Logo Artemidy
Nora
XXXX– Kwiatków w legowisku nigdy za dużo – zamruczała, zgodnie z prawdą zresztą. Gdyby mogła, wyłożyłaby wszystko kwiatami, ale wiedziała, że nie może tak robić. – Bez…? A jak wygląda? Może go widziałam, ale nie wiem, że to on – zapytała. Miło było porozmawiać z kimś, kto również miał jakieś rozeznanie w roślinkach i nie traktował je jak jakieś losowe chwasty, kto widział różnice między nimi. Nie spodziewała się, że zostanie obdarowana pęczkiem stokrotek. Nikt nie podarował jej jeszcze takiego prezentu, tak zupełnie bez powodu. Poczuła ciepło w okolicy klatki piersiowej. – Dziękuję! – powiedziała, posyłając mu uśmiech pełen białych ząbków, po czym podeszła, skracając dystans między nimi i zagarnęła do siebie podarowane przez Ognistą Łapę stokrotki i ułożyła je na kupkę, tak, żeby jej się nie pogubiły. Zaniesie je potem i wplecie w swoje legowisko, może znajdzie jeszcze coś ciekawego po drodze.
XXXX– Nie, spoko, nie jesteś wścibski – powiedziała szybko, aby nie czuł się głupio. – Widzisz, jestem terminatorką medyka i dlatego mam dwóch mistrzów, bo mam dwa treningi, jeden wojowniczy, a drugi medyczny i mój mistrz od medycznego zmienił mi imię podczas mianowania na ceremonii – wytłumaczyła, rozwijając wszelkie wątpliwości. W sumie to faktycznie kocur mógł być trochę skonfundowany jej słowami, terminatorzy szkolący się na wojowników mają po jednym mistrzu, więc jak najbardziej rozumiała jego reakcję i to, że był ciekawy.
XXXX– A, dobra. Pytałam, bo myślałam, że może na patrolu jesteś, albo coś takiego – odpowiedziała. Czyli samotna eskapada w poszukiwaniu przygód. Kto by się chciał z dorosłymi szwendać po terenach, kiedy można było wszystko zwiedzać w swoim tempie, na spokojnie, bez czyjegoś wzroku na sobie i ciągłej, nie odpuszczającej świadomości, że ktoś ciągle był w pobliżu. Na pytania Ognistej Łapy, Jaskółka rozejrzała się po innych drzewach, które ich otaczały. – Myślę, że musiały się tego nauczyć, tak samo, jak każdy inny. Ja próbowałam sama się uczyć też, ale jeszcze nie czuję się na tyle pewnie. Najszybciej chyba weszłabym na takie drzewa, które mają bardzo nisko gałęzie – powiedziała. Och, chyba musiała poprosić Sosnową Szyszkę, aby ten pokazał jej jakąś perfekcyjną technikę na wspinanie się po drzewach. Na pewno umiał, a własną córkę przecież wypadało nauczyć, prawda?

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxxUśmiechnąłem się. Myślałem tak samo, dlatego w naszym wspólnym legowisku, razem z Wodą, kwiatów z każdym dniem pojawiało się coraz więcej. Moja siostra jednak żadnego nie przyniosła, czasami odnosiłem wrażenie, że ich nie lubi, albo uważa, że mamy ich już za dużo. Ale nic nie mówiła. A póki nie mówiła, nie narzekała, to zamierzałem powiększać swoją kolekcję ile wlezie. To naprawdę było niesamowite jak zwykłe rośliny potrafiły sprawić, że nawet najbardziej nieprzyjemne miejsce stawało się komfortową i bezpieczną ostoją. Przy pomocy paru kwiatków, emocji i ciężkiej pracy, by doprowadzić dane miejsce do porządku. - Nie ma za co - odparłem ciepło, ciesząc się, że prezent jej się spodobał. Ja na pewno nie odczuję braku tych stokrotek, zresztą, po drodze pewnie znajdę jeszcze milion podobnych, a kolorowa kotka zza granicy zdawała się być szczęśliwa z prezentu, więc zdecydowanie cieszyłem się, że postanowiłem jej go dać. - Bez jest... taki duży krzak. I fioletowe kwiaty... albo może różowe? I są zbite w sporej grupie. Na jednej gałązce.
xxxxxOtworzyłem nieco pyszczek, teraz rozumiejąc dlaczego kotka mówiła o paru mistrzach, konkretniej dwóch, a nie o jednym. Pokiwałem szybko głową, na znak, że rozumiem. - Terminator medyka... ja, no, gratuluję! To na pewno bardzo trudna praca - miauknąłem, bo ja sam nie wyobrażałem sobie zostawać uczniem na tak poważnym stanowisku. Na pewno nie w tak młodym wieku. - Cieszę się, że już wiesz co chcesz... robić. Wiesz, potem - bo ja nie wiedziałem. I zazdrościłem jej tego, że od początku wiedziała kim chciała zostać i do tego dążyła. Ja zostałem terminatorem wojownika, ale czy byłem przekonany co do tego, że powinienem zostać wojownikiem? Absolutnie nie. Z drugiej strony, opiekunem czy medykiem także nie mogłem zostać. Nie i już, bo z tych pozycji nie dałbym rady bronić Wodnej Łapy tak, jak chciałem. Najbliżej mi więc było do wojownika, ale czy byłem tego tak bardzo pewny, jak reszta moich sióstr, które marzą już o ukończeniu treningu, a ja cieszę się, że mój jeszcze się nie rozpoczął? No nie.
xxxxx- A. Nie, nie. Ja lubię... czasem sobie chodzić. Sam - przyznałem się, mając wrażenie, że kotka mnie zrozumie. - Mogę pozbierać kwiaty, albo rozmawiać do ptaków! Jaskółki mają takie... charakterystyczne czerwone głowy. Są fajne - podzieliłem się jeszcze swoimi obserwacjami, wykorzystując fakt, że terminatorka miała na imię jak ptak, którego zdążyłem poznać. - Ja się jeszcze... nie uczyłem. Ale chyba bardziej wolałbym się nauczyć pływania. Ciekawe, czy ryby będą chciały ze mną pływać w rzece, jak myślisz?
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXX– Dobrze, dziękuję, zapamiętam i poszukam ich później u siebie – zapewniła go, zapamiętując dokładnie opis, jaki podał jej rudo-biały, próbując wyobrazić sobie możliwy jej wygląd. Ciekawe, czy Bobrzy Bór ją znał. Może miała jakieś ciekawe zastosowania, a on po prostu nie zdążył jeszcze jej o nich powiedzieć?
XXXX– Dzięki! No, trudna na pewno jest, znaczy jeszcze będzie, bo zajmuję się tym od niedawna, więc dopiero zaczynam poznawać te wszystkie zioła i to, jak ich używać – powiedziała, zgodnie z prawdą. W tym momencie była zapewne dopiero na samych podstawach, na początkach, a zostało jeszcze tak wiele do dowiedzenia się. Na samą taką myśl mogły przejść dreszcze. Taka ogromna wiedza była siłą, ale jednocześnie presją. Ale miała czas, aby nad tą presją panować i nie dać się jej pokonać. – Ty nie wiesz? – mruknęła, podejmując temat. – To chyba… nic złego jeszcze nie wiedzieć, tak mi się wydaje. Dużo kotów ma pewnie takie wątpliwości na początku – dodała, zastanawiając się, czy było jakieś inne wyjście dla kota, który nie interesował się ani ziołolecznictwem, ani rolą wojownika. Mógłby zostać... matką? Zajmować się kociętami? Ewentualnie... albo istniała jakaś inna droga, inne wyjście, o którym nie miała pojęcia, a które było dostępne.
XXXX– Pływania? To brzmi super! U mnie chyba nikt nie umie pływać, ale nie mamy też żadnego miejsca, w którym można to robić, mamy tylko… ee, jedno jezioro, i strumyk, ale taki płytki. I mokradła, ale tam ledwo da się chodzić, a co dopiero pływać – powiedziała ze zrezygnowaniem. To musiało być świetne uczucie tak się zanurzy w wodzie i dać ponieść falom. Trochę mimo wszystko straszna wizja, biorąc pod uwagę to, że zapewne utopiłaby się już po parunastu uderzeniach serca, ale wciąż chciałaby poczuć, jak to jest. – A umiesz łowić ryby? Jak smakuje taka ryba? I jak wygląda? – zapytała, pozwalając sobie zrobić jeszcze kroczek w jego stronę i usiąść. Ciekawiło ją to, czy życie w takiej Rzece bardzo różni się od Cienia, czy mieli jakieś swoje tradycje związane z połowami, czy jedli tylko te ryby, czy może jednak jeszcze jakieś inne, naziemne piszczki. Miała nadzieję, że to nie była jakaś tajemnica i Ognista Łapa się tym z nią podzieli.

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxxUśmiechnąłem się szeroko, słysząc, że rzeczywiście zależało jej na tym, by poznać moje ulubione kwiaty. To takie... miłe. Zapamiętałem sobie, że gdybyśmy mieli spotkać się znowu, zerwę jej gałązkę bzu w razie, gdyby nie zdołała go znaleźć u siebie. Miałem nadzieję, że jednak na terenach klanu cienia rósł ten krzew, by nie musiała czekać aż tak długo na ujrzenie czegoś tak pięknego. Nie wiadomo, czy w ogóle spotkamy się w przyszłości, jednak miałem cichą nadzieję, że tak. Musiałem w końcu wiedzieć, co ktoś taki jak Migocząca Łapa myślała o kwiatach bzu! Teraz z całą pewnością nie będzie mi dawało to spokoju.
xxxxx- Powodzenia! Na pewno Klan Cienia będzie mieć szczęście, mając taką medyczkę jak ty - uśmiechnąłem się do niej ciepło, by dodać jej otuchy. Na pewno będę wyczekiwać ogłoszeń zza granicy, jeśli tylko usłyszę, że została medyczką, będę skakał z radości. Ciekawy byłem, czy skończy trening szybciej niż ja, czy to jednak o moim imieniu usłyszy pierwsza. Niemniej nie był to żaden wyścig i wcale tak tego nie traktowałem, nie chciałem się śpieszyć z treningiem. Chciałem być dobrze przygotowany do roli, którą będę spełniać. Czułbym większa presję z imieniem wojowniczym, gdy nie będę czuł, że w ogóle na nie zasługuję. - Tak myślisz? - zapytałem. Dziwnie mi było, bo moje siostry... dobrze wiedziały kim chciały zostać. Były urodzonymi wojownikami, z pewnością odliczały już czas do swojej następnej ceremonii. Czułem się trochę w tyle, gorszy, że ja nie miałem podobnych ambicji do nich, że byłem nieco bardziej niepewny w tym temacie. Ale... jeżeli ktoś mówił mi, że to nie było nic złego... może faktycznie tak było? Choć Migocząca Łapa była bardzo uprzejma, nie zdziwiłbym się, gdyby mówiła tak tylko z grzeczności.
xxxxx- Mhm! Ja... jeśli będę umieć, mogę ci pokazać jak to się robi. Jeśli jest gdzieś... woda, wiesz, poza terenami klanu rzeki - zaproponowałem z uśmiechem. Nie uważałem, że możliwość pływania powinna być ograniczona jedynie do moich pobratymców. Jeżeli był ktoś chętny, również powinien mieć możliwość spróbowania, pływanie musiało być ekstra również dla innych! Tak samo, jak inni powinni spróbować ryb, które były absolutnym miodem na języku. W porównaniu do gryzoni, ryby były trzy razy lepsze, jak nie więcej! - Łowić? Ja... nie, jeszcze nie. Ale są naprawdę pyszne! Nie umiałbym opisać ich smaku, ale... ja najbardziej lubię okonie. Jest taki... troszkę zielony, i ma pręgi, jak ja! Tylko takie... szare. I mają fajne takie wachlarzyki na grzbiecie. I taki ogon, podobny - wytłumaczyłem najlepiej jak umiałem, jednak smak... był trudny do opisania, chyba nie potrafiłbym tego zrobić naprawdę dokładnie, by usatysfakcjonować kotkę. Żałowałem, że nie mogła ich spróbować. Dla ryb oddałbym naprawdę wiele.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXNie spodziewała się, że otrzyma takie wsparcie od zupełnie obcego kota. To było miłe, przyjemne dla ucha. Miło było słyszeć, że ktoś w nią wierzył, ktoś spoza jej rodziny, że ktoś życzył jej dobrego, ale tak szczerze, bez fałszerstwa i kłamstwa.
XXXX– Dziękuję, jeszcze długa droga przede mną – przyznała. Jej droga dopiero się zaczynała i było przed nią naprawdę mnóstwo pracy, na którą jednak była gotowa. Zastanowiła się chwilę, widząc wahania w głowie Ognistej Łapy. – Tak mi się wydaje. Z drugiej strony, nie ma za dużo wyboru, jeśli chodzi o wybranie ścieżki w Klanach... no bo, wiesz, masz tak naprawdę tylko... trzy opcje? Bycie medykiem, wojownikiem, albo matką. Ale chyba wszystko też zależy od tego, jakiego masz mistrza, jeśli cię wspiera, to jest w stanie cię odpowiednio nakierować, bez presji. Jeśli czułbyś się najlepiej polując, to mógłbyś skupić się właśnie na tym, albo na łowieniu, skoro tak bardzo lubisz ryby – powiedziała, uśmiechając się, słysząc, z jaką pasją ten opowiada jej o rybach, o jakiś okoniach, co to w ogóle pierwszy raz słyszała tą nazwę i ciężko było jej wyobrazić sobie pręgowaną rybę, z wachlarzykami na grzbiecie. Po jego słowach aż ślina zebrała się w kącikach jej pyszczka, nabrała ochoty na taką rybę, choć trochę bała się, że jej nie podpasuje. Nigdy takowej nie jadła, nie miała pojęcia, czego ma się spodziewać. Czy w ogóle jej organizm był przystosowany do spożywania takiego rodzaju zwierzyny? Tyle wątpliwości, ale przeplatanych z ogromną ciekawością i chęcią spróbowania czegoś innego, nowego.
XXXX– Bardzo chętnie się tego nauczę! Jeśli znajdziemy jakąś wodę, fakt. Nie wiem, czy jest gdzieś takie miejsce, nie byłam nigdy poza terenami Cienia – przystała na jego propozycję. Miło, że chciał jej pokazać, jak się łowi. Znów jednak, ich tereny były oddalone od siebie na tyle, że nie mieli za bardzo jak się spotkać. A na terenach Czterech Dębów niestety nie znalazła żadnego, nawet najmniejszego zbiorniczka wodnego. A przecież w kałuży nie będą pływać. Nastawiła uszu, słuchając go dalej. – Są różne gatunki ryb? Tak, jak innej zwierzyny? A są takie, które mogą cię na przykład ugryźć? Albo wciągnąć do wody? – zapytała. No bo, taką mysz na przykład mogły jeść nie tylko koty, ale i inne drapieżniki. Więc ryby pewnie też miały swoje zagrożenia, a takie zagrożenia mogły też zapolować na koty.

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxxNie znałem się na medycynie wcale, nie rozmawiałem też nigdy przenigdy ani z Cisową Gałązką, ani Harmonijną Łapą. Prawienie więc komplementów na ten temat był łatwy, bo tak naprawdę nie miałem jak ocenić, czy kotka przede mną faktycznie będzie dobrą medyczką. Ale... rozmawiało mi się z nią naprawdę dobrze, a ja nie zawsze potrafiłem z kimś podłapać luźną, niezobowiązującą rozmowę. Nie wiedziałem, czy takie cechy wspomogą ją na ścieżce medyka, ale na pewno będę trzymać za nią pazury!
xxxxx- Matką? W sensie... opiekunem? - zapytałem dla pewności. Bo ja raczej matką zostać nie mogłem, z tego co mi wiadomo, chociaż... może się przejęzyczyła? Tak czasami się zdarza! - No tak, tak! Ja też... chciałbym umieć dobrze walczyć. Niekonieczne dla siebie, po prostu... jestem jedynym bratem. I zrobiłbym dla moich sióstr wszystko - dla każdej z osobna, nawet dla Cierniowej Łapy, która doprowadza mnie na skraj płaczu niemalże przy każdym naszym spotkaniu. Nadal kocham ją bardziej niż siebie samego. Dużo bardziej. - Chciałbym, żeby były bezpiecznie. Żeby nie stała się im krzywda. Więc tak, chyba jednak wojownik, chociaż... - chociaż boję się, że będę niewystarczający. Że zawiodę, że nie będę dość dobry. Taka presja to dla mnie bardzo dużo, presja dbania o innych. Jeżeli miałbym walczyć z kimś u boku przeciw, na przykład, lisowi, modliłbym się do Gwiazd, bym to ja oberwał, nie ktoś inny. Poczucie winy wychodzące z tego, że ktoś został ranny zamiast mnie, chyba udusiłoby mnie na dobre. - Nieważne, przepraszam Jaskółko, prawie zacząłem przynudzać - odparłem z skruchą. Prawie, to ja się przyznałem przed obcym kotem do słabości. Co do mojego mistrza, także wolałem nie mówić nic, bo ten temat prawdopodobnie sprawiłby, że rozpocząłbym kółko zwierzeń, a wcale tego nie chciałem. Nie chciałem się żalić, nie chciałem skazywać Migoczącej Łapy na słuchanie moich problemów.
xxxxx- Zapytam mojego mistrrrza, może będzie wiedział. Albo sam poszukam i dam ci znać - odparłem uprzejmie, uśmiechając się w jej stronę. - O, tak, tak! Czy wciągnąć do wody to nie wiem, ale... niektórrre atakują. Na przykład pstrąg źródlany, albo karaś... o, i ciernik! Znam jeszcze, na przykład, piskorza albo lina. Albo kiełb. Dużo by ich tam wymieniać!
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXX– Tak się u was nazywa ranga matki? Opiekun? Czy macie... dwie oddzielne rangi? I to i to? – zapytała. Czy Klan Rzeki miał jakieś inne nazewnictwo? Niby wszystkie Klany były takie same, może różniły się cechami fizycznymi między sobą, lub sposobem polowania, ale to wynikało raczej z terenów, na których żyli. Nie spodziewała się, że mogły istnieć jeszcze jakieś inne, odmienne tradycje, tudzież zwyczaje. Interesujące.
XXXX– Naprawdę masz same siostry? Ojej… to chyba rzadko spotykane, co? W sumie… nie umiem powiedzieć, czy ci zazdroszczę, czy współczuję! Moje rodzeństwo jest… różne. Każde inne i w sumie to nie zawsze się z nimi zgadzam, ale też zrobiłabym dla nich wszystko – powiedziała. Nawet, jeśli zupełnie nie rozumiała podejścia Gąszcz co do Czosnek, to wciąż kochała siostrę i nie dałaby jej skrzywdzić nikomu. – Nic nie przynudzasz, naprawdę! Ja lubię słuchać, więc możesz gadać tyle, ile tylko chcesz i o czym chcesz, czasem dobrze jest tak się wygadać komuś, wtedy jest lepiej – stwierdziła. Nie miała problemu ze słuchaniem, a Ognista Łapa ewidentnie wyglądał jej na trochę zagubionego i jeśli potrzebował o tym porozmawiać, to ona oczywiście mogła tu dla niego być, bo przecież go nie wyśmieje, nie miała za co. Ani jej nie zanudzi, wręcz przeciwnie. Migocząca Łapa wcześniej chyba nie spotkała się z kimś, kto miałby takie wątpliwości co do swojej ścieżki. Każdy miał raczej jasny cel, albo próbował go odnaleźć i miała nadzieję, że jej nowy kolega również spróbuje i nie będzie się poddawał, zanim znajdzie to, w czym jest dobry. Skoro tak jej opowiadał o rybach, to powinien skupić się właśnie na tym! Żeby być jak najlepszy w ich łapaniu i żeby żadna mu się nie wyślizgnęła z łap.
XXXX– Pierwsze słyszę te nazwy, tak szczerze mówiąc – powiedziała, po czym prychnęła lekko śmiechem. Karaś? Ciernik? Jak to brzmiało strasznie w ogóle, jak ciernie! To pewnie musiało robić krzywdę, albo znajdać inne ryby. – Ale brzmią… ciekawie! Muszę zobaczyć, czy w naszym jeziorze coś pływa, może będę mogła ci to jakoś opisać i mi powiesz, co to jest – zaproponowała. O ile wcześniej przez własną głupotę do tego jeziora nie wpadnie i ta ryba jej nie zje na obiad. Lepiej byłoby się więc wybrać tam z towarzystwem, tak dla asekuracji. Nigdy nie wiadomo.

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxx- No, eee... mama to mama. Ma kocięta, swoje, czy jest terminatorem, wojownikiem czy już nie żyje. To dalej jest mama, wiesz o co chodzi? A Opiekun to taki ktoś, kto na stałe jest w kociarni. I pomaga. Z kociętami innych - wytłumaczyłem najprościej jak się da. Nie wiedziałem, że w innych Klanach działało to jakoś inaczej, byłem pewny, że każdy z czterech klanów prosperował bardzo podobnie. Najwyraźniej jednak się różniły i sam nie wiedziałem, czy to my byliśmy jacyś inni, czy może Klan Cienia.
xxxxx- Mhm! Najczęściej jestem z Wodną Łapą. Ona jest... totalnym przeciwieństwem mnie. Wie, co chce robić, jest odważna, jest super mega fajna, najlepsiejsza na całym świecie! - uśmiechnąłem się szeroko. Bardzo lubiłem mówić o siostrach, zwłaszcza o Wodzie, która była... dużo lepszą wersją mnie. Wolałem mówić o niej zamiast o sobie, bo ona przynajmniej była ciekawa, miała coś do zaoferowania... była tym, kim chciałem być, a jednak musiałem pozostać w cieniu. Ale mi to pasowało. Jeżeli tak miało być - w porządku, ja się dostosuję. Zawsze się dostosuję. Na jej następne słowa uśmiechnąłem się jedynie speszony, dając jej dać, że jej słowa były naprawdę miłe. - Dzięki. Kiedyś ci opowiem - miauknąłem tylko, może po to, by ją zbyć. Ja doskonale wiedziałem, że pewnie nigdy jej nie powiem o moich słabościach i o tym, czego się boję. Nikomu nie mówiłem. Nikt nie chciał o tym słuchać. I pewny byłem, że Migocząca Łapa też nie, ale była zbyt miła by przyznać mi to wprost.
xxxxxPokiwałem ochoczo głową. - Mhm! Jasne. Jak tylko będę wiedział to ci powiem - uśmiechnąłem się szeroko. - Jeszcze umiem... czasami znajdywać ryby na niebie! Z gwiazdek, jak połączysz to często wychodzi ten, ciernik właśnie! Też ci kiedyś będę mógł pokazać.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXZmarszczyła nos, słysząc jego wyjaśnienia, a potem pokręciła głową.
XXXX– Wiem, kto to mama. Chodzi mi o to, że u nas nie ma takiej rangi, jak opiekun. W kociarni na stałe są matki. I one się opiekują kociętami, a niektóre potem wracają do rangi wojownika, jeśli chcą – wyjaśniła, bo miała wrażenie, że chyba nie do końca się z Ognistą Łapą zrozumieli. Ale to nic, najwidoczniej w Klanie Rzeki były inne zasady, co wydawało jej się być dziwne. Sądziła, że we wszystkich czterech Klanach jest mniej więcej tak samo, a tu okazywało się, że jednak nie. Że były jakieś różnice i to, jak się okazywało, całkiem znaczące, bo zmieniały zupełnie rangi! Tylko kiwnęła na jego następne słowa, no, nic dziwnego, że nie chciał dzielić się z nią swoimi prywatnymi problemami i przemyśleniami, była w końcu wciąż kimś obcym, kotem z innego Klanu, po co miałby jej przekazywać takie, jakby nie patrzeć, dość poufne informacje?
XXXX– Ale ty też przecież jesteś odważny, Ognista Łapo. Strachliwy kot nie rozmawiałby sobie tak swobodnie z kotem z innego klanu i nie proponował mu naukę pływania, albo łowienia ryb. I przede wszystkim, na pewno nie chodziłby sam jak palec po terenach – stwierdziła, jakby to była oczywista oczywistość, jakby to było tak niepoddające wątpliwości. Ognista Łapa się nie doceniał i trochę to Jaskółkę martwiło, choć przecież, tak na dobrą sprawę, nie powinno. Może czuła wewnętrzną potrzebę pomocy takim kotom. A może po prostu polubiła go na tyle, że chciała mu pomóc. – Ach, to ja też to umiem! Tylko nie ryby akurat, ale różne kształty, kwiaty na przykład, kształty liści, albo zwierzęta, ptaki są łatwe do zauważenia, czasem nawet jakiś prawdziwy, a nie taki z gwiazd przeleci ci nad głową – powiedziała. Ostatni raz, kiedy patrzyła w gwiazdy z kimś, to było wtedy, kiedy wpadła na Bobra, ale to było dawno temu, kiedy była jeszcze mała, więc takie wspólne oglądanie nocnego, błyszczącego nieba i w dodatku zgadywanie z nich kształtów i przypasowywanie ich do jakiś gatunków lub elementów otoczenia brzmiało ekscytująco.

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxx- Och, rozumiem! Przepraszam, nie chciałem... nie ważne - zamieszałem się nieco. Nie chciałem, żeby kotka pomyślała, że uważam ją za głupią i dlatego tłumaczę tak proste frazy, tak naprawdę sam jej dobrze nie zrozumiałem! Niemniej nie wiedziałem jak sformułować te przeprosiny, miałem wrażenie że tylko by pogorszyły sytuacje, a bardzo nie chciałem by tak się działo. - Nie wiem czemu u nas jest... inaczej - przyznałem szczerze, bo zupełnie nie rozumiałem tej zmiany i dziwnie było się dowiadywać, że tylko my jesteśmy tacy inni. Niemniej czy to było aż tak ważne? Chodziło jedynie o nazewnictwo, sens był ten sam, nie było co się nad tym rozwodzić! Niemniej zapamiętałem w głowie, by podpytać Nocny Szkwał gdy nada się na to okazja. Tak po prostu.
xxxxPoczułem się za to nieswojo kiedy mnie pochwaliła. Zaczerwieniłem się też, czułem, jak płoną mi policzki... ale poczułem też nieprzyjemne mrowienie w łapach które starałem się ignorować. Ciężko było słuchać takich pokrzepiających słów, a przecież Migocząca Łapa nie była pierwszą, która takimi się do mnie posługiwała! Mówił tak mój mistrz, rodzice... nawet Woda. A jednak nie potrafiłem przyjąć ich do siebie. Odpowiadałem tylko dzięki i tyle, koniec, bo... z jakiegoś powodu wcale nie chciałem wierzyć w takie słowa, pomimo, że były komplementem, były miłe! Problem był ze mną. Jakiś. Nie wiedziałem jednak jaki. - Może... może, tak. Choć może to jednak pokaz głupoty? - uśmiechnąłem się delikatnie, odwołując się do tego, że chodziłem po terenach sam jak palec. Pewien byłem, że nie powinienem. Ale świat poza obozem tak bardzo mnie pociągał, że nie mogłem się powstrzymać. Zwłaszcza, jak mogłem dzięki tym wyprawom poznawać takie koty jak Migocząca Łapa! - Nie wiem, ale nauka łowienia i pływania dalej jest aktualna! Jeśli to głupota, to przynajmniej będziemy w tym razem - posłałem jej ciepłe spojrzenie, mając nadzieję, że to ukróci temat. Każdy temat, który zakrawał o mnie chciałem ukrócać.
xxxx- O, tak tak! Fajnie, że też umiesz. I że lubisz! Mam nadzieję, że kiedyś mi pokażesz ptaki na niebie, a ja tobie ryby - uśmiechnąłem się szeroko, bo wizja takiej aktywności napawała mnie spokojem. Na pewno byłoby to ultra przyjemne, pewien byłem, że Migocząca Łapa dostrzeże pełno zwierząt wśród gwiazd, a ja będę jej mógł pokazać te, które żyją w wodzie. Stałem i odruchowo też spojrzałem na niebo, skoro już o tym mówiliśmy, aż nie zauważyłem, że słońce już minęło samą górę i szło dalej. Cholera! - AA, zagadałem się, a obiecałem jeszcze Słonemu Wiatrowi, że wpadnę z obiadem... Przepraszam, ale chyba muszę iść, chociaż rozmawiało mi się super ekstra! Zobaczymy się jeszcze...? - zapytałem, mając nadzieję, że jej było tak samo przyjemnie jak mi. I że będzie się jeszcze chciała ze mną zobaczyć. Chciałem zaproponować, żebyśmy się umówili jakoś konkretnie, o danym miejscu i czasie, bo chyba ciężko będzie trafić akurat na nią spośród wszystkich cienistych kotów... a pytać specjalnie też nie chciałem, chyba dla ich patroli byłoby to nieco dziwne... ale nie chciałem się narzucać, więc czekałem na jej reakcję.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXX– Nic się nie stało – powiedziała szybko, chcąc pokazać mu, że nie była urażona jego słowami. To była zwyczajna niewiedza. Nie jego wina. – Może kiedyś ktoś to zmienił i tak po prostu zostało... też nie wiem – dodała jeszcze. Małe nieporozumienie. Chętnie dowiedziałaby się, dlaczego tak było, ale chyba nie było sensu ciągnąć tego tematu, zwłaszcza teraz, kiedy Ogień się tak zmieszał.
XXXX– Może... ale nie wydaje mi się, dużo kotów chodzi samotnie po terenach, więc to by oznaczało, że one wszystkie są głupie – parsknęła śmiechem. – Hah, tak, dzięki w ogóle, że chcesz się tym ze mną podzielić. Myślałam, że to jakaś, wiesz, tajna wiedza, którą nie można dzielić się z innymi Klanami – przyznała szczerze. Przez większość czasu tak myślała, ale skoro rudy kocur oferował jej naukę, to chyba jednak było inaczej? Mimo wszystko ciekawa była, gdzie tak faktycznie on jej tego nauczy, chyba nie było tu żadnych zbiorników wodnych na terenie Czterech Dębów... więc? To było jeszcze do przemyślenia. Na Tereny Niczyje nigdy Jaskółka nie wychodziła i szczerze mówiąc, niezbyt ją do tego ciągnęło, ale jeśli to byłaby jedyna możliwość, aby nauczyć się łowienia lub pływania, to chyba mogła się do tego przełamać, zwłaszcza, że nie będzie sama, a będzie miała ze sobą kompana.
XXXX– Pokażę! Możesz być pewien. A stąd będzie świetny widok, na naszych terenach jest dużo gęstego lasu, który często zasłania niebo, ale tutaj będzie przejrzyście – powiedziała, zadzierając na moment nos, aby spojrzeć do góry. Miło było widzieć czyste, nie przysłonięte gałęziami i liśćmi niebo, nie to, co na ich terenach, gdzie musiała szukać konkretnych miejsc, aby móc je oglądać, jakiś polanek czy wzniesień, bo większość porastał gęsty las. Miała ochotę porozmawiać jeszcze dłużej, można powiedzieć, że lekko straciła poczucie czasu, ale rozmawiało jej się tak lekko z Ognistą Łapą, że zupełnie jej to nie przeszkadzało.
XXXX– Och, jasne! Skoro obiecałeś, to musisz iść, będzie mu… jej? pewnie smutno, nie ma co. Ja chyba też muszę iść, w Lecznicy zawsze jest coś do roboty – odparła, podnosząc się pospiesznie miejsca. Fajnie by było jeszcze porozmawiać, sprawiało jej to ogromną przyjemność, a Ognista Łapa był zarówno dobrym słuchaczem, jak i rozmówcą, bardzo liczyła na to, że jeszcze kiedyś go spotka i ucieszyła się, kiedy on sam to zainicjował ze swojej strony. Uśmiechnęła się szeroko, potakując głową energicznie. – Na pewno! Może za... księżyc, albo dwa? O zachodzie słońca? Co ty na to? – zaproponowała, licząc na to, że ten się zgodzi. Nie chciała mu już zawracać głowy, więc po ustaleniu wszystkiego po prostu kiwnęła mu głową na pożegnanie.
XXXX– To... do zobaczenia?

zt?

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxPokręciłem głową. - Chyba... nie. Nikt nas nie przestrzegał, że mamy to trzymać dla siebie, w zasadzie to... ni-ie wiem - przyznałem po chwili namysłu. Nie miałem pojęcia, czy pływanie i łowienie ryb to jakaś tajemna wiedza, ale gdyby taką była, to Nocny Szkwał na pewno by mnie przed tym przestrzegł... prawda? Tak bardzo nie chciałem mu się narażać! Bałem się w ogóle pisnąć o tym, że gdziekolwiek wyszedłem, chyba prędzej zaświecę jako gwiazda na niebie, nim przyznam mu się do czegoś takiego. Nie powiedział mi nic o tym, że nie mogę wychodzić, ale... ale może powinienem się domyślić sam? Może to jakieś niepisane zasady o których nie wiedziałem? Może właśnie teraz łamałem jakieś zasady terminatorów, którymi nikt się ze mną nie podzielił? Przełknąłem głośno ślinę, próbując nie wpaść w panikę. Przecież widziałem, jak Strumieniowa Łapa wychodził... wychodził, na pewno tak! Ale ja nie byłem Strumieniową Łapą, synem Nocnego Szkwału i... oh, um! Byłem tylko sobą. Może Strumyk mógł, a ja nie. Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było. Zdusiłem jednak te obawy w sobie. - Nawet jeśli, to zróbmy z tego naszą tajemnicę - zaproponowałem cicho, posyłając jej nieco niezręczny uśmiech. Może byłem naiwny. Widziałem kogoś spoza klanu pierwszy raz w życiu i już wysprzedałem się z wszystkiego, co mogło być potencjalną tajemnicą, a teraz liczyłem, że ta zatrzyma to dla siebie. Byłem pewnie najgorszym okazem klanowicza na caaałym świecie. Byłem naiwny, głupi, ale Migocząca Łapa... była taka miła. Tak ciepła, tak sympatyczna. Mój umysł jakby podświadomie ufał każdemu słowu jakie wypowiadała, wszystko co mówiła wydawało się takie szczere, prawdziwe... i delikatne przy okazji. Jeżeli mnie teraz oszukała i zmanipulowała, to zrobiła to bardzo dobrze. Zasłużyłem. Jeżeli nie - to spotkałem kogoś, o kim nie zapomnę bardzo długo. To na pewno.
xxxx- Mhh-m! Już się nie mogę doczekać - posłałem jej ciepły uśmiech, a wzdłuż mojego kręgosłupa przeszedł niezręczny, dziwny dreszcz. Nigdy bym nie pomyślał, że będę... umawiać się na oglądanie gwiazd. Z kimś, kto nie był Wodą. Myślałem, że każdy inny mnie wyśmieje, a ja przez to przeświadczenie nie odważę się zacząć tego tematu, więc nie było mowy o żadnym umawianiu się. A jednak przy kotce się nie bałem, bo pomimo miliona myśli potrafiłem wykrztusić słowa na ten temat. Sam byłem sobą zdziwiony. Chyba się źle czułem. Może wcale nie powinienem tu przychodzić. Spiąłem się.
xxxxChciała się ze mną zobaczyć. Naprawdę chciała! Siłą powstrzymałem się od skoku z radości. Zaraz jednak ta myśl bardzo mnie speszyła, a ja zawstydziłem się sam sobą, na co stłumiłem westchnienie. - Za księżyc, t-tak, jasn-tak! Jasne. Do zobaczenia! - rzuciłem pośpiesznie, plącząc się w własnych słowach, a potem... odbiegłem, zażenowany samym sobą.

zt
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

xxxxChciało mi się wymiotować. Nie wiedziałem czemu, naprawdę, od jakiegoś czasu chodziłem jeszcze bardziej spięty niż zwykle, ciężko chodziło mi się spać, ciężko było mi się skupić, cokolwiek! Tak bardzo tego nie lubiłem. Tego, jak stres wiązał mi gardło, pomimo, że nic się nie działo. Jak stawy były sztywne tak bardzo, że ciężko mi się chodziło, a zęby nie chciały przegryźć mięsa nawet wtedy, gdy brzuch wołał o jedzenie. I gdyby jeszcze cokolwiek się działo, cokolwiek... ale ja stresowałem się bez powodu, nie było niczego, na co mogłem aż tak bardzo przesadnie reagować. Nie lubiłem tego uczucia, czułem się wtedy tak bardzo źle, czułem się inny, bo wiedziałem, że choćby Wodna Łapa nie miała takich problemów. Ale Wodna Łapa, w przeciwieństwie do mnie, była normalna. Ja nie. Wzdrygnąłem się, wstrzymując chęć płaczu.
xxxxByłem w drodze do Nory. Chyba właśnie to to miejsce przez ostatnie dni napawało mnie takim stresem, takim... niepokojem. Tym bardziej byłem na siebie zły, bo ktoś, z kim miałem się tam zobaczyć nie zasługiwał na to, by na myśl o niej niemalże wymiotować z stresu. Migocząca Łapa nie zrobiła mi nic złego, a ja dygotałem jak liść na wietrze. Choć może to właśnie jej niewinność sprawiała, że czułem się... tak. Bo mi zależało, żeby się dzisiaj do mnie nie zraziła. Poprzednim razem mógł być to zwykły przypadek, może nie zauważyła jak dziwaczny byłem, jak inny... jak słaby byłem. Do dzisiaj nie dowierzałem, że chciała się zobaczyć znowu. Jakby chciała mieć ze mną coś do czynienia. Ja bym nie chciał na miejscu... kogokolwiek, kto musi mieć.
xxxxParę razy zawróciłem, tylko po to, by znów ciągnąć do Nory. Musiałem się uspokoić. W pysku trzymałem trzy maki, co też było powodem mojego stresu - obiecałem jej bez poprzednim razem, jednak okazało się, że ten kwiat niesamowicie szybko przekwita... a w międzyczasie zdążyły wyrosnąć czerwone kwiaty, które, jak się dowiedziałem, nazywały się maki. Miałem nadzieję, że jej się spodobają... jako taka rekompensata, oczywiście. Jeżeli nie, chyba spale się z wstydu. I już do końca załamię. Usiadłem przy Norze, gdy tylko dotarłem na miejsce. Niebo było pomarańczowo-fioletowe, a ja widząc, że słońce zbliża się ku ziemi automatycznie wbiłem w nie swój wzrok. Uwielbiałem oglądać zachody. Były tak piękne... ale nie każdy je rozumiał. Harmonijna Łapa nie rozumiał dlaczego tak bardzo je podziwiam. Pod tym względem też musiałem być inny, dziwny.

jaskulka znowu!<3
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXWiele się zmieniło od ich ostatniego spotkania. Wciąż nie pogodziła się ze śmiercią Bobrzego Boru, który był dla niej chyba najważniejszym kotem zaraz po Sosnowej Szyszce i rodzeństwie, a teraz… teraz musiała trenować z Rwącą Zawieją, co było tak… inne. Czuła większą presję w obecności kocicy, bała się popełniać błędy, nawet, jeśli czarno-biała była przecież ciepła i serdeczna. Mimo wszystko targały nią wątpliwości, choć chyba nie było to nic dziwnego.
XXXXNiemniej jednak pamiętała doskonale o umówionym spotkaniu i nie zamierzała wystawić Ognistej Łapy przez to, co się wydarzyło w jej prywatnym życiu, nie zasłużył na takie potraktowanie. Czuła… właściwie nie wiedziała, co czuła, z pewnością ekscytację, choć nie wiedziała dlaczego, przecież wiedziała, czego może się spodziewać, wspólnego oglądania gwiazd, ale mimo to… była ciekawa Ognistej Łapy, co u niego, jak było na treningu, co z jego byciem lub niebyciem wojownikiem, czy wciąż był zagubiony, czy może odnalazł swoją drogę, a jeśli tak, jaka ona była. Chciała tak wiele o nim wiedzieć, że aż sama była zdziwiona własną ciekawością.
XXXXCzekała przy Norze, z nerwów przebierając łapami w miejscu, zastanawiając się, jak przebiegnie ich spotkanie, może nie powinna była tyle myśleć, normalnie zapewne szłaby na żywioł, jak zawsze, ale ostatnio więcej rozmyślała, więcej analizowała, więcej się martwiła i nie mogła od tak wyłączyć swojego myślenia. Choć z jakiegoś powodu na myśl o rzecznym kocurze jakoś łatwiej było jej ułożyć swoje myśli, łatwiej było się uspokoić. Dziwne. Wyczuła intensywny, rybny zapach jeszcze zanim ujrzała Ognistą Łapę, trzymającego w pysku kilka intensywnie czerwonych maków. Podniosła się z miejsca, uśmiechając do niego ciepło, a jej puszysty ogon powędrował w górę.
XXXX– Hej! Przyszedłeś… – mruknęła, stojąc sztywno, niezbyt wiedząc, jak powinna teraz postąpić. Czuła ciepło na klatce piersiowej, choć to chyba przez słońce, które ostatnimi promieniami oświetlał okolicę i sprawiało, że sierść Ognistej Łapy była jeszcze bardziej intensywna w kolorach, niż jak pamiętała ostatnim razem. – Mamy szczęście, niebo jest dzisiaj przejrzyste i prawie nie ma chmur – dodała, zadzierając głowę i spoglądając w górę. Lada moment ukażą im się gwiazdy, a wtedy, cóż będzie trzeba pobawić się w zgadywanki, jak to ustalali księżyc temu, ale zanim to... chciała wiedzieć, co u niego, ale jednocześnie nie chciała tego z niego wyciągać na siłę. Jeśli chciał jej się czymś pochwalić, mógł to zrobić, ona natomiast... ona nie miała czym się chwalić. Poza tym, nie chciała stwarzać przygnębiającej atmosfery i przypominać sobie o tym wszystkim, co działo się w jej życiu. Teraz mogła sobie odsapnąć, odegnać nieprzyjemne myśli i spędzić miły wieczór z Ognistą Łapą. Nie chciała niczego więcej.

my love, take your time,
I’ll see you on the other side,
raise a glass to freedom...

LVL 4 115 / 300
MedLVL 6 754 / 900
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxxTak bardzo moje myśli zostały zajęte ładnym widokiem przed sobą, że nagły głos kolorowej kotki całkowicie mnie zaskoczyły. Spojrzałem na nią tak, jakbym absolutnie nie wiedział gdzie się znalazł i kto stał przede mną, ale już sekundę później świadomość we mnie uderzyła, a ja sam speszyłem się całkowicie. - O-o, no tak! Mówiłem, że przyjdę, to jest-em - miauknąłem tak pośpiesznie, że aż głos mi zadrżał, na co chciałem sam siebie zbesztać zażenowany. Dlaczego myślała, że nie przyjdę? To ja bardziej spodziewałem się, że zostanę wystawiony! Niemniej ani mi się śniło dzisiaj nie przychodzić, właściwie o tym spotkaniu przypominało mi absolutnie wszystko przez ostatnie dni, przezywałem je zdecydowanie... za bardzo. Miałem nadzieję, że nie widać po mnie tego tak bardzo, jak myślałem że widać. Inaczej pewnie Migocząca Łapa odwróci się na pięcie i wyjdzie, trochę się tego spodziewałem. Niemniej widok jej łagodnej mordki sprawił, że poczułem nieco spokoju, jakby nagle wszystkie troski znalazły się w tym jednym miejscu, a ona je zdeptała i... już. Choć nie, to pewnie nie ona. To pewnie wiatr je zdmuchnął, czy coś. Tak, to na pewno to.
xxxx- Mhm, też się cieszę! Jak słońce zajdzie, to będzie wszystko widać - posłałem jej ciepły uśmiech, a potem spojrzałem pod swoje łapy gdzie leżały trzy maki, które wypadły mi w momencie, gdy ta zaskoczyła mnie samą swoją obecnością. Zarumieniłem się automatycznie, czując, że zaraz spłoną mi policzki. - Właśnie! Wiem że... miałem przynieść bez, ale tak szybko przekwitł... że nie zdążyłem. Przepraszam! Przyniosłem... maki. W-wzamian. Ale jeśli ci się nie podobają, to okej, nie wiedziałem co wziąć i tak... wyszło! - wytłumaczyłem szybko, speszony. Mówiłem o bzie, nie makach, czemu w ogóle je wziąłem? Co, jeżeli ona ich nie lubi? Może ma ich pełno na terenach klanu cienia, widzi je codziennie, a ja teraz znowu jej wpycham ten czerwony kolor? Czemu nie mogłem, nie wiem, nie brać niczego? Albo coś mniej... czerwonego. Cokolwiek! Niemniej przysunąłem kwiaty bliżej kotki, mając nadzieję, że nawet, jeśli walnąłem teraz klapę, to przynajmniej tego... nie skomentuje. Chyba umrę, jeżeli jednak coś powie. Chciałem zmienić temat, powiedzieć cokolwiek innego, ale ścisnęło mi się gardło i koniec, i dzięki. Jak ja nienawidziłem, gdy coś takiego się działo!
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości