Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Bez dalszego zwlekania Lśniąca Sadzawka i Sokoli Cień opuścili ziemie klanu Wichru. Przeprawa przez Czarny Ogon nie była zbyt trudna, chociaż na pewno trochę niekomfortowa, ale potrzebna, jeśli chcieli podążać za śladami. Trudno było jednak powiedzieć, gdzie te ślady prowadziły. Nie były w końcu zupełnie świeże i mieszały się z wieloma innymi zapachami, a więc nie tak łatwo było wydedukować, gdzie następnie powinni podążyć. Wyglądało na to, że potrzebowali jakiegoś konkretnego planu, jeśli nie chcieli chodzić w kółko przy granicy.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Przeprawa przez Czarny Ogon nie należała do najprzyjemniejszych rzeczy. Nie lubiłam mieć mokrego futra. Przylegało wtedy do ciała, traciłam sporo w kwestii wyglądu. Śmiało mogłam przyrównać się do szczura. Obrzydlistwo. Gotowa jednak byłam przeżyć i to, byleby dorwać tę durną kupę futra i upewnić się, że wącha kwiatki od spodu, razem ze swoim pożal się Gwiezdny Klanie tatuśkiem.
Podążałam więc za nieco wywietrzonym zapachem, dopóki jego dalszy kierunek nie był zbyt oczywisty. Wówczas zatrzymałam się i spojrzałam na czarnego zastępcę, jakby oczekując dalszych instrukcji. Co dalej?
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Woda. Zupełnie nie przeszkadzało mu to, że jego futro przylgnęło do ciała. Chociaż oczywiście nie wyglądał teraz najbardziej elegancko na świecie, nie zamierzał się tym zupełnie przejmować, ostatecznie bowiem polował na naprawdę groźnego przeciwnika i właśnie ten fakt zdawał się być najważniejszy. Mógł zatem być ubłocony, brudny i wyglądać marnie w stosunku do swojego naturalnego wyglądu, nie obchodziło go to zupełnie. Bardziej skupiał się na tym, że jego nos wciąż wyłapywał ślady Iskry, coraz mniej wyraźne, coraz bardziej splątane, aż w końcu kocur musiał się zatrzymać, bo zdał sobie sprawę z tego, że za moment zaczną biegać niczym szaleńcy z miejsca w miejsce. Musieli zastanowić się nad tym, dokąd powinni udać się teraz. Usiadł więc spokojnie wciągając ponownie głęboko powietrze, czując, że woń poszukiwanego jest tu jeszcze wyczuwalna, ale nie był w stanie podążyć jego tropem. Już nie.
- Zatem? Jak myślisz, dokąd by poszedł? Ukrywał się samotnie gdzieś w lasach, czy skierował ku siedliskom dwunożnych? Wydaje mi się, że ostatecznie znasz go nieco lepiej. Nie możemy też biegać w nieskończoność z miejsca w miejsce, a nie czuję żadnego wyraźniejszego śladu. A ty? - rzucił mrukliwie. Owszem, łapy go świerzbiły, bo chciał już przyłożyć gnojkowi i posłać go prosto do Ciemnego Lasu, ale nie zamierzał robić z siebie mysiego móżdżka i biegać z miejsca w miejsce. Mogli szukać tu albo od razu skierować się bardziej w stronę Siedlisk Koni. - Myślisz, że patrol Cienia mógł go zauważyć? - rzucił jeszcze z namysłem marszcząc delikatnie nos. W tej chwili rozważanie wszystkich opcji we własnej głowie i tylko tam, wydawało mu się skrajnie nieodpowiedzialne.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
— Ja także nie czuję nic, co jakkolwiek by nam pomogło— Przyznałam niechętnie. Nie podobało mi się to. Zaczęło już być dobrze, a tu znowu trop się urywał i ciężko było o cokolwiek, co mogłoby służyć za wskazówkę odnośnie miejsca pobytu Iskry. Byłam wściekła, ale to jeszcze bardziej mnie nakręcało. Sprawiało, że chciałam go dorwać jeszcze bardziej niż wcześniej.
— Nie wiem. Od zawsze był typem cwaniaka, więc wydaje mi się, uciekłby jak najdalej od lasu. Do Siedliska. Z drugiej jednak strony... od zawsze lubił igrać z ogniem, więc nie zdziwiłabym się, gdyby grasował gdzieś po lesie — obie opcje brzmiały tak samo prawdopodobnie, więc ciężko było wybrać tę jedną, a nie mogliśmy sobie pozwolić na pomyłki. Nie w obecnej sytuacji. — Myślę że mógł. Chodźmy z nimi porozmawiać. Może to pomoże nam rozwiać wątpliwości — zarządziłam, po czym dziarskim krokiem ruszyłam w stronę granic klanu Cienia, licząc na owocne spotkanie z patrolem.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Cwaniak. To chyba całkiem nieźle opisywało Iskrę. Sokół nie był pewien, czy młody chciałby kryć się w lasach, to w końcu wymagało samodzielnego życia i zapewnienia sobie bezpieczeństwa, z drugiej jednak strony dzięki temu swobodnie mógł grać im na nosie i realizować własne zamierzenia. Pozostawało zatem faktycznie przekonać się, czy Klan Cienia przypadkiem go nie widział, sprawdzić, czy w tamtej okolicy nie dadzą rady wyczuć jego zapachu. Jeśli nie, będą musieli ostatecznie zdecydować, co zamierzają robić. Albo znaleźć innych samotników i dowiedzieć, się czy przypadkiem oni nie natknęli się na poszukiwanego.
- Samotnicy. Może oni będą wiedzieć, czy gdzieś tędy nie przechodził – rzucił więc całkowicie swobodnie i w żaden sposób nie zobowiązująco w eter, żeby zasygnalizować Lśniącej, co jeszcze mogliby sprawdzić. Na razie jednak skierował się za nią w stronę granicy z Klanem Cienia, jednocześnie węszący intensywnie i wypatrując jakiś śladów, które mogłyby jeszcze wskazać mu odpowiednią drogę. Czy żyłby tutaj w lesie? A może odszedł nieco dalej i przebył Grzmiącą Ścieżkę? Dokąd mógł się udać? Siedlisko Koni i dalej dwunożnych wydawało się całkiem dobrym miejscem, w końcu było w pewnej odległości od Klanu Wichru i mogło dawać mu wikt i opierunek. Teoretycznie. Ale wolność lasów… Na Gwiezdny Klan!
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Chociaż po drodze na granicę z klanem Cienia Sokół wciąż rozglądał się za śladami uciekiniera, niestety nie udało mu się wyczuć żadnego świeżego tropu. W związku z tym chyba naprawdę nie pozostawało im nic innego, jak tylko porozmawiać z jakimś patrolem i dowiedzieć się, czy może oni czegoś nie wiedzieli, jeśli nie chcieli chodzić w losowe strony. Przez jakiś czas nic się nie działo, a na horyzoncie nie było widać żadnych kotów. W końcu jednak dojrzeli, że z naprzeciwka, po drugiej stronie Czarnego Ogona, faktycznie zbliżało się w ich stronę kilka sylwetek. Teraz albo nigdy. Być może mieli szansę się czegoś dowiedzieć.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Nie musieliśmy długo czekać, nim ujrzeliśmy jakieś sylwetki po drugiej stronie Czarnego Ogona. Niemalże od razu podbiegłam do granicy tak, by nie moczyć łap w wodzie, ale by nieznajomi mogli mnie usłyszeć. - Przepraszam! - zawołałam, chcąc zwrócić ich uwagę. Jeśli mi się to udało, kontynuowałam. - Jestem Lśniąca Sadzawka, a to Sokoli Cień - przedstawiłam siebie i Sokoła, który zapewne dopiero docierał na miejsce. - Poszukujemy pewnego delikwenta - oznajmiłam, przy okazji informując, jaki jest cel naszej wizyty, po co ich zaczepiłam. Dalej milczałam, zerkając wymownie na czarnego kocura. Chciałam dać mu się choć trochę wykazać, w końcu to on był zastępca. Niech opisze dokładnie problem, jeśli uważa to za słuszne i niech nakreśli wygląd Iskry. Nie mogłam wszystkiego robić sama, niech się choć trochę przysłuży do odnalezienia tej gnidy.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Drugi. Lśniąca ruszyła przodem, nie miał co do tego żadnych przeciwwskazań, wiedział doskonale, jak bardzo kocica chciała dorwać swego brata, co oczywiście nie oznaczało, że on tego również nie pragnął. Wychodził jednak z założenia, że gonienie teraz, w tej dokładnie chwili za patrolem Klanu Cienia nic nie zmieni w ich sytuacji, bowiem Iskra bez dwóch zdań nie mógł przechodzić tędy dopiero co. Gdyby tak było, wyczuliby jego całkowicie świeży trop. Podszedł zatem do granicy, skinął poważnie łbem, a później odetchnął niedosłyszalnie, zaś jego złociste ślepia prześlizgnęły się po obcych kotach.
- Uważajcie. Iskra jest niebezpiecznym degeneratem, który dopuścił się czynów, o jakich nie chce się nawet słuchać. Umknął z Klanu, nim dopadły go nasze łapy i kły, ale teraz nie szczędzimy starań, by go znaleźć. Wiemy, że jest gwałcicielem, nie zdziwiłbym się wcale, gdyby dopuścił się również mordów - zakomunikował kocur, a następnie dokładnie opisał poszukiwanego zbiega. Jego głos brzmiał jak ciężkie dudnienie i brzmiała w nim niebezpieczna nuta sugerująca, że zastępca nie spocznie, póki nie odnajdzie tej wstrętnej jednostki, zapchlonej i skundlonej, dopóki nie urwie mu łba. Nie zamierzał pozwolić, by kogokolwiek więcej skrzywdził, by był jak jego ojciec. Oby Gwiezdny Klan chronił potomstwo kocicy z Rzeki, oby nigdy nie poszło w ślady ojca i dziadka, tych straw dla wron.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Zbliżyli się do trzech sylwetek i mogli już powiedzieć wyraźnie, z kim mieli do czynienia. Szaro-biały kocur oraz dwie szylkretowe kocice, jedna buro-rudo-biała, druga zaś kremowo-szaro-biała. Kiedy Lśniąca Sadzawka się odezwała, koty z cienistego patrolu zatrzymały się i spojrzały po sobie. Faktycznie, koty, z którymi miały do czynienia, pasowałyby do opisów medyczki i zastępcy klanu Wichru, zapach też by się zgadzał, ale nie na co dzień mieli do czynienia z dwoma wysoko postawionymi w jakimś innym klanie kotami, które nachodziłyby ich od strony terenów niczyich. W dodatku, choć jeszcze o tym nie wiedzieli, Sokół i Lśniąca mieli do czynienia również z kotami dość sceptycznie nastawionymi, można by rzec. To wszystko trochę utrudniało sprawę, jednak ostrzeżenie czarnego kocura wydało się na tyle poważne, że nie mogli zwyczajnie odejść i go nie wysłuchać. Kiedy skończył opisywać Iskrę, szaro-biały kocur odezwał się jako pierwszy.
– W okolicy czasem kręcą się różne koty – stwierdził nieco niechętnie. Gdyby nie musiał, zapewne w ogóle by się nie odzywał, a cała ta sytuacja z pewnością mu się nie podobała, jednak jeśli faktycznie szukali gwałciciela, musiał myśleć też o dobrze własnego klanu. – Nie wiadomo mi o tym, żeby widziano tego konkretnego – dodał po chwili. Spojrzał przelotnie na towarzyszące mu kocice, ale one również nie wyglądały tak, jakby miały wiedzieć cokolwiek więcej. I co teraz? Na pewno nie były to dobre wiadomości dla wichrowej delegacji.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
- A jak wam się wydaje, dokąd mógł pójść? Jego trop jest wyczuwalny, ale bardzo słabo i miesza się z innymi zapachami. Jest w okolicy jakieś miejsce, do którego mógł się udać? - zapytałam, zdecydowanie niepocieszona takim obrotem spraw. Pozostało mieć więc nadzieję, że patrol klanu Cienia okaże się choć trochę przydatny i będzie w stanie mniej-więcej nas nakierować. W przeciwnym razie nadal będziemy błądzić po omacku, licząc na to że uda nam się na coś natrafić, a z każdym uderzeniem serca zadanie stawało się coraz trudniejsze.
Czekałam na decyzję Sokolego Cienia, nie zamierzając się już nic więcej odzywać, o ile nie usłyszę jakichś dobrych informacji.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Zawód. Sokół jednak nie mógł nic na to poradzić, ostatecznie jednak wiedzieli przynajmniej, że Iskra nie przebywał raczej w okolicach Klanu Cienia. Pozostawało teraz jednakże podjąć decyzję, dokąd powinni się udać i jak zareagować, co odpowiedzieć, jak się zachować. W końcu nie zamierzał nikomu pokazywać, jak był zawiedziony i zły tym, czego właśnie się dowiedzieli. Był zastępcą, kotem odpowiedzialnym za sporą część Klanu Wichru i nie mógł przypadkiem pogorszyć ich relacji z sąsiadami, nie mógł narazić ich na szwank, ani zrobić nic takiego.
- Rozumiem. Gdybyście jednak cokolwiek usłyszeli albo zobaczyli, proszę was o informację. Obawiam się, że kocur ten może planować dalsze wybryki i nie zdziwiłbym się, gdyby spróbował znowu się tutaj kręcić. Niechaj Gwiezdny Klan oświetla wasze ścieżki - powiedział w końcu zastępca, w ten swój burkliwy, aczkolwiek dość spokojny sposób i poczekał jeszcze, czy otrzymają jakieś dalsze wiadomości od kotów z Klanu Cienia, jeśli zaś nie, postanowił ruszyć dalej, kiwnąwszy łbem Lśniącej.
- Siedliska. Podejdźmy w stronę Siedliska Koni, przekonajmy się, czy tam nie ma śladów albo kogoś, kto mógłby nam o nim opowiedzieć. Nadal to, że udał się w głuszę, nie jest dla mnie do końca przekonujące, ale mogę się mylić - zadecydował z miejsca, bo nie mogli tak po prostu rozważać wszystkich za i przeciw, i kręcić się w kółko.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Kocur, który rozmawiał z wichrową delegacją, pokręcił krótko głową na słowa Lśniącej Sadzawki.
– Nie, obawiam się, że w pobliżu nie ma żadnego takiego miejsca – powiedział jeszcze, jakby samo to nie starczyło. A nawet gdyby było, to mówienie obcym kotom o strategicznych miejscach w pobliżu mogło być dość nierozsądne, przynajmniej jego zdaniem, bo już od samego początku podchodził do tej sytuacji z dużą dozą niechęci, której nie chciał jednak okazywać... w przeciwieństwie do buro-rudej szylkretki, która wpatrywała się w medyczkę i zastępcę spod zmrużonych powiek gdzieś z tyłu. – Nawzajem, Sokoli Cieniu, Lśniąca Sadzawko. Będziemy ostrożni. Możemy powiadomić klan, żeby patrole uważały na jego ślady – zaoferował jeszcze. Jakkolwiek nie przepadał za rozmowami z pozaklanowymi kotami, informacja o tym, że w pobliżu mógł grasować gwałciciel, mogła kogoś uratować. Szaro-biały skinął im jeszcze głową w geście pożegnania, a potem dał dwóm kocicom znak, żeby ruszyły za nim. Kiedy jednak on i pierwsza z nich już odchodzili, kremowo-szaro-biała szylkretka zatrzymała się na trochę dłużej, aby dodać coś od siebie konspiracyjnym tonem:
– Ach, Sokoli Cieniu? Mówisz, że ten... Iskra może coś planować, prawda? – odezwała się z pewnym przejęciem, przybierając nieco zmartwiony, ale jednocześnie zaciekawiony wyraz pyska. – Ale podejrzewam, że skoro tyle zrobił, to raczej nie kręci się nigdzie blisko. Skoro uciekł, to pewnie się domyśla, że jest szukany. Pewnie od razu udał się gdzieś daleko, zamiast szukać kryjówek w pobliżu – rzuciła niby dość banalnym stwierdzeniem, ale jednocześnie przybierając nieco tajemniczy ton i zawieszając na chwilę wzrok na medyczce. Czy można to było uznać za wskazówkę, jakiej szukała Lśniąca? Na pewno dość marną i mało mówiącą, bo samodzielnie mogli sami dojść do podobnych wniosków, ale ponieważ jej kolega nie odpowiedział na pierwsze z pytań medyczki, cóż, kocica zrobiła to za niego. Następnie uśmiechnęła się do dwójki kotów, również z dozą tajemniczości. – Powodzenia, Lśniąca Sadzawko i Sokoli Cieniu – dodała na koniec, a potem odwróciła się i szybko dogoniła resztę swojego patrolu. I to by było na tyle.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Kiwnęłam głową na słowa obcego kocura, na znak że rozumiem. Nie była to dobra wiadomość. Oznaczało to, że liczba miejsc, w których mógł ukryć się Iskra nie jest w żadnym wypadku ograniczona. Znalezienie go nie będzie wcale łatwe, ale nie zamierzałam się poddawać z tego powodu. Znajdę go za wszelką cenę i z przyjemnością będę patrzeć jak umiera.
- Dziękujemy. Uważajcie na niego, naprawdę jest niebezpieczny - mruknełam, gdy podeszła do nas jedna z kocic, kiedy reszta jej kompanów odeszła. Cóż, nie mogli nam pomóc, ale przynajmniej klan Cienia będzie wiedział, by uważać na granicach i nie wysyłać samotnych kocic na patrole, bo może stać im się poważna krzywda i żaden medykament nie będzie w stanie pomóc.
Pożegnałam się z nieznajomymi, po czym spojrzałam na Sokoli Cień.
- Rozdzielmy się. Ty idź w kierunku siedliska koni, w okolice osiedla, ja pójdę wgłąb Pierzastego Lasu i jeszcze dalej. Być może uciekł tam, gdzie nikt jeszcze się nie zapuścił. Możemy się tu spotkać o zachodzie słońca. Jeśli cię nie będzie, pójdę twoim śladem, uznając że go dorwałeś. Zrób tak samo, jeśli mnie nie będzie - oznajmiłam, nie licząc na jakikolwiek protest ze strony zastępcy. Miał łatwiejsze zadanie. On musiał przejść się po ziemiach, które mniej-więcej znamy, może się domyślać, czego się spodziewać. Ja wybrałam sobie trudniejszy orzech do zgryzienia, ale szczerze mówiąc nie przeszkadzało mi to. Ciekawiło mnie to, co jest poza tymi miejscami, które znamy, a jeśli będę w stanie dorwać przy tym Iskrę, to jeszcze lepiej. Był cwany, mógł ukryć się gdzieś, gdzie nikt by nie pomyślał o tym, by go szukać. Nawet jeśli oznaczałoby to, że jednak musiałabym walczyć i ubrudzić sobie łapy, to byłam gotowa na takie poświęcenie. Byłam wyszkoloną wojowniczką, wiedziałam jak to się robi.
Mistrz: Malinowy Nos
Płeć: kocur
Matka: Tymiankowy Listek [NPC] (*)
Ojciec: Czyżykowy Głos [NPC] (*)
Partner: Zajęczy Sus
Wszechogarniającą czerń rozjaśniają tylko dwa punkty, od których można spokojnie dostać gęsiej skórki. Oczy Sokoła, które w kocięctwie były krystalicznie wręcz niebieskie, stały się złote, lśniące i w istocie wielce niepokojące, przypominają bowiem ślepia drapieżnika, od którego pochodzi imię kocura. Jego uszy nadal są raczej niewielkie, dość szerokie u nasady, osadzone na płaskim łbie i w dużej mierze kryją się pośród długiej, lśniącej sierści Sokoła. Jego szczęka stała się mocniejsza, tak jak i całe ciało, które zdecydowanie nie jest już ciałem kocięcia, lecz kocura wkraczającego w dorosłość. Syn Czyżykowego Głosu i Tymiankowego Listka jest bowiem krępy, dość wysoki, jego łapy zdecydowanie pokazują, jak wielka kryje się w nich siła, a szeroki kark podpowiada, że lepiej z nim nie zadzierać...
Zapraszam do KP
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Koziczy Skok (KG), Lodowy Pył (KC), Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Podejrzenia. Słuchał tego, co ma im do przekazania kocica z Klanu Cienia i był coraz bardziej pewien tego, że coś wiedziała, choć nie zamierzała tego przyznać wprost. Nie wiedział, o co dokładnie mogło jej chodzić, był jednak skłonny zgodzić się, że faktycznie Iskra nie ryzykowałby raczej działania w pobliżu Klanów. Mógł to zrobić, ale zawsze mógł również zakładać, że jednak Wicher powiadomił swych sąsiadów o niebezpieczeństwie, jakie ten stwarza. Poruszył nieznacznie uchem, gdy nieznajoma zaczęła zbierać się do odejścia.
- Dziękujemy - powiedział również, nieco mechanicznie, zastanawiając się nad tym wszystkim, a później spojrzał na Lśniącą, milcząc przez dłuższą chwilę. Z jednej strony to było dobre rozwiązanie, bo mogli przeszukać większy teren, z drugiej - jeśli któreś z nich natknie się na Iskrę, mogą być problemy. On był silniejszy, mógł go z pewnością zranić, ale jak poradziłaby sobie Lśniąca? Musieli jednak podjąć decyzję i działać.
- Zgoda. Jednak pod jednym warunkiem. Jeśli znajdziesz jego trop, wrócisz tu i pójdziemy tam razem. Absolutnie nie atakuj go sama. Zrobię dokładnie to samo, jeśli uda mi się znaleźć jego ślad, jakieś informacje, czy cokolwiek takiego. Pójdziemy po niego wspólnie, Lśniąca - stwierdził w końcu twardo, patrząc wprost w jej oczy, a jego własne, złociste ślepia błysnęły mocno. Widać było, że tylko jeśli złoży przysięgę, pozwoli jej na tę samotną podróż. Nie mieli też jakoś wiele czasu do zachodu słońca, więc nie sądził,żeby zrobiła coś głupiego, ale Gwiezdny Klan raczy wiedzieć.
neversaydie............... ...............neversayno you got tolook themin theeye a n d.d o n ' t .l e t.g o when it'syourownbloodyou'll bleed and yourownt e a r syou'llc r y when you'rebought upto believe that it's thestrong whosurvive ✫ NEVER SAY DIE ✫
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124
Mistrz: Każdy po kolei
Płeć: kotka
Matka: Zawilcowa Skórka
Ojciec: Chmielograb
Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Słuchałam tego, co Sokoli Cień miał do powiedzenia i nie do końca podobało mi się to co mówił. Dobrym rozwiązaniem było pójście na niego razem, kiedy to czarny kocur znajdzie go pierwszy, bo nie stracę widoku zdychającego Iskry. Będę mogła na to popatrzeć, delektować się jego cierpieniem. Nie podobało mi się jednak to, że sama również musiałabym się powstrzymać od atakowania. Nie zamierzałam jednak mówić tego głośno, oczywistym było że nie pozwoli mi pójść samej, jeśli nie przystanę na jego warunki.
Skierowałam chłodne, beznamiętne spojrzenie lodowatych oczu wprost na Sokoła.
- Oczywiście - powiedziałam poważnie, nie wahając się ani chwili. To, że nie zamierzałam się tego trzymać, to zupełnie inna sprawa. Zastępca nie musiał o tym wiedzieć. - W takim razie powodzenia. I do zobaczenia - powiedziałam, biorąc do pyska zawiniątko z medykamentami, po czym ruszyłam w obranym przez siebie kierunku - na południe od Czarnego Ogona.