Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Zmiana głównego tematu była zaskoczeniem. Roziskrzona Noc była nastawiona na myślenie o Wzbierającej Fali, Nowym Świcie, umówionym spotkaniu i wszystkim co się kręciło wokół tego, więc gdy uwaga Płomyka przeskoczyła na wspomniany Klan Rzeki, bura potrzebowała paru chwil by połączyć wątki. By faktycznie zrozumieć pytanie. I gdzieś w tym procesie zmiany torów myślowych mogła nieświadomie zignorować ukrytą w tym zaczepkę. Sama treść pytania dotarła do rdzawej głowy bez jakichkolwiek dodatków jak mimika rozmówcy czy spojrzenie skierowane w jej stronę. Te przyszły z opóźnieniem, dopiero po tym jak Roziskrzona odpowiedziała.
– Najbliżej do Nowego Świtu mają, ciężko by Cieniści urządzali sobie do nich wycieczki na tyle regularne by przypadkowy kot napotkany na granicy chciał o nich plotkować. – wyjaśniła z zaangażowaniem emocjonalnym przyrównywalnym do relacjonowania zmian w pogodzie. Dopiero uderzenie serca później uczciwie się zastanowiła nad pytaniem. A po uczciwym zastanowieniu przyszła potrzeba tłumaczenia się ze swoich działań. – No i poza tym to wcale nie tak, że mnie ciągnie do Rzeki jakoś bardziej, ale sam musisz przyznać, że łatwiej natrafić na kota z Rzeki niż z Gromu jak się spaceruje po terenach! No może z Cienia też, ale tam zawsze jakaś większa pustka jest, ja nie wiem. Znaczy są patrole, ale z patrolami sobie za bardzo nie pogadam, ciężej zatrzymać takich niż jednego kota, nie? Więc mnie wcale nigdzie nie ciągnie tylko jestem po prostu miła i przyjazna, więc jak zdarzy się okazja porozmawiać to z niej korzystam.
Ale przynajmniej zdusiła w sobie chęć wchodzenia w szczegóły. Bo jeszcze zaraz by zaczęła wyliczać swoje znajomości we wszystkich Klanach by udowodnić, że nie faworyzuje żadnego z sąsiadów.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Kto by pomyślał, że jedno niewinne, nawet nie do końca na serio pytanie pobudzi siostrę do wyrzucenia z siebie istnego potoku słów. Płomień przysłuchuje się jej rozciągającej się jak guma do żucia wypowiedzi, od pewnego momentu powstrzymując się od rozbawionego prychnięcia pod nosem. Ma ochotę przerwać jej jakimś dobra, dobra, wyluzuj, ale w gruncie rzeczy docenia tę transformacje z obruszonej Iskry w tę... klasyczną Iskrę. Tę, z którą ostatnio coraz rzadziej miał do czynienia, nie wiedzieć czemu.
- Tłumaczysz się. - Uśmiecha się, ubawiony. - Ewidentnie. No dawaj, przyznaj się, co masz na sumieniu?
To mówiąc, uderza ją ogonem o grzbiet, jakby chciał w ten sposób zachęcić ją do wyjawienia mrocznej prawdy. Bo oczywiście, że musi taka być, najpewniej nawet nie w połowie tak mroczna, jak prezentuje się ona w głowie bliźniaczki.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
– Wcale się nie tłumaczę. – burknęła na swoją obronę, ściągając brwi w oburzeniu. Chociaż nie trzeba było być nadzwyczaj spostrzegawczym obserwatorem by zauważyć, że bliżej niż do wybuchu to było jej do wicia się jak dżdżownica wyciągnięta na światło dzienne. – Nic a nic nie mam na sumieniu słuchaj, nie mam do czego się przyznawać!! Mówię tylko jak jest, a jest całkowicie normalnie, nic interesującego się nie dzieje, nie wiem o co ci chodzi. – wyrzuciła zaraz z siebie ciąg stwierdzeń bliskoznacznych, a na zaczepkę ogonem odpowiedziała poprzez trącenie bliźniaka barkiem. Może nieco mocniejsze, bo chciała żeby faktycznie musiał zrobić te pół kroku w bok. I leciutko przyspieszyła tempo spaceru.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Bez oporu daje się odepchnąć, by już po chwili z głupim uśmieszkiem znaleźć się z powrotem u jej boku, niemal na niego napierając w wyrazie pełnej konfidencjonalności. Nawet dostosowuje do niej swoje tempo, taki jest zaangażowany.
- Trafiłem w czuły punkt, rozumiem - kontynuuje te przepychanki, jako że wybitnie go bawią. Chwilo trwaj, chciałoby się rzec, bo luźna atmosfera między nimi to rzadkość warta odnotowania. Nigdy nie wiadomo, kiedy z żartów przejdą do trzaskania piorunami z oczu. - Uściślając, nie rozumiem do końca, ale chętnie poznam szczegóły. To jak to naprawdę jest z tymi rzeczniakami? Kolejną miłość sobie tam znalazłaś? No weź, bratu możesz powiedzieć.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
– Nie, po prostu jesteś głupi. – odparła natychmiastowo. Odruchowo w zasadzie. A po dwóch uderzeniach serca namysłu dodała jeszcze. – No i śmierdzisz.
Mogła się domyślić, że podkręcenie tempa dreptania ani nie rozwiąże problemu, ani nie będzie wystarczająco jasną sugestią dla Płomyka by się odczepił i przestał nakręcać niezręczną sytuację. No zero litości i jakiejkolwiek empatii!! Chociaż kolejna wypowiedź nosiła jej śladowe ilości. Chyba. W każdym razie starczyła by wywołać (pewnie fałszywe) poczucie bezpieczeństwa w burej i zachęcić do wyznań.
– Paru znajomych tylko. Przyjaciół może, z którymi się spotykam częściej. – wyjaśniła z machnięciem ogona, które miało podkreślić, że to nic wielkiego. Tak samo jak kolejne słowa, totalny luz, nic wielkiego i te sprawy. – Zresztą miłości to już sobie definitywnie darowałam, nigdy więcej i te sprawy. – powinien klaskać, sam jej polecał taką opcję.
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
- Wymyśliłabyś coś nowego - odpowiada i wydaje z siebie pół-ziewnięcie. Wystarczające, by podkreślić znużenie powtarzającymi się niezmiennie od kilkudziesięciu księżyców dwoma obelgami na krzyż. Mogłaby wykazać się większą kreatywnością. - Zwłaszcza że z naszej dwójki to ty śmierdzisz.
Co do głupoty też miałby pewne zastrzeżenia, ale z grzeczności i poszanowania dla uczuć bliźniaczki przemilczy kwestię.
Jednak co do jednego ma rację, bo gdyby mógł, z nieironicznym podziwem zaklaskałaby w łapy.
- Wreszcie poszłaś po rozum do głowy - rzuca z aprobatą, a jako że spacerowe warunki nie pozwalają mu zmierzwić kłaczków na jej czole, to smyrga ją ogonem po głowie w niemalże rodzicielskim geście. - Gratuluję. Ale że nigdy nie chwaliłaś się tymi przyjaźniami? Czuję się urażony. - I bez żadnej większej przerwy między wypowiedziami dodaje: - Zawracajmy już.
Zdrowotny spacerek, zacieśnianie więzów rodzinnych i tak dalej, wspaniałe rzeczy, co nie zmienia faktu, że Płomień nie pozwoli jej przeszarżować i tym samym przedłużyć swoją odsiadkę w lecznicy. Nie ma głupich.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
– Wymyślę coś nowego jak to przestanie być aktualne. – prychnęła. Nie widziała potrzeby wymyślnych obelg, gdy te dwie wciąż jak najbardziej się sprawdzały. Czy Płomyk był mądrzejszy niż księżyce temu? No skąd. Czy śmierdział mniej? Ani trochę. Więc problemu nie widziała, proste. – Ja śmierdzę? Niby czym, co? To nie ja z naszej dwójki ciągle maltretuję sierść. Ślina śmierdzi, drogi bracie. – spojrzała na niego z powagą, bo może faktycznie miał zaburzony węch i tego nie czuł. Ale po każdej intensywnej sesji pielęgnacyjnej waliło od niego śliną, nie kłamała, tak świat był skonstruowany. Tylko że świat zakładał, że koty będą układać sierść raz czy dwa dziennie, a nie ilekroć im się kłaczki zwichrzą.
Wypuściła głośniej powietrze nosem, gdy bury ogon spotkał się z jej czołem. Czyli faktycznie docenił jej ostatnie postanowienie, bardzo fajnie, bardzo miło wręcz, ale chyba oczekiwała większego szoku najpierw nim otwarcie wyrazi radość. Albo... czegokolwiek. W sumie nie wiedziała nawet czego chciała. Zawróciła bez większych protestów, bo jasne, powrót do Ziołowego Wzgórza jej się nie widział, ale kto wie w jaką stronę pójdzie ta rozmowa, może odwrót był rozsądną opcją.
– Taaa? I kto to mówi. Też się swoimi przyjaźniami jakoś nie chwalisz. – a Iskra, rzecz jasna, była skłonna uwierzyć, że Płomyk po prostu nie za bardzo miał przyjaciół, bo profit był z tego zerowy. Jedna niedokończona rozmowa z siostrzeńcem udowodniła jej, że najwyraźniej nie znała brata tak jak myślała. Więc jakkolwiek próbowała sobie teraz jedynie żartować, tak widmo z d r a d y wyczuwalne w jej głosie było jak najbardziej realne. – Żebym ja się od Pszenicy musiała dowiadywać o twoich bliskich kumplach samotnikach. Tragedia.
Ale byli kwita w pewnym sensie, nie?
odrobinę wyższy niż przeciętny kot; smukła budowa ciała; umaszczenie bure ticked; zawsze ułożone i czyste, długie futro; białe znaczenia na pysku, brodzie i kawałku szyi; białe skarpetki na przednich łapach; lewe oko zielone, prawe niebieskie; ciemnoczerwony nos
Kieruje łeb do przodu i przez chwilę patrzy na rozciągający się przed nimi horyzont, jednym uchem, tym niezmiennie wycelowanym w siostrę, przysłuchując się jej słowom. Zaraz jednak spoziera na nią kątem oka, a z dwukolorowego pyska wydobywa się ciche prychnięcie.
- Czym śmierdzisz? Rybą - kontruje zaczepnie. On śliną śmierdzi, jeszcze czego. To znaczy jasne, od każdego kota, który przynajmniej w minimalnym stopniu o siebie dba, da się wyczuć ślinę, nie przeczy, ale nie powiedziałby, żeby jego zapach był nieznośnie nią przesiąknięty. Wiatr, obozowe krzaki, w te zielone pory trawa. To już prędzej. - Zacznij choć czasem myć futro, to przestanie przeszkadzać ci zapach śliny.
Zawracają i chyba dobrze się składa, że właśnie teraz (może jedynie szkoda, że nie odrobinę wcześniej), bo na kolejne słowa siostry Płomień sztywnieje. Od Pszenicy? Najpierw Korzeń, potem Pszenica, i co jeszcze? Czy zaraz cały Wicher zacznie huczeć, że nie tylko przywódczyni spoufala się z samotnikami? Nie sądzi, aby komukolwiek to robiło różnicę, na większość Wichru można napluć, a on i tak powie, że to deszcz, sęk w tym, że to po prostu nieprawda. I wybitnie nie podoba mu się, jak wypłoszowaty samotnik zgrabnie manipuluje otoczeniem wokół niego.
- Nie chwalę, bo nie ma czym. Nikt ci nie mówił, by nie wierzyć w każdą zasłyszaną plotkę?
z.t.
.
»IheardfromGodtoday« . . . . . . . . . . . . . . . . . . . and shesounded.just【 like me 】 WhathaveIdone?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ⤷ And.w h o.haveIbecome? ◈ I saw 【 the devil 】today and he lookeda lotlike me◈ ◈Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈
I'm【 no hero 】and I'm notmade ofstone ✦•······················•✦•······················•✦
┏ .rightorwrong. ┓ ┗ I can hardly tell ┛ I'm on the wrong side of Heaven. . . . . . . . . . . . . . . . . . and the righteous side of Hell
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Gdzieś po tym, jak wyminął polanę, skręcił kilka razy i obszedł jakiś teren porośnięty drzewami, Kurczak stanął przed świadomością tego, że się zgubił. Nie to, żeby szczególnie przejął się tą myślą. Był w końcu dorosły i da sobie radę i w ogóle co ma robić w tym całym Obozie, który tylko ograniczał jego niezależność, podczas gdy miejsce do którego trafił wyglądało jak kolorowy labirynt dzikich ziół i kwiatów, do tego rosnące przy nim drzewa dawały przyjemny cień od zaduchu? W sumie, żyć nie umierać! Jednak po zrobieniu kilku "aniołków" w gęstych ziołach, pozbieraniu ładnie wyglądających kwiatków i nieudanej samotnej próbie ulokowaniu sobie bławatka na czubku łba, głośne burczenie brzucha przypomniał mu o tym, że był jednak głodny. I tu zaczynał się problem, skoro nie wiedział jak wrócić do obozu, w którym mógłby wziąć sobie coś ze stosu zwierzyny. Ale pewnie i z nim da sobie radę! W końcu dokładnie wiedział jak polować - wystarczyło tylko unieść zad do góry, przednie łapy ugiąć i... czekać? Tak, chyba będzie czekał, aż coś usłyszy, czy zobaczy, czy coś.
|| Topera <3
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Toperz właśnie wracała znad Leśnej Sadzawki, w pyszczku niosąc rybę. Połów nie był zbyt udany, nie żeby cokolwiek jej się w życiu udawało, ale wymoczyła już ogon na tyle że mogła wracać do obozu. Przechodziła przez Ziołorośla, bo była to najkrótsza, a co za tym idzie najszybsza droga. Nie przykuwała większej uwagi roślinom, widziała je każdego dnia, no przynajmniej w Porze Zielonych Liści. W każdym razie bardziej rzucił jej się w oczy sporych rozmiarów kłoda. To znaczy terminator, bardzo długi i masywny terminator. O ile dobrze pamiętała to był mianowany na ostatniej ceremonii, ale nie była pewna, bo była w tedy bardziej skupiona na Żabce niż kimkolwiek innym. Nie do końca wiedziała co tutaj robił tak zupełnie sam, wyglądał trochę jakby bawił się żuczkiem czy czymś takim. No trochę to przypominało polowanie, ale jego pozycja była mocno niechlujna? No prawdziwa zwierzyna od razu wypatrzyłaby kuper sterczący znad traw. W każdym razie, to nie jej sprawa, bo ani jej dzieciak, ani terminator. Wolała jednak jeszcze chwile go poobserwować, gdyby nagle miał znienacka się pojawić lis, gdy tylko zniknie za zakrętem, bo potem to już tylko poczucie winy do końca życia.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
... i nagle, po Gwiezdni jedynie wiedzą jak długim czasie dyndania z kuprem w powietrzu, Kura faktycznie coś usłyszał. Wielkie ucho zadrgało, a jego właściciel, upewniwszy się czy to na pewno nic w bezpośrednim polu widzenie, powoli, powolutku podniósł łeb, aby móc dojrzeć co wprawiło zielsko w szelest.
Może to jakiś królik? Albo zając? Albo pies, którego zabije i wróci do Obozu z jego truchłem. O tak i POKAŻE im wszystkim! Pokaże rodzicom jaki jest dorosły, pokaże Mrzawce, że jest starą głupią prukwą, która będzie musiała go teraz szanować! Pokaże Świtowi, że jest frajerem, który ich ostatnią potyczkę wygrał tylko przez przypadek...
Widok czarnego futra przerwał jego bujanie w obłokach. To tylko inny klanowicz, a kiedy Kura dłużej się przyjrzał wiedział nawet, że to Nietoperz senior, którą kojarzył z niewiele więcej niż imienia. Tylko czemu tak po prostu stała i patrzyła w jego stronę? Szukając odpowiedzi na to pytania, oliwkowe ślepia skupiły się na rybie w jej pyszczku, na której widok jego brzuch głośno zaburczał. - Co się gapisz, Czarna? - Rzucił w końcu w jej stronę, podczas gdy jego pracująca na pełnych obrotach głowa zaczęła podsuwać mu dość odklejone od rzeczywistości myśli. Czy ona może... rzucała mu wyzwanie? Albo chciała się popisać, że ma zdobycz, a on nie?
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Wystarczyło jedno zdanie z pyszczka terminatora, by wiedzieć że nie opłacało się stać na warcie i lepiej było zostawić go na pożarcie lisom. Znała takich jak on. Żwawa potem Pajęcza Łapa. Mają się za nie wiadomo kogo a jedyne co robią to sprawiają kłopoty gdziekolwiek się pojawiał. Szybko jednak doszła do wniosku że może była zbyt okrutna w swoim osądzie. W końcu to tylko głupi dzieciak i nie żeby ona była jakaś super przydatna i bezproblemowa, a już szczególnie w jego wieku. Czy przez to zaczęła go lubić? Nie. Czy dalej żałowała skazywania go na śmierć. Też nie. Odłożyła na chwile rybę pod swoje łapy, by móc w końcu coś odpowiedzieć.
- Pppilnuje by nininic ci sisisię nie ssstało. Słaszałeś żżże osttatnio kkktoś na pppatrolu wywęszył lllisa? Tttrzeba uważać - skłamała, ale zabrzmiała trochę nerwowo. Można było jednak to łatwo zwalić na jej osobowość albo strach przed drapieżnikiem. Poza tym, znając życie, pewnie jakiś patrol coś tam wyczuł, ale czy było to bliżej niż dalej granicy to nie istotne. Ważne że mogła chociaż trochę go nastraszyć, to na drugi raz będzie ostrożniejszy poza obozem. Chociaż czy to nie było trochę okrutne? Może. No nie będzie już taka zła i zostaną przy zapachu lisa gdzieś tam, niekoniecznie tu.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
W odpowiedzi na słowa, które padły z pyszczka Wojowniczki, Kurze brwi zbiegły się w jedną linię. Czyli jednak to nie było wyzwanie. Ktoś inny dodatkowo mógłby stwierdzić, że Nietoperze Niebo była miła. W końcu mimo pyskatej odpowiedzi ta wciąż troszczyła się o pierda, który może nie pod względem aparycji, ale mentalnie dopiero co wyszedł spod maminego ogona, ale... niestety trafiła na to dziecko Zajęczego Ucha, które nie było promyczkiem radości i pozytywności. - Ślepa jesteś? Lis ucieknie jak tylko mnie zobaczy - stwierdził, prostując się przy tych słowach, tak na wszelki wypadek, gdyby umknęła jej aluzja, że chodziło o jego wzrost. Nawet w tym wieku i wciąż rosnąc, przewyższał nim w końcu niektórych mniejszych Wojowników. Co może mu zrobić taki lis? - Poza tym umiem się bronić! - Dodał, kładąc uszy na boki, zirytowany, że ktoś znowu chciał traktować go jak dziecko. I już otwierał pysk, żeby dodać coś jeszcze, gdy jego brzuch zaburczał po raz kolejny, tym razem na tyle głośno, że miał wrażenie, że usłyszały go koty w Obozie. Jego pysk zamknął się, a oczy powędrowały automatycznie ku rybie u stóp wojowniczki.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Zmierzyła go wzrokiem, jakby dopiero teraz zobaczyła jego ogromne bary i głową, którą z łatwością mógł walić w sufit Ciepłych Skałek i co, mogła się założyć często mu się zdarzało. Chociaż była jednym z tych niewielkich wojowników i kocur sporo ją przerastał, to dobrze zdawała sobie sprawę że taki lis przerastałby go co najmniej o głowę. Tylko czy był gotowy jej w to uwierzyć co do tego nie była przekonana.
No i na tym mogła się zakończyć ich rozmowa, bo Toperz nie mogła wpaść na nic innego do powiedzenia. Mogła uciec z rybą i podkulonym ogonem, bo jakiś kolejny dzieciak ją zdominował. Brawo, świetnie sobie radzisz. Pomyślała ironicznie. Ale miała zacząć walczyć o siebie prawda? Nie da się byle jakiemu pyskatemu smarkaczowi. Tylko czy to w ogóle było tego wartę? Nie no, tylko szuka sobie kolejnych wymówek. Czemu jakaś głupia dyskusja kosztuje ją tyle myślenia.
- Lllis jest większy oood ciebie - starała się zabrzmieć pewnie, ale jednocześnie zupełnie obojętnie, mimo swojego jąkania. Jakby wcale nie próbowała go wystraszyć, tylko mówiła to bardziej informacyjnie.
W pierwszej chwili uznała to burczenie, za robotę jej własnego żoładka i nawet zdążyła trochę zawstydzić, zanim zrozumiała że coś tu nie gra. To nie był jej brzuch. Poczuła by to. Poza tym zjadła coś jeszcze przed wyjściem z obozu, więc tym bardziej to nie mogła być ona. W takim razie terminator.
- Jesteś głodny? wymsknęło jej się. Miało zgrywać twardą, a nie jego matke.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
- Chyba od ciebie Czarna - fuknął, a maleńki, krzywy uśmieszek zdradzał jak bardzo zadowolony był z swojej pyskatej odpowiedzi. Do tego stopnia, że gdyby był to autobus, w wyobrażeniu Kury, kierowca wstałby i zaczął klaskać, chociaż w rzeczywistości raczej zacisnął w zażenowaniu zęby. Wracając jednak do rzeczy, terminator był nawet skłonny uwierzyć w słowa Nietoperz. Ba, stojące teraz na baczność lewe ucho zdradzało zainteresowanie nowym faktem, który powoli zapisał sobie z tyłu głowy, a wyobrażenie rudego, nigdy przez niego nie widzianego zwierzęcia, urosło nieco w swoim rozmiarze. Jednocześnie jednak, nie miał zamiaru pokazać, że to cokolwiek by zmieniło i że mógł być tu i teraz traktowany jak jakiś niedoświadczony podlotek, który miał swoje mianowanie na terminatora ledwo wschód słońca temu... Nie żeby nie była to prawda, ale nie był dzieckiem!
Na pytanie, które padło z czarnej mordki, przesunął dolną szczękę na bok. Raz w lewo, a potem w prawo, wędrując przy tym wzrokiem od pyska wojowniczki do jedzenia pod jej łapami. Jeżeli Nietoperze Niebo uważała, ze ta rozmowa kosztowała ją dużo myślenia, to na pocieszenie, obserwując podlotka mogłaby stwierdzić, że i jego nie mniej. Długie kilka uderzeń serca milczał bowiem, szukając jakiejś pułapki w tej propozycji. Nie fizycznej... nie oczekiwał, że córka Trawiastej Polany odgryzie mu uszy, kiedy tylko podejdzie, ale psychicznej. Jak się przyzna do głodu to może w końcu go wyśmiać, albo będzie miał wobec niej dług wdzięczności, albo... - Ta... - mruknął w końcu z zmrużonymi ślepiami, kiedy kolejne burknięcie żołądka przerwało karuzelę teorii konspiracyjnych z kocurzycą w roli głównej. - Jak złapałaś tą rybę? - Jego głos wciąż nie zdradzał nawet odrobinę sympatii, ale jednocześnie powstrzymał się od użycia lekceważącego przezwiska i oszczędził im obojgu kolejnych nieprzyjemnych uwag, co już można by przetłumaczyć z Kurzego na koci jako: "Kochane Nietoperze Niebo, powiesz mi jak się łowi ryby? Powiesz? Proszę powiedz!".
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?