…Czyli Pustułka chyba nie miała nowego kochającego partnera. Ciekawe co musiało się wydarzyć by szylkretka pozwoliła by komuś na takie zbliżenie. Może po prostu miała dość nudnego życia i potrzebowała wrażeń? Szkoda więc, że odeszła bo w Cieniu chwile był cyrk. No ale teraz było nudno jak w starej stajni. Więc może i lepiej, że nie widziała tego słabego stanu klanu Cienia.
– No chyba w końcu była jej partnerką czy coś… Bo raz się miziały ze sobą więc no. Na pewno był ktoś dla niej bardzo ważny. – wytłumaczył a następnie się zastanowił. Czy pamiętał imię tej kotki? Pamiętał, że chwile sam się do niej przymilał ale to było krótko…Jak to na nią wołali inni? Ugh…
- Hm…Gra… Gryz… Czekaj… Jak to ona miała… Hmmmm. – próbował sobie przypomnieć ale ciężko mu to szło. – Górka? O! Pierwszy człon na pewno miała Górskie coś. Górska Trawa? Górski Strumyk? Nie…. To chyba nie było to. – spojrzał się na Rose i na chwilę zamarł. – Górska… Rosa? – zamrugał kilka razy ślepiami a potem się delikatnie uśmiechnął. – Jeżeli mnie pamięć nie zawodzi… To możliwe, że Pustułka nadała CI takie imię nie bez powodu. – powiedział a następnie westchnął. – Cóż… To akurat pamiętam dobrze bo od razu po tym jej stan się pogorszył. Była bardziej agresywna i niedługo po tym mnie zaatakowała. Cóż… taki los nie? No ale do rzeczy. Górska Rosa z niewiadomych mi przyczyn po prostu znikła. Nie wiadomo co teraz z nią jest.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxA no, niestety Płonący Las miał rację, Osia Łapa był takim fagasem, co poszedł po bułki i nigdy nie wrócił. Nawet pewnie nie wiedział, że ma córkę. No trudno, jego strata. Czy coś.
xxOkej. Czyli jej mama za młodu była w związku. Ciekawe. Rosie trudno było to sobie wyobrazić. Tyle, co znała swoją matkę, nie była ona raczej typem romantycznym, czasem spotykała się z jakimiś kotami, ale czy były to jakieś romanse czy tylko zwykłe spotkania, tego kremowofutra nie wiedziała. Nie były to z pewnością żadne poważne związki. Bardzo dużo musiało się zmienić w życiu Pustułki do czasu, gdy urodziła swoją córkę.
xxUważnie słuchała, gdy rdzawy kocur próbował przypomnieć sobie imię tej partnerki mamy. Górka? Górska... Rosa. Gdy padło to imię, jej imię, kremowofutrą zamurowało. Otworzyła szeroko złoto-zielone oczy i przez moment patrzyła się w jeden punkt gdzieś na pysku Płonącego Lasu, jakby się zawiesiła.
xx— ... — otworzyła pyszczek, jednak wypuściła jedynie powietrze, jakby chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała. Co? Czy rdzawy wojownik właśnie zasugerował, że jej imię ma jakieś znaczenie? Że było jej nadane z jakiegoś konkretnego powodu? Wydawało się, że miało to sens. Jednak Rosie trudno było to w tej chwili pojąć. Nie była nawet do końca pewna, dlaczego tak ją to poruszyło. W końcu odwiesiła się i zamknęła pyszczek, biegając wzrokiem na boki, aż w końcu znów powróciła uwagą na cienistego wojownika.
xx— Ah... — odpowiedziała krótko, wciąż będąc w lekkim szoku. — To... wow. Oh. Rozumiem. Hm. — Dużo nowych informacji, bardzo dużo. I równie dużo emocji. Starała się zostawić myśli o swoim imieniu na później, ale miała wrażenie, że nie może się od nich uwolnić. — Dziękuję, za te informację. A... czy w klanie żyje jeszcze jakieś... rodzeństwo mojej mamy? Albo inna rodzina? — spytała, z nadzieją w oczach podnosząc wzrok na pysk rdzawego kocura.
[Obrazek: cl4Hfe4.png]
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości