Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Półmrok nadstawił uszu i lekko zesztywnial, słysząc ostrzeżenie. Klan gromu, uraz... Tak, może faktycznie lepiej się do nich nie zbliżać,a przynajmniej dopóki chodzi sam. Z towarzystwem u boku dałby sobie radę nawet z całym patrolem. Srebrzystym kocur chadzał po granicach i zauważył, iż terytoria klanu są spore. Minusem ich potęgi był czas potrzebny do skrzyknięcia się i dobiegnięcia do granic, co było ważnym spostrzeżeniem.
- Dzięki za ostrzeżenie. Oni są tam, tak? - Półmrok skinął brodą w stronę, gdzie w oddali płynęła rzeka, ale wskazywał tereny bardziej na lewo. Dla pewności. Klan z rzeka na środku terenów to rzeka, pamiętał to z plotek, a ten drugi, jak widać, to grom.
Gdy doczekał się pytania przez parę sekund milczał. Być może te informacje były cenne dla kocicy, lecz handel już się dokonał, nawet jeśli o tym nie wiedziała. Kocur otrzymał ostrzeżenie, ona dowie się o innym świecie, innym sposobie życia. Sprawiedliwy układ.
- Spotykałem się z tą funkcją w niektórych kocich grupach, stadach, plemionach, jakkolwiek się tam zwali. Te koty zajmowały się strzeżeniem granic i pilnowaniem bezpieczeństwa na swoim terytorium. Był to ich główny i jedyny obowiązek, resztą zajmowali się inni. Wy nie macie takiego podziału? - pytanie retoryczne. Tytuł wojownika brzmiał dość ogólnikowo i nie niósł że sobą żadnej treści mówiącej o odgrywanej funkcji w grupie. W gruncie rzeczy hierarchia tychże klanów wydawała się Półmrokowi bardzo uboga.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Zimno od dawna nie zawracała sobie głowy metodyką informacji za informację, jako że te nie były jej już do niczego potrzebne. Czerwona Gwiazda wkrótce zasmakuje gleby, a nie zamierzała nadskakiwać Ćmiemu Zmierzchowi nigdy więcej oraz... kto wie, czy po wstąpieniu czarnej mimozy na tron w dalszym ciągu będzie wojowniczką i czy w dalszym ciągu jako członkini Klanu Rzeki. Życie poza nią wydawało jej się coraz piękniejsze i bezpieczniejsze, zwłaszcza że zaliczała się do tych raczej silniejszych kotów, które nie dawały sobie w kaszę dmuchać i przeciwności zgniatały niczym małe robactwo. Szybko i skutecznie. One man army, there she goes.
⠀ - Tak, dokładnie w tamtym kierunku - odparła po chwili, również milknąc, kiedy to samotnik ewidentnie zastanawiał się nad odpowiedzią na jej pytanie. Najwidoczniej albo musiał poukładać sobie myśli w głowie, albo nie chciał jej tego tak od razu i zbyt obszernie przekazać, co bynajmniej jej nie przeszkadzało. Jeśli on miał taką wiedzę to inni również będą mieli... o ile będą w stanie jej tego typu rzecz wyśpiewać, jako że ostatnimi czasy odechciewało jej się pytać, zwłaszcza tych, którzy byli nieprzyjemni. Takim ucinała łby na miejscu.
⠀ - Słyszałam tylko o osiedlowych gangach... aczkolwiek nie negowałam faktu, że gdzieś tam koty również tworzą większe grupy. Takie życie jest po prostu bezpieczniejsze, choć nie zawsze przyjemne, w zależności od zasad i hierarchii - stwierdziła - w Klanach wojownicy zajmują się prawie wszystkim. Patrolujemy granice. Polujemy. Nauczamy młodych i trenujemy starszych. Pilnujemy obozu. Sprzątamy, jeśli nie robią tego terminatorzy. Gdyby nie sumienni wojownicy, klany nie miałyby prawa istnieć. - Gdyby nie koty, które mają klapki na oczach i ślepo podążają za kodeksem oraz władzą, najpewniej już dawno pozagryzaliby siebie nawzajem na granicach, albo stwierdzili, że życie w trosce o innych nie ma większego sensu, co by udać się po chwili w swoje strony.
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Półmrok trzymał się swoich zasad. Głównym powodem był fakt, iż nie zawierał głębszych relacji, trzymał się jedynie powierzchownych znajomości i był gotów, iż więcej nie zobaczy kotów, z którymi raz już rozmawiał. Życie samotnika było nieprzewidywalne i nie ograniczały ich żadne więzi oraz przysięgi, w przeciwieństwie do kotów klanowych, żyjących na tym samym ciasnym kawałku ziemi. Półmrok po roku takiego życia wpadłby w depresję.
- Kim są terminatorzy? I starsi... Jaka funkcję u was pełnią? - pierwszy raz spotkał się z tak dziwnym nazewnictwem. Wywnioskował, iż to koty co najmniej o szczebelek niżej w hierarchi od wojownika, ale wolał się upewnić, niż samemu brnąć w ewentualny błąd. - Czyli wojownikami, tak naprawdę, jesteście głównie z nazwy - podsumował. Był to huczny tytuł i nie pasował mu do kogoś, kto musi wymieniać zaszczany przez kogoś innego mech. - Spotykałem wiele grup, między innymi plemiona, jakieś stada, stowarzyszenia i inne dziwy. Jakoś w tym pierwszym hierarchia wyglądała inaczej niż u was. Tam niektóre z kotów zajmowały się tylko i wyłącznie polowaniami i nazywali siebie łowcami. Strażnicy pilnowali terytorium ich grupy i był to ich jedyny obowiązek, niektóre z kocic zajmowały się wychowywaniem młodych i tak dalej. Nawet nie masz pojęcia, jak wiele funkcji może mieć taką kocia grupa! Szpiedzy, skrytobójcy, zwiadowcy, mógłbym tak wymieniać nawet przez godzinę - srebrzysty kocur rozgadał się, lecz jego towarzyszka przedstawiła mu interesujące szczegóły, dlatego czuł się zobowiązany do dłuższej wypowiedzi.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Zimno też już pomału wpadała w depresję, a przynajmniej coś pochodnego, ponieważ widok tych samych mord każdego dnia był coraz bardziej nużący, zwłaszcza kiedy przestała się przejmować ich losem i w końcu stwierdziła, że przez wszystkie te księżyce marnowała się z wielkimi klapkami na oczach.
⠀ - Terminatorzy szkolą się na wojownika. Poznają zasady klanu, kodeks, uczą się polowania, walki. Moment przejściowy pomiędzy kociakiem a dorosłym kotem, tak w sumie, a starsi nic nie robią. Odpoczywają po służbie i dzielą się swoją wiedzą - odpowiedziała mu bardzo treściwie i nie owijając w ogóle w bawełnę. Skinęła jeszcze głową na stwierdzenie, że wojownikami są tylko z nazwy, a potem postanowiła do tego dodać swoich pięć groszy, bo why not.
⠀ - Większość wojowników nigdy w życiu nie stoczyło żadnej bitwy, chyba że z własnym cieniem - prychnęła - a połowa to potulne baranki, które łapy nawet na muchę nie podniosą - dodała jeszcze i w jej głosie nie było słychać żadnego kłamstwa ani przekrętu, ponieważ nie miała ochoty mydlić samotnikowi oczu. Niech wie jak wyglądają klany, co to niby miało zmienić. Przynajmniej będzie wiedział na czym stoi.
⠀⠀⠀Nie wiedziała, że na świecie istniało aż tyle kocich ugrupowań, ale w sumie to nie była jakoś zdziwiona, tylko bardziej zaciekawiona, zwłaszcza tych różnych rang oraz ich funkcji.
⠀ - U nas szpiedzy nie mają prawa bytu. Klany się nie mieszają, mają swoje zapachy, zażarcie pilnują granic. Taki kot musiałby naprawdę nieźle wytarzać się w błocie, żeby zniknąć pośród zapachów lasu - stwierdziła - a te grupy... jak podchodzą do obcych? Są tak samo zamknięci na nowych, jak, no, my, klanowi?
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
- Kodeks. To jakieś wasze zasady? - podobna wiedza pomoże mu zrozumieć klany, ich specyfikę oraz sposób myślenia. Słowa kocicy brzmiały... Całkiem inaczej niż się spodziewał. Zastanawiał się czy po prostu nie kłamie, aby uśpić jego czujność; lepiej pozostać ostrożnym. Chociaż... Ten opis zgadzał się z niektórymi klanowy i puszkami, które widywał i miały z szumnym mianem wojownika wspólnego tyle, co szczur z kanarkiem.
- Jak więc dajecie radę obronić swoje terytoria przed zagrożeniami? Czy takowych po prostu nie ma? - Półmrok przesunął się trochę w bok, by znajdować się w nikłym świetle słońca i móc wciąż wygrzewać. Obserwował kocice, ciekaw jej kolejnych słów. Była rozmowniejsza niż mógł sobie wymarzyć.
- Spotykałem wiele grup - przypomniał na wstępie. - Niektóre były tak zamknięte jak wy, ale większość wprost przeciwnie. Ci głupsi przyjmowali wszystkich jak leci, w skutek czego stawali się zbieraniną randomowych kotów, które tak naprawdę nic nie łączyło. Te mądrzejsze przyjmowały osobników z zewnątrz jeżeli byli w pełni sił, posiadali jakieś umiejętności, zrobili wrażenie na liderze, wykonali jakieś zadanie i tak dalej - kocur podniósł wzrok na długofutrą wojowniczkę. Taki sposób myślenia, istnienia i postępowania musiał być dla niej dziwny, obcy, może nawet niezrozumiały. Półmrok zaczął zauważać, iż klanowe koty wytworzyły własną kulturę, sztywne zasady i zamknęły się w skorupie własnych przekonań, w skutek czego znajdowały się jakieś 100 lat za resztą świata. Sam fakt rodzenia się, życia i umierania wciąż na tym samym kawałku ziemi zdawało mu się być koszmarem nie mniejszym, niż ten dotyczący kotów żyjącymi z ludźmi w ich domach.
- Skoro jesteście zamknięci na nowych z zewnątrz... Waszą jedyną szansą na przetrwanie jest płodność waszych kocic i nadzieja, że będą regularnie wydawały kolejne mioty na świat - podsumował z niesmakiem. Brzmiało jak barbarzyństwo i Półmrok zaczął się zastanawiać, czy kocice były w jakiś sposób zmuszane do rodzenia kolejnych kociąt jeśli w klanie zaczęło im brakować terminatorów i wojowników. A ginąć na pewno ginęli, jak każdy. Starzeli się.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Skinęła głową Półmrokowi, odpowiadając w ten sposób twierdząco na jego pytanie, czyli krótko, zwięźle i na temat. Mogłaby się w tym momencie rozgadać, polać całe wiadro wody, rozłożyć kodeks na czynniki pierwsze i wytknąć znajdujące się w nim absurdy oraz fakt, iż każdą zasadę można zinterpretować podług własnych widzimisię, dzięki czemu każdy czyn będzie na swój sposób uzasadniony i zgodny z wolą Gwiezdnego Klanu, lecz... nie miała na to ochoty. Dzieliła się tym wszystkim z Półmrokiem tylko po to, aby jako-tako zyskać jego zaufanie; aby go zaintrygować i zaciekawić, a później mieć dzięki temu jakąś kartę przetargową. Nie mogła wyłożyć mu całej wiedzy przed nos już teraz, w tym momencie i natychmiast, ale planowała ją ewentualnie dawkować, stopniowo i powoli poszerzając punkt dysputy.
⠀ - W sumie to nie pojawiają się często - mruknęła - a jak już to są po prostu przepędzane. Liczebność każdego może przerazić, nawet jeśli w rzeczywistości łatwo ją rozbić. - Nie mogła się powstrzymać przed odrobinę zjadliwym uśmiechem, kiedy rzuciła namacalną wręcz aluzją. Białej Burzy marzył się potężny klan, będący zorganizowaną grupą niesamowicie wyszkolonych i doświadczonych w boju kotów, którym nikt i nic nie jest straszne i które potrafią poradzić sobie ze wszystkim, podczas gdy rzeczywistość była odrobinę rozczarowująca, jak zawsze zresztą. Być może powinna odejść, o czym myślała nie raz, tworząc jednoosobową armię. Być może byłoby jej lepiej, och, litości - oczywiście, że by było. Do dziś dzień wspominała czas, który spędziła poza terenami Klanu Rzeki po jakże niepoprawnym morderstwie. Czas, który który uwolnił ją od szablonu, schematu, harmonogramu i monotonii.
⠀⠀⠀Zmierzyła go uważnym spojrzeniem i uniosła nawet wyżej brwi. Przyjmowanie wszystkich jak leci było w istocie idiotycznym pomysłem i przejawem głupoty. Sama była wychowana w wierze, iż każdy kot z zewnątrz jest nic nie wart i wnieść do klanu mógłby tylko i wyłącznie zgniliznę, lecz z drugiej strony zawsze wiedziała, iż samotnik, który dobrze radzi sobie na świecie bez niczyjej pomocy jest wart wiele więcej, niż mogłoby się wydawać, a gdyby tak złączyć potęgę indywidualistów mogłoby dojść do czegoś przełomowego.
⠀ - Owszem - skomentowała - tak właśnie jest. Niektóre klany przyjmują do siebie zagubione kocięta, lecz nigdy dorosłych. - A przynajmniej ona o tym nie słyszała. - Do Klanu Rzeki wstępu nie ma nikt z zewnątrz i kiedyś uważałam to za rozsądny wybór, ale... - urwała i zamilkła, przenosząc spojrzenie na przemykającego wśród polnych kłosów bażanta.
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Tym razem Biała Burza powiedziała mniej, nie rozwinęła tematu kodeksu, na co miał nadzieję Półmrok, choć nie powinien się dziwić. I tak usłyszał już wiele, a kodeks był przez te koty uświęcany i może w nim znajdował się klucz ich sukcesu. Jakaś tajemnica, pozwalającą przetrwać tej zbieraninie zamkniętych na ciasnych przestrzeniach kotów.
- Czy często się zdarza, że koty opuszczają klan lub z niego wręcz uciekają? - kocur powstrzymał się przed syknięciem pogardy wobec klanów i ich systemu. Mimo wszystko miał do czynienia z kocicą z klanów i krytykowanie w jej obecności jej świata i całego sposobu życia to zły pomysł prowadzący do konfliktu. Kotka wydawała mu się nie być lojalistką, lecz sama jej przynależność o czymś świadczyła; Półmrok powinien być ostrożny.
- Rozmawiamy już jakiś czas, a ja dalej nie wiem, jak się do ciebie zwracać. Zdradzisz mi swoje imię? - miauknął cicho, by nie spłoszyć bażanta. Obserwował go, chcąc zapamiętać, gdzie pójdzie. Gdy srebrzysta kocica już odejdzie Półmrok pójdzie tropem tego drobiu i spróbuje je wytropić.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Otarła jednym kłem o drugi, właściwie to nie do końca znając odpowiedź na pytanie Półmroku. Koty ginęły bardzo, ale to bardzo często, lecz ciężko jednoznacznie wskazać powód ich zniknięcia. Niekiedy wracały, a ich języki plotły kwieciste historie o tym jak zniknęli i dlaczego, lecz czy to wszystko było prawdą, czy kłamstwem, to już inna para kaloszy. Przechyliła w końcu łebek na bok i cmoknęła, zmrużywszy zielonkawe ślepia.
⠀ - Wiesz - zaczęła - raczej nikt nie chwali się wszem i wobec, że odchodzi z klanu, bo coś mu w nim nie pasuje. Koty znikają, owszem, niektóre przepadają jak kamień rzucony w wodę, inne z czasem powracają, lecz po większości nie pozostaje nawet ślad istnienia, zapach, skrawek futra na gałązce krzewu, nic. - Miała nadzieję, iż wystarczająco nakreśliła problematykę tego wszystkiego. Nie mogła udzielić mu jednoznacznej odpowiedzi, niestety, a mimo to usiadła wygodniej i poprawiła swój ogon, otulający śnieżnobiałe łapy, jasno i wyraźnie dając kocurowi do zrozumienia, że nie skończyła wypowiedzi.
⠀ - Wierzę jednak, że wielu odchodzi z własnej woli. Klan jest dobrym miejscem do życia, jeśli nie zadajesz pytań, nie poddajesz niczego wątpliwościom, jesteś wpatrzony w przywódcę jak w obrazek i nie widzisz życia poza swoimi obowiązkami. Otwórz oczy szerzej, zobacz horyzont, a czar - puf - pryska. - Nie zamierzała owijać w bawełnę i mydlić mu oczu. Niech wie, że klany wcale nie są takie kolorowe, jak wszyscy je malują i niech wie, że składają się z fanatyków, których oczy przykrywają grube, czarne klapki. Rzecz jasna Zimno nieco wyolbrzymiała, lecz nie czuła się z tego powodu źle, ani kurde trochę.
⠀ - Zimno - odparła lakonicznie - a Ty jak się przedstawiasz?
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Takie nakreślenie problemu wystarczało mu w zupełności. W naturze nic nie ginie, zwłaszcza koty. Gdyby coś je zabiło zostałyby ciała lub przynajmniej jego resztki. Półmrok nie dziwił się takiemu stanowi rzeczy. Bardziej zaskakiwała go odwaga kotów, które nie znały innego życia, a od maleńkości wtłaczani im do łbów bzdurne zasady, a przynajmniej to wywnioskował z przemowy Zimna. Tylko czy powinien w to wszystko wierzyć? Kocica mogła kłamać, mogła właśnie z nim igrać i wciskać mu bzdury, pytanie tylko po co i dlaczego, a kilka kotów, które spotkał i wyglądały mu na średnio szczęśliwe zdawały potwierdzać ten fakt.
- Wygląda na to, że twoje oczy otworzyły się już jakiś czas temu - ocenił, przesuwając ogonem po podłożu. - I zdaje mi się, że nie tylko twoje - dodał, wspominając swoją rozmowę z Kleszczem. Zapamiętał imię kocicy, uznając że całkiem pasuje do jej osobowości i barwy sierści. Nie przywiązywał wagi do imion i nie uważał ich za przydatne bardziej niż wynika to z ułatwienia w dialogach, gdyż wychodził z założenia, że miano można zmienić. W każdej chwili. A przynajmniej on, jako samotnik, posiadał ten luksus.
- Półmrok.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Biała Burza nie miała żadnego powodu do kłamstwa, nie w tych tematach i nie tym razem. Półmrok, jakkolwiek by nie chciał, zasłyszanej wiedzy w żaden sposób nie mógł wykorzystać przeciwko klanom. Mógł co najwyżej odrobinę sobie poszydzić z pewnych jednostek - był bowiem do przodu i dzięki zasłyszanym od wojowniczki nowinkom nikt nie okręci go sobie wokół palca. Teraz sam musiał wybrać czyja wersja wydarzeń okaże się tą poprawną i odpowiednią.
⠀- Otworzyły się całkiem niedawno - odmiauknęła - i nigdy nie sądziłam, że zmienię swoje nastawienie oraz poglądy aż tak drastycznie. Życie bywa zaskakujące. - Wzruszywszy barkami powróciła spojrzeniem do srebrzystego kocura, nie rozwijając tego tematu bardziej, jako że nie widziała potrzeby do zwierzania się z prywatnych kwestii komuś, mimo wszystko, obcemu. Postanowiła większość zachować dla siebie, czyli tak jak zawsze, uznając swoje głębsze odczucia i emocje za coś intymnego, co nie powinno odsłaniać światła dziennego. Na ogół zachowywała neutralność w swoich wypowiedziach i postanowiła tej granicy tak najzwyczajniej w świecie nie przekraczać.
⠀ - Przynajmniej zrozumiałe - parsknęła.
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Każda wiedza mu się przyda. Każda najdrobniejsza informacja, dobrze wykorzystana, mogła zostać wykorzystana przeciwko komuś, jeśli tylko odpowiednio się nią posłuży. Półmrok nie miał żadnego interesu by działać przeciwko klanom, był do nich nastawiony neutralnie. Obecnie interesował się wszystkim na "zaś", ponadto dobre zrozumienie sąsiadów pomoże mu w przetrwaniu.
- Bywa. Wychodzisz gdzieś dalej poza swoje granice? Do osiedli, miast, tamtej farmy, którą macie niedaleko, czy jest to u was... Zakazane? - zagaił, nie drążąc tematu poglądów kocicy. Nie widział potrzeby poznawania szczegółów i ckliwych historii.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀- Nie ma jako takiego zakazu, ale może spotkać się z nieprzychylnością przywódcy, zwłaszcza kiedy obowiązki cierpią na korzyść takich wycieczek. Ja sama ostatnio chadzam coraz dalej. Tkwienie przez całe życie w obrębie tych samych ścieżek i łąk brzmi słabo. - Na jej pysku zagościł zgoła pobłażliwy uśmiech, kiedy tak zastanowiła się nad ideą tego wszystkiego. Owszem. Księżyc za księżycem, obieg pór roku za obiegiem pór roku. Nie wyobrażała sobie umrzeć w Klanie Rzeki bez zwiedzenia choćby kawałka wielkiego świata. Nie wyobrażała sobie mieć przetrawionego na wylot umysłu przez te same granice, zapachy, koty i formułki, jakie powtarzane były podczas każdej ceremonii.
⠀ - Nie znam jednak żadnych dalszych... charakterystycznych punktów. Słyszałam jednak o osiedlu, które jest... gdzieś tam. - Wskazała nosem znajdujący się za nimi las, za którym pewnie rozpościerają się jakieś łąki i pola, nim wznoszą budynki. - Byłeś tam już może? - zagadnęła, woląc dowiedzieć się co nieco o tym tajemniczym miejscu, nim postawi na nim swoje śnieżnobiałe łapy i ubrudzi je w błocie, oleju i osadzie z dymu.
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
- Bardzo słabo - dopowiedział. - Z tego, co widziałem niewiele tutaj macie. Tylko rzekę, trochę lasów, łąk i osiedle dzień drogi stąd. Nigdy nie widzieliście morza ani gór sięgających chmur na niebie. To... smutne - podsumował krajobrazy. Ciasne krajobrazy, choć przynajmniej nie tak śmierdzące jak brzegi morza w cieplejszych miesiącach, gdy woda stawała się cuchnącym bagnem wyrzucającym na brzeg zielonoczarne glony bądź porty, gdzie cuchnęło zgniłymi rybami i ludzkimi odpadkami.
- Na tym waszym nie. Za jakiś czas tam pójdę, ale obstawiam, że nie różni się to od innych miast i wsi - rzekł z lekkim wzruszeniem barkami. Przyzwyczaił się już do faktu, iż tutejsze koty uważają osiedle za najdalszy kraniec świata, gdzie idą tylko najodważniejsi. Dla niego było to czymś normalnym, osiedle nie było Półmroku czymś więcej, niż dla klanowych kotów kolejna pusta polana na ich drodze.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Kamienny wyraz Burzowego pyska nie zdradzał kotłującej się w niej ciekawości oraz zazdrości, jaką pobudzał samą swoją wiedzą Półmrok. Widział bardzo wiele i był w bardzo wielu miejscach, a przynajmniej tak sądziła i zakładała, zwłaszcza że używał zatrważającej ilości słów, których znaczenia nie znała i których, de facto, nigdy nawet nie słyszała, ale w chwili obecnej nie chciała o to pytać. Zanotowała sobie jednakże z tyłu głowy te drobne pierdółki i uznała, że może kiedyś, kiedy jeszcze się spotkają, pogadają nieco luźniej o przygodach i dokonaniach srebrzystego samotnika.
⠀ - W porządku - mruknęła - zbieram się - dodała - muszę ogarnąć swoją terminatorkę przed zmierzchem. Co powiesz na to, żeby spotkać się tu za... trzy wschody słońca? - zasugerowała luźno bez jakiegokolwiek nacisku i po pożegnaniu się z kocurem odeszła w kierunku obozu.
* * *
O ustalonej porze zjawiła się przy Szorstkich Skałach i ani chwili myśląc rzuciła się na siedzącego na szczycie wróbla, którego uśmierciła jednym sprawnym ugryzieniem w łeb. Była bardzo głodna, a wszechobecna susza doskwierała wszystkim dookoła coraz bardziej, zwłaszcza tym, którzy nie przepadali za dietą rybną, a ona do tych kotów się zaliczała. Rzeka była dla nich ratunkiem i pozwalała nie doznać negatywnych skutków braku deszczów, lecz wciąż nie było na tyle krytycznie, aby musiała odmawiać sobie myszek i ptaszków... jeszcze.
Mistrz: Nie ma i nie będzie Płeć: kocur Partner: -
Półmrok jest szczupły, długołapy i wygląda niepozornie, może nawet przyjaźnie, jest przyjemny dla oka. Przystojny, dobrze zbudowany wysoki kocur o urodzie kota bengalskiego, którym w istocie jest. Jego ciało zdobi krótka, srebrzysta sierść, jaśniejsza na podbrzuszu i ciemniejsza na grzbiecie (srebrny charcoal). Upstrzona jest czarnymi rozetami z wyjątkiem grzbietu, gdzie pojawia się pojedyncza pręga przecinająca całe jego ciało aż do ogona. Smukła mordka ozdobiona jest długimi białymi wibrysami, dużymi oczami barwy świeżej mięty, ciemnoszarym nosem i parą uszu, z czego prawe jest w strzępach po dawnej bójce. Na jego ciele pojawiają się liczne drobne blizny, jednakże większość skryta jest pod szorstkim w dotyku futrem, niewidoczna dla niewprawnego oka, wyjątkiem jest widoczne ugryzienie na połowie ogona.
Odznaczający się dużą pewnością siebie twardo stąpający po ziemi samotnik. Nie traci zimnej krwi i ciężko go sprowokować, choć z pewnością nie jest tchórzem bojącym się każdego konfliktu, ani typem narwańca rzucającego się w paszczę każdego niebezpieczeństwa byle tylko udowodnić swoją wartość. Jest ostrożnym realistą, który chłodno ocenia swoje szanse i dopiero później, na podstawie wysnutych wniosków, działa. Półmrok jest typowym introwertykiem nauczonym by samotnie zmagać się ze wszystkimi przeciwnościami losu i problemami. Szuka sojuszników, nie przyjaźni czy relacji wiążacych się z przywiązaniem i dużym zaangażowaniem. Nie ma problemu z nawiązywaniem przelotnych znajomości, przychodzi mu to z łatwością; lubi poplotkować i powymieniać się informacjami, posłuchać nowinek i sam się nimi podzielić. Odznacza się dystansem i nieufnością, choć nie pozwala, by jego rozmówca to zauważył. Przejawia się to tym, iż rzadko mówi o sobie i na pytania o swoją przeszłość czy umiejętności odpowiada gładkimi słówkami nie niosącymi ze sobą żadnej treści.
Sztormowy Pazur (rzeka), Popielate Niebo i Barwna Ścieżka (wicher)
Półmrok ze swoją wiedzą był niczym szlachcic przy wiejskich chłopie, którego wiedzą ograniczała się do sadzenia marchewek i rzepy. Nie popisywał się z paru powodów. Po pierwsze cenił sobie handel informacją. Po drugie nie był gówniarzem już od jakiegoś czasu i podobne popisy mu nie w głowie, chociaż każdy musiał przyznać, iż stojąca przed nim kotka była urodziwa. Kocura zaskoczyła propozycja ponownego spotkania, ale skinął głową, nie będąc jeszcze pewnym czy to podstęp, czy luźna propozycja, dyktowana ciekawością i chęcią umilenia sobie czasu.
Półmrok już tutaj był. Przycupnął między skałami, pozwalając by jego srebrzysta sierść wtopiła się w tło skał. Wolał najpierw się upewnić, czy kotka aby nie przyprowadziła ze sobą towarzystwa, ale wyglądało na to, że nie. Przyprowadziła ze sobą co najwyżej pusty żołądek.
- Jesteś głodna. To przez suszę? - wymruczał niby współczująco, ale jednak z olbrzymią ciekawością, bo gdyby otrzymał twierdzącą odpowiedź mógł spodziewać się kłopotów. Głodujące koty nie będą już zawracały sobie głowy kodeksem, gdyż górę wezmą instynkty.
- Biega tu wiele zwierzyny... - zasugerował lekkim tonem. Kocica z pełnym żołądkiem go kocica z dobrym humorem i być może wtedy chętniej podzieli się z nim ploteczkami.