Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Iskra nie był widziany w obozie już jakiś czas, zupełnie jakby poczuł, że traci grunt pod łapami. Jeśli jednak uważał, że nam się wymknie, to był w błędzie. Miał do czynienia nie tylko z Sokolim Cieniem, który obiecał Malinowej Gwieździe się go pozbyć, ale także ze mną, a ja miałam zmysły wyczulone bardziej, niż zwykły wojownik. Nie umknie mi jego woń, żaden jego ślad. Wyczuję go i będę patrzeć, jak smoliście czarny kocur rozrywa go na strzępy. Nie mogę wyobrazić sobie lepszego widoku. Nie rwałam się do odebrania mu życia, wbrew temu, co mówiła przywódczyni. Rwałam się do oglądania ów przedstawienia. Nie zamierzałam brudzić sobie łap walką, od tego był zastępca.
Poprosiłam Sokoli Cień, by zjawił się przy Kolczastych Krzewach o świcie - to wtedy zaczniemy wyprawę. Musieliśmy jednak wpierw dogadać pewne sprawy. Jak to dokładnie będzie wyglądać? Kto jakie ma zadanie? Takie rzeczy były ważne. Musieliśmy jednak zrobić to poza obozem, by upewnić się, że nikt niczego nie usłyszy, w końcu wszystko miało pozostać tajemnicą. Na wszelki wypadek wzięłam zawiniątko z liści, a w nim motek pajęczyny, liść nawłoci i szypułkę nagietka. Na wypadek, gdyby mój brat zdołał jakoś zranić potężnego kocura. Wzięłam także ostatnie dwie jagody cisu i jagodę ostrokrzewu, by mieć pewność, że ta strawa wron zdechnie. Trucizny rzecz jasna owinęłam dodatkowym liściem, by nie dotykały medykamentów.
Czekałam na zastępcę w umówionym miejscu, owijając ogon wokół łap. Poranny wiatr przyjemnie muskał moje ciało. Zapowiadał się jeden z chłodniejszych dni, wspaniale.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Wyruszali. Najtrudniejsze w tym wszystkim było to, że nie mógł o tym za bardzo mówić, tak jak obiecał Malinie, ale wierzył, że ta zdoła wyjaśnić kwestię ich nieobecności w sposób łagodny i odpowiedni dla całego Klanu. Wiedział, że jego kuzynka potrafiła właściwie pokierować innymi, więc starał się tym nie kłopotać, bardziej obawiając się reakcji Zająca, gdy wróci. A wiedział, że będzie musiał z nim pomówić, bo choć kara nie mogła minąć Iskry, to jednak Sokół nie był bezmyślnym zabijaką i pozbycie się kota, na dokładkę pochodzącego z Klanu, było w jego życiu czymś nowym, aczkolwiek koniecznym. Posilił się, a następnie ruszył na spotkanie z Lśniącą, której skinął na razie łbem. Nie powinni rozmawiać teraz, w obozie, gdzie ktoś mógł ich podsłuchać, ale wiedział jedno.
- Węch. Na pewno masz go bardziej wyczulony, niż ja – rzucił wciągając powietrze. Najpewniej to Lśniąca łatwiej podejmie trop niż Sokół, który w ich duecie był machiną do zabijania, był katem, który szedł wykonać swoje zadanie. Ona mogła robić za zwiadowcę, czy kogoś podobnego, tak czy inaczej skinął ponownie i ruszył w stronę wyjścia z obozu, by poza jego obrębem podjąć trop i przedyskutować z medyczką kwestię tego, co dalej ich czeka. Iskra, przynajmniej w jego przeświadczeniu, nie mógł odejść jakoś szczególnie daleko, chyba że postanowił uciekać, gdzie pieprz rośnie.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Czekałam na Sokoła, a każda chwila, każde uderzenie serca dłużyły się niesamowicie. Chciałam już wyruszyć, przyspieszyć egzekucję Iskry, którą od księżyców sobie wyobrażałam. Zapewne tak spektakularnie wygląda tylko w mojej głowie i w rzeczywistości mój brat padnie po dwóch ciosach napakowanego zastępcy, ale to mi nie przeszkadzało w wyobrażaniu sobie, jak to czarno-białe cielsko zostaje rozerwane na strzępy. Ah, marzenia.
Gdy zastępca w końcu się zjawił, odpowiedziałam mu kiwnięciem głowy i wstałam, pokazując tym samym, że jestem gotowa do wymarszu. Zawsze byłam.
- Ciężko się nie zgodzić. Musimy być jednak ostrożni. Wystarczy, że do jego nosa dotrze choćby delikatna woń któregokolwiek z nas i już go nie znajdziemy - powiedziałam, choć było to dość oczywiste. Tak samo zresztą jak to, że mam lepszy węch od czarnego kocura. Ciężko było o kogoś, kto w tej dziedzinie mógłby się ze mną zmierzyć, więc cóż, miałam nadzieję, że oprócz znajdowania medykamentów, będę także w stanie wytropić mojego brata, by mogła się w końcu odbyć jego egzekucja, tak długo przeze mnie (i Gąskę oraz Kułkę) wyczekiwana. - Wzięłam medykamenty na wypadek, gdyby zdołał cię zranić. Nie wiadomo, jak daleko będziemy musieli pójść. Wątpię, by zadał ci więcej niż jedną ranę. W razie czego wzięłam też cis, tak na wszelki wypadek - poinformowałam zastępcę, przenosząc na moment wzrok na zawiniątko z liści leżące u mych łap. Oczywiście nie planowałam używać trucizn dla rozrywki, tylko w ostateczności, choć wepchnięcie Iskrze do gardła wszystkiego na raz brzmiało kusząco. - Ruszamy?
Lśniąca czekała już poza obozem, przy Kolczastych Krzewach >D
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Nie. To nie będzie nazbyt spektakularne, Sokół był tego pewien. Zamierzał po prostu wbić w niego swe szpony i kły, zamierzał posmakować jego krwi i posłać go na tamten świat, a jego ścierwo zostawić na pastwę losu, bo kocur taki jak Iskra nie zasługiwał na nic więcej. Nie planował jednak dokładnie, nie wyobrażał sobie tego, co się wydarzy, gdyż mijało się to zupełnie z celem i nie prowadziło do niczego dobrego. Później patrzyłby ze wściekłą miną, gdyby syn Zawilec zdołał rozszarpać jego łapę, czy uczynić cokolwiek takiego, a tak podchodził do wszystkiego na spokojnie. Ot, szedł wykonać rozkaz i zamierzał uczynić to jak najszybciej i jak najsprawniej. Skinął lekko łbem, gdy Lśniąca zaczęła mówić.
- Wiem. Kiedy jego woń stanie się intensywniejsza, musimy być bardzo uważni. Nie odpuszczę mu - powiedział całkiem spokojnie, a następnie na jego pysku pojawił się nieco krzywy uśmiech, ale świadczący o tym, że jest zadowolony z takiego, a nie innego postępowania medyczki. - Mam nadzieję, że nie będziemy musieli po nie sięgać - stwierdził prosto, a na jej pytanie ponownie przytaknął i rzucił, by prowadziła. Co prawda zapach Iskry był jeszcze tutaj wyczuwalny, jeszcze dało się pójść jego tropem, ale nie było co ukrywać, że Sokół był zabójcą, a Lśniąca tropicielem, takie były ich zadania w tej wyprawie i nie dało się tego w żaden sposób odmienić. Zatem, do dzieła.
Tak to jest, jak staram się na szybko wszystko napisać xD
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
- Od początku wiedziałam, że wdał się w ojca. Szkoda, że zawsze byłam uciszana, a jego klepano po główce i odpuszczano każde przewinienie - odpowiedziałam. Od zawsze wiedziałam, że coś z nim nie tak, ale nigdy nikt mnie nie słuchał. Mojemu bratu natomiast odpuszczano dosłownie wszystko, kiedy powinno się go pozbyć już przy sytuacji z Gęsią Łapą. To był pierwszy znak, ostrzeżenie. Nikt jednak tego nie wziął na poważnie, zbagatelizowane sprawę. Głupota. Musiała ucierpieć niewinna kocica, by podjęto jakieś kroki. Obrzydlistwo.
- Zobaczymy - mruknęłam. Ja wolałabym wcisnąć mu do gardła wszystkie trucizny, które wzięłam. Zasłużył na wszystko co najgorsze. Na śmierć w męczarniach. - Chciałabym, byś potem udał się ze mną na osiedle. Brakuje mi kociego ziela, które jest tylko tam, a sama nie chcę się narażać bandzie samotników i pieszczochów - dodałam. Niespecjalnie chciałam się narażać na atak ze strony bandy samotników, czy innych pieszczochów, dlatego lepiej mieć przy sobie kogoś, kto w walce radzi sobie lepiej i w razie czego mi pomoże. Poza tym, to dodatkowy nos, do znajdywania medykamentów.
Pora zacząć przedstawienie. Ruszyłam ostrożnie pod wiatr, by mój zapach wcześniej nie dotarł do Iskry i uważnie węszyłam w poszukiwaniu jego zapachu. Twoje chwile są policzone, braciszku.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Doprawdy? Sokół wcale nie spoglądał na tę sprawę tak, jak Lśniąca. Co prawda uważał, że należało pozbyć się mysiego bobka już przy pierwszych wątpliwościach, ale czasu cofnąć nie mógł, nie zamierzał więc nawet wdawać się w jakieś rozważania w tym właśnie temacie. Nie prowadziło to ostatecznie do niczego dobrego, a już na pewno nic nie zmieniało w teraźniejszości. Tak więc po prostu zbył właściwie te słowa Lśniącej, bo rozprawianie o tym, co by było, gdyby babcia miała wąsy, mijało się w tej chwili z jakimkolwiek celem. Ostatecznie w końcu postanowili zająć się problemem, z poślizgiem, niewątpliwym, jednak być może lepiej późno niż wcale. Na kolejne słowa medyczki spojrzał na nią nieco jakby zdziwiony, ale protestować nie zamierzał, ostatecznie w końcu zioła były dla nich istotne, a skoro twierdziła, że część z nich znajdowała się jedynie na osiedlu, nie mieli wyboru. Musiał tam z nią pójść.
- Dobrze - zakomunikował zatem sucho, nieco twardo, a następnie również zaczął węszyć, by podjąć właściwy trop, który mógłby zaprowadzić go do zbiega. Nie mogli się obijać, ich łapy musiały siłą rzeczy uderzać miarowo o ziemię.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Wreszcie wyruszyli – pytanie tylko dokąd zamierzali się udać, bo chociaż, zdaje się, Iskrząca Łapa nie zbiegł dawno, póki co Lśniąca Sadzawka i Sokoli Cień nie mogli znaleźć żadnego tropu, który prowadziłby ich gdzieś dalej, niezależnie od tego jak bardzo by się nie postarali. Widocznie polowanie wcale nie zapowiadało się na łatwe i przyjemne, a kierunek, gdzie udał się Iskra, nie chciał im się wcale okazać samoistnie.
i have no idea what I'm doing, przepraszam, że tyle czekacie
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Wyruszyliśmy. Nie spodziewałam się, że od razu złapiemy jakiś trop i tak też się stało, bo w powietrzu nie było nawet minimalnie wyczuwalnej woni mojego brata. Nie oznaczało to jednak, że winniśmy się poddawać, to był dopiero początek, trasa dopiero przed nami.
- Gdzie najpierw? Szare Topolo, czy Czarny Ogon, jak myślisz? - zapytałam. Powinniśmy obrać najpierw jakiś konkretny kierunek i liczyć, że w końcu na coś natrafimy. Nie mógł rozpłynąć się w powietrzu, musiał gdzieś się chować.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Nic. Nie spodziewał się, że znajdą świeży trop, który gdzieś ich zaprowadzi, który wprost powie, że powinni pójść tędy albo tędy. Wiedział, że będą musieli go tropić, a na to zejdzie im cenny czas, ale nie dało się tutaj postąpić w żaden inny sposób. Zakołysał delikatnie ogonem, gdy zadała mu pytanie i niemalże od razu chciał powiedzieć, że Czarny Ogon, ale zmrużył ślepia rozważając tę ewentualność. Wręcz nazbyt oczywista, czyż nie? Może lepiej byłoby sprawdzić, czy kocur nie wybrał się przypadkiem gdzieś za Grzmiącą Ścieżkę? Sprawa dość ryzykowna, ale Iskra zdawał sobie chyba sprawę z tego, na co się zanosi, wolał więc zniknąć tak prędko, jak tylko się dało.
- Topole. Przekonajmy się, czy nie próbował uciec za Ścieżkę, teoretycznie to nastręczałoby nam więcej problemów już na samym początku - zadecydował więc i ruszył tak, by podejść pod drogę od strony Klanu Rzeki. Chciał przejść właściwie wszystko w okolicy, by przekonać się, że nie ma tam świeżych śladów, musieli znaleźć jak najnowszy trop, bo ten niewątpliwie wskaże im kierunek, jaki powinni obrać. Nie zamierzał działać wyrywkowo, biegać na oślep, ani robić innych cudowności.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Sprawdzenie Grzmiącej Ścieżki z pewnością było mądrym pomysłem, bo w końcu, jak zauważył Sokoli Cień, przeprawianie się przez nią byłoby już pewnym kłopotem i nieprzyjemnością na samym początku. Nawet jeśli jednak ruszyli w stronę Szarych Topoli, żadne z nich wciąż nie mogło wyczuć tropu Iskrzącej Łapy. Zła passa, czy może błądzili po omacku? W końcu wciąż nie było jednoznacznych śladów, które wskazywałyby na coś więcej, jakąś konkretną drogę ucieczki. Może należałoby rozejrzeć się dokładniej, a może w ogóle zmienić kierunek?
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Nic. Skoro tutaj nie było ani jednego śladu, należało poszukać w innym miejscu. Sokół nie zamierzał się tak łatwo poddawać, więc zaproponował, by dotarli aż do Czarnego Ogona i upewnili się, że po drodze nie znajdą jakiegoś tropu. Jeśli jednak ten byłby stary i zwietrzały, nie wydawało mu się, by był sens nim podążać. Pozostawała zatem możliwość, że kocur przedostał się przez wodę, a później ruszył gdzieś dalej, nie był raczej na tyle szalony, by wędrować przez ziemie innych Klanów, o tym z pewnością zostaliby również powiadomieni przez obce patrole, które chciałyby sprawę wyjaśnić. Tym samym wojownik zerknąwszy na Lśniącą skinął nieznacznie łbem, by podążyli jeszcze w wybraną stronę. Jeśli to nie przyniesie efektu, pozostawało im najpewniej wypocząć i dopiero zabrać się za patrolowanie kolejnej granicy - jeśli tam chwycą trop, nie będą mogli się już dłużej zatrzymywać, będą musieli ruszyć, bo inaczej stracą jakiekolwiek szanse na to, by uciekiniera zatrzymać.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Zgodziłam się zmienić kierunek, by ruszyć w stronę Czarnego Ogona. Droga wzdłuż Szarych Topoli okazała się być błędem, ale to nic nie szkodzi. Iskra nie mógł uciec nie wiadomo jak daleko. A nawet jeśli, nawet jeśli zwiał na osiedle, to go tam znajdę. Choćbym miała go szukać przez parę wschodów słońca, nie przestanę, dopóki nie będę mieć pewności że zdechł, tak jak jego nieodrodny ojczulek.
Szłam więc, stawiając swoje kroki pewnie i zdecydowanie, przy okazji wyostrzając każdy możliwy zmysł. Musiałam złapać jego trop. Na pewno coś po sobie zostawił, jakiś ślad. Zapachowy, albo coś na ziemi. Nie mógł się rozpłynąć w powietrzu. Na pewno prędzej czy później któreś z naszej dwójki na coś wpadnie. Musiało tak być.
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Faktycznie, wycieczka wzdłuż Szarych Topoli nie okazała się zbyt dobrym pomysłem, za to zmiana kierunku już tak. Medyczka i zastępca skierowali się w stronę Czarnego Ogona i choć przez jakiś czas zdawało się, że za wiele wcale się nie zmieniło, kiedy bardziej zbliżyli się do rzeki, do nozdrzy kotów dotarła z pewnością znajoma im woń kocura, trochę już zwietrzała, ale wciąż dość wyraźnie wyczuwalna. Nareszcie ślad, który na coś wskazywał! Prowadził do Czarnego Ogona, a więc wyglądałoby na to, że pierwsza myśl Sokolego Cienia jednak mogła być dobra. Pytanie jednak co dalej.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Ciekawe - mruknął kocur, kiedy tylko do jego nosa doleciała woń uciekiniera. Nie była nazbyt świeża, ale w końcu Iskra nie mógł przechodzić tędy dopiero co. Pozostawało jednak przekonać się, czy ślad ciągnął się dalej za granicami i dokąd dokładnie prowadził. Nie pozostawało im nic innego, niż po prostu skierować się w końcu na dalsze poszukiwania, a zatem - zostawić za sobą Klan. Malina z całą pewnością przez jakąś chwilę całkiem dobrze poradzi sobie sama, co do tego nie miał najmniejszych wątpliwości, oni zaś nie powinni się już dłużej zatrzymywać ani w żaden sposób zwlekać.
- Ruszajmy - rzucił spoglądając na Lśniącą. Miała ze sobą zioła, on mógł w każdej chwili dla nich zapolować, by mieli czym się posilić. Nie wiedział, ile wschodów słońca upłynie, nim trafią na coś wyraźniejszego albo zrobią coś mądrzejszego niż tylko kręcenie się w kółko. Trzeba było jednak brać się do roboty i nie marudzić, nic zatem dziwnego, że Sokół przekroczył granicę, by już na Ziemiach Niczyich zacząć szukać tropu.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
- Czujesz to? - zapytałam od razu, gdy do moich nozdrzy dotarła znajoma, znienawidzona woń. Zastępca jednak nie musiał mi odpowiadać. Jego ciche mrukniecie w zupełności wystarczyło. Poczułam dreszczyk ekscytacji przechodzący przez moje ciało. Był to mały krok do przodu, ale w jakimś stopniu pozwoli nam to zbliżyć się do Iskry. Być może znajdziemy jego miejsce przebywania, dorwiemy go i poślemy wprost do Ciemnego Lasu, tam gdzie jego miejsce.
Nie trzeba było mnie zachęcać do podążania za zapachem. Wystrzeliłam do przodu energicznym krokiem, idąc dokładnie tam, gdzie prowadzi mnie trop. Starałam się być przy tym niezauważona i w miarę możliwości chciałam iść tak, by wiatr nie zdradzał mojej obecności. Nie pozwolę, by cokolwiek zniszczyło mi ten moment. Byłam pewna, że go znajdę. Znajdziemy. I dostanie to, na co pracował całe życie.