Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Jeżeli od niej tylko chyba, to naprawdę małe musiały być te lisy w jego wyobrażeniu. Był albo strasznie uparty albo strasznie głupi w udowadnianiu swojej racji i nawet nie wiedziała która opcja jest bardziej prawdopodobna. Chyba obie. Czy opłacało jej się wykłócać z kimś, kto nie przyznałby jej racji, nawet gdyby to była kwestia życia lub śmierci. Raczej nie i tym razem to nawet nie jest wymówka. Po prostu dała sobie spokój z czymś co i tak nie była tego warta. Tak... Tak?
Jeżeli potraktował to jako propozycje to chyba nad interpretował jej pytanie. Bo mogła co najwyżej odprowadzić go do obozu, a nie go karmić. Nie był kotem, dla którego ryzykowałaby złamanie kodeksu. Szczególnie że na pewno nie był na tyle głodny, by nie doczłapać się ten kawałek drogi. Nie miała też na swojej liście do zrobienia, uczenia pyskatego smarkacza, łowienia ryb. Nie zapytał jej też w prost, więc łatwiej było odmówić bez odmawiania w prost.
- Mmmożesz wrócić ze mmmną, do obozu jjjeśli chcesz - zaproponowała. Samo słowo "odprowadzić" w głowie kocura pewnie sugerowałoby niekompetencje, a ten wyraźnie miał na tym punkcie spory kompleks. Wolała, więc tego nie poruszać. - Zzznam sposób. Musisz być cicho, maczasz ooogon w wodzie iii uważasz na ssswój cień - powiedziała dość ogólnie, bo nie chciała spędzać z nim więcej czasu niż koniecznie. Niech się domyśli o co jej chodzi.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Kura przyglądał się wojowniczce, czekając z milczącym wyzwaniem na jej reakcję, a kiedy ta w końcu nadeszła, kanciasty pysk uchylił się, zdradzając, że nie była taka jakiej oczekiwał. Co prawda obawiał się jakiegoś podchodu ze strony opiekunki Żaby, ale nie tego, że zamiast zaproponować mu posiłek w jakiś sposób domyśli się, że się zgubił i niczym małe dziecko będzie chciała zawlec go do obozu! W irytacji zacisnął szczęki tak gwałtownie, że aż jego zęby uderzyły o siebie głośno. Oczywiście gdyby się nad tym zastanowił to była to wciąż kożystna propozycja. W końcu oszczędziłoby mu to ewentualne zeżarcie przez lisa, a na miejscu mógłby zabrać głupiej Nietoperz tą jej głupią rybę, zaraz po tym jak ta dorzuci ją do stosu zwierzyny. Ta konkluzja wymagałaby jednak od jego szarych komórek zajęcia się czymkolwiek innym niż darcie w chórze głośno "AAAAAAAAA!" i skupianiu na tym, jak łatwo dał się nabrać na jej pytanie. - Spadaj na drzewo jąkało, nie potrzebuje twojej eskorty! - Odwarknął, pozwalając dać złości ujście w obelgach i praktycznie momentalnie tego żałując. W końcu mógłby dopytać się wojowniczki, czy na pewno jeszcze na coś nie musi uważać podczas łowienia, albo dowiedzieć się od niej czegoś więcej o irytującym płazie aka wrogowi numer... aktualnie chyba dwa, w sumie powoli gubił się już w tych kalkulacjach. Podobno Nietoperze Niebo wróciła też do klanu z siedliska dwunogów i na pewno mogłaby opowiedzieć coś o tym miejscu. Ta kaczka jednak już odleciała i Kura był tego świadomy, co nie złagodziło jednak złości, a zdawało się ją spotęgować. Ostentacyjnie odwrócił się więc do niej tyłkiem i zanurkował głową w kępie ziół, wracając do swojego "polowania".
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
Teraz, kiedy już było po pierwszej ceremonii jego rodzeństwa, Fala mógł chodzić z nimi na spacery poza obozem, co pewnie dla mlekosiorbów było dużo ciekawsze niż kolejne przesiadywanie tam, w obozie Klanu Wichru, gdzie spędzili bez przerw sześć księżyców. Tak więc biało-rudy olbrzym postanowił zaproponować Lamparciej Łapie mały spacer, bo akurat na niego natknął się jako pierwszego.
-No i jak wrażenia, hm? -zapytał, szczerząc się do brata- Pierwsza ceremonia i w ogóle, i to wasza na dodatek, ho, ho! -zawołał- I jeszcze no tyle się działo. Nieźle, nie?
Wraz z wiekiem, sylwetka Lamparta zaczęła się zmieniać - kocur zaczął rosnąć, stał się wysoki, o długich, chudych łapach i zgrabnej budowie ciała. Powoli na jego ciele zaczęły zarysowywać się mięśnie, jednak wciąż jest on smukły, pokryty czarnobiałą sierścią, będąc praktycznie kopią Klekoczącego Bociana. Czarnobiała sierść, gdzie to biel przeważa na ciele Lamparciej Łapy, zajmując większą część jego krótkiego futra. Czerń jest na jego głowie: uszach oraz ich obrębie, schodzi aż do policzków. Nad nosem widnieje charakterystyczna plama przypominająca trójkąt. Ciemne plamy na tułowiu Lamparciej Łapy są rozmieszczone nierównomiernie - idą od karku, wzdłuż grzbietu, aż do bioder, w formie dużych oraz mniejszych łat. Reszta ciała w dół jest całkowicie biała. Zakończenie sylwetki kocura podkreślone jest całkowicie czarnym ogonem. Jedyne odstępstwo od idealnie białych kończyn Lamparta to czarne palce na przedniej prawej łapie. Kocur ma pysk smukły, przyozdobiony oczami z heterochromią - jego lewe oko jest oliwkowe, prawe zaś bursztynowe. Nos jest różowy, o pomniejszych, czarnych plamkach na nim.
Charakterem Lampart wdał się w obojga rodziców – kocurek jest charyzmatyczny, otwarty na świat, a i od ojca odziedziczył bycie duszą towarzystwa. Jest pewny siebie i swoich (rozwijających się!) zdolności, pełen ambicji oraz marzeń na przyszłość; w tym lekko przypomina Żbikopręgę, gdy zamyśla się na temat planowania swojej przyszłości oraz tego, jakim honorowym Wojownikiem pragnie w owej wymarzonej przyszłości zostać. Pod przyjacielską przykrywką, Lampart zachowuje się z lekka jak kameleon – jeśli pragnie coś osiągnąć, z łatwością przystosuje się do każdego charakteru kota, chcąc znaleźć się w jego łaskach, by dostać to, czego sobie zapragnął… któż by przecież podejrzewał syna dwójki pasywnych wojowników o takie zachowanie, prawda? Mimo swojej spokojnej z zewnątrz natury, nie jest on kotem, który da sobie wejść na głowę, potrafiąc być asertywnym oraz znając własną wartość, choć nie jest typem skłonnym do wybuchów gniewu; polega on raczej na dobrze dobranych słowach, które służą mu lepiej, niż podnoszenie głosu lub wyciąganie pazurów.
Łasica [kc] | Sosnowy Ogon [gk]
Dopiero na ceremonii tak naprawdę zorientował się, że... hej, ma jeszcze to starsze rodzeństwo, oprócz tych, którzy na świat przyszli razem z nim, a obecnie bardzo zajęci byli smarkaniem w mech w lecznicy... albo gdzieś indziej. W końcu ostatnimi dniami nie widział Jaszczurki, nie zjawiła się na ceremonii, a jednak w Ziołowym Wzgórzu jej nie było. Albo była bardzo dobra w grę w chowanego, albo powinien zacząć się poważnie martwić.
Kiedy świeżo mianowany na terminatora medyka Falująca Łapa zdołał złapać go w obozie i wyciągnąć na spacer poza obóz, co zdecydowanie było czymś, co Lamparcik chciał przeżyć - zwłaszcza jako pierwszy z jego miotu, coby mógł się później pochwalić, że on to już za parę wschodów słońca będzie wojownikiem, a co!
- Nieźle. Chyba nieczęsto zdarza się, że na swojej pierwszej ceremonii widzi się spektakularne wzejście nowej Gwiazdy, no i jeszcze wybór zastępczyni! Historyczna chwila. Jest czym się chwalić! - szedł spokojnym krokiem obok starszego brata, a czarny ogon delikatnie kręcił się za nim, sugerując jego dobry humor - A ty co, w ziółkach będziesz sobie siedział? W sumie to brzmi mega fajnie. Tak *poważnie*, w końcu kiedyś będziesz sobie wygodnie siedział w najważniejszej trójce klanowej! - w końcu nie tylko młodsze rodzeństwo było mianowane inną rangą, Falująca Łapa również awansował i choć imienia jeszcze nie zmienił, zdecydowanie był kimś ustawionym wyżej, niż zwykły terminator.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
-Ano to prawda! -przyznał, kiwając głową. Gdyby na jego pierwszej ceremonii coś takiego się zdarzyło, to na pewno opowiadałby o tym na lewo i prawo, i w ogóle takie rzeczy, bo takie coś to zdarza się raczej rzadko, a przynajmniej powinno się zdarzać rzadko, zbyt częste zmiany w trójce klanowej nie są raczej dobrym znakiem, a na pewno niedobrym jeśli chodzi o stabilność Klanu- Ho, ho! Powiem ci, że dla mnie trójka klanowa to taki bardziej dodatek. Bardziej jestem zainteresowany pomaganiem innym, pomaganiem im z powrotem do zdrowia, leczeniem samym w sobie jestem bardziej zainteresowany. Chcę pomagać kotom tak jak Krwawnikowy Liść pomógł mi kiedy byłem ciężko chory! -wyznał- A poza tym, to raczej coś takiego to jest dalej niż bliżej, bo Krwawnikowy Liść przewyższa mnie i doświadczeniem, i wiedzą, i wiekiem.
Wraz z wiekiem, sylwetka Lamparta zaczęła się zmieniać - kocur zaczął rosnąć, stał się wysoki, o długich, chudych łapach i zgrabnej budowie ciała. Powoli na jego ciele zaczęły zarysowywać się mięśnie, jednak wciąż jest on smukły, pokryty czarnobiałą sierścią, będąc praktycznie kopią Klekoczącego Bociana. Czarnobiała sierść, gdzie to biel przeważa na ciele Lamparciej Łapy, zajmując większą część jego krótkiego futra. Czerń jest na jego głowie: uszach oraz ich obrębie, schodzi aż do policzków. Nad nosem widnieje charakterystyczna plama przypominająca trójkąt. Ciemne plamy na tułowiu Lamparciej Łapy są rozmieszczone nierównomiernie - idą od karku, wzdłuż grzbietu, aż do bioder, w formie dużych oraz mniejszych łat. Reszta ciała w dół jest całkowicie biała. Zakończenie sylwetki kocura podkreślone jest całkowicie czarnym ogonem. Jedyne odstępstwo od idealnie białych kończyn Lamparta to czarne palce na przedniej prawej łapie. Kocur ma pysk smukły, przyozdobiony oczami z heterochromią - jego lewe oko jest oliwkowe, prawe zaś bursztynowe. Nos jest różowy, o pomniejszych, czarnych plamkach na nim.
Charakterem Lampart wdał się w obojga rodziców – kocurek jest charyzmatyczny, otwarty na świat, a i od ojca odziedziczył bycie duszą towarzystwa. Jest pewny siebie i swoich (rozwijających się!) zdolności, pełen ambicji oraz marzeń na przyszłość; w tym lekko przypomina Żbikopręgę, gdy zamyśla się na temat planowania swojej przyszłości oraz tego, jakim honorowym Wojownikiem pragnie w owej wymarzonej przyszłości zostać. Pod przyjacielską przykrywką, Lampart zachowuje się z lekka jak kameleon – jeśli pragnie coś osiągnąć, z łatwością przystosuje się do każdego charakteru kota, chcąc znaleźć się w jego łaskach, by dostać to, czego sobie zapragnął… któż by przecież podejrzewał syna dwójki pasywnych wojowników o takie zachowanie, prawda? Mimo swojej spokojnej z zewnątrz natury, nie jest on kotem, który da sobie wejść na głowę, potrafiąc być asertywnym oraz znając własną wartość, choć nie jest typem skłonnym do wybuchów gniewu; polega on raczej na dobrze dobranych słowach, które służą mu lepiej, niż podnoszenie głosu lub wyciąganie pazurów.
Łasica [kc] | Sosnowy Ogon [gk]
Lamparcia Łapa żwawym krokiem podążał za Wielkim Bratem, jego czarny ogon kołysał się za smukłą sylwetką młodszego kocura gdy szedł, a łaciaty pysk zwrócony był w stronę Falującej Łapy, uważnie słuchając każdego słowa, które wypływało z pyska nowego terminatora medyka Klanu Wichru. Nawet gdy młodszy syn Klekoczącego Bociana wypowiadał ten tytuł tylko w swojej głowie, wciąż brzmiał on imponująco.
- Ah, tak, oczywiście. To bardzo... szlachetne. W sensie, nie spodziewałbym się po tobie niczego innego, nie? Raczej... po innych spodziewałbym się dążenia tylko do władzy, jakiegoś autorytarnego panowania nad Klanem, poprzez wślizgnięcie się na posadę Medyka... Klan Wichru na pewno będzie spokojniejszy w przyszłości, mając kogoś tak honorowego na zaufanej posadzie. - wymruczał, w uznaniu kiwając głową, poruszając dynamicznie barkami gdy kontynuował spacer - Byłeś ciężko chory...? Brrr, ale to dobrze, że z tego wyszedłeś. Kto by wtedy opowiadał mi o wszelkich nowinkach z Ziołowego Wzgórza? - jego głos był teraz łagodniejszy, a jego źrenice rozszerzyły się nieco. Być może kiedyś Żbikopręga wspomniała coś o chorobie jej starszego syna, a Lamparcia Łapa zapomniał... a może wcale nie mówiła? Łaciaty kocur nie był w tej chwili pewny, ale to nie było pierwsze z pytań, które ciekawiły młodszego brata, jednak na szczęście mieli oni z Falującą Łapą póki co wystarczająco czasu, by porozmawiać na wszelki temat, jaki by tylko zapragnęli.
ogromny, masywny, puchaty, rudo-biały klasycznie pręgowany, futro czyste i ułożone, żółto-złote oczy, sierść w uszach przypomina dwie fale
energiczny, przyjazny, wiecznie uśmiechnięty, dobroduszny, szczery, ekstrawertyk do sześcianu; wręcz przerysowany, pewny siebie, ma tendencję do bagatelizowania niebezpieczeństwa, martwi się o zdrowie innych i często ich poucza na ten temat
-Ano byłem, kiedy byłem jeszcze bardzo mały, ho, ho! -zawołał ze swoim standardowym wyszczerzem na pysku, jakby opowiadał bardziej o tym jaki miał dzisiejszej nocy sen niż o tym, że leżał księżycami w Ziołowym Wzgórzu targany ciężką chorobą, która unieruchomiła go na niesamowicie długi czas… ale w sumie czy kogokolwiek jeszcze mogło takie zachowanie Falującej Łapy dziwić? Chyba nikogo kto by go znał w jakimkolwiek stopniu. On był taki od zawsze i raczej szansa, że taki pozostanie była większa niż mniejsza- Oho? Interesują cię nowinki z Ziołowego Wzgórza? -zaśmiał się krótko.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Świt szła za Kurą, ale w jednej chwili zapomniała po co i dokąd. Zatrzymała się po drodze, straciła przyjaciela z pola widzenia i zajęła się wąchaniem kwiatków i roślin. Część urywała i zaczęła sobie wplatać między kosmyki ogona, części odrywała płatki by rzucić sobie na grzbiet, a w reszcie co chwila się kładła na brzuchu i napawała zapachem. Przez ten moment świat nie istniał i rdzawo-biała kulka mogłaby stać się częścią polany.
/kurson uwu
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Polowanie było dla Kury rutyną. Wychodził z obozu, szlajał sie jakiś czas po terenach, a w końcu, kiedy natrafiła się mu jakaś zdobycz, łapał ją i zakopywał, żeby zgarnąć w drodze powrotnej. Ten dzień był jednak inny. Odwracając głowę raz po raz, kątem oka mógł zauważyć znajome, rdzawe futro, ewidentnie śledzącej go Świt. Nie miał pojęcia co ta od niego mogła chcieć. A może nawet nie chciała nic? Może był to tylko zbieg okoliczności? W końcu odległość między nimi się nie zmniejszała. Szybko jednak porzucił tą naiwną myśl. To w końcu była Świt! Najpewniej miała zamiar doprowadzić go do skraju szaleństwa, a dowodem na to był fakt, że zaczęła obrzucać się kwiatkami. No bo do wszystkich ostów i cierni, po co robić coś takiego?!
Otrząsnął łeb, kiedy doszło do niego, że sam przystanął i gapił się od kilku uderzeń serca na wystający z góry kolorowych roślin pysk, myśląc o tym, że białe kwiatki ładnie kontrastowały z jej futrem. Co z nim było nie tak!? Lekko zirytowany, ignorując gorąco własnych policzków, postanowił zacząć ją ignorować, zamiast tego skupiając się na rozglądaniu i nasłuchiwaniu potencjalnej zwierzyny.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Poruszenie się wśród traw otrząsnęło ją trochę od zabawy, gdy zobaczyła wreszcie Kurę, który odchodził w inną stronę. Miło było go widzieć, ale co on tu..Ah, tak. Szedł na polowanie, Świt przykleiła mu się do ogona i tak wyszło. Czemu więc miałaby mu nie pomóc?
Podskoczyła z trawy w stronę burego, idąc w niedalekiej odległości obok. Również rozglądała się i wąchała za zwierzyną, ale jednocześnie posyłała co jakiś czas Kurze wesołe uśmieszki i maślane oczy.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Pogoda na polowanie była taka w sam raz. Ani za gorąco, ani za zimno. Ciężko było o coś takiego w ostatnim czasie, więc wichrzacy wybrali sobie idealny moment na polowanie. Kurzej Łapie dość szybko się to opłaciło, albowiem dostrzegł on jaszczurkę pośród traw. Cudownie.
Niestety, towarzyszka Kurzej Łapy nie miała tyle szczęścia. Nim zdołała wykryć cokolwiek w pobliżu, z nieba spadł na nią jastrząb, dosłownie. Ptaszysko zapikowało, drapnęło ją lekko po głowie i wzleciało do góry, szykując się do kolejnego ataku. Co w tej sytuacji zrobi córka przywódczyni?
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Wszystko stało się tak szybko, że Świt potrzebowała chwili, żeby zrozumieć co się w ogóle stało. Zamrugała z raz, potem drugi, spojrzała na odlatującego jastrzębia. Ten jednak zamiast wracać do siebie, chyba szykował się do kolejnego pikowania.. Rdzawa była głupia, lubiła ptaki, ale czy była aż tak głupia? Najwidoczniej tak.
Przystanęła, patrząc na ptaka i uśmiechnęła się lekko. - Dzień dobry!! Jeśli weszliśmy na twój teren to powiedz, pójdziemy sobie stąd szybciutko!! - powiedziała, machając nawet łapką do drapieżnika.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 85 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kocur Matka: Bławatkowa Łąka Ojciec: Zajęcze Ucho Trwałe urazy: prawie niewidoczne przez futro, cienkie blizny na lewym policzku, szyi i bokach
Orientalny, tygrysio pręgowany buras. Olbrzymi jak na swój wiek. Oliwkowe oczy
Zbuntowany, ciekawski nastolatek z problemami ze złością, atakami czkawki i alergią pokarmową
Kłopotliwa Łapa, Szczur (KW), Żabia Łapa.. (GK)
Kocur zatrzymał się, kiedy między źdźbłami trawy dostrzegł gada. Powoli ugiął łapy, przygotowując się do przyjęcia pozycji łowieckiej, a na kanciastej mordzie rozlał się krzywy uśmieszek. Jaszczurka nie była niczym wielkim, ale szybki sukces, kiedy Świt również zaczęła polowanie, sprawił, że nie mógł powstrzymać się przed nieznacznym przekręceniem głowy i spojrzeniem kątem oka w stronę kotki. Miał nadzieje, iż jego nemezis, jak jakiś frajer wciąż bezowocnie poszukiwała czegokolwiek zdatnego do złapania. Zanim jednak zdążył nawet pomyśleć o tym, że to polowanie było dla niego samego czymś więcej, było w końcu możliwością, żeby pierwszy raz utrzeć nosa rdzawej i nareszcie wygrać jedną z bitew, które prowadzili od kiedy sięgała go pamięć, dostrzegł jak jastrząb spada na jej głowę. - ŚWIT! - Wrzasnął, czując jak mieszanina szoku i strachu o rówieśniczkę zdawała się nagle wypełnić jego wszystkie mięśnie, sprawiając że te zesztywniały. W tym samym momencie dotarł do niego jednak sens wykrzykiwanych przez kotkę słów. Świt nie była po prostu mistrzem zła. Świt była szalona. Kto przy zdrowych zmysłach ryzykowałby w końcu własne życie, dla kolejnej psychologicznej gierki, która teraz zdawała się wyrwać Kurze mentalny grunt pod nogami?! Na tą realizację, jego szczęki zacisnęły boleśnie ze złości i bez namysłu zaczął biec w stronę kotki. Jeżeli ktoś miał ją zabić, to był to on! W zemście za te wszystkie księżyce upokorzeń! I żadne zapchlone ptaszysko mu tego prawa nie odbierze!
Chciał dobiec do kotki i stanąć przed nią. Jeżeli mu się to udało to, nie spuszczał oczu z jastrzębia. Ten był nad nimi, więc mógł mieć jedynie nadzieję, że zapikuje na niego, a nie na nią. Niezależnie jednak od wyboru ptaszyska, kiedy to znalazło się w ich zasięgu, chciał trzepnąć go w łeb już uniesioną przednią łapą, z której wysunął pazury.
xxx
xxx xxx xxx xxx Everyroommatekept awake... ... byeverysighandscreamwemake... ... all thefeelings thatI get... But I still DON'T MISS YOUyet! xxx ... only whenI stopto think about it... xxx IHATEeverythingabout you! xxxxxxxxxxxxxxx Why doI love you? You hateeverythingabout me! xxxxxxxxxxxxxxx Why do youlove me?
Atak Kurzej Łapy - 50% 「słaby」→ 「28 - 20 」*0,5 = 4
Atak Jastrzębia - 100% 「 udany」→ 34 - 20 = 14
Atak Jastrzębia na ślepo - 100% 「 udany」→ 32 - 25 = 7
Kurza Łapa przybiegł na pomoc niemalże od razu. Chciał trzepnąć jastrzębia w łeb, ale zamiast tego jedynie lekko go klepnął. Jastrząb za to złapał go za skórę pod okiem na tyle mocno, że udało mu się ją przeciąć, doprowadzając do rozlewu krwi. Niedobrze. Świtająca Łapa jedynie stała obok, machając do ptaszyska bynajmniej nie z zamiarem zaatakowania go, na co ten zareagował rozcięciem skóry na czubku jej głowy, przed ponownym wzleceniem w powietrze.
Świt lvl: 4
S: 10 | Zr: 17 | Sz: 5 | Zm: 6 | HP: 73 - 7 = 66/75| W: 55
⚬ przerzuty: 0/3
• rana 0. stopnia: przeczesana sierść na czubku głowy
• rana 1. stopnia: rozcięcie skóry na czubku głowy (-1HP do końca walki)
Kura lvl: 3
S: 10 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 4 | HP: 70 - 14 = 56/70| W: 50 - 3 = 47/50
⚬ przerzuty: 0/2
• rana 1. stopnia: rozcięta skóra pod prawym okiem, krwawi (-1HP do końca walki)
whenthis worldisno more ★them o o nis allwe'll see★ I'll ask youtofly awaywith me untilthe starsall falldown they emptyfrom thesky but Idon't m i n d if you'rewith me ≡theneverything'salright≡
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Jastrząb nie odpowiedział, niestety, za to zaszarżował w dół. Kura z jakiegoś powodu się wydarł, stanął przed nią i może właśnie to wystraszyło ptaka bardziej? No przecież nie miał powodu atakować! Prawda? Wszystko działo się trochę za szybko, żeby Świt była w stanie w ogóle zrozumieć co się dzieje, zignorowała piekący ból na czubku głowy, by przybliżyć się parę kroków w stronę przyjaciela.
- Ojej, krwawisz - zauważyła smutno, patrząc na rozciętą skórę pod jego okiem. Chyba nie do końca ogarniała sytuację. Nie uważała ptaka za niebezpieczeństwo, jej mózg może nawet trochę go wyparł z rzeczywistości. Czuła, że coś ją uderzyło, ale bardziej skupiała się na tym, że Kurze działa się krzywda. Tylko czemu? - Chodźmy do medyka może, co? Hmm, gdzie się podział ten ptaszek... - rozejrzała się, by w końcu dostrzec go nad ziemią. - Hejo!! Podrzuciłbyś nas do obozu?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.