Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Wsłuchała się z fascynacją w opowieść mistrza, która była... znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłaby się zdawać z pozoru. Zamrugała nieco gwałtowniej, słysząc dwa szczególnie interesujące słowa. Zawalenie obozu. Och. To by wiele wyjaśniało. Kiedy Słonecznik pytała o stare tereny, wolała raczej słuchać historii o Wielkiej Słonej Wodzie, plażach i w ogóle terenach. Wiedziała tylko, że klan Wichru kiedyś mieszkał w jaskiniach, a potem przeprowadził się w tamte jakieś krzaki nad rzeką. Tyle. Wiedza o tym, że obóz się zawalił, wprowadzała całkiem nowe znaczenie. I znacznie więcej sensu. Nie przerywała jednak i słuchała dalej. Kruk nie chciał być przywódcą, popełniał błędy, Grad go bronił. Mhm. Potem Kruk zniknął z klanu – och – a reszta nie chciała, żeby to Grad był zastępcą. Krzykliwa Mewa i Szałwiowy Dym, ich poprzedni medyk, wyruszyli na wyprawę i tym sposobem Malinowy Nos została Malinową Gwiazdą. Okej. Chyba zrozumiałe. Pokiwała głową, ale nie pytała już Fiołka o Gradowy Podmuch ani Szałwiowy Dym. W końcu domyślała się – zarówno po jego reakcji, jak i samej dedukcji – że skoro byli jego braćmi, kochał ich i pewnie nie było mu lekko z takimi zniknięciami. Dlatego szła w ciszy, aż do tych prawie Czterech Dębów. Kiedy Fiołek wypowiedział następny punkt, jedno z jej uszu (to bliżej kocura) drgnęło lekko. O, zgromadzenia. Znała tę nazwę! Zaraz jednak jej uwagę przykuło co innego. Zapach. Przestała już czuć samą woń Rzeki, a poczuła jeszcze, jak wywnioskowała, Gromu i Cienia. To było takie dziwne, ale fajne uczucie.
– Oooch! Słyszałam o zgromadzeniach. Że klany się spotykają i jest pokój i w ogóle. A często takie są? Byłeś kiedyś na takim zgromadzeniu? – zapytała. Rozmawiała o takich rzeczach jak właśnie zgromadzenia na przykład z Miętowooką, ale pamiętała w sumie tylko ogół. O tym, jak to wyglądało naprawdę, nie miała w sumie pojęcia.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Raczej nie zdarzają się często, tylko w wyjątkowych sytuacjach. Jeżeli nie ma zgromadzeń to znaczy, że któryś z klanów nie ma się najlepiej i sytuacja nie jest stabilna, tak przynajmniej wyglądało to dawniej. Teraz ten punkt Kodeksu mówi o tym, że to przywódcy zwołują zgromadzenie gdy zachodzi taka potrzeba, ale jeszcze do niedawna według tradycji zgromadzenia miały się odbywać co księżyc. Przez to, że sytuacja w klanach była różna, później znów było niebezpieczeństwo i szykowanie do zmiany terenów, aż w końcu gdy przyszliśmy tutaj musieliśmy nauczyć się żyć od nowa Gwiezdni przesłaniali księżyc chmurami co pełnię. Zmiana tego punktu wyszła ze strony Gwiezdnego Klanu, który chyba był już zmęczony tym, że musi co pełnię zabraniać klanom spotkań - zaśmiał się cicho na swoje ostatnie słowa. Z całą pewnością przodkowie nie byli zadowoleni z tego, że musieli co księżyc zasłaniać... no, księżyc. Pewnie wybuchały też regularne kłótnie o to, czy księżyc w ogóle powinien być zasłonięty. Ech.
- Byłem na zgromadzeniu. Ale było to tak dawno temu, że wówczas wśród tych "obiecujących terminatorów" których wybiera się na zgromadzenie była twoja mama i jej brat, Zajęczy Sus. A musisz wiedzieć, że twój wuj był moim pierwszym terminatorem i został wojownikiem chyba w wieku dziesięciu albo jedenastu księżyców - uśmiechnął się do niej wesoło. Nie wiedział czy była świadoma tego, że był mistrzem jej wuja, ale zawsze bardzo chętnie dzielił się tą informacją. Zresztą, hej, teraz mianowanie kotów w wieku poniżej dwunastu księżyców było bardzo rzadkie i trzeba było się wykazać. Ale to były inne czasy, brakowało wtedy wojowników. - No, w każdym razie, zobacz. W tym miejscu przebiega granica z Klanem Gromu. Lepiej widać granicę w porze zielonych liści, bo wtedy rośnie tu mnóstwo bratków, które należą już do Gromu. Ich przywódcą jest Trzmiela Gwiazda, zastępcą Puszczykowy Ogon... a medyka chyba nadal nie mają, nie jestem pewien. Ostatnio mieli terminatorkę medyka, Spopieloną Łapę.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Zamrugała kilka razy. Ale że Gwiezdni mogli sobie tak po prostu zmienić Kodeks? Och. A to... ciekawe. Chociaż w sumie to całkiem ich rozumiała, bo takie zasłanianie księżyca co chwilę nie mogło być za fajne ani za sensowne. Ani w ogóle. No i to też musiało być dość głupie dla kotów, które żyły na ziemi, bo w końcu nie mogły sobie patrzeć na księżyc w pełni. Ee, ten punkt jakiś taki niedopracowany był. Szkoda, że te zgromadzenia odbywały się tak rzadko, bo w sumie chciałaby kiedyś iść na zgromadzenie; widocznie była na to jednak mała szansa, skoro już kiedyś nie należały do częstych wydarzeń, a teraz jeszcze ten punkt został zmieniony. Może kiedyś...
– A jak właściwie wygląda taka zmiana Kodeeeksuu? Jakieś inne punkty też były kiedyś zmieniane? – spytała, w sumie z czystej ciekawości, bo nie sądziła, żeby w przyszłości akurat to przydałoby jej się w praktyce. Gdyby była potrzeba zmiany Kodeksu, to zobaczyłaby, jak to działa, na własne oczy, prawda? A z drugiej strony może kiedy sama będzie wojowniczką i będzie miała terminatora, ten terminator kiedyś spytałby o coś podobnego? Kto wie, kto wie.
– Oooo, serio? – zapytała co właściwie mogło się odnosić do całości drugiej wypowiedzi. – A, ee, jak było? – dodała zaraz. Skoro miała okazję rozmawiać z kimś, kto tam był i widział wszystko na własne oczy, zamierzała ją wykorzystać! Zapamiętała sobie jeszcze dokładnie, jak brzmiały imiona najważniejszych kotów w klanie Gromu, a potem pokiwała Fiołkowemu Świtowi głową, dając mu do zrozumienia, że wszystko już rozumie.
/oezu gniot, wybacz XDDD
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Nie wiem, czy kiedyś jeszcze jakiś punkt był zmieniany. Za mojego życia to była pierwsza taka zmiana - bo było to przecież wielkie wydarzenie, ta zmiana Kodeksu. Coś takiego nie dzieje się codziennie, ani nawet raz na obieg pór. Wzruszył lekko barkami. - I nie wiem jak dokładnie to wygląda, ale podejrzewam, że Gwiezdni, którzy przeprowadzali ceremonię Trzmielej Gwiazdy przekazali mu tę informację, bo patrol przyszedł wtedy jednocześnie z wieściami o nowym przywódcy oraz zmianie w Kodeksie - wyjaśnił, chociaż bardziej były to jego przypuszczenia. Może ich terminatorka medyka miała sen, w którym Przodkowie przekazali jej tę informację przed, albo po ceremonii nowego przywódcy Klanu Gromu? Kto wie, po szczegóły musiałaby już udać się do jakiegoś przedstawiciela Klanu Gromu.
- Nudno - zaśmiał się wesoło. - Na zgromadzeniach ma się okazję zobaczyć, jak wyglądają przywódcy, zastępcy i medycy pozostałych klanów i to chyba największa atrakcja. Poza tym można było porozmawiać z kotami z innych klanów, poznać kogoś nowego bez konieczności pilnowania granic i patrzenia na siebie krzywo, całkiem fajna sprawa. Mam nadzieję, że niebawem będzie możliwość zorganizowania kolejnego zgromadzenia - stwierdził z uśmiechem. Zgromadzenia były bardzo przyjemne i nie dało się tego zaprzeczyć. W każdym razie on nie mógł, bo nie pamiętał poprzednich, podczas których pomiędzy klanami wrzało i Gwiezdni musieli interweniować.
- Chodźmy dalej. Przejdziemy się teraz wzdłuż granicy z Klanem Cienia - powiedział kołysząc końcówką ogona na boki. Gdy Słonecznikowa Łapa była gotowa by ruszyć dalej potuptał w dół pagórka, wzdłuż granicy z sąsiadami z bagien. Heh.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Czyli wyglądało na to, że mimo wszystko zmiany w Kodeksie nie były częste. To dobrze. Podejrzewała, że gdyby zasady zmieniały się często, to zapanowałby swego rodzaju chaos. Nikt by nie wiedział, która zasada jest właściwie aktualna, a która nie, byłby problem z przekazaniem informacji, skoro wyglądało to tak, jak mówił Fiołkowy Świt, a na dodatek ciężko byłoby się pewnie przyzwyczajać, odzwyczajać i wpajać terminatorom inną wiedzę na treningu. Huh. Wytłumaczenie przez Fiołka miało sens, ale pomyślała sobie, że z drugiej strony skoro medycy są łącznikami z Gwiezdnymi, to może taki medyk mógłby otrzymać przepowiednię, czy coś... tyle że Grom nie miał medyka.
– E, a tak właściwie to czemu mają tylko terminatorkę medyka? Co się stało z medykiem? I kto ją trenuje w sumie? – spytała, bo nagle jej się to przypomniało. Takie uczenie się bez mistrza w swoim klanie, bo chyba nie mieli w takim razie nikogo z wystarczającą wiedzą medyczną, musiało być całkiem kłopotliwe, więc nawet ją to zainteresowało.
– Oo, a gdyby tak, toooo... myślisz, że też mogłabym iść, czyyyy coś? – spytała. Pogaduszki z innymi klanami bez martwienia się o tereny, zobaczenie wszystkich przywódców i w ogóle to wszystko brzmiało kusząco. Problemem mogło być tylko to, żeby w ogóle zostać na takie zgromadzenie wybranym.
– Okej! – Nie potrzebowała za dużo czasu, żeby się przygotować do drogi, czy coś, więc po chwili potuptali już sobie dalej. – To co dalej z tym Kodeksem?
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Nie wiem, co stało się z Gwieździstą Ścieżką, ich poprzednią medyczką - przyznał, bo nie było tajemnicą iż kwestia znikających kotów na wysokich stanowiskach raczej nie jest czymś, czym klany chętnie się dzieliły. - Pewnie trenuje ją Malinowe Chaszcze. Była pomocnikiem medyka w Klanie Gromu, ale teraz już nie jest i zajmuje się treningiem kolejnych terminatorów medyka. Było ich już, z tego co wiem, co najmniej kilku - dodał. Klan Gromu był ciekawym klanem. Czy Malinowe Chaszcze nie chciała być medykiem, czy to klan nie chciał jej na stanowisku medyka po tym jak zniknęła jej mistrzyni? To był ciekawy temat. Z uniesionym w górę ogonem szedł spokojnie w dół pagórka. Na pytanie o zgromadzenie uśmiechnął się i pokiwał głową potakująco. Nie widział przeszkód dla których miałaby być wykluczona z możliwości wzięcia udziału w Zgromadzeniu.
- Zostały nam jeszcze cztery punkty Kodeksu. Jeden brzmi "słowo przywódcy jest prawem", a drugi "wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka. Jak rozumiesz te punkty?
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
– Och – mruknęła cicho. Czyli Gwieździsta Ścieżka pewnie... zaginęła? Gdyby umarła, raczej rozniosłoby się to po lesie. I jeszcze ta sprawa z Malinowymi Chaszczami, huh. Ten Grom był jakiś skomplikowany najwyraźniej. To raczej niezbyt dobrze, że medycy tak znikali, w dodatku terminatorzy też, a pomocnicy byli degradowani... albo rezygnowali. Albo coś. – A gdyby nie było Malinowych Chaszczy, toooo Spopieloną Łapę trenowałby jakiś medyk z innego klanu? – spytała. Dobrze przynajmniej, że mieli kogoś do uczenia na miejscu. Szybko jednak przeszła myślami w innym kierunku, bo, oo, być będzie mogła iść na zgromadzenie! Tak fajnie by było zobaczyć, jak to wygląda...
– Eee, w pierwszym chyba chodzi o to, żeby słuchać przywódcy, aleee... Chyba nie można się słuchać przywódcy w absolutnie wszystkim, nie? – spytała. Nie podała żadnych konkretnych przykładów, ale gdyby na przykład taki przywódca kazał jej zabić innego kota z klanu, czy coś, chociaż nic takiego raczej nigdy się nie wydarzy, to raczej nie byłaby w stanie tego zrobić. – A w tym drugim... Mówiliśmy o tym, że klan powinien być na pierwszym miejscu. Więc taki wojownik nie powinien, yy, rzucać klanu dla bycia pieszczochem? W ogóle, ee, chcieć nim być? – Nie do końca wiedziała, jak wyjaśnić to, co ma na myśli, ale... No, jakoś tak.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Pewnie tak. Lśniącą Sadzawkę przez chwilę też uczyła Malinowe Chaszcze, ale później były jakieś zawirowania i jej trening skończył Łososiowa Łuska. A on znowu uczył się u Gwieździstej Ścieżki po tym, jak jego mistrzyni, Deszczowa Noc, zmarła - sprawa z medykami była o tyle ciekawa, że oni byli kompletnie ponad podziałami klanowymi. Ich obowiązkiem było zapewnienie wykształcenia medycznego osieroconym terminatorom medyka z innych klanów, bo nie można było dopuścić do tego, by w klanie nie było żadnego kota znającego się na opatrywaniu bardziej skomplikowanych ran. To było coś zupełnie innego niż świat wojowników w którym obracał się Fiołkowy Świt i czasem naprawdę fascynowały go relacje, które mieli ze sobą medycy i ich terminatorzy pomiędzy różnymi klanami.
- Tak naprawdę to oznacza to, że nie musisz się zgadzać z tym, co powiedział przywódca, nie musisz też uważać że decyzja jest słuszna. Jednak to przywódca ma ostatnie słowo i to on podejmuje najważniejsze decyzje. Może je zmienić pod wpływem dyskusji z klanem, ale nie musi jeżeli uzna, że jego decyzja była słuszna - wyjaśnił. - Błędem jest bezkrytyczne podążanie za przywódcą, wiesz. To też jest kot i też może się mylić, więc też podlega krytyce. Powinnaś o tym zawsze pamiętać, by wiedzieć kiedy bronić swoich praw - uśmiechnął się do niej lekko. Teraz być może taka informacja jej się nie przyda, ale kto wie co stanie się z Klanem Wichru, gdy przeminie Malinowa Gwiazda, a po niej Sokola Gwiazda i na czele klanu stanie ktoś inny. Być może kiedyś będzie musiała walczyć o swoje prawa i swój honor, choć Fiołkowy Świt chciał wierzyć, że takie czasy nie nadejdą.
- A co do bycia pieszczochem... Wojownik nie powinien ulegać pokusom, jakie może zapewnić gniazdo dwunogów. Ceną za bezpieczeństwo, opiekę dwunogów i dostatek jedzenia jest wolność, którą takiemu kotu się odbiera. Nie mówiąc już o tym, że kot dwunogów najczęściej pozbawiony jest możliwości posiadania własnego potomstwa - powiedział spokojnie, delikatnie krzywiąc się na wspomnienie kastracji. Nie brzmiało to przyjemnie i z całą pewnością nie było czymś, czego koty chciały. Kto nie chciał przedłużyć swojej linii, widzieć jak krew z twojej krwi dorasta i staje się kimś lepszym od ciebie, bo każde kolejne pokolenie powinno być doskonalsze. Nie wyobrażał sobie tego, że mógłby być tego pozbawiony, choć teraz już nie robiło mu to większej różnicy, tak naprawdę. Starzał się.
- Uważaj pod łapy, przechodzimy właśnie przez Kamienistą Przełęcz - rzucił, zerkając na nią przez ramię. Wskoczył na jeden z większych głazów i przystanął na chwilę, by móc się rozejrzeć. Odczekał chwilę, po czym wznowił marsz po kamienistym podłożu wzdłuż granicy z Klanem Cienia. - Dwa ostatnie punktu Kodeksu dotyczą wojowników. "Żaden wojownik nie może opuścić kocięcia w bólu czy niebezpieczeństwie, nawet jeśli jest to kociak z innego Klanu" i "honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jednak jest to dozwolone w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika".
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Ci medycy to widocznie jakoś często ginęli lub znikali w niewyjaśnionych okolicznościach. Niedobrze. Przynajmniej Wicher miał Lśniącą Sadzawkę i póki co nie musiał się tym martwić. Pokiwała głową na znak, że zrozumiała, starając się też przy okazji zapamiętać imiona tych wszystkich medyków, pomocników i w ogóle. A kto wie, może jeszcze kiedyś jej się to przyda? W ogóle ci medycy to był ciekawy temat, musiała przyznać. Hmm, a gdyby tak podejść kiedyś do Lśniącej i wypytać o, ee, to medykowanie? Nie to żeby samo bycie medykiem ją interesowało, a raczej to, co w ogóle wiązało się z tą rangą. Łączność z Gwiezdnymi, tak na przykład, i to, że tak właściwie w pewnym sensie stali ponad podziałami. To było zwyczajnie, huh, interesujące.
Wsłuchała się w wyjaśnienia. Pierwszy punkt brzmiał, no, bardzo logicznie i nie miała w sumie zbyt dużo do dodania. Nie sądziła, żeby kiedyś jakiś przywódca mógłby postępować w jakiś bardzo zły dla klanu sposób, nie chciała w ogóle za bardzo wierzyć w taką możliwość, ale warto było to zapamiętać. Na gadkę o dwunogach sama się natomiast nieco skrzywiła, bo generalnie jej się to nie podobało. Utrata wolności, tak na przykład... Słonecznik znaczną większość swojego życia spędzała gdzieś na świeżym powietrzu i ogólnie robiąc to, co chciała. Z rozsądkiem i umiarem oczywiście, ale nie wyobrażała sobie, żeby miała być możliwości decydowania o tym, co i jak zrobi, pozbawiona.
– Pozbawiony... Och – mruknęła pod nosem, uznając, że w sumie chyba nie chce wnikać w to, w jaki dokładnie sposób taki pieszczoch mógłby być tego Pozbawiony. Cokolwiek to było, nie brzmiało to zbyt przyjemnie nawet z takiego bardzo krótkiego opisu. Sama nie myślała w sumie o tym całym przedłużaniu linii i tak dalej, ale zwykłe pozbawienie czegoś naturalnego zdawało się przerażającą perspektywą. Tymczasem doszli już do kolejnego charakterystycznego miejsca. Słonecznik mruknęła aprobująco pod nosem i ruszyła za Fiołkowym Świtem, patrząc uważnie pod łapy. Brr, kamienie!
– Nooo... ten pierwszy punkt jest raczej, ee, zrozumiały, tylko co właściwie powinno się zrobić, kiedy się, no nie wiem, znajdzie takiego kociaka w bólu, niebezpieczeństwie albo, yy, w ogóle małego kociaka gdzieś samego? Zdarza się tak? I co właściwie jak to kociak z innego klanu? Bo to raczej chyba mało prawdopodobne, żeby takie spotkać, ale... Nie wiem w sumie. – Trochę zaplątała się w swoich słowach, ale Fiołek pewnie zrozumie, o co chodzi. – A ten drugi, no, to po prostu nie trzeba zabijać w walce, żeby ją wygrać, ale gdyby trzeba było się obronić i wtedy doprowadziłoby się do tego, że ktoś umrze, to, ech, można tak zrobić – powiedziała, trochę marszcząc się przy tym na pyszczku. Nie żeby się z tym punktem nie zgadzała, nie, był mądry, ale po prostu sama perspektywa zabijania kogoś była niezbyt ciekawa.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Czasem się zdarza. Znasz Splątany Wąs i jej rodzeństwo? - spytał uśmiechając się lekko. - Zajęczy Sus i Sokoli Cień znaleźli ich na starych ziemiach i przygarnęli, bo ich matka zginęła. W Klanie Wichru kiedyś była też Chmurne Niebo, która jako mały kociak została wyrzucona przez dwunogów do rzeki, a którą przygarnęła Krzykliwa Mewa, była też Żabka, którą przygarnął Krucz...y Ogon i z całą pewnością wiele innych kotów, których już nie pamiętam lub których nie znałem - powiedział luźno, kątem oka rozglądając się po okolicy. Było cicho i spokojnie, gdzieś w oddali słychać było śpiew jakiegoś ptaka. Okolica budziła się do życia po porze nagich drzew.
- Jeżeli kociak jest osierocony, to zostawienie go samego mogłoby zagrozić jego życiu. Rozsądnym jest więc zabranie go i przedstawienie przywódcy sytuacji, by mógł podjąć decyzję co należy zrobić z takim kocięciem. Wtedy albo zostanie w klanie, albo zostanie odniesione do dwunogów, którzy się nim zajmą. A jeżeli jest ranne, to zabranie go do medyka powinno być priorytetem. Nie wiem, czy kocię z innego klanu byłoby w stanie przejść aż na granicę, ale w takim wypadku najlepiej jest je zatrzymać i poczekać wraz z nim na patrol, który odprowadziłby go bezpiecznie do obozu - wyjaśnił. Sprawa z kociętami z pozoru była prosta, ale w praktyce? Odruchem normalnym chyba była chęć pomocy i zatrzymania go na wolności, wśród kotów, ale zabranie kocięcia ze sobą wiązało się z jego przygarnięciem i obowiązkiem dorosłego było wychowanie kocięcia. Kocięcia, które później mogło być przez innych oceniane przez pryzmat swojego pochodzenia. W międzyczasie minął ich patrol Klanu Cienia, w skład którego wchodziły trzy koty: Chrzanowy Korzeń, Wrzosowa Ścieżka i Okopcone Źdźbło. Fiołkowy Świt skinął im na powitanie głową, a oni, jak witający się kierowcy autobusów które jadą naprzeciwko siebie, kiwnęli głowami także i jemu oraz jego terminatorce. Uśmiechnął się wesoło patrząc za wojownikami, po czym znów przeniósł spojrzenie na Słonecznikową Łapę.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
Pokiwała twierdząco głową. O, faktycznie. Splątany Wąs i jej rodzeństwo byli przecież poniekąd jej kuzynami. W sumie tych znajd Fiołkowy Świt wymienił całkiem sporo, więc wcale nie była to taka niespotykana sytuacja. Zastanawiała się w sumie, jak to musiało być. Tak zostać porzuconym albo, co gorsza, wrzuconym do Rzeki... i znalezionym przez jakieś obce koty, a potem zabranie w obce miejsce. Pełne innych obcych kotów. Gdyby takie kocię było na tyle duże, żeby mieć pełną świadomość i potem pamiętać, co się dzieje, to pewnie potrafiło to być całkiem traumatycznym wydarzeniem. Ale kto wie? Wydawało jej się, że taka Splątany Wąs na przykład dobrze zaadaptowała się w klanie. W końcu nawet została wojowniczką! Chociaż pewnie było jej łatwiej, kiedy miała przy sobie jeszcze rodzeństwo. Tak czy inaczej śmierć matki musiała być okropnym doświadczeniem.
– Aaaaano, brzmi logicznie. Ale, ee, co jakby takie kocię z innego klanu było ranne? Bo wtedy trzeba by go też było zabrać do medyka, nie? Taki patrol mógłby przyjść za późno, szczególnie gdyby to było coś poważnego... Tylko, nie wiem, to chyba mogłoby wywołać jakieś nieporozumienia? – Zmarszczyła brwi. Niby to nie było takie trudne, a jednak, jakby pomyśleć nad tym dłużej, okazywało się, że były jakieś dodatkowe aspekty i komplikacje. Po chwili minął ich patrol klanu Cienia, na który Słonecznik spojrzała z ciekawością i również skinęła im głową na przywitanie. Nie znała ich, ale skoro już się witali niczym kierowcy autobusów, to czemu nie? Zresztą tak wypadało.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
- Bezpieczeństwo kociaka jest najważniejsze. Jeżeli uznasz, że czekanie wraz z nim na patrol może zagrozić jego życiu nie rób tego. Wszystkie klany mają ten sam Kodeks i sądzę, że taka decyzja zostałaby ostatecznie zrozumiana - odpowiedział po chwili, jakiej potrzebował na zastanowienie się i zebranie swoich myśli do kupy, by powstała całkiem zrozumiała wypowiedź. - Oczywiście, zawsze może zdarzyć się sytuacja w której ktoś osądzi cię o porwanie kocięcia. Dlatego, jeżeli kociak nie jest w bezpośrednim zagrożeniu a ty, dajmy na to, jesteś z kimś na patrolu, jedno z was może z nim zostać, a drugie pójść po medyka. Takie sytuacje pokazują dlaczego zawsze lepiej jest jednak chodzić na patrole czy polowania z kimś, a nie samotnie - uśmiechnął się do niej lekko. Można było natrafić nie tylko na borsuki i lisy, ale także i kocięta z innych klanów które uciekły lub które ktoś wyniósł z obozu sąsiedniego klanu, ale pojawiały się także i inne sytuacje, w których zawsze lepiej jest mieć kogoś do pomocy.
- Minęliśmy patrol Klanu Cienia, więc w sumie powinniśmy chyba też sobie o nich powiedzieć - uśmiechnął się lekko. - Ich przywódcą jest Wężowa Gwiazda. Został przywódcą niedługo przed tym, jak się urodziłem, a po moich siwych włosach możesz pewnie sama stwierdzić, że to było dość dawno - zaśmiał się strosząc przy tym wąsy. - Jest dużym, burym kotem. Jego zastępcą od niedawna jest Wiewiórczy Ogon, młody kocur o długiej, rudej sierści, a medykiem Ciernisty Kwiat, biała długowłosa kotka o dwukolorowych oczach. Ma też terminatorkę, Ćmią Łapę - powiedział, tym samym kończąc przedstawianie władzy we wszystkich czterech klanach. - Minęliśmy Samotne Jodły, a teraz zbliżamy się do Wysokich Drzew. Przejdziemy się wzdłuż granicy Klanem Cienia, sprawdzimy część wzdłuż ziemi niczyich i skończymy na dziś, i tak sporo dzisiaj omówiliśmy.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
O. To, co powiedział Fiołek, było w sumie całkiem mądre i faktycznie wystarczyło jej jako kolejny powód do tego, żeby raczej nie wychodzić samodzielnie z obozu na jakoś bardzo długo. W końcu kto wie, co mogło się zdarzyć? Okazuje się, że nie tylko były zagrożenia w postaci drapieżników, samotników i tak dalej, ale jeszcze mogły się zdarzyć jakieś ciekawe zagwozdki w rodzaju porzuconych/zagubionych kociąt. Chociaż, tak szczerze powiedziawszy, Słonecznik wolałaby żadnego nie spotykać. Oczywiście cieszyłaby się, że może takiemu kociakowi pomóc, ale to wiązałoby się z dużą odpowiedzialnością, a poza tym może to, że takie sytuacje się nie zdarzały zbyt często, świadczyło o tym, że więcej kociaków ma swoje rodziny, domy czy cokolwiek. Oby.
– Aaa taaam, bez przesady! – również zaśmiała się serdecznie. No, kszsz, Fiołek może i miał swoje księżyce, ale taka babcia Miętowooka była przecież znacznie od niego starsza i bardzo dobrze się trzymała. Żadne tam siwe włosy, pfft! WCALE nic takiego nie było. Powtórzyła sobie imiona i wygląd ważnych członków klanu Cienia w myślach, starając się ich zapamiętać, pokiwała swojemu mistrzowi głową, a potem wesoło dreptała dalej za Fiołkiem, patrząc to na tereny, to znowu na niego. Faktycznie sporo już przerobili, ten cały Kodeks i w ogóle wszystko zajęło im mniej czasu, niż się spodziewała. A poza tym, jak tak teraz o tym pomyślała, to od długiego spaceru już trochę bolały ją łapy. Jak o tym nie myślała, to nawet tego nie czuła, w końcu była całkiem przyzwyczajona do chodzenia i biegania w kółko, ale kiedy tak zwracała na to uwagę, to faktycznie docierało do niej, że przeszli spory kawał drogi.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył
Płeć: kocur
Matka: Stokrotkowa Łąka
Ojciec: Północny Podmuch
Partner: Malinowy Nos
Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Bez przesady? Miał już ponad siedemdziesiąt księżyców. Miał pełne prawo do tego, by nazywać siebie starym i by narzekać na ból pleców, jak przystało na starszego pana. Zwłaszcza, że ponad białymi znaczeniami na pysku widać było już kilka dodatkowych, jasnoszarych włosów które ewidentnie nie były częścią jego naturalnej, asymetrycznej bieli. Co prawda miał jeszcze dużo czasu do tego, by móc nazywać się emerytem jednak nie można było ukryć, że następną porę młodych liści prawdopodobnie przywita już jako członek starszyzny, jeżeli Gwiezdni pozwolą dożyć mu do tego czasu.
- Przypomnij mi, Zajęczy Sus opowiadał ci historię powstania klanów, prawda? - spytał, zerkając na terminatorkę. Weszli właśnie pomiędzy drzewa tworzące las, który był o wiele bardziej gęsty i rozrośnięty po cienistej stronie granicy. Wciąż jednak nie był to otwarty teren do którego przywykł Fiołkowy Świt, więc był tu bardziej czujny, co było widać po tym, że częściej rozglądał się kątem oka i nasłuchiwał dźwięków. - Jest może jeszcze coś, co chciałabyś wiedzieć? - spytał. Było wiele rzeczy, którymi mógł się z nią podzielić. Miał w zanadrzu wiele historii czy ciekawostek.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Niska (jedna z najniższych w klanie i pewnie też w lesie), drobna, krótkowłosa, rudo-biała, tygrysio pręgowana kotka o brązowo-złotych oczach. | KP
Zmieniła się. Może nie jakoś szczególnie mocno, może nie tak, żeby ci, którzy nie znają jej dobrze, to zauważyli, ale z pewnością jest zdecydowanie inna, niż była jeszcze jakiś czas temu. Przede wszystkim zrobiła się dojrzalsza emocjonalnie. Nauczyła się trochę lepiej kontrolować swoje uczucia i chociaż nadal bywa fatalną aktorką, jeśli sytuacja bardzo tego wymaga, potrafi spychać swoje troski gdzieś w głąb siebie, żeby nikogo nie martwić i nie sprawiać problemów. Do tego potrzebuje jednak skupienia, bo jeśli się na tym nie koncentruje, to można z niej czytać jak z otwartej książki! Na szczęście zazwyczaj, mimo swoich gorszych momentów, Słonecznik jest radosna i uśmiechnięta. Dla każdego jest miła i ma przyjazne nastawienie w stosunku do każdego, którego spotka. Dość szybko przywiązuje się do kotów i wielu traktuje jak przyjaciół, a każdy, kto jest dla niej w jakiś sposób ważny, szybko zajmuje specjalne miejsce w jej serduszku. W stosunku do swoich bliskich jest bardzo troskliwa, a doświadczenia z przeszłości dały jej nową siłę i motywację, żeby już nigdy od nikogo się nie odcinać i dbać zarówno o nich, jak i o samą siebie. | KP
A i owszem, bez przesady. Ponad siedemdziesiąt księżyców to sobie mógł mieć, ale wciąż był przecież w dobrej formie i nie miał na co narzekać, pfff! Nawet jeśli Fiołkowy Świt nie był najmłodszy, to przecież jeszcze sporo przednim, bo nawet ta przyszła pora Nowych Liści była jeszcze przecież daleko. Nie ma co się przejmować jakimiś tam siwymi włoskami, kiedy miało się jeszcze całkiem sporo przed sobą, tsssk.
– Powstania klanów? – powtórzyła i zmarszczyła lekko nos, jednak po chwili pokiwała energicznie głową i uśmiechnęła się delikatnie. – Tę o tym, że kiedyś koty żyły bez klanów i ze sobą walczyły o tereny i w ogóle wszystko, a potem Gwiezdni kazali im się zjednoczyć i tak dalej? Tooo tak – powiedziała radośnie, a potem wlepiła zaciekawione spojrzenie w Fiołka. – A co na przykład?
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">willyourememberthe word <br> Ilovedwith everybit insideme? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, howstrange itis, thefeeling <br> andastomorrowbreaks <br> I hopeyou loveit too</p></td></table>