Logo Artemidy
Malinowe Krzewy
- Ojca. Ale jak widać, ojciec im nie wystarczał, albo je zaniedbał. Realia klanu - wzruszył barkiem. To akurat było faktem, tutaj każdy się każdym przejmował...póki ktoś nie znikał komuś z oczu. I w tej chwili, nagle, ten kot tracił na wartości. Nagle był nikim, ale się nie liczył. Nie ważne co łączyło dane koty. - Miała problem z ziołami. To jedyny raz, kiedy zgadzałem się z Zastępcą - można było ją karać i pozwolić zostać w klanie, aż jej młode zrozumieją co się dzieje, czemu ich matka odchodzi. Nie w chwili, kiedy mają ledwo parę księżyców.
Skrzywił się delikatnie. Czy pamiętał? Tak. Zdecydowanie te podstawowe imiona, nie pamiętał czy coś się zmieniało... Czy nie.
- Piasek, Sierpówka - dziwne imię, Tulipan... ugh... Zając? Kąkol. Jeśli było ich więcej, umknęło mi to totalnie. Ale z tego co pamiętam, ci byli na pewno - nie znał ich wszystkich, ale siłą rzeczy, imiona słyszał w kociarni nie raz. Być może to wystarczy, jeśli którekolwiek z tych imion się przyda w konfrontacji z tym całym wygnańcem, same plusy.
- Szukać brata - wyjaśnił po krótce. - Nie wiedziałem, że jest tam tak dużo miejsc. Szpetnych swoją drogą. Ani nie wiedziałem, że dwunodzy kontrolują ogień w jakimś... lodzie. Kolorowym lodzie, co jak się go pchnie to się trzaska. I wtedy ogień jakoś tak ucieka... A ty o tym wiedziałeś?
Uniósł brew do góry. Popisywał się wiedzą, a jak! O ile, oczywiście, było się czym popisać. Być może Orion już od dawna wiedział o tym dziwnym zjawisku.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął tylko nieznacznie łbem. No tak. Ojca. Ojciec nigdy nie piastował ważnego miejsca w rodzinie w wyobrażeniach Oriona, więc był w stanie w zupełności zrozumieć tamte kocięta. Tak samo jak łatwo przyszło zaakceptowanie, że mógł po prostu nie poczuwać się do odpowiedzialności za swój twór i nieoficjalnie wyrzec się ich po wygnaniu partnerki.
– Problem z ziołami? I za to została wygnana? I to jeszcze, gdy miała kocięta? – jedna z brwi poszybowała w górę w zdziwieniu. Realia klanowe (a raczej ich absurd) przewyższyły wszelkie oczekiwania cynamonowego pointa. Jakim cudem one się jeszcze nie rozpadły skoro ewidentnie trzymały się na ślinę i idiotyczne zasady?
– Dzięki, tyle wystarczy. – uśmiechnął się krótko, z błyskiem jasnych kłów. Piasek, Sierpówka, Tulipan, Zając. Dziwne imiona dla rodzeństwa, nie posiadały żadnego punktu wspólnego. Ale och, kolejna rozmowa z Kąkolem będzie interesująca. Już się nie mógł doczekać.
Szukać brata. Na osiedlu. Orion poczuł lekkie ukłucie... niesprawiedliwości, tak to chyba można było określić. Dlaczego dowiadywał się o tym po fakcie? Jeśli to nie było w stu procentach spontaniczne to czemu nie został wzięty pod uwagę w planach na tę wyprawę? Przecież mógł pomóc, znał te rejony jak własne futro. Powinien być oczywistym wyborem... a, chwila. Kamień nie wiedział chyba o jego pochodzeniu, na pierwszym spotkaniu cynamon uznał, że pochodził z gór, a potem nigdy nie naprostował tej informacji, uznając przeszłość za mało istotną.
– Ogień w lodzie... – powtórzył marszcząc brwi w braku zrozumienia. Brzmiało groteskowo i samotnik dałby sobie łapę odgryźć, że natknął się na opisywane zjawisko w czasie swojego pobytu na osiedlu, jednak teraz żadne skojarzenie nie przychodziło mu do głowy. – Brzmi jak coś z bajek. Na pewno mnie nie wkręcasz? – wykrzywił pysk w zaczepnym uśmiechu. Nie podejrzewał pręgowanego o takie zagrywki, ale nie stało to na przeszkodzie by go oskarżyć. Zaraz jednak spoważniał by wrócić do pierwszej kwestii. – A co z bratem? Udało się go znaleźć?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhm. Bo Żubrza Gwiazda nie rozumie słowa zakaz czy też kontrolowanie. Gdyby pilnowała jej, ba, samej lecznicy ktoś by pilnował, nikt by nie przychodził po zielsko. No, ale wiadomo, głupi problemu pozbędzie się szybko i wygodnie, bo próba rozwiązania go jest zbyt pracochłonna - parchnął pod nosem, łapą przejeżdżając po ziemi. Nie agresywnie, a tak o, po prostu, by zająć się czymś przy okazji dzielenia się frustrującymi myślami. Głupie, głupie, głupie że Klan nie chciał sobie wzajemnie pomagać. Może dlatego skreślono go tak szybko z listy przywódców, bo wiedzieli że byłby zbyt dobry. Że sprawiłby, że Grom odżyłby w najlepszy możliwy sposób. Ph...
- Oczywiście, że nie wkręcam. Stawiali go na płaskich kamieniach. Bardzo dziwnych zresztą, bo ułożonych obok siebie, rzędami, praktycznie zupełnie równo. Na całym terenie. Cholera wie jak te tam tak wyrosły, ale... no, zakładam że dwunodzy je tak ułożyli. Same z siebie nie byłyby takie równe - mruknął ciszej, zaraz machając sobie samemu na potwierdzenie, że musieli w tym ingerować ludzie. Nic nie jest tak paskudnie dziwne bez ich udziału w tym. - Gdybyś tam był, pokazałbym ci je. Możemy kiedyś tam pójść razem.
Dodał zaraz. Kiedyś, czemu nie. Nie przeszkadzałoby mu to ani odrobinę. A zaraz po tym... zamilkł. Chwilę obserwował go z absolutną uwagą.
- Obiecasz mi, że nie ważne co ci powiem, będzie to na zawsze między nami?... - zmarszczył brwi.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak ktoś taki jak Żubrza Gwiazda objął władzę – Orion nie potrafił tego pojąć. Tak samo jak nie potrafił powstrzymać się przed zastanawianiem jak taka sytuacja zostałaby rozwiązana w Wichrze. Jeśli miałby wierzyć Kaczej Łapie, w ulubionym klanie ścigaczy zająców nie było szans na powtórkę z rozrywki. Jednak opinia niebieskiej terminatorki na temat przywódczyni (i zarazem jej matki) przechodziła przez filtr różowych okularów, które często znajdowały swoje miejsce na naiwnych, kocięcych nosach. W praktyce cynamonowy point nie miał pojęcia jaką decyzję podjęłaby Lawendowa Gwiazda w takiej sytuacji, spore szanse, że równie zepsutą co Żubrza Gwiazda.
Płaskie kamienie, ułożone rzędami... gdyby byli bohaterami kreskówki to żarówka zapalająca się nad klinowatą głową zdradziłaby moment, w którym samotnik dostał przebłysku zrozumienia. Ach tak! Chodziło o kolorowe światełka na cmentarzu. Na szczęście świat realny był na tyle uprzejmy by nie zdradzać go w tak oślepiająco oczywisty sposób. Drgnęła jedynie końcówka długiej kity. – Ach, takie jak w Kamiennych Pazurach, zgaduję. To definitywnie robota dwunogów, bez dwóch zdań. Pytanie tylko po co, te miejsca to magnes na duchy. – wzdrygnął się na samo wspomnienie zjaw. Żadna go jeszcze za łapę nie capnęła, ale wiedział, że tylko na to czekają.
– Chętnie. – przystał na propozycje, nie powstrzymując ciepłego uśmiechu cisnącego się na pysk; fakt, że na poprzednią wyprawę nie został zaproszony błyskawicznie odszedł w zapomnienie. Ale że kwestia istnienia kolorowych światełek zdążyła się w międzyczasie rozwiązać to dodał jeszcze asekuracyjnie. – Zobaczyć też te inne szpetne miejsca. Udowodnię ci, że nie są takie złe. – nie wierzył nadmiernie w ukryte piękno osiedla, szare betonowe budowle nie zachwycały, ale był skłonny podjąć się tego wyzwania. Tak dla zabawy.
Atmosfera niespodziewanie zgęstniała, za sprawą jednego pytania, na które normalnie Orion odpowiedziałby bez zająknięcia. Teraz jednak, wnioskując po mimice Kamienia, sytuacja była poważna, a oriental poświęcił te kilka uderzeń serca by się szczerze zastanowić. Lubił plotkować, lubił dzielić się z innymi ciekawymi historiami. Czy ogólnie był w stanie dochować tajemnicy? Raczej nie. A dla paru kotów, które mógł zliczyć na palcach jednej łapy? Mógł spróbować.
– Masz moje słowo. – zapewnił.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I on się uśmiechnął na zgodę. Nie wiedział, kiedy Orionowi będzie pasowało wspólne wyjście, ale... Kamień mógłby iść i w tej chwili. Nie trzymało go nic przed tym, by zrobić sobie moment wolnego od obowiązków i na parę dni znów zniknąć. Na dobrą sprawę, nikt - poza Bluszcz - by tego nie zauważył. Ale przyjemności później.
Chwilę jeszcze mierzył go spojrzeniem, po czym przysunął się odpowiedni blisko. Byli sami, ale... to nie szkodzi. To było zbyt ważne, żeby usłyszały to nawet ptaki.
- Nie znalazłem go - wymruczał cicho. - Ale Klan żyje wersją, że zmarł. To mój brat. Nie chcę, żeby ci idioci uważali go za zdrajcę i oszusta, który uciekł z Klanu bo tak. Powiedziałem im, że uratował życie moje i mojej siostry, ginąc w psiej paszczy. To ostatni zaszczyt, jaki mogłem mu dać. Jedyne, co sprawi że ktoś kogo kochałem, nie będzie uważany za kolejnego byle śmiecia. Nie chcę, by inni wiedzieli, że żyje. Rozumiesz?
Odsunął się minimalnie, tak by móc się spotkać z jego spojrzeniem. Głęboko, ostro patrzył się w jego ślepia, jakby na siłę starał się wyciągnąć od niego to porozumienie w tej sprawie. Bo to było ważne. Cholernie ważne!
- Nie obchodzi mnie, czy uznają mnie za oszusta. Gdzieś mam ich zdanie i to co myślą o mnie. Ich słowa są dla mnie warte tyle, co lisie łajno. Nie chcę, by mieszano patrzeli źle na niego. I w tym na moją siostrę, która świadomie potwierdziła moją wersję zdarzeń. Ufam ci - wraz z tym, znów zwiększył dystans między nimi. Tak, by Oriona nie zapeszyć. - Posługiwałem się pseudonimem. Askeladd. Zupełnie bezsensowne, jak imiona większości samotników. Moja terminatorka się tak do mnie zwraca.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy Kamień zmniejszył dzielący ich dystans, Orion odruchowo nachylił się nieco. Uderzenie serca później przypomniał sobie temat ich rozmowy, więc nastawił uszy, czekając na poufne informacje. I szczerze mówiąc, mógł spodziewać się takiego wstępu – jeśli rudy miałby do przekazania dobre wieści, raczej podzieliłby się nimi od razu. Zaskoczeniem okazały się dopiero kolejne słowa, a w miarę napływu informacji, w głowie Oriona piętrzyły się pytania. Wstrzymywał się jednak z zadawaniem ich, ponieważ liczył na to, że wyjaśnienie jeszcze przyjdzie. Albo że starczy połączyć parę kropek. Zmarszczył nieznacznie brwi podczas próby połączenia wspomnianych kropek, a następnie skinął lekko łbem na zgodę, pod naporem spojrzenia.
– Rozumiem. – nie rozumiał. A przynajmniej nie wszystko. Askeladd. Cynamonowy point pokusiłby się o stwierdzenie, że ten pseudonim brzmiał lepiej niż normalne imię, ale nie chciał wprost obrażać Kamienia, bo Kamień sam w sobie zły nie był, ale...
– Mm, bez sensu, ale przynajmniej oryginalne. – zauważył zamiast bardziej bezpośrednich stwierdzeń. – Ale czemu terminatorka się tak do ciebie zwraca? – przechylił lekko łeb w bok i zaraz rozwinął pytanie. – To dalej pseudonim czy nowe imię? Jak chcesz żebym ja się do ciebie zwracał? – to była najistotniejsza kwestia, chociaż (tak po prawdzie) imiona rzadko kiedy przydawały się w rozmowach. Chciał jednak wiedzieć, tak na zaś, bo ryży nie był Jodłą, z którą specjalnie nie współpracował w temacie jej imienia.
– Wspomniałeś o siostrze. – zaczął powoli. Chciał do tego wrócić, bo o ile matka ich więcej nie miała, to była jego szansa na dowiedzenie się co z Nurt. Bywała irytująca, a wszystkie słowne przepychanki z nią eskalowały do wielkich kłótni, ale point wciąż się łudził, że uda się z nią dogadać. Była zabawna. Szkoda, że wszystko traktowała jako poważny atak na swój honor. – Szukała go z tobą i zna prawdę, tak? – szukał potwierdzenia dla swojego rozumowania. Nie miał jeszcze planu jak pociągnąć dalej ten temat.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jakoś tak zostało. Spytała jak wolę i... wyszło tak - wzruszył barkami. Nie pamiętał. Nie pamiętał ani słowa z ich pierwszej rozmowy, więc zakładał, że nie było to niczym na tyle szczególnym, by gnieździło się w jego pamięci jako jakiś przełomowy moment w jego życiu. - Pseudonim. Nie mam imienia. Jeszcze nie.
Moment ciszy.
- Ale możesz mi tak mówić - mruknął pod nosem ze swego rodzaju niepewnością. Byłoby to czymś... innym. Czymś, co sprawiłoby że przy Orionie czułby się jeszcze trochę wolniej, niż jak czuł się do tej pory. I oczywiście, zależało mu na tym obrzydliwie bardzo. Nawet jakby miał to być tylko pseudonim, chciał by był noszony na języku przyjaciela. - Zna. Wie o wszystkim, wie jak to wyglądało. Co gorsza, cholera, ją zaczęło coś boleć w trakcie podróży. Minęło jej na szczęście, ale nieco mnie przeraża kruchość życia kotów. Z drugiej strony, gdyby inni byli jak ja, na świecie byłoby zbyt wiele niepotrzebnego zła.
Wzruszył ramionami. Nieśmiertelna Żubr? Brr, oby nigdy. Nie chciałby żyć w takim świecie za nic w swoim życiu.
- Czemu pytasz? - bo rudy nawet nie przypomniał sobie, aby dzielił się z nim wiedzą na temat tego kim jego siostra jest!
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I tak wyszło. Po prostu. W sumie to wciąż było tylko imię, więc nie był nawet zawiedziony brakiem głębszej historii za tym stojącej. Raczej brak takowej wziął za dowód, że cóż, rudy dalej był sobą. Zanotował tylko sobie z tyłu głowy jak się do niego zwracać i uśmiechnął nieznacznie. Askeladd. W porządku.
– Po prostu. Żeby wiedzieć na barkach ilu kotów spoczywa sekret. Jak wygląda sytuacja. – wyjaśnił wzruszając rzeczonymi barkami. I mógłby zostawić temat na tym stwierdzeniu, uznać za zakończony i nie wracać do niego. To by było bardzo w stylu Oriona, jednak w dziwnym przebłysku uznał, że Askeladd zasługuje na tę odrobinę szczerości, mimo że sam oriental nie zdążył jeszcze w stu procentach rozpracować zagadnienia. Westchnął lekko, na uderzenie serca czy dwa odwracając wzrok, nim ponownie skupił błękit spojrzenia na ryżej mordce. – Poza tym wierzę, że mogłem poznać twoją siostrę. Nie widziałem jej już dość... długo. Jeśli wyruszyła z tobą na poszukiwania to cóż, to chyba by nieco tłumaczyło. – zamilkł na dłuższy moment, wybijając nierówny rytm końcówką cynamonowej kity. Paradoks sytuacji był taki, że cynamon, gdy mówił szczerze, czuł się całkiem... nieszczerze. Jakby wszystkie jego słowa były zgrabnie utkanym kłamstwem bez krzty prawdy. Nie rozumiał dlaczego. – Wierzbowa Gałązka, taka znajoma z Klanu Wichru, akurat wracała do klanu tak hmmm... jak był jeszcze śnieg? W okolicach naszego ostatniego spotkania. Dowiedziałem się później, że udało jej się bezpiecznie wrócić, została przyjęta i inne takie. Wierzę, że to prawda, bo przekazał mi to mój znajomy, a nie patrol. No ale. Jakoś tak długo nie mogłem się z nią spotkać, nie myślałem o tym zbyt wiele, bo obowiązki, znajomi w klanie, nie wiadomo co, rozumiesz. Niedawno dowiedziałem się, że nie żyje. Od dłuższego czasu nawet. – wzdrygnął się. – Nie słyszałem od niej dość długo już. Od mikroba, Nurcika znaczy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego brew nieznacznie się podniosła, gdy ten wspomniał że mógł Nurt... znać. Nie miał nic przeciw temu, ale gdzieś w głębi serca wzbudziła się w nim pewna obawa. Od kiedy się znali? Co robili? Jak często się widywali? Co Nurt o nim myślała? Mieli jakieś plany? Czy się lubili? Oczywiście, jak bardzo nie było tak jego sprawą, jak bardzo lubił Oriona... wolałby, aby trzymał się z daleka od jego siostry. Bo gdyby się dowiedział, że jego przyjaciel choć raz dźwignął na nią łapę, że Nurt spadł z głowy jeden włos z winy pointa, najpewniej ich głęboka przyjaźń w momencie by zniknęła.
- Mikrob...? - skąd ten pseudonim się w ogóle wziął? - Wszystko u niej dobrze. Kończy chyba swój trening, skupia się raczej na obowiązkach. Ostatnio nie widuję, by ta się wybierała gdziekolwiek daleko. Jeśliby coś się jej stało, mógłbyś być pewien że powiedziałbym ci o tym od razu. A nawet gdybym nie powiedział, jestem pewien że zauważyłbyś, że coś jest ze mną nie tak.
Odparł zaraz, biorąc krótki oddech. Po Bagnie był przybity. Po Nurt najpewniej też by był. Być może zupełnie siadłoby mu na łeb.
- Mówiłeś wcześniej o tych śladach. Idziemy je zobaczyć? - ach, zwinna zmiana tematu! Tak, by nie skupiać się na tym, że mogłoby być mu smutno. Jak rudy był obojętny na wszystko, tak sprawy rodzeństwa go mogły przybić zupełnie. A tego, nie oszukujmy się, nie chciał.
✦ ✮ ✦
I'm alive but I'm D E A D
hear my voice up in your head
watch it fill you full of dread
TILL YOU GO POW
xx
LVL 5 45 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skinął tylko łbem, nie wyjaśniając genezy mikroba, gdyż (po pierwsze) wydawała mu się całkiem oczywista, a poza tym (po drugie) nie była najważniejszym elementem rozmowy w tym momencie. Był nieco rozczarowany, gdy okazało się, że najwyraźniej kolejny kot zaszył się w odmętach terenów swojego klanu z powodu treningu i zapomniał o całym zewnętrznym świecie. Znaczy się, wiadomo – lepsze to niż śmierć. Jednak wciąż z lekka uciążliwe, nie było co się oszukiwać.
– Ach, jasne. Możemy się tam przejść. – zgodził się, równie chętnie uciekając od poprzedniego tematu, chociaż raczej z innych względów niż rudy pręgus. – To chyba nawet nie tak daleko stąd w sumie. – dodał jeszcze, chociaż na ten krótki moment stracił zupełnie orientację w terenie i wyczucie wszelkiej odległości. Gdy jako tako wszystkie drzewa w okolicy przestały wyglądać tak samo, pokierował ich w stronę Kamiennych Pazurów, po drodze zahaczając o jakieś luźne tematy.

z.t x2
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zima zdecydowanie nie była jego ulubioną porą roku. Pomijając oczywisty mróz, szczególnie drażniący jego pysk przy wietrze, oraz zwyczajnie mniejszą ilość zwierzyny w porównaniu z tym, co było gdy pora była cieplejsza był... śnieg. Śnieg, który jak na złość przyklejał się mu do futra, robiąc grudy i tworząc na jego futrze jeszcze większy chaos, niż jak panował bez nich. Do tego, po prostu łatwiej było o chorobę, która - na boga - niech trzyma się od niego jak najdalej.
Pora roku jednak nie miała zamiaru powstrzymać go przed poznawaniem terenów. Choć miał wiele utrudnień, nadal chodził po okolicy i poznawał każdy jeden skrawek terenu z niemałą ekscytacją i ciekawością, bo w końcu - wszystko było nowe, obce i interesujące jak nie wiadomo co. Choć wciąż najciekawszym punktem ewentualnej podróży miały być Klany, tak Malinowe Krzewy również mu się podobały. Choć o tej porze były martwe i nudne, nadal było w nich coś, co przykuwało jego uwagę; choćby niedaleko od tego punktu stojąca wysoka budowla dwunożnych. Aż dziw, że te całe Klany są w jej okolicy i nie boją się ludzi, huh.

[BRZOZA!!!!!]
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co sprowadza Brzózkę poza granice klanu? Niestety nic przyjemnego, żadna chęć przygody. Nie jest na tropie kłopotów, a zaginionej przyjaciółki. Znaczy się... nie jest na jej tropie, a próbuje go złapać, ale zalegający wszędzie śnieg jej utrudnia wywęszenie jakichkolwiek śladów bytności Przepiórki. Przedziera się przez kolejne zaspy z zacięciem na mordce, chociaż gdzieś z tyłu głowy zagnieżdża się już myśl, że i z dzisiejszych poszukiwań wróci z pustymi łapami. Powoli odechciewa jej się w ogóle wracać do obozu, tak po prawdzie. Znajoma trasa staje się symbolem klęski, a w Brzózce przybiera na sile chęć chwycenia niezapominajek i wyruszenia o wiele dni wędrówki poza granice Wichru.
Wszystkie myśli uciekają rozproszone, gdy kotka dostrzega czarne futerko, tak wyraźnie kontrastujące z oślepiająco jasnym śniegiem, że nie sposób je ominąć. Nowy plan kiełkuje w szarej głowie, więc terminatorka nie myśli długo nim przybiera pozycję łowiecką i rusza pod wiatr w stronę nieznajomego. Ma nadzieję, że uda jej się podejść do niego bezszelestnie i w odpowiednim momencie wyskoczyć by powalić go na plecy. Niezależnie od powodzenia planu – czy to przygnieżdżając typa do ziemi, czy z pustymi łapami – próbuje wymusić informacje.
– Gdzie. Ona. Jest. – to nawet nie jest pytanie. Krótkie szare futro jeży się jej wzdłuż kręgosłupa.
[Obrazek: LjmRGjf.png]
LVL 6 75 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Być może usłyszał, że ktoś się zbliża. Śnieg zgrzyta, a do tego - sama nie była najjaśniejsza. Wpierw niespecjalnie się nią przejmował, co jak się okazało, mogło być jego zgubą! Ta bowiem wyskoczyła na niego nagle, bez większego powodu. Chociaż chciał zareagować i odskoczyć, to śnieg nie był po jego stronie, utrudniając mu zrobienie uniku. Runął więc na podłoże, odruchowo wypuszczając z płuc powietrze.
Szalona! Tylko tyle zdążył sobie pomyśleć, nim otworzył oczy, spotykając się z mało groźnym - jak na jego - pyskiem.
- Skąd mam wiedzieć o kim w ogóle mówisz? - sapnął, beznamiętnie wyciągając łapę w jej stronę, by ostrożnie odsunąć jej mordę na bok. Nie był w swoich ruchach agresywny... po co? W tych warunkach walka byłaby idiotyzmem. Śnieg na jego futrze utrudniłby mu skutecznie bicie się. Raczej. Nie był pewien, ale wolał nie ryzykować. - Kimkolwiek jest, jak poszła niedawno to może ją znajdziesz. Znajdziemy, jak tak bardzo potrzebujesz mojej pomocy, że aż na mnie skaczesz... Gh, mogłaś spytać, po prostu bym ci pomógł...
To dodał marszcząc brwi. Teraz w całości wyglądał jak bałwan, bo i na brzuchu, i na grzbiecie miał śnieg. Coolera.
- Zejdziesz? - to dodał ciut głośniej, pewniej. Niby pytanie, ale w jasnym rozkazie, inaczej przestałby być taki delikatny. Co jak co, jeśli miał mieć kontakt z innym, nie w chwili gdy odmarzał mu grzbiet.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ogólny efekt końcowy: rozczarowujący. Typ nie wie o kogo chodzi, nie jest przerażony i ogólnie sytuacja przebiega totalnie nie tak jak Brzózka ją sobie wyobraziła. Chociaż nie żeby wiązała większe nadzieje z tym planem od samego początku.
– E, warto było spróbować. – kwituje całą sytuację, darując sobie jakiekokwiej przeprosiny i schodzi z nieznajomego. Otrzepuje krótką sierść, bo jakkolwiek na niej nie zalega żaden śnieg tak osobnik przed nią jest wyraźnie przyprószony i do szarej przykleja się wrażenie, że to i jej problem. Prostuje się by zmierzyć typa spojrzeniem i raz jeszcze wraca do tematu. – Ale jakbyś miał coś na sumieniu to byś się mocno zestrachał w tym momencie. – oświadcza z niezachwianą pewnością.
[Obrazek: LjmRGjf.png]
LVL 6 75 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Prychnął jedynie cicho - jedyna reakcja na jaką mógł sobie pozwolić, gdy został uwolniony spod jej ciężaru. Nieme "no wreszcie", które było pomieszane z podirytowaną świadomością, że ta w odróżnieniu od niego... nie ma wplątanego śniegu w sierść. I w jego wypadku, po podniesieniu się, nie było tragedii, aczkolwiek - rzecz jasna - był oburzony i tak. Bo mogło być gorzej, a to wystarczy, by był niezadowolony.
- Wydaje mi się, że byle tchórz by się wystraszył, gdyby obcy kot na niego wyskoczył i chciał jakichś informacji... Skąd w ogóle takie metody? Strachem weźmiesz od innych mniej, niż jak normalną rozmową - burknął, marszcząc brwi. - Chyba, że ktoś leci w głupa, wtedy możesz go nastraszyć. Ale od razu?...
Tu cmoknął cicho. Chociaż sam od nikogo nie wyciągał informacji w taki sposób... no, chyba lepiej dać jej znać, że to zła taktyka.
- Kogo szukasz - pociągnął zaraz. Nie było to nawet pytaniem, a bardziej stwierdzeniem, miała mu wprost powiedzieć o co chodzi i czemu w ogóle się tak zachowała.
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
1
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości