Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Skinęła delikatnie łebkiem, nie komentując niepotrzebnie faktu, że kocurkowi zapomniało się o tej szybkiej ceremonii. Czerwona Gwiazda ostatnio miała do nich tendencje. Niedawno przecież zorganizowała ceremonie dla kocurka, który wrócił do klanu a teraz dla Świetlik i Pająk, która również wróciła do klanu po długiej nieobecności. Nie miała jednak zamiaru krzyczeć na łaciatego; gdyby nie to, że jej siostra była wtedy mianowana i w jej łapy wpadła dopiero co przyprowadzona Pająk - zapomniałaby! Było to szybkie, niespodziewane i niezbyt liczne, aczkolwiek dość...Mocne. Tym bardziej patrząc na to, że musiała uspokajać podczas niej Sokoła, który uruchomił się ze swoim uprzedzeniem do kotów spoza Klanu Rzeki, którego kotka w ogóle nie rozumiała. xx— Najwyraźniej, nie wiadomo jak jest teraz, ale...Należy uważać. — mruknęła w odpowiedzi, prowadząc kocurka dalej z należytym dystansem, jednak nie nazbyt wielkim aby syn Lisiego Ogona mógł bez skrępowania przyjrzeć się granicy. — Raz przyszło mi przepędzić kocura z Klanu Gromu, który polował na naszym terenie! Byłam wtedy z Szkarłatnym Zachodem, moją znajomą. Ach, granic jak nie szanowali, tak nie szanują niestety dalej. — wspomniała spotkanie z Wierzbową Łapą i skwasiła się na moment. Tak patrząc z perspektywy czasu, żałowała, że dosadniej nie przekazała kocurowi co o nim myśli. Wtedy jeszcze tego nie potrafiła, teraz...Najpewniej skończyłoby się na bójce. Kiedy minęli Martwe Pnie, o czym terminator został poinformowany, Śliwkowa Pestka nieco przyśpieszyła kroku, chcąc nieco szybciej dojść do Samotnej Brzozy i tam, przed podejściem do Czterech Dębów, omówić z Kapustką teorie i praktykę polowania. Kiedy zarys drzewa o białej korze wpadł w oczy kotki, trzepnęła ogonem i po kilku uderzeniach serca, zasiadła pod ogołoconymi gałęziami drzewa, przy którym niegdyś była światkiem przyłapania Gromowego terminatora na granicach. Mogła wtedy też przyuważyć na żywo jak wygląda i mówi Trzmiela Gwiazda. Czy to ważne? Nie. Czy to ciekawe? Owszem. xx— Tu się na moment zatrzymamy i tak jak obiecałam; omówimy polowanie! Oczywiście teorie i pozwolę ci zapolować samemu. W takim razie, wiesz może coś na jego temat?
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Trudno oczekiwać po wysokich rodzicach niskiego kociaka, zatem Kapustka, zgodnie ze wszystkimi zasadami taki nie jest. Wysoki, przeciętnej budowy, wychudzony. Pokryty jest białym, krótkim futerkiem (które po pobycie u dwunogów znacznie zmatowiało) z nielicznymi plamami czerni, z czego najbardziej w oczy rzuca się ta największa, ciągnąca się od nasady do samego czubka ogona. Następnie kleksy na obu piętach tylnych nóg i ten na prawym nadgarstku. Potem prawe ucho i pyszczek, zwieńczony mniejszymi łatkami na brwiach, sprawiając, że Sroczka wygląda na wiecznie zmartwionego bądź zdziwionego, oraz pod osmolonym nosem, dając mu mało eleganckiego, nierównego wąsa z bródką. Całość dopełniają złote, okrągłe oczy, obojętnie patrzące na otaczający zmęczonego wojownika świat.
Minęło JESZCZE więcej czasu, od kiedy Sroczy Ogon był terminatorem i spokojnie żył w Klanie Rzeki, tak odległego dla łaciatego łba. Porwania skutecznie utemperowały kocura, spychając w kąt jego żywiołowość i życzliwość. Wprawdzie nie zmienił się w zgorzkniałego starca, jednak widać znaczącą różnicę. Nieco mniej się udziela, nieco mniej pierwszy wyciąga pierwszy łapę do pomocy, nieco mniej chce zmieniać świat na lepsze. W końcu ile można poświęcać czasu na innych, kiedy samemu ma się na karku strach przed kolejną tragedią? Oczywiście, jeśli ktoś poprosi, to z mniejszym lub większym entuzjazmem pomoże, nie można się jednak spodziewać, że zrobi to z szerokim uśmiechem na pysku. Zwyczajnie wypustoszał, czując skrawki radości jedynie na myśl o Barwnej Wodzie i rodzicach.
x— Czyli takie koło bez końca! Lepiej trzymać się od nich daleko, ale jeśli będziesz się trzymać od nich daleko, to będą wchodzić na nasze tereny! — parsknął, trochę z rozbawieniem, a trochę z niedowierzaniem. Czy nie uczyli swoich terminatorów szacunku do granic? Może w takim razie Rzeczniacy też powinni nieco rozluźnić swoje podejście i urządzać przechadzki po Gromowych terytoriach? Bez sensu.
Na widok Martwych Pni jego oczy zabłysły z podekscytowaniem. Na nieszczęście, w tym samym momencie Śliwkowa Pestka przyspieszyła, zmuszając kocurka do truchtu i pozostawienia pochylonych pni za sobą. Ostatni raz zerknął za ramię i westchnął, doganiając mentorkę. Nie zamierzał jednak narzekać - co to, to nie! Kiedyś, może na spacerze z łaciatą wojowniczką, albo jak już będzie mógł wychodzić sam, przyjdzie tutaj i będzie mógł zachwycać się widokiem do woli! Po chwili doszli do całkiem wysokiego drzewa o białej, gładkiej korze. Pewnie pięknie wyglądało podczas wczesnej pory opadających liści - pech, że wszystkie liście już poopadały. Przysiadł blisko mistrzyni i zastrzygł uszami. Będzie polował, już za chwilę! Poczuł unoszącą się z emocji sierść na grzbiecie i swędzenie w łapach, jednak wytrwał spokojnie w miejscu i zastanowił się nad pytaniem. Co wiedział na temat polowania? x— ...Tak właściwie, to nie wiem nic. Nic konkretnego oczywiście, bo są rzeczy, których łatwo się domyślić! Na przykład to, że trzeba być cicho, żeby nie spłoszyć zwierzyny, albo że są różne sposoby polowania na różne piszczki. I że Rzeka to jedyny klan, w którym każdy kot potrafi polować na ryby — wymienił, unosząc nieco wzrok i spoglądając na najbliższą gałąź brzozy. Przecież na mysz nie poluje się tak samo, jak na wróbla, czy karasia.
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
xx— Tak...można powiedzieć. Jednak mimo wszystko, nie każdy Gromowy kot jest taki jak Błysk czy wspomniany przeze mnie terminator, który naruszył granice. Zachowaj dystans, ale n-nie gardź ani nie prowokuj. Czasem trzeba odpuścić. — przypomniała z lekkim uśmiechem jeszcze chwile przed dotarciem do Samotnej Brzozy i przycupnięciem pod jej nagimi gałęziami, które jeszcze nie tak dawno miały na siebie pomarańczowe a jeszcze wcześniej; zielonkawe listki. Jak ten czas szybko mija. Czasem ma wrażenie, że ze wschodu słońca na kolejny, przyroda zmienia się nie do poznania! A może właśnie tak było...? Czy już zaczynała się starzeć? Nie, to zdecydowanie tylko złudzenie! Kiedy udało im się przysiąść w miejscu docelowym przy którym był całkiem dobry widok na miejsce przyszłego polowania Sroczej Łapy, koteczka zadała pytanie i spokojnie spoglądając na łaciatego oczekiwała od niego odpowiedzi. Kiedy w końcu nadeszła, delikatnie skinęła łebkiem i zachichotała z rozbawieniem. — Dokładnie jest tak jak mówisz. Na każdą piszczkę jest inny sposób polowania. Na pewno nie upolujesz ryby sposobem, którym polujesz na myszy! — wyraziła żartobliwe myśli swojego terminatora na głos. W prawdzie kiedyś śniło jej się gonienie myszy, która miała płetwy, jednak takie stworzenie nie miało prawa istnieć! No, przynajmniej tak myślała, bo jeszcze nigdy nie miała okazji owego spotkać. Po głębszej analizie nawet nie chciałaby spotkać takiego stworzenia. Wydawało jej się to mocno odstające od naturalnego porządku rzeczy, Myszy biegają, ryby pływają...Nie można tego łączyć! Po chwili jednak odchrząknęła i chwile się zamyśliła, chcąc jak najlepiej sformułować to, co zamierzała przekazać synowi Lisiego Ogona. xx— Dobrze więc, zaczniemy od dwóch najważniejszych rzeczy; pozycja oraz formułka, którą należy znać. Dzisiaj...hmm... — czarno-biała uniosła łebek i uderzenie serca przyglądała się niebu, a kiedy wiatr rozwiał jej futerko na piersi upewniła się już na dobre; dzisiaj nici z polowania na ryby i pływania. Jest za chłodno, a ją powoli coś rozkłada! — Ominiemy teorie polowania na ryby. Skupimy się na tej mającej w swojej treści myszy, króliki i ptaki. A więc, poprawna pozycja wygląda tak. Łapy muszą być ugięte, łeb i ogon na równej linii z grzbietem, brzuch nie szurający o podłoże. Musisz kontrolować kroki, ich głośność oraz lekkość, głośność oddechu oraz najważniejsze; wiatr! Musisz tak balansować ciałem, aby zawsze wiatr wiał ci w pyszczek. Da ci to gwarancje, że zwierzyna i drapieżnik nie zauważą cię jako pierwsi. Masz wtedy również element zaskoczenia a po poprawnie przeprowadzonym skradaniu; owoc ciężkiej pracy w postaci zwierzyny na stosie. — podniosła się i ustawiła w omawianej pozycji, robiąc kilka kroków do przodu, dając ogonem znak, aby Srocza Łapa powtórzył to co usłyszał i zaobserwował, kiedy sama córka Głogowego Cienia wyprostowała się i oblizała pyszczek. Musiała nieco...rozruszać język? Powiedziała tyle słów, że to aż cud iż żadnego nie przekręciła! Co jeszcze zostało z...o! — Należy również pamiętać o tym, że jak zwierzyna zacznie ci uciekać, biegniesz za nią bez wahania! Zabijasz ja szybko, bez zbędnego bawienia się nią. Również dziękujesz Gwiezdnemu Klanowi za nią, dobrze chowasz i wracasz po nią później. Formułka natomiast brzmi następująco; królik usłyszy, mysz wyczuje, ptak zobaczy. Co oznacza, że do podstawowych zachowań musisz pamiętać o takich, szczególnych do wymienionego wcześniej rodzaju zwierzyny. Przy myszach przenosisz ciężar na tylne łapy. Te stworzenia szurają brzuchami po ziemi, bardzo łatwo jest im wyczuć jej drgania. Przy królikach i zającach ściszasz oddech a przy ptakach chowasz się bądź zastygasz podczas skradania. C-czy...masz jakieś pytania?
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Trudno oczekiwać po wysokich rodzicach niskiego kociaka, zatem Kapustka, zgodnie ze wszystkimi zasadami taki nie jest. Wysoki, przeciętnej budowy, wychudzony. Pokryty jest białym, krótkim futerkiem (które po pobycie u dwunogów znacznie zmatowiało) z nielicznymi plamami czerni, z czego najbardziej w oczy rzuca się ta największa, ciągnąca się od nasady do samego czubka ogona. Następnie kleksy na obu piętach tylnych nóg i ten na prawym nadgarstku. Potem prawe ucho i pyszczek, zwieńczony mniejszymi łatkami na brwiach, sprawiając, że Sroczka wygląda na wiecznie zmartwionego bądź zdziwionego, oraz pod osmolonym nosem, dając mu mało eleganckiego, nierównego wąsa z bródką. Całość dopełniają złote, okrągłe oczy, obojętnie patrzące na otaczający zmęczonego wojownika świat.
Minęło JESZCZE więcej czasu, od kiedy Sroczy Ogon był terminatorem i spokojnie żył w Klanie Rzeki, tak odległego dla łaciatego łba. Porwania skutecznie utemperowały kocura, spychając w kąt jego żywiołowość i życzliwość. Wprawdzie nie zmienił się w zgorzkniałego starca, jednak widać znaczącą różnicę. Nieco mniej się udziela, nieco mniej pierwszy wyciąga pierwszy łapę do pomocy, nieco mniej chce zmieniać świat na lepsze. W końcu ile można poświęcać czasu na innych, kiedy samemu ma się na karku strach przed kolejną tragedią? Oczywiście, jeśli ktoś poprosi, to z mniejszym lub większym entuzjazmem pomoże, nie można się jednak spodziewać, że zrobi to z szerokim uśmiechem na pysku. Zwyczajnie wypustoszał, czując skrawki radości jedynie na myśl o Barwnej Wodzie i rodzicach.
x— Tak jak z każdym zagrożeniem — przytaknął głową na pouczenie o odpuszczeniu. Kapustka mógł jeszcze tego nie wiedzieć, słuchając jednym uchem słów starszych o tym, że trzeba nauczyć się ustępować i nie unosić się honorem, a drugim je wypuszczając. W końcu był jeszcze młody, będzie miał czas się nauczyć, a w ogóle, to co on się będzie się teraz skupiał na jakiejś gadce o dumie, skoro może choćby, o, pobiegać! Na ćwiczenie ducha będzie jeszcze czas, jak będzie stary! No... starszy. x— No właśnie, przecież jeszcze się wyślizgnie z łap i będzie po zdobyczy! — ochoczo kontynuował, uśmiechając się szeroko. Natychmiast jednak zganił się w myślach - przecież nie mógł być głośny, wypłoszy całą zwierzynę. Nawet, jeśli jeszcze nie zaczęli, to przecież już zaraz, za chwilę, mogą. Najlepiej jakby mówił szeptem, wtedy miałby pewność, że żadna mysz, ani ptak, ani nic innego go nie usłyszy. Przyjrzał się uważnie Śliwkowej Pestce i jej poczynaniom, po czym niepewnie uniósł głowę. Niezbyt wiedział, co to miało znaczyć, jednak gdy tylko zimno uderzyło w jego pyszczek, zamrugał i potrząsnął głową. Oh, to miało znaczyć. Ale ziąb!
Nie będą polować dziś na ryby? I bardzo dobrze, bo Sroka nie chciał wylądować w lecznicy, a łapy po wyjęciu z wody rozpadłyby mu się na kawałki. Przecież nie mógł ich stracić, były bardzo ważne i potrzebne w życiu kota! Gdy tylko Śliwkowa Pestka wstała, łaciaty poderwał się na równe łapy i z zaciekawieniem przyglądał się jej ruchom. Było widać w nich doświadczenie i całe mnóstwo złapanej zwierzyny, a już niedługo i on będzie mógł się nimi pochwalić! Ugiął się na łapach, nie szurając brzuchem po ziemi (to mogło hałasować, a on sam nie chciał mieć brudnego futerka) i zrównał głowę oraz ogon z grzbietem. Znowu zmarszczył się na chłodny powiew wiatru uderzający w jego pyszczek (ale hej, przynajmniej wiedział, że idzie w dobrą stronę), wyciszył oddech i jak najciszej postąpił do przodu parę kroków, w kierunku zaczepionego o gałązkę listka. Chyba nadawał się na jego pierwszą zwierzynę, prawda? Prawda! Skoczył na niego długim susem i capnął w pyszczek, a potem wrócił w podskokach do mistrzyni. Czy dobrze wykonał swoje zadanie? Miał nadzieję, że tak, chociaż był to dopiero jego pierwszy raz i mógł nie pójść... idealnie. Wypluł listek, który natychmiast smętnie zleciał na ziemię. x— Nie, Śliwkowa Pestko, wszystko jest jasne! — miauknął wesoło i uśmiechnął się z podekscytowaniem.
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Śliwkowa Pesta czuła się coraz gorzej a muskający jej kark i pysk wiatr wcale jej nie pomagał z narastającym bólem głowy i nijakim samopoczuciem. Westchnęła cicho i mlasnęła bezgłośnie, chcąc pozbyć się nieprzyjemnego uczucia na języku spowodowanego zbyt wielką ilością słów wypowiedzianych od razu po sobie. Katorga! Ale przynajmniej przekazał Sroce potrzebne do polowania informacje, mogąc śmiało wykreślić to z listy zadań jakie powinni wykonać. Znał część terenów dobrych do polowania, wiedział jak dojść do Kociego Grzbietu i po tym jak dzisiaj przećwiczy i wdrąży w życie powiedziane zasady; nie będzie miała innego wyjścia jak pozwolić biało-czarnemu kocurkowi opuszczać obóz przynajmniej do Mszaru, Łęg i Kociego Grzbietu aby mógł tam w spokoju polować. Coś jednak skręciło jej żołądek na wspomnienie śmierci siostry w Łęgach. Została zaatakowana przez kruka, którego nie zabiła z ojcem. A co jeżeli dalej się tam czai i będzie zagrażał polującemu Sroczej Łapie? Nie zniosłaby sytuacji, jakby temu cokolwiek się stało, przecież jest pod jej opieką i...Z ciemnych myśli wyrwał ją ruch, kiedy dojrzała jak kocurek powtarza jej ustawienie i zaczyna skradać się do listka. Obserwowała go uważnie, notując drobne niedociągnięcia w postaci chociażby brak kontroli otoczenia. Miał teraz szczęście, że na swojej trasie nie znalazł żadnych gałązek czy innych szeleszczących liści a jego zdobycz nie była myszą czy innym skowronkiem. Widząc jak ten w podskokach mknie w jej stronę z liściem w paszczy posłała w jego kierunku wesoły uśmiech delikatnie odsłaniając przy nim ząbki. xx— Bardzo ładnie, Srocza Łapo. — pochwaliła kocurka, delikatnie nachylając się aby lepiej obejrzeć upolowanego liścia. Wspaniała zwierzyna! Szkoda tylko, że nie da się jej zanieść na stos, prawda? — Poradziłeś sobie bardzo dobrze, tylko pamiętaj o lepszym kontrolowaniu trasy jaką będziesz przemierzał. Teraz miałeś szczęście, że na niej nie znajdowały się żadne gałązki. O i...troszkę ogon w dół. Poza tym, bardzo ładnie. — skinęła krągłym łebkiem na sam koniec i słysząc o tym, że nie ma co powtarzać a syn Lisiego Ogona wie co potrzeba i zrozumiał co mówiła...Cóż, nie pozostało nic innego jak zacząć polowanie! xx— Skoro tak mówisz, to nie zostaje mi nic innego jak puścić cię abyś zapolował na swoją pierwszą zdobycz. — miauknęła troskliwie i rozejrzała się po okolicy. — Leć leć, w razie problemów będę w pobliżu. — zapewniła i owinęła ogon wokół łap, dając jednoznaczne przyzwolenie co do oddalenia się kocurka i rozpoczęcia przez niego tropienia.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Trudno oczekiwać po wysokich rodzicach niskiego kociaka, zatem Kapustka, zgodnie ze wszystkimi zasadami taki nie jest. Wysoki, przeciętnej budowy, wychudzony. Pokryty jest białym, krótkim futerkiem (które po pobycie u dwunogów znacznie zmatowiało) z nielicznymi plamami czerni, z czego najbardziej w oczy rzuca się ta największa, ciągnąca się od nasady do samego czubka ogona. Następnie kleksy na obu piętach tylnych nóg i ten na prawym nadgarstku. Potem prawe ucho i pyszczek, zwieńczony mniejszymi łatkami na brwiach, sprawiając, że Sroczka wygląda na wiecznie zmartwionego bądź zdziwionego, oraz pod osmolonym nosem, dając mu mało eleganckiego, nierównego wąsa z bródką. Całość dopełniają złote, okrągłe oczy, obojętnie patrzące na otaczający zmęczonego wojownika świat.
Minęło JESZCZE więcej czasu, od kiedy Sroczy Ogon był terminatorem i spokojnie żył w Klanie Rzeki, tak odległego dla łaciatego łba. Porwania skutecznie utemperowały kocura, spychając w kąt jego żywiołowość i życzliwość. Wprawdzie nie zmienił się w zgorzkniałego starca, jednak widać znaczącą różnicę. Nieco mniej się udziela, nieco mniej pierwszy wyciąga pierwszy łapę do pomocy, nieco mniej chce zmieniać świat na lepsze. W końcu ile można poświęcać czasu na innych, kiedy samemu ma się na karku strach przed kolejną tragedią? Oczywiście, jeśli ktoś poprosi, to z mniejszym lub większym entuzjazmem pomoże, nie można się jednak spodziewać, że zrobi to z szerokim uśmiechem na pysku. Zwyczajnie wypustoszał, czując skrawki radości jedynie na myśl o Barwnej Wodzie i rodzicach.
Śliwkowa Pestka chyba nie czuła się najlepiej. Ale kto by się nie czuł źle przy takiej pogodzie! Jeszcze tylko brakowało ciągłego opadu i w ogóle byłoby beznadziejnie! Oczywiście nie dla Sroki, Sroce trudno było nie być zachwyconym nawet najgorszymi warunkami, kiedy dookoła było tylko nowych i cudnych rzeczy! x— O, no tak! Na śmierć zapomniałem! I będę uważał na ogon — obiecał entuzjastycznie i nastroszył futerko. To całe siedzenie strasznie go wychłodziło. Na szczęście teraz zazna trochę ruchu! Ale nie za dużo, bo bieganie za uciekającą zwierzyną chyba nie było zbyt wesołe. Chciał złapać swojego pierwszego piszczka tak, żeby było idealnie, a rodzice mogli go pochwalić. Ciekawe co to będzie? Miał tyle zaległej zwierzyny do oddania innym kotom! Uśmiechnął się szeroko, gdy Śliwkowa Pestka pozwoliła mu na jego PIERWSZE w życiu PRAWDZIWE polowanie i w paru długich susach się od niej oddalił. Był bezpieczny, będzie na niego patrzyła! Schylił się na łapach do pozycji łowieckiej i z uwagą ruszył do przodu, starając się znaleźć ślad po zwierzynie. Choćby wąsik albo szmer, albo zapach! A najlepiej wszystko naraz!
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
I ruszył! Śliwkowa Pestka została z tyłu kiedy natchniony entuzjazmem kocurek wystrzelił w poszukiwaniu swojej pierwszej zwierzyny. Nic jednak pomimo jego wielu starań nie zwróciło jego uwagi. Żaden zapach, żaden szmer ani nawet drgnięcie podłoża! Musiał się trochę namęczyć aby w końcu do jego nozdrzy wpadł jakiś zapach. Wyrazisty i jednoznaczny; mysz! Szarawe futerko zarysowało się naprzeciwko syna Lisiego Ogona. Ciałko piszczki nie było jednak zachwycające. Była wychudzona i leniwie obgryzała lekko zgniłe ziarenko. Co z tym zrobi Srocza Łapa?
dokładnie opisuj pozycje łowiecką tak na przyszłość!! :*
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Trudno oczekiwać po wysokich rodzicach niskiego kociaka, zatem Kapustka, zgodnie ze wszystkimi zasadami taki nie jest. Wysoki, przeciętnej budowy, wychudzony. Pokryty jest białym, krótkim futerkiem (które po pobycie u dwunogów znacznie zmatowiało) z nielicznymi plamami czerni, z czego najbardziej w oczy rzuca się ta największa, ciągnąca się od nasady do samego czubka ogona. Następnie kleksy na obu piętach tylnych nóg i ten na prawym nadgarstku. Potem prawe ucho i pyszczek, zwieńczony mniejszymi łatkami na brwiach, sprawiając, że Sroczka wygląda na wiecznie zmartwionego bądź zdziwionego, oraz pod osmolonym nosem, dając mu mało eleganckiego, nierównego wąsa z bródką. Całość dopełniają złote, okrągłe oczy, obojętnie patrzące na otaczający zmęczonego wojownika świat.
Minęło JESZCZE więcej czasu, od kiedy Sroczy Ogon był terminatorem i spokojnie żył w Klanie Rzeki, tak odległego dla łaciatego łba. Porwania skutecznie utemperowały kocura, spychając w kąt jego żywiołowość i życzliwość. Wprawdzie nie zmienił się w zgorzkniałego starca, jednak widać znaczącą różnicę. Nieco mniej się udziela, nieco mniej pierwszy wyciąga pierwszy łapę do pomocy, nieco mniej chce zmieniać świat na lepsze. W końcu ile można poświęcać czasu na innych, kiedy samemu ma się na karku strach przed kolejną tragedią? Oczywiście, jeśli ktoś poprosi, to z mniejszym lub większym entuzjazmem pomoże, nie można się jednak spodziewać, że zrobi to z szerokim uśmiechem na pysku. Zwyczajnie wypustoszał, czując skrawki radości jedynie na myśl o Barwnej Wodzie i rodzicach.
Trochę trwało, zanim wyczuł w powietrzu mocny zapach zdobyczy. Dreszcz podniecenia przeszedł po grzbiecie Sroczej Łapy, a on sam cudem powstrzymał się od uradowanego krzyku. Była! Mysz, może niezupełnie imponująca i kompletnie przeciętna, ale była - jego pierwsza zwierzyna. Nawet, jeśli miałaby mu uciekać przez cały dzień, on ją złapie i dumnie położy na stos. Albo pod łapy rodziców, żeby mogli się podzielić pierwszą zdobyczą swojego syna. Kocurek bezszelestnie ustawił się pod wiatr, tak by nie psuć piszczkowi (dość nieprzyjemnej, musiał przyznać) niespodzianki, przeniósł ciężar ciała na tylne łapy i, uważając na podłoże, ruszył do przodu. Chwilę wcześniej poprawił wszystkie niedociągnięcia w swojej pozycji, upewnił się o równej linii z grzbietem. Wyciszył oddech, a gdy był w odpowiedniej (jego zdaniem) odległości od gryzonia: HOP! Skoczył na swoją zdobycz z zamiarem przygnieżdżenia jej do ziemi i szybkiego pozbawienia życia.
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Książkowo! Widać, że kocurek słuchał co przekazywała mu Śliwkowa Pestka, przyglądająca mu się kawałek dalej. Odpowiednio się ustawił i pamiętał o przeniesieniu ciężaru na tylne łapy, ściszenie oddechu i pozycje.. Jednak, co to? Oj!...Brzuch! A wszystko mogło być tak pięknie, prawda? Nim wyskoczył w kierunku myszy, ta przerwała skubanie ziarenka i zastygła odwracając szybko łeb w stronę lecącego w jej kierunku już zagrożenia. Pisnęła wysoko i rzuciła się do ucieczki. Terminatorowi nie pozostało nic innego jak pogoń za zdobyczą. Bo jak poradziła mu mistrzyni; leć!
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Trudno oczekiwać po wysokich rodzicach niskiego kociaka, zatem Kapustka, zgodnie ze wszystkimi zasadami taki nie jest. Wysoki, przeciętnej budowy, wychudzony. Pokryty jest białym, krótkim futerkiem (które po pobycie u dwunogów znacznie zmatowiało) z nielicznymi plamami czerni, z czego najbardziej w oczy rzuca się ta największa, ciągnąca się od nasady do samego czubka ogona. Następnie kleksy na obu piętach tylnych nóg i ten na prawym nadgarstku. Potem prawe ucho i pyszczek, zwieńczony mniejszymi łatkami na brwiach, sprawiając, że Sroczka wygląda na wiecznie zmartwionego bądź zdziwionego, oraz pod osmolonym nosem, dając mu mało eleganckiego, nierównego wąsa z bródką. Całość dopełniają złote, okrągłe oczy, obojętnie patrzące na otaczający zmęczonego wojownika świat.
Minęło JESZCZE więcej czasu, od kiedy Sroczy Ogon był terminatorem i spokojnie żył w Klanie Rzeki, tak odległego dla łaciatego łba. Porwania skutecznie utemperowały kocura, spychając w kąt jego żywiołowość i życzliwość. Wprawdzie nie zmienił się w zgorzkniałego starca, jednak widać znaczącą różnicę. Nieco mniej się udziela, nieco mniej pierwszy wyciąga pierwszy łapę do pomocy, nieco mniej chce zmieniać świat na lepsze. W końcu ile można poświęcać czasu na innych, kiedy samemu ma się na karku strach przed kolejną tragedią? Oczywiście, jeśli ktoś poprosi, to z mniejszym lub większym entuzjazmem pomoże, nie można się jednak spodziewać, że zrobi to z szerokim uśmiechem na pysku. Zwyczajnie wypustoszał, czując skrawki radości jedynie na myśl o Barwnej Wodzie i rodzicach.
Mimo tego, że chwilę wcześniej starał się ustawić w poprawnej pozycji, musiał ją chyba opuścić, bo do uszu zarówno Sroki, jak i myszy doszło ciche szuranie. Szuranie? Skąd? Brzuch kocurka mimowolnie się opuścił i przesuwał po podłożu chrupiące liście. Niech to Gwiezdni! W ułamek sekundy gryzoń rzucił się do ucieczki, a łaciaty za nim, parskając głośno w niezadowoleniu.
Nie był tak silny, by długo i bez intensywnego skupienia utrzymać pozycję łowiecką i teraz co? Płacił za to! Ale to nic, z pewnością doścignie piszczka, przecież jego parę panicznych susów, było jak jeden krok w spacerowym kocim tempie. Wyciągał łapy w stronę wychudłego zwierzątka, uzbrajając je w pazury, oby tylko prędzej złapać zdobycz i zakończyć farsę. Co to za życie, w ciągłym stresie, że coś cię pożre? Szkoda, że mysz nie zastygła w panice, wszystkim byłoby łatwiej!
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Mysz naprawdę nie chciała dzisiaj umierać, walczyła o swoje życie do końca jednak; Srocza Łapa okazał się o wiele sprytniejszy i wystrzelił wręcz natychmiast za próbującą ucieczki piszczką. Kiedy dostała się pod pazury biało-czarnego terminatora, wydała zduszone piśnięcie i umilkła, kiedy kocurek sprawnie odebrał jej życie. No proszę, oto pierwsza zdobycz! Mimo jej mizernych gabarytów jest czym się pochwalić. Śliwkowa Pestka obserwowała terminatora z ukrycia jednak nie zamierzała jeszcze wychodzić. Co dalej, Srocza Łapo?
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Trudno oczekiwać po wysokich rodzicach niskiego kociaka, zatem Kapustka, zgodnie ze wszystkimi zasadami taki nie jest. Wysoki, przeciętnej budowy, wychudzony. Pokryty jest białym, krótkim futerkiem (które po pobycie u dwunogów znacznie zmatowiało) z nielicznymi plamami czerni, z czego najbardziej w oczy rzuca się ta największa, ciągnąca się od nasady do samego czubka ogona. Następnie kleksy na obu piętach tylnych nóg i ten na prawym nadgarstku. Potem prawe ucho i pyszczek, zwieńczony mniejszymi łatkami na brwiach, sprawiając, że Sroczka wygląda na wiecznie zmartwionego bądź zdziwionego, oraz pod osmolonym nosem, dając mu mało eleganckiego, nierównego wąsa z bródką. Całość dopełniają złote, okrągłe oczy, obojętnie patrzące na otaczający zmęczonego wojownika świat.
Minęło JESZCZE więcej czasu, od kiedy Sroczy Ogon był terminatorem i spokojnie żył w Klanie Rzeki, tak odległego dla łaciatego łba. Porwania skutecznie utemperowały kocura, spychając w kąt jego żywiołowość i życzliwość. Wprawdzie nie zmienił się w zgorzkniałego starca, jednak widać znaczącą różnicę. Nieco mniej się udziela, nieco mniej pierwszy wyciąga pierwszy łapę do pomocy, nieco mniej chce zmieniać świat na lepsze. W końcu ile można poświęcać czasu na innych, kiedy samemu ma się na karku strach przed kolejną tragedią? Oczywiście, jeśli ktoś poprosi, to z mniejszym lub większym entuzjazmem pomoże, nie można się jednak spodziewać, że zrobi to z szerokim uśmiechem na pysku. Zwyczajnie wypustoszał, czując skrawki radości jedynie na myśl o Barwnej Wodzie i rodzicach.
Jest! Udało się! To była dobra walka, wprawdzie zupełnie niepotrzebna i przyprawiona zdenerwowaniem Kapustki, ale wygrana - i tylko to się liczyło. "Dziękuję ci Gwiezdny Klanie za... mysz i udane polowanie" - pomyślał bardzo głośno i wyraźnie, bo kto wie, kto patronował nad jego łowami? Może jakiś były przywódca? Albo jego babcia! Wtedy wypadałoby być grzecznym i kulturalnym. Gdy poczuł, że z myszy uszło już życie, przygniótł ją łapą (nie za mocno, ale dla pewności, że przypadkiem nie udawała i nie ucieknie) i rozejrzał się dookoła. Zabrać ją do Śliwkowej Pestki, czy może zaskoczyć ją swoją wytrwałością i przynieść trochę więcej piszczków? Oczywiście, ze to drugie! Szybko znalazł punkt orientacyjny, w postaci uschniętego badyla wyrastającego z ziemi i zakopał mysz. Teraz już nic jej nie znajdzie!
Odszedł paręnaście lisich długości od miejsca wcześniejszego polowania i ugiął się na łapach, uważając na brzuch. To wszystko jego wina, gdyby nie przyczepiły się do niego jakieś farfocle, to zaoszczędziłby sobie pogoni! Ustawił głowę i ogon w równej linii z grzbietem i ruszył do przodu, szukając śladu zwierzyny. Może teraz trafi mu się coś większego?
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
Pierwsza zwierzyna młodego terminatora zniknęła zasypana ziemią w pobliżu jakiegoś badyla a kocurek ruszył dalej w poszukiwaniu czegoś bardziej satysfakcjonującego niż wychudła mysz, która padła kilka uderzeń serca po wytropieniu. Syn Lisiego Ogona najwyraźniej pragnął wrażeń, ale...Nic nie wyczuł! Trzeba sunąć dalej i może wtedy Gwiezdni nagrodzą jego wytrzymałość następną piszczką?
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l
Trudno oczekiwać po wysokich rodzicach niskiego kociaka, zatem Kapustka, zgodnie ze wszystkimi zasadami taki nie jest. Wysoki, przeciętnej budowy, wychudzony. Pokryty jest białym, krótkim futerkiem (które po pobycie u dwunogów znacznie zmatowiało) z nielicznymi plamami czerni, z czego najbardziej w oczy rzuca się ta największa, ciągnąca się od nasady do samego czubka ogona. Następnie kleksy na obu piętach tylnych nóg i ten na prawym nadgarstku. Potem prawe ucho i pyszczek, zwieńczony mniejszymi łatkami na brwiach, sprawiając, że Sroczka wygląda na wiecznie zmartwionego bądź zdziwionego, oraz pod osmolonym nosem, dając mu mało eleganckiego, nierównego wąsa z bródką. Całość dopełniają złote, okrągłe oczy, obojętnie patrzące na otaczający zmęczonego wojownika świat.
Minęło JESZCZE więcej czasu, od kiedy Sroczy Ogon był terminatorem i spokojnie żył w Klanie Rzeki, tak odległego dla łaciatego łba. Porwania skutecznie utemperowały kocura, spychając w kąt jego żywiołowość i życzliwość. Wprawdzie nie zmienił się w zgorzkniałego starca, jednak widać znaczącą różnicę. Nieco mniej się udziela, nieco mniej pierwszy wyciąga pierwszy łapę do pomocy, nieco mniej chce zmieniać świat na lepsze. W końcu ile można poświęcać czasu na innych, kiedy samemu ma się na karku strach przed kolejną tragedią? Oczywiście, jeśli ktoś poprosi, to z mniejszym lub większym entuzjazmem pomoże, nie można się jednak spodziewać, że zrobi to z szerokim uśmiechem na pysku. Zwyczajnie wypustoszał, czując skrawki radości jedynie na myśl o Barwnej Wodzie i rodzicach.
Figa z makiem, Kapustce nie udało się niczego znaleźć. Czyżby jego pogoń była na tyle głośna, że przepędziła wszystkie zwierzęta dookoła? Niemożliwe, na pewno znalazł się chociaż jeden, malutki, głuchy piszczek! No, może nie taki malutki, a przynajmniej nie taki, jak wcześniejsza mysz. Przecież to była zaledwie przekąska, smaczek na pobudzenie apetytu! Nawet kocię by się nią nie najadło. Kocurek otworzył pyszczek, by lepiej wyczuwać wonie dookoła, a nuż coś wpadnie. Albo o, coś usłyszy! Gdyby miał uszy tak długie, jak królik, już dawno miałby coś na celowniku. Tak zostawało mu jedynie stawianie ich na baczność i kręcenie nimi przy najdrobniejszym szmerze. Łaciaty rozejrzał się dookoła i westchnął w myślach, czując napływające poczucie beznadziei. Niby pierwsze polowanie, ale co, jeśli jego próba ponownego zapolowania spełznie na niczym? Będzie musiał przyjść z tylko jedną zdobyczą! Już nawet nie chodziło o to, że można było na niej policzyć wszystkie małe żebra, tylko o ilość. Terminator westchnął ponownie, tym razem dla otuchy. Nie może być tak źle, jak nie on, to kto będzie najlepszym łowcą Rzeki? Otóż NIKT!
Mistrz: Kosowa Pieśń
Płeć: kotka
Matka: Kosowa Pieśń
Ojciec: Głogowy Cień
Partner: już nic nie wie...
Kotka posiada czarne futerko, naznaczone w niektórych miejscach białymi znaczeniami, znajdującymi się na pyszczku, piersi, przednich i tylnych łapach jak i częściowo również na brzuchu. Jak już o kolorze, to i o długości futerka! Odziedziczyła ją bowiem po swojej matce Kosiczce, co oznacza, że najdłuższej sierści nie ma. Jej budowa jest dość przeciętna, nie za chuda, nie za gruba i masywna. Po prostu przeciętna. Na razie ślepia młodej córki Głogowego Cienia są pół-wybarwione, a przez dawny niebieski, z jakim otworzyła swoje ślepia, przebija się już docelowy zielono-żółtawy kolorek. Dlaczego zielono-żółty? Oczy Głogówny są bowiem dość specyficzne. Ich kolor w większym znaczeniu zależy od padającego słońca, chociaż zazwyczaj zachowują one kolor świeżej, zielonkawej trawki.
Ten mały, niewinny kwiatuszek w końcu urósł, jednak jej charakter nie uległ drastycznej zmianie. Śliwka w dalszym ciągu jest tą cichą, nieśmiałą i naiwną kotką, jednak z wiekiem doszło parę cech, które tak mocno nie odznaczały się wcześniej. Bardzo szybko się stresuje i zawstydza. Tak właściwie, bardzo łatwo a się doprowadzić ją zarówno do paniki i chęci ucieczki jak i do płaczu. Wystarczy jedynie odpowiednio dobrać słowa, unieść głos czy wykonać względem niej, nieco gwałtowniejszy ruch; Owocówka już jest gotowa do ucieczki. Najczęściej takie zachowanie przejawia przy kotach obcych, a zdecydowanie najczęściej przy kocurach! Jej nikła pewność siebie objawia się przy bliskich czy młodszych kotach, które zna już dłużej i wie na czym stoi. Niestety przez wiele nieprzyjemnych sytuacji ma wiele blokad, które stara się stopniowo pokonywać, chociaż nie widzi zbyt wielu postępów. Pomimo nieśmiałości, jest bardzo opiekuńcza, troskliwa i okropnie szybko się przywiązuje. A co gorsza; odkąd ukończyła trening, przejawia pracoholizm. Czarno-biała mogłaby pracować do upadłego!
Jednak pod delikatną, uroczą czy niewinną skorupą kryje się również nieco inna wersja Owocówki; w sytuacjach które dotyczą bezpośrednio jej rodziny, staje się wygadana, odważna i ostra. Na całe szczęście, nie zdarza się to za często.
I po co tyle westchnięć? Pierwszy raz na polowaniu nie zawsze jest łatwy! Cierpliwość jest bardzo ważną cechą, której w takich sytuacjach chyba zaczyna Sroczej Łapie brakować. Starał się, gimnastykował i otwierał pyszczek aby wyczuć cokolwiek. Jednak Gwiezdni dali mu pstryczka w nos i przez długi moment nie dojrzał, usłyszał ani nie wyczuł niczego. Może by się tak ruszyć? Ale zaraz! Wstrzymać konie! Nagle do uszu kocurka dobiegł trzepot. Kilka długości ogona od niego wylądował...gołąb! Pokryty był biało-brązowymi piórkami i usiadł na ziemi tyłem do przyszłego najlepszego łowcy klanu Rzeki. Był nieświadomy zagrożenia i beztrosko poszukiwał czegoś do jedzenia.
................. ................... .............................tak tęsknię za twoimspojrzeniem, tym wymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim dotykiem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było
.............................tak tęsknię za twojączułością, tą wymyśloną, a której nigdy, nigdy nie było .............................tak tęsknię za twoim głosem, tymwymyślonym, którego nigdy, nigdy nie było .........................................l l l