Logo Artemidy
Jagodowy Zagajnik
Kolejny triumf po jej stronie. Klan Gromu powinien żałować straty tak dobrej myśliwej. Z Dzięciołem w pysku, zaczęła powoli kierować się w dół drzewa, na ziemię. Trzymała się kory dość mocno, żeby przypadkiem nie spaść. Jeśli bezpiecznie dotrze na ziemię, miała zwierzyny aż tyle, żeby móc na spokojnie zakończyć łów.

//Nie wiem czy mogę już dać zt ale zt??
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Klan Cienia miał to do siebie, że wystarczyło tam wrócić po dalekiej wyprawie i już się chciało znów opuścić jego granice. Nic więc dziwnego, że Ciernisty Gąszcz całkiem niedługo również wybrała się na spacer trochę dłuższy – na takich było spokojnie, dało się normalnie pomyśleć, nie znajdywały się żadne kocięta zafascynowane lecznicą czy ranne koty, które skończyły w ten sposób jedynie z własnej winy, a teraz domagały się leczenia.
W skrócie, można było zapomnieć o wszystkim, co się działo w Obozie, szczególnie, że teraz był to pokaz głupoty jeszcze mocniejszy niż zazwyczaj. Jej własna opinia była taka, że Psia Gwiazda nie wyglądał, jakby miał pożyć jeszcze zbyt długo – a bez niego mogło być przynajmniej nieco lepiej. Na razie jednak to wszystko znalazło się poza wzrokiem medyczki, a przez to dotyczyło ją jakby mniej, więc mogła po prostu przechadzać się po lesie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sol znowu się kręcił w pobliżu terenów Cienia.
Drgnął ogonem, kiedy zobaczył szylkretkę z tego Klanu. Podszedł pod granicę, z uśmiechem na pysku. Wypachniony kwiatami, ładnie ułożony. Teraz to nie wiedział kto w Klanie był, a kto nie był jego "dzieckiem".
Czuł pewną złość na Szyszkę. Dlaczego go w to wpakował?
- Dzień dobry!
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Samotnicy zajmowali dość dziwne miejsce w opiniach Gąszcz. Z jednej strony nie była im wroga, nie należała do kotów, które interesowałoby szczególnie przeganianie takich, ale z drugiej – wydawali się jakby wręcz nie istnieć. Bo czym było życie poza klanowymi strukturami? Nie było w nim nic z tego, do czego dążyła przez całe życie, jaki mogło naprawdę sens mieć to, co robili?
- Nie wiem czy w tych okolicach są jakieś dobre dni. A co cię tu sprowadza? – Mówiła spokojnie, przyglądając się nieznajomemu. Może tylko przechodził, tak bez celu. Ale czy naprawdę ktokolwiek to robił? Czy każdy nie musiał mieć jakichś powodów, żeby się gdzieś pojawić, nawet takich bardzo prostych?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Jakiś czas temu już się tutaj kręcę. Wróciłem na rodzime tereny - odparł, uśmiechając się do kotki. Wziął głęboki wdech, czując... zapach Klanu Cienia i zioła. No proszę... Otrzepał futro i skupił się na swojej rozmówczyni.
- Jesteś z Klanu Cienia, prawda? Znasz Sosnową Szyszkę?
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Naprawdę długo musiało go tu nie być, jeśli pytał o Szyszkę dopiero teraz. Inaczej pewnie już dawno by się dowiedział, że jej matka zniknął stąd już dawno temu. Zmarszczyła nos, zdziwiona pytaniem akurat o to.
- Znam. Czemu cię interesuje? – Spytała, przyglądając się uważnie kocurowi. Właściwie, nie czuła, żeby musiała przed nim jakoś specjalnie ukrywać informacje – głównie dlatego, że przecież właściwie żadnych nie miała, jeśli Sosnowa Szyszka jeszcze żył, to w tym momencie mógł być dosłownie gdziekolwiek. Jednak skoro już ktoś przybył w te rejony specjalnie, by się czegoś o nim dowiedzieć, może jednak była przynajmniej minimalnie ciekawa, o co w tej całej sprawie chodziło.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czemu go to interesowało...?
Bo chciał poznać Szyszki kocięta, dlatego. Nawet, jeśli nie były jego własne, ale na pewno dzieci Szyszki mogły lepiej wiedzieć, dlaczego tak... wyszyło. Skąd pojawił się w głowie pomysł, żeby akurat jego postawić jako ojca. Ugh.
- Byliśmy znajomymi - odparł, spokojnym tonem głosu. Milczał przez moment, dokładnie obserwując kotkę przed sobą. Czuł się źle. - ...i dość niedawno usłyszałem, że Szyszka miał kocięta.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niedawno się o tym dowiedział? To też było ciekawe, czyli musiał rozmawiać pewnie z kimś klanu, bo kto inny miałby mu opowiadać o czymś takim? Chociaż wtedy wciąż dziwne pozostawały dwie sprawy. Po pierwsze to, że ktoś uznał to za ważny temat do poruszenia, podczas gdy w Cieniu, i z samym Szyszką działo się potem jeszcze wiele. Jak i to, że najwyraźniej nawet te informacje przekazał w sposób wyraźnie wybrakowany. Sama póki co nie czuła potrzeby, by ukrywać przed nim akurat tego. Bo jakie to miało znaczenie w tym momencie?
- Miał kocięta, ale to było dawno. I długo już nie ma go w klanie. – Niestety dla samotnika, jeśli chciał z tym cokolwiek zrobić, to trzeba było się tym zainteresować jakieś trzydzieści księżyców wcześniej, a nie teraz.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drgnął uchem na słowa kotki, po czym wziął głęboki wdech. Nie ma co się ukrywać, nie.
Był tym zmęczony.
- A co z kociętami? Pewnie już są dorosłe - mruknął, po czym spojrzał spokojnym wzrokiem na kotkę. - Chciałbym je poznać. Szyszka naopowiadał im... głupot. Że jestem ich ojcem, gdzie nigdy go nie dotknąłem. Nie rozumiem, dlaczego tak zrobił, ale chciałbym im to powiedzieć sam - odparł.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wszystko stawało się coraz dziwniejsze. Jeśli ten samotnik mówił prawdę, dlaczego Szyszka kłamał o tym kim był ich ojciec? Jeśli nie i naprawdę powstała przez kocura, który był teraz przed nią to po co o tym mówił? Mógłby po prostu nie wracać w te okolice i nikt by nawet o nim nie pomyślał. Ale właściwie co to zmieniało? Nigdy nie poszukiwała swojego ojca. Nawet jeśli nie tym konkretnym, to był jakimś kotem spoza klanu, który nie towarzyszył jej w całym dotychczasowym życiu, dlaczego miałby ją obchodzić?
Czy powinna mu o tym mówić? Właściwie nie widziała powodów by nie. Dowie się czego chciał i będzie mógł sobie stąd iść, zajmować się dalej swoimi sprawami.
- Szyszka był moją matką. Ojca nigdy nie miałam i dalej nie mam – niezależnie od tego, czy ty nim jesteś. – Proszę bardzo, czy to chciał usłyszeć? Przyjrzała mu się uważnie, na wypadek, gdyby taka informacja tez wywołała jakąś niespodziewaną reakcję.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Widział, jak medyczka mieli informacje, które jej podał. Nie chciał, jej przytłaczać, ale... wolał być szczery. Drgnął delikatnie uchem, aż w końcu...
- oh - odparł.
Przez chwilę milczał, nie wiedząc co powiedzieć. Miał przed sobą dziecko Szyszki a teraz...
- Czy twoje rodzeństwo jest jeszcze w Klanie? - zapytał.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy powinna mu mówić także o nich? Właściwie, nie myślała o tym, żeby opowiadać o tym spotkaniu Jaskółce. Bo po co miałaby jej mówić, że poznała kota, który nie jest ich ojcem? Brzmiało jak coś, co działo się każdego dnia. Machnęła ogonem, nim ostatecznie zdecydowała się odpowiedzieć.
- Jest moja siostra, Barwnoskrzydła. Niedawno był jeszcze Dryfujący Liść, ale ostatnio go nie widziałam. Reszta już dawno gdzieś znikła. – I tak nie pamiętała, kiedy w ogóle ostatnio rozmawiała Z bratem, więc to, że gdzieś sobie poszedł, niezbyt ją interesowało. A nawet gdyby, to co by miała mu powiedzieć? „Zostań w klanie Cienia, to takie wspaniałe miejsce”? Jeśli uznał, że się poddaje i gdzieś indziej będzie mu lepiej, to był to jego wybór. A jeśli coś go zjadło, to też nie miała na to większego wpływu.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przekręcił łbem na słowa Ciernistego Gąszczu i wziął głęboki wdech. Dryfujący Liść. Rozmawiał z nim. Skinął po zamyśleniu łbem i wziął głębszy wdech.
- Przykro mi - odparł, bo... bo nie wiedział też, co miał dokładnie powiedzieć. Nie był jej ojcem, tylko to chciał, aby zakodowała. - Tylko tyle chciałem powiedzieć, szczerze. Chciałem spotkać dzieci Sosnowej Szyszki i powiedzieć im, że to nie ja jestem waszym ojcem. Przykro mi, że Szyszka was okłamał, ale tak było... Mam nadzieję, że kiedyś się dowiecie - odparł.
To nie były jego dzieci. Nie potrzebował na głowie złych dorosłych. To nie dla niego.
- Przekaż to Barwnoskrzydłej albo i nie. Zrób jak uważasz - dodał, kiwając jej łbem i uciekł gdzieś w głębie lasu. To nie był jego problem. Zrobił co chciał zrobić. Teraz jedynie czuł złość na wojownika Cienia.

zt
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była to dziwna rozmowa, na pewno nie taka jakiej spodziewała się Ciernisty Gąszcz wychodząc na spacer. Jednocześnie niby dowiedziała się czegoś, co można by uznać za bardzo ważne, jak i czuła się, jakby nie zmieniło to zupełnie nic w jej życiu. Bo co niby miała z tym dalej zrobić? Sola do klanu Cienia zapraszać nie zamierzała (i była to ta lepsza dla niego opcja), spotykać się więcej z tym kocurem też nie miała po co. Może tak naprawdę on tego wszystkiego potrzebował bardziej od niej samej. Czy Jaskółka tego potrzebowała? Co do tego medyczka nie była pewna. Może rzeczywiście opowie o tym siostrze, jeśli nadarzy się do tego okazja – jednak zwykle miały tysiąc ważniejszych spraw, o których powinny rozmawiać.
- Żegnaj. – I to tyle, odeszła od swojego nie ojca, tak jak od wszystkich innych nie ojców, z jakimi rozmawiała przez całe swoje życie.

// zt
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nagie gałęzie ciemnych drzew trzeszczały złowrogo pod naporem porywów wieczornego wiatru, gdy biała jak duch sylwetka przemykała powoli między czarnymi pniami. Niebo zasnuwały ciemne chmury, zza których wychylały się ostatnie promienie zachodzącego słońca. Było zimno.
Śnieg trzeszczał pod jej łapami, gdy szła przed siebie, krok za krokiem. Wypatrywała zwierzyny, ale jej wzrok zdawał się lekko zamyślony, nieobecny, choć nie stracił nic ze swojej lodowatej dumy. Balladyna nie wiedziała który już dzień jest w swojej wędrówce. Czas i zdarzenia zaczynały się lekko zacierać w jej pamięci, tworząc niewyraźne majaki. Z jej pyska unosiły się kłęby pary, tworząc w powietrzu niewielkie obłoczki. Zastanawiała się, gdzie właściwie dotarła, poza tym, że w okolice gdzie mieszka sporo kotów. Przystanęła przy ogołoconych gałązkach malinowych krzewów, i spojrzała w niebo. Promienie słońca barwiły jej futro szkarłatem, już nie pierwszy raz. Zmrużyła bladoróżowe ślepia. Powinna zacząć szukać sobie schronienia.

Connor/

✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije
Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
LVL 4 260 / 300
MedLVL 3 24 / 400
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości