Logo Artemidy
Trening Miodowej Łapy
#1
Lubiła treningi i szczerze powiedziawszy na ten konkretny była chyba najbardziej podekscytowana. Bo hej, w końcu teraz miała pracować z Miodek! Po prawdzie bardzo lubiła każdego swojego terminatora, ale większości nie znała aż do chwili rozpoczęcia z nimi treningu, a ją tak, a więc mogła teraz ułożyć sobie jakiś konkretniejszy plan, który, no, była pewna, że się jej spodoba! Eee, a może prawie pewna, bo Słonecznikowa Pestka rzadko orzekała cokolwiek na sto procent, ale to już inna kwestia. W każdym razie – cieszyła się na trening z kimś, kogo lubiła, chociaż trochę martwiła się o samopoczucie terminatorki i miała zamiar ją skontrolować, jak się już zjawi. A liczyła na to, że zjawi się na czas, bo miała na dziś zaplanowane całkiem sporo! W praktyce w sumie w tym "całkiem sporo" mało było uczenia się, no ale trudno, to był tylko pierwszy dzień i mogły do niego podejść na luzie, prawda? W każdym razie czekała o umówionej porze przy wyjściu z obozu, licząc na to, że nie będzie musiała długo tam stać, nawet jeśli nie byłaby w zasadzie za bardzo zła, jakby Miodek przyszła troszkę za późno.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#2
Szczerze powiedziawszy Miodek, a raczej Miodowa Łapa, nie bardzo zarejestrowała, o co chodzi Słonecznikowej Pestce, gdy ta podeszła do niej na ceremonii, która odbyła się poprzedniego dnia. Czy zrozumiała, że teraz ona będzie jej mistrzynią, że będą trenować, że będzie poznawać różne rzeczy, dowiadywać się nowych rzeczy, i tak dalej, i tak dalej? Czy ogarnęła, że mają się spotkać następnego dnia, i to nawet o wschodzie słońca? No… właściwie to niezbyt, tak w zasadzie. Splątany Wąs potem próbowała z niej coś wyciągnąć, czy wie, o której porze ma się stawić na trening, i tak dalej, ale tego Miodek też nie rejestrowała i po prostu poszła spać w kociarni, a w śnie widziała znowu nieruchome ciałko małego kociaka Zaśnieżonej Ścieżki, i to ją ciągle wyrywało ze snu, więc i wieczór, i noc, miała okropne. Rano zaś… nie wstała. Nie zjawiła się na trening. Po prostu spała, nie do końca świadoma, że powinna gdzieś być.
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#3
Czekała, czekała, czekała... ale Miodek nie było. Choć w praktyce pewnie wcale nie stała tam długo, wydawało jej się, że mija sporo czasu, zbyt dużo czasu. I gdyby nie to, jak terminatorka wyglądała na wczorajszej ceremonii, to pewnie byłaby w stanie czekać dłużej. Miodowa Łapa wyglądała jednak wczoraj, no, jak nie-Miodowa Łapa, a więc trochę się zmartwiła, czy aby na pewno wszystko do niej dotarło i czy wszystko było w porządku. W końcu stwierdziła, że nie ma sensu dłużej nad tym myśleć i czekać. Wstała i odruchowo udała się do legowiska terminatorów, jednak tam jej nie zastała. Zmrużyła oczy; to martwiło ją jeszcze bardziej. Zanim zdążyła spanikować, przypomniała sobie na szczęście, że powinna sprawdzić kociarnię, bo chyba tam poszła po ceremonii. I faktycznie, tym razem się udało. Kiedy zobaczyła, że Miodowa Łapa śpi, w sumie to jej ulżyło, nawet jeśli być może powinna być bardziej przejęta tym, że nie wstała. Ups, Słonecznik chyba nie była najlepsza do uczenia dyscypliny, ale za to dobrze wiedziała, że były też ważniejsze rzeczy niż punktualność i w ogóle cały trening. Musiała się najpierw upewnić, że wszystko było w porządku, a to, że Miodek nie przyszła, mogło być znakiem, że wcale nie było. Chyba że po prostu zaspała? Trzeba się będzie przekonać. Wojowniczka delikatnie szturchnęła śpiącą kotkę łapą, próbując ją wybudzić, a jeśli jeden raz nie starczył, to może nawet kilka.
– Hej, Miodek? Przepraszam, że cię budzę, ale ten, no... trening – powiedziała cicho, nachylając się nad terminatorką, żeby przypadkiem nie obudzić nikogo innego, ale żeby wciąż wszystko słyszała.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#4
Miodek nawet do głowy nie przyszło, żeby udać się do legowiska terminatorów. W końcu tam nie było mamy… inna sprawa, że Splątany Wąs nie miała już spać również w kociarni, to jednak w jakiś sposób ominęło świadomość jej córki. Zresztą, wydawało jej się, że mama jest przy niej, chociaż stan faktyczny był taki, że ta jedynie zaglądała co jakiś czas do Splątanych Korzeni, żeby upewnić się, że Miodowa Łapa wciąż tam jest. Nagle jakieś gwałtowne ruchy wyrwały ją z półsnu; kotka drgnęła nagle, co świadczyło o jej wybudzeniu.
– Huh? – mruknęła kotka, zbyt zaspana i nieprzytomna, żeby zrozumieć od razu, o co chodzi. Nie otworzyła nawet oczu, jednak usłyszała słowa Słonecznik, nawet jeżeli ich sens dotarł do niej po chwili. – Trening? – powtórzyła tępo, uchylając w końcu powieki, i po tym zapadła chwila milczenia, w której młoda kotka jedynie mrugała ślepiami.
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#5
Zamrugała kilka razy, kiedy usłyszała odpowiedź Miodowej Łapy, a na jej pyszczku pojawił się wyraz niepewności. Albo nie była pewna, bo była zwyczajnie zaspana i zmęczona, albo faktycznie jakoś niewiele do niej dotarło z wczorajszej ceremonii. W każdym razie wyglądało to dość niepokojąco i Słonecznikowa Pestka trochę się martwiła, bo wszystko to było takie... inne od Miodek, którą znała. Odchrząknęła niepewnie i powoli pokiwała głową.
– No tak, trening – powiedziała spokojnie. W jej głosie nie było słychać wyrzutu, złości, smutku czy jakichkolwiek negatywnych emocji. Udało jej się chyba nawet powiedzieć to tak, żeby nie było w nim zdziwienia i zmartwienia; starała się ze wszelkich sił, żeby brzmieć neutralnie, bo nie chciała, żeby Miodek zrobiło się od jej reakcji przykro, czy coś. – Jeszcze raz, powoli. Wczoraj na ceremonii Malinowa Gwiazda przydzieliła ci mnie na mistrza, a ja do ciebie potem podeszłam i powiedziałam, żebyśmy spotkały się dzisiaj rano. Pamiętasz? – spytała. – W każdym razie... Chodź, przejdziemy się chociaż na chwilę, dobrze? Chciałam ci pokazać, jak jest poza obozem. Możesz sobie po drodze wziąć coś ze stosu zwierzyny, jeśli jesteś głodna. – Na razie nie pytała o nic więcej. Chciała zobaczyć, jak w ogóle Miodowa Łapa się zachowa, jak będzie się dalej czuła i odejść gdzieś, gdzie nie będzie tyle kotów, a szczególnie nie tych śpiących, żeby z nią porozmawiać. Bo nie wątpiła, że jakaś rozmowa się im przyda.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#6
Mrugała w milczeniu ślepkami, wbijając nierozumiejące spojrzenie w Słonecznikową Pestkę, i autentycznie nie miała siły na jakiekolwiek… wysilanie się, myślenie i takie sprawy. W zasadzie to chciała tylko trochę pospać, potrwać w tym dziwnym stanie zawieszenia, pobyć kociakiem i nie musieć zajmować się tym… wszystkim. Potoczyła wzrokiem po otoczeniu i lekko zmarszczyła nosek, nie zauważając w pobliżu mamy, i chyba dopiero wtedy zaczęło powoli do niej docierać, co się stało i o co chodzi jej starszej koleżance, bo wydała z siebie ciche westchnięcie.
– Uh – sapnęła ciężko, gdy wojowniczka skończyła mówić. – A… musimy? – spytała bez większej nadziei w głosie. Niby w środku ją ciągnęło do zobaczenia terenów i tego wszystkiego, ale jakoś tak… nie miała na to ochoty akurat teraz. Wciąż nie rozumiała, czemu te wszystkie koty tak łatwo przeszły nad śmiercią kociaka Zaśnieżonej Ścieżki, nie rozumiała też, czemu tak mocno ją to uderzyło. Z zamyślenia wyrwało ją głośne burczenie w brzuchu… no tak. Nie jadła nic od czasu ceremonii co najmniej. – W sumie to bym coś zjadła… – przyznała cicho.
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#7
Szczerze? Słonecznikowa Pestka wcale nie chciała tego wszystkiego Miodowej Łapie zabierać. Jakaś jej część mówiła jej, że może lepiej by było, jakby dała Miodek się wyspać, poleżeć, przywyknąć do sytuacji i w ogóle, ale druga – i to znacznie silniejsza – wiedziała, że nie mogła tego zrobić. Po pierwsze dlatego, że Malinowa Gwiazda jednak obdarzyła ją zaufaniem, przydzielając jej kolejnego terminatora i był to jej obowiązek. Jednak przede wszystkim wiedziała, że zostawianie jej samej w niczym nie pomoże. Chciała z nią porozmawiać. Zobaczyć, czy uda jej się dowiedzieć, dlaczego się tak źle czuje, skąd to zachowanie i w ogóle wszystko. Dowiedzieć się, czy może jej jakoś pomóc, szczególnie że wciąż czuła, że może robi trochę za mało dla Sadzowej i Larwiej Łapy. W końcu to ich niezjawianie się na treningach i w ogóle... Może było coś jeszcze, jeszcze jakiś powód, coś czego nie zauważała i nie mogła rozwiązać? Tak właściwie zawsze było jej trudno zrozumieć taką Modliszkę na przykład, może powinna się bardziej starać od początku? Może teraz nie byłoby problemu? Odsunęła jednak od siebie te myśli, a przynajmniej tymczasowo, bo w tej chwili najważniejsza była dla niej Miodek i to na niej powinna skupić swoją uwagę. A swoimi powiązaniami z terminatorami nie pojawiającymi się na treningach mogła zająć się później, o.
– No wiesz, jednak jesteś terminatorką, więc masz teraz różne obowiązki... Ale nie musimy dzisiaj robić dużo, dobrze? Tylko zaczniemy, przejdziemy się trochę, może pokażę ci jakąś granicę? Takie tam same luźne, fajne rzeczy – powiedziała i uśmiechnęła się zachęcająco. Chciała zrobić wszystko, żeby ten trening był przyjemny, ale o tych luźnych i fajnych rzeczach to trochę skłamała, bo musiały jednak zacząć od Poważnej Rozmowy. Ale Słonecznik wątpiła, żeby to jakkolwiek wliczało się w materiał treningowy, więc... ups? – To chodź, przejdziemy się do stosu po drodze – postanowiła w końcu i dała Miodowej Łapie chwilę, żeby się zebrać, a potem jak najciszej wyszła z kociarni i skierowała się prosto w stronę stosu zwierzyny.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#8
Szylkretowa kotka nie miała za bardzo ani siły, ani ochoty na, cóż, cokolwiek, nawet jeżeli Słonecznikowa Pestka obiecywała „luźne, fajne rzeczy”. Wolałaby jeszcze trochę pospać i sobie poudawać, że nie istnieje jakiś, khe, świat zewnętrzny… mimo wszystko jednak podniosła się i, nie dbając za bardzo o swoje potargane futerko i zaklejone lekko ślepia, zaczęła powolnym krokiem kierować się w stronę stosu zwierzyny. W zasadzie robiła to bardziej dla rudo-białej wojowniczki, którą jednak uważała za bliską sobie, niż dla siebie samej. Ledwo unosiła łapki, a wzrok wbijała w podłoże, niezainteresowana otoczeniem.
– A nie mogłabym pozostać… no, wiesz. Kociakiem? – spytała niepewnie kotkę, wciąż patrząc na własne łapy, gdy już znalazły się przy stosie. Chociaż dopiero teraz poczuła, że z głodu boli ją brzuszek, to jednak nie kwapiła się do wybrania sobie jakiejś zwierzyny; obrzuciła tylko krótkim spojrzeniem to, co miała przed sobą, by jednak spojrzeć zaraz na swoją mistrzynię.
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#9
Ruszyła razem z Miodek tak samo wolnym tempem. Nigdzie się nie spieszyła, dawała jej czas, ale jednocześnie im dłużej to zajmowało, tym dziwniej i bardziej zakłopotana się czuła. Naprawdę nie chciała urządzać Poważnych Rozmów na środku obozu, który właśnie budził się do życia, ale czuła się bardzo źle, patrząc, jak jeszcze niedawno taka energiczna i radosna Miodowa Łapa teraz wygląda jak cień samej siebie. Pytanie zadane przez kotkę wcale nie poprawiło sytuacji, bo w sumie nie wiedziała, jak na nie odpowiedzieć, żeby nie zrobiło jej się bardziej przykro, a tego przecież nie chciała. Przez krótką chwilę się nie odzywała, zastanawiając się, jak powinna dobrać słowa.
– Wiesz... Każdy kiedyś musi zostać terminatorem. Każdy kiedyś dorasta, a bycie terminatorem to też pomaganie klanowi, rodzinie – powiedziała ostrożnie. Chciała dodać coś jeszcze. Może to wcale nie takie złe albo do każdych obowiązków da się przywyknąć, ale miała wrażenie, że to wcale nie byłyby odpowiednie słowa. – A... wolałabyś zostać kociakiem? – spytała po krótkiej chwili. Czy to stąd mógł się wziąć jej zły humor, czy może było coś więcej? Chciała to jakoś delikatnie wybadać, ale nie chciała przesadzić, więc póki co po prostu poprzestała na tym, licząc na to, że Miodowa Łapa powie jej coś, co trochę ją naprowadzi, gdzie iść dalej.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#10
Z lekkim zrezygnowaniem widocznym na pyszczku Miodek wybrała sobie jakiegoś… dość lichego gryzonia i odciągnęła go kawałek od stosu zwierzyny, by położyć się na zaschniętej trawie. Zamiast jeść, słuchała jednak słów swojej mistrzyni, która przecież się dla niej starała, ale szylkretowa koteczka jakoś nie była w stanie jeszcze się do czegokolwiek zmusić. Czuła, że jest głodna i przez głód brakuje jej energii, jednak bardziej istotny był aspekt psychologiczny. Po prostu całkowicie brakowało jej chęci i motywacji, nie tylko z powodu tej zmiany w jej życiu, ale i wciąż świeżej w jej pamięci śmierci kociaka, który mógł kiedyś zostać jej kolegą.
Każdy musi zostać terminatorem? A potem co, każdy musi zostać wojownikiem? Miodowa Łapa westchnęła sobie cichutko i tylko spuściła wzrok, żeby spojrzeć na gryzonia, który wciąż leżał przed nią i czekał, aż zacznie go jeść. Nie wiedziała się w tym wszystkim, nawet jeżeli oznaczało to pomaganie klanowi i rodzinie.
– Ale mogę to też robić jako kociak – wydukała cicho. – Trochę… tak. Ale w sumie to nie wiem. Najchętniej bym w ogóle została w obozie i… nic nie robiła – przyznała, po czym zacisnęła lekko pyszczek. W końcu jednak zaczęła powoli jeść.
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#11
Obserwowała Miodek z wyraźnym zmartwieniem, nie za bardzo wiedząc, jak właściwie mogła jej pomóc. Brak chęci i motywacji był u niej bardzo wyraźnie widoczny, a Słonecznik chciała sprawić, żeby kotka jakoś się przemogła, jednak nie za bardzo wiedziała, od której strony powinna do tego podejść. Wiedziała, że lepiej będzie, jak się w ogóle dowie, skąd takie nastawienie. Jak na razie mogła się jedynie domyślać, że znając Miodową Łapę, może po prostu nie za bardzo chce trenować, wykonywać obowiązki i w ogóle, a wolałaby faktycznie wciąż być kociakiem, ale czy to był jedyny powód? Czy tylko i wyłącznie dlatego wiecznie wesoła i energiczna Miodek wyglądałaby teraz tak? Słonecznikowa Pestka szczerze wątpiła, tym bardziej że w innych warunkach szylkretka ucieszyłaby się chociaż na myśl o zwiedzaniu terenów.
– Prawda, możesz, są różne sposoby, ale jednak... Wiesz. Rośniesz i w ogóle. No i nie jesteś terminatorką tylko dla obowiązków albo żeby zostać wojownikiem, ale przede wszystkim dla siebie. Czasami bywa niebezpiecznie, a wtedy musisz wiedzieć, jak na przykład się, no, bronić. No i to nie tak, że cały czas uczysz się ważnych rzeczy i pracujesz, ale też... kociaki nie mogą wychodzić z obozu. Nawet jak teraz nie masz na to ochoty, to obiecałam ci przecież, że pokażę ci wszystkie super miejsca na naszych terenach, nie? Jest ich napraaaawdę dużo, na pewno ci się spodoba! – powiedziała, starając się zabrzmieć zachęcająco, ale po krótkiej chwili westchnęła. Krążąc dookoła tematu chyba i tak nic nie osiągnie. – A... dlaczego właściwie wolałabyś zostać? Chodzi o to, że nie chcesz trenować, czy stało się coś jeszcze? – spytała ostrożnie. Wreszcie. Nie było chyba sensu z tym dłużej czekać aż przejdą gdzie indziej. Obóz o tej porze i tak raczej stopniowo się wyludniał, jak koty wychodziły na poranne treningi, patrole i polowania, więc chyba nie było przeszkód, żeby porozmawiały tutaj. Szczególnie że Miodek wcale za bardzo nie chciała nigdzie iść.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#12
Niebezpiecznie? Bronić? Przed czym? Ach, przed tym, co poza obozem… ale gdyby została w obozie, to nie miałaby przecież takich zmartwień, prawda? Mogłaby sprzątać legowiska, wymieniać mech, nawet pilnować kociaków i inne takie, po prostu bez jakiegoś treningu, wojownikowania, walczenia… i większego wysiłku. Westchnęła ciężko, bo mimo wszystko w środku chciała obejrzeć ziemie klanu. A może by tak dałoby radę przejść się raz, zobaczyć i nigdy więcej nie wychodzić?
– No to ja będę terminatorką, a nie kociakiem, ale… w obozie. I nie będę się przed niczym bronić, bo w obozie jest bezpiecznie, a ja będę wymieniać mech i takie… tam – odparła wciąż niemrawo i nieco niewyraźnie, bo akurat w pyszczku miała kęs mięsa, który żuła powoli i bez przekonania. – To i to? W sensie… ciężko mi, wiesz, no bo ten kociakumarłiniktsiętymnieprzejmujeajataknawetjakgonieznałam – wyrzuciła z siebie naraz, byle szybciej, całkiem jakby odrywała plaster, żeby bolało jak najkrócej.
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#13
Pokręciła delikatnie głową na następne słowa Miodowej Łapy. Co jak co, ale do tego dopuścić nie mogła. Żeby ktoś tak ciekawy świata i radosny jak Miodek miał całe życie przesiedzieć w miejscu? Było tyle do odkrycia! A co z ich wyprawą po pszczółki? Co z ich wyprawą po słoneczniki? Jednocześnie zastanawiała się, jak powinna jej najłagodniej przekazać to, co chciała... ale w sumie sama nie do końca wiedziała, co powinna powiedzieć w tej sytuacji. Wszystko nagle zrobiło się jakieś takie trudne i przez chwilę Słonecznik sama miała ochotę sobie odpuścić, iść do kociarni, położyć się tam placuszkiem na ziemi i razem z Miodek spędzić tak resztę dnia, ale nie mogła. To nie było wyjście, to nie było rozwiązanie... no i też pewnie dostawałaby masę dziwnych spojrzeń, gdyby ona, poważna wojowniczka, leżała jak smutny placek na ziemi w Splątanych Korzeniach, huh.
– Miodek, wiem, że może nie myślisz o tym za bardzo pozytywnie, ale może spróbuj i poczekaj, zanim zadecydujesz, co chcesz robić i jak, dobrze? Dopiero zostałaś terminatorką, nie zniechęcaj się na samym początku – powiedziała i posłała jej delikatny, wspierający uśmiech... jednak ten szybko zniknął, kiedy kotka w końcu wyjaśniła, co się wydarzyło. Powiedziała to tak szybko, że Słonecznikowa Pestka nie była pewna, czy wszystko zrozumiała i w ogóle dobrze wyłapała słowa, ale dwa pierwsze – i kluczowe, zdaje się – z pewnością dobrze do niej dotarły. Kociak umarł... Och. Chodziło o tego kociaka Zaśnieżonej Ścieżki, Pajęczynę? Słonecznik przez krótką chwilę wpatrywała się w Miodek w milczeniu, kompletnie nie wiedząc, co powinna zrobić. Mówienie tego, co już mówiła kotce na naukach o Gwiezdnym Klanie wcale nie wydawało jej się w tej sytuacji dobre, w ogóle nic nie wydawało jej się dobre i chociaż Słonecznik przeżyła już kilka naprawdę bolesnych śmierci, było jej naprawdę trudno w ogóle coś na to poradzić. Jej już i tak miękkie spojrzenie zmiękło nawet bardziej. Miodek nie była już kociakiem i Słonecznikowa Pestka, która była, cóż, malutka, nie mogła jej już poklepać pocieszająco po łebku, ale mogła zrobić coś innego. Szybko podeszła bliżej do szylkretki i, nie myśląc nad tym zbyt długo, przytuliła ją lekko. – Ja... Tak mi przykro, Miodek. To na pewno boli, w końcu to ktoś w podobnym wieku, a nawet jeśli nie znałaś go dobrze, to w końcu mieszkał z tobą w kociarni i w ogóle... To normalne, że czujesz się źle. Potrzebujesz czasu. A jakbyś chciała na ten temat porozmawiać, to możesz ze mną, kiedykolwiek, nawet teraz, dobrze? – spytała. Chciała pomóc Miodek, tak samo jak chciała pomóc Sadzowej Łapie, ale podchodziła do tego wolno, załatwiała sprawy po kolei. Najpierw ta, bo wydawała jej się bardziej pilna. Później mogła poruszyć też kwestię tego, że Miodek nie chciała trenować i dowiedzieć się dlaczego.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#14
– Yhh… spróbuję – mruknęła po chwili przeżuwania w milczeniu. Niby nic nie traciła, biorąc pod uwagę, że i tak raczej nikt jej teraz imienia i rangi nie cofnie do kociaka, zwłaszcza że była w odpowiednim wieku, po prostu… lepiej by się teraz czuła, nie mając na sobie żadnej presji i nie musząc nic robić. A żadnej alternatywy tak czy siak nie widziała.
Gdy wypowiedziała te słowa, gdy przyznała się komuś innemu, niż własnym rodzicom, do swoich uczuć, poczuła się lepiej – minimalnie, ale jednak. Wiedziała, że może to trochę głupie, że tak się przejęła śmiercią kociaka, którego nawet nie znała, i że tak długo ją to trzyma, a jednak… samą świadomością, że to nie ma sensu, nie mogła zmienić swoich uczuć. Westchnęła cicho, a jej spojrzenie było wbite w gryzonia, równie martwego, co Pajęczyna.
– EH, nie wiem. To chyba… tyle. W sensie. Nie mam nic więcej do powiedzenia w sumie, no, po prostu jakoś to na mnie źle… działa. Ale możemy spróbować pójść poza obóz? – odparła po chwili.
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#15
Uśmiechnęła się jeszcze raz delikatnie i zachęcająco do Miodek, mając nadzieję, że ta faktycznie spróbuje się już nie zniechęcać na samym początku i jednak będą mogły coś dzisiaj zrobić. Oczywiście jak już skończą omawiać wszystkie ważne sprawy, bo Słonecznik nie miała zamiaru jej odpuszczać, hmpf. Skoro już zaczęła Poważne Rozmowy w obozie, to równie dobrze mogła je tu skończyć, a w drodze skupić się już w pełni na treningu, jeśli uda jej się do niego przekonać Miodową Łapę. Do tego chciała jednak wiedzieć jeszcze jedną ważną rzecz – skąd u Miodek właściwie ta niechęć do trenowania, skoro śmierć Pajęczyny nie była jedynym powodem jej złego humoru.
– Z czasem będzie lepiej, zobaczysz – powiedziała tylko, żeby chociaż tę kwestię już zamknąć, a potem pokiwała głową. – Jasne, cieszę się, że chcesz spróbować! To chodź, pokażę ci dzisiaj jakieś fajne miejsca... Och, ale jeszcze jedno, tak właściwie. Tak poza tym, skoro mówiłaś, że to i to, no to, ten. Nie chcesz za bardzo trenować, czy nie chcesz być wojowniczką... czy to tylko tak jakoś tymczasowo? – spytała, żeby spróbować się upewnić. Na każdą z tych opcji miała mniej lub bardziej satysfakcjonujące rozwiązanie, a naprawdę nie chciała, żeby ten konkretny trening przebiegał w jakiejś smutnej i nieprzyjemnej atmosferze.
<table><td><img src="https://imgur.com/JkojFdS.png" height="180px"></td><td><p align="center">will you remember the word <br> I loved with every bit inside me? <br> <br> ❀ that happiness ❀ <br> <br> ah, how strange it is, the feeling <br> and as tomorrow breaks <br> I hope you love it too</p></td></table>
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
16
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości