Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Bujnie rozwijające się na żyznej ziemi Klanu Wichru skupisko przeróżnych, wielobarwnych roślin, na które można natknąć się między zagajnikiem drzew a Wyjącymi Wzgórzami. Zdominowane przez trawy i otulone przylegającymi ściśle chwastami, co najwidoczniej nie przeszkodziło rozwojowi odgrodzonych od wiatru, rzadkich gatunków kwiatów oraz licznych ziół. Dla Medyków miejsce to przypomina prywatny zielnik, zaś dla Wojowników ciężki do przebicia gąszcz o bardzo intensywnej woni. Mimo to stale gości u siebie najróżniejszą zwierzynę, skuszoną urodzajem dzikiego ogrodu.
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Tik, tak
Kilka dni po ceremonii, zdecydowała się odnaleźć Gołębią Łapę. W końcu na tej właśnie ceremonii, dostał nowego mistrza! Tak więc Pijawka chciała się dowiedzieć, jak mu idzie. Tak więc gdy tylko wstała, mając nadzieję, że niebieski jest jak zawsze obok niej, dotknęła go delikatnie nosem w policzek, aby go rozbudzić. Wtedy też zaproponowała wspólny spacer. Sama, bez niczyjej pomocy! A to raczej dla niej, oznaczało przełamanie się przez strach przed wyjściem z obozu. Było jeszcze wcześnie, więc raczej nikt nie powinien mieć problemu do tego, że obydwoje wyszli powoli z obozu. Tylko oni, bez osoby trzeciej. Biała córka Malinowej Gwiazdy szła bardzo blisko syna Burzowego Pomruku, nalej bojąc się, że wszystko może ją zjeść. Ale była tutaj z Gołąbkiem. Nic nie powinno się stać. Słońce powoli wznosiło się na niebo, kiedy zawitali w Ziołorośla. Przynajmniej tyle wiedziała z nazwy. Zaraz potem spojrzała żółtymi oczami na terminatora. - C...co u ciebie?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbkowi bardzo podobało się towarzystwo Białej Łapy. I mimo iż w pierwszych dniach przebywania w ich wspólnym legowisku było dosyć niezręczne, a sam niebieskawy kocurek czuł się dosyć ciapowato, w tym momencie każdy poranek z córeczką Malinowej Gwiazdy był zwyczajnie... Przyjemny. Młodsza koteczka zdawała się być światełkiem w życiu terminatora. Co prawda po zmianie mentora skierował się na nowszą ścieżkę, jednak zmieniło to jego nastawienie. Tym bardziej zdziwił się, gdy Pijawka spytała się o wyjście poza obóz. Nie krył zdziwienia, zadając dosyć jednoznaczne pytanie.
- N-naprawdę o tym pamiętałaś? Oh, sam dawno o tym zapomniałem. Jasne, bardzo chętnie - miauknął z uśmiechem, wstając z pozycji leżącej, by chwilę później iść w ramię w ramię z koteczką jego życia. To znaczy... Z najlepszą przyjaciółką, oczywiście. Gołąbek uśmiechnął się, zdając sobie sprawę, iż nawet nie musiał nic mówić, by czuć się przyjemnie. Miał najzwyczajniej na świecie dobry humor. Tak bez powodu. On. Któż by się spodziewał, że to wszystko przez relację. Przez bliskość, przez możliwość szczerej rozmowy, której niebieski od dziecka potrzebował, a nigdy nie dostał od swojej rodziny. Kto wie, czy to jego wina, czy zwyczajnie był zbyt nieśmiały i nikt samodzielnie nie zaczynał z nim rozmawiać, więc przerodził swój smutek w nienawiść do wszystkich w okół? Najprawdopodobniej. A wystarczyło poznanie białej kotki.
- U mnie? Oh, świetnie! Twoja mama zmieniła mi mentora, co prawda już ci o tym mówiłem, ale dalej jestem wyjątkowo zadowolony z tego faktu. Może zostanę wojownikiem przed tobą, haha - młodzik zaśmiał się sympatycznie podczas wymawiania ostatnich słów.
- A jak tam u ciebie?
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Klik, klak
Uśmiech zawitał na pyszczku terminatorki, kiedy to kocur zgodził się na wyjście na spacer. Nie przejęła się tym, że on zapomniał, bo każdemu się zdarza! Za to ona pamiętała i obietnicy zamierzała dotrzymać. Obydwoje, beż żadnych innych klanowiczów, będą mogli porozmawiać. Oczywiście mogli zawsze, ale tak, idąc razem, ramię w ramię przez tereny Klanu Wichru, mogli pobyć sam na sam. Córka Malinowej Gwiazdy dotknęła kocura zaczepnie ogonem w bok, co rzadko jej się zdarzało, ale jednak czasem opłacało. Głównie wtedy kiedy Gołąbek był smutny. Z racji tego, że spali w jednym legowisku, Pijawka uczyła się go pocieszać, czy też właśnie odwracać jego uwagę. Dzisiaj akurat ten gest był spowodowany... niczym. Od tak postanowiła go zaczepić. Kra, kra
Śniegu już nie było. Pora Nagich Drzew ustąpiła Porze Nowych Liści. Słyszała, że to była jedna z piękniejszych pór. Pąki na drzewach powoli zaczynały się pojawiać. Zwierzyny też było już coraz więcej. Słońce, które dopiero wznosiło się na nieboskłon, przyjemnie ogrzewało długie futerko terminatorki. Na odpowiedź przyjaciela, zaśmiała się cicho. Faktycznie, mówił jej to parę razy, ale mimo tego, cieszyła się widząc jego szczęście. Jak odżywa w pewnym sensie na nowo. - Dobrze... Trening idzie powoli ale...do przodu - odpowiedziała po chwili z uśmiechem. Zaraz potem, jej uwagę zwróciły pąki, rozwijające się na jednym z krzaków. Podeszła do niego powoli, przyglądając mu się z zainteresowaniem jak i lekkim strachem. Miała jednak przy sobie syna Burzowego Pomruku, więc nic nie powinno jej się stać. Chwilę złote oczy były wlepione w roślinkę, nim nie wróciła ponownie do niebieskiego. - Wiesz... martwię się... o... o mojego brata - przyznała po chwili cicho.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbek z uśmiechem na pyszku oddał zaczepny gest w stronę białej koteczki. Odkąd dzielili ze sobą legowisko, kocurek zaczął pewniej rozmawiać z Pijawką. Mówiąc wprost, po prostu się przed nią otworzył. Biała wiedziała, jak poprawić mu humor, lub przynajmniej pocieszyć, a on był gotowy obronić ją przed wszystkim, co mogłoby terminatorkę zranić. Traktował ją jak starszą siostrę - przynajmniej według niego samego - a jakiekolwiek dotyk z jej strony wydawał się być czymś całkowicie normalnym. Z delikatnym zaniepokojeniem odpowiedział na informację o treningu, jednak wypowiedź była przepełniona sarkazmem do granic możliwości, przez co nikt o zdrowych zmysłach nie pomyślałby, iż zwierz mówił na serio.
- Bylebyś nie skończyła tak jak ja - miauknął ostatecznie, chichocząc pod nosem. Jego humor zmienił się szybko, gdy młodsza wspomniała o swoim bracie. Gołąb kilkakrotnie słyszał o dosyć licznym potomstwie Malinowej Gwiazdy. Co prawda nie miał okazji z nimi rozmawiać, aczkolwiek nie wyglądali na przepełnionych dumą, mami 'moja mama to lider' synków. Zmarszczył więc brwi, dodając do tego dosyć zaciekawionym tonem:
- Co się stało?
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pam, pam
Kotka z lekkim uśmiechem spojrzała na niebieskiego, kiedy to oddał jej wcześniejszy gest. Dzielenie razem jednego legowiska, było dobrym pomysłem. Zbliżyli się nieco do siebie, otwierając na nowe możliwości. Sama Pijawka to zauważyła. W końcu ona sama nigdy nie zaproponowałaby wspólnego spaceru po terenach, które ją przerażały. Przy Gołębiu jednak była skłonna do wyrzeczeń, takich właśnie jak wspólne wyjście z obozu. Z resztą... przy niebieskim czuła się zdecydowanie bardziej bezpiecznie. Bum, bum
Biała Łapa zachichotała cicho, słysząc słowa przyjaciela. Wyczuła, że to po prostu był... żart. Zajęczy Sus był wspaniałym mentorem i była pewna, że nie zaniedba jej treningu. Wiedziała jednak, że ostatnie wydarzenia wstrząsnęły nim i chciała dać mu czas. Przecież nie będzie go przymuszać, aby prowadził jej trening, ponad własne siły. Na pytanie o bracie westchnęła cichutko, gdyż naprawdę martwiła się o Żabkę. - Bo on powiedział... że nienawidzi mamy i taty... i uciekł z ceremonii, chociaż... teraz go czasem widzę... Ale nie wiem... jak poszła mu rozmowa z mamą...
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Kocurek nie miał bladego pojęcia o dalszych losach Żabki, na którego ceremonii w rzeczywistości był - co jak co, wiązało się to z mianowaniem na ucznia Pijawki, którą Gołąbek poznał przed wiekiem uczniowskim.
- Wiesz, kiedy byłem młodszy też zawsze tak mówiłem. Pewnie nie wiesz nawet, że do momentu twojego urodzenia nie odzywałem się do żadnego kota - miauknął z delikatnym żartem w głosie, próbując przy okazji pocieszyć Białą Łapę, jak i rozluźnić niezbyt szczęśliwą atmosferę.
- Mimo iż twoje przyjście na świat nie było dosłowną przyczyną mojego otwarcia się na różnorakie kontakty, to... byłaś pierwszą osobą, z którą nawiązałem głębszą relację... Dalej nią jesteś - miauknął, zbaczając delikatnie z tematu. Kończąc wypowiedź, nieznacznie przeniósł wzrok na swoje łapki, by chwilę później ponownie patrzeć córce Malinowej Gwiazdy w oczy.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Ding, dong
Kotka spojrzała nieco zaskoczona na kocura. Nie spodziewała się nawet usłyszeć od niego, że nie odzywał się do żadnego kota. Dziwne jej było to słyszeć. Uważała Gołębia za kota, który był raczej dosyć wygadany oraz nie bał się mówić tego, co myśli. Jak widać jednak, chyba się pomyliła, tak ociupinkę. Słuchała go jednak uważnie, patrząc w jego żółte oczy oraz uśmiechając się lekko. Jednocześnie nie zdała sobie nawet sprawy, że Gołąbek próbuje odwrócić jej uwagę od tych wszystkich przykrych tematów, jakie poruszyła Pijawka. Westchnęła cicho, dalej patrząc na niebieskiego syna Drżącego Głosu, zdając sobie sprawę z tego, że jej malutkie serduszko jakoś szybciej bije. Tik, tak
Nie zwróciła nawet uwagi, kiedy jej łapa nastąpiła na jedną z gałęzi, która trzasnęła pod jej łapą. Na ten odgłos, jej oczy zważyły się w szparki z przerażenie, które nie było ukrywane. Sierść na jej grzbiecie zjeżyła się ze strachu, nim nie wyskoczyła w górę, lądując niemalże na grzbiecie kocura. Cała drżała a mimo to, pazurki dalej miała schowane. Zsunęła się z niego, na drugi bok, aby nam skulić się przy jego przedniej łapie, wtulając się w nią, jak najmocniej umiała.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbek nie zdążył nawet zauważyć, kiedy to Pijawka zaczęła swoją dosyć pokaźną glebę. Na jego szczęście nie było tutaj nikogo prócz ich dwójki, kto mógłby zapamiętać wyraz pyszczka, jaki przybrał niebieskawy, kiedy ogarnął że coś się dzieje - innymi słowy, poczuł Białą na swoim grzbiecie. Miał już przed oczami czarne scenariusze, według których drobna koteczka umiera spadając z jego kręgosłupa. Zdając sobie sprawę, że terminatorka rzeczywiście spadła - niekoniecznie kończąc upadek śmiercią, ale jednak spadła - prędko przystanął, nie chcąc zdeptać kotki, która wylądowała przed jego łapkami. Nie musiał tego robić, gdyż kotka w pewien sposób go uprzedziła, przyczepiając się do przednich kończyn niczym najsilniejszy magnes. Terminator położył się w pół siadzie, chcąc być na podobnej wysokości co jawnie przerażona partnerka wyprawy.
- Hej, spokojnie... Wszystko okej? Coś cię boli? Chcesz wrócić do obozu..? - spytał zatroskany, delikatnie przestraszony obecną sytuacją. Nie wybaczyłby sobie, gdyby Pijaweczce stało się coś na ich wypadzie. Gdyby zraniła się, a jej prześliczne białe futerko ubrudziłoby się czerwoną krwią na jego oczach. Nie miał zamiaru nalegać na kontynuację podróży. Ostatnimi dniami zdrowie współlokatorki było ważniejsze niż czyjeś życie.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Bum, bum
Serce małej Pijawki biło jak szalone. Nie wiedziała dalej co się stało, ale czuła, że nie mogło to być nic dobrego. Nie zdawała sobie sprawy, że to była tylko gałązka, która trzasnęła pod jej łapami. Strach, który przestał jej towarzyszyć tak bardzo przy wyjściach z obozu, znowu powrócił. Teraz wszystko, nawet mały kamyk, mogło być zagrożeniem. To było straszne. Pociągnęła nosem, biorąc głęboki wdech a następnie wypuszczając powietrze. Chciała się uspokoić, lecz niezbyt potrafiła w zaistniałej sytuacji. Jedyne co mogła robić, to modlić się do Gwiezdnych, aby to coś jej nie zjadło a Gołąbek ją ochronił. Co do samego niebieskiego... Była wtulona w jego przednie łapy. Jej imię chyba dało się zadość, tak wczepiając się w jego kończyny. Zamknęła oczy, po czym jej ogon trzepnął kilka razy w ziemię. Zaraz potem przyłożyła go do boku syna Drżącego Głosu. Ram, ram
-Ch...chyba nie - wydukała cicho, otwierając powoli oczy i spoglądając w stronę żółtych oczu przyjaciela. -Czy...czy to coś... już poszło? - zapytała nie wychylając się dalej, tylko dalej zostając w tej samej pozycji. Blisko Gołąbka.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
- Spokojnie, Pijawko, to był tylko patyk. Nic ci nie zrobi, musiałaś się o niego potknąć - miauknął, nie umieszczając w swoim głosie nawet nuty drwin. Kocurek znał Pijawkę zbyt dobrze, by móc wyśmiać się z jej tendencji do panikowania. Mimo iż kotka skończyła niedawno dwanaście księżyców, błękitny nie używał jej uczniowskiego imienia. Broń klan Gwiazdy nie dlatego, aby pokazać swoją wyższość. Nie było to także spowodowane ewentualnym niedopasowaniem imienia - trudno o lepiej opisujący człon! Najprościej na świecie w oczkach Gołębia córka Malinowej Gwiazdy do końca życia będzie małą Pijawką. Tą, którą spotkał pewnego dnia w lecznicy, robiąc pierwszy krok do bycia chociażby odrobinę milszym. Mimo iż przyjaciółka nie była w stanie tego zobaczyć, to nie Brzask, a ona zapoczątkowała ujawniającą się w środku siedmioksiężycowego kociaka możliwość do okazywania uczuć.
- Jeżeli chcesz, możemy tutaj zostać. Też jest ślicznie - miauknął z łagodnym uśmiechem, owijając Białą Łapę ogonkiem z drugiej strony, by dodać jej otuchy i pewności siebie.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Kra, kra
- Och... - kotka mimo wszystko drgnęła. Co prawda cieszyła się, że to jednak nie było nic, co mogło ją zjeść, co mogło ich zjeść, ale dalej czuła, jak jej serce przeszywa strach. A co, jeśli zaraz coś tutaj jednak przyjdzie? Jeśli stanie się coś złego? Przełknęła ślinę i zaczęła nerwowo ugniatać futerko niebieskiego. Robiła tak czasem w nocy, kiedy przebudziła się ze złego koszmaru, co raczej rzadko się zdarzało, jednakże było nieuniknione. Nie wyciągała pazurów. Odkąd się urodziła, ani razu ich nie użyła. Podobnie było z kłami. Wzięła głęboki wdech, starając się zapomnieć o tym, co ją przestraszyło. Teraz chciała się rozkoszować ich wspólną wyprawą, ich wycieczką. Tylko oni we dwoje... Jej strach nie mógł jej przeszkodzić w tak wspaniałych chwilach! Ćwir, ćwir
Gdzieś tam nad ich głowami, przeleciało stado ptaków. Kotka instynktownie spojrzała w górę, chcąc spostrzec, jakie to gatunek, jednakże nie zdążyła, gdyż już odleciały. Zaraz potem spojrzała na przyjaciela, który to zaproponował zostanie tutaj i owinął ją swoim ogonem. Kotka uśmiechnęła się lekko, po czym kiwnęła głową na zgodę. Tak, tutaj było prześlicznie. Przytuliła się do niego, po czym zamknęła oczy. Przy nim, czuła się bezpiecznie. Zwłaszcza teraz, kiedy był tak blisko. Na pewno nic jej nie przestraszy... może. -Dziękuję... że jesteś
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Kocurek zaś nie tyle co czuł się bezpiecznie, po prostu odczuwał zaufanie. Pewne przywiązanie i zrozumienie, którego u nikogo innego nie doświadczył. To właśnie sprawiało, że z każdym spotkaniem z Pijawką kocurek otrzymywał nadzieję, że może zacząć wszystko od nowa. Otóż, córka Malinowej Gwiazdy najprościej na świecie potrafiła słuchać. Było to dla niebieskawego tak ważne, by móc powiedzieć komuś o swoich problemach, nie otrzymując wcinek do wypowiedzi co pół zdania. Biała kotka nie ignorowała go, kiedy coś mówił - przytakiwała ze zrozumieniem, lub, zależnie od sytuacji, po prostu przytuliła. A bliskość towarzyski naprawdę dużo dla Gołąbka znaczyła. Słysząc podziękowanie, młodzik nie lada się zdziwił.
- To ja powinienem ci dziękować, Pijawko. Nawet nie wiesz jak dużo dla mnie znaczysz - miauknął cicho, przymrużając oczy z zadowolenia. Nawet jeżeli leżą tak prawie każdego dnia, będąc w środku lasu, nawet najprzyjemniejsze sytuacje są... Lepsze. Bo wkońcu nie ma w okół nich żadnych innych kotów. Są tylko oni, we dwóch i nikt nie będzie im przeszkadzał. Nie ważne, czy będzie to rozmowa, czy sen - i tak nigdzie Błękitny nie czułby się lepiej.
//sori za gniota, kri
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Pam, pam
Bo słuchanie to była jedyna rzecz, w jakiej mała Pijawka była dobra. Mówienie nie wychodziło jej prawie w ogóle chociaż i tak było lepiej, niż kiedy spotkali się pierwszy raz. Poza tym, to właśnie Gołąbek dawał jej siłę, aby próbować nowych rzeczy, co przecież kiedyś było dla niej katorgą i raczej wszyscy o tym pamiętali. Biała córka Malinowej Gwiazdy i Fiołkowego Świtu, przesunęła się nieco do tyłu, aby teraz leżeć obok niebieskiego, ale dalej wtulając się w jego futerko. Oczy dalej miała zamknięte, ale leciutki uśmiech zawitał na jej mordce, po chwili grozy. -Dużo? - zapytała po chwili, dalej lekko się uśmiechając. On też dużo dla niej znaczył. W końcu nie każdy kot ma tyle cierpliwości, aby znosić wybuchy paniki kotki z byle powodu. Nie każdy też rozumiał, iż to jest po prostu strach, którego kocica pozbyć się nie potrafiła. Położyła ostrożnie głowę na jego przednie łapy. Las, który podczas Pory Nagich Drzew, był jakby martwy, teraz tętnił życiem. Gdzieniegdzie słychać było ćwierkanie ptaków i nawet popiskiwanie myszy, które były tak dobrym kąskiem. Teraz jednak nie było tutaj innych kotów, więc zostali tylko oni, we dwoje. Razem.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Kocurek po raz kolejny spojrzał na koteczkę, pozwalając sobie musnąć ją w klatkę piersiową.
- Bardzo dużo. Śmiem twierdzić, że najwięcej - miauknął cicho, tak jakby ktoś mógł to usłyszeć, a Gołąbek chciał, aby o tej informacji wiedziała tylko Pijawka. Żeby ktoś nie odebrał jej najcenniejszej na ten moment jego życia osoby. Niebieskawe futerko terminatora nie wyglądało dziś zbyt olśniewająco - już dawno straciło połysk, który uczeń uzyskiwał i stale utrzymywał do dziesiątego księżyca swojego istnienia przy pomocy dokładnej pielęgnacji. Teraz - ptaszek był zbyt zmęczony, aby czyścić się kilka razy dziennie. Był zbyt zmęczony, by robić cokolwiek, co wymagało większego zaangażowania, a nie było obowiązkiem. Wyjątkowo nie chodziło o tłuszcz. Chodziło o... Sens, którego maluch nie potrafił doszukać. Teraz zdał sobie sprawę, że owy sens właśnie przed nim leży.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily