Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Tam, tam
-Najwięcej... - powtórzyła po chwili, uśmiechając się lekko. Nie zdawała sobie tak naprawdę sprawy, ile to jest, ale zapewne bardzo dużo. Kto wie, czy nie więcej drzew, które są w lesie? A może gwiazd na Srebrnej Skórce? Nie wiedziała. Pytać też nie chciała, aby nie zniszczyć tej chwili. Nie wiedziała też o przemyśleniach, jakie dotykały Gołąbka. Zamruczała jedynie cicho, rozluśniając się wreszcie. Trzepnęła delikatnie lewym uchem, po czym przytuliła swoją głowę do klatki piersiowej kocura. Jej oczy dalej pozostawały zamknięte. Czuła chwilę ukojenia, kiedy to mogła być przy nim. Jej Pięknym Gołębiu. Rozmawiała nawet z mamą na temat jego imienia na ceremonii...ale chyba nie chciała go zmienić. Szkoda... Lecz dla niej, zawsze będzie piękny, nawet jeżeli jego futerko nie było tak zadbane jak kiedyś. Był tym najlepszym z całego klanu...w sumie to... Nie wiedziała, czemu serce właściwie bije jej tak szybko. Może wiedziało, że może stać się coś złego? Czy to może jednak coś innego? Nie wiedziała i nie chciała na razie zgadywać, a cieszyć się towarzystwem niebieskiego. - Gołąbku... - zaczęła po chwili - Jesteśmy... najlepszymi przyjaciółmi na.. na zawsze prawda?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Owy Gołąbek czuł, że ich dzisiejsza pogawędka jest wyjątkowa i bardziej wyjątkowa w życiu nie będzie. Nie chodziło tutaj o otoczenie, porę dnia, czy jakikolwiek inny czynnik, który miał w zwyczaju dodawać wyjątkowości licznym sytuacjom z życia każdego klanowego kota. Chodziło o drobną córkę Malinowej Gwiazdy, której bliskość czuł dzisiaj jak nigdy dotąd. Nie miało to znaczenia, iż spali na tym samym mchu od przeszło ośmiu księżyców, często znajdując się w pozycji, jak ta dzisiejsza. Niebieskawy nie po raz pierwszy doświadczał odgłosu bicia serca współlokatorki, a mimo to zawsze towarzyszyło mu przy tym uczucie... Wyjątkowości, o której tak dużo w tym momencie rozmyśla. Był wybrany, był wyjątkowy, bo pozwolono mu zagłębiać relacje z kimś tak wspaniałym jak Pijawka. Znali się od kociaka - co prawda podczas ich pierwszego spotkania bialutka córka Malinowej Gwiazdy miała zaledwie dwa księżyce, jednak mimo tego faktu dla Gołąbka była to najwspanialsza i najbardziej szczera rozmowa w jego życiu. Najbardziej wyjątkowa. I mimo iż teraz wymieniał chociażby jedno zdanie z Białą Łapą każdego dnia, każde jedno zdanie było wyjątkowe. Nie każde, nie w tym sensie - tylko te, które miały zaszczyt wypłynąć z ust tak wspaniałej kotki, jaką była towarzyszka. Terminator nie wyobrażał sobie, jak potoczyłoby się jego życie, gdyby nie poznał Pijawki. Gdyby nie zaczął rozmawiać z kotką spotkaną w lecznicy i nie przyszedł na jej ceremonię, i co ważniejsze - nie byłoby go tutaj, w tym momencie, który dla młodzika powinien trwać wieczność. Zdecydowanie brakowało mu tego typu chwil w niezbyt radosnych wspomnieniach z młodości. Wyjątkowych chwil, o których nie zapomniałby nawet leżąc zakopany pod ziemią, czy też wrzucony do rzeki - niech koty z Miejsca, gdzie Brak Gwiazd zdecydują, jak będą chciały przejąć jego ciało. Było mu to obojętne - byle nie zginął w świecie, w którym nie było białej koteczki. Mimo zwykle realistycznego podejścia do życia, za każdym razem, gdy tylko się budził, musiał sprawdzić, czy przyjaciółce nic nie było. Nie chciał zbudzić się w miejscu, w którym nie obudziłby jej łaskotaniem ogonem po nosku. Nie chciał zbudzić się w miejscu, które nie byłoby wyjątkowe. I po dziesiątym z rzędu księżycu doświadczania podarowanej mu możliwości spotykania się z najbardziej wyjątkową i drogocenną osobą na całym świecie i poza nim, Gołąb zdał sobie z tego sprawę. Cholernie mocno się zakochał i kompletnie nie wiedział, co z tym zrobić. Do momentu.
- Znaczysz znacznie więcej niż najwięcej. Bo jesteś... Wyjątkowa.
Po wypowiedzeniu tak prostego zdania, wszystko wydarzyło się zbyt szybko. Jakaś niepohamowana siła - która mimo przejęcia kontroli nad samym synem Burzowego Pomruku, zdawała się należeć do tej pozytywnej grupy niepohamowanych sił - złączyła ich pyszczki w niekoniecznie namiętnym - bo jak na razie nieodwzajemnionym - i niezbyt romantycznym czymś na wzór pocałunku. Dla Gołębiej Łapy nie liczyło się, czy wygrają w konkursie na najbardziej urocze wyznanie miłości w dziejach klanu Wichru. Liczył się dla niego fakt, że ich połączenie - nawet jeżeli według Pijawki byli jedynie najlepszymi przyjaciółmi - było wyjątkowe.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Bum, bum
Wyjątkowa... Akurat tego usłyszeć się nie spodziewała. Fakt, wiedziała, że Gołąb uważa ją za wyjątkową, ale miło jej było to słyszeć. Dziwne... W końcu użyła chyba nawet podobnych słów, podczas ich pierwszego spotkania. Nie była jednak tego pewna, ale chyba tak było. Uśmiechnęła się lekko, po czym podniosła głowę do góry, aby spojrzeć niebieskiemu terminatorowi w oczy. Na jej mordce dalej widniał ten sam, delikatny, dodający uroku uśmiech. Jej ogon machnął delikatnie po ziemi, nim ponownie nie przykleił się do ciałka najmniejszej z pociech Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. Leżąc w ziołoroślach, do jej nosa docierało tysiące zapachów, co nieco przeszkadzało kotce, ale jednocześnie dodawało temu miejscu uroku. Jeden z motyli, które musiały się już pokazywać, przeleciał obok nich. Biała jednak nawet nie obejrzała się w jego stronę, pozostając swoim spojrzeniem w żółtych oczach przyjaciela. Banan, nie znikał nawet z jej mordeczki. Nawet nie spodziewała się tego, co miało się tutaj zaraz wydarzyć, ale czuła, jak wali jej serduszko. Te biedne, małe, Pijawkowe serduszko. Tik, tak
Biała terminatorka Zajęczego Susa, zamrugała kilkukrotnie zaskoczona, kiedy to Gołąbek, jej kochany Gołąbek, zetknął się swój pyszczek z jej białą mordeczką. Nie spodziewała się tego w ogóle, dlatego też jej ogon drgnął przestraszony, jednakże ona nie ruszyła się z miejsca. To chyba była ta magiczna siła, która trzymała ją przy niebieskim. Wiedziała, że on nie zrobiłby jej krzywdy, tak więc mimo Pijawkowego instynktu, który kazał się odsunąć, ona pozostawała na miejscu. Nie wiedziała też, co ma ona zrobić, ale podejrzewała, że to jedna z chwil w życiu, której nigdy nie zapomnij. Wreszcie zdecydowała się na ten swój ruch. Wysunęła różowy języczek i przejechała nim kilkukrotnie po mordce Gołąbka, cały czas czując, jak serce intensywnie jej wali, jakby miało zaraz wyskoczyć z klatki piersiowej. Czuła też jednocześnie spokój i ukojenie oraz uczucie, którego nazwać nie potrafiła, ale przez nie, czuła ciepło, właśnie w tym serduszku. Serduszku, które teraz biło do niego...
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbek nigdy nie powiedziałby, że Pijawka - jego Pijawka, która miała w zwyczaju bać się wszystkiego naokoło, odwzajemniała jego uczucia. Kocurek odczuwał szczęście, którego w rzeczywistości co jakiś czas mu brakowało. Niebieskawy uczeń nie miał kompletnego pojęcia, co właśnie się wydarzyło, jednak wiedział, iż było to coś przyjemnego i autentycznie nie przeszkadza mu obecne położenie. Terminator zakończył ich chwilowe zbliżenie pyszczków, by móc wyspowiadać się malutkiej Pijawce ze wszystkiego, co tłumił w sobie od dłuższego czasu.
- Obiecałem, że będę mówił ci o każdej niepokojącej czynności i odczuciu, ale nie dotrzymałem obietnicy. Pora nadrobić kłamstwo - zakochałem się, Biała Łapo. Jestem tego pewny i nigdy nie byłem bardziej przekonany - miauknął cicho. Nie w obawie, iż ktoś ich usłyszy. Ta chwila była ich, więc to oni będą rozmawiać, a nikt i nic nie ma prawa przerwać tego typu sytuacji - podczas której chcesz zapaść się pod ziemię i żyć wiecznie w tym samym czasie. Gołąbek mimowolnie dalej obawiał się, iż terminatorka się nim bawi. Brzmiało to absurdalnie, zważając na fakt, że była to Pijaweczka, która zapewne nikogo w swoim życiu nie okłamała. Mimo wszystko delikatna samotność, której niebieski doświadczał za młodu, nie potrafiła uwierzyć, że teraz nie będzie sam. I nie był.
//gniot level 100
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Klik, klak
Wąsiki kotki drgnęły lekko, kiedy to niebieski terminator odsunął od niej swój pyszczek. To wszystko działo się zdecydowanie zbyt szybko, aby Pijawka mogła to jakoś przeanalizować dosłownie w tym momencie. Potrzebowała czasu, na przetrawienie tych wszystkich zdarzeń, które miał tutaj miejsce. Uśmiechnęła się niepewnie w stronę niebieskiego, mając nadzieję, że nie urazi go to. Pierwszy raz coś takiego stało się w jej życiu, tak więc nie była pewna, jak powinna reagować. Kiedy zaczął mówić, córka Malinowej Gwiazdy słuchała uważnie, a jej oczy błyszczały co jakiś czas. Jego głos był cichy i działał na nią uspokajająco. Jednocześnie odkrył przed nią tajemnice, którą musiał ukrywać oraz znalazł rozwiązanie odczuć Białej Łapy. Czyli... czyli ona chyba też była zakochana. Zakochana w nim. W jej Pięknym Gołębiu. Ram, pam
Długo zastanawiała się, nim nie zdecydowała się odezwać. Ta chwila była zbyt piękna, aby mogła ją zepsuć, przez swoją głupotę. Pijawkowe serduszko podpowiadało jej, co powinna zrobić. Wydała z siebie cichy pomruk. Teraz albo nigdy. -Kocham cię Gołąbku - pierwsze słowa, które wypowiedziała bez strachu. Bez zająknięcia się. Bez przerwy, między nimi. Jej głos był jednak cichutki, jak zazwyczaj. Uśmiech dalej gościł na jej białej mordce a oczy... oczy były wpatrzone w niebieskiego terminatora, który okazał się być kimś więcej, niż tylko najlepszym przyjacielem. I tak oto rycerz zdobył serce damy.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbek poczuł znane mu motyle w brzuchu, zdając sobie sprawę, z kim teraz rozmawia. To była Pijawka. Jego Pijawka, która nigdy nie zostawiłaby go w potrzebie. Nie powinien był myśleć o opuszczeniu przez przyjaciółkę (a może raczej dziewczynę?), bo znając koteczkę nawet nie wiedziała, że można kogoś zostawić. Zranić. Córka Malinowej Gwiazdy była dla ptaka kimś zbyt perfekcyjnym. Nie wyobrażał sobie, aby terminatorka przestała utrzymywać z nim kontakt tylko i wyłącznie przez wypowiedziane przez niebieskiego słowa. Miliony myśli na sekundę przewijało się przez umysł młodzika, nie mając pojęcia, co odpowiedzieć. Wszystkie wymyślne sekundę temu wymówki i ewentualne próby ucieczki od wstydu, jaki zalałby Gołąbka, gdyby nie usłyszał potwierdzenia swojego wyznania uciekły w niepamięć, ustępując uldze, radości i szczęściu. Kocurek po raz kolejny otarł się swoim pyszczkiem o klatkę piersiową, tym razem nie w przyjacielskim geście. W geście miłości.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Tam, tam
Kotka zamruczała cicho, patrząc uważnie na swoje przyjaciela... Czy też może teraz kogoś więcej? Gołąbek był dla niej kimś takim, jak... Jak jej tata dla mamy, a ona była dla niego, jak mama dla taty. Byli kimś więcej niż tylko przyjaciółmi, jak przez ostatnie dziesięć księżyców. Teraz ich relacji nie można już było nawet tak nazwać. Byli... Byli... W sumie to nie wiedziała, czy faktycznie, ale chyba. Chyba tak właśnie było. Tak, tak. Byli - albo powinni być- partnerami. O ile mogła już tak nazwać ich relacje. Żółtooka uśmiechnęła się ciepło w stronę niebieskiego, cały czas nie spuszczając z niego wzroku. Jej serduszko dalej biło jak szalone, ale nie ze strachu, a ze szczęścia i tego uczucia... Tej miłości do kocura. Ponownie zamruczała cicho, po czym liznęła Gołąbka w policzek, nim nie przybliżyła się do niego jeszcze bardziej. Wtedy też ułożyła swoją głowę na jego przednich łapach, ponownie zamykając oczy i przytulając się do niego. Dopiero po chwili, zdecydowała się na ciche pytanie - I... I co teraz? J... Jesteśmy jak... Fiołkowy Świt dla Malinowej Gwiazdy albo Burzowy Pomruk dla Drżącego Głosu?
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Dla młodzika nie potrzebne były kolejne przemyślenia. Za dużo się w życiu namyślał, by teraz zajmować się czymś innym niż tylko uciechą ze swojego obecnego położenia. Nie spodziewał się pytania, które wyciekło z ust koteczki. Nie zdawał sobie sprawy, iż to ona będzie miała odwagę o to zapytać, jednak wyszło mu to jedynie na plus. Mimo swojej pewności siebie - której z wiekiem nie zatracił, nie był dobry w sprawach sercowych. Nie chodziło tu o wstyd podczas ewentualnych wyznań, broń Klan Gwiazdy. Chodziło o możliwość wyśmiania, gdyby po wypowiedzeniu odpowiedniego zdania, partner zacząłby śmiać się w twarz, zaprzeczając na wszystkie zdania pytające, które opierały się na rozterkach miłosnych. Ale do tych kotów nie należała Pijawka - więc mimo ciągłego zajmowania umysłu myślami tegi typu, ptaszek ignorował je, odpychając gdzieś do tyłu głowy. Bo teraz jego serduszko biło dla Pijawki, a żadne wątpliwości nie oozwolamu stracić tej motywacji.
- Jeżeli nie masz nic przeciwko, to jak najbardziej - mruknął szczęśliwie, ale zarazem nie aż tak energicznie. To zdanie byle wypowiedziane naprawdę radosnym tonem, aczkolwiek tak spokojnym, iż nawet kociak mógłby przy nim zasnąć.
- Myślisz, że możemy zostać tutaj na noc? Jeżeli będziesz się bała, możemy wrócić.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Crush, crush
Nie miała. Nie miała nic przeciwko temu, aby być dla Gołąbka kimś takim, jak jej czy też jego rodzicie dla siebie. Jego głos był taki... Taki... Radosny. Cieszyła się, kiedy właśnie taki był. Natomiast nuta spokoju, jaką również w nim wyczuła, pozwolił jej się jeszcze bardziej odprężyć. Czuła, jak każdy odcinek jej ciała, przeszywa ciepło. Wzięła głęboki wdech, po czym przytuliła się jeszcze bardziej do kocura. Propozycja zostania tutaj na noc, wydawała się dobra. Już wcześniej Gołąbek jej to oferował już wcześniej, jednakże było tak zimno, że spędzenie nocy na dworze było niemal jak wejście do nory wygłodniałego lisa. Nie zdała sobie sprawy, że tak szybko minie jej dzień. Przecież jakby tutaj dopiero przyszli! I teraz dopiero spojrzała na słońce, które wędrowało już spać. Pokiwała głową na zgodę, uśmiechając się do... Teraz już partnera. - Z... Zostańmy... Gołąbku... Czy... Czy jesteś szczęśliwy? - zapytała zaraz potem, podnosząc głowę i spoglądając na niebieskiego.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Gołąbkowi podobało się jego obecne położenie. Miał wszystko, czego potrzebował do szczęścia. Miał spokój, nie miał w pobliżu rodziny, a co najważniejsze, miał Pijawkę. Słysząc twierdzącą odpowiedź na zadane przez siebie pytanie, niebieskawy spojrzał przed siebie. Niby opierał się swoim bokiem o coś na rodzaj krzaku (medykiem nie był, ale jeszcze żyje, więc trujący krzak to nie jest), więc nie byli kompletnie odsłonięci. Obawiał się jednak o bezpieczeństwo córeczki Malinowej Gwiazdy. Co jeżeli jakikolwiek bodziec zewnętrzny ją przestraszy? Albo broń klan Gwiazdy zjawi się jakiś borsuk? By móc dać sobie samemu chwilę spokoju i poczucie bezpieczeństwa drugiej połówce, dokładnie owinął białą kuleczkę swoim ogonem, zarazem zmniejszając między nimi przestrzeń. Czując bicie serca młodszej, ptaszek chciał zamknąć oczy, by móc pogrążyć się w transie i zarazem mając pewność, że gdyby ktoś odważył się tknąć Pijawkę, on poczuje to najwcześniej jak tylko się da.
- Jeżeli ty jesteś, to ja na pewno. A nawet jeżeli nie, to wiem, iż szczęśliwszy nigdy nie byłem - mruknął cicho, wysuwając na pyszczek delikatny uśmiech.
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Puk, puk
Kotka fakt, mimo swojej strachliwej natury, teraz potrafiła zachować spokój. Przy Gołąbku czuła się bezpieczna. Jego ciepło, sama jego obecność sprawiała, że zagrożenia nie były aż tak straszne, jak zwykle. Nie zmieniało to jednak faktu, iż pozostawała tą samą Pijawką, która boi się własnego cienia. Kiedy owinął wokół niej swój ogon, odległość między nimi jeszcze bardziej zmalała. Teraz byli naprawdę blisko siebie. Właśnie takiej bliskości potrzebowała. Zamruczała cicho, nim nie przesunęła swojego ogona, aby ten zaraz potem znalazł się na kicie niebieskiego. Uśmiech dalej gościł na jej mordce, ale żółte oczy pozostawały dalej zamknięte. Musnęła futro na klatce Gołąbka w zaczepnym geście i aby wiedział, że ona szczęśliwa jest. Chciała, aby on również się tak czuł, w końcu przecież teraz, postanowiła dbać o niego jeszcze bardziej, chodź zazwyczaj była dobrym słuchaczem. Chciała mu pokazać, że też jest dobra w czymś innym i jak bardzo się o niego martwi i dba o niego. - T... Teraz już na... Na zawsze będziemy... Razem - powiedziała cicho, przysypiając już nieco.
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Mistrz: było ich dużo, ale i choose lawendzia Płeć: Kocur Matka: Burzowy Pomruk Ojciec: Drżący Głos Partner: uciekł
Kocura napewno nie można nazwać drobnym - jego gęste, długie futerko sprawia, że wrażenie dużego, masywnego (w pozytywnym znaczeniu) kota jeszcze bardziej się powiększa. Gołąb jest zwierzem dużym - mimo wieku, dosyć łatwo pomylić go z pierwszym lepszym młodym wojownikiem. Samcowi jak najbardziej się to podoba, choć czasem jest to mylne, gdy jakiś starszyzna stwierdzi, że jako terminator (którym nie jest) powinien wyciągnąć im kleszcze, może stać się to całkiem kłopotliwe. Teoretycznie futerko Gołębia jest niebieskie, jednak gdy słońce będzie na nie padało pod odpowiednim kontem, wygląda niczym szylkret. Kiedyś błękitne, teraz już żółtawe oczka posiadają charakterystyczny błysk, za którym kocurek kryje swoje emocje. Możnaby powiedzieć, że posiada dwie wersje siebie - niebieski, wiecznie obrażony kociak oraz młody wojownik, wiecznie uśmiechnięty szylkret.
Pierwszy związek młodzika i sytuacja z Brzask zmieniła w życiu gołąbka więcej, niż można by sobie wyobrażać. Wojownik zdawał się nabywać początkującą paranoję, przez co chciał ograniczać kontakt z innymi kotami do minimum, zmieniając przez to cały swój światopogląd na "wszyscy coś do mnie mają i chcą mnie zabić w nocy". Jednak jego troskliwość dalej daje o sobie znaki - bo przecież jest w stanie zrobić wszystko dla tych, których coś dla niego znaczą. Przedłużenie treningu także wpłynęło na niego źle, a umysł ubzdurał sobie, że to tylko i wyłącznie przez chęć zemsty ze strony Chłodnego Oddechu i Wilczego Pomruku. Nie wymyślił jeszcze za co, ale wymyślił po co. Mimo różnicy wieku, dalej jest mocno nieufny i spokojny, a jego wybuchy agresji są niekontrolowane, jednakże pojawiają się dosyć rzadko. Bez problemu można powiedzieć o nim, że jest niezrównoważony.
Szyszka (KC)
Kocurek odpowiedział kotce cichym mruknięciem, gdy tylko poczuł na sobie jej ogonek partnerki. Rzeczywiście był szczęśliwy - nie miał jakichkolwiek wątpliwości, że chce, aby tak właśnie wyglądała reszta jego życia. Chciał spędzić je z Pijawką. Z delikatnym uśmiechem na pyszczku polizał ją w czoło, zdając sobie sprawę, iż rzeczywiście był mocno zmęczony. On też czuł się bezpiecznie i miał nadzieję, że z Białą Łapą było tak samo. Nie wybaczyłby sobie, gdyby ktokolwiek był w stanie ich zaatakować. Słysząc pytanie z jej strony, Gołąbek mruknął cicho.
- Nie ma innej opcji - miauknął spokojnie, zamykając oczka. Powoli zasypiając, zdał sobie sprawę, że właśnie kończy się najlepszy dzień, jaki udało mu się przetrwać - a on nie miał nic przeciwko. Gdyż nawet jego zakończenie było lepsze niż dni, w których nie znał jeszcze białej córeczki Malinowej Gwiazdy. I nawet jeżeli spali tak przez większą część swojego bycia terminatorem, tym razem leżeli w takiej pozycji jako ktoś więcej, niż tylko przyjaciele. Błękitny czekał, aż oddech uczennicy uspokoi się, by bez wyrzutów zasnąć i zakończyć jedyny słuszny dzień w przeciągu ostatnich szesnastu księżyców. Terminator cieszył się, że poznał Pijawkę - i w tym momencie nie wyobrażał sobie życia bez niej.
//zt uwu
You'llbeback,soon you'llsee, You'llrememberyou belong to me You'llbe back,timewilltell You'llrememberthat Iserved you well
Oceansrise,empiresfall Wehave seen eachother through it all And whenpush, comestoshove Iwillkillyourfriendsandfamily
Najmniejsze z kociąt Fiołkowego Świtu i Malinowej Gwiazdy. W klanie pod względem wzrostu wygląda jednak w miarę przeciętnie. Pijawka jest również drobna, ale na pewno nie wygląda jak chucherko! Jej ciało pokrywa śnieżnobiałe, długie futerko, a na uszach znajdują się niewielkie pędzelki. Mordkę kotki zdobią również złote oczka.
Pijawka pod względem charakteru, praktycznie w ogóle się nie zmieniła. No... może trochę. Odkąd została porwana przez dwunożnych, jest jeszcze bardziej strachliwa, niż była w lesie. Praktycznie w ogóle nie opuszcza miejsca przy szybkie okna lub pod łóżkiem młodego dwunoga. Boi się praktycznie wszystkiego, co jest głośne lub jej praktycznie nieznane... Chociaż dosyć długo żyła u ludzi to nie przyzwyczaiła się do wielu ich rzeczy... Na szczęście wreszcie wróciła na znane tereny, gdzie mimo wszystko, czuję się bezpiecznej...
Cyk, cyk
Kotka zamuczała cicho, kiedy Gołąbek polizał ją w czoło. Było to niczym magiczny pocałunek, jednak on, zamiast zbudzić ją z wiecznego snu, chyba miał przeznaczenie ją uśpić. Białe uszko, zakończona delikatnymi pędzelkami, poruszyło się wesoło, kiedy usłyszała jego odpowiedź. Teraz już nic nie było w stanie ich rozdzielić. Oddech kotki uspokajał się powoli, a te nieszczęsne serduszko, mimo swojego oszalałego bicia, teraz było wyjątkowo spokojne. Kraina snów była już tak blisko niej, niemal na wyciągnięcie łapy. Wtedy jednak dotarły do niej myśli, które były uśpione przez sytuacje, która miała tutaj miejsce. A co jak... a co powie mama? Albo tata? Rodzeństwo? Nie znała odpowiedzi na to pytanie. Miała nadzieję, że będą się jednak cieszyć, ze szczęścia Pijawki. Tylko właśnie pojawiało się pytanie, czy zaakceptują jej nowego partnera. A może w ogóle im nie powie... Nie to byłoby kłamstwo! A ona kłamać nie potrafiła. Zawsze jednak może poczekać, aż sami zapytają... wtedy im powie. Tak, tak, to nie będzie kłamstwo, a i oni nie będą pokrzywdzeni prawda? Prawda! Te myśli szybko jednak zaraz potem odleciały, kiedy ponownie przytuliła się do Gołąbka, wreszcie mogąc w spokoju zasnąć.
//zt
Should I ask myself in the water What a warrior would do? Tell me, underneath myarmor Am Iloyal, brave andtrue? Am Iloyal, brave andtrue?
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Obudziła się dziś z krzykiem, jeszcze bardziej zmęczona niż gdy kładła się spać. Od kiedy Krzykliwej Mewy nie było już w klanie stan Zawilcowej Skórki pogorszył się. Tracąc pewną integralną część swojego życia cała konstrukcja zachwiała się niebezpiecznie, tym samym dając dostęp do swojego słabego umysłu demonom przeszłości, które wciąż zrywały się ze smyczy od czasu do czasu. Teraz jednak coraz trudniej było je utrzymać. Jej stan obniżył się do tego poziomu że była zaskoczona tym, że udało jej się przeżyć kolejny księżyc, pół księżyca, jeden wschód słońca.
Na zewnątrz nie zmieniła się zbytnio - jej oczy może były nieco ciemniejsze ze zmęczenia, jednak pozostały tak samo ostre i chłodne jak zawsze. Być może zaniedbywała swoich terminatorów, jednak obowiązki były ostatnią rzeczą o której chciała myśleć gdy jej ciało znów paraliżował strach i unieruchamiał ją w miejscu, podczas gdy całe niebo sypało się jej na głowę dusząc ją pyłem.
- Muszę wziąć się w grać... - wyszeptała sama do siebie. Dlatego też zdecydowała się w końcu do czegoś się przydać i choć łapy wciąż delikatnie jej dygotały ruszyła pewnym siebie krokiem na tereny należące do Klanu Wichru. Wzięła głęboki wdech, a następnie powolny wydech przez jasnoróżowe nozdrza. Orientując się w okolicy zaczęła rozglądać się i węszyć z wiatrem w poszukiwaniu zwierzyny.
Bez wątpienia była to ciężka noc dla Zawilcowej Skórki, jednak Gwiezdny Klan zdecydował się jej to jakoś wynagrodzić. W związku z tym, kocica nieopodal siebie zauważyła gryzonia. Nie była to zwierzyna pokaźnych rozmiarów, bo zwykła popielica, ale na bezrybiu rak i ryba, więc wojowniczka nie powinna wybrzydzać, zwłaszcza iż jej potencjalna ofiara nie zdawała sobie sprawy z jej obecności. Stawiało ją to w uprzywilejowanej pozycji, zdecydowanie.
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡