Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Zmarszczyła pysk, patrząc, jak tchórzliwy kocur zaczyna się wycofywać, po czym wzruszyła barkami. Niech se idzie, jak mu się nudzi, ona to nie zamierzała zbytnio się bawić w jakieś zatrzymywanie go tutaj. Sama miała dużo do roboty, musiała nanieść sobie więcej mchu do legowiska i się wyspać, bo tereny same się nie przepatrolują, a nikogo do pomocy nie miała. Z samego ranka czekało ją polowanie i przejście wszystkich granic, jak już zapelni swój bebech żarciem. Kodeks już jej nie obowiązywał, więc miała go gdzieś. Zamierzała jeść wtedy, kiedy tylko chciała. Tak samo mogła zabijać kogo się jej żywnie podobało.
Upewniła się, że żółtodziób sobie poszedł, po czym odwróciła się i ruszyła w kierunku własnego legowiska. Nadszedł czas na sen.
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Najedzona, po udanym polowaniu, wypoczęta, bo potem zdążyła się wyspać, lazła brzegiem rzeki, trzymając się cienia drzew. Nienawidziła otwartych przestrzeni, nie mogłaby przebywać blisko nich. Nigdy. Nie wiedziała nawet, jak się ta rzeka nazywa, ale miała to gdzieś. Wiedziała, że od drugiej strony śmierdziało gromiakami, ale nie zapuszczali się na jej tereny. Gdyby spróbowali, oberwaliby po pysku. I to mocno.
Ostatnio uznawała, że jej tereny obejmują jednak brzeg tamtej rzeki. Gdzieś miała, że wcześniej oznaczała je do skał, teraz sikała i po brzegu nieznanego koryta. Skoro mogła robić to, co chciała, to właśnie to robiła.
Minęła Śliskie Skałki, przy których jakiś czas temu pokonała kuzynkę, zmuszając ją do tego, żeby uciekała przez wodę. Była żałosna. Miał to po ojcu. Po matce zresztą też. A teraz jeszcze ją prowokowała. Puchacza i Bóbr lubiła najbardziej, ale ta ostatnia zaczęła się zadawać z rzecznym ścierwem. Uczyła się pływać, tak, jak jej ojciec uczył innych łowić ryby. Ryby były dla rzeczniaków. Nie dla prawdziwych kotów z Klanu Cienia. Zmarszczyła pysk, zastanawiające się, czy kuzynka powinna dołączyć do listy, którą powtarzała sobie, wymawiając w myślach jedno imię przy każdym kroku. Bezsenna Noc. Wiewiórczy Ogon. Górska Łapa, Łosia Łapa, Mrówczy Kopiec, Drapiące Gardło... imion było dużo, a każde z nich oznaczało tylko jeden los jego właściciela w momencie, w którym ten natrafi na Ryk.
Rozglądałem się powoli za nową kryjówką dla siebie, dlatego też często bywałem przy Łanie Rzepaku. Może nie była to idealna siedziba, jednak zawsze mocno zmniejszało się prawdopodobieństwo, że zostanę znaleziony. Tym razem ponownie bardzo się zbliżyłem do klanów, podchodząc do lasu za Szorstkimi Skałami, rozglądając się po całkiem porządnym terenie. Mimo że las był całkiem przyjemny do mieszkania, niepokoiła mnie bliskość klanów, które nadal mogą mnie tropić. Pomimo upływu dużej ilości księżyców, ta myśl nadal mnie nękała od czasu do czasu, sprawiając, że nie mogłem czuć się bezpiecznie na osiedlu i poszukiwałem nowych miejsc, które mogłyby mi posłużyć za siedzibę, co nie było dość prostym zadaniem. Prawdopodobnie nad Topiołkami było sporo samotników ze względu na Krzywuchę, która tam zamieszkiwała, Łan Rzepaku był blisko i w razie czego mógłbym się tam wybrać, jednak... Bliskość klanów. Z drugiej strony, było Siedlisko Koni, miejsce bezpieczne i w miarę spokojne, nawet pomimo obecności ogromnych zwierząt.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Masywna kotka o długich atletycznych łapach, długim ogonie oraz o średnich uszkach. Jej sierść jest krótka o maści srebrzystej w czarne, klasyczne pręgi.
Pyszczek ma po tacie czyli średniej długości zakończony różowym noskiem. Oczy ma po matce. Są one koloru jasno zielonego. Uszka ma zakończone drobnymi wręcz niezauważalnymi łatkami są one koloru czarnego tak samo jak pręgi. Po mimo swej masywnej budowy jest bardzo zgrabna.
Cóż... charakter Srebrnej zmienił się na gorszy. Stała się z miłej kocicy oschłą, zimną i sztywną niczym słup lodu. Przyjemna jest tylko dla kotów, które zna. Nie cierpi kociąt, starszyzny, a także znienawidziła koty swojego klanu. Czuje do nich ogromny żal, a z drugiej strony śmieszy ją to, że są takie naiwne. Tylko za pojedynczymi przypadkami przepada i jest to głównie paczka, którą poznała jeszcze będąc kociakiem lub terminatorem. Do innych jest zimna, oschła oraz czasami chamska. Zdarza się jej być także porywczą. Zawsze mówi to co w danej chwili myśli. Plusem jest to, że jest szczera. Coś jej nie pasuje? Nie licz na jej przyjaźń. Uważa, że jej własny klan, na czele z Błękitną Tonią i Sasankową łapą, nie dorasta jej do pięt. Ciągle jest poważna, prawie w ogóle się nie uśmiecha. Non stop jest znudzona więc jej wyraz pyska wygląda bardzo ponuro. Potrafi doskonale pyskować i ma swoje nie znośne humorki. Stała się taka z powodu smutku, który dręczy ją w środku, najgorsze jest to, że sama Srebrna nie wie skąd się on bierze. Jak nie masz konkretnego powodu lepiej się do niej nie zbliżać nigdy nie wiadomo jaki ma w danym momencie nastrój. Jeśli podczas rozmowy coś się jej nie podoba potrafi zmienić swój nastrój w mgnieniu oka. Radzę również przy niej uważać na słowa. Co dziwne potrafi uśmiechnąć się i być w miarę miła do kocurów. Kotek nie cierpi. Zdarzają się jednak i takie kocury, że i do nich jest wiecznie burcząca.
Jak to miałam w zwyczaju po wykonaniu obowiązków wyszłam pobiegać po terenach, ale nie tylko ponieważ moje łapy zaniosły mnie aż na Ziemie Niczyje. Biegłam przez las w stronę Lasu za szorstkimi skałami. Gdy dotarłam a na miejsce postanowiłam przystanąć i powęszyć czy w okolicy nie ma przypadkiem czegoś niepokojącego. Musiałam zachować czujność ponieważ są to jednak ziemie na których bardzo często można spotka samotników. Wyczuliłam wszystkie zmysły po czym podnoszącą głowę do góry wciągnęłam powietrze w płuca. Wyczułam psa jednak był to zwietrzały zapach, dodatkowo wpadła jeszcze jedna bardzo interesująca woń.... kot. Była ona świeża więc musiałam się pilnować. Wyostrzyłam słuch i zaczęłam się rozglądać dookoła czy nie ma przypadkiem kogoś w pobliżu. Nagle coś zaszeleściło za moimi plecami. Odwróciłam się gwałtownie i zaczęłam iść w stronę źródła dźwięku przyczajona i przygotowana na ewentualny atak. Weszłam w krzaki, a po ich drugiej stronie ukazał mi się czarno-biały kocur, który był najwyraźniej czymś zajęty. Moje futro na grzbiecie zjerzyło się jednak postanowiłam, że będę spokojna gdyż jak się w końcu okazuje nie jestem na swoim terenie więc to ja tu jestem wróg, a nie on. Wbiłam zielone spojrzenie w kocura po czym cały czas utrzymując czujność powiedziałam.
- Ekhem... jestem Srebrzysta łuna, a ty? - w moim głosie można było usłyszeć nutkę podejrzenia, ale jak to zwykle u mnie bywało przeważała obojętność zmieszana z chłodem. Postanowiłam, że nie będę siadać dopóki kocur nie wykaże oznak tego, że nie stanowi zagrożenia. Przyglądałam mu się gotowa na każdą okoliczność jednak fajnie byłoby gdyby był pozytywnie nastawiony w końcu co jak co, ale posiadanie sojusznika w gronie samotników może się przydać.
Pozostawałem czujny podczas obserwacji okolicy, dlatego nie umknął mi żaden szelest liści, który wywołała srebrzysta kotka. Gdy tylko wyłoniła się z ukrycia, skierowałem na nią wzrok swoich ślepi, na początku wyrażających zdziwienie, a następnie nieufność, przy której zmrużyłem ślepia w oczekiwaniu na pierwsze słowa. Moje mięśnie pozostawały napięte, a łapy lekko rozszerzone, gdyby przypadkiem kocicy zapragnęło się mnie zaatakować. Dodatkowo, do mojego nosa dotarła woń Klanu Gromu, którą niedawno czułem w okolicach ogrodów ludzi, gdzie rośnie niezwykle przyjemna w zapachu, narkotyzująca roślina.
- Och, witaj Srebrzysta Łuno. Nazywam się Kolec, mam nadzieję, że nie wszedłem na tereny żadnego klanu. Nie chcę mieć kłopotów... - przedstawiłem się zmyślonym imieniem, delikatnie pochylając łeb w geście szacunku, jednak chwilę później prostując się i unosząc nonszalancko ogon, przekrzywiając końcówkę do boku i lustrując kocicę zaciekawionym spojrzeniem. Czyżby jej się nie podobało w klanie? Może szukała wrażeń na terenach niczyich?
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Masywna kotka o długich atletycznych łapach, długim ogonie oraz o średnich uszkach. Jej sierść jest krótka o maści srebrzystej w czarne, klasyczne pręgi.
Pyszczek ma po tacie czyli średniej długości zakończony różowym noskiem. Oczy ma po matce. Są one koloru jasno zielonego. Uszka ma zakończone drobnymi wręcz niezauważalnymi łatkami są one koloru czarnego tak samo jak pręgi. Po mimo swej masywnej budowy jest bardzo zgrabna.
Cóż... charakter Srebrnej zmienił się na gorszy. Stała się z miłej kocicy oschłą, zimną i sztywną niczym słup lodu. Przyjemna jest tylko dla kotów, które zna. Nie cierpi kociąt, starszyzny, a także znienawidziła koty swojego klanu. Czuje do nich ogromny żal, a z drugiej strony śmieszy ją to, że są takie naiwne. Tylko za pojedynczymi przypadkami przepada i jest to głównie paczka, którą poznała jeszcze będąc kociakiem lub terminatorem. Do innych jest zimna, oschła oraz czasami chamska. Zdarza się jej być także porywczą. Zawsze mówi to co w danej chwili myśli. Plusem jest to, że jest szczera. Coś jej nie pasuje? Nie licz na jej przyjaźń. Uważa, że jej własny klan, na czele z Błękitną Tonią i Sasankową łapą, nie dorasta jej do pięt. Ciągle jest poważna, prawie w ogóle się nie uśmiecha. Non stop jest znudzona więc jej wyraz pyska wygląda bardzo ponuro. Potrafi doskonale pyskować i ma swoje nie znośne humorki. Stała się taka z powodu smutku, który dręczy ją w środku, najgorsze jest to, że sama Srebrna nie wie skąd się on bierze. Jak nie masz konkretnego powodu lepiej się do niej nie zbliżać nigdy nie wiadomo jaki ma w danym momencie nastrój. Jeśli podczas rozmowy coś się jej nie podoba potrafi zmienić swój nastrój w mgnieniu oka. Radzę również przy niej uważać na słowa. Co dziwne potrafi uśmiechnąć się i być w miarę miła do kocurów. Kotek nie cierpi. Zdarzają się jednak i takie kocury, że i do nich jest wiecznie burcząca.
Cóż, kocur na samym początku wyglądał na gotowego na mój atak jednak ja nie chciałam kłopotów zwłaszcza, że był na swoim.
- Kolec, tak? Nie jestem wrogo nastawiona wręcz przeciwnie. Chociaż gdyby tak zachciało ci się przekroczyć granicę to byłoby dla ciebie nie ciekawie. - powiedziałam obojętnie mierząc kocura zielonym spojrzeniem. Zdziwił mnie fakt jak bardzo wyglądał na zainteresowanego. Postanowiłam, że w sumie mogę trochę odpuścić. Przysiadłam na tylnich łapach pozostawiając lekką czujność. Samotnicy bywają bardzo nieobliczalni więc ostrożności nigdy nie za wiele.
- Co robisz jeśli mogę zapytać? - rzuciłam byle jakim pytaniem tylko po to by rozmowa jakoś się rozwinęła. Może jest miły? Kto wie? Nie należy nastawiać się negatywnie.
- Uf, całe szczęście. Już się bałem, że jesteś z tych klanowych kotów, które przeganiają wszystko, co się rusza. Ale widocznie się myliłem i jesteś... Dużo lepsza od nich - powiedziałem, chwilę się wahając podczas swojej wypowiedzi, a przy chwili ciszy podniosłem wzrok na ślepia kotki i złapałem głęboki kontakt wzrokowy, przymykając przy tym powieki. W moim oczach tańczyły iskierki radości oraz ciekawości, która odnosiła się do nowo spotkanej kotki. Podszedłem nieco bliżej, siadając naprzeciwko niej i na razie odmawiając sobie zażyłości, także pozostając czujnym i ostrożnym, a przynajmniej na takiego wyglądałem.
- Ja? Zwiedzam. Świat jest za mały, by siedzieć w jednym miejscu, szczególnie gdy się nie ma żadnych zobowiązań. Chociaż patrząc na ciebie myślę, że zdołałbym posiedzieć w pobliżu dłużej - odpowiedziałem na jej pytanie, a mój pysk rozciągnął się w uśmiechu, który miał nieco szarmanckie zabarwienie. Ciekaw byłem, jak kotka zareaguje na moje słowa, a prawdopodobnie zdołałbym jej uciec, gdyby istniała taka potrzeba. Nie chciałem sobie robić kłopotu.
- A ty? Co panienkę woła na tereny samotników?
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Masywna kotka o długich atletycznych łapach, długim ogonie oraz o średnich uszkach. Jej sierść jest krótka o maści srebrzystej w czarne, klasyczne pręgi.
Pyszczek ma po tacie czyli średniej długości zakończony różowym noskiem. Oczy ma po matce. Są one koloru jasno zielonego. Uszka ma zakończone drobnymi wręcz niezauważalnymi łatkami są one koloru czarnego tak samo jak pręgi. Po mimo swej masywnej budowy jest bardzo zgrabna.
Cóż... charakter Srebrnej zmienił się na gorszy. Stała się z miłej kocicy oschłą, zimną i sztywną niczym słup lodu. Przyjemna jest tylko dla kotów, które zna. Nie cierpi kociąt, starszyzny, a także znienawidziła koty swojego klanu. Czuje do nich ogromny żal, a z drugiej strony śmieszy ją to, że są takie naiwne. Tylko za pojedynczymi przypadkami przepada i jest to głównie paczka, którą poznała jeszcze będąc kociakiem lub terminatorem. Do innych jest zimna, oschła oraz czasami chamska. Zdarza się jej być także porywczą. Zawsze mówi to co w danej chwili myśli. Plusem jest to, że jest szczera. Coś jej nie pasuje? Nie licz na jej przyjaźń. Uważa, że jej własny klan, na czele z Błękitną Tonią i Sasankową łapą, nie dorasta jej do pięt. Ciągle jest poważna, prawie w ogóle się nie uśmiecha. Non stop jest znudzona więc jej wyraz pyska wygląda bardzo ponuro. Potrafi doskonale pyskować i ma swoje nie znośne humorki. Stała się taka z powodu smutku, który dręczy ją w środku, najgorsze jest to, że sama Srebrna nie wie skąd się on bierze. Jak nie masz konkretnego powodu lepiej się do niej nie zbliżać nigdy nie wiadomo jaki ma w danym momencie nastrój. Jeśli podczas rozmowy coś się jej nie podoba potrafi zmienić swój nastrój w mgnieniu oka. Radzę również przy niej uważać na słowa. Co dziwne potrafi uśmiechnąć się i być w miarę miła do kocurów. Kotek nie cierpi. Zdarzają się jednak i takie kocury, że i do nich jest wiecznie burcząca.
Nie jestem na swoich terenach więc nie ma potrzeby przeganiać kogoś kto nie robi nic złego. Gdy kocur złapał kontakt wzrokowy ja pod jego ciężkim spojrzeniem jedynie się znudziłam w myślach i oczywistym było, że nie widać tego po mnie. Przysuwa się bliżej więc trzeba zareagować. Wyciągnęłam przed siebie łapę tuż przed nos kocura i miauknęłam chłodno.
- Proszę byś zachował mą strefę prywatną, która równa się długość mojej łapy. - a że jest ona długa oznacza, że wystarczająco daleko. Dodałam w myślach mierząc czarno-białego poważnym wzrokiem. Błysk w jego oczach sugerował mi zainteresowanie natomiast jakie? Nie mogłam tego jeszcze wywnioskować jednak mam tylko nadzieję, że nic złego. Zastrzygłam uszami w stronę ptaków, które poderwały się nieopodal do lotu i rzuciłam w ich stronę krótkie spojrzenie, które zaraz wróciło na rozmówcę z którego ust wyfrunęło pytanie.
- Wyszłam pobiegać trochę dalej niż na terenach. W końcu trzeba też czasem zerknąć czy na zewnątrz wszytko w porządku. - odpowiedziałam obojętnie, a końcówka mojego ogona drgnęła lekko oznaczając, że nadal utrzymuję czujność. Nie wiem czy byłabym w stanie wygrać z tym kocurem jednak patrząc na jego podejście chyba obejdzie się bez walki. Z resztą, kto to wie?
- W porządku. Jeśli nie chcesz, nie będę jej naruszał - odpowiedziałem, po czym usiadłem w odpowiedniej odległości od kotki, która wynosiła dokładnie wyciągnięcie jej łapy. Również skierowałem wzrok w kierunku odlatujących ptaków, jeszcze przez moment spoglądając tam, gdzie zniknęły, po czym powróciłem myślami i spojrzeniem do kocicy. Była ona ładna, o niezwykłej, rzadko spotykanej urodzie. I zdecydowanie była ładniejsza od Mrok, którą niegdyś napotkałem na swojej drodze. Jednak wydawała mi się nieprzystępna, dlatego też musiałem działać rozważnie, by jej wobec siebie nie zrazić.
- Tak? Myślałem, że klanowe koty niezbyt często wychodzą na zewnątrz. Szczególnie nie po to, by zobaczyć, czy wszystko w porządku - powiedziałem z lekkim śmiechem, jednocześnie poszerzając swój uśmiech po uciszeniu się. Zmrużyłem oczy, obserwując kocicę ciepłym spojrzeniem i skupiając się głównie na jej pysku, chociaż mogła zauważyć, że parę razy przebiegłem dyskretnie wzrokiem po jej sylwetce. Był to sygnał, że spodobała mi się, jednak dopóki ona nie wyrazi aprobaty, nie zamierzałem jej dotykać. Dość mam już problemów z kocicami, które uznają wszystkie stosunki za gwałt.
- Jesteś tą... Wojowniczką, prawda? Jakie to jest życie?
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Masywna kotka o długich atletycznych łapach, długim ogonie oraz o średnich uszkach. Jej sierść jest krótka o maści srebrzystej w czarne, klasyczne pręgi.
Pyszczek ma po tacie czyli średniej długości zakończony różowym noskiem. Oczy ma po matce. Są one koloru jasno zielonego. Uszka ma zakończone drobnymi wręcz niezauważalnymi łatkami są one koloru czarnego tak samo jak pręgi. Po mimo swej masywnej budowy jest bardzo zgrabna.
Cóż... charakter Srebrnej zmienił się na gorszy. Stała się z miłej kocicy oschłą, zimną i sztywną niczym słup lodu. Przyjemna jest tylko dla kotów, które zna. Nie cierpi kociąt, starszyzny, a także znienawidziła koty swojego klanu. Czuje do nich ogromny żal, a z drugiej strony śmieszy ją to, że są takie naiwne. Tylko za pojedynczymi przypadkami przepada i jest to głównie paczka, którą poznała jeszcze będąc kociakiem lub terminatorem. Do innych jest zimna, oschła oraz czasami chamska. Zdarza się jej być także porywczą. Zawsze mówi to co w danej chwili myśli. Plusem jest to, że jest szczera. Coś jej nie pasuje? Nie licz na jej przyjaźń. Uważa, że jej własny klan, na czele z Błękitną Tonią i Sasankową łapą, nie dorasta jej do pięt. Ciągle jest poważna, prawie w ogóle się nie uśmiecha. Non stop jest znudzona więc jej wyraz pyska wygląda bardzo ponuro. Potrafi doskonale pyskować i ma swoje nie znośne humorki. Stała się taka z powodu smutku, który dręczy ją w środku, najgorsze jest to, że sama Srebrna nie wie skąd się on bierze. Jak nie masz konkretnego powodu lepiej się do niej nie zbliżać nigdy nie wiadomo jaki ma w danym momencie nastrój. Jeśli podczas rozmowy coś się jej nie podoba potrafi zmienić swój nastrój w mgnieniu oka. Radzę również przy niej uważać na słowa. Co dziwne potrafi uśmiechnąć się i być w miarę miła do kocurów. Kotek nie cierpi. Zdarzają się jednak i takie kocury, że i do nich jest wiecznie burcząca.
Zdziwił mnie fakt jak prosto poddał się w kwestii prywatności biorąc pod uwagę jak bardzo zainteresowany był moją osobą. Jednakże nie będę się nad tym teraz rozwlekać ważne, że posłuchał.
- No widzisz jakie zaskoczenie. - rzuciłam obojętnie podnosząc jedną brew do góry. Czyżby należał do kocurów, które robią sobie harem po czym łamią każdej kocicy po kolei serce? Może nie, zobaczy się z czasem rozmowy. Jego wzrok tańczył na moim pysku co jakiś czas przelatując po całej sylwetce. Jeśli się mu spodobałam to niech się ode mnie trzyma z dala. Uśmiechnęłam się lekko na jego słowa.
- Tak, chociaż niektóre koty z klanu uważają, że wcale na jej miano nie zasługuję, ale to jest długa historia. Jakie to jest życie? Opiera się głównie na polowaniu i trenowaniu terminatorów. Po za tym jesteś nawet wolny bo możesz wychodzić po za obóz no i patrole też są w porządku. Ogólnie rzecz biorąc podoba mi się takie życie. - powiedziałam spuszczając w połowie wypowiedzi łeb i z lekkim uśmieszkiem grzebiąc łapą w ziemi. Podniosłam zielone spojrzenie ponownie na pysk czarno-białego, a w moich oczach powrócił chłód i obojętność.
- A jak to jest żyć samotnie? - zapytałam machając lekko końcówką ogona.
- Osobiście mam dużo czasu, dlatego z miłą chęcią cię wysłucham. O ile chcesz się tym dzielić - zaproponowałem pokornie, kierując wzrok na jej oczy i łapiąc kontakt wzrokowy, niejako chcąc zrozumieć, dlaczego tak uważają w stosunku do kocicy. Chciałem poznać, jaka historia kryje się za tajemniczymi słowami, dlatego też lekko przekręciłem łeb i uważnie patrzyłem na srebrzystą, jednocześnie pozwalając, by w moich ślepiach pojawił się błysk zauroczenia jej urodą.
- Terminatorzy... To są tacy wasi... Jakby podopieczni, nie? Takie wasze przybrane kocięta, które wychowujecie i uczycie ich walki i polowania, dobrze myślę? - zadałem pytanie, wcześniej mrużąc przez chwilę oczy i intensywnie myśląc, co było widoczne po moim zmarszczeniu pyska. Myślałem głównie nad tym, jakie porównanie by było najbardziej odpowiednie, co mogło wynikać również z faktu, że byłem samotnikiem i u nas taka struktura stad nie działa. Młodziki uczyły się od matki lub od ojca, jeśli oczywiście taki by się poczuł do wychowywania kociąt, raczej nie zajmowały się nimi inne dorosłe koty.
- Może chciałabyś się chwilę przejść po lesie? Oczywiście będę zachowywał odpowiednią odległość - zaproponowałem miłym tonem głosu, stopniowo podnosząc się z miejsca i kierując pysk w stronę przeciwną do klanów. Od niektórych samotników słyszałem, że Klan Gromu lubi sprawdzać okoliczne tereny, a takie plotki szybko się roznoszą, jak parę kotów wygonili ze swoich siedlisk i musiały walczyć o kawałek mięsa na osiedlu, unikając również miejskiego gangu. Ciekawiło mnie, co Grom próbował tym osiągnąć, prócz rozzłoszczenia kotów, które tam mieszkały, ale nie było to w zasięgu moich zainteresowań.
a toasttothenight_______ atoastto romance_______ to.those.unafraid_______ of takinga chance_______ ________ ______why shouldyou settlefor less,dear ___________________when there'smore?
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Interesujące. Tym jednym określeniem mógł opisać to miejsce i być całkowicie usatysfakcjonowany ze swojej ubogiej opinii. Półmrok nie wyczuwał zapachu żadnej grupy kotów świadczącej o przynależności tego miejsca do któregoś klanu. Wolał zwracać uwagę na otoczenie, by nie władować się na środek czyichś terenów. Od napotkanych po drodze co bardziej rozmownych kotów słyszał, iż klanowe koty bywały agresywne i zaciekle broniły swych granic. Półmrok nie bał się walk. Był tu jednak w celu przeprowadzenia rozpoznania, zebrania informacji, gdyż musiał zdecydować, czy miejsce to jest bezpieczne. Koty żyjące w większych grupach miały to do siebie, że im więcej miały członków, tym bardziej rozszrzały swe granice, przeganiając wszystkich na swej drodze. Głupio byłoby uwić tu legowisko tylko po to, by stracić je księzyc później.
Półmrok wskoczył na pień zwalonego przez wichurę drzewa i obserwował szare kształty majaczące na horyzoncie. Skały, wiele skał, które na razie nie przyciągały jego uwagi. Widział takich wiele i nie robiły na nim żadnego wrażenia. Podmuch wiatru przyniósł mu świeży zapach kota, lecz żadnego jeszcze nie widział. Postanowił zaczekać i obserwować okolicę z dobrze umiejscowionego punktu. Miał nadzieję, iż spotka innego samotnika, najlepiej szukającego towarzystwa. Tacy zawsze byli rozmowni.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
Ostatnimi czasy zapuszczała się coraz dalej poza granice Klanu Rzeki i bynajmniej nie było jej z tego powodu wstyd. Samotne szlajanie się po nieznanych bezdrożach ewidentnie przypadło jej do gustu i nie musiała dzięki temu zadręczać się natłokiem dodatkowych obowiązków, które brała na siebie tylko po to, aby nie spędzać czasu bezczynnie. Łany Rzepaku natomiast już dawno przekwitły i brakowało im charakterystycznej żółci, lecz świat się na nich nie kończył, tak jak i nie kończył się na Szorstkich Skałach. Po wdrapaniu się na sam ich szczyt omiotła spojrzeniem okolicę skrytą daleko za nimi, z zainteresowaniem odnotowując obecność gęstego lasu, ku któremu natychmiastowo się udała, pomału zsuwając się z wielkich głazów tylko po to, aby natknąć się na sporego kocura o masywnej sylwetce i ładnym, srebrzystym odcieniu futra. Zawsze miała słabość do podobnych sobie, choć ważniejsze były inne rzeczy. - Dzień doberek - mruknęła pogodnie, rozpościerając pyszczek w promiennym uśmiechu - zamieszkujesz te okolice, czy jesteś przelotem?
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Obserwował otoczenie tak długo, aż w końcu jego oczom ukazała się kocia sylwetka. Była to dobrze zbudowana wysoką kocicą o biało-srebrzystym futrze. Nie wyglądała jak typowy kolorowy pieszczoch, ale nie była też leśnym burkiem wtapiajacym się w zarówno leśne tło, jak i setkę podobnych im kotów. Półmrok przyjrzał jej się i mile zaskoczył się pogodnym przywitaniem.
- Jeszcze nie podjąłem decyzji. Rozglądam się za jakimś spokojnym, odosobnionym miejscem, gdzie nie będą mnie niepokoiły klany - odpowiedział gardłowym pomrukiem, przejeżdżając ogonem po skalistym podłożu. Zastrzygł okaleczonym uchem. - Jesteś, hm, zwiadowczynią? Choć nie, wybacz, wy, klanowe koty nazywacie się chyba inaczej? Wojownicy, tak? - nadal swemu tonowi nieco pytający ton. Chyba tak określały się klanowe koty, choć nazwy z innych ugrupowań zaczęły mu się już mieszać i plątać. Wojownicy, łowcy, tropiciele, zwiadowcy i inne te bzdety wciąż brzmiały dla niego abstrakcyjnie.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀A więc tak się sprawa miała. Przekręciwszy łebek na bok przyjrzała mu się uważniej, uznając, że jego obecność w tym miejscu bynajmniej nie zagraża Klanowi Rzeki, a nawet jeśli to... chyba finalnie miałaby to w nosie. Dopóki Czerwona Gwiazda żyła, dopóty jakkolwiek się jeszcze sprawą martwiła, jako że pamiętała o złożonej przysiędze, ale kiedy to Ćmi Zmierzch wstąpi na szczyt Mroźnej Skały, być może dla Zimna skończy się wygodna kadencja i sama będzie musiała poszukać przytulnego mieszkania gdzieś indziej. Może to i dobrze, że zaczęła rozglądać się po nieznanych terenach dużo wcześniej?
⠀ - Tu jest chyba bezpiecznie - stwierdziła - aczkolwiek na Twoim miejscu nie zapuszczałabym się zbyt blisko rzeki. Klan Gromu zamienia się w zalane śliną ujadające kundle, kiedy tylko na horyzoncie zauważą samotnika. Mają jakiś uraz, czy coś - ostrzegła kolejnego już w swoim życiu samotnika przed tym, aby do nieszanujących granic wariatów lepiej się nie zbliżał, a nawet jeśli to ze świadomością tego, co może się stać. Zainteresowało ją natomiast określenie zwiadowców, słowa dość nietypowego, aczkolwiek dziwnie dobrze brzmiącego w zestawieniu z wojownikami.
⠀ - I... tak. Jestem wojownikiem - mruknęła, postanawiając dalej przytrzymać przy sobie pałeczkę mówcy, aby zaraz później kontynuować - Kim są natomiast ci cali... zwiadowcy? Również żyją w klanach? Mają podobną strukturę? - Przywódców, medyków, terminatorów? Żyją w lesie, a może w jakichś górach? Może miasto? Może... może powinna spróbować nawiązać jakiś kontakt? Byłoby to z pewnością coś interesującego.