Logo Artemidy
Trening Sroczej Łapy
#1
I jak ty to sobie teraz wyobrażasz?

Śliwkowa Pestka nie potrafiła ułożyć sobie planu działania na ta nową i niespodziewaną sytuacje. Srocza Łapa wydawał się naprawdę miłym kocurem, który nie będzie sprawiał problemów, ale! Co jeżeli to właśnie Głogówna sobie nie poradzi? Co w tedy? O tyle dobrze, że jest jeszcze młoda i tak naprawdę może w każdej chwili zaczerpnąć razy u kogoś starszego pokroju chociażby Kosowej Pieśni, która na ceremonii utwierdziła ją w myśli odnośnie szukania u niej pomocy. W końcu to właśnie ta wojowniczka wytrenowała ją, miała Trującą Łapę a teraz jeszcze Kwaśną Łapę. Więc bez dwóch zdań mogła być traktowana jako kot zaufany w tym temacie. Ostatecznie jednak czarno-biała zaszyła się w Olchowych Kłączach chcąc sobie to wszystko poukładać samodzielnie. Od czego zacząć, co poruszyć. Czuła, jak resztki śniadania podchodzą jej pod gardło na myśl, że mogłaby coś poplątać albo co gorsza; źle wypaść przed synem Lisiego Ogona. Ile to ją stresu już kosztuje, a nawet się ten trening nie zaczął! Tyle dobrego, że umówiła się z łaciatym w południe. Jak tyko zasnęła a następnego dnia otworzyła oczy; wybrała się na wyznaczony patrol i na nim pogrążyła się już w dokładniejszym i bardziej trzeźwym planowaniu treningu. Musiała się z tym najwyraźniej przespać bo kiedy emocje opadły stresowała się znacznie mniej. Nadal, ale zdecydowanie mniej. Kiedy wróciła do obozu miała chwilkę czasu przed rozpoczęciem pierwszego dnia treningu Sroczej łapy, dlatego postanowiła coś zjeść, ułożyć futerko i odwiedzić Świetlik w kociarni. Kiedy wybiła odpowiednia pora z delikatnie drążącymi wibrysami i koniuszkiem ogona stawiła się przed Zrośniętymi Drzewami i powoli wsunęła do ich wnętrza krągły łepek poszukując w nim nikogo innego jak Sroki! Bo to własnie ten przypadł jej jako pierwszy do wytrenowania. Czy to nie ekscytujące? Cóż, na ceremonii wydawał się bardzo podekscytowany i zrobił na czarno-białej dobre wrażenie. Był... miły i chętny do treningu. To jak zwracał się do Turkusowej Łapy i z jakim entuzjazmem pobiegł do Zrośniętych Drzew, och! Chciałaby mieć takie samo nastawienie do swojego pierwszego dnia treningu po...drugiej stronie.
xx— Srocza Łapo? Wstałeś już? — jej delikatny, pytający głos rozlał się po legowisku terminatorów co najwyżej gładząc uszy co poniektórych. Jedno jest pewne, tym tonem nikogo by nie zbudziła. Wycofała się i przysiadła oczekując zjawienia się wywołanego z imienia terminatora. Owinęła ogon wokół łap i polizała się po piersi. Musiała wyglądać na pewną siebie, w końcu to ona teraz trenuje a nie jest trenowana. Czerwona Gwiazda musi jej ufać, skoro tak szybko po ceremonii zgarnęła już terminatora do szkolenia.

Ciekawe jak to wyjdzie... Oby było dobrze
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#2
Już wcześniej znał legowisko terminatorów, wiedział z czym się je temat przebywania w nim. Niekoniecznie mieszkania, ale przebywanie i mieszkanie wcale się tak bardzo nie różniły. To to samo, tylko jedno jest krócej, a drugie dłużej. Wybrał legowisko, zjadł kolację - może nie była upolowana przez niego, ale już niedługo! Wszystko po terminatorsku. I z rodzicami, bo przecież to musiał być dla nich bardzo ważny moment. Ich kolejne dziecko rozpoczyna nową ścieżkę życia, trochę później, niż powinno, ale to nic. Z radością przyjął powodzenia od Lisiego Ogona i posłuchał rad od Lśniacego Futerka. Nie były one niesamowitą tajemnicą (chociaż obydwoje tak je traktowali, bo tak było zabawniej), Sroka sam mógł się ich domyślić, jednak wciąż było mu miło, gdy rodzice wspierali go w nauce.
Ekscytacja ciągnąca się przez cały dzień wyssała z łaciatego energię, toteż gdy tylko wszedł do Zrośniętych Drzew i położył się do ulepionego wcześniej legowiska, zapadł w głęboki sen. Nie był on jednak przesadnie długi, bo obudził się, szturchnięty nogą jednego ze starszych terminatorów, który wychodził na poranny trening. Miał więc jeszcze trochę czasu, by przygotować się do własnego. Ziewając podszedł do stosu ze zwierzyną i wybrał wiewiórkę (wyjątkowo je polubił po spotkaniu z Wiewiórczym Skokiem), a po posiłku wyczyścił futerko, co chwila zerkając spod przymrużonych powiek na słońce. I kiedy to szczytowanie słońca?
Oślepiony przez promienie zamrugał, rozglądając się po obozie przyćmionym wzrokiem, chwytając jedynie kawałek czarnego ogona. Śliwkowa Pestka? Możliwe! W klanie Rzeki było całe mnóstwo ciemnych kotów, ale dla Sroki tylko jeden umówił się ze swoim terminatorem (nim) w południe. Chwiejnie popędził do legowiska, wsadzając do niego uśmiechnięty łeb.
x— Tutaj, Śliwkowa Pestko! — zawołał wesoło i poczekał, aż kotka wyjdzie. W końcu nie będą przerabiać pierwszego dnia nauki w Zrośniętych Drzewach, prawda? — Dzień dobry! — dodał życzliwie i usiadł, zakładając ogon na łapy.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#3
Śliwka jest przed legowiskami terminatorów uvu

Kiedy pod Zrośnięte Drzewa podbiegł radośnie Srocza Łapa, na pyszczku czarno-białej wojowniczki pokazał się delikatny uśmiech i skinęła kocurkowi łebkiem. No dobrze, serce też jej delikatnie podskoczyło do gardła ze stresu, jednak szybko się opanowała i nie było tego po niej widać. Taką przynajmniej miała nadzieję. W końcu powinna zachowywać się zdecydowanie bardziej pewnie. Nieśmiałość coraz częściej chowała do kieszeni w kontaktach z innymi, po prostu potrzebowała chwili aby przystosować się do nowej sytuacji, której zupełnie się nie spodziewała. Czerwona Gwiazda obdarowała ją wyjątkowo chętnym i ambitnym kocurkiem, jednak Śliwkowa Pestka obstawiała, że zaszczytu trenowania młodego pokolenia zazna gdzieś...za kilkanaście księżyców kiedy będzie mogła uznać się za wojownika doświadczonego. Najwyraźniej przywódczyni uznała, że to odpowiedni moment na taki krok i Głogówna była jej wdzięczna. Wzięła kontrolny wdech i wypuściła powietrza przez różowo-czarne nozdrza poszerzając swój uśmiech. Poczuła jak dreszcze ekscytacji przejeżdżają wzdłuż jej kręgosłupa. Srocza łapa miał trochę racji - nie spędzą całego, pierwszego dnia na siedzeniu w obozie!
xx— Dzień dobry, Srocza Łapo. Mam nadzieję, że się wyspałeś, a w Zrośniętych Drzewach przyjęli cię odpowiednio. — miauknęła ciepło w jego kierunku a koniuszek jej ogona drgnął nieznacznie. Kapusta został mianowany jeszcze z innymi kociętami zarówno od Lśniącego Futerka jak i Kwiatowej Przełęczy, dlatego w dzień ceremonii mogło być tam troszkę tłoczno, stąd to pytanie o wyspanie się. Liczyła tez podświadomie, że dzięki rozpoczęciu treningu w południe biało-czarny kocurek zdążył coś zjeść i jest pełen energii na spacer po granicach i podzielenie się posiadana jak dotąd wiedzą. Odchrząknęła cichutko i podniosła się, dając synowi Lisiego Ogona znak, aby ruszył obok niej.
xx— No dobrze, pierwszy dzień treningu poświęcimy na sprawy...hm, czysto organizacyjne oraz spacer po granicach. — wymruczała pogodnie, unosząc ogon ku górze przy okazji obdarowując podopiecznego szczęśliwym spojrzeniem. Sprawy organizacyjne nie były przecież takie nudne! A Śliwkowa Pestka musiała ustalić pewne rzeczy z młodzikiem. Tak dla jego i własnego komfortu oraz bezpieczeństwa. — A więc tak, nasze treningi będą odbywały się codziennie o tej samej porze, czyli własnie w południe. Chce abyś był wypoczęty i najedzony. Na pewno lepiej się pracuje z pełnym brzuchem! Prosiłabym, abyś czekał na mnie zawsze przy wyjściu z obozu, nawet jak poznasz drogę na Koci Grzbiet, dobrze? D-dopóki nie nauczę cię walczyć i nie poznasz dokładnie terenów wokół obozu, nie będę cię z niego samotnie wypuszczać. Jak trochę podrośniesz, poznasz walkę i...to o czym wcześniej wspomniałam, będziesz miał możliwość przychodzenia sam na miejsce spotkań poza obozem. — wzięła głęboki wdech i przełknęła ślinę po tym długim monologu o dziwo, bez większych błędów. Uśmiechnęła się i bez problemu wyprowadziła Sroczą Łapę z obozu, kierując spokojne kroki w stronę Kociego Grzbietu ich pierwszego przystanku na dzisiaj! — Nim dojdziemy do miejsca treningów wszystkich terminatorów, mógłbyś mi powiedzieć, Srocza Łapo...czy miałeś kocięce nauki? Oraz co na nich przerobiłeś?
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#4
Kotka wyglądała na pogodną i równie podekscytowaną, co on. Dobrze było wiedzieć, że nie tylko on się cieszył z ich współpracy, coś takiego zwiastowało, ze będzie bardzo przyjemna i owocna!
x— Wyspałem się! Mam legowisko przy ścianie — pochwalił się i błysnął dumnie okiem. Może w porę nagich drzew będzie mu troszkę zimniej, niż innym kotom, ale to nie był żaden problem. Przysunie się do rodzeństwa i razem będą się ogrzewać swoim ciepłem. Zerwał się za Śliwką, pozwalając by szła pierwsza, chociaż łapy świerzbiły go do szalonej gonitwy. Na to jeszcze przyjdzie czas, miał taką nadzieję. W końcu na zewnątrz obozu można biegać? Pewnie czasem nawet trzeba, gdy ucieknie myszka, albo gdy patrol woła na wspólne sprawdzanie granic.
x— Po granicach! — zachwycił się cicho łaciaty i z zadowoleniem na pyszczku podreptał przy boku mentorki. Sprawy organizacyjne nie brzmiały źle! W końcu czasem lepiej coś ustalić, żeby potem nie popełniać gaf, a Sroka gaf popełniać nie chciał za żadną cenę. No i dzięki temu powoli przyzwyczai się do przyjmowania wiedzy. Nie będzie zmartwiony tym, że nie potrafi zapamiętać wszystkich nazw ryb, na które będzie polował (chociaż znał już kilka - leszcz i karaś, tak jak jego siostry), już pierwszego dnia. Nastawił uszy, zwracając głowę do Śliwkowej Pestki, z uwagą przysłuchując się jej słowom. — Oo, tak! — zgodził się cicho na słowa o pracy z pełnym brzuchem. Nie powinien wychodzić samodzielnie z obozu? Nie zamierzał! Mama go przed tym przestrzegała i zaproponowała, że jeśli czarno-biała kotka się zgodzi, to od czasu do czasu może wyjść z nim na spacer. Będzie musiał o to zapytać! — Dobrze, Śliwkowa Pestko! Samemu jest przykro wychodzić, więc i tak bym tego nie robił — miauknął, kręcąc głową dookoła, ostatni raz oglądając się na obóz. Gdy wróci, nic nie będzie już takie samo! Będzie trochę inne, Sroka spojrzy na wszystko świeżym spojrzeniem kota, który zwiedził trochę więcej świata.
x— Miałem nauki z Wydmowym Wiatrem. Nie trwały zbyt długo, bo chyba musiała zrobić coś ważnego i szybko poszła. Tylko trochę porozmawialiśmy na nieważne tematy. — Nie było to zbyt satysfakcjonujące, myślał, że dowie się więcej, ale nie narzekał. Pewnie i tak nic by nie pamiętał, a teraz? Teraz trenowała go Śliwkowa Pestka, wierzył, że zdoła nauczyć się u niej wszystkiego, co tylko musiał wiedzieć dobry terminator!
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#5
Aw...

Tego potrzebowała Śliwkowa Pestka. Potrzebowała przyjaznego i gotowego do nauki terminatora, który z chęcią by jej słuchał i wchłaniał przekazywaną wiedzę. Stres związany z obawą na temat nieodpowiedniego wypełnienia swoich obowiązków zaczął powoli ustępować. W końcu oboje się uczyli, nawet ona jako wojownik uczyła się dalej przez całe życie! Była od niego niewiele starsza, więc w gruncie rzeczy mogli nazwać się na upór rówieśnikami. Sądziła gdzieś tam podświadomie, że to pomoże im się dogadać. O ile już się nie dogadali! Uśmiech sam pchał się na jej pyszczek kiedy Kapustka odpowiadał jej na pytania odnośnie wyspania się i napełnionego brzucha. Cieszył ją fakt, że odpowiednio dobrała godzinę aby i ona, i on się wyrobili. Ona sama chodziła bardzo wcześnie i czasem zapominała przez to coś zjeść o czym milczała Kosowej Pieśni aby jej nie martwić. Tutaj wolała dmuchać na zimne i pozwolić zarówno na wyspanie się jak i najedzenie. Może i jakąś szybką konwersacje i podzielenie się wiadomościami z innymi? Coś czuła, że młody syn Lisiego Ogona ma przyjaciół po brzegi i nie zamyka się tak jak ona jedynie na rodzinę. Przełknęła ciężej ślinę na wspomnienie rodziny. W końcu...Nurt już nie było. Odrzuciła od siebie ponure myśli i cicho zachichotała zerkając na kocurka idącego skocznie obok niej.
xx— Pod ścianą? Też miałam pod ścianą na początku, potem odstąpiłam je siostrze i poszłam bliżej wejścia — podzieliła się śmiało Owocówka, szczerząc białe kiełki. Szła stosunkowo powoli, tak aby młodszy mógł ją dogonić jednak...Wychodziło na to, że niepotrzebnie się tak tym zamartwiała. Kapustkę, Gwiezdny Klan obdarował tyczkami zamiast łap a do tego rwał się wręcz do biegu nie mogąc doczekać się spaceru. Czuła, jak jego energia wręcz na nią tryska i próbuje się w nią wchłonąć. Chyba powoli działało, bowiem uśmiech z jej krągłego pysia nie schodził. Zachwyt po tym jak oznajmiła gdzie idą i brak zawodzenia odnośnie spraw organizacyjnych dodatkowo ją ucieszył, a o tym jak przyznał jej racje i obiecał, że sam nie opuści obozu; poczuła ulgę na sercu! Przecież padłaby na miejscu jakby się dowiedziała, że coś mu się stało bez jej opieki!
xx— W takim razie się cieszę! — uraczyła kocurkiem cichutkim mruczeniem i przyśpieszyła kroku prowadząc go w kierunku Kociego Grzbietu, tak jak wcześniej poinformowała. — Jak tylko będziesz chciał, będę mogła zabierać cię na patrole i spacery! Znam wiele naprawdę ładnych miejsc na naszych terenach, więc...jak tylko byś chciał, chętnie cię tam zabiorę.— nie widziała ku temu żadnych przeszkód! Tym bardziej, że Srocza Łapa nie był chyba typem rozrabiaki i...odrobina wspólnie spędzonych chwil na pewno dobrze im zrobi i wzmocni ich kiełkującą relacje mistrz-terminator. Kiedy usłyszała o praktycznym braku nauk pod okiem Wydmowego Wiatru, skinęła wyrozumiale łebkiem i posłała mu troskliwe spojrzenie.
xx— Nie przejmuj się słonko, od tego jest trening abym cię wszystkiego nauczyła i...Oto jesteśmy! — miauknęła zatrzymując się na Kocim Grzbiecie. — To Koci Grzbiet. Tutaj przychodzą trenować Rzeczni terminatorzy u boku swoich mistrzów. My również będziemy tutaj przychodzić, jednak dzisiaj spędzimy tu...jedynie chwile. Chciałabym pomówić z tobą na temat drapieżników. Rozejrzyj się, powąchaj co chcesz i chodź, usiądziemy na moment i później ruszymy na pierwszą granice. — zapewniła ciepło i ruszyła spokojnie aby usiąść na mniejszym wzniesieniu dając tym samym czas na poznanie miejsca przez Sroczą Łapę. Musiała mu opowiedzieć o drapieżnikach...Nie chciała by skończył jak Nurt, której niestety chyba tego nie wytłumaczono.

Nie pozwolę aby coś zrobiło mu krzywdę z niewiedzy...
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#6
Odwzajemnił uśmiech mentorki, na wieść o podobnym umiejscowieniu legowiska. Ciekawe, może sypiał tam, gdzie początkowo ona? Niekoniecznie na tym samym leżu - w końcu minęło sporo czasu, od kiedy czarno-biała zaczynała swoje terminatorskie życie.
x— Oczywiście, że będę chciał! Im lepiej poznam tereny klanu Rzeki, tym lepiej. — Wspólne wycieczki ze Śliwkową Pestką brzmiały naprawdę ciekawie i kusząco, a w dodatku pożytecznie. Będzie wiedział dokładniej, niż inni terminatorzy, gdzie lepiej łowić ciekawą zwierzynę, albo nawet... umawiać się na spotkania. Do tego jednak miało minąć jeszcze wiele czasu, o wiele więcej, niż Sroka mógłby sobie wyobrazić. Teraz był czas na naukę i szkołę życia w lesie, jaką właśnie serwowała mu wojowniczka. Swoją drogą, ciekawe jak takie miejsca mogłyby wyglądać? Kocurek nie widział w swoim życiu zbyt wiele innych ładnych miejsc, dotychczas najwyżej w rankingu była Królikarnia, mimo nieprzyjemnych wspomnień związanych z chorobą. Nic więc dziwnego, że po drodze na Koci Grzbiet ze zdziwieniem i zachwytem otworzył pyszczek, cudem powstrzymując się, by nie wskoczyć w kępki wyższej trawy, by sprawdzić co się w nich kryje. Pewnie same skarby!
x— Oh, nie przejmuję się! — odparł pewnie. Tak, jak powiedziała Śliwkowa Pestka: od tego jest trening, żeby się nauczył! Nie było żadnej straty czasu, może nawet trochę zyskał poznając Wydmowy Wiatr. Na pozwolenie zwiedzania przeszedł go dreszcz, który wyładował energicznie kiwając głową. — Dobrze, Śliwkowa Pestko! — zawołał odchodząc parę kroków i zbliżając nos do ziemi, a potem kręcąc się w niewielkim kółku zaciągnął się powietrzem. Pachniało... inaczej! Trochę podobnie do obozu, ale tylko trochę. Sroka miał wrażenie, że zapach był świeższy, lżejszy niż choćby w Zrośniętych Drzewach. Zwyczajnie przyjemniej. Wybił się w tylnych łap i ze śmiechem wskoczył w trawę, a potem z uniesionym wysoko ogonem wrócił do mistrzyni. Będzie miał jeszcze trochę czasu, żeby lepiej poznać Koci Grzbiet, teraz reszta dzisiejszego treningu! Przysiadł się i wziął głęboki oddech, by uspokoić szalejące serce i uśmiechnął się szeroko do wojowniczki.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#7
Widząc radosne brykanie swojego terminatora nie mogła się nie uśmiechać. Przysiadła tam gdzie planowała i owinęła ogon wokół łap obserwując kocurka kontrolnie tak, aby przypadkiem nic mu się nie stało albo...coś go zaatakowało. Było na szczęście spokojnie i jedynie chłodny powiew wiatru mógł zachwiać pewność Śliwkowej Pestki. Polizała się delikatnie po piersi i kiedy Srocza Łapa szczęśliwie poznawał skrawek Kociego Grzbietu; ta układała sobie w głowie to, co zamierzała mu przekazać odnośnie drapieżników. Wiedza o tym, co można spotkać na polowaniach jest bardzo ważna. Chciała też wbić mu do głowy pewną zasadę, której sama się trzymała, jednak na całe szczęście jeszcze nie miała okazji jej wykorzystać. Była teraz za kocurka odpowiedzialna, dlatego dmuchając na zimne pragnęła wbić mu do głowy wszystko, co będzie mu potrzebne z kilkoma drobnymi dodatkami. Tak dla jego bezpieczeństwa i jej spokojnego snu. Kiedy podszedł i posłał jej promienny uśmiech, powoli uspokajając bijące serce po radosnych swawolach, czarno-biała wojowniczka również się do niego uśmiechnęła i skinęła łbem dając mu sygnał aby się skupił.
xx— Na terenach naszego klanu nie ma tylko i wyłącznie stworzeń, które możemy zjadać. Są tam również drapieżniki. To stworzenia, które nam zagrażają i są bardzo niebezpieczne. — zaczęła spokojnym, można powiedzieć że nawet opiekuńczym głosem nie spuszczając spojrzenia żółto-zielonych ślepi z Sroczej Łapy. Ten temat był bardzo ważny i...Co gorsza, musiała sobie dokładnie układać słowa aby nic nie pomieszać! Nazwy najgroźniejszych znała sama, ale samo wymienienie nic kocurkowi nie da. Nie mógł ich też zobaczyć, bo tak głupia Głogówna nie była aby szukać takiej kuny czy borsuka tylko dlatego, aby pokazać go terminatorowi na przyszłość. Koniuszek jej ogona delikatnie drgnął i ponownie kontynuowała swoją wypowiedź, po upewnieniu się, że Kapustka nadąża. — Pachną charakterystycznie, uwierz mi na słowo. Nie pomylisz nigdy borsuka z myszą czy kaczką. Drapieżnikami jakie nam zagrażają są..no na przykład borsuki, dziki, bobry, jastrzębie, jednoty czy kuny a nawet i dwunożni! Cóż, są jeszcze puchacze, lisy, łasice i samotnicy. Za momencik słoneczko wytłumaczę ci, kim samotnicy i dwunożni są tylko jeszcze jedna ważna rzecz... — uśmiechnęła się ciepło, dając do zrozumienia, że wszystko ma płynąć po kolei. Jakby powiedziała zbyt wiele informacji na raz - syn Lisiego Ogona mógłby się zwyczajnie pogubić! Dlatego wolała rozbić to na dwie części i dokończyć pierwszą myśl; drapieżnicy.
xx— Kiedy spotkasz na polowaniu drapieżnika, najlepszym wyborem jest próba cichego odwrotu. W pojedynkę nie masz szans, dlatego warto posłuchać rozsądku i się wycofać aby wrócić z posiłkami. Jednak jak już dojdzie do zauważenia; walka może być nieunikniona. Dlatego warto chodzić z kimś starszym i doświadczonym. Ucieczka nie hańbi i pewnie nie ostatni raz ci o tym powiem podczas trwania tego treningu. — zaśmiała się cichutko, mając już przed oczami to jak tłumaczy młodzikowi walkę. Pewnie nie jeden raz mu o tym powie... No cóż! Takie już ma sposoby aby wbić zdrowy rozsądek do łba. — Mam coś powtórzyć? Jak n-nie to...może powiedziałbyś mi, jak sądzisz jakie koty nazywa się samotnikami? — i w tym momencie czarno-biała koteczka podniosła się, dała sygnał ogonem i ruszyła w kierunku pierwszej granicy. Dokładniej to skierowała kroki w stronę zachodniej części Ptasich Krzewów spokojnie wyczekując propozycji odnośnie podanego pojęcia.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#8
Drapieżniki? Srocza Łapa znał ich kilka, a jednego szczególnie zapamiętał!
x— Takie jak niedźwiedź! Mamy niedźwiedzie na naszym terytorium? — Nie widział o niedźwiedziach niewiele więcej, niż to, że istnieją, są duże, mają cztery łapy i w klanie Rzeki jednego mają. Niedźwiedzi Kieł, pamiętał ją z ceremonii. Skoro miała tak na imię, to pewnie była do nich podobna. Zatem kolejny punkt - były czarne. Mistrzyni była dobrym źródłem wiadomości, więc nie widział przeszkód, by zapytać o obecność zwierząt. Wybałuszył nieco oczy, słysząc wyliczankę drapieżników, która wypadła z pyszczka kotki i zasępił się delikatnie. No, no, czyli poza obozem rzeczywiście czeka trochę więcej zagrożeń, niż borsuki, lisy, sowy i obce koty. Wiedział z historii, jak wyglądały wymienione drapieżniki, ale wymienione w jednej wypowiedzi brzmiały jakoś... groźniej i poważniej. Pokiwał głową, gdy Śliwkowa Pestka wspomniała o samotnikach i dwunogach. Kojarzył dwunogów z opowieści, tych dla niesfornych kociąt.
Miał się wycofywać, gdy będzie sam i zobaczy zagrożenie? Nie miał z tym najmniejszego problemu! Wiedział, że tak pochopne postępowanie mogło przyczynić się do jego śmierci, a wtedy drapieżnik odejdzie żywy i nadal będzie niebezpieczeństwem dla klanu. Lepiej było zrobić to, o czym mówiła wojowniczka - wycofać się. A potem zgłosić obecność zwierzęcia przywódczyni albo zastępczyni, żeby ta wysłała specjalny patrol. Drgnął, gdy Śliwka wspomniała o chodzeniu w grupach. To by wyjaśniało, dlaczego i ona, i rodzice tak bardzo zakazywali samotnego pałętania się po terenach! Wstał i podążył za mentorką, natychmiastowo nadrabiając chwilową ciszę, którą zachowywał podczas upominania.
x— Nie trzeba niczego powtarzać i... jak zobaczę coś niebezpiecznego, to powinienem to zgłosić Czerwonej Gwieździe. — miauknął, by mieć potwierdzenie swojego myślenia, jednak nie spodziewał się odmowy. W końcu nikt nie pozwoliłby takiemu borsukowi biegać po terenach klanu Rzeki bez żadnych konsekwencji! — Samotnicy to koty, które nie należą do klanów. Podobno ostatnio odeszła od nas kotka i została samotniczką. — Plotki rozchodziły się szokująco szybko w legowisku terminatorów, Sroka jeszcze nigdy nie był tak dobrze poinformowany o aktualnych wydarzeniach. Nie wiedział, że wspomnieniem o Śnieżnym Sercu wsadza łapę w dość świeżą ranę.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#9
xx— Tak, moją siostrę. — zaśmiała się pod nosem kiedy padło pytanie o niedźwiedzie. Nie słyszała o tym aby jakiś nawiedził ziemie Klanu Wichru, poza Chaberką, której imię zostało zmienione na tego drapieżnika wywołując nie małe zdziwienie zarówno u Kos jak i Głogowego Cienia. Cóż, Chaber zdecydowanie nie chciała być roślinką więc decyzja o nazwaniu jej Niedźwiedzim Kłem przypadła jej do gustu. — A tak naprawdę to cóż, nie słyszałam o tym aby jakieś niedźwiedzie kręciły się po naszym terenie, więc nie musisz się nimi zamartwiać. — zapewniła z uśmiechem. Wolałaby takiego niedźwiedzia nie spotkać na swojej drodze z dwóch powodów; nie lubiła walki a drugi...przecież nie miałaby w starciu z nim najmniejszych szans! Z opowieści wynikało, że owe stworzenia są wielkie, szybkie i silne. Posiadają długie pazury i umięśnione kończyny oraz wielkie szczęki z ostrymi kłami. Sam opis jej wystarczył aby stwierdzić, że ten gość nie jest tutaj ani trochę mile widziany. Trochę tych niebezpieczeństw wymieniła, jednak jak tak troszkę się jeszcze zamyśliła; zrozumiała, że pominęła jeszcze jedną dwójkę! Chociaż może wspomni o nich później. Tak się składało, że jedno łączyło się z drugim więc nie powinno być tak źle. Kiedy dostała odpowiedź odnośnie braku powtórki uśmiechnęła się; a na dalszą cześć wypowiedzi skinęła głową dając Sroczej Łapie w tym geście potwierdzenie.
xx— Dokładnie tak. — wymruczała. Po tym krótkim objaśnieniu uspokoiła się już kompletnie. Nie będzie musiała się tak bardzo zamartwiać o to czy Kapustka wyjdzie z obozu sam bez opieki, bowiem...Słychać było iż wie, że tak robić nie powinien. Najwyraźniej miał odrobinę rozsądku i te tyczkowate łapy wcale tak mocno go nie świerzbiły do poznawania nowych, nieznanych zakamarków Rzecznych Terenów. No dobrze, więc może ta współpraca będzie nawet bardziej owocna niż Owocówka by podejrzewała? Trudno określić i przewidzieć przyszłość, jednak jak na ten moment malowała się ona optymistycznie i przyjemnie. Zielono-żółtooka czuła, że to będą naprawdę przyjemne księżyce jej życia. Szła spokojnie narzucając normalne tempo a kiedy wkroczyli już pomiędzy pierwsze, rzadko rosnące drzewa usłyszała odpowiedź na swoje zadane pytanie odnośnie samotników i...coś w nią uderzyło. Owszem, Srocza Łapa podjął się bardzo świeżego tematu i chociaż większość nieprzyjemnych emocji w kierunku Śnieżnego Serca już uleciała - tak jakieś pozostały i nie zamierzały się długo ukrywać. Uśmiechnęła się smutno i skinęła mu łebkiem. Powiedział dobrze, dopiero później przeszedł do trudniejszego tematu. Przynajmniej dla Śliwkowej Pestki.
xx— Tak, samotnikami nazywamy koty nie należące do żadnego klanu. Są oni wyjęci spod Kodeksu, co oznacza, że nie respektują jego punktów i zwyczajnie go nie przestrzegają. Zamieszkują Ziemię Niczyje przy...których jesteśmy. — oznajmiła zatrzymując się przy krańcu wschodniej części Ptasich Krzewów gdzie bardzo łatwo było wyczuć silna woń granicy. —Należy ich przepędzać z granicy i pilnować aby ich nie naruszali. Nie każdy musi być niebezpieczny, jednak...Lepiej zachować ostrożność. Żyją również na Osiedlu Dwunożnych. Mają swoje rewiry i najczęściej żyją samotnie oraz polują i radzą sobie sami. Jesteśmy teraz w wschodniej części Ptasich Krzewów. — na razie milczała w sprawie wspomnianej banitki i dała łbem znak aby kocurek skręcił i ruszyli dalej wzdłuż granicy w kierunku Jeżynowych Krzewów graniczących z Kłującym Gąszczem. Dopiero wtedy odchrząknęła cichutko zwracając na siebie uwagę i zapragnęła wyjaśnić spokojnie młodzikowi o co chodziło z odejściem pewnej kotki.
xx— Owa kotka, którą wspomniałeś miała na imię Śnieżne Serce. Uciekła z klanu, a Czerwona Gwiazda oficjalnie wydaliła ją z niego, dlatego jest teraz włóczęgą. Przez jej niekompetencje i egoizm zmarła moja siostra, Mknąca Łapa. Walczyła z krukiem a Śnieżne Serce nie kiwnęła pazurem aby jej pomóc. Dlatego też jak będziesz chciał iść z kimś na spacer nie będącym mną ani Lśniącym Futerkiem; zapytaj mnie o to. Musze udzielić takiemu kotu zgodę na zabranie cię a...nie chce powtórki.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#10
Nie musiał się zamartwiać niedźwiedziami? Bardzo dobrze, bo to jedno zagrożenie mniej! A mniej zagrożeń, to mniej kłopotów, a kto lubił kłopoty? No właśnie, nikt! Gorzej jak to kłopoty kogoś lubiły. Pokiwał głową i uśmiechnął się z zadowoleniem, gdy Śliwkowa Pestka potwierdziła jego słowa. Ależ on to wymyślił, że każdy w klanie Rzeki będzie opatulony ciepłą kołderką bezpieczeństwa! Ciepła, zwłaszcza na porę nagich drzew, bo słyszał, że było okropnie mroźnie. Żaden drapieżnik nie zdoła się przez nią przedrzeć, taka będzie gruba, o!
x— Śliwkowa Pestko, byłaś kiedyś poza granicami, na terenach niczyich? Albo poznałaś jakiegoś przyjaznego kota spoza klanu? — zapytał z ciekawością czającą się w głosie. Intrygowało go, co może znajdować się za terenami klanów, może niekoniecznie hen daleko, ale tak, że nie było tego widać. Nie popchnęłoby go to jednak do ucieczki, czy też wycieczki! Nigdy w życiu! No... może kiedyś, jak już będzie doświadczonym wojownikiem.
Cóż, okazuje się, że niektóre plotki były prawdą, w dodatku prawdą, która raniła i czasem się nie podobała. Najwyraźniej Sroka przegapił moment pogrzebu Mknącej Łapy i nie wyczuł wiszącego w powietrzu zapachu krwi. Może założył, że po prostu przespał, a potem założył, że ktoś zranił się podczas polowania - to się zdarza. Nigdy nie zwracał do przechodzących między klanowiczami fal szeptów, chyba że były rzucane mu prosto w twarz - tak jak ten o Śnieżnym Sercu.
x— Ojej... — miauknął cicho, czując rosnące w gardle wstyd i przykrość. Nie chciał popełnić błędu, a zrobił najgorszy, jaki tylko mógł, ale to nie z tego powodu było mu smutno. Wojowniczka z pewnością bardzo przeżywała śmierć swojej siostry. — Wyrazy współczucia dla ciebie i twojej rodziny, Śliwkowa Pestko. To tragedia, stracić bliskich. — powiedział poważnie, poruszając końcówką ogona, która zahaczyła o jeżyny. Miał nadzieję, że jemu nigdy nie przydarzy się taka przykrość i jego rodzeństwo uniknie tragicznego końca. Z rodzicami miał pewność - byli świetnymi i doświadczonymi wojownikami! — Zapytam, będę na to uważał — obiecał, kiwając głową.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#11
Wojowniczka sunęła spokojnie wzdłuż granicy z Ziemiami Niczyimi. Planowała dzisiaj zajść aż do Bobrowej Tamy i tam zakończyć dzisiejszy treningi pokazując Sroczej Łapie drogę powrotną do obozu. Była to stosunkowo długa trasa i Śliwka miała nadzieje, że uda jej się podczas jej trwania wyjaśnić kocurkowi coś więcej niżeli kilka pojęć i nazw mijanych miejsc. Słysząc pytanie uśmiechnęła się ciepło i wyczuła odpowiedni moment do poruszenia jednego z lepszych tematów - albowiem, klany!
xx— Cóż, jak byłam w twoim wieku co nie było wcale tak dawno temu, strasznie ciągnęło mnie aby poznać tereny poza naszymi granicami. Ostatecznie najdalej zapuściłam się do Czterech Dębów, które odwiedzimy jutro. — zamruczała poruszając nieznacznie uszami i unosząc ogon ku górze. Minęli już Jeżynowe Krzewy i zachodnią część Ptasich Krzewów, o czym syn Lisiego Ogona został poinformowany przez czarno-białą. — Co do poznanych kotów to owszem, poznałam kilka spoza naszego klanu. Jak wiesz, klanów łącznie z naszym jest cztery. Klan Cienia, Klan Wichru, Klan Gromu i nasz, Klan Rzeki. Graniczymy jedynie z dwoma; Klanem Gromu oraz Klanem Wichru. O Klanie Cienia opowiem ci jutro jak pójdziemy do Czterech Dębów. —oznajmiła pogodnie. Nie chciała spowodować bólu głowy u kocurka od nadmiaru powodowanych informacji. Zresztą...I tak dowiedział się już całkiem sporo. Znał drapieżniki, definicje samotnika, dwie nazwy terenów i teraz jeszcze nazwy klanów oraz to z jakimi Klan Rzeki graniczy. Kiedy swobodnie byli w drodze do Kwiecistej Łąki padła odpowiedź do dłuższej wypowiedzi Głogówny odnośnie śmierci Mknącej Łapy i wygnania Śnieżnego Serca. Zerknęła w stronę kocurka i posłała mu smutny uśmiech jakby chcąc zapewnić, że nic się nie stało i przyjmuje jego kondolencje.Owszem, to była ogromna tragedia. Kotka nawet nie była na nią przygotowana. Wszystko działo się tak szybko i to na jej oczach! Jednak Gwiezdny Klan najwyraźniej miał swoje plany i nawet próba pomocy Śliwkowej Pestki nie miała jak ich pokrzyżować.

Cóż...Teraz może być tylko lepiej

xx— Ogromna tragedia, jednak nie rozmawiajmy o tym. — poprosiła, przejeżdżając ogonem po boku swojego podopiecznego chcąc jak najszybciej zostawić owy temat za sobą. Kiedy biało-czarny kocurek przytaknął co do pytania o pozwolenie i odpowiedzialnemu dobieraniu opiekunów; skinęła łbem ciesząc się coraz bardziej,że Czerwona Gwiazda dała jej rozsądnego terminatora. Owszem, posiadanie problematycznego terminatora również musi mieć swoje zalety, ale bieganie za nim po granicach czy stosowanie kar...Nie leżało w naturze koteczki. Dlatego odczuwała ulgę słysząc, że Srocza Łapa przytakuje jej racje i nie zrobi niczego głupiego. — Jesteśmy teraz na Kwiecistej Łące, dalej przy granicy z Ziemiami Niczyimi. Wracając trochę do moich wcześniejszych słów, chciałabym ci powiedzieć o pieszczoszkach. Bo... pieszczoszek to kot żyjący z dwunożnymi w ich gnieździe. Ma na szyi charakterystyczne ''coś' i najczęściej nie opuszczają obozów swoich hm...opiekunów. Zazwyczaj niegroźny, nie poluje a dostaje jedzenie od swoich dwunożnych. Natomiast dwunożni to łyse stworzenia mieszkające Osiedlu Dwunożnych, poruszające się na dwóch kończynach. Są bardzo niebezpieczni, więksi i silniejsi - jednak wolniejsi od kotów. Mogą je porywać bądź nawet zabić, posiadają psy. Również będące dla nas zagrożeniem. Należy ich unikać i uciekać przed nimi nawet jak nie wykazują agresji. Czy masz do tego jakieś pytania? Albo do wcześniej wspomnianych klanów? — musiała na moment przerwać, bo czuła jak od ilości wypowiedzianych słów plącze jej się język. Westchnęła i odchrząknęła cichutko spacerując spokojnie nie narzucając szybkiego tempa. Jak na razie udawało jej się mówić w miarę logicznym porządku. Oczywiście, jeżeli kocurek nie nadążałby; bez problemu jest w stanie mu coś powtórzyć.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#12
Była poza terenami klanu Rzeki, a w dodatku pokaże mu to miejsce! Kapustka nie mógł być bardziej szczęśliwy. Nagle jego nigdy w życiu prysło, zakryte obietnicą wycieczki z mentorką. Bo w końcu z nią było bezpiecznie, prawda?
x— A w klanie Cienia, to przywódczynią jest Płomykówkowa Gwiazda, zastępcą Krogulczy Szpon, a uczniem medyka... Szczypiąca Łapa — pochwalił się swoją wiedzą, uśmiechając się promiennie, po tym, jak Śliwkowa Pestka wspomniała o jutrzejszym materiale. Faktycznie, mógł poczekać, ale na pyszczek cisnęły mu się poznane informacje, chciał, żeby wojowniczka wiedziała, jak mądry był jej terminator! Mogła je uzupełnić następnego dnia, ze spokojem w sercu, zgodnie z założeniami. Najwyżej przerobią trochę więcej. A im więcej, tym lepiej! Póki Sroka był w szale nowej rangi i był w stanie pochłaniać nową wiedzę hektolitrami, przerabianie trochę więcej było jak najbardziej wskazane.
x— Dobrze, Śliwkowa Pestko — westchnął na prośbę wojowniczki i odwzajemnił smutny uśmiech. Nie przepadał za tematem śmierci, niedawno umarła jego babcia - Liliowa Sadzawka. Nie był z nią blisko, chory nie mógł przebywać razem ze starszą, której organizm nie był już tak odporny. Był trochę zazdrosny o zdrowe kocięta, które biegały do białej kocicy i słuchały bajek i opowieści z dawnych czasów. Był pewny, że niektóre starsze mioty miały z nią o wiele lepsze relacje, niż jej własny wnuczek! A teraz tego nie naprawi... Napuszył futro dla otuchy, czując ogon wojowniczki na boku i drgnął. Pewnie nie wiedziała, co teraz chodziło po łbie łaciatego, jednak wciąż odebrał to jako gest pocieszenia, nawet skuteczny.
x— Dwunożni nie zapuszczają się wgłąb naszego terytorium, prawda? — zapytał zaniepokojonym głosem i zerknął na Śliwkową Pestkę. Kiedyś straszono go dwunożnymi, jeszcze za małego kociaka - do teraz pamiętał zimny dreszczyk groźby porwania.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#13
xx— Dokładnie tak! Cieszę się, że słuchałeś na ceremonii tego, co mówiła Czerwona Gwiazda. Dokładnie. Przywódczynią Klanu Cienia jest Płomykówkowa Gwiazda, zastępcą Krogulczy Szpon, medykiem natomiast Ciernisty Kwiat i jej terminatorem został Szczypiąca Łapa. — miauknęła z uśmiechem i skinęła mu łebkiem w pewnym stopniu chwaląc jego wiedzę i to, że łapał informacje i zachowywał je na później. To się naprawdę ceni! I cóż...najwyżej mu to powtórzy przy okazji zaplanowanego na jutro spaceru po Czterech Dębach i granicy z Klanem Gromu. Akurat przeciwko powtarzaniu takich informacji nie miała nic. Na pewno lepiej się to wszystko utrwali kiedy kocurek usłyszy o tym dwa razy a nie tylko jeden raz. — Wcześniej, przed Płomykówkową Gwiazdą był Wężowa Gwiazda. Piastował ten stołek naprawdę długo! Zmarł całkiem niedawno tak naprawdę, był chyba jednym z najstarszych kotów w lesie jakby nie patrzeć. Oczywiście chodzi o stanowisko. — zażartowała. Słyszała wiele na temat Wężowej Gwiazdy i jego długowieczności. Niektórzy nawet żartowali, że przeżyje ich kocięta i kocięta ich kociąt! Jak widać spekulacje co do naprawdę rekordowego bytowania w lesie się nie potwierdziły. Chociaż pewnie było wiele kotów, które spędziły zarówno swoją młodość jak i chwile dorosłości pod rządami Węża. Musiało być to naprawdę dziwaczne uczucie. Tak samo było przecież z Czerwoną Gwiazdą. Śliwkowa Pestka nie wyobrażała sobie jej braku. Odkąd pamięta widziała szarą sylwetkę na Mroźnej Skale, słyszała ostry i głośny głos wołający pod nią i nadający imiona zarówno terminatorom jak i wojownikom. Jak nastąpi zmiana - cóż, Śliwce Trochę zajmie przestawienie się zarówno do nowego imienia, jak jeszcze do samej sylwetki czy głosu. Szanowała nowy wybór przywódczyni co do swojej zastępczyni. Smutną prawda było to, że Ognistopręga nie młodniała i mogła stać się nieprzyjemna sytuacja. Przecież zdrowie było kruche i nawet 9 żyć nie odwróciłoby procesu starości a dodało tylko cierpienia. Ćma była dobrym wyborem - była młoda i udało jej się wytrenować Chaber! A to naprawdę wielki plus.
xx— Nie słoneczko, nie słyszałam o tym aby zapuszczali się w głąb naszych terenów. Jesteśmy bezpieczni w naszym obozie, nie musisz się martwić. — zapewniła, dalej prowadząc go spokojnym krokiem wzdłuż granicy. Większe prawdopodobieństwo napotkania dwunożnych było własnie poza granicami bądź bardzo blisko nich. W końcu łapy Śliwkowej Pestki doprowadził Sroczą Łapę na Kwiecistą Polankę, a dokładniej pod Kolczasty Bez gdzie czarno-biała się zatrzymała i skinęła łbem w stronę terminatora aby usiadł.
xx— Zostaniemy tu chwile, dobrze? — uniosła lekko brew i sama usiadła, owijając ogon luźno wokół łap. — Jak już jesteśmy przy temacie władz w klanach, na pewno wiesz jak jest u nas, prawda? Na ostatniej ceremonii zmienił się nam zastępca. Teraz mamy przywódcę Czerwoną Gwiazdę, zastępcę Ćmi Zmierzch oraz medyka Księżycowy Pył, a dawniej był starszy brat mojej mamy Łososiowa Łuska. W klanie Wichru mamy Malinową Gwiazdę, Sokoli Cień i Lśniącą Sadzawkę a w klanie Gromu jest Trzmiela Gwiazda i Żubrze Gardło Wcześniej była Łani Krok i...z tego co usłyszałam od Pierzastego Serca to Turkuciowy Grzbiet. Na ten moment nie mają medyka ani terminatora medyka, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo— dorzuciła kolejne informacje obowiązkowe z lekkimi dodatkami. Tak, aby Srocza Łapa mógł się czasem pochwalić, że zna coś więcej niż szablonowe informacje.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#14
Czyli to śmierć Wężowej Gwiazdy poruszyła lawinę zmian w hierarchii klanu Cienia! Pewnie było to coś niespodziewanego, skoro Cienisty kocur sprawował władzę tak długo.
x— No, to teraz najstarsza jest Czerwona Gwiazda! — Nie wyobrażał sobie, żeby koty z innych klanów miały starszego, bardziej doświadczonego przywódcę, niż Rzeka! To było po prostu nie-mo-żli-we! Niemożliwe! Właśnie dlatego Rzeczniacy byli jednymi z najlepszych, jeśli nie najlepsi. O Ćmi Zmierzch nie miał określonego zdania. Zasługiwała na szacunek, w końcu udało się jej zostać zastępczynią w dość młodym wieku. Skoro wybrała ją Czerwona Gwiazda, to musiała być świetnym kandydatem.
x— To dobrze — odparł na uspokojenie Śliwkowej Pestki, wciąż czując kręcące się po futrze zimno. Nie potrzebowali kolejnego kłopotu nie do pokonania. Chociaż tak naprawdę cały czas czuł niepokój, złagodził swoje spojrzenie i zapatrzył się przed siebie. Szli wśród przekwitniętych badyli i traw, które podczas cieplejszych pór roku zapewne prezentowały się jako piękne, kolorowe kwiaty. Niestety, Sroczka miał przyjemność zaczynać trening właśnie teraz i nie mógł cieszyć oczu wszystkimi cudami natury - nie narzekał. Poza ścianami obozu i tak było niesamowicie ślicznie, śliczniej, niż tylko mógł podejrzewać. Długim krokiem zbliżył się do łysego drzewa i oblizał nos. Dość ponure, ale śliczne. Gdyby wiedział, co krążyło po głowie mistrzyni podczas pogrzebu Mknącej Łapy, mógłby się zaśmiać wisielczo pod nosem i zażartować, że to tak wyglądał zażyczony przez nią los Śnieżnego Serca. Szczęśliwie, o niczym takim nie miał pojęcia i z błyskiem zachwytu w oku przyklapnął obok Śliwkowej Pestki, gapiąc się na tereny dookoła.
x— Skoro klan Gromu nie ma medyka, ani nawet terminatora medyka, to jak będą się leczyć? Jak zdobędą wiedzę o ziołach? — zapytał z zaskoczeniem wymalowanym na pyszczku i przechylił łeb. Chyba Gwiezdni musieli za nimi nie przepadać, skoro zrzucili na Gromiaków takie zagrożenie.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#15
Słyszała o tym, jak niektóre koty bywały porywane przez dwunogi, jednak...nigdy w pobliżu obozu. Akurat przy nim były inne, może nawet groźniejsze niebezpieczeństwa niż dwunożny. Jednak Śliwka już o nich powiadomiła i podała instrukcje co do zachowania się w przypadku ich spotkania. Oczywiście, kiedy Sroczka ukończy trening, zostanie wojownikiem i posiądzie umiejętność walki...Takie spotkanie byłoby dla niego o wiele prostsze i możliwie nie skończyłoby się śmiercią. Nigdy nie wiadomo, jednak na pewno prawdopodobieństwo odejścia do Gwiezdnego Klanu było o wiele mniejsze w przypadku wojownika niż niedoszkolonego terminatora! O...zapędach do brawury. Westchnęła bezgłośnie kiedy przed jej oczami pokazały się nieprzyjemne obrazy z tamtego dnia i pamiętnej walki z krukiem. Odpędziła je jednak od siebie chcąc w całości skupić się na treningu który właśnie prowadziła i na informacjach, które miała zamiar przekazać a trochę ich przecież było. Dzisiaj ledwo zaczęli a już mieli za sobą klany i władze w nich oraz takie rzeczy jak chociażby drapieżniki i definicja samotnika, pieszczoszka i dwunożnego. Szlo to zaskakująco sprawnie i aż się Śliwkowa Pestka zaskoczyła. Widząc, że nieco uspokoiła łaciatego, posłała mu lekki uśmiech. Nie odzywała się dłuższą chwilę po tym jak objaśniła kocurkowi imiona kotów na wyższych stołkach w innych klanach. Chciała mu dać czas na przyswojenie i przede wszystkim na podziwianie otoczenia. Ważnym było, aby zapamiętał z niego jak najwięcej. Kiedy nadejdzie cieplejsza pora nie zmieni się zbyt wiele. Pewnym jest,że o wiele lepiej wiedzieć gdzie się znajduje, prawda? Nawet jak uciążliwe pyłki drażnią twój nos.
xx— Tak jak mówiłam, dwunożni zamieszkują Osiedle. Czasem też poruszają się po Ziemiach Niczyich. Tu gdzie się znajdujemy, właściwie niedaleko jest Łan Rzepaku i należy on do nich taak...prawdopodobnie. Nie znam innych miejsc gdzie mogliby chodzić...Jednak i tak należy być uważnym, ale to już wiesz. — zamruczała z delikatnym uśmiechem posyłając go w kierunku swojego terminatora. Odchrząknęła cichutko nie mając zamiaru kolejny raz powtarzać i robić wywodów odnośnie bezpieczeństwa, bo Sroka już je pojął.Nico się speszyła zdając sobie sprawę z faktu, że...właściwie to powtórzyła. Między innymi dlatego odchrząknęła a kiedy syn Lisiego Ogona zaczął temat Klanu Gromu pozbawionego medyka - nieco się ogarnęła.
xx— Sądzę, że jest tam jakiś kot, który się na tym zna. Bądź...poprosili jakiegoś medyka z innego klanu o pomoc w wyszkoleniu kogoś na tyle aby mógł pomagać przy ranach czy...lekkich chorobach. Nie wiem, ale mam nadzieje, że sobie jakoś radzą. Zmieniając troszkę temat... — mruknęła a wiatr lekko potargał jej sierść na karku przyprawiając o dreszcze. — Powiedz mi słoneczko, znasz jakieś rangi? Bo poruszyliśmy przed chwilą trzy; przywódca, zastępca oraz medyk.
.................€€
...................€
.............................tak tęsknię za twoim spojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było


.........................................................€€ €€ €€ €€ ll

.............................tak tęsknię za twoją czułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twoim głosem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było

.........................................l l l
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
16
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości