Jego sylwetka jest wysoka i szczupła, ale proporcjonalna. Nie wygląda jak tyczka, z wiekiem nabrał odrobiny masy przez co plasuje się gdzieś między chudą a średnią masą. Przypomina z wyglądu ojca, jednak różni się od niego odrobinę barwą króciutkiego futra, która w przypadku Pokrzykowej Łapy jest blue ticked. Górną część jego ciała pokrywa niebieskoszare futro przesiane jaśniejszymi i ciemniejszymi włoskami z ciemniejszą pręgą wzdłuż kręgosłupa, a dolną jasne, kremowo-brązowe futro. Od końca jego oka do nasady ucha wędruje ledwo widoczna, ciemniejsza linia. Nos kocura jest czerwony, odcinający się od barwy jego sierści, bródka jeszcze jaśniejsza od podbrzusza a oczy spore, lekko skośne, w kolorze żółto-zielonym. W dodatku zależnie od dnia i światła, jakie na niego pada, mogą się one wydawać bardziej żółte albo bardziej zielone. Ma długi i cienki ogon, duże, trójkątne i nieco zaokrąglone uszy a wąsy śnieżnobiałe.
Pedant. Jest strasznym, wręcz maniakalnym czyściochem. Dba o swoje futro i aparycję, utrzymując to wszystko w idealnym stanie i unikając wszelkiego brudu czy błota. Lubi też wszystko to, co ładne, błyszczące i estetyczne, przez co lubi otaczać się przedmiotami takimi jak pióra, muszle czy kamyki, a nawet rzeczy stworzone przed dwunogów, jak kawałki szkła albo metalu, które można znaleźć w lesie. jest zapatrzony w ojca i chce za nim podążać oraz w miarę możliwości być taki jak on. Zależy mu na zadowoleniu Płonącego Lasu i byciem dla niego najlepszym synem jakiego można sobie wymarzyć. Nie znaczy to jednak, że brak mu zdrowego osądu sytuacji. Jest bystry i powoli uczy się manipulować otaczającymi go kotami. Ma potrzebę bycia najlepszym i złości się, gdy nie ma możliwości prześcignięcia swoich rywali. Nie pozwala sobie jednak na upusty złości, stara się być w miarę możliwości opanowany i próbuje kontrolować sytuację, w której się znajduje. Ma w sobie zdolności przywódcze, musi się jednak nauczyć jak z nich korzystać w prawidłowy sposób.
Płonące Niebo.
Cóż, Pokrzykowa Łapa nie był jakimś szczególnył łowcą ani tropicielem. Nie urodził się z naturalnym talentem oraz brakowało mu niezbędnego doświadczenia na tej płaszczyźnie. Był zbyt młody a jego trening szedł zbyt wolno, by wyrobił sobie odpowiedni odruch i by był w stanie wystarczająco szybko wyczuć starszą od siebie wojowniczkę, dlatego też jej skradanie zakończyło się pewnym sukcesem.
Gdy usłyszał jej niespodziewane "bu", podskoczył lekko w miejscu, jeżąc futro na grzebiecie i odruchowo obracając się w stronę rzeczniaczki. Wtedy też dostrzegł, że tym, co go wystarczyło, była kotka. Wyczuł także jej zapach i rozpoznał w nim zapach jakiegoś Klanu, jednak żadnego z tych, z którymi graniczył Klan Cienia. Założył zatem, że to musi być zapach Klanu Rzeki. xxx - Co ty robisz? - fuknął odruchowo, zanim zdążył się powstrzymać i pozwolił złości przejąć nad sobą kontrolę - Co, gdybym cię odruchowo zaatakował? - no właśnie, co? Gdyby założył, że to nie kot, a jakiś drapieżnik, i zamiast odskoczyć w bok, zwyczajnie zamachnąłby się i trzasnął ją w pysk albo coś w tym guście? Chciała dostać szramy na pysku? Dziwna kocica...
<center><table><tr><td><br><br></td><td>
?????? ? ????????<br>taknaprawdęjesteśmywszyscytacy sami<br> poskładanipółnapółzezłościiobojętności<br><br> nie mazamnąnic,aprzedemnąj e d n o<br> przedmiotpożądania,coścomniepociągnie nadno<br> chęćposiadania,chęćposiadania,chęć posiadania
Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
O ile w wypadku wyglądu większość cech odziedziczyła po matce, o tyle charakter Deszczyk przypomina bardziej ten posiadany przez ojca, nie przez matkę. Na całe szczęście nie jest takim gburem, jak on - ma jednak raczej pesymistyczne nastawienie do świata i często nie ukrywa go przed światem, czasem bez jakiegokolwiek taktu - nierzadko ironicznie - komentuje jednak brak logiki w cudzych działaniach, ma też tendencję do podważania cudzych decyzji. W przeciwieństwie do ojca nie unika jednak kontaktów z innymi, inaczej bowiem nie mogłaby się z nich od czasu do czasu żartobliwie natrząsać. Najprawdopodobniej w przyszłości nie będzie także unikać walki - pokojowe zachowanie za wszelką cenę wydaje się jej bowiem nie dość, że naiwne i głupie, to jeszcze ją drażni, niemniej jednak nie wygląda na to, by miała rzucać się na innych praktycznie bez większego powodu
Ach, nieznajomy, choć nie był typem kota, na który chciała się napatoczyć, nadawał się jako przystawka do posiłku, który zamierzała znaleźć sobie później. Liczyła, że ktoś potężny i trzymający ją w niepewności będzie pierwszym osobnikiem, jakiego spotka, ale, cóż, skoro już musiała zadowolić się obecnością tego tutaj... nie miała innego wyboru, jak cieszyć się tym, co miała, prawda? - Och, umarłabym ze strachu będąc narażona na atak tak p o t ę ż n e g o wojownika - powiedziała, pozwalając sobie podroczyć się nieco z napotkanym kocurem. Naprawdę liczyła na to, że o tej porze będzie się tu kręcił ktoś silny.... - Czym zapewne wywołałbyś potężną, krwawą wojnę naszych klanów, w której biliby się o nas tak intensywnie, że zapomnieliby, dlaczego w ogóle to robią - powiedziała niebieskiemu. Najpierw, owszem, każdy wiedziałby, że chodzi o jakiegoś tam kota z ich klanu, później jednak wszyscy chcieliby odwetu za zmarłe we wspomnianej wojnie koty, ostatecznie jeszcze bardziej eskalując cały konflikt. - Nie jesteś zbyt czujny, co? - spytała się ostatecznie, zmieniając temat. Odrobinę.
Jego sylwetka jest wysoka i szczupła, ale proporcjonalna. Nie wygląda jak tyczka, z wiekiem nabrał odrobiny masy przez co plasuje się gdzieś między chudą a średnią masą. Przypomina z wyglądu ojca, jednak różni się od niego odrobinę barwą króciutkiego futra, która w przypadku Pokrzykowej Łapy jest blue ticked. Górną część jego ciała pokrywa niebieskoszare futro przesiane jaśniejszymi i ciemniejszymi włoskami z ciemniejszą pręgą wzdłuż kręgosłupa, a dolną jasne, kremowo-brązowe futro. Od końca jego oka do nasady ucha wędruje ledwo widoczna, ciemniejsza linia. Nos kocura jest czerwony, odcinający się od barwy jego sierści, bródka jeszcze jaśniejsza od podbrzusza a oczy spore, lekko skośne, w kolorze żółto-zielonym. W dodatku zależnie od dnia i światła, jakie na niego pada, mogą się one wydawać bardziej żółte albo bardziej zielone. Ma długi i cienki ogon, duże, trójkątne i nieco zaokrąglone uszy a wąsy śnieżnobiałe.
Pedant. Jest strasznym, wręcz maniakalnym czyściochem. Dba o swoje futro i aparycję, utrzymując to wszystko w idealnym stanie i unikając wszelkiego brudu czy błota. Lubi też wszystko to, co ładne, błyszczące i estetyczne, przez co lubi otaczać się przedmiotami takimi jak pióra, muszle czy kamyki, a nawet rzeczy stworzone przed dwunogów, jak kawałki szkła albo metalu, które można znaleźć w lesie. jest zapatrzony w ojca i chce za nim podążać oraz w miarę możliwości być taki jak on. Zależy mu na zadowoleniu Płonącego Lasu i byciem dla niego najlepszym synem jakiego można sobie wymarzyć. Nie znaczy to jednak, że brak mu zdrowego osądu sytuacji. Jest bystry i powoli uczy się manipulować otaczającymi go kotami. Ma potrzebę bycia najlepszym i złości się, gdy nie ma możliwości prześcignięcia swoich rywali. Nie pozwala sobie jednak na upusty złości, stara się być w miarę możliwości opanowany i próbuje kontrolować sytuację, w której się znajduje. Ma w sobie zdolności przywódcze, musi się jednak nauczyć jak z nich korzystać w prawidłowy sposób.
Płonące Niebo.
Na słowa kotki aż się w sobie zagotował. Kim ona niby myślała, że była. Zmarszczył brwi i zjeżył nieco futro na grzbiecie dając upust swojej rosnącej irytacji. Trzepnął ogonem nie wiedząc odrobinę, jak ma się zachować. Kotka wyglądała, jakby miała całkowicie gdzieś tak kulturę osobistą jak i dobre relacje z obcymi, napotkanymi przez nią kotami. On nawet, gdy wpadł na Śwista, który nie wywarł na nim jakiegoś szczególnego wrażenia, to wciąż starał się utrzymać w miarę neutralne relacje dla dobra swojej twarzy oraz reputacji Klanu Cienia. Tutaj natomiast zaszło coś całkowicie przeciwnego. xxx - Bawi cie to? Łażenie i naśmiewanie się z kotów z innych Klanów? - parsknął, wciąż dogłębnie urażony jej rażącym zachowaniem. Nie przypominał sobie, by ktokolwiek w Klanie Cienia, może poza bachorami Popielnego Żaru, zachowywał się w tak prostacki sposób. Och, tak, może jeszcze poza Lisim Wrzaskiem, bo ona była doprawdy szczególna na tle wszystkich innych cienistych. I Pokrzyk równie szczególnie jej nie lubił.
<center><table><tr><td><br><br></td><td>
?????? ? ????????<br>taknaprawdęjesteśmywszyscytacy sami<br> poskładanipółnapółzezłościiobojętności<br><br> nie mazamnąnic,aprzedemnąj e d n o<br> przedmiotpożądania,coścomniepociągnie nadno<br> chęćposiadania,chęćposiadania,chęć posiadania
Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
O ile w wypadku wyglądu większość cech odziedziczyła po matce, o tyle charakter Deszczyk przypomina bardziej ten posiadany przez ojca, nie przez matkę. Na całe szczęście nie jest takim gburem, jak on - ma jednak raczej pesymistyczne nastawienie do świata i często nie ukrywa go przed światem, czasem bez jakiegokolwiek taktu - nierzadko ironicznie - komentuje jednak brak logiki w cudzych działaniach, ma też tendencję do podważania cudzych decyzji. W przeciwieństwie do ojca nie unika jednak kontaktów z innymi, inaczej bowiem nie mogłaby się z nich od czasu do czasu żartobliwie natrząsać. Najprawdopodobniej w przyszłości nie będzie także unikać walki - pokojowe zachowanie za wszelką cenę wydaje się jej bowiem nie dość, że naiwne i głupie, to jeszcze ją drażni, niemniej jednak nie wygląda na to, by miała rzucać się na innych praktycznie bez większego powodu
Widząc, jak tamten wściekle zamiata ogonem, przymknęła jedynie na chwilę oczy, po otworzeniu ich zaś usiadła wygodnie, tym samym pokazując kocurowi, że nie stanowi on dla niej jakiegokolwiek zagrożenia. Naturalnie, nie odmówiłaby mu walki, gdyby ją rozpoczął... obawiała się jednak, że mogła uszkodzić go na tyle mocno, że nie byłby dla niej w ogóle przydatny. Zmarnowałby jej całą noc, a ta była jeszcze dość młoda. - Ależ nie śmiałabym się z kogokolwiek naśmiewać - odpowiedziała, pozwalając, by kąciki jej pyska drżały dalej. Jeśli chodzi o aspekty psychiczne, natrafiła na właśnie ten typ kota, którego szukała. Szkoda tylko, że, jeśli spojrzeć na cechy fizyczne rozmówcy, ten, cóż, był dużym zawodem. - Sprawdzałam jedynie twoją czujność. Powinieneś nad nią popracować, w końcu znajdujesz się na terenach niczyich - wypowiedziała fakt, który dla nich obojga był dość oczywisty. Ziemie, na których się znajdowały, były ziemiami niczyimi; trudno byłoby dowieść, z czyjej winy komuś stała się krzywda - zwłaszcza, jeśli było się tak młodym kotem rozmawiającym z, bądź co bądź, wojowniczką.
Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
O ile w wypadku wyglądu większość cech odziedziczyła po matce, o tyle charakter Deszczyk przypomina bardziej ten posiadany przez ojca, nie przez matkę. Na całe szczęście nie jest takim gburem, jak on - ma jednak raczej pesymistyczne nastawienie do świata i często nie ukrywa go przed światem, czasem bez jakiegokolwiek taktu - nierzadko ironicznie - komentuje jednak brak logiki w cudzych działaniach, ma też tendencję do podważania cudzych decyzji. W przeciwieństwie do ojca nie unika jednak kontaktów z innymi, inaczej bowiem nie mogłaby się z nich od czasu do czasu żartobliwie natrząsać. Najprawdopodobniej w przyszłości nie będzie także unikać walki - pokojowe zachowanie za wszelką cenę wydaje się jej bowiem nie dość, że naiwne i głupie, to jeszcze ją drażni, niemniej jednak nie wygląda na to, by miała rzucać się na innych praktycznie bez większego powodu
Był środek nocy; nie wiedziała w sumie zbytnio, dlaczego udała się akurat w okolice Czterech Drzew... ale też nie była tym typem kota, które swoje działania poprzedzał jakimikolwiek przemyśleniami. Och, czasem się jej co prawda zdarzały, ale też zazwyczaj nie były w ogóle na temat.
Szła sobie przed siebie, tak, jak robiła to kilka księżyców temu, gdy spotkała jakiegoś cieniasa. Ach, nie pamiętała, czy się jej przedstawił, czy nie, ale też nie miało to dla niej zbytniego znaczenia. Przede wszystkim dlatego, że tamten był dość nudny i... ewidentnie nie podzielał jej poczucia humoru. I mogłaby co prawda przymknąć na to oko - albo nawet i dwa - gdyby był chociaż silny, ale... no, cóż, jak to kot z Klanu Cienia - był cieniasem.
Stłumiła ziewnięcie, wchodząc do wnętrza nory tak, jak zrobiła to ostatnim razem, gdy urządziła sobie spacer po okolicy, po czym położyła się wygodnie na brzuchu, wyciągając przed siebie łapy. Leżała w cieniu, zastanawiając się, czy może choć dziś uda się jej spotkać kogoś... ciekawego. Głowę trzymała w górze, obserwując okolicę - niezbyt uważnie, ale jednak.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Och, co on tutaj robił? Na dodatek w środku nocy...? No właśnie.
Nie mógł spać, dosłownie. Przewracał się z boku na bok, zmieniał co chwila pozycję, zamykał oczy, a sen nie przychodził. Powinien być zmęczony po długim polowaniu, a jednak czuł się pełen werwy, co zdecydowanie go zdziwiło. Przez dłuższą chwilę próbował zasnąć, aż w końcu zaczynała mu doskwierać najprostsza i najpospolitsza rzecz - nuda.
Początkowo przechadzał się cichutko i powoli po obozie. Nie chciał nikogo absolutnie budzić czy komukolwiek przeszkadzać, więc po prostu raczej siedział gdzieś na boku i zmieniał miejsce co jakiś czas. Wtedy też wpadła mu do głowy pewna myśl - a jeśli tak wyjść z obozu i przejść się na krótki spacer? Może to pomogłoby mu w zaśnięciu, już po powrocie do legowiska. Cóż, było w tym pewne ryzyko - w razie czego nikt nie mógłby mu pomóc, łatwiej w nocy o niebezpieczeństwo... Nie był aż tak odważny, by po prostu bez zawahania się ruszyć w świat w ciemnościach. Chwilę zajęło mu podjęcie decyzji, aż w końcu opuścił obóz Klanu Wichru i skierował się w okolice Kamienistej Przełęczy. Czuł się zupełnie tak jak wtedy, kiedy będąc terminatorem, wyszedł za tereny klanu.
Chyba jeszcze nigdy nie miał tak wyczulonych zmysłów na wszelkie dźwięki, ruchy czy zapachy. Co chwila rozglądał się tu w prawo, tu na lewo i nasłuchiwał. Nie chciał, aby cokolwiek go zaskoczyło w takich okolicznościach; zresztą pewnie porządnie by się wystraszył. Nie mógł do tego dopuścić. Czuł tę lekką adrenalinę w sobie, która powodowała szybsze bicie serca. Dotarł w ten sposób do Czterech Dębów, jednak nie podchodził na razie bliżej. Niczego na razie nie dostrzegł, choć miał wrażenie, że wyczuł jakiś inny zapach. Zrobił krok w przód, rozglądając się nerwowo na wszystkie strony.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Wysoka tak samo, jak i rodzice. Ma drobinę dłuższy od przeciętnego trójkątny pysk o prostym profilu, nisko osadzone, nieco dłuższe od przeciętnych uszy, smukła szyja, bardzo szczupła ( niemalże przesadnie! ) sylwetka, długie, bardzo chude łapy, długi, bardzo wąski ogon. Większość ciała jasna; pysk, uszy, łapy i ogon szaro-bura z czarnymi pręgami, sierść na grzbiecie z widocznym zarysem tygrysich pręg, nieco ciemniejsza od tej na bokach. Oczy w kształcie migdałów, o barwie lodowego błękitu odziedziczonej po ojcu.
O ile w wypadku wyglądu większość cech odziedziczyła po matce, o tyle charakter Deszczyk przypomina bardziej ten posiadany przez ojca, nie przez matkę. Na całe szczęście nie jest takim gburem, jak on - ma jednak raczej pesymistyczne nastawienie do świata i często nie ukrywa go przed światem, czasem bez jakiegokolwiek taktu - nierzadko ironicznie - komentuje jednak brak logiki w cudzych działaniach, ma też tendencję do podważania cudzych decyzji. W przeciwieństwie do ojca nie unika jednak kontaktów z innymi, inaczej bowiem nie mogłaby się z nich od czasu do czasu żartobliwie natrząsać. Najprawdopodobniej w przyszłości nie będzie także unikać walki - pokojowe zachowanie za wszelką cenę wydaje się jej bowiem nie dość, że naiwne i głupie, to jeszcze ją drażni, niemniej jednak nie wygląda na to, by miała rzucać się na innych praktycznie bez większego powodu
Obserwowała sylwetkę zestrachanego wichrowego listka kręcącego się po okolicy. Zastanawiała się w sumie, czy podejść do niego tak, jak zrobiła to ostatnio, gdy dostrzegła cieniasa w tym samym miejscu, ostatecznie jednak uznała, że... nie chce się jej ruszać. Zwłaszcza, że obserwowanie kogoś, kto zdecydowanie nie należał do tej pory doby dostarczało jej całkiem sporo rozrywki. Nie tyle, ile naprawdę by jej chciała otrzymać, jednakże... wystarczająco, by nie musiała się ruszać.
Zwłaszcza, że nieznajomy nie brzmiał jak ktoś, kogo naprawdę chciałaby drażnić - nie wyglądał na silnego, był drobny i niewysoki, zaatakowanie go pewnie niczym by jej nie groziło... ach, nie wyglądało na to, by robienie mu na złość wiązało się z jakimkolwiek ryzykiem. A bez ryzyka całe bawienie się drugą osobą traciło sens. Nie było w tym wtedy ekscytacji, nie było niepewności związanej z tym, czy ktoś ją zaatakuje, czy też może obejdzie się jedynie na potyczce słownej. Ktoś tak drobnej postury zapewne nawet nie odważyłby się zrobić czegokolwiek ryzykownego w kierunku jej osoby, toteż... cóż.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Można powiedzieć, że nie był w tym momencie zbyt rozsądny. Przynajmniej jego zdaniem - być może dla kogoś innego byłaby to świetna zabawa czy chęć poczucia tej adrenaliny. Gdyby był innego charakteru, to pewnie zupełnie byłby idealnym kandydatem do tego, aby włóczyć się po nocy. W końcu był niewysoki, raczej drobny i na dodatek miał krótkie, czarne futro. Prawie idealnie, aby poruszać się w cieniu i schować w jakiejś norze, czyż nie? Może w innym życiu?
Na razie jednak poruszał się bardzo cicho i ostrożnie, rozglądając także na boki i nasłuchując. Docierały do niego różne leśne dźwięki - cykanie owadów, lekki szelest wiatru czy szum liści. I nic poza tym. W pewnym momencie odniósł wrażenie, że zaraz w związku z tym usłyszy bicie własnego serca. Ale to może za chwilę. Na razie wciąż szedł powoli do przodu, zbliżając się do wielkiego drzewa rzucającego ogromny cień na okolicę. W nocy wyglądało o wiele straszniej niż za dnia, co nie powinno go w żaden sposób dziwić.
Jeśli zaś chodzi o wojowniczkę obserwującą czarnego wojownika - wciąż pozostawała przez niego niezauważona. Zupełnie.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Kotka przyszła na Cztery Dęby, aby poczuć jeszcze raz uczucie ze Zgromadzenia. Praktycznie tego nie czuła, zapachy już wyblakły, chociaż gdzieniegdzie dało się na przykład wyczuć zapach Klanu Wichru i Gromu. No ale nic dziwnego, w końcu to cztery Klany, które się gromadzą wokół Czterech Dębów.
Nie czuła obserwacji przodków, wszystkich ich oczu na ziemię, ale nie musiała tego czuć. Miała nadzieję, że pozna kogoś nowego, kogoś, kogo jeszcze nie znała. Dlatego przysiadła przy norze i rozglądała się dookoła za jakimś towarzyszem do rozmowy. No niech ktoś się napatoczy, fajnie by było, aby sobie tak po prostu porozmawiać.
[Rybka]
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa nie miała okazji być na zgromadzeniu. Ledwo co została terminatorką w tamtym czasie. W sumie to i dobrze. Wtedy jeszcze nie była gotowa na takie wycieczki. Dopiero po paru księżycach zyskała taką pewność w życiu Klanowym i w byciu Łapą. Nie obawiała się już tak chodzić po terenach. Była wręcz pewna w tym co robi. Może nawet zbyt bardzo. Wyszła na spacer razem z Warkoczącą Łapą. Kocura w sumie dosyć lubiła i dogadała się z nim dosyć szybko. Był wrażliwy jak ona, chociaż po Rybce już tego tak nie widać. W każdym bądź razie złapali wspólny język. Oboje chcieli zobaczyć Cztery Dęby tak też postanowili pójść dzisiejszego dnia właśnie je znaleźć. Gdy już bezpiecznie dotarli na miejsce rozdzielili się by wszystko obejrzeć. Tak też właśnie Rybka trafiła na Mleczną Strugę. Na początku zdziwiła się, że ktoś tutaj jest. Potem zrozumiała, że to nic dziwnego na dobrą sprawę. - U... um dzień dobry..? - zaczęła lekko zbita z tropu.
W sumie to nie czuła się tak pewnie w rozmowie z kimś z innego Klanu... to takie... obce.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Biała kocica rozglądała się dookoła, jakby chcąc przywołać wspomnienie z tego jakże tłocznego zgromadzenia. Zawsze wydawało jej się, że Cztery Dęby są małym miejscem, za małym dla czterech Klanów, i o! jak się myliła. Niestety na zgromadzeniu też nie poznała dobrych wieści, jeśli chodzi o Winogronową Łapę, a jak bardzo chciała przekazać znajomej z innego Klanu, że już ukończyła szkolenie, że już jest wojownikiem. Teraz Gwiezdni oświetlali jej ścieżki i kto wie, gdzie młoda kotka się podziewała. Dowiedziała się, że przepadła jak kamień w wodę. Cały Klan Gromu, włącznie z Mleczną Strugą z Cienia, miał nadzieję, że ta kiedyś powróci.
Z rozmyślań młodej wojowniczki wyrwał ją głos. Delikatny, jak śpiew ptaków o świcie. Oglądnęła się dookoła i zauważyła koteczkę, zapewne terminatorkę. Nadchodziła z terytoriów Klanu Rzeki, także też i o to pochodzenie Mleko ją podejrzewała. Dodatkowo, pachniała owym Klanem, no trzeba przyznać tą rację. Każdy Klan pachniał inaczej, Klan Wichru wiatrem, Grom piaskiem, Cień mokradłami, a Rzeka... cóż, rzeką.
- Oh, dzień dobry! - wyrwało się z jej białego pyszczka, a w błękitnych ślepkach zabłyszczała ciekawość i podekscytowanie. Nie mniej jednak nie wstawała jeszcze z miejsca obok nory, nie chciała spłoszyć młodej szylkretki czy też jej przestraszyć. Nie to było jej zadaniem tutaj, ahaha! Wyobraźcie sobie, duch kotki z Cienia odstrasza wszystkie koty z czterech Klanów z miejsca spotkań na Terenach Niczyich! A to mogłaby być niezła bajka dla kociaków.
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa zdecydowanie nie była gotowa na zgromadzenie. Może to i właśnie dobrze, że nie miała opcji na nie jeszcze pójść. Odnajdywała się teraz dobrze w Klanie, lecz otoczona dużą ilością obcych kotów byłaby skrępowana. Po prostu to nie był jeszcze moment w jej życiu, gdzie byłaby gotowa na takie tłoczone wydarzenie.
Rozluźniła się nieco widząc pozytywną reakcje białej kocicy. Nie wydawała się być zła, że do niej podeszła. Właśnie wręcz przeciwnie bo jej wzrok i ton głosu brzmiał po prostu miło. Wojowniczka była dalej w norce, a Rybia Łapa pozwoliła sobie usiąść niedaleko wejścia do niej. - Więc... z jakiego Klanu jesteś?
W Czterech Dębach nawet nie było mowy o domyślaniu się po zapachu kto jest skąd. Wszystko było wymieszane. Przynajmniej dla szylkretki, która na prawdę słabo znała zapachy Klanowe, bo nie miała tego na treningu. A nawet jeśli by miała to nie musiała jeszcze mieć tego wybite do głowy. Trudno by o to było. Ale nie ma co gdybać bo granic jeszcze nie obchodziły.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Widząc, że szylkretka podchodzi do norki, biała kocica wygramoliła się z niej i odeszła trochę dalej, aby otrzepać się z ziemi. Nie chciała w końcu uderzyć w pyszczek terminatorki jakąś lecącą grudką, która akurat jej się przylepiła do futra. Po tym podeszła znowu do nory i usiadła blisko niej. Zaciekawione, błękitne ślepka były wbite w nieśmiały pyszczek koteczki z Rzeki.
- Z Klanu Cienia, ptaszyno - zamruczała ciepło do pomarańczowookiej. Przyjrzała się jej jeszcze i delikatnie uśmiechnęła. - A jak masz na imię? Ja jestem Mleczna Struga - dodała zaciekawiona, bo w sumie to nie znała jeszcze imienia młodszej, a w końcu nie chciała mówić o niej tylko jako o 'kotce z Rzeki'. Chciała znać jej imię, aby zapisać gdzieś w szufladce i aby się kiedyś przydało, jak - chociażby - spotka młodą kocicę, ale jak już będzie wojowniczką czy kiedykolwiek, jak spotka ją na granicach. Jak chociażby teraz.
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated
Mistrz: Wiewiórczy Skok Płeć: kotka Matka: Żołędziowa Cętka [NPC] Ojciec: Słony Wiatr [NPC] Trwałe urazy: cztery podłużne rysy po pazurach na lewym barku
Córka Żołędziowej Cętki zawsze była przeciętnego wzrostu. To nie zmieniło się z wiekiem. Jedynie jedna rzecz uległa uaktualnieniu. Z małej niewyróżniającej się kuli futra wyrosła bardzo urodziwa kocica. Jej ciało jest wyjątkowo smukłe, niesione na chudych nogach zakończonych małymi łapami. Całość pokryta jest krótkim, przylegającym do ciała futrem, o ciekawym umaszczeniu. Niemalże cała kotka ma rudy intensywny kolor przecinany przez ciemniejsze pręgi układające się w cętki po bokach. Na tym jednak się nie kończy bo niczym mgiełką w paru miejscach znajduje się czerń. Między innymi u nasadzie, końcówce ogona jak i lewym ramieniu oraz na prawej tylnej łapie. Najbardziej mocna czerń znajduje się na jej nosie idąc ku górze tworząc wzór niczym bujnego drzewa na czole kociaka. Jej niegdyś niewybarwione oczy z kolei są teraz niczym dwa ognie, soczysty i wyrazisty pomarańcz błyszczy na jej smukłym pysku. To wszystko zakończone jest małym brzoskwiniowym nosem z plamami czerni.
Rybka to jeszcze młodą istotą która przede wszystkim jest wybita z rytmu Klanowego życia. Czuje się dosyć zagubiona po długich księżycach w lecznicy. Odziedziczyła wręcz po matce swą umiejętność do bycia fajtłapą. Czasem zdarza się jej na coś lub nawet kogoś wpaść w swych powolnych ruchach jak i częstym zamyśleniu. Nie jest też jakoś wesołą i energiczną kocicą. Szylkretka to bardziej skryta w sobie i wstydliwa kotka. Obawia się wyrażania swoich opinii czy tego, że powie coś nie tak. Ma bardzo zawiłą wyobraźnię i zdecydowanie za dużo myśli. To wszystko łączy się z praktycznym brakiem humoru u Rybki. Wszystko bierze całkowicie dosłownie, a ona sama nie potrafi do niczego podchodzić z dystansem. Stąd też często bardzo się stresuje gdy weźmie coś na opak. Ma w sobie jednak ambitną duszę. Widzi w sobie te wszystkie wady i chciałaby siebie zmienić. Przede wszystkim bierze przykład ze starszych Klanowiczy i jest bardzo ambitna. Trening widzi jako coś co rozwinie ją i przystosuje do tego jakim być. Bardzo zależy jej na zdobywaniu wiedzy i zostaniu wojowniczką.
Rybia Łapa na pewno nie tak wyobrażała sobie spotkanie z kotem z innego Klanu. Biała kocica wydawała się tętnić ciepłem. Otrzepała się z ziemi i podeszła do niej. Nie czuła się jak z kimś obcym a jak ze zwyczajnym Klanowiczem. Absolutny brak wrogości. Zwyczajne spotkanie z nowym dla niej kotem. Ochoczy wzrok białej nieco ją onieśmielał. Ale nie mogła stwierdzić, że czuje się źle. Było w tym... coś miłego. Na nazwanie jej ptaszynom położyła po sobie uszy i odwróciła pysk w drugą stronę zawstydzona. Nie za bardzo wiedziała jak ma to odebrać. Nikt... nigdy do niej tak nie mówił. Znała teraz jednak Klan z którego pochodziła wojowniczka. Mleczna Struga dokładniej. Jej imię było rodem z kociarni. - Ja... - zaczęła po woli i szybko rzuciła okiem na rozmówczynie, by potem znowu spojrzeć się w drugą stronę - jestem Rybia Łapa.
Rzadko kiedy szylkretka ma do czynienia z takim zaciekawieniem swoją osobą. Bycie w centrum uwagi drugiego kota było... ciekawe. Podobało jej się to uczucie.
x | ·•● ☀ ●•· |thesky'd befallingand I'd holdyoutight and therewouldn'tbe a reasonwhy wewouldevenhave to saygoodbye |ifthe worldwas ending you'dcome over,right? |★right?★ |ifthe worldwasending you'dcome over,right? |r i g h t ?
✦
Mleko to kotka o błękitnych jak niebo oczkach i mlecznym, białym futerku. Jest ona dość normalnych gabarytów, taki na Klan Cienia, posiada mocne łapy oraz długi ogon. Jej futerko jest krótkie, dosyć puszyste i miłe w dotyku. Jej pyszczek zdobią długie, białe wibrysy. Ważne w wyglądzie mleka jest fakt, że ma ona naderwane lewe ucho.
Mleko można opisać wieloma epitetami. Na pewno jest miła oraz spokojna, jednak na pewno nie cicha. Mimo tego, że siedzi na uboczu obserwując, to głośno wyraża swoje zdanie oraz nie boi się sprzeciwu. Broń Klanie Gwiazdy, uległa to ona nie jest. Mleczna Łapa jest asertywna, jednak zawsze stroniła od przemocy. Nie jest agresywna, jest elokwentna oraz uprzejma. Kotka jest bardzo ciepło nastawiona do wszystkich i wszystkiego. Byłaby dobrym przywódcą, jednak życie w Klanie ją cieszy, nie ważne na jakim stopniu. Nie lubi patrzeć na bezczynność, często więc się wyrywa z tłumu gapiów z pomocą.
Rysi Pomruk (KW), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Mleczna Struga natomiast cały czas patrzyła się na młodszą, zaciekawiona jej odpowiedzią. Słysząc "Rybia Łapa" uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na górę, na chmury i niebo.
- Rybia Łapa z Klanu Rzeki. To jakby życie w tym Klanie było ci pisane - zaśmiała się ciepło, spoglądając na młodszą koteczkę z uśmiechem. Strzepnęła delikatnie uchem i wbiła przez dłuższą chwilę wzrok, ale nie w pyszczek Rybiej Łapy, a w jej futro. Przez kilka uderzeń serca lustrowała jej koloryt futra, po czym odchrząknęła.
- Nie mogę się nadziwić, jak śliczne i kolorowe futro posiadasz! - uśmiechnęła się zaraz do koteczki, posyłając jej delikatne oczko. Chciała, aby terminatorka czuła się podczas tej rozmowy dobrze, więc też dlatego mleczna wojowniczka będzie ją zasypywała komplementami! Tak na rozluźnienie sytuacji.
- Jak ci idzie trening?
tell me did you sail acrossthe sun did you make it tothemilkyway to seethe lights all faded and that heaven is overrated