Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Skinął głową spoglądając na mistrzynię gdy ta mówiła o starszyznie. Spojrzał się po chwili na kolejne dwa kamyki postawione obok pozostałych. Wojownicy i Matki...
-Koty po-polu-lujące, wal-alczące, trenujące ter-erminatorów...- Miauknął szybko na pytanie o wojownikach, po czym zabrał się za pytanie o matkach.
-Kotki wy-wychowujące al-albo s-spodziewają-jące się ko-kociąt- Wymiauczał drapiąc pazurem w piasku.
Przysłuchała się obu opisom, jednakże nie były one zbyt długie. No! Nie mogła mu mieć tego za złe, prawda? W końcu niewiele nauczył się wcześniej, toteż teraz nie mogła liczyć na coś bardziej rozbudowanego. - Owszem. Wojownicy polują, walczą i trenują Terminatorów, ale ponad to bronią Klanu, patrolują i znaczą granice. Jako Wojownik musisz koniecznie przestrzegać Kodeksu Wojownika. - Dodała kilka informacji do tego co sam jej przekazał, a potem przeszła do Matek. - Tak, tutaj się zgadza. Do tego Matka po tym jak już odchowa kocięta, może nadal zostać w żłobku jeżeli nie czuje się na bycie Wojownikiem. - Tu za wiele dodawać nie musiała, to i temat szybko się wyczerpał. Widziała też przy tym jak młody drapie nieszczęsnym pazurem w piachu, ale nie uspokajała go. Jeśli to był jakiś sposób na stres czy strach - niech tego używa. Wyciągnęła przed siebie kolejne trzy kamyki i ułożyła je w odpowiednich miejscach. - To jest kamień symbolizujący Medyka, a te dwa mniejsze to: Pomocnik Medyka oraz Terminator Medyka. I tutaj Ci pomogę i sama wytłumaczę. Medyk to kot, który leczy chore lub ranne koty. Żeby nim zostać trzeba mieć naprawdę szczęście, bo Wojowników może być masa, ale Medyk jest tylko jeden. Terminator Medyka to kot uczony przez Medyka, więc dowiaduje się o właściwościach każdego zioła i różnych innych medykamentów, które ziołami nie są, na przykład... pajęczyna. Kiedy ukończy on swój trening to zostaje Pomocnikiem Medyka, czyli takim jakby już Medykiem, ale nadal nie, bo ten oficjalny nadal żyje. Po jego śmierci lub porzuceniu stanowiska Pomocnik Medyka staje się Medykiem. - Zawsze tłumaczenie tego było dla niej trudne, ale chyba szło jej w tym coraz lepiej. Używała do tego coraz mniej słów i brzmiało to lepiej, rozumniej, ściślej.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Skinął delikatnie głową da dopowiedzi wojowniczki, dalej grzebiąc w piachu. No, w sumie to rzeczywiście mu to pomagało. Jakoś... jakoś bardziej się skupiał. Hmmm... Medyk... ten to ma dobrze... nie musi walczyć! Ile by dał, aby zostać takowym medykiem. Oczywiście, trening na wojownika również wydawał się powoli miły, ale... medyk jednak nie musi wychodzić często poza obóz. No bo tylko jak mu zabraknie ziół, racja? Westchnął delikatnie w duchu i spojrzał się ukradkiem na Szkarłatny Zachód.
-A c-zy Medycy wa-walczyć?- Szlag. By. Te. Zjadanie. Słów! Tym razem zjadł "muszą", przez co zdanie wyszło dość... nienaturalnie. Ta, jakby wszystkie jego zdania tak nie wychodziły.
- Oczywiście, jeśli muszą to tak. Będąc Terminatorem Medyka przechodzisz trening taki sam jak wszyscy inni Terminatorzy szkolący się na Wojowników, a do tego masz drugiego Mistrza, czyli Medyka, który uczy się w kierunku medycznym. - Objaśniła mu, odpowiadając na pytanie, po czym przyszła kolej na następne dwa kamienie. Dwa największe i najbardziej okazałe, co już dawało samo w sobie znać, że nie są to byle jakie rangi. - Co wiesz albo co do tej pory wywnioskowałeś o stanowisku Zastępcy i Przywódcy?
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
A jednak muszą? Ah, szkoda. Dlaczego muszą też walczyć?! Gdyby nie musieli walczyć, to tak by im zazdrościł, że chyba by się zapadł pod ziemię. E... a w sumie to to się nie zapada pod ziemię jak się jest zawstydzonym? Chyba coś znowu pomylił...
-Za-zastępcą mo-może zostać ka-każdy wo-wojownik k-któr-ry wytrenował te-erminatora. Zastępca mu-musi zostać wybrany za-zanim słońce zajdzie... jeśl-li przywódca u-umrze, wtedy zast-tępca dostaje dziewięć żyć o-od gwiezdnych i sam zostaje przywódcą. Przy-przywódca prowadzi ca-cały klan o-oraz razem z-z zastępcą decyduje co-co dalej robić w trud-dnych chwilach- Odpowiedział.
Dodała jeszcze tylko gdy zobaczyła na pysku kocurka wyraz... zawiedzenia? - Ale głównie siedzą w lecznicy i leczą. Kiedy ktoś napadły na obóz, to oni czekają na ranne koty, ale w obronie własnej walczą. No... ale wiesz... życie różnie przebiega. Jeśli kogoś poniesie, bo na przykład widzi jak ktoś atakuje jego rodzinę, to może postąpić różnie. - Zakończyła w końcu, przechodząc w końcu do kolejnego tematu treningu. I lekko zdziwiła się przy odpowiedzi Rudaska. - Skąd znasz te zasady Kodeksu? Podobno Wydmowy Wiatr Ci o nich nie powiedział. - Nie było to oczywiście niczym złym, ale na pysku Szkarłatnej pojawił się mały uśmiech zaintrygowania. A jednocześnie zmieszania, bo spodziewała się prostych rzeczy, a nie trzech zasad Kodeksu. - Poza tym tak - Zastępca wyznacza patrole, rządzi klanem pod nieobecność Przywódcy, pilnuje porządku. Przywódca sam w sobie jest głównym dowodzącym, to on niesie na barkach całe brzemię klanu. Ogłasza zebrania, wyprawia ceremonie, posiada własne miejsce - tak jak nasza Czerwona Gwiazda, z którego może przemawiać tylko Przywódca. - Korzystając z zasiedzenia się w obozie, ogonem wskazała na Mroźną Skałę, ale za chwilę uwagę znów skupiła na Terminatorze. - Chyba, że jest jakiś pogrzeb. Wtedy można tam na chwilę wskoczyć i jedynie zwołać klan. A przynajmniej koty tak robią. - Wzdrygnęła barkami.
- Skoro skończyliśmy rangi, a ty wszedłeś w temat Kodeksu, to możemy kontynuować z Kodeksem, ale już w trasie. Chodź Rudasku, wyjdziemy i spokojnym spacerem pójdziemy pokazać Ci granice. - Uśmiechnęła się pełna ciepła, jakby była jego starszą siostrą albo matką, po czym odsunęła od nich kamyki i wstała, obracając się w stronę wyjścia z obozu. Czekała na ruch Rudej Łapy, mając nadzieję, że ten pójdzie jej na łapę, a nie zaprze się uparcie z całych sił.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Słuchał słów kotki patrząc na ziemię, a z jego pyszczka wypadło tylko krótkie i ciche "oh...", po czym spojrzał się na mistrzynię.
-Co-coś po-powiedział...- Miauknął znowu drapiąc pazurem w ziemi. Musi kiedyś przestać tak robić. Skupił się na kolejnych słowach Szkarłatnego Zachodu. Wyznacza patrole... rządzi pod nieobecność... pilnuje porządku... to wszystko robi Zastępca? Rany, Ćmi Zmierzch musi mieć trudne życie. Słuchał dalej o randze przywódcy, a gdy już skończyła o nim mówić... zamurowało go. Mają już wyjść z obozu?! Nie ma mowy! Wbił pazury wystraszony w ziemie, po czym spłaszczył uszy i wbił wzrok w wyjście nie mogąc z siebie nic wydusić.
-J-j-j-j-ju-już?- Wydyszał a jego strachliwe serce zaczęło łomotać głośno nie mogąc się opanować. Nie, on nie chce wyjść! W obozie jest bezpiecznie... cicho... nie chce już wychodzić. Przymrużył oczy i spojrzał się na mistrzynię, po czym zaczął milczeć nie mogąc nic już powiedzieć.
Szkarłatna choć miała naprawdę dużo empatii, zrozumienia, ciepła, cierpliwości, to też nie dałaby rady uciągnąć dłuższej chwili ze stawiającym się Terminatorem. Każdy miał swoją wytrzymałość, a kot, który aż tak boi się postawić łapy za obozem... po co im taki kot? Czy coś dobrego przyniesie klanowi? Kompletnie nic. Wiedziała, że to w jej łapach leży nauczenie go ważnych rzeczy, jednakże mogło to stanowić problem. - Tak, Ruda Łapo, teraz. - Mruknęła, po czym oddaliła się do wyjścia z obozu, czekając tam na niego. Spoglądała też jednym okiem na Terminatora. - Jeśli nie chcesz, to nie zostaniesz nikim kogo koty będą szanować, ale inaczej rzucą Cię jako karma dla wron. - Zagrała trochę ostrzej, ale tą jej miłą stronę już poznał, a nie mógł uważać, że Mistrzyni jest potulna i nie potrafi raz na dłuuugi czas wyciągnąć ostrzejszej mowy. Ten tekst był jedynie... małym zagraniem, które miała nadzieję coś da. Jednakże nie potrafiłaby tak tego zostawić, więc poczyniła jeszcze trzy kroki wprzód i dodała. - Wiem, że Ci się uda, bo w środku nie jesteś takim strachajłą, a już widzę, ile jest tutaj przepysznej zwierzyny do upolowania. Poza tym nie ma tu nigdzie niemiłych kotów, więc chodźmy. - Znów zrobiła dwa kroki wprzód.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Zachwiał się w miejscu słysząc każde pojedyncze słowo mistrzyni. Rzucą go jako karmę dla wron? Zawahał się jeszcze, gdy usłyszał ostatnią wypowiedź rudej kotki, po czym przełknął głośno ślinę i z drgającymi ze strachu łapami zaczął iść w przód. Bał się. Potwornie się bał. Nie chciał wychodzić z bezpiecznego obozu. Nie może mieć treningu... nie wiem... w legowisku terminatorów? Albo gdzieś na uboczu mógłby się nauczyć walczyć, a dopiero potem wyszedłby z obozu? Jest tyle możliwości. A... on się boi świata na zewnątrz obozu. Już sam obóz wydawał mu się straszny, gdy tylko został namówiony przez matkę na opuszczenie kociarni. A... a jak będzie poza obozem? Co z tymi drapieżnikami? Lisy, borsuki, wielkie ptaki... przecież w lesie to wszystko im zagraża, czyż nie? On nie chce opuścić obozu. Boi się... ale musi. Dotarł wolno do mistrzyni i w milczeniu zerknął na nią wystraszony. Chciał miauknąć: "Czy naprawdę musimy tam iść?", jednak tak go zżerał od środka strach i stres, że nie dał rady. Stał po prostu z drżącymi łapami i uszami, nie mogąc nic z siebie wydusić. A w jego głowie słyszał już głos Burzowej Łapy: "Jesteś żałosny. Nigdy nie zostaniesz wojownikiem". Przełknął raz jeszcze ślinę i przeniósł wzrok na rzeczne tereny, które malowały się tuż przed nimi. Te ziemie, których tak się potwornie bał.
-Do-dobrze....- Wydusił z siebie pod dłuższej chwili.
W końcu kocurek poruszył się i dołączył do swojej Mistrzyni. Na całe ich obu szczęście... Bo co zrobiłaby Szkarłatna gdyby Rudasek uparł się i przywarł do ziemi? Czerwona Gwiazda pomyślałaby, że kocica nie nadaje się na bycie czyimś Mistrzem, bo nie potrafi namówić kota do postawienia kroku przed siebie.
- Super! Zobaczysz, będzie dobrze. - Powiedziała miło, po czym zaczęła kolejny temat treningu. - Rangi mamy za sobą, to teraz Kodeks. Wymieniłeś trzy zasady odnośnie rang - bardzo dobrze. Do innych zaliczają się jeszcze: "Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni przed terminatorami i wojownikami", "Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie zapolują, by nakarmić starszyznę", "Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem". Narazie te trzy, potem reszta. Jak je rozumiesz? Jak sądzisz, dlaczego tak jest? Uważasz, że są to dobre zasady? - Mruknęła, kierując ich łapy w kierunku granicy z Klanem Gromu.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Kiwnął delikatnie głową słuchając słów Szkarłatnego Zachodu.
-Te-erm-minat-atorzy mus-szą najpierw za-apol-ować Kla-anu, kiedy na-auczą się pol-olować... A ko-ociak nie ro-ozumia-ałby wagi tre-enin-ingu pr-rzed tym wie-ekiem- Odpowiedział, zupełnie zapominając o pierwszej zasadzie.
-U-uważ-am że to do-bre zasa-ady...- Mruknął spoglądając ze spłaszczonymi uszami na tereny. Uh... może poznawanie granic nie będzie trwało tak długo, jak mu się zdaje?
- Tak, ale dlaczego sądzisz, że to Terminatorzy mogą jeść dopiero po nakarmieniu Starszyzny i zapolowaniu? - Była jeszcze ciekawa tego, bo każdy często rozumiał to inaczej. Ona również miała jakieś własne rozumowanie, którym narazie się nie dzieliła, bo chciała znać opinię Rudej Łapy.
- Też tak sądzę. Nadają porządek klanom. - Przyznała z uśmiechem, w momencie podchodzenia do pierwszego punktu granicznego. Machnęła ogonem i kiwnęła głową, wskazując konkretne miejsce. - To Obgryzione Drzewa. - Mruknęła, przypominając sobie jak kiedyś była w tym miejscu ze Śliwkową Łapą. Napotkały wtedy gromiaka na ich terenach, ale wszyscy wyszli z tego bez uszczerbku na zdrowiu. Na szczęście. - Uważaj, żebyś nie wpadł w rzekę. Ma silny nurt. - Ostrzegła go, nawiązując do szumiącej za nimi wody, po czym poszła dalej wzdłuż granicy, po drodze z nim rozmawiając, aż nie doszli do kolejnego miejsca. - Tutaj jest Samotna Brzoza. Może to dziwny punkt jako miejsce graniczne, ale jednak... tak jakoś jest. - Mruknęła, trochę niepewna co kogoś podkusiło, by jakieś samotne drzewo uznać za punkt graniczny. Nie przejmowała się tym jednak ani nie komentowała, tylko przekazała do Terminatorowi. - Tutaj - zaczęła, idąc kawałek dalej - Są Bażancie Gniazda i Samotny Kamień. - Wskazała ogonem na gniazda, a potem kamień. Następnie kiwnęła też głową w stronę terenu niczyjego. - Tamte wysokie, grubopniste drzewa to Cztery Dęby. Miejsce to nie należy do nikogo, a kiedyś odbywały się tam zebrania. Jeszcze do nich dojdziemy. - Zakończyła omawianie granic, jeśli Rudy miał pytania to odpowiadała do końca. Następnie ruszyli do granic z Wichrem.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Zastrzygł delikatnie uchem, zerkając na mistrzynię.
-B-bo Sta-arszyzna prze-eszłością Kla-anu i oni by-yli wojownikami i są sł-łab-bsi, w-więc muszą po-oza kolejką- Odpowiedział dotrzymując kroku rudej wojowniczce. Granice... spoglądał uważnie tam, gdzie wskazywała kotka wymieniając nazwy granic. Obgryzione Drzewa, Samotna Brzoza, Bażancie Gniazda, Samotny Kamień... tak się nazywają wszystkie granice, tak? Ostrożnie stąpał po Rzecznych terenach, rozglądając się na boki. Może tu nie jest tak źle? Postawił uszy prosto i zerknął na Szkarłatny Zachód.
-Czte-ery Dęby- Powtórzył i machnął delikatnie ogonem. Hm, kremowy kocurek chyba czuje się już trochę pewniej, niż kilka chwil temu. Może uda mu się przełamać i trening nie będzie dla niego jakiś problematyczny? Skinął delikatnie głową, po czym zerknął na wysokie drzewa. Cztery Dęby... miejsce zebrań na ziemiach niczyich... coś o nich słyszał.
- Dobrze. Jeśli tak uważasz, to masz rację. Należy im się szacunek i jakaś pomoc za to, że kiedyś to oni cale życie bronili klanu. Bez niego dziś byśmy nie istnieli, a nawet jeśli, to nie jako Klan Rzeki. - Mruknęła radośnie, aprobując jego słowa. Terminator nie był głupi. Był mądry, widać było, że nie ma gdzieś nauki... był jedynie zbyt przestraszony całym światem. Czy to przez inne koty, które mu dokuczały? A może ruda powinna z nimi porozmawiać? Jakoś zmienić ich podejście? Musiała chociaż spróbować!
- Tutaj mamy kolejne granice i następne punkty graniczne. - Rzuciła, po drodze wyjawiając mu nazwy konkretnych, poszczególnych miejsc. Miękkie Podnóże i Błotniste Ścieżki. Przy tym pierwszym niedawno miała nawet przyjemność rozmawiać z Wichrzakiem, który okazał się być całkiem sympatyczny. Nie był to co prawda tak energiczny i rozgadany kot jak Szkarłatny Zachód, jednak mimo wszystko z kocurem szło się dogadać. - Jeśli nie zapamiętasz wszystkich nazw to nic. Ważne, żebyś pamiętał jak dokładnie idą granice, bo nikt nie przyjmie wyjaśnień "zapomniałem gdzie się kończą". - Ostrzegła go, po czym przystanęła nad wodą. Przed nimi była rzeka, a przed rzeka następne granice, tym razem z terenami niczyimi. Musieli do nich przejść, ale kotka nie chciała wracać się przez całą długość terenów, więc postanowiła po prostu nauczyć go pływać. Kiedyś musiał! - To teraz może nauczymy Cię pływać, żebyśmy mogli przepłynąć na drugą stronę? - Spytała, choć definitywnie i tak chciała to zrobić.
Mistrz: Sensei Szkarłatka Forewa! :'( (Szkarłatny Zachód) -> Sensei Ćma... (Ćmi Zmierzch)
Płeć: kocur
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Już się nie spełni...
Urósł? To na pewno! Tygrysiopręgi terminator o krótkim kremowym futrze stał się dość duży, mimo iż jak się urodził to wszyscy go przewyższali. Ba! Nawet jest praktycznie we wzroście swojego nienawidzącego go brata, Burzowej Łapy! Jego oczy stały się dość duże i przybrały intensywną barwę mieszaniny żółto-zieleni. Jego łapy stały się grubsze, ale nie oznacza to, że przybrał na wadze. Wręcz przeciwnie! Właściwie, to zrobił się dość chudy, ale również stał się bardziej masywny, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Czy z charakteru się zmienił? Nie za bardzo... dalej jest tym nieśmiałym i strachliwym kotem, jakim był podczas ostatnich, minionych księżyców. Jego osobowość na pewno się jeszcze kształtuje, a z pomocą jego mentorki, Szkarłatnego Zachodu, na pewno uda mu się zmienić w odważniejszego, dumnego członka Klanu Rzeki. Jednak co z niego wyrośnie? Tylko Gwiezdny Klan o tym wie...
Skinął delikatnie głową przemieszczając się szybko obok mistrzyni. Tereny... nawet nie były takie złe. Nie były takie straszne, jak zawsze mu to wtajali do łba bracia. Zerknął na rudą wojowniczkę, a następnie przeniósł wzrok na kolejne granice. Hm... nazwy na pewno będą trudne do zapamiętania. Ale da sobie radę. Chyba.
-Rozu-zumiem- Mruknął, po czym skierował swe kroki w stronę, w którą poszła mistrzyni. Z daleka już poczuł ten sam znajomy zapach, którym pachniał jego ojciec, kiedy wracał z polowania. Zawsze był przy tym cały mokry. To... to rzeka. Nastawił sztywno uszy słysząc plusk wody, a w jego oczach, co dziwne, zaświeciły się iskierki zaciekawienia. Znowu przyśpieszył i ani się obejrzał, a stał nad ową rzeką.
-Pływać- Powtórzył, po czym delikatnie się przysunął do brzegu i włożył jedną łapę do wody. Hej, to nie jest takie złe! Szybko wyjął łapkę z rzeki i zerknął na mistrzynię zaciekawiony. Jak się pływa?