Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka zaczęła rozglądać się na boki nie skupiając się zbytnio co tam Borsucza Mordka mówi. Zarejestrowała odpowiedź Donośnego Krzyku i nagle spostrzegła, że Borsuk wystrzeliwuje jak z procy, a za nim jego siostra. Serce podskoczyło Lawendzie do gardła. Co za mysie móżdżki! Czy oni nie wiedzą w jak niebezpiecznym miejscu się znajdują!? Czy to są w ogóle prawdziwi Wojownicy! Wstyd być tak nieodpowiedzialnym i bezmyślnym. Lawenda ruszyła za młodzikami kipiąc z nerwów. Są na poważnym patrolu, mają sprawdzić potencjalne zagrożenie, a tu jakieś wyścigi są organizowane. - Czy wy w ogóle zdajecie sobie sprawę ile kotów zabiły potwory na Grzmiącej Ścieżce? Nie można ot tak sobie przebiegać!- wyjaśniła cierpliwie, choć było słychać w jej głosie zdenerwowanie. Na szczęście wszyscy cali i zdrowi znaleźli się po drugiej stronie. Teraz jeszcze muszą znaleźć te dziwne istoty i oby jej towarzysze potrafili się zachować. - Proszę was, abyście byli cicho. Lepiej znaleźć stwora niż być znalezionym przez niego- ostrzegła, po czym zgięła łapki, aby się skradać przed siebie. Ustawiła uszy do przodu, aby usłyszeć najmniejszy szelest oraz wytężała wzrok, który jeszcze dzięki Klanie Gwiazdy ma dobry.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
-Phi! Mój żart sytuacyjny był lepszy! -zadrwił sobie z siostry, bo jego wersja z wykorzystaniem donośnego krzyku była dużo lepsza niż jakieś tam zborsuczenie- Ale mogę uznać, że nadganiasz -dodał jeszcze. Krzyk nie była najgorszą z jego rodzeństwa, więc postanowił że chociaż w nagrodę tak ją pochwali chociaż częściowo.
Jednak zabawę oczywiście musiała zepsuć Lawendowa Gwiazda swoim marudzeniem. Borsucza Mordka wywrócił oczami na jej słowa. Nikomu się nic nie stało, więc po co jęczeć, hm? No tak, starzy to zawsze musieli na wszystko narzekać i zawsze widzieli dziury w całym. Oni tylko przebiegli a nie stali na Ścieżce jak niektórzy, wypatrując potwora. Niech się nie czepia jak nie ma po co.
-A czemu nie? Przecież niczego nie ma -powiedział. On wiedział, że jak potwór się zbliża to nie da, po prostu się nie da go przegapić. Już przerobił to ze Zgniłym Zielem kiedy byli kociętami i wyrwali się na nocną wycieczkę pod Grzmiącą Ścieżkę. Takiego potwornego ryku tylko głuchy by nie usłyszał. Chyba że Lawendowa Gwiazda jest już po prostu na wpół głucha po prostu.
Dymny kocur zmarszczył brwi kiedy przywódczyni wydała swoje polecenie a potem zaczęła się skradać przed siebie jakby co najmniej wyczaiła jakąś piszczkę i chciała podejść do niej niezauważona. Okej?
-Tylko że w takim tempie to my nigdy ich nie znajdziemy -powiedział i rozejrzał się dookoła, żeby sprawdzić czy może uda mu się coś wypatrzeć. Jeszcze nie ruszał z miejsca, najwyżej podbiegnie czy coś.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Nie moja wina, że nie da się w tej sytuacji wymyślić czegoś lepszego! -No bo mu przecież nie powie, że zaraz jego borsucza mordka znajdzie się na Grzmiącej Ścieżce. Rywalizacja rywalizacją, ale nie zamierzała mu źle życzyć, nawet w żartach. Gdy usłyszała jego pochwałę prychnęła zadowolona.- No niech będzie, ten jeden raz byłeś lepszy. -Niech ma, tylko niech nie myśli, że ten przywilej pochwal się utrzyma.
Zaraz dogoniła ich Lawendowa Gwiazda, a czarne uszy przyłożyły się do czaszki, gdy tylko doszła do nich jej reprymenda. Borsuk nic sobie z tego nie zorbił. I mówiąc szczerze ona również wolałby tak odpowiedzieć, w końcu nic się nie stało, a i nie chciała ujść za mięczaka przed bratem, jednak mimo to wolała nie narażać się przywódczyni. Doświadczenie jakieś miała, szacunek się należał, poza tym miała się przecież wykazać przed nią.- Przepraszam, Lawendowa Gwiazdo. Po prostu to pierwszy taki patrol, że ciężko ustać w miejscu. -Skłoniła się przed starszą kocicą, końcówkę zdania wypowiadając już nieco bardziej entuzjastycznie. Przeprosiła, ładnie przeprosiła, więc powinna chyba trochę załagodzić gniew przywódczyni. Chwilę zajęło zanim przyjęła podobną pozycję do kocicy. Wolałaby podbiec przed siebie, ale skoro miał to być patrol to już będzie się słuchać. - Ale przynajmniej nas nie zauważą i będziemy mogli ich zaskoczyć. -Mruknęła do brata bez przekonania. Nie wiedziała czy te dziwne stworzenia w rzeczywiście są tak niebezpieczne jak opisywał je Bociek.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowa Gwiazda spojrzała poważnie na Borsuczą Mordkę i nie odezwała się. Chyba wyraziła się jasno, że wiele kotów zginęło przez potworów poruszających się po Grzmiącej Ścieżce. Owszem, nie było nic słychać, ani widać, ale ostrożności nigdy nie za wiele. Lepiej dwa razy się upewnić niż zapłacić za pochopność najwyższą cenę. Z kolei Donośny Krzyk potrafiła grzecznie przyjąć jej uwagę i okazać skruchę. Przyznała też, że to jej pierwszy taki patrol dlatego ją nosi. - W porządku- odparła spokojnie. Miała nadzieje, że to już się nie powtórzy. Czeka ich jeszcze droga powrotna i wtedy oboje będą mogli się pokazać się z lepszej, już teraz bardziej odpowiedzialnej strony. Zanim Lawenda zdążyła zareagować na słowa Borsuka, Krzyk pospieszyła z wyjaśnieniami. Sama też przecież uargumentowała zachowanie o jakie prosi. Czemu Borsuk jest tak oporny i musi wszystko robić na przekór albo mieć jakieś swoje rację? Odrobinę pod tym względem przypomina Brzózkę, ale tylko trochę. - Otóż to- powiedziała cicho i zaczęła się intensywnie rozglądać. Poruszała się płynnie do przodu wypatrując czegoś niepokojącego. W pewnym momencie w oddali zobaczyła śnieg, ale w zupełnej innej postaci. Jakby zaspy, tylko takiej smukłej. Dziwne. Może potwór się w tym chowie?
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Nie wziął sobie słów Lawendowej Gwiazdy ani trochę do serca, ale nie odezwał się, bo Donośny Krzyk poparła przywódczynię. Był w tym momencie w mniejszości i nie opłacało mu się tupać nóżką, żeby udowodnić jakie to zachowanie jest beznadziejne. Westchnął tylko i wywrócił oczami a potem zaczął się skradać tak jak reszta towarzystwa.
Dymny kocurek także zobaczył tę dziwną zaspę, którą przed chwilą zauważyła Lawendowa Gwiazda. Cwaniacki uśmieszek wpełzł na jego pyszczek. Jeśli mają być te stwory takie niebezpieczne to trzeba je szybko załatwić, żeby się nie rozpełzły. Borucza Mordka przyspieszył kroku, jednak dalej się skradał, może wtedy stara przywódczyni się do niego aż tak specjalnie nie przyczepi jak rzep do kociego ogona.
Syn Trawiastej Polany nie tracił czasu po zbliżeniu się jakoś bardziej do dziwnej zaspy. Od razu z rozbiegu skoczył na nią i migusiem wspiął się kilka kroków wyżej -tak jak mu na treningu pokazywała Roziskrzona Noc- żeby potem łapą uderzyć w głowę tego czegoś. Zaskoczony był jednak, że głowa spadła na ziemię i roztrzaskała się jakby nigdy nic.
-Hę?!
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Szła cichutko za przywódczynią, zadowolona, że jej przeprosiny załatwiły sprawę. Borsuk nie zamierzał się sprzeczać, co przyjęła z pewnego rodzaju ulgą.
Zaspy nie przeoczyła również i czarna kotka. Jej oczom ukazała się podłużna, śnieżnobiała i dziwnie uformowana zaspa. Musiała przyznać, że wyglądała ona conajmniej dziwacznie i może nawet komicznie. Zależy pod którym kontem na nią spojrzeć. Rzuciła spojrzenie Lawendowej Gwieździe, i już miała otwierać pyszczek, żeby o coś zapytać, gdy nagle Borsuk rzucił się w stronę domniemanego potwora. Z otwartym pyszczkiem patrzyła jak brat wspina się na przeciwnika, i skraca go o głowę. Chwila. Skraca go o głowę?
Pyszczek miała dalej otwarty. Głowa tego czegoś leżała rozbita na ziemi. Jednak sama istota nie wydała przy tym żadnego dźwięku, żadnego krzyku agonii, żadnego pisku, czy chociażby szlochu. Tylko wielkie chlup po spadnięciu w śnieg. Posłała przywódczyni niedowierzające spojrzenie, po czym wychyliła się, żeby dobiec do brata. Stanęła przy resztkach głowy, żeby dokładnie je obwąchać. - O Gwiezdni! Borsuk zabiłeś go! -Wyrzuciła bardziej z podziwem, niżeli przerażeniem. Nie było krwi, ale stwór się nie ruszał, więc o ile nie grał martwego to faktycznie nie żył. Co prawda nie należała do najbystrzejszych, ale domyśliła się, że no raczej bez głowy ciężko żyć. Dotknęła parokrotnie łapą pozostałości po "masakrze", po czym zmarszczyła nos.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Znowu Borsuk zaczął się zachowywać jakby miał pszczoły w mózgu. Przyspieszył kroku i myślał, że ona go nie dotrzyma mu kroku. I jeśli taka myśl przebiegła mu przez głowę to miał rację, ale mniejsza o to. Zbliżali się powoli do tajemniczego białego czegoś i nagle Borsucza Mordka ruszył do ataku. Widząc, że wspina się po tym czymś i już nie ma co liczyć na tak z zaskoczenia, Lawenda ruszyła ile sił w łapkach. - Do ataku!- zawołała i nim dotarła na miejsce to pod jej łapkami spadła głowa potwora roztrzaskując się na drobne kawałki. Minęło parę uderzeń serca zanim zorientowała się co się dzieje. Spojrzała na Donośny Krzyk, która zaczęła oglądać dzieło Borsuka. Wyglądało na to, że śnieg usypał się sam w takie coś albo ktoś tak go uformował. Kocięta również tworzą zaspy czy inne zjawiska, z kamieni też tworzone są kupki, kupeczki i tym podobne. Niebieska kotka wybuchnęła śmiechem. - Ach, ten Klekoczący Bocian!- powiedziała rozbawiona. Powinna być zła na Borsuczą Mordkę, że zachował się tak nierozważnie, ale nie miała serca się na niego gniewać. Zapamięta sobie to zachowanie na przyszłość i na pewno to w pewien sposób na kocurka wpłynie. Każdy czyn ma swoje konsekwencję. Lawendowa Gwiazda wskoczyła pozostałe kule i sypnęła śniegiem w Donośny Krzyk. A co tam. Niech ma trochę radości z życia na stare księżyce. Lepiej by było, gdyby były tu jej kocięta, a nie ,,obce" koty przy których wypada zachować resztki godności.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
-No właśnie widzę! -krzyknął do siostry, cały czas jeszcze trochę skołowany. Nie spodziewał się aż tak szybkiego zwycięstwa nad dziwnym stworzeniem, które przed chwilą pojawiło się w ich polu widzenia. Tak szczerze powiedziawszy, liczył na jakąś bardziej wymagającą walkę niż szybkie skrócenie stwora o głowę. Trochę lamersko, cóż by tu wiele mówić.
I wtedy Lawendowa Gwiazda wskoczyła w kule, na których stał Borsucza Mordka i rzuciła śniegiem w Donośny Krzyk jak gdyby nigdy nic. Kule zachwiały się i dymny wojownik -z okrzykiem wielkiego zaskoczenia- wpadł idealnie w sam środek kupy śniegu, która po skoku przywódczyni stworzyła się z pozostałości stworzenia.
Syn Trawiastej Polany wypluł śnieg, który wleciał mu do mordki kiedy ten wpadł do pozostałości. O nie, on tego tak nie zostawi. Młody wojownik zamachnął się i sam rzucił jak największą ilością śniegu jaką tylko mógł w przywódczynię. Nie ważne jaką ma rangę, trzeba było nie fikać. Na polu bitwy było równouprawnienie, czy coś tam.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Mrugnęła parokrotnie zielonymi ślepiami całkowicie zaskoczona tym co się właśnie dzieje. Borsuk zabił stwora skracając go o głowę, Lawendowa Gwiazda nic sobie z tego nie zrobiła, a nawet wydawała się całkiem rozbawiona, i co najważniejsze i najbardziej zaskakujące sypnęła jej śniegiem w pysk. A i jeszcze Borsuka obalono z jego śnieżnego piedestału. Co? Co się właściwie dzieje?! Była całkowicie zagubiona, ale nie na tyle, żeby przegapić możliwość potencjalnej zabawy. Otrzepała się że śniegu, po czym rzuciła pokaźną kupkę białego puchu w stronę starszej kocicy. Oko za oko, ząb za ząb, a śniegiem w mordkę! Z radością przyjęła, że brat również nastawia się przeciwko przywódczyni. Rodzina przeciwko kocicy, dwóch na jednego. Troszkę niesprawiedliwe, śmiesznie, ale niesprawiedliwie. Z tego też powodu, zgarnęła trochę śniegu, i rzuciła nim na dymny grzbiet kocura. Za anarchię i bezprawie!
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Ale się porobiło. Niechcący zrzuciła Borsuczą Mordkę ze sterty śniegu i wpadł prosto na głowę stwora. Ups. Oby tylko na nią się nie gniewał. Głupio, że Przywódca tak traktuje swoich wojowników. Nie dane jej było długo rozmyślać, gdyż po chwili zaatakował ją śnieg z dwóch stron. Doigrała się. Ledwo mogła złapać powietrze, a po jej ciele przeszedł zimny dreszcz. Potrząsnęła całą sobą, aby piały puch mógł z niej opaść. Zrobiło jej się zimno, ale na szczęście humor dopisywał. Jak się okazało, walka trochę się zmieniła. Teraz to Donośny Krzyk zaatakowała Borsuczą Mordkę i ten na pewno nie pozostanie jej dłużny. Ogólnie fajnie się rzuca śniegiem, ale czy nie powinni wracać do swoich obowiązków? Kto wie ilu kotom Klekoczący Bocian opowiedział o dziwnych stworach. Możliwe, że Klanowicze martwią się nie potrzebnie, a oni świetnie się bawią. Z drugiej strony, kiedy znowu będzie okazja, aby miło spędzić czas? Jej żywot powoli dobiega końca, musi czerpać teraz garściami, dopóki może. Później będzie za późno.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Mógł się spodziewać, że siostra zwróci się także przeciwko i niemu. Nie miała psychy żeby walczyć dwóch na jednego przeciwko przywódczyni i zrobiła z tego każdy na każdego. Jeszcze jej to kiedyś wytknie. Ha tfu. Oczywiście że Borsucza Mordka nie zamierzał pozostawać jej dłużny. Kocur otrzepał się a potem rzucił Donośnemu Krzykowi śniegiem w mordkę, żeby ją oślepić tym białym puchem. Jak nie będzie widzieć to go nie trafi.
-Zdrajczyni! -zawołał rozbawiony.
A jeśli chodziło o Lawendową Gwiazdę? Oj teraz zdecydowanie było już za późno na wycofanie się i powrót do obowiązków. Dymny kocur kątem oka dostrzegł zlepioną, jednak wyglądającą na wciąż w miarę miękką -wolał mimo wszystko nie zostać posądzony o morderstwo przywódczyni, nie ważne jak histerycznie śmieszna byłaby utrata życia przez ŚNIEG- kupkę śniegu, która pozostała po rozwalonej głowie stworzenia. Dymny wojownik od razu obrał sobie ją jako pocisk, podważył ją łapą i pchnął jak najmocniej potrafił, starając się ją wyrzucić w powietrze i trafić wichrową przywódczynię w bok głowy.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Zaśmiała się głośno, gdy śnieżek znalazł się na braterskich barkach. Radość trwała do momentu dopóki ona sama nie została ofiarą. Tym razem z pyszczka wyrwał się niedowierzający pisk. Jednak pomimo szczypania w ślepiach nie złościła się. A pisk przemienił się w kolejną falę śmiechu. - Poczekaj tylko, aż znów cię zobaczę! -Odkrzyknęła, po czym łapką zaczęła zgarniać śnieg z pyska. O dziwo, i na całe szczęście nikt się na nią nie rzucał, postanowiła więc z tego skorzystać. Wyczyściła pyszczek w momencie, w którym śnieg szybował w stronę przywódczyni. Nie zwróciła uwagi na to, czy starszą kocicą rzeczywiście oberwała, zamiast tego wystrzeliła w stronę brata, żeby z zadowolonym wrzaskiem wpaść wraz z nim w zaspę śnieżną. Miała również nadzieję, że wpadną przy tym na starszą kotkę. Będzie miała miejsce lądowanie, a i może przy okazji jej nie połamią. Chyba nie powinni się tak bawić, w końcu czekają ich obowiązki, ale skoro nikt nic nie mówi, a już szczególnie Lawendowa Gwiazda to chyba nie było nic złego w chwili zapomnienia. Najważniejsze, że było śmiesznie.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Jej drobny wygłup przerodził się w niezłą bitwę na śnieżki. Była naiwna myśląc, że na krótkiej wymianie śniegu się zakończy. Co prawda może oficjalnym hasłem przerwać to wszystko, ale sęk w tym, że sama świetnie się bawi. Już dawno nie pozwoliła sobie na takie rzeczy. Najlepsze rozrywki zawsze były z Tonącym Słońcem, ale od dawna nie ma go z nimi... Nawet nie zdążył poznać swoich kociąt, za długo zwlekali, choć dobrze, że się doczekali. Rozmyślania Lawendowej Gwiazdy przerwała kupką śniegu, która śmiała wylądować na jej policzku. Trzeba przyznać, że Borsucza Mordka ma cela. Nie może pozostać mu dłużna. Migiem odwróciła się tyłem i zaczęła tylnymi łapami kopać śnieg. Zamierzała tym co ma pod kończynami wycelować w kocura. Niech fala śniegu go zasypie! Pytanie tylko czy zdążyła przed Donośnym Krzykiem? Oraz czy sama nie dołączyła do sterty futerek w zaspie białego puchu? To się okaże.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsucza Mordka nie miał nawet szansy odpowiedzieć na prowokację Donośnego Krzyku, ponieważ zanim zdążył się znów do niej odwrócić ta rzuciła się na niego. Siostra była silniejsza od niego, musiał to przyznać, więc nawet mimo swojej zręczności nie miał jak się wywinąć spod jej ataku. Ciężko jest coś zrobić kiedy zostaje się zaatakowanym z zaskoczki. Tak więc kocur, wydając donośny okrzyk szoku wpadł w śnieg i potoczył się trochę z siostrą po ziemi. Potoczył się akurat w stronę Lawendowej Gwiazdy, która raczej szybko dołączyła do ich futrzastej kulki, która zatrzymała się kawałek dalej. To dopiero się nazywała siostra, zamiast się do niego dołączyć i zakopać z nim przywódczynię pod śniegiem to na nim się zawzięła! Jakiż on niekochany.
-Moje własne rodzeństwo wbija mi pazury w plecy! Toż to najgorsza zdrada na świecie! -zawołał teatralnie.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Zaśmiała się głośno, gdy znalazła się wraz z bratem i przywódczynią w jednej ze śnieżnych zasp. Czuła pod sobą miękkość Borsuczej sierści, więc mogła z zadowoleniem stwierdzić, że ładowanie miała udane, a i on mając pod sobą szarą kotkę nie miał najgorzej. Chociaż ona miała krótkie futerko i z racji wieku raczej nie była już tam dobrze zbudowana, ale to już nie był jej problem. - Co ty dajesz?! Przecież leżysz na Lawendowej Gwieździe to chyba ci nawet pomogłam, co nie? Możesz ją teraz zakopać w tym śniegu. -Udała najbardziej oburzoną reakcję, po czym zwróciła się pospiesznie do przywódczyni.- Bez urazy Lawendowa Gwiazdo! To jest wojna, a na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone! A Borsuk mnie zje, jeśli będę skakać tylko na niego. O! -Otarła się o sierść brata, po czym spróbowała wygramolić się z futrzasto-śnieżnej kupy. Oj, zimno się robi, chyba będzie trzeba niedługo wracać.