Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Miała celować w ogon? I co niby miała mu zrobić, pacnąć? Bez możliwości używania zębów miejsce to było dla Białej Łapy czarną strefą, której obecnie nie opłacało się uderzać. Do podbrzusza oraz pachwin dojścia nie miała, jako że to wymagałoby od niej uprzedniego przewrócenia Przepiórczej Łapy, co było rzecz jasna pewną opcją, lecz postanowiła nie szarżować raz po raz, co by się nie zmęczyć.
⠀⠀⠀Zamiast tego postawiła na atak lekki. Oczy wolałaby atakować pazurami, nos i uszy również, jako że muskanie ich łapą nie zdziała wiele, ale za sprawą słów Ćmiego Zmierzchu przypomniała sobie nauki u Świetlikowego Zagajnika. Pierzasty ogon terminatorki zakręcił się w powietrzu, co by pomóc jej w zachowaniu równowagi, po czym ruszyła do przodu, nisko, kierując się ku łapom, lecz w ostatniej chwili chciała się wybić i zasadzić solidne uderzenie prosto w skroń Przepiórki. Miejsce, prowadzące do ogłuszenia.
Księżyce: 150
Mistrz: Ćmi Zmierzch [*]
Płeć: kotka
Matka: Kukułczy Puch [*]
Ojciec: kto? [Iskra]
Partner: och...
Trwałe urazy: Częściowa utrata wzroku w lewym oku, brak połowy ogona.
Smukła, czarno-biała kotka. Krótka, zadbana sierść, ciemny nos, złote oczy; wąsy długie i proste; wyższa od większości kotów. Blizna idąca przez lewe oko, brak połowy ogona. || kp
Kłębek nerwów, w duszy bardzo poczciwa, troskliwa i pracowita. Ambitna i zdeterminowana, tłumiąca większość emocji w sobie || kp
Ojej. Ojej, udało się! Poczułam jak przez moment robi mi się lżej na sercu, gdy udało mi się uniknąć ataku Białej Łapy. Nadal czułam, jak moje oko było podrażnione i że piekło, jednak fakt, że pomimo tego coś mi wyszło był wystarczający, bym miała siłę do poradzenia sobie z tym. Na krótki moment na moim pyszczku zawitał uśmiech, wkrótce jednak ponownie się skupiłam i spoważniałam, bo to jeszcze nie był koniec!
Komentarz Ćmiego Zmierzchu...och. Owszem, oczy były na pewno wrażliwym punktem, co odczułam na sobie, nie wątpiłam też w to, że uszy i nos również takie były. Sama jednak uważałam, że to jeszcze nie pora, bym je atakowała...nie z bliska. Z kolei podbrzusze i pachwiny...w takiej sytuacji raczej ciężko było je atakować? Och. Ojej. Poczułam nagłą presję, gdy uświadomiłam sobie, że najbardziej skutecznym sposobem dostanie się do nich byłoby powalenie przeciwniczki. Biała Łapa mogłaby to zrobić wkładając mniej wysiłku niż ja; była silniejsza. Wobec tego nie mogłam dopuścić by jakkolwiek zaburzyła moją równowagę, bo od tego droga do bycia powalonym jest dość...krotka.
Sama nie wiedziałam, co byłoby skuteczne, a co nie, dlatego też wolałam najpierw przyjrzeć się ruchom Białej Łapy, starając się unikać ich tyle, ile mogłam. Ze słońcem wcześniej mi nie wyszło, jednak świadoma tego, jak bardzo nieprzyjemne było dostanie mieszanką ziemi w pyszczek, postanowiłam wykorzystać to przeciwko niej. Wysunęłam pazury, by cisnąć w stronę jej pyszczka ziemią i piaskiem; poruszała się nisko, jakby...zapominając o takiej ewentualności. Przynajmniej tak mi się zdawało. Miałam nadzieję, że uda mi się ją oślepić na krótką chwilę. Zaraz po tym, postanowiłam ponownie podjąć próbę ucieczki przed jej atakiem. Jeszcze przyjdzie pora na to, bym ja zaatakowała...po prostu jeszcze to nie był dobry moment. Jeszcze trochę.
shooting starsnever flyfor me..................................................... myheart’s onMars,kinda hard tosee.................. .....................................................but you know, you knowI'll see you again ..................you know, you know I'll seeyou again
Księżyce: 150
Mistrz: Ćmi Zmierzch [*]
Płeć: kotka
Matka: Kukułczy Puch [*]
Ojciec: kto? [Iskra]
Partner: och...
Trwałe urazy: Częściowa utrata wzroku w lewym oku, brak połowy ogona.
Smukła, czarno-biała kotka. Krótka, zadbana sierść, ciemny nos, złote oczy; wąsy długie i proste; wyższa od większości kotów. Blizna idąca przez lewe oko, brak połowy ogona. || kp
Kłębek nerwów, w duszy bardzo poczciwa, troskliwa i pracowita. Ambitna i zdeterminowana, tłumiąca większość emocji w sobie || kp
Wyszło! Ojej! Na świętowanie tego będzie czas później. Widząc, jak bardzo liczyła się szybka reakcja postanowiłam odstawić emocje na bok...póki co i skupić się w pełni na dalszych posunięciach. Czekać aż znowu zaatakuje? Zmarszczyłam lekko nosek, wypuszczając z siebie powietrze, cały czas obserwując Białą Łapę, analizując szybko sytuację. Przepiórka, atak!
Serce zabiło mi mocniej na radę...polecenie? Ćmiego Zmierzchu. Pomimo mojej niepewności, postanowiłam spróbować. Nie mogło być gorzej, już raz zawiodłam podczas polowania, teraz tak nie mogło być! Ojej, na Gwiezdnych, oby się to udało!
Ponaglona słowami Zastępczyni, ugięłam łapy, by po chwili odbić się od ziemi w kierunku terminatorki. Atakowałam grzbiet, bo po dłuższym zastanowieniu...może celując łapami w bark, czy bok kotki nie byłabym w stanie jej powalić, ale skoro teraz byłam rozpędzona i zawieszając się na jej grzbiecie wykorzystałabym też swój ciężar...to mogło się udać. Prawda? Wystarczyło tylko się do niej dostać, utrzymać i na pewno w jakiś sposób utrudniłoby to jej zachowanie równowagi! Gorzej, że mogła dalej tego uniknąć, albo - co gorsza - również jakoś zaatakować.
shooting starsnever flyfor me..................................................... myheart’s onMars,kinda hard tosee.................. .....................................................but you know, you knowI'll see you again ..................you know, you know I'll seeyou again
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Robienie uników było, w oczach Białej Łapy, piekielnie trudnym zadaniem, jako że... nie lubiła tego robić. Nie lubiła marnować czasu na odskakiwanie od przeciwnika, kiedy mogła wykorzystać jego pewność siebie, by zderzyć się w ciężkim i agresywnym zwarciu, w którym decydowała tylko i wyłącznie siła oraz waga. Córka Kwitnącego Jaru była delikatna, powabna i elegancka tylko z wierzchu, jako że podczas bitwy cała gracja skupiała się w jej mięśniach i dosadnych ruchach. Owszem, defensywa była ważna, aczkolwiek w zaistniałej sytuacji wydawała jej się co najmniej śmieszna. Mimo wszystko musiała usłuchać swojej mistrzyni i ze wzbierającą się goryczą na podniebieniu prześledziła uważnie ruchy Przepiórczej Łapy. Słabej jak chora myszka, ale szybkiej. Jej ataki bynajmniej nie będą poważne, ale uniknięcie ich może stanowić nie lada wyzwanie i to dlatego Zimno uważała, że warto okazję do natarcia wykorzystać.
⠀⠀⠀Z drugiej strony... najlepszą obroną jest właśnie atak. Priorytety w umyśle terminatorki toczyły właśnie ze sobą zażarty bój. Co by zrobiła narratorka? Najpewniej wykonała elegancki unik. Co by zrobiła Zimno? Zastosowała powszechnie znaną zasadę. Przepiórka zamierzała wskoczyć na jej grzbiet - pytanie tylko jak, kiedy ustawione były przodem do siebie. Miała zamiar obiec ją dookoła, czy przeskoczyć nad jej głową? Nie było to ważne. Biała Łapa postanowiła przećwiczyć ofensywną defensywę. Nigdy w życiu nie miała ku temu okazji, dlatego też pokornie ustawiła się w pozycji początkującego żółtodzioba i postanowiła wcielić w życie nowo obmyśloną taktykę. Prędko ustawiła się bokiem do córki Kukułczego Puchu, zamierzając wyczekać odpowiedniej chwili, co by poderwać ciało i, opierając je na umięśnionych łapach, zasadzić solidnego kopniaka tylnymi kończynami prosto w pysk czarno-białej terminatorki, wspomagając się przy tym ogonem, co by nie stracić kontaktu z podłożem i zachować równowagę. Tylne łapy miały w sobie więcej pary i siły, niż przednie, a jednocześnie obroniłaby siebie i zachowała dystans.
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Niesamowicie okropne zrządzenie losu postawiło terminatorkę, po raz kolejny, w złej pozycji, aczkolwiek... na jej pysku pojawił się uśmiech. Zadowolony, być może nieco zadziorny, ale bynajmniej nie zrażony. Zimno lubiła wyzwania i lubiła fakt, że po raz kolejny doznaje czegoś nowego, jako że pozwoli jej to opracować kontry, którymi będzie mogła operować w przyszłości, jeśli przyjdzie jej zetrzeć się z prawdziwym zagrożeniem, a nie jakąś pipidówą.
⠀⠀⠀Ekscytacja wdarła się do jej środka, a pod jej naporem zadrżały wątłe barki, gdy wysunęła szpony przednich łap i wbiła je w futro Przepiórki, tak, żeby poczuła ich ostre końcówki na swojej skórze, ale jednocześnie żeby jej przypadkiem nie przebiły. Nie miała zamiaru jej krzywdzić, a jedynie przytrzymać tak blisko siebie, jakby zaraz miały scalić się w jedno, a wszystko tylko i wyłącznie z jednego powodu - tylne łapy srebrzystej terminatorki były już gotowe do zasadzenia przeciwniczce salwy bolesnych kopniaków prosto w delikatne podbrzusze.
Księżyce: 150
Mistrz: Ćmi Zmierzch [*]
Płeć: kotka
Matka: Kukułczy Puch [*]
Ojciec: kto? [Iskra]
Partner: och...
Trwałe urazy: Częściowa utrata wzroku w lewym oku, brak połowy ogona.
Smukła, czarno-biała kotka. Krótka, zadbana sierść, ciemny nos, złote oczy; wąsy długie i proste; wyższa od większości kotów. Blizna idąca przez lewe oko, brak połowy ogona. || kp
Kłębek nerwów, w duszy bardzo poczciwa, troskliwa i pracowita. Ambitna i zdeterminowana, tłumiąca większość emocji w sobie || kp
Wyskoczyłam i...leży! Och, leży?! Poza mocniejszym i szybszym biciem serca w zasadzie poczułam jakby to nie było aż takie...złe. Owszem, nie chciałam nikogo krzywdzić, jednak fakt, że mogłam się trochę wykazać i coś mi wychodziło jakoś tak sprawiał, że chyba to było...fajne? Na pewno czułam adrenalinę i nowy przypływ energii, w momencie gdy Biała Łapa upadła na ziemię.
Szukać wyjścia w każdej sytuacji, dostęp do gardła...Nim zdążyłam wystosować jakiś przemyślany atak, poczułam jakby terminatorka próbowała mnie przyciągnąć, czy też przytrzymać bliżej siebie. I pod wpływem impulsu i, chyba trochę obaw, przed dostaniem w brzuch od silniejszej kotki, postanowiłam sama, wręcz z rozpędu, zbliżyć się do niej jak najbardziej, przynajmniej pyszczkiem. Chcąc chwycić ją za...um, fałd skóry pod żuchwą, zaraz po tym napierając nosem na to miejsce, na jej szyję. Nie chciałam jej ugryźć, ani zrobić realnej krzywdy, nie ma mowy! Po prostu chciałam tam przytrzymać i docisnąć, by odebrało jej na moment oddech.
...ojej, choć to, co chciałam zrobić brzmiało i tak strasznie! Ale...nie chciałam znowu popełniać błędów, tak? Nieważne, jak źle się z tym czułam nie mogłam znowu zawieść oczekiwań Zastępczyni. To byłoby straszne dać się teraz skopać bez żadnej próby ataku, a uciekałam już wystarczająco dużo. Ja...też chciałam coś pokazać!
shooting starsnever flyfor me..................................................... myheart’s onMars,kinda hard tosee.................. .....................................................but you know, you knowI'll see you again ..................you know, you know I'll seeyou again
Księżyce: 150
Mistrz: Ćmi Zmierzch [*]
Płeć: kotka
Matka: Kukułczy Puch [*]
Ojciec: kto? [Iskra]
Partner: och...
Trwałe urazy: Częściowa utrata wzroku w lewym oku, brak połowy ogona.
Smukła, czarno-biała kotka. Krótka, zadbana sierść, ciemny nos, złote oczy; wąsy długie i proste; wyższa od większości kotów. Blizna idąca przez lewe oko, brak połowy ogona. || kp
Kłębek nerwów, w duszy bardzo poczciwa, troskliwa i pracowita. Ambitna i zdeterminowana, tłumiąca większość emocji w sobie || kp
Wprawdzie udało mi się ją złapać, jednak nie zadziałało to tak, jak powinno i wkrótce poczułam uderzenie, by wkrótce po tym znaleźć się na ziemi. Cofnęłam uszy, jeszcze dobrą chwilę odczuwając skutki tego ataku, jednak mimo wszystko byłabym gotowa znowu zacisnąć zęby i dalej działać, gdyby nie komenda Ćmiego Zmierzchu. Wystarczy? Odetchnęłam z niemałą ulgą na tą wieść, po dłuższej chwili zaczynając odczuwać zmęczenie walką. Dumna. Zastępczyni była dumna, w dodatku z nas obu. Uniosłam początkowo brwi, zaskoczona tym, że naprawdę to słyszę. Ojej...udało się? Po chwili uśmiechnęłam się nieśmiało, spuszczając na moment wzrok na swoje łapy, kiedy zwracała się do młodszej terminatorki. Dopiero kiedy zwróciła się ku mnie, uniosłam głowę, czujac też jak trochę chciało mi się płakać ze wzruszenia. Byłam jednak w stanie się uspokoić, nie mogłam teraz tego zepsuć czymś takim, prawda? — D-dziękuję... — odpowiedziałam po chwili, kiedy byłam już w stanie z siebie coś wydusić. — Myślałam długo nad a-atakiem, ale zauważyłam, że Biała Łapa o wiele lepiej wiedziała, co hobiła, dlatego chciałam sphawdzić, czy jej działanie po chwili byłoby...przewidywalne na tyle, żeby je wykorzystać przeciwko niej — dodałam, w ramach wyjaśnienia dlaczego tak długo unikałam, zamiast próbować ataku. W trakcie walki nie mogłam nad tym tyle myśleć, więc chciałam obserwować i...może trochę spróbować ją naśladować. Tak, jak udało mi się wtedy trafić w nią ziemią. — Ale...pomimo t-tej obsehwacji było ciężko, Biała Łapa jest naphawdę pomysłową i d-dobhą przeciwniczką — podsumowałam, uśmiechając się do niej nieśmiało. Nie było co ukrywać, że w tej kwestii na pewno była o wiele lepsza i pewnie to wiedziała...ale chciałam to przyznać. Wiedziałam, że tu mnie czekało dużo pracy i ćwiczeń. I naprawdę byłam gotowa się poprawić, byle żeby znowu nie zawieść nikogo w jakikolwiek sposób.
shooting starsnever flyfor me..................................................... myheart’s onMars,kinda hard tosee.................. .....................................................but you know, you knowI'll see you again ..................you know, you know I'll seeyou again
Wysoka; szczupła; dobrze wyćwiczona i umięśniona; pełna wdzięku; długowłosa; czarny-srebrny ticked z bielą; oczy soczyście zielono-żółte; nos różowy; wąskie blizny nad lewym okiem - ślady po pazurach; mniejsza blizna ciągnąca się przez nos aż do wargi.
Jest typowym przypadkiem kota, który posiada problemy z nawiązywaniem bliższych relacji, choć od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się normować, a ona z własnych doświadczeń oraz obserwacji zaczęła wyciągać wystarczającą ilość wniosków, by nauczyć się nie tylko okazywać szczere uczucia, ale także je przyjmować, nawet jeśli wciąż robi to z lekka nieporadnie.
Zbliżenie się do niej nigdy nie należało do najłatwiejszych i nawet jeśli się zdawało, że poczuwa do kogoś sympatię, w rzeczywistości, i najczęściej, było to jedynie sztuczne wrażenie, będące wielką kolorową bańką w której zamyka swoją biedną, nazwijmy to ofiarę. Wartość danej znajomości jest w oczach Białej Burzy mierzona przede wszystkim korzyściami, jakie z niej płyną, choć niekiedy pozwala sobie zapomnieć o tym podejściu, by w ramach relaksu poluźnić smycz i pozwolić sobie na odrobinę beztroskiej przyjemności. Już za młodu zdecydowała się zaprzedać duszę rzecznej władzy, jakakolwiek by nie była i jakiekolwiek przetasowania by w niej nie występowały, a także samemu i całemu Klanowi Rzeki. (reszta, tj. drugie tyle, w kp)
Ośnieżony Szlak [GK]
⠀⠀⠀Otrzepała futerko z pyłu i pospiesznie przesunęła językiem po boku, a następnie po łapie i łapą po łebku, gdy Ćma wygłaszała swoje podniosłe przemówienie. Musiała pozbyć się tego całego brudu i natychmiastowo doprowadzić ciało do względnego porządku, jako że średnio jej się widziało stanie tu i dyszenie jak jakiś obdartus, szanujmy się. W kwestii walki... wcale nie miała zamiaru zrzucać Przepiórki. Nie po to o mało nie wbiła w nią pazurów, żeby uderzenie serca później odpuścić. Podbrzusze córki Kukułczego Puchu chciała kopniakami rozedrzeć tak bardzo, co by przynajmniej pozbawić jej płodności, aczkolwiek los po raz kolejny założył coś zupełnie innego. Szkoda. Żadna to zabawa, przynajmniej w oczach Zimna, która nie lubiła się hamować podczas przepychanek i, jak widać, Przepióreczka podzielała jej zdanie - swoim ostatnim podejściem. Pachwiny, owszem, były dobrym celem, lecz nie w sparingu. Wszystkie rady Ćmy byłyby sensowne i na miejscu, gdyby tylko w założeniu nie odnosiły się do prawdziwych walk, ponieważ sparingi rządzą się własnymi prawami i trzy czwarte potencjalnych możliwości jest wyłączanych z obiegu.
⠀ - Mhm... - cmoknęła, zbierając myśli w rychłą wypowiedź, jako że nie miała zamiaru brać tak oczywistego udziału w felietonie słodzenia sobie nawzajem. Nie lubiła tego robić. - Ćwiczenie z kimś szybkim jest... interesujące - rzekła, a następnie zwróciła się bezpośrednio do drugiej terminatorki - Dobra z Ciebie przeciwniczka, Przepiórcza Łapo, a jeśli masz aż taką chcicę na podduszanie... możesz odwiedzić mnie dowolnego wieczoru w legowisku. Zapewniam, że sprostam Twoim oczekiwaniom, jeśli tylko zechcesz to powtórzyć - wymruczała dwuznacznie, mierząc ją intensywnym spojrzeniem zielonych oczu, w których pojawił się wyjątkowo widoczny błysk rozbawienia. Mogła to odebrać tak, jak tylko chciała, jako że Zimno nie dbała o brudne myśli i, tym samym, preferencje Kukułczej Córki. Srebrzysta młódka chciała, natomiast, zaproponować ponowne starcie, co też właśnie zrobiła, jako że uznała sparingi ze starszą za korzystne i bardzo pouczające. Nieczęsto spotykało się przeciwnika, który może przynieść ze sobą aż tak wiele nowych sytuacji, a im ich więcej, tym lepiej, jako że dzięki temu uczą się radzić sobie w każdej, nawet najbardziej zaskakującej, nowej i podbramkowej sytuacji. Ciągła droga ku szczytowi była kręta i ciężka, ale im więcej starć, tym lepiej i we łbie Białej Łapy zapaliła się nawet pewna lampka, która na ten moment... nie była szczególnie istotna, jako że pewna kwestia natychmiastowo ją zgasiła i wezbrała gorycz na jej jasnym podniebieniu.