Logo Artemidy
Stokrotki
#61
* * *

Wędrówek część kolejna, któż by się spodziewał. U Wschoda dużo się nie zmieniło, od paru księżyców ta sama rutyna. Szybkie polowanie, podrzucenie zdobyczy do klanu i reszta czasu poza obozem. Tego dnia nie ciągnęło go na niczyje, przynajmniej nie na te od strony Drogi Grzmotu czy Łanu Rzepaku. Zawędrował jednak w stronę Czterech Dębów, by trochę pokręcić po okolicy; mimo wszystko przy samych dębach było spokojniej, niż na terenach.
Słońce zawędrowało już dość wysoko na niebie. Kocur, który wstał wraz z jego pierwszymi promieniami obserwował tą wędrówkę, a że przeżył już trochę wysiłku tego dnia, to był trochę zmęczony. W pewnym momencie więc uznał, że czemu nie, odpocznie sobie trochę. Znalazł więc między kwiatkami jakąś gęstszą kępę, na której się usadowił i zwinął w kłębek, a po chwili przymrużył oczy. Chwila odpoczynku nie zaszkodzi.

/Witek :ha:
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Życie Puchacza wyglądało podobnie, acz jego rutyna wyglądała tak już od wielu, wielu księżyców. Niemal od momentu, gdy został wojownikiem. Rzadko przebywał w obozie, chyba że jadł, czy odpoczywał, a i nie zawsze, bowiem od czasu do czasu zdarzało mu się spać poza obozem, czy odżywiać się poza nim. Nie miał wiele obowiązków, jako wojownik, bo i widocznie nie był na tyle zaufany, żeby dostawać więcej niż dwóch terminatorów na raz, szczególnie biorąc pod uwagę ich aktywność. Jaskier się obijał, widocznie zmęczony naciskaniem swojego mistrza na naukę polowania, Czapla też nie powalała aktywnością i czasami mijało parę dni między ich treningami, to i co miał robić w obozie, rozmawiać z innymi kotami? Brr, większość tych kotów miała niewiadome pochodzenie, a te, z którymi w miarę lubił spędzać czas miały swoje obowiązki. No więc co, nie zamierzał siedzieć na dupie, bo to nie było w jego stylu, a sobie zwiedzał.
Tak jak dzisiaj, choćby, kiedy to po krótkim polowaniu, postanowił sobie popatrolować przy Czterech Dębach, a przy okazji, jak już przy nich był, wleźć sobie na tereny, które teoretycznie były niczyje, bo kto wie, czemu nie, może porozmawia z jakimś kotem z innego klanu? Może, a nuż, okaże się to ktoś godny porozmawiania, wymieniania informacji, pożartowania sobie, etc?
I jak sobie tak właśnie szedł i szedł, to nagle dojrzał rudo-białe futro zakopane w białe kwiaty. Widząc to, nie mógł się, cóż, opanować, i podszedł bliżej, uśmiechając się lekko złośliwie, lekko zaczepnie, czyli jak zawsze, gdy próbował coś odwalić.
- Nie śpij, bo cię ukradną - rzucił do obcego, a jego wąsy delikatnie drgnęły w rozbawieniu. Niemniej, przystanął od niego na odległość dwóch króliczych skoków, gotów odskoczyć jeszcze trochę w tył, i po prostu czekał. Na reakcję.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
No, ta chwila odpoczynku to dosłownie była chwila. Wschód bowiem poczuł zapach obcego kota jakieś dwa uderzenia serca przed tym, jak kocur się odezwał. A mimo wszystko cienisty wojownik mógł zobaczyć drgnięcie mięśni kocura i to, jak sierść wzdłuż jego kręgosłupa się unosi. Wschód jednak nadal pozostał na miejscu leżąc, otwarł jedynie powieki, prezentując nieznajomemu swoje bursztynowe ślepia, którymi przyjrzał mu się krytycznie. A stojący przed nim kocur... No, nie prezentował się najlepiej. Wyglądał, jakby razem ze sobą w sierści nosił jakąś połowę lasu, z ziemią włącznie. Fujka, aż rudy wojownik zmarszczył nos.
- Niemożliwe. Twój smród obudziłby nawet umarłego. - odparował, pokazowo kręcąc nosem. Nie wstawał, pozostał w leżącej pozycji, wyciągnął jednak, niby nonszalancko, jedną przednią łapę przed siebie i oparł ją o podłoże, by w razie czego mieć lepszy start do wstania. Przy okazji czujnie obserwował obcego kocura, a jego mięśnie były gotowe do jakiejkolwiek reakcji.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Początkowo nawet że miał wrażenie, że trafił na jakiegoś kocura, który nie dość, że nie zna się na żartach, to jeszcze okrzyczy go, ofuczy, a następnie rzuci się na niego. Szczególnie, gdy jego futro nieco się uniosło, kiedy to Puchacz po prostu przyszedł się przywitać, rzucił żarcikiem na powitanie, no taki grzeczny chłopczyk no. Nawet zachował dystans społeczny!
- Mój smród cię uratował, widzisz, dzięki niemu się obudziłeś, nim cię ktoś zdążył ukraść - odparował, poruszając delikatnie ogonem na boki, z niesmakiem zauważając, że niemal każdy kot z którym zaczynał rozmowę wpatrywał się w niego jak w obrazek, sunąc wzrokiem po jego zaniedbaniach, po odstających kłakach, po żerujących po nim robaczkach, o ile jakieś przeżyły w tym buszu, po jakichś patyczkach, czy liściach, które radośnie wczepiły się w jego kosmyki, a potem po prostu, w jakiś sposób to komentował. No doprawdy, on jakoś nie komentował ich przepięknie wypielęgnowanych futerek na wszystkie możliwe sposoby, więc dlaczegóż oni czepiali się jego starannie wyhodowanego bajzlu? Niemniej, widząc, że kocur nie zamierza specjalnie się ruszać ze swojego miejsca w kwiatkach, sam Puchacz po prostu klapnął tyłkiem o ziemię, podwijając ogon i kładąc go sobie luźno na łapkach, ukazując tym samym nieznajomemu prawdziwą stajnię Augiasza na kocim ciele; bowiem jego ogon wyglądał jeszcze gorzej, niż całe futro, w końcu, ha, najczęściej miało kontakt z podłożem, gdy kocur zamiatał nim ziemię dookoła, na przykład w ferworze gniewu. - No i pewnie odstraszył wszelkie drapieżniki, które mogłyby próbować coś tutaj zrobić - dodał, rozglądając się. Przyzwyczaił się już do żartów i wytyków w stronę jego futra i, choć nadal za nimi nie przepadał, to hej, potrafił sam z siebie żartować, bo miał do siebie niebywały dystans.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Hehe, a tu niespodzianka! Może i Wschód swoje lepsze dni śmieszkowania miał już za sobą, to jednak humor jeszcze czasem się go trzymał. Wirek więc trafił na ten lepszy dzień w życiu kocura, a może też dołożył co nieco własnymi żarcikami, kto wie?
Cóż, buras swoim wyglądem sam musiał sprawiać, że inne koty trzymały się od niego na długość na pewno co najmniej dwóch ogonów. Wschód nie zamierzał być inny. Choć kocur śmierdział Cieniem, to jego własny odorek niemal przyćmiewał ten klanowy. A jego nieporządek było widać jeszcze wydatniej, kiedy to klapnął zadem na biedne stokrotki, o bogowie! Bursztyn nie mógł, ani nawet nie chciał się powtrzymać, i jeszcze raz zlustrował kocura od stóp do głowy i z powrotem.
- Wiesz, istnieje taka wspaniała rzecz, powiem ci w tajemnicy. - zaczął, przekładając tą łapę, którą się podpierał, nieco bliżej siebie, i pochylił łeb konspiracyjnie. - Nazywa się woda. Mógłbyś czasem wiesz, wskoczyć do takiej, no nie wiem, popływać, umyć się. - dodał, najpierw niemal szepcząc, jakby faktycznie powierzał jakiś ważny sekret kocurowi, a potem przechodząc do nonszalanckiego tonu, tak tylko rzucając luźne sugestie.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
W takim razie, miło że kocura jeszcze trzymał się żart, że akurat trafili na siebie, gdy rudy miał lepszy dzień, niż normalnie, i był w stanie załapać żarty, a także na nie odpowiadać, bo inaczej ta rozmowa mogłaby się potoczyć w zupełnie innym kierunku, z zupełnie innym wydźwiękiem i nie do końca przyjemnie, bowiem nikogo bardziej Puchacz nie lubił, aniżeli kotów, które absolutnie nie miały poczucia humoru i nie potrafiły zrozumieć żartu, a także tych, które nie miały do siebie dystansu i obrażały się na niemal każdy żart o nich. Och, nie znosił też leniuchów, ale to już mniej, aniżeli kotów, które nie potrafiły żartować. Dlatego też tak bardzo nie lubił choćby Topniejącego Loda; bowiem ten był okropnie sztywny, a ogon, który wychodził mu spod ogona był tak olbrzymi, że niewiele brakowało, by wyszedł pyskiem. Albo nosem. Albo, choćby uchem.
Zastrzygł uchem, słysząc że rudy chce mu powiedzieć jakąś tajemnicę. Domyślał się, iż chodzi o coś związanego z jego futrem; że może po nim przejechać językiem, że może się umyć w wodzie, aczkolwiek pochylił się nieco nad stokrotkami, które niewątpliwie zaczynały już więdnąć od jego zapachu, wpatrując się w rzecznego wojownika z udawanym zainteresowaniem, które błysnęło mu w oczach niczym prawdziwe, nie wywołane na zamówienie.
- Woda? No co ty! - rzucił, takim tonem, jakby co najmniej zapowietrzył się ze zdziwienia. - Nigdy nie słyszałem o takim czymś! Możesz mi o tym powiedzieć coś więcej? - rzucił z zainteresowaniem, pochylając się bardziej i strzygąc uszami, kierując je ostatecznie w stronę drugiego kocura, jakby co najmniej faktycznie nic nigdy o takim wynalazku natury nie słyszał.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Zdecydowanie koty sztywniackie, bez dystansu do siebie to była zmora tego świata. Wschód raczej zwykle trzymał się z tymi, którzy też potrafili zażartować, albo przynajmniej udawali, że bawią ich jego dowcipy. Ta, tak przynajmniej było do czasu wypadu na niczyje i zamordowania Iskra, splamienia własnych łap jego krwią. Od tamtej pory Wschód stronił od towarzystwa, co jeszcze bardziej się pogłębiło, kiedy zerwał z Kukułką. Miło jednak było wrócić do starych czasów i zwykłych kąśliwości.
Poruszył wąsami, niejako zadowolony z toku, w jakim szła ta rozmowa. Choć kocur, z którym przyszło mu zamienić zdania, niewątpliwie pochodził z innego klanu, to nie miał żadnego kija pod ogonem, i chętnie kontynuował temat.
- Oh, wspaniała rzecz! Mokra, szumiąca, tylko trochę zimna. - rudzielec przymknął oczy na moment, jakby wspominał o wodę w pamięci niczym jakiś cud. - Nie wiem, czy uwierzysz, ale szybciej zmywa z ciebie brud i inne niespodzianki, niż twój własny język. - i ponowne, wymowne spojrzenie na futro burego, a w szczególności jego ogon. Jak dobrze, że Bursztyn miał krótkie futerko i nie kolekcjonował w nim żadnych rzeczy.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
Gdyby Wirujące Pióro kiedykolwiek zauważył, że z jego tyłka wystaje długi kij, który miałby sprawić, że nagle stracił całe swoje poczucie humoru, niczym taki, hm, Topniejący Lód, to niewątpliwie w tej samej chwili po prostu wbiłby sobie wszystkie pazury w gardło, mając nadzieję, że rozerwie sobie jakąś ważną tętnicę i wykrwawi się po prostu na miejscu, bo jakoś nie wyobrażał sobie, żeby kiedykolwiek miał... Hm, być sztywny. To nie leżało w jego naturze i, nawet gdy przeżywał najgorszy okres swojego życia, po mianowaniu na wojownika, mimo że miało być tak pięknie, to nawet wtedy nie był tak do końca sztywny. A z wiekiem coraz bardziej mu się pod tym względem pogarszało i, choć nie broił już jak małe, 4 księżycowe kocię, które podrzuca każdemu martwe zwierzątko do legowiska i w ogóle, to... Cóż, nie potrafił poprowadzić ani jednej normalnej konwersacji, która nie byłaby prowadzona bez ani jednego żartu.
- Doprawdy? - spytał, otwierając nieco bardziej oczy, z zaskoczeniem przyglądając się rudemu rzeczniakowi, jakby naprawdę, pierwszy raz słyszał o takim wynalazku! - I taka cudowna rzecz ukrywała się przede mną aż tyle księżyców? I ja o niej nie wiedziałem? Skandal! - rzucił, potrząsając łbem z oburzeniem, aż z sierści na policzku radośnie odczepił mu się liść, który wirując opadł na stokrotki. - Chyba faktycznie będę musiał spróbować, bo widzisz, nigdy nie miałem okazji! A, gdzie mogę coś takiego znaleźć? - spytał, rozglądając się dookoła, wręcz przestępując z łapy na łapę, jakby faktycznie propozycja Wschoda zadziałała na niego i już, teraz, w tej chwili, chciał wskoczyć do ów wody i się wykąpać.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Dobrze wiedzieć, że oba kocury uważały podobnie - koty z kijami pod ogonem to było coś najgorszego. Trafił swój na swego, można by powiedzieć, i to spotkanie było usłane żarcikami, a nie tylko przerzucaniem się nawzajem jadem. Oh, Wschód dawno nie spotkał takiego komedianta zza granicy, nawet powoli mógłby burego, brudnego kocura polubić, ale gdzież by on śmiał się przyznać do takich uczuć wobec kogoś z innego klanu!
- Doprawdy! - potwierdził, kiwając łbem na potwierdzenie. - Nie wiem, w jakich chaszczach cię chowali, że nigdy tego nie widziałeś, nic tylko współczuję. - parsknął. Skandal jak skandal, swoi trzymali go jak w zamknięciu, a tu się buremu objawił taki cudowny rzeczniak, który otwierał mu oczy na cuda tego świata. - Myślę, że mógłbym cię zabrać nad jakąś wodę, może nawet nauczyć pływać, ale... - patrzył na kocura przez chwilę, jakby zastanawiając się, czy chce to zrobić, czy jego kolega od rozmowy na to zasłużył. - Umiesz dotrzymywać sekretów? Bo to, gdzie jest ta woda to jest bardzo strzeżona tajemnica. - zniżył głos tak, że niemal szeptał, a po wypowiedzeniu tych słów rozejrzał się konspiracyjnie dookoła.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
Oj tak, trafił swój na swego, doprawdy. Puchacz nie miał aż tak wielkich problemów z przyznaniem, że mógłby polubić kogoś spoza klanu, bo, w zasadzie, już dawno mu przeszło, że cień jest najlepszy i w ogóle, a poznawanie kotów spoza niego to jest w ogóle strata czasu i po co mu to, skoro wszystkie te koty są gorsze, aniżeli ktokolwiek, kto mieszka w obozie klanu cienia. Bowiem, z czasem, dojrzał, że jego klan wcale taki super nie jest, ale to nie zmieniało faktu, że nie powiedziałby o tym byle jakiemu kotu. No i, dopóki nie miał z danym kotem jakichś większych relacji, to potrafił się sam sobie przyznać, że danego kota lubi, o. A póki co rzeczniak wydawał mu się spoko. Nie najechał na niego za specjalnie, choć co prawda przyznał, że wygląda okropnie, to nie w jakiś okropnie niemiły sposób, ani nic, tylko, hm, spróbował z tego zrobić żart, czy coś, a to przypadło Wirkowi do gustu, a teraz mogli sobie jeszcze pożartować. No i fajno.
- Nie w chaszczach, tylko bagnach - poprawił rzeczniaka, a jego długie wąsy drgnęły w rozbawieniu. Nie było tajemnicą, że cieniste tereny były pokryte mokradłami i ciężko było znaleźć miejsce, gdzie jest sucho, więc cóż. - A bagna nie należą do najczystszych; ale skoro mówisz, że jest woda, która jest czysta, to aż nie mogę uwierzyć! - dodał, coby dodać do tej rozmowy jeszcze trochę dramaturgii, że o, co prawda wiedział, że jest jakiś tam zamiennik wody, ale żeby była czysta?! SZOK. Na pytanie o dotrzymywanie sekretów nieco zmarszczył grzbiet nosa. - No pewnie że umiem! Od wielu, wielu księżyców nikomu nie wygadałem, że Topniejący Lód przekupił swojego mistrza, żeby mianował go wojownikiem, przez wiadome rzeczy - rzucił, poruszając ogonem, z wesołym uśmieszkiem. Oczywiście, że to nie była prawda, ale pff, jak może ośmieszyć klanowicza którego nie lubi, to hej, czemu tego nie zrobić, co nie? Chociaż, wątpliwe, że Bursztynowy Wschód mu uwierzy, bo... Bo przecież powiedział to w takim, a nie innym zdaniu, które miało udowodnić, że umie dotrzymać tajemnicy, ale równocześnie nie; jeśli więc rudy był takim śmieszkiem na co dzień, powinien się domyślić. No ale cóż.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Najwidoczniej pewne poglądy Wirek i Bursztyn dzielili, choć żaden z nich najpewniej nigdy się do tego nie przyzna. Wschód oczywiście widział w swoim klanie pewne wady, ale przed kimś z innego klanu by się przez tym nie przyznał nigdy w życiu. Nadal jednak uważał, że Rzeka jest najlepsza a cała reszta niekoniecznie, no ale już od czasów terminatorskich uzmysłowił sobie, że zdarzają się pewne osobowości w innych klanach, z którymi warto zamienić parę słów, taka pogawędka o pogodzie. Była Sasanka z Gromu, z którą fajnie tarzało się w kwiatkach, była Zaśnieżynka z Wichru, która miała wściekłego przydupasa, a teraz no proszę, kocur z Cienia, któremu mógł śmiało nawtykać, że jest brudny i cuchnie, a ten nic sobie z tego nie robił.
Rudy kocur parsknął, słysząc poprawkę burego. Nie chaszcze, a bagno. Błoto nie było mu obce, w końcu żył niedaleko rzeki, poza tym o dziwo, czasem padał deszcz i też zmieniał ziemię w chlapiące błotko.
- Bagnach? No to w takim razie nie dziwię się że wyglądasz jak wyglądasz, pewnie inni też nie wyglądają lepiej. - uniósł brew. Sam czystością nie grzeszył, no ale w takiej formie wyjść na granicę, kto to widział! - Powiedz, dla kamuflażu też tarzacie się w tym bagnie czy to tylko twoje hobby? - raz tak delikatnie parsknął pod nosem. Oj, wyśmienicie się bawił.
Ściągnął na moment brwi w udawanym zastanowieniu się na temat tajemnic. Czy wierzył kocurowi? Bynajmniej, no ale cała ta rozmowa poważna nie była, więc na potrzeby sytuacji uznajmy, że rzeczniak ma bardziej rybi móżdżek niż by się mogło wydawać.
- Nie mam pojęcia o kim mówisz, ale... - zamyślona mina, tak, żeby zaniepokoić kolegę, i milczenie przez parę uderzeń serca. - Uznajmy, że ci wierzę.
Obrazek
You better run away from me
‘Cause I’m not that man that I used to be
And I don’t have to explain why I became a monster
≡ I’m a murderer, a
ᗰᑌᖇᗪEᖇEᖇ now ≡
[Obrazek: DgZvN1E.png]
This is what I am now, the only thing that’s left of me
⪼ I ᗪOᑎ’T ᗯᗩᑎT TO ᗷE ᒪIKE TᕼIS ⪻
But I can’t stop my actions and I can’t forget the past
LVL 5 180 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
Stokrotki zdawały się prześladować szarą kotkę. Nigdy wcześniej nie zwracała na nie uwagi, ot, białe plamki ukryte w trawie. Od śmierci brata zdawały się jakby wyraźniejsze, to co dotychczas było zmianą barwy w tle, teraz było ciężkim do przeoczenia kwiatkiem. Ale może to tylko przypadek, prawda? Po prostu zaczynała się pora młodych liści, dookoła było mnóstwo przeróżnych kwiatków, a ona była wyczulona na stokrotki, bo sobie dorobiła do nich ideologię. No, tak było sobie łatwo wmawiać. Aż odłączyła się od patrolu, by odpocząć z dala od obozowego zgiełku pod Czterema Dębami. Pierwszym co zobaczyła był cały dywan z biało-żółtych plamek na zboczu pagórka. Westchnęła ciężko. Słońce przyjemnie grzało w plecy, więc koniec końców położyła się między stokrotkami, chłonąc ich delikatną woń.

//Jaśniejący Płomień, hoho
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Jaśniejący Płomień nieświadomie upodabnia się do Pomarańczowej Skórki; kotki, która nieczęsto widywana jest w obozie i została niegdyś uznana przez kocura za podejrzaną, że nie uczestniczy w życiu klanowym. Teraz on nie chce mieć z nim nic wspólnego i większość czasu spędza w oddaleniu od klanowiczów. Nie potrzeba mu do tego patrolu, aczkolwiek jest to wygodna wymówka, by oddalić się i zacząć kręcić przy granicach. Raczej nie tam, gdzie niechybnie spotkałby gadożera, ale takie Cztery Dęby? Przodkowie powinni go tam strzec, przecież to uświęcone miejsce zgromadzeń. Chociaż te chyba zatraciły swój dawny sens.
Syn Czerwonego Pazura dostrzega wylegującą się wśród kwiatów kotkę i w tym samym momencie ugina łapy, ogon unosi, a głowę zrównuje z poziomem grzbietu. Stara się zakraść bezszelestnie, aby koniec końców wybić się w kierunku nieznajomej jak na piszczkę. Z tą drobną różnicą, że nie chce wyskoczyć na szarą z pazurami w oczywistym geście agresji, a przeskoczyć nad nią i wylądować po drugiej stronie. Intencje burego nie zakładają walki, ale nastraszenie? Czemu nie.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
Karaś... była sobą po prostu. Nieuważną, bo z dala od gadożerów (miejmy nadzieję), w samym centrum międzyklanowym, więc teoretycznie w strefie wolnej od podstępnych ataków obcych. Teoretycznie, bo nagle z miłego odrętwienia wyrwał ją cień na kwiatkach przed jej łapami. Że co? Podniosła łeb w górę, by dostrzec lecące w jej stronę bure cielsko. No. To koniec Ości. Nie miała dokąd uciekać, bo się wygodnie rozkładała w kwiatkach, pozostawało tylko otworzyć szeroko oczy w przerażeniu, by ułamek sekundy później je zamknąć. Niekoniecznie chciała patrzeć na swój koniec, za to z radością mogła zaakceptować przelatujące jej przed oczami życie. Za wiele to w nim nie robiła, a cały seans oglądało się niczym przydługi wstęp do głównego wątku, który to miał nigdy nie nadejść.
Tak samo jak nie nadszedł kres szarej kotki. Czekała na zderzenie, ale wciąż była w jednym kawałku. Podejrzane. Otworzyła jedno oko - przed nią cisza i spokój, otworzyła drugie - bez zmian. Sapnęła zdezorientowana na ten bezruch przed nią, zwidy jakieś czy co? Wreszcie tknięta intuicją odwróciła łeb do tyłu i dostrzegła tam tego samego burasa co chwilę, wcześniej przypuszczał atak na jej życie.
- Na głowę upadłeś? Co to miało być? - burknęła zbyt zagubiona w sytuacji i pogodzona z wizją śmierci, by przejmować się, że to obcy typ i to spoza jej klanu.
[Obrazek: E01yWJC.png]
LVL 4 35 / 300
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
Odwraca się w stronę nieznajomej ciekaw wywartego wrażenia. Zauważyła go w ogóle, czy czuje się tak pewnie pomiędzy terenami czterech klanów, że śpi sobie w najlepsze? Nie, nie śpi, o czym świadczy spojrzenie zielonych oczu wycelowane prosto na niego. A później słowa wypowiedziane w oskarżycielskim tonie. Oho, trafiła mu się delikatna dusza. W zasadzie nic nowego, i okazuje się, że Klan Wichru nie wyróżnia się na tle innych klanów. No właśnie. Skąd pochodzi tajemnicza kotka? Gdyby miał porównywać z zapachami poznanymi na Zgromadzeniu, celowałby w Rzekę. Ale na Zgromadzeniu chyba jej nie widział. Chyba, bo tyle tam było kotów, że takie chuchro mógł bez trudu przeoczyć, zresztą tamtej nocy to przywódcy byli główną atrakcją.
- Technicznie rzecz ujmując upadłem na łapy. I nie upadłem, a gładko wylądowałem - prycha z rozbawieniem, nieprzejęty brakiem humoru nowej rozmówczyni. O ile tak można ją nazwać. Wnioskując po jej minie nie będzie chętna dotrzymać mu dłużej towarzystwa; a szkoda, jak dotąd nie zawarł międzyklanowych znajomości. To może być jego ostatnia szansa. - Co ty taka sztywna? Przecież nic ci nie zrobiłem.
Chwila, nie tak. Jeśli kotka jest typowym wichrzakiem (takim nienależącym do Wichru), to obrazi się na niego i tyle. Co powiedziałaby Iskra? A czy on wygląda jak Iskra? W sumie to tak. Wygląda. I na tym kończą się podobieństwa.
- Nie gniewaj się, dobra? - mówi pojednawczo. - Jestem Jaśniejący Płomień.
Wojownik z Klanu Wichru, dodałby, gdyby to cokolwiek znaczyło.
.
» I heard from God today «
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . and she sounded. just 【 like me 】
What have I done? . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . ⤷ And .w h o. have I become?
◈ I saw 【 the devil 】today and he looked a lot like me ◈

[Obrazek: T6lUq86.gif]
◈ Arms wide open... . . . . . .. . . .【 I stand alone 】◈

I'm【 no hero 】and I'm not made of stone
✦•······················•✦•······················•✦
┏ .right or wrong. ┓
┗ I can hardly tell ┛
I'm on the wrong side of Heaven . . . . . . . .
. . . . . . . . . . and the righteous side of Hell

.
LVL 8 20 / 500
MedLVL 0 84 / 100
16
Siła
S
20
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości