Logo Artemidy
Torfowy Rojst
Łzy zgromadziły mu się w kącikach oczu. Rdza chciała dołączyć do Klanu Rzeki, żeby być bliżej niego. Spędzić z nim czas. Pewna część niego nalegała, by nie przyjmował tej odpowiedzi zbyt gładko; czyż nie był winien Roziskrzonej Gwieździe przynajmniej próby skierowania córki do domu...? Ale z drugiej strony — zrobił już tak raz i skończyło się to stratą Rdzy na długie księżyce. Zresztą, teraz była dorosła, podejmowała dorosłe decyzje. A on ani nie mógł zmusić jej do powrotu, ani tym bardziej nie potrafiłby odesłać jej z kwitkiem. Klan Rzeki był dla niej tak samo domem jak Klan Wichru, przecież miała w nim niego. Miała rodzinę.
— Och, nawet nie wiesz, jak bardzo ja chcę spędzić czas z tobą — zaśmiał się przez łzy. — Będę przeszczęśliwy mając cię w Klanie. Najszczęśliwszy.
I na tym by zakończył. Zabrałby ją do Obozu od razu, byle żadne złe słowo, jakaś niefortunna wypowiedź nie odebrała mu jej ponownie. Z ogromnym trudem zdobył się na kolejne słowa:
— Ale o tym już czuję się zobowiązany powiedzieć twojej mamie. Informacyjnie, tylko informacyjnie — zastrzegł prędko. — By nie musiała się dłużej o ciebie martwić. No i nie wybaczyłaby mi, gdybym trzymał to przed nią w tajemnicy.
Zamilkł na chwilę.
— Rdzo, masz prześliczne imię, wiesz? I rozumiem, że nie chcesz być Rysiem; dla mnie nie ma znaczenia, jak będę cię nazywać, najważniejsze, byś czuła się komfortowo. Ale w Klanie... będzie ci potrzebne klanowe imię, rozumiesz? — spytał z nadzieją.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przez moment się bała, że kocur nie będzie chciał jej w Klanie. Że ją odrzuci. Widząc łzy w oczach ojca, a zaraz jego słowa... Uśmiechnęła się sama. Delikatnie wibrysami drgnęła, czując jak jej samej się zbierały w oczkach samotniczki.
Łeb ukryła w barku ojca, aby się uspokoić.
- Tak, tak tak, rozumiem - to było racjonalne. To było logiczne. Ale ona po prostu chciała być obok ojca.
- A... Czy mogę być Rdzawą Łapą? Albo coś takiego, nie wiem. I czy... Czy możesz ty mnie trenować? Proszę.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przytulił ją bokiem łba, kiedy zatopiła głowę w jego sierści. Serce waliło mu jak dzwon. Czuł się, jakby ta chwila mogła ulecieć w każdej chwili, a stojąca obok córka była rudzikiem gotowym lada moment zerwać się do lotu.
— To się rozumie samo przez się. Nie oddałbym cię nikomu innemu — odparł żartobliwym tonem, choć gwiazdy mu świadkiem, nie wyobrażał sobie dla niej innego mistrza. I nie miało znaczenia, że nadwyrężał się już przy obecnej dwójce. Mieli w końcu móc spędzić ze sobą więcej czasu, prawda? Zbyt wiele relacji zaniedbał, zbyt wielu rzeczy żałował; nie wypuści tej okazji z łap. — Hmm... A co powiesz na Rudą Łapę, wiewióreczko? Albo możemy pomyśleć o jakimś innym pięknym, odpowiadającym ci imieniu. Nie wiem, co to rdza... I obawiam się, że reszta Klanu będzie miała tę samą zagwozdkę.
Lekko zawstydzony położył po sobie uszy. Nie chciał córki przypadkiem urazić; wiele samotniczych imion było... nieodgadnionych. Omen, Pozytywka, Artem... Naprawdę nie miał nic przeciwko temu w samym założeniu, jednak zależało mu, aby Rdza stała się częścią ich Klanu, a co za tym szło, przybrała pasujące imię. Jej pojawienie się w Obozie i tak zapewne będzie sensacją przez nadchodzące wschody słońca.
— Ale wiesz, nasz medyk, Senny Świt... Nie urodził się w Klanie Rzeki i do tej pory woli, żeby zwracać się do niego dawnym imieniem — Poeta. Na pewno Rzeczniacy zastosują się do twojego życzenia, jeśli będziesz chciała być dla nich Rdzą. — Po prostu... ciut mniej oficjalnie.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamruczała cichutko na słowa Łabędziej Gwiazdy. To dobrze. Bo ile poznała Patyka i Modliszke, i uważała ich za dość uroczych, to nie chciała, aby ją trenowali. Jakoś tak wolała po prostu, z tatą.
Nie wie co to rdza... hm. Odsunęła się od ojca, marszcząc brewki. Jak to...
- Rdza to... na przykład moje futerko, jest rdzawe! Albo... jak widziałeś potwory kiedyś, z bliska? Takie stojące - zagadnęła, dalej się głowiąc. - I niektóre mają takie... brązowo-rude coś, zazwyczaj na dole ich cielska, niedaleko tych ich czarnych łap. I to jest rdza!
Ale nie będzie to tłumaczyła każdemu, nie? Odetchnęła. Lubiła swoje imię, i chciała je zachować. Miała nadzieję, że będzie mogła je zachować. Bo nie była już rysiem, to kim będzie, jak nie będzie Rdzą? Ruda Łapa brzmiało tak... normalnie. Takie bez niczego.
- Ale... jak nie będziesz mógł wymyślić niczego innego, to dobrze. Albo... Może Wiewiórcza Łapa?? Bo nazywasz mnie wiewiórką i tak! I lubię to nawet.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka wyglądała na zdziwioną jego niewiedzą, co tylko pogłębiło zakłopotanie Łabędzia. Uraczył ją przepraszającym uśmiechem i skorzystał z okazji na doedukowanie się w tej znaczącej przecież kwestii. Och, a zatem chodziło o kolor... do pewnego stopnia, w każdym razie.
Niedowierzająco pokręcił łbem.
— Na dole potworów, niedaleko łap... W głowie mi się nie mieści, że miałaś czas się przyjrzeć. Kiedy ja znajdowałem się w pobliżu potworów, zdecydowanie starałem się trzymać jak najdalej — mruknął ze zgrozą. Całe szczęście Rdza stała naprzeciw niego cała i zdrowa, jednak już samo wyobrażenie jej tak blisko przerażających stworzeń mroziło krew w żyłach.
Jak dobrze, że chciała porzucić samotnicze życie i dołączyć do Klanu. Życie wojowników nie było pozbawione zagrożeń, ale rzadko mieli styczność z dwunożnymi.
Uniósł wysoko uszy na jej propozycję, a błękitne oczy rozbłysły w zdumieniu i radości zarazem.
— Wiewiórcza Łapa... podoba ci się? Och, brzmi wspaniale, tak, bardzo do ciebie pasuje. — W innym wypadku nie nazywałby jej wiewióreczką, prawda? — Dobrze więc, niech będzie Wiewiórcza Łapa? — Ni to stwierdził, ni zapytał, jakby wciąż spodziewając się nagłej zmiany zdania. — Przynajmniej na razie. A później... Później zobaczymy.
Wolałby oszczędzić sobie przyznawania na głos, że czeka go wywiad środowiskowy; może się mylił i jego Klan wcale nie zdziwiłaby obecność Rdzawej Łapy...?
— Idziemy do domu? — zaproponował z uśmiechem. Czuł się lekki jak piórko wypowiadając te proste słowa.
Zabierał córkę do domu.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wiewiórcza Łapa...
Podobało jej się. Między innymi dlatego, że to imię miało znaczenie. Ryś czy Ruda Łapa nie miały dla niej znaczenia, a Wiewiórka... Jakoś tak.
- Podoba mi się - dokończyła. Imię to jej się podobało.
A na ostatnie pytanie taty skinęła głową.
Tak, mogli wracać do domu.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— No to chodźmy — lekko schylił łeb w ukłonie, ponownie przekraczając granicę i z powrotem wstępując na tereny Klanu. Wyprostował łeb i spojrzał z uśmiechem na... Wiewiórczą Łapę (czyż nie brzmiało to niesamowicie?). Skinął do niej zapraszająco. — Oprowadzę cię po Obozie, a później dam ci od siebie odpocząć, byś mogła się w spokoju rozgościć. Jesteś głodna...? Och, jeśli będziesz miała ochotę, pomogę ci uwić sobie przytulne gniazdko w legowisku terminatorów. Mam gdzieś jeszcze kawałki wełny... Chcesz zacząć trening od jutra, czy wolisz najpierw lepiej się zaaklimatyzować? Poznać koty w Obozie?
Zalał ją falą pytań, raźnym krokiem prowadząc ją w głąb rzecznych ziem. Był jak nowonarodzony i wyraźnie podekscytowany na myśl o przyszłości, w której będzie miał córkę na wyciągnięcie łapy. Po raz pierwszy będzie mu dane spędzić więcej czasu z którymś ze swoich dzieci; z dzieckiem, które wybrało życie w jednym Klanie... z nim.

z.t. ♥
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miała wejść na tereny…
Spojrzała na ojca, trochę jakby skołowała. W sensie… tak, faktycznie chciała dołączyć do Klanu i być z tatą, ale jakoś tak… dopiero teraz do niej to docierało, że faktycznie miała DOŁĄCZYĆ do Klanu. Drgnęła nerwowo ogonem, ale faktycznie przeszła przez granicę. Prędko przytuliła się do ojca, ogonem przecinając powietrze.
- Nie jestem głodna. Dość niedawno polowałam, Gwiezdni jak mi okropnie poszło, nie miałam szczęścia… - westchnęła, idąc obok przywódcy. Drgnęła uchem, zastanawiając się nad słowami ojca.
- Może być trening od jutra. Um… - miała głupie pytanie, ale… jak się nie zapyta, to się nic nie stanie prawda? - Czy mogę przez kilka pierwszych dni spać z tobą? Proszę…!
Rozejrzała się po terenie. Było tutaj… inaczej. Ale ładnie.
- OOOH! Mogę ci opowiedzieć o, o…. Um. Wielkiej Słonej Wodzie! Bo byłam tak, serio!
I odeszli, faktycznie, do domu.

Zt <3
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kropla potrzebowała nieco się... Odprężyć, odlepić się od legowiska wojowników i może coś ze sobą zrobić. Po tym, jak Biała Łapa nie zjawił się jeszcze na żadnym treningu, czuła się całkowicie do niczego. Miała nadzieję, że łowienie ryb, z dala o tego wszystkiego jej pomoże - może w końcu poczuje, że się do czegoś nadaje. Może Kasztan nieco ją za szybko wypuścił spod swoich skrzydeł, by zostać wojownikiem? Czy jako mistrz się nie nadawała? Modliszka przecież miała już dwóch terminatorów pod swą opieką... A ona to nawet jednego nie mogła nawet zacząć szkolić. Dodatkowo... Dodatkowo Patyk zniknął.
Śnieżna kocica wybrała się nad Torfowy Rojst, zbliżyła się do wody, ostrożnie, nie rzucając cieniem na wodę, po czym przykucnęła przy rzece, zanurzając palec we wodzie, po czym zaczęła czekać, aż się rybka pojawi, nie ruszając się.

// MG
┌________________________________
andx it'sx allx fun xand xgames
'tilxsomebodyxfalls in
LOVE
but you already bought a ticket
and there's no turning back now

________________________________┘
LVL 2 45 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miodowa Kropla nie musiała czekać długo. Woda była spokojna, dzięki czemu bez problemu można było zauważyć ruch, a w tym przypadku szczególnie ciężko było nie spostrzec tego, co działo się pod taflą wody - wielki, dorodny okoń podpłynął do palca kotki, by skubnąć ją delikatnie, dobitnie informując o swojej obecności. Nic tylko łapać!

miodowa kropla: lvl: 2 | S: 7 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 40
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Świat się zmieniał. Gdy Pieczarka po raz ostatni widziało tereny klanu rzeki liście dopiero opadały. Teraz przyroda powoli budziła się do życia. Było w tym coś zastanawiającego, niepewnego, pierwsze kwiaty kwitły ale jakby wciąż spały. Pieczarka nie była przekonana czy to wszystko to jawa czy sen, ale bolące łapy podpowiadały, że faktycznie w końcu udało jej się dotrzeć do domu.
Zapach klanu rzeki był oszałamiający. Taki znajomy a taki obcy. Przytłaczał Pieczarkę, odzwyczajoną od tak intensywnych doznań. Mieszkanie u ludzi pozbawiło ją pewnej gotowości na nowe którą w sobie budowała przez księżyce. Dodatkowo w tym miejscu zapach był nie tylko rzeczny ale też mieszał się z wichrowym, tworząc mieszankę która była na skraju doprowadzenia Pieczarki do bólu głowy.
Stojąc na granicy myślała przez krótką chwilę czy nie pójść od razu do obozu. Ostatecznie jednak zdecydowała przeciw temu. Poczeka tutaj aż zjawi się patrol. Być może w tym czasie dotrze do niej, że to nie jest po prostu kolejny sen o powrocie do domu.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uparta jak osioł Spalona Łuska musiała wyjść poza Obóz. Siły odzyskiwała szybko, starała się tak jak tylko było to możliwe wzmacniać cienkie jak patyki łapy, by powrót do obowiązków wojowniczki stał się realny tak szybko, jak tylko się dało.

Zabrała ze sobą Słoneczą Plamkę na wypadek, gdyby jednak zasłabła i trzeba ją było targać z powrotem do domu. Czy nie miała wątpliwości, czy wojowniczka podoła takiemu ewentualnemu zadaniu? Miała ale to jej nie powstrzymało. Musiała się przejść i nie chciała słuchać żadnych wymówek. Nic tak nie ćwiczyło mięśni jak porządny wysiłek, jak popołudnie spędzone na marszu. Wojowniczka szła powoli, ostrożnie stawiając łapę za łapą, by zmniejszyć szansę na potknięcie się i dołożenie do swojego stanu jeszcze skręconej łapy.

Miały dojść do granicy przy Kretowisku i zawrócić, kiedy kocica poczuła zapach, którego w nie spodziewała się już nigdy poczuć. Nieco zmieniony, zniekształcony, ale ponad wszystko, znajomy. Pieczarka. Czy mogło jej się wydawać? Mogło. Czy Słoneczna Plamka mogła mieć rację, proponując że sama sprawdzi, czy to rzeczywiście zaginiona terminatorka? Mogła. Czy Spalona Łuska nie była od samego początku cholernie uparta i w tej kwestii nic się nie zmieniło? Owszem.

Tak szybko, jak była w stanie, ze złotą kotką wspierającą ją z jednego z boków, dreptała w kierunku, z którego dochodził zapach. Gwiezdny Klanie, lepiej żeby to była prawda. - zagroziła w myślach córka Przepiórczej Pieśni.
Zobaczyła ją w końcu, bo dobrych kilku minutach wytężania wzroku i szyi. To ona. Cała i zdrowa. Głupie łzy napłynęły jej do oczu, a gardło ścisnęło się, grożąc nadejściem szlochu.

- Pieczarka moje słońce - zabrzmiał drżący głos jej matki, kiedy wychudzona i zupełnie zmieniona wojowniczka zbliżała się swoim teraz nieco przyspieszonym, ale w dalszym ciągu koślawym krokiem. - Moje dziecko, gdzie byłaś? Co się z tobą działo, ależ ty wyrosłaś, ależ z ciebie piękny kot, dziecko moje… - zachwycała się, teraz już płacząc kocica, próbując pokonać ostatnie dzielące ich długości kroków…
[Obrazek: 6QC0XHm.gif]
Però lei sa la verità
Non è per tutti andare avanti
Con il cuore che è diviso in due metà
È freddo già
È una bambina però sente
Come un peso e prima o poi si spezzerà
La gente dirà: "Non vale niente"
Non riesce neanche a uscire da una misera porta
Ma un giorno, una volta lei ci riuscirà

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekanie nie było długie. Wkrótce wiatr przywiał nowy, świeższy zapach którego Pieczarka nie była w stanie umiejscowić. Był znajomy. Był ciepły i przyjazny. Znała go, wiedziała o tym, ale nie umiała go nigdzie umiejscowić. Zrozumiała co się dzieje dopiero gdy ujrzała mordkę zbliżającej się kotki.
- Mama... - powiedziała zszokowana Pieczarka. Zrobiła przy tym krok do tyłu, niepewna, zgubiona bardziej niż podczas drogi do domu. W końcu nie widziała mamy od tak dawna, dużo dłużej niż nie było jej w klanie. Nie sądziła, że kiedykolwiek mamę zobaczy. Zdążyła już ją opłakać, tak jak opłakała tatę.
Ale mama nie była martwa. Była cała i zdrowa przed nią, nawet jeśli wymizerniała. Może to jednak był sen? Może leżała wciąż u dwunogów, zmożona gorączką, śniąc o pięknym życiu którego nigdy nie doświadczy.

Ale przecież wszystko czuła tak prawdziwie. Wszystko było tuż obok, zapachy i dźwięki i obecność mamy.

- Mama! - powtórzyła Pieczarka a oczy same jej się napełniły łzami. Przypadła do wojowniczki przytulając ją mocno. Wiara w świat rzeczywisty powoli utwierdzała się w jej głowie. Była tutaj, była w tym miejscu a jej mama była żywa i witała ją w klanie rzeki. Nierealne stało się prawdziwe i Pieczarka nie wiedziała co z tym zrobić. - Tęskniłam... - dodała dużo ciszej wtulając głowę w szyje mamy.
Nie była w stanie wydusić z siebie nic więcej by odpowiedzieć na te wszystkie trudne pytania.
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na chwilę, na krótki moment, kiedy Pieczarka cofnęła się o krok, Spaloną Łuskę zalał strach. Nie pamięta jej? Fakt, minęło bardzo wiele księżyców, ale… niepewność i obawa trwały tylko chwilę. Przezwyciężywszy pierwszy szok, kotka przytuliła się do niej, dając matce wielką ulgę. Ta chwila była jak sen, tak bardzo nierealna, a jednak prawdziwa. Przede wszystkim, nie spodziewała się, że kiedykolwiek się wydarzt
Sama wciąż nie do końca wierzyła, że ten spacer tak się skończył. Że uparła się, bo najwyraźniej czuła w jakiś sposób, że będzie tego dnia potrzebna poza obozem. Wracając pamięcią do tamtej chwili, kiedy upierała się, że musi wyjść, wiedziała, że żadna wyższa siła nią nie kierowała. To był przypadek, tak samo jak wiele innych, które pokierowały jej życiem tak, że znalazła się właśnie w tym miejscu i w tym czasie. A jednak, patrząc teraz na córkę, miała wrażenie, że całe życie prowadziło ją do tej chwili.

- Ja też. Bardzo. - powiedziała do niej, obejmując chudą łapą i przytulając jeszcze raz do siebie. Pociągnęła nosem. Nie chciała jej puszczać, choć wiedziała, że w końcu będzie musiała. Tak wiele księżyców, tyle rozpaczy, a teraz, gdy kotka była znów obok, nie mogła się nacieszyć jej bliskością.

Koniec bezsensownych łez, Łuska, teraz masz być silną matką, oparciem i opoką. Po to tu wróciłaś. Kolejne pociągnięcie nosem i udało jej się wrócić nieco do siebie. Odegnać łzy i ułożyć myśli w zorganizowaną całość. Musiały wracać do obozu.
- Chodź, opowiesz mi wszystko w obozie. - zaproponowała, świadoma, że nie w drodze mogłaby… nie móc skupić się na jakiejkolwiek opowieści tak, jak na to zasługiwała. Patrzyła na córkę uważnie, chłonąc każdy szczegół, od wyniszczonego futra po białej końcówki ucha, po po koniuszki łap. Jak mogła tak bardzo się zmienić, pozostając tak znajomą? Tyle chciała powiedzieć, tyle pytań cisnęło się jej na język, ale to nie był czas na nie. Teraz najważniejsze było to, że Poczerniała Łapa wróciła.
[Obrazek: 6QC0XHm.gif]
Però lei sa la verità
Non è per tutti andare avanti
Con il cuore che è diviso in due metà
È freddo già
È una bambina però sente
Come un peso e prima o poi si spezzerà
La gente dirà: "Non vale niente"
Non riesce neanche a uscire da una misera porta
Ma un giorno, una volta lei ci riuscirà

LVL 3 40 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
I to było tyle. Tak szybko, tak łatwo, odnalazła kogoś kto ją kochał. Kto o niej pamiętał przez wiele, wiele księżyców i kogoś kto jej chciał. Zapomniała już jak to było. Zapomniała, że nie była tylko dodatkiem do wielkiej rodziny tylko czyimś dzieckiem. To było... Dość dziwne. Niedopasowane. A jednak... Odpowiednie.
- Chodźmy - zgodziła się Pieczarka. Ukradkiem wytarła łzę która zawzięcie nie chciała zniknąć.
I wróciły z mamą do obozu, powoli, ostrożnie. Pieczarka pomagała mamie, jakże słabej i kruchej istocie, wciąż czując się jak w dziwnym śnie. Być może gdy obudzi się następnego dnia w legowisku terminatorów dotrze do niej, że faktycznie wróciła, że faktycznie nie była sama, że faktycznie była chciana.

//zt x2?
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości