Logo Artemidy
Ziołorośla
Pchła miała szczęście, że wyćwiczona Bezucha najwyraźniej marzyła o odpoczynku i, mimo że załatwiłaby młodą, niczym irytującą muchę paroma machnięciami łapy, ewidentnie nie chciała sobie tępić pazurów. Miała jednak dość strzępienia języka, na co wskazywał jej podniesiony głos, zmieniający się w syk.
– Czy ja Ci wyglądam na jakiegoś kociego Obrzynacza? Medykowi? Tak ich nazywacie w swoich kręgach, tutaj w lesie? Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć żeby dotarło: nie znam się. Podejrzewam, że bardziej doświadczeni od Ciebie – o co nietrudno, sądząc po Twoim wieku – głowią się jak namierzyć przydatne zielsko jesienią czy zimą. – tym razem strzepnęła istniejącym uchem i fuknęła cicho pod nosem. – Zakładałam, że powinno Ci zależeć na przepędzeniu mnie z tego terenu. Albo, że stać Cię na bezinteresowność. Może wyglądam na taką, która wprost uwielbia unosić się przy jakiejś ledwo upierzonej flądrze, ale naprawdę jestem wyczerpana, zła, głodna i muszę się dostać do wody. Jeśli nie chcesz mi pomóc, trudno, jakoś to przeżyję i zejdę Ci z oczu. Będę się kręcić po Twoich ziemiach aż do skutku, a jak uda mi się zapolować i odzyskam siły, nie będę tak wyrozumiała podczas spotkania z drugim wrzodem Twojego pokroju.
Na uderzenie serca odsłoniła kły, a w jej oczach mieniła się rezygnacja, rozżalenie i złość. Życie nauczyło ją, że może liczyć tylko i wyłącznie na siebie, a znów głupio dała się naciąć, sądząc, że ktoś udzieli jej szybkiej, niezobowiązującej pomocy. Wyminęła terminatorkę i zaczęła odchodzić w kierunku drzew.

Wrzosowa Łapa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
» przerzuty: 0/0
» przerzuty medyczne: 0/0 [med lvl. 0]
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxWraz z każdym coraz bardziej poirytowanym zdaniem Czochranicy, tylne łapki Wrzos spinały się coraz mocniej, unosząc jej tył trochę do góry, a jej pyszczek… pozostawał kompletnie niezmienny, ciągle równie szeroko wyszczerzony (może nawet bardziej niż na początku?). Za to psotne iskry igrające w czarnych oczętach, uspokoiły się, wyostrzyły i skupiły na samotniczce. Kącik ust drgnął na chwilę jeszcze wyżej. Obrzynacz, przez to słowo wybrzmiewała jakaś niema groźba oraz surowość, i choć tej drugiej Czochranicy z pewnością nie dało się odmówić… to to słowo rzeczywiście do niej nie pasowało. Nikomu właściwie by nie pasowało. Nawet Lśniącej Pieczarze. Rude brewki zmarszczyły się na mgnienie oka. Gdzie koty nazywają tak swoich medyków?
xxx– Powinno? – Zamrugała i zapytała w niewinnym, ciekawskim zdumieniu. Czemu niby miałaby stąd przepędzać Czochranicę? Była przecież przeciekawa i jak na razie kompletnie nieszkodliwa! No i jak to sobie wyobrażała? Wrzos miałaby ją złapać za kłapouszka i zaciągnąć aż na ziemię niczyje? Prychnęła rozbawiona tą wizją. Już prędzej przepędziłaby ją słowami… co zresztą chyba po części w tym momencie robiła.
xxx– Następnym razem wrzodów może być o wiele więcej – stwierdziła oczywistość, nie odwracając się. – I o ile nie będzie z nimi naszego naczelnego wrzoda… – którego obecność zresztą może niewiele zmienić – to oni nie będą wyrozumiali. – Wzruszyła ramionami, odwróciła się wreszcie, z… jakby łagodniejszym uśmiechem? Nie tak ostrym i szelmowskim? Może zrobiło jej się żal kocicy? Albo to gorycz wspomnienia o Lawendzie odjęła na chwilę chytrości i psotności pyskowi?
xxx– Nie wiem jak sprawy się mają z Cieniami, kierujesz się w ich stronę – dodała z namysłem, po czym – ale też w stronę wody! – radośnie doskoczyła do boku Czochranicy. – No tak z grubsza – zaśmiała się sama do siebie, skręciła odrobinę w lewo i… wypruła w kierunku Leśnej Sadzawki!
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bezucha ewidentnie puściła komentarze Wrzosowej Łapy mimo uszu. Wychodziła z założenia, że i tak niewiele zrozumie z tej paplaniny, sądząc po dotychczasowym braku jakiegokolwiek pola do porozumienia między młodszą a starszą kotką. To była strata czasu, nic poza tym. Wiedziała już, że nawet nie skomentuje słów pchły, nie odwróci się, nie prychnie niczego po raz kolejny pod nosem. Miała dość. Od tego wszystkiego rozbolała ją głowa. Od mimiki chwilowej towarzyszki z musu, od tembru jej głosu.
Wrzosowa Łapa natomiast, chaotycznym kłusem zmierzała w kierunku wody, ale póki co, wkroczyła między wyższe krzewy i drzewa. Zmieniła trochę otoczenie, ale nie opuszczał jej niefart. Nie dostrzegała niczego, co nadawałoby się do zebrania.

Wrzosowa Łapa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
» przerzuty: 0/0
» przerzuty medyczne: 0/0 [med lvl. 0]
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxPrzebiegła kilka zajęczych susów, przeskoczyła jeden czy dwa krzaczki, z uśmiechem obejrzała się za siebie i, zatrzymała gwałtownie, pieszczoszek (może też niedawno poznana Czochranica?) powiedziałby, że z piskiem opon. Wrzos odwróciła się całkowicie od kierunku biegu, przekręciła głowę. Coś ta Nieucha-Kłapoucha niezbyt się śpieszyła jak na kogoś kto musiał jak najprędzej dostać się do wody. Wprawdzie mówiła coś o wycieńczeniu i zmęczeniu, ale przecież… Wrzos zakłuło poczucie winy. Nie no szylkretka może i była styrana przez życie, lecz na pewno nie na tyle by paść pokotem od krótkiej przebieżki czy by nie nadążać za świeżo mianowanym terminatorem!
xxxPo rozejrzeniu się (równie nieefektywnym co wcześniej) za roślinkami i przedłużającej się chwili, Wrzos niechętnie wróciła się do obozu Klanu Wichru.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
6
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wkraczała na otwartą przestrzeń, ale nie opuszczał jej niefart. Błoto i przyschnięta trawa. Czasem łysy krzew. I tyle. Nic więcej nie towarzyszyło jej w drodze powrotnej do Obozu. Cóż, przynajmniej miała jakieś wspomnienie z dziś, o którym mogła komuś odpowiedzieć.

Wrzosowa Łapa: S: 3 | Zr: 6 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 60 | W: 40
» przerzuty: 0/0
» przerzuty medyczne: 0/0 [med lvl. 0]

[koniec akcji mg]
kie­dy leżę nie na­da­ję się do wsta­nia
le­że­nie za­pusz­cza ko­rze­nie
nie wie­rzę w po­ru­sza­nie się
za­wsze do wy­rwa­nia
zie­lo­ny
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Brzózka nie jest fanką ziół czy rzadkich gatunków kwiatów, ale z braku lepszych zajęć wchodzi prosto w gęsty gąszcz i pozwala nowej mieszance zapachowej osiąść na szarym futerku. Bierze głęboki wdech, a intensywna woń tutejszych roślin skutecznie wygania z głowy wszystkie pozostałe myśli. Po chwili trwania w bezruchu, terminatorka przewraca się na bok i przez moment tarza się w zachwaszczonej trawie, aż udaje jej się wygnieść wygodny skrawek dla siebie. Wtedy układa się wygodniej, wystawiając łapy, brzuch oraz pyszczek do słońca, a następnie mruży zielone oczy. Teraz jest jedną z roślinek i również czerpie energię z ciepłych promieni słonecznych, no dokładnie tak to wygląda. Zero zmartwień, zero obowiązków, tylko fotosynteza i wypuszczanie nowych listków.

//Przepiórka!
[Obrazek: LjmRGjf.png]
LVL 6 75 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przepiórczy Śpiew akurat korzystała z przerwy, którą, cóż... sama sobie wystosowała. Nie miała jednak co innego robić, a jak? Skończyła dzisiejszy trening z Pajęczą Łapą, dwójką dzieciaków Wietrznego Dnia miała zająć się dopiero jutro, patrol odhaczony, coś tam złapała na stos... a dzień jeszcze miał trwać długo, a ona nie miała co robić, więc czemu miałaby się nie wybrać na spacer? Zwłaszcza, że ostatnimi dniami pogoda dopisywała i sprawiała, że pointka miała jeszcze większe siły i ambicje do spełniania się dzięki dobrej pogodzie. Szła powoli przez tereny, a jej uwadze nie umknęły różnobarwne gęstwiny, które rozrastały się paręnaście kroków przed nią, będące idealnym miejscem na odpoczynek.

Zbliżyła się i już po chwili wiedziała, że nie jest tu sama - najwyraźniej córka Lawendowej Gwiazdy, choć przykryta głębokim i tłumiącym zapachem roślin, zdecydowała się na odpoczynek w tym miejscu... dlaczego miałaby nie uczepić się jej jak rzep psiego ogona? W końcu dawno nie rozmawiały... myśląc tak, pointka przykucnęła jak do polowania i zaczęła się zbliżać, chcąc wziąć Brzózkę z zaskoczenia. Może uda jej się być incognito... chociaż przez tą chwilę.

- Czeeeeść! - pojawiła się nagle obok Brzozowej Łapy, uśmiechając się do niej przyjaźnie. Tak, jak krytykowała postępowania przywódczyni Wichru, tak... jej dzieci lubiła zdecydowanie bardziej i chętnie utrzymywała z nimi kontakty. Zwłaszcza z Brzózką oraz Kaczuszką! - Jak życie? Coś ciekawego wydarzyło się w ostatnim czasie? - zaćwierkała, przysiadając sobie w pobliżu przyjaciółki. No, teraz to jej prędko nie zostawi bez dobrej rozmowy!
[Obrazek: IFwD875.png]
they tell me that im special, i smile and shake my head
ill give them stories to tell friends about the things i said
they let me lie to them and dont feel like theyve been misled
they give so much to me, im losing touch, get me?
served on a silver platter, ask for seconds, they just let me
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Promienie słoneczne otulają szare futerko swoim ciepłem i stopniowo rozleniwiają Brzózkę. Jest... przyjemnie. Na szczęście dzisiaj już przeszło najgorsze słońce, które zmieniłoby pierworodną Lawendowej Gwiazdy w skwareczka i teraz młoda może delektować się sympatycznymi warunkami atmosferycznymi. Powoli odpływa i gdy jest już tylko jedną łapą w świecie rzeczywistym, zostaje do niego brutalnie przywrócona niespodziewanym powitaniem. Podrywa w górę łeb, łapiąc głośny wdech i wyraźnie cała się spina. Pazury przednich łap wysuwają się z opuszek machinalnie, a biczowaty ogon puszy się nieznacznie. Reakcja ta przypomina bardziej wybudzenie się z koszmaru o spadaniu niż skuteczną ochronę przed niespodziewanym drapieżnikiem, ale już uderzenie serca później okazuje się, że Brzózka nie przypłaci tego życiem. Cała pozorna bojowość ulatnia się z kotki, gdy tylko zielone oczy natrafiają na sylwetkę przyjaciółki. Wypuszcza z ulgą powietrze z płuc i opada z powrotem na trawę, rozluźniając się ponownie.
– No cze. – błyska całym rzędem jasnych kiełków na powitanie. – Nic ciekawego u mnie, wszystko po staremu. Treningów nie, zajęć nie, konkretnych obowiązków też nie. – odpowiada szczerze, bo jakkolwiek nie chce się żalić, tak jeszcze bardziej nie chce okłamywać Przepiórki. Więc ma nadzieję, że luźny ton starczy, by całość wybrzmiała informacyjnie. Od ceremonii na terminatora, życie Brzózki płynie powoli, bez wybuchów i dzikich akcji, ale od ostatniej ceremonii zwolniło jeszcze bardziej. Wręcz stoi w miejscu jak powietrze w upalne dni. Kotka strzela ogonem by przegonić muchę, która tu zabłądziła. – A co u ciebie słychać? Jak nowe obowiązki?
[Obrazek: LjmRGjf.png]
LVL 6 75 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przepióreczka również miała szczęście, że słońce nie było już takie irytujące - zapewne zaczęłaby się rozpływać jeszcze gorzej niż córka Lawendowej Gwiazdy, ze względu na jej długie futro... co przyczyniłoby się do tego, że starsza kotka fuczałaby z poirytowaniem, związanym z wysoką temperaturą ciała. I zdecydowanie nie wyglądała na drapieżnika, który miałby za chwilę pożreć Brzózkę w całości i pozostawić z niej same ości... czy był w ogóle jakiś, hm, drapieżny pożeracz kotów, który wyglądał jak ona? Z jednej strony szkoda, bo może wzbudzałaby podziw i przerażenie zbliżając się już z daleka!
Reakcja Brzozowej Łapy była co najmniej... zabawna, przez co na kolorowym pyszczku wojowniczki zaświecił uśmiech, a z samej mordki wydało się rozbawione mruknięcie. Siedziała już obok koleżaneczki, więc mogły zacząć plotki, i cokolwiek... co się z przyjaciółmi robi, o! A zważając na fakt, że siedziała z Brzózką, nie spodziewała się, by ta rozmowa miała być nudna.

- Nie gadaj, wszystko "po staremu" brzmi bardzo nudnie i monotonnie, a nie sądzę, by taka osoba jak ty mogła prowadzić takie sielskie życie. - zaskoczyła się słowami córki przywódczyni, przez chwilę mrugając intensywnie, jakoby chcąc przyswoić w ten sposób szybciej usłyszane informacje. Czyli tak o, Brzózka mogła bujać sobie w obłokach, nie przejmując się niczym? Brzmiało jak życie marzenie dla niektórych, jakby na to spojrzeć... ale czy naprawdę jej przyjaciółka, jej wybuchowa i poszukująca przygód przyjaciółka, zgadzała się na to?! - Są... mniej stresujące i wymagające, niż myślałam, że będą. Mój terminator jest jedynie dosyć zagadkowym i specyficznym kotem, ale cieszę się, że nie natrafiłam na kogoś, kto w ogóle nie przykłada się do nauki! A tak to, hm, też mogłabym powiedzieć, że po staremu. Wychodzę na polowania, patrole i niczym nie różnią się od tych, na które chodziłam jako terminator. - rozgadała się lekko, rozluźniając resztę mięśni, czując, że będzie mogła porządnie wypocząć w tym malowniczym miejscu, w którym znalazła się z Brzózką.
[Obrazek: IFwD875.png]
they tell me that im special, i smile and shake my head
ill give them stories to tell friends about the things i said
they let me lie to them and dont feel like theyve been misled
they give so much to me, im losing touch, get me?
served on a silver platter, ask for seconds, they just let me
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Delikatny gniew ściąga w dół brwi szarej, gdy docierają do niej słowa przyjaciółki. Oczywiście nie jest wycelowany w pointkę, a po prostu... Brzózce się nie podoba, że Przepiórka ma rację. Bo to nie jest życie dla niej, z każdym kolejnym dniem popada w coraz większy marazm, a te przygody, które sama sobie okazjonalnie zapewnia, wcale nie rekompensują nadmiaru leniwego czasu.
– Ale nie mam wyboru. – rzuca w odpowiedzi niechętnie. I dużo chętniej skupia się na odpowiedzi na zadane przez nią pytanie. Słucha z delikatnym uśmiechem, szczerze szczęśliwa, że u przyjaciółki wszystko w porządku, chociaż czuje też lekkie ukłucie zazdrości. Czemu u niej nie może być wszystko w porządku?
– Hę? Ale czemu miały być dla ciebie stresujące? Przecież jesteś mądra, wiesz wszystko i w ogóle. Prowadzenie treningu brzmi jak łatwizna dla ciebie. – dzieli się swoją opinią, gdy już szylkretowa pointka kończy mówić. Szczerze nie widzi powodu dla którego miałaby się przejmować czymś takim.
Po chwili zastanowienia Brzózka zaczyna się wić jak robaczek po ugniecionym zielsku i udaje jej się zrobić trochę miejsca. – Prosz. Co tak będziesz siedzieć. – rzuca w ramach zaproszenia.
[Obrazek: LjmRGjf.png]
LVL 6 75 / 500
MedLVL 0 0 / 100
19
Siła
S
19
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy Roziskrzona Noc była już w stu procentach zdrową jednostką, gotową do powrotu do obowiązków? Nie. Znaczy prawie. Jej odsiadka zbliżała się już do końca, więc była wystarczająco zdrowa, by samodzielnie podjąć decyzję o tym, że spokojny spacer jej nie zaszkodzi, a wręcz pomoże nie zwariować w tym zamknięciu. Wyciągnęła na przechadzkę bliźniaka. Wystarczająco blisko obozu by nie podważał bezpieczeństwa spaceru (już praktycznie była zdrowa, brakowało tylko oficjalnego potwierdzenia od medyków, ale no chyba sama lepiej wiedziała jak się czuje!!), wystarczająco daleko by żadne ciekawskie uszka nie podchwyciły ich rozmowy.
Zresztą nie mogła czekać pełnego księżyca ze swoimi informacjami, jeszcze by eksplodowała z niecierpliwości.
– Spotkałam Falę. Wysoką Falę? Wzbierającą Falę? No, tamtą samotniczkę co Krogulcza Gwiazda mocno pokiereszowała, gdy chciała wrócić do klanu. – zaczęła podekscytowanym szeptem, gdy tylko upewniła się, że w pobliżu nie ma ani żywej duszy. – I odkryłam tereny jakiejś grupy. Nowy Świt się nazywają. Zakradłam się na te ich tereny i zobaczyłam jak jakaś kotka się bije z borsukiem no to jej pomogłam i zaraz się zjawiły jeszcze trzy inne kocice, w tym Fala. I słuchaj, one były strasznie miłe i mi podziękowały za pomoc, i zaoferowały, że mogę z nimi iść do obozu żeby mi opatrzyły rany. Wyobrażasz sobie coś takiego w klanach?? Bo ja nie. Ale nie skorzystałam, bo weź się później tłumacz medykom, brr.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On też, pomimo kamiennego wyrazu pyska prezentowanego siostrze, niecierpliwie wyczekuje szczegółów z tamtego dnia. Ma po dziurki w nosie tej jej odsiadki pod Ziołowym Wzgórzem, zwłaszcza że jest to jedyne - może poza legowiskiem przywódczyni - miejsce w obozie, gdzie nie ma żadnej kontroli. Tyle że w przeciwieństwie do dziupli w Rozłożystym Drzewie, w lecznicy urzędują medycy, a nie są to koty, którym w podskokach i z szerokim uśmiechem na pysku powierzy zdrowie swojej rodziny. Wyczekiwanie na wyjście Iskry było więc wybitnie frustrujące - do tego stopnia, że Płomień powstrzymuje się przed komentarzem odnośnie kwestionowalnie legalnego spacerku.
- Wzbierającą - prostuje mimochodem, wysłuchawszy, co bliźniaczka miała do powiedzenia. - I dobrze, że nie skorzystałaś.
Przez dłuższą chwilę nie mówi nic więcej, ze zmarszczeniem brwi przyswajając informacje. Są w jego życiu takie koty, o których nie spodziewa się nigdy więcej usłyszeć w kontekście teraźniejszości. I wygnana przez Krogulczą Gwiazdę należała do jednego z tych (nie)szczęśliwych wybrańców, a tu proszę. Jednak co bardziej interesujące, to ta grupa, Nowy Świt. I coś jeszcze.
- Te tereny... to gdzie są tak właściwie? - pyta podejrzliwie, teraz dla odmiany unosząc brwi. Również posługuje się szeptem, w dodatku jednym uchem nasłuchuje niepokojących dźwięków. Nie chce, by ktokolwiek miał szansę ich podsłuchać. Pech, że w grę nie wchodzi wycieczka bliżej granicy, ale trudno, muszą brać, co mają.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Ehe, wiadomo, że dobrze, że nie skorzystałam. Bo tłumaczenie się ze swoich przygód w klanie. Bo mogły mnie zabić w tym obozie czy uwięzić. Bo mogły tylko udawać, że są miłe i w podzięce za pomoc wetrzeć mi jakieś trujące jagody w rany, bym nie wygadała nikomu, że tam sobie rezydują. – zaczęła zaraz wymieniać bardziej paranoiczne opcje. Bo o ile jej by to nawet nie przeszło przez głowę, gdy znajdowała się na terenach Nowego Świtu tak jeden komentarz lustrzanego odbicia starczył by bez problemu wejść w jego skórę i zacząć zgadywać co mu tam mogło siedzieć w głowie.
– A te tereny to... uhh... – zamyśla się na moment, zastanawiając się jak najlepiej wytłumaczyć Płomykowi jak tam dotarła. I czy będzie musiała tłumaczyć dlaczego się tam wybrała, bo szczerze mówiąc już nie pamięta swojego toku rozumowania, który skierował ją w tamte rejony. – Jak się idzie wzdłuż Klanu Rzeki i przekroczy Grzmiącą Ścieżkę to oni tam są?? I to całkiem blisko. Ale nie wiem jak spore te tereny mają w sumie.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wydaje z siebie krótkie prychnięcie. Jasne, Iskra jak zwykle musi dać mu do zrozumienia, że przesadza z ostrożnością. Płomień wręcz słyszy, jak ta mówi na jakiejś równoległej częstotliwości, że nie powinien być tak chorobliwie nieufny i przecież na pewno obce kocice niepewnego pochodzenia nie zrobiłyby jej krzywdy. Jej, kto wie, czy nie niewygodnemu świadkowi, czy nie przeszkodzie na ich drodze, czy nie zwyczajnie będącej w złym miejscu o złym czasie (no, to akurat na pewno, zważywszy że spotkała borsuka, ale już mniejsza z nim). Idealny materiał na ofiarę, ledwo żywa przez własny altruizm. Kiedyś się przejedzie na tym swoim wielkim sercu i hurraoptymistycznym podejściem do kotów. I chętnie by to zobaczył, gdyby nie to, że nawet najbardziej satysfakcjonujące a nie mówiłem? nie jest warte tak wysokiej ceny jak dobrostan jego siostry.
- Nie byłaby to pierwsza grupa wygnańców i zwyrodnialców jaka się przewinęła w tej okolicy, nie? - wymrukuje od niechcenia, wzruszając barkami. Ale to tak mimochodem, bo nie zależy mu na wykłócaniu się. Może naprawdę trafiła na koty świętsze od orszaku kotów ze Srebrnej Skórki, skąd ma wiedzieć? Najważniejsze, że była w stanie odmówić i wrócić do Wichru w jednym kawałku. I że to zrobiła, chociażby ze względu na to tłumaczenie się. - Co robiłaś za Grzmiącą Ścieżką?
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmrużyła oczy, a ciemne uszy drgnęły w tył.
– Nie przesadzasz czasem? – prychnęła, chociaż i ona nie chciała się o to wykłócać. Przekonywać Płomyka, że nie jest idiotką bez instynktu samozachowawczego, bo przecież oceniła sytuację bardzo racjonalnie i że tam zagrożenia po prostu nie było. Przecież sama w to nie wierzyła w stu procentach, ale na litość – wróciła, ze strony tamtych kocic nie spotkała jej żadna przykrość; dlaczego jej brat nie mógł chociaż przez moment zainteresować się tym co się przydarzyło zamiast rozgrzebywać czarne scenariusze tego co mogło się przydarzyć.
Straciła już cały entuzjazm do dzielenia się szczegółami swojej przygody. Czy faktem, że Fala chciała się z nią spotkać. A Iskra naiwnie przez moment chciała zabrać ze sobą Płomyka. No ciekawe po co? Żeby jej smęcił nad uchem całą wyprawę? Pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy, pogromca uśmiechów kociąt się znalazł.
– Nie wiem. Nic szczególnego chyba, bo nie pamiętam. Po prostu byłam. Może chciałam zobaczyć co się tam znajduje, ale łapy sobie za to odgryźć nie dam. – wzruszyła barkami. Taka prawda, nie pamiętała. Więc nie mogło to być nic istotnego. – Co tam w klanie? Omija mnie coś ciekawego? – zarzuciła czymś luźniejszym, przynajmniej na moment, by nie iść w ciszy, ale odetchnąć od sprzeczania się o charakter Nowego Świtu.
[Obrazek: vKPdv6t.png]
LVL 9 25 / 500
MedLVL 3 18 / 400
23
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
16
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości