Logo Artemidy
Trening Białej Łapy
#1
Zgodnie z zapowiedzią złożoną na Ceremonii, Ćmok już od rana czekała na nową terminatorkę przed obozem Klanu Rzeki. Nie znała jej. Musiała ją poznać, żeby wiedzieć, jak z nią pracować. Miała nadzieję, że Zimno oszczędzi jej humorów i narzekania... nie miała siły użerać się z terminatorem, jak ostatnio.
Szczęśliwie Pora Nagich Drzew przebiegała łagodnie, i wyciągnięcie Białej Łapy na krótki spacer wydawało się być nie najgorszym pomysłem. Trzeba było w końcu dowiedzieć się, dlaczego młoda nie zaczęła treningu o czasie, czy i z kim miała kocięce nauki, co potrafi i ile wie. Trzeba było poprowadzić trening inaczej niż zwykle. Zacząć od drugiej strony... na wszelki wypadek.
Ćmi Zmierzch otuliła łapki czarnym ogonkiem, przymknęła oczy i czekała na Białą Łapę.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
#2
⠀⠀⠀Od chwili uzyskania tytułu Łapy jej umysł nie zyskał ani chwili odpoczynku, nękany wieloma myślami i planami. Musiała odpowiednio nastawić się zarówno do treningu jak i swojej nowej mistrzyni, żeby wyciągnąć z tego jak najwięcej i być jak najlepszą. Musiała również swoje olbrzymie ambicje dozować ostrożnie i z wyczuciem, by nie sparzyć się przypadkiem na swoim zapale, jeśli ten spotkałby się ze złym zrozumieniem, lecz czy było to aż tak konieczne? I dlaczego Zimno tak nagle zaczęła się tym wszystkim przejmować? Ach, no tak, wszystko to przez Świetlikowy Zagajnik i jej słowa o honorze rodziny, który ratowany był rzekomo przez Burzę. Burzy teraz nie ma, lecz jest Zimno. Jedyna córka i najdoskonalsza istota z całego miotu, która musi zakasać rękawy i wziąć się ostro do roboty, co by ulżyć swoim rodzicom i stłumić nieprzychylne myślenie o jej nieudanym rodzeństwie, a to przecież łatwe nie będzie.
⠀⠀⠀Kierując się na miejsce spotkania zastanawiała się już nad tym jaka powinna być. Na jaką się kreować, jak wiele faktów naginać i o jakich rzeczach mówić, a jakie lepiej pominąć, lecz doszła do zaskakującego wniosku, iż wszystko to jedynie by ją pomotało i uniemożliwiło rozwój. Nie była w tym wszystkim sama, czyż nie? Jechały z Ćmim Zmierzchem na jednym wózku i miały ten sam cel, który tyczył się jak najlepszego ukształtowania Zimna, by wydobyć z niej to co najlepsze, a wady zdusić w zalążku. Jeśli córka Czerwonej Gwiazdy zechce wynieść ją pod samo niebo, szczerość będzie tu fundamentalną podstawą, gdyż komu innemu miałaby zaufać, jeśli nie mistrzyni? Sama do niczego nie dojdzie, a oddanie się w łapy profesjonalistki było nawet wygodne.
⠀ - Dzień dobry, Ćmi Zmierzchu. - Uśmiechnęła się niewieścio, mrużąc przy tym swoje jadowicie zielone ślepka. Miała nadzieję, iże odnajdą wspólny język i razem dokonają cudów, przyćmiewając umiejętności innych mistrzów i terminatorów. Musiała być lepsza. I tyle. Musiała być o krok przed innymi i musiała rozwinąć swoje umiejętności retoryczne, przede wszystkim, albowiem ładny pyszczek i ułożone futerko to nie wszystko, tak samo jak i siła w łapach, których wolała sobie nie budzić, jeśli się dało.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#3
⠀⠀⠀Nie miała zbyt wielu "ale", więcej - nie miała ich wcale, wszak wierzyła w kompetencje Ćmiego Zmierzchu oraz jej dobre rozplanowanie treningu. Jej priorytet był jeden i i dopóki spotykać się będą z czarną zastępczynią regularnie, dopóty będzie zadowolona. Byleby całe rodzeństwo nie zostało wojownikami przed nią. Wolałaby być pierwsza, tak naprawdę, lecz w cuda nie wierzyła. Na to była za stara, mimo młodego wieku.
⠀ - Byłam chora - miauknęła delikatnym tonem - odkąd tylko zaczęłam lepiej chodzić, jakoś w okolicach jednego księżyca. Katar. Kaszel. Zawroty głowy. Standard. - Izolacja nie jest niczym wspaniałym, w każdym bądź razie. Tak czy owak... Jako pierwsza wyciągnęła łapę do odpowiednich kotów i dzięki temu wie już co nieco. Posiada pewne informacje, dzięki którym trening przebiegnie nieco płynniej, a przynajmniej jej późniejsze zapamiętywanie potencjalnych zmian.
⠀ -W każdym bądź razie już jestem zdrowa, Ćmi Zmierzchu, jak ryba, ale jeśli coś byłoby nie tak to powiadomię Cię od razu. - W końcu nie chciała zaciskać zębów tylko po to, aby je później stracić, razem z kolejnymi księżycami pod okiem medyka. Trzepnęła jasnym uchem i pokręciła głową na boki. Wszystko było jasne, jasne wręcz jak słońce.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#4
⠀⠀⠀Wedle słów Ćmiego Zmierzchu Zimno zwróciła się w kierunku, gdzie słońce wschodzi, a następnie spojrzała w prawo, gdzie znajdowała się wichrowa strona świata. Ważne osobistości z tamtych okolic już znała, jako że zdążyła podpytać się rodziców o te rzeczy, gdy była jeszcze chora. Niektóre informacje jednak ulegały po czasie różnym zmianom, toteż dobrze było sobie to i owo przypomnieć, albo w ogóle zastąpić czymś innym.
⠀⠀⠀Grom znała dobrze, za dobrze, zwłaszcza po starciu Sztormu z jedną z ich terminatorek, po słowach Śliwki na naukach i po opinii Czerwonej Gwiazdy. Jej zdanie na temat tych kocmołuchów kształtowało się w niezbyt pozytywny sposób, lecz nie mogła temu ulegać całą sobą - musiała zachować trzeźwość umysłu i nie zalewać się niechęcią, zwłaszcza kiedy przyjdzie jej stanąć pyskiem w pysk z tamtejszym patrolem. Zachowywanie dyplomatycznej obojętności, a nawet i przychylności, było pomocne i bardzo często otwierało drzwi, które w normalnych sytuacjach byłyby ostro zatrzaśnięte.
⠀⠀⠀Spojrzała na swoją mistrzynię, nie odzywając się słowem, a kiwając jedynie głową na każde kolejne informacje. Teraz to ona miała zabrać głos, a postawione pytania nie wydawały jej się zbyt problematyczne, jako że nie miała dwóch księżyców, a dziesięć. Znała większość rzeczy związanych z ich codziennym życiem, choć trzeba przyznać, że najmniej styczności miała z władzą i medykami, dlatego też tu mogła pojawić się dziura w wiedzy.
⠀- Kocięta. Przyszłość klanu, o którą trzeba dbać i którą należy kształtować od możliwie najwcześniejszych księżyców życia, gdyż jeśli spuszcza się je z oczu, kończą tak, jak mój brat, Biały. Uciekają z obozu, giną, marnują się. Są nietykalne, ponieważ są bezbronne. Mają pierwszeństwo przy stosie, a w wieku czterech księżyców odbywają nauki. Niektóre koty, takie jak ja, noszą tę rangę dłużej, niż inni, ze względów głównie chorobowych, choć zakładam, że może to być również i kara. - Opóźnienie treningu karą? Pytanie dla kogo, dla kociaka? Miałby dzięki temu więcej czasu na głupie psoty i brak ostrej łapy nad głową, która jakoś by go ukształtowała.
⠀- Terminatorem zostaje się najwcześniej w wieku sześciu księżyców i o noszeniu tej rangi świadczy imię zakończone Łapą. Koty te uczą się wszystkich potrzebnych wojownikowi informacji. Walki, polowania, kodeksu. Dbają o obóz, chodzą na patrole, nie jedzą, dopóki nie zapolują dla kociąt i starszych, chyba że nie potrafią jeszcze tego robić. - To wydawało się jej po prostu logiczne. Skoro sama nie potrafiła polować to jak miałaby najpierw napełnić żołądki innych?
⠀- Wojownikiem najwcześniej zostaje się w wieku dwunastu księżyców. - Przerwała, gdy przez jej myśl przeleciał Sztormowa Łapa, a w jej gardzieli wezbrała się lekka zazdrość, która odeszła równie szybko, co i przyszła. - Ich głównymi obowiązkami są polowanie dla klanu oraz patrolowanie granic. Tak, jak terminatorzy, nie jedzą, dopóki nie zapolują dla starszych i kociąt. Niektórzy dostępują zaszczytu otrzymania terminatora, którego powinni wyszkolić na doskonałego wojownika, niwelując wady i wzmacniając zalety, ale słyszałam, że bywa różnie i łatwo wypuścić spod skrzydeł zgniły owoc, jeśli mistrz się do przekazywania wiedzy po prostu nie nadaje. - A jak wiadomo nie wszyscy potrafili to robić. Sprawę trzeba było postawić sobie jasno - nie każdy wojownik powinien trenować młodsze pokolenia. I tyle. Lepiej, aby terminatorzy trafiali do tych, którzy zrobią z nich siłę klanu, a nie do tych, którzy naszprycują ich moralnymi dziurami.
- Zastępca... organizuje patrole. Nadzoruje treningi. Zastępuje przywódcę, gdy jest nieobecny, jest jego wsparciem i niekiedy głosem rozsądku. Słyszałam, że są jakieś wymogi do zostania zastępcą Gwiazdy, lecz nie wiem jakie. - Przyznała bez owijania w bawełnę. - Przywódca ma dziewięć żyć. Jego głos w sprawach klanu jest decydujący i pilnuje, by wszystko działało jak natura by tego chciała. Bycie nim nie jest jednakże łatwe i usłane kwiatkami, a przynajmniej to wywnioskowałam z rozmowy z Czerwoną Gwiazdą, jeszcze przed moim mianowaniem na terminatorkę. Jest jeszcze starszyzna. Koty, które zakończyły etap bycia wojownikami i odpoczywają po sumiennemu służeniu dobru klanu. Nie mają obowiązków. Medyk i pomocnik medyka... mh. - Umilkła, nieszczególnie spiesząc się z ponownym zabraniem głosu. Nie lubiła się jąkać i przeciągać. Wolała zatrzasnąć buźkę, gdy zastanawiała się nad odpowiedzią. - Leczą. Mają obowiązek zbierania ziół. Terminator medyka dopiero się przyucza do zostania pomocnikiem. - Nie miała zbyt obszernej wiedzy na ten temat, nawet jeśli spędziła w Królikarni szmat czasu.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#5
⠀⠀⠀Nie miała innego wyjścia, jak tylko dobrze się przygotować. Na jej barkach spoczywała duża odpowiedzialność, przez którą to musiała szybko dojrzewać i zakasywać rękawy do pracy. Połowa jej rodzeństwa wyparowała, pozostawiając po sobie niezbyt pochlebną plamę, natomiast druga połowa wołała o pomstę do nieba, prezentując sobą niezwykle niski poziom. Honor jej rodziny cierpiał, a Kwiatowa Przełęcz oraz Kwitnący Jar nie zasłużyli sobie na żadne nieprzychylne spojrzenia, które mogły ich spotykać ze względu na ro-roz-roztrzęs-s-sio-sionego R-r-rudą Ła-apę, bądź mającego pszczoły w głowie Sztormową Łapę, który w wolnej chwili planował sikanie do wojowniczych legowisk. Musiała równolegle zostać dobrą wojowniczką, wzorcową córką, przykładną mistrzynią i lojalną rzeczniaczką, a następnie utrzymać wszystkie te tytuły w ryzach, nie pozwalając im na roztrzaskanie się o ziemię.
⠀⠀⠀Nie miała zamiaru podważać racji Ćmiego Zmierzchu, gdyż nie było to w ogóle konieczne. Pamięć o przeszłości zanikała coraz bardziej. Zimno miała mnóstwo pytań i łaknęła wiedzy z czasów, kiedy nie było na świecie nawet Czerwonej Gwiazdy, ba, interesował ją sam fakt i idea powstania klanów, lecz do tej pory nikt nie zdołał odpowiedzieć na jej pytania. Jedynie matka jej mistrzyni uchyliła rąbek tajemnicy, dotyczący przeszłości, aczkolwiek to było wciąż niewiele.
⠀- Co oznacza bycie takim pośrednikiem? - zapytała. Obserwowała Księżycowy Pył długo, jako że była pod jej opieką przez wiele księżyców i szczerze powiedziawszy nigdy nie zauważyła u kremowej kocicy żadnej gwiezdnej niezwykłości, choć istniało też pewne prawdopodobieństwo, iż takie kwestie skrywano głęboko w tajemnicy przed klanowym pospólstwem. Wygoda i pełna kontrola.
⠀⠀⠀Po nieszczególnie prędkim marszu, który srebrzystej pasował, dotarły do rzeki. Podeszła do brzegu i spojrzała w zmąconą od mrozu taflę, po czym przycupnęła i zaczerpnęła kilka mroźnych, aczkolwiek małych łyków, by przypadkiem nie nabawić się bólu gardła. Jeszcze tego do szczęścia potrzebowała.
⠀- Czym jest milczące czuwanie i do czego służy? - Coś obiło jej się o uszy, lecz sama idea i kwintesencja były bardzo tajemnicze. Zasady dotyczące zastępcy potrafiła wytłumaczyć sobie sama i nie potrzebowała przewodnictwa, jeszcze nie, bo jak wiadomo bywają wzloty i upadki. Przymknęła na moment oczy i trzepnęła rubasznie uchem, jakoby odganiała natrętną muchę, po czym pozwoliła sobie na subtelne zasmakowanie ostatniego punktu i postawienie go tuż obok tego, co zasłyszała od Czerwonej Gwiazdy, a także obok własnego, subiektywnego zdania, by wysunąć jakiś w miarę sensowny wniosek.
⠀ - To znaczy, że nie podlega dyskusji - miauknęła - przywódca podejmuje obiektywnie najlepsze dla klanu decyzje. Takie, które mają nas wzmacniać i mają być dla nas dobre. Koty nie muszą się z tym zgadzać i być z tego powodu zadowolone, bo każdy ma prawo do opinii i własnego sposobu na rozwiązywanie... problemów; muszą to jednakże przyjmować i akceptować. - Powiedziała, jasno wyrażając się o decyzjach moralnie dobrych i takich, które niosą dla nich wszystkich korzyści. - Uważam jednakże - wtrąciła na koniec - Że zasada ta ma swoje granice. Klan nie powinien ślepo podążać za przywódcą, kiedy ten nakazuje łamanie kodeksu, bądź wyraźnie dąży do rozplenienia chaosu wśród swojego klanu. - Coś na zasadzie skakania w ogień i rzucania się w przepaść na polecenie. Koty miały swoje rozumy i dopóki przywódca nie nadużywał władzy oraz punktu kodeksu do swoich własnych i prywatnych utarczek oraz uciech, dopóty wszystko chodziło sprawnie jak w zegarku i było akceptowalne.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#6
⠀⠀⠀Skinęła głową ostrożnie i powoli, wodząc spojrzeniem po okolicy w zamyśleniu, a później, gdy wszystkie informacje układały się w jej jasnej główce - pewniej i energiczniej, mrużąc lekko jadowicie zielone ślepka. Medycy w takim razie w istocie byli ważni. Księżycowy Pył jest ważna. Barwna Łapa będzie ważny. Musiała utworzyć w jakiś delikatny i subtelny sposób dobrą nić porozumienia z kocurem, by utrzeć sobie wyjątkowo wygodny szlak na przyszłość. Silni sojusznicy są niezbędni, gdy pragnie się dosięgnąć samych gwiazd. Samotnie można się jedynie sparzyć o słońce, wyciągając łapę w nieodpowiednim momencie.
⠀⠀⠀Zimno, w przeciwieństwie do Ćmiego Zmierzchu, brzydziła się wszelką bliskością, zwłaszcza kiedy wychodziła od kocura. Była jeszcze młoda i w gruncie rzeczy byłoby dziwnym, gdyby już teraz rozglądała się za wielką miłością i partnerem. Czy ktoś był godzien jej towarzystwa? Bynajmniej. Samo barachło sączyło się w żyłach Klanu Rzeki, z Wietrznym Wąsem na czele, który był lepki, śliski oraz wyjątkowo obrzydliwy. Złe początki złym końcem, czy jak to szło.
⠀- Rozumiem. - Mruknęła krótko, w odpowiedzi na kwestie medyków oraz czuwania, od którego to niebo się nie waliło, a z rzeki nie występowała woda, jeśli ktoś postanowiłby jednak się odezwać. Niechaj i będzie kulturowy ozdobnik, zawsze coś - brzmiało atrakcyjnie, a w rzeczywistości było gównem w ładnym papierku, mówiąc brzydko.
⠀- Słyszałam dużo o Świetlikowej Gwieździe - powiedziała na sam koniec - Czy on i jego postępowanie może uchodzić za wzór przywódcy?
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#7
⠀⠀⠀Ruszyła za Ćmim Zmierzchem na jej polecenie, stawiając kroki cicho i ostrożnie. Nie dlatego, że nagle wzięło ją na zabawę w małego szpiega, ale dlatego, że nie lubiła głośno tupać. Dobrze łączyła kropki i orientowała się kierunkach. Dzięki słowom czarnej zastępczyni teraz Zimno wiedziała, że idą w kierunku Klanu Gromu. Granicy, której należy się szczególna uwaga.
⠀ - Umiejętność przyznawania się do błędu - zaczęła - trudna sztuka. - Zachichotała cichutko i bardzo naturalnie, po czym znowu spoważniała, spoglądając prosto w żółte oczy czarnej kocicy. - Myślisz, że bycia takim, jak Świetlikowa Gwiazda, można się nauczyć? Czy raczej trzeba się z tym czymś urodzić? - Niektórzy mówią, że wszystkiego można się nauczyć, lecz jak silne i szczere są takie przymioty, które pozyskało się drogą mało naturalną? Czy były tak samo wartościowe?
⠀ - Jakie nieszczęścia masz na myśli?
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#8
⠀⠀⠀Biała Łapa miała nadzieję zyskać na sile i doświadczeniu, nim z Klanem Gromu rozpoczną się jakieś szersze, głębsze i bardziej dosadne konflikty. Bycie nędznym darmostojem, o którego waleczni i godni się potykają, to jak bycie chodzącą na czterech łapach i nienadającą się do niczego pomyłką. Zimno pomyłką natomiast nie była. Każdy terminator mógłby deferować usługi szybkiego pomykacza, będącego mięsem armatnim i doręczycielem kwilenia o pomoc, lecz jakież to było życie? Myszy pod miotłą, bądź i to nie.
⠀⠀⠀Spojrzała na swoją mistrzynię ukradkiem i zmarszczyła lekko czoło, a jej zielone ślepia jakoby przygasły w zaledwie jednym uderzeniu serca. Możliwości, wyłapała słowo. Tak, to na tym jej zależało. Nie chciała być graczem z jednym planem podczas pokerowego rozdania. W głowie chciała mieć stos taktyk, w rękawach dziesiątki asów, a w kieszeniach noże, w razie gdyby zrobiło się gorąco. Zależało jej na byciu wspaniałą i najlepszą, godną podziwu, przynoszącą dumę, lecz z drugiej strony działanie z cieni, założywszy maskę przeciętnego nikogo, również brzmiało smakowicie. Och, droga Zimno, którą ścieżką pójdziesz, durne dziecko? Tyle słodkich możliwości, a czasu na wybór owocu coraz mniej.
⠀ - Ojoj - wyrwało się jej, bo jak inaczej miałaby zareagować? Nie przejęła się tym za bardzo, jak i nie dotknęło jej to szczególnie. Czuła jednakże, że musi się jakoś zreflektować, by nie wyjść na kompletną i zdystansowaną wywłokę.
⠀ - Od suchych gałęzi raczej się nie uchronimy, chyba że Czerwona Gwiazda wyda dekret o wygryzieniu wszystkich drzew z naszych terenów. - Uniosła kącik pyska w delikatnym uśmiechu, ponieważ sama wizja kotobobrów brzmiała absurdalnie. - Ale to dobrze. Nie uważam tych nieszczęść za... nieszczęścia, Ćmi Zmierzchu. Choć nie wiem, czy to dobrze o mnie świadczy. - Zachichotała cichutko, z lodowato zadziornym uśmiechem, malującym się na jasnym pysku. - To znaczy... jeśli ktoś jest na tyle głupi, by kryć się z chorobą, sam decyduje o swoim rychłym losie, tak samo z bohaterami, którzy postanawiają kijem rzekę zawracać. Brzmi jak selekcja. Durni i nierozsądni wyrzynają się sami, a ci lepsi pozostają przy życiu - miauknęła - choć wiem, że znajdą się tacy, którym mimo doświadczenia coś pójdzie nie tak, jak i tacy, którzy oddychają tylko dzięki własnemu tchórzostwu, a nie sile. - Na nich też przyjdzie pora. Na wszystkich, w gruncie rzeczy, kiedyś przyjdzie, nawet na Ćmi Zmierzch, nawet na Białą Łapę. Pytanie tylko kiedy i w jak dostojny oraz honorowy sposób dokończą swego dzieła w wojowniczym lesie. Młoda delatorka uważała, że każda śmierć jest uzasadniona i dopóki nie została podszyta niesprawiedliwością, dopóty taka kolej rzeczy miała po prostu się wydarzyć, najpewniej z woli Gwiezdnego Klanu.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#9
⠀⠀⠀Zatrzymała się razem z mistrzynią i przeciąwszy powietrze pierzastym ogonem spojrzała na nią z góry, prostując linię ciała nieco bardziej. Nie odpowiedziała na słodki uśmiech tym samym; Zimnu nie drgnęła nawet powieka, gdy z chłodnym wyrazem pyska usłuchała wyjątkowo ważnej i jakże przełomowej w jej życiu rady, którą, rzecz jasna, zamierzała wprowadzić do swoich działań natychmiastowo. Nic nie zmienia się z dnia na dzień, lecz jeśli córka Czerwonej Gwiazdy mówi, iże język trzymać należy za zębami, to Biała Łapa nie będzie się z tym sprzeczać. Mistrzyni zawsze ma rację, jej natomiast pozostało jedynie o tym pamiętać, a dobierane słowa ostrożnie przesiewać przez sito i myśleć dwa razy, nim wyjdzie się z inicjatywą.
⠀ - Rozumiem - przytaknęła.
⠀⠀⠀Niespiesznym, ale lekkim krokiem ruszyła znowu przed siebie, łącząc kropki i kierunki na tyle szybko i sprawnie, by mimo jeszcze niewielkiego oswojenia się z klanowymi terenami móc stwierdzić, iże zbliżają się niechybnie do obozu, a przynajmniej brną ku niemu. Słuchała uważnie kolejnych zasad ich życia, również wyrabiając sobie o tym i o tamtym konkretne zdanie, choć były one bardzo płytkie, ulotne i powierzchowne.
⠀ - Kot żyjący z dwunożnymi. - I czerpiący z tego powodu dość oczywiste korzyści, nawet jeśli dla leśnych wojowników było to uwłaczającą myślą.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#10
⠀⠀⠀Czy Zimno widziała siebie na Mroźnej Skale? Ciężko powiedzieć. Była bardzo młodziutka, bardzo niedoświadczona i jeszcze bardziej niewykształcona, ale grunt, że tego wszystkiego świadoma. Wiedziała że droga przed nią jeszcze długa i na pewno kręta, tak jak i wiedziała, że będąc obecną sobą nie poradziłaby sobie z tak wielką odpowiedzialnością i wyzwaniem. Nie była gotowa nawet na takie myśli. Było to egoistyczne podejście, ale na ten moment musiała myśleć tylko o sobie i o tym co i jak robić, by stać się lepszą, by móc z każdej trudnej rozmowy i sytuacji wyjść z twarzą i by nigdy nie dać się zapędzić w kozi róg, bowiem raz przygwożdżona może spotkać się z gorzką klęską.
⠀⠀⠀Zamruczała pod nosem i przymrużyła ślepka. Zastanowiła się nad pytaniem, lecz nie trwało to wcale długo. Słyszała to i owo o pieszczochach, tak jak i słyszała o samotnikach. Wiedziała dobrze, że koty z klanów plują na takie koty i mają je za najgorsze szmatławstwo, podczas gdy Zimno widziała w tym bardzo dużo korzyści.
⠀ - Ponieważ życie z nimi jest po prostu łatwiejsze - rzekła - Ciepłe posłanie, strop nad głową, który chroni przed złą pogodą. Ciągły dostęp do pożywienia. Pieszczochy nie muszą się zastanawiać nad tym, czy natkną się na lisa na patrolu, bądź co będą musieli począć z kolejnym odważnym terminatorem z Klanu Gromu, który oznaczy nieodpowiedni krzaczek. - Każdy dzień takiego kota był lekki, wypełniony po brzegi beztroską i, trzeba przyznać, inteligentne bestie potrafiły z tego czerpać. Pieszczoch nie oznaczał od razu kota głupiego i zapuszczonego.
⠀ - A wojownik... - zaczęła, choć to było już trudniejszym pytaniem. - Cóż. Wojownicy zostali wykarmieni przez klan i wychowani. Dbano o ich zdrowie i bezpieczeństwo, przekazano cenną wiedzę, nauczono przydatnych rzeczy... no i, rzecz jasna, przysięgali lojalność. Jeśli wojownik nie miałby się wyrzec takiego życia z racji na fakt, iż jest ono płytkie i niedumne, to przynajmniej z racji na swoją przysięgę oraz dług. - Dług, który każdy powinien spłacić w należny sposób. Zimnu idea życia u boku dwunoga wydawała się tak absurdalna oraz irracjonalna, że ciężko jej było jasno powiedzieć "dlaczego takie życie się odrzuca". Odrzucenie go było dla mniej normalne i naturalne. W klanie miała rodzinę i przyjaciół. Miała tutaj swoje obowiązki i coś znaczyła - mniej lub więcej. Nie mogła tego porzucić i upaść na samo dno. Nie mogłaby wylegiwać się w tych wszystkich wygodach ze świadomością, że jej rodzina i znajomi w tym samym momencie marzną, głodują, albo walczą z borsukiem w obronie młodych, będąc brutalnie rozszarpywanymi. Uwłaczające.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#11
⠀⠀⠀Kiwnęła łebkiem, idąc pomalutku za swoją mistrzynią. Teoretycznie tak, w praktyce niekoniecznie. Pieszczoch nie oznaczał zamkniętego na cztery spusty kiciusia ze spiłowanymi pazurkami. Zimno sądziła, że można było żyć z dwunogami na zasadzie wykorzystywania ich jako zwierząt głupszych. Ciepłe posłanie nocą i cały dzień włóczenia się po okolicach. Polowanie również mogło się w tym zawierać, bo czemu nie? Pytanie tylko któremu pieszczochowi się chciało. Zapewne żadnemu i zapewne dlatego opinia o nich była taka, a nie inna.
⠀ - Jasne. - Również się uśmiechnęła, w łagodny sposób, po czym pożegnała Ćmi Zmierzch i udała się na szczyt Błyszczących Głazów, by raz jeszcze przegryźć to, czego dzisiejszego dnia się dowiedziała.

//

O świcie wyznaczonego dnia Zimno wyściubiła łebek że Zrośniętych Drzew i pomalutku wytoczyła się na zewnątrz. Była wyjątkowo wypoczęta i gotowa na kolejną dawkę wiedzy, zwłaszcza że teoria i praktyka walki były czymś, co już udało jej się porządnie liznąć ze Świetlikowym Zagajnikiem i przećwiczyć kilka razy z Ciemną Mordką. Droga przed nią nadal była długa, lecz nie należała już do początkujących. Usiadła u wejścia do obozu i przeczesując futro językiem czekała na Ćmi Zmierzch, która zapewne lada moment tu będzie.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#12
⠀⠀⠀Postąpiła jeszcze kilka kroków do przodu, zakręciła za winkiel i z zadowoleniem zauważyła, że czarna zastępczyni znajdowała się już w miejscu ich umówionego spotkania. Srebrzysto-biały ogon zamajtał się na boki, a jego pierzaste pasma futra zafalowały w przyjemny dla oka sposób, nim na pysku Zimna zagościł bardzo łagodny uśmiech, podkreślający jej urodę.
⠀ - Dzień dobry, Ćmi Zmierzchu - wymruczała melodyjnie, spotykając spojrzenie bladożółtych ślepi niewielkiej wojowniczki - O każdej porze dnia i nocy. - Dziwne gdyby nie była.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#13
⠀⠀⠀Ćmi Zmierzch bez żadnego ostrzeżenia odpaliła pikantną serię zasad kodeksu. Wzięła Zimno z zaskoczenia - owszem, padło pytanie czy jesteś gotowa, aczkolwiek nie sądziła, że ma być gotowa na aż taki karabin. Srebrzyste uszy terminatorki drgały delikatnie, kiedy próbowała nadążyć za słowami mistrzyni, wysyłającymi ją właśnie na sąsiednią orbitę, lecz szczęściem w nieszczęściu było to, iże znaczna część zasad stanowiła bardzo logiczną i nieodłączną część ich życia, którą nieświadomie się wykonywało od rana do nocy. Nie poluj i nie wstępuj na teren innego klanu? Przecież to... oczywiste. Tak sądziła, a raczej nie sądziła, aby istniał na tyle głupi kot, by... nie. Wróć. Istniały takie koty i rodziły się najczęściej w Klanie Gromu z wewnętrzną misją wciskania się na tereny rzeczniaków. Tak to już jest, jak się żyje na pustyni... oaza po drugiej stronie kusi.
⠀⠀⠀Znakowanie granic? Obowiązek wojownika. Przeganianie intruzów? Kolejna oczywistość. Troska o kocięta? Ten temat zdołała już liznąć przy okazji rozmowy z Czerwoną Gwiazdą. Była do przodu, w dalszym ciągu do przodu, a gdyby tylko wiedziała, że Ćmi Zmierzch poszukuje wtyczki niebotyczki w Klanie Wichru, Zimno z rozkoszą rozejrzałaby się za taką dla siebie samej... cóż. Jeszcze dzień się nie skończył, a sąsiadów łapiących króliki prędzej czy później pozna. Grunt, aby zaczęła delikatnie i przyjaźnie. Wiedziała już jakie błędy popełnia w kontaktach z innymi kotami. Uświadomiła to sobie przy spotkaniu z Lodową Łapą z Klanu Cienia. Była zbyt... mdła. Szara. Jednolita. Mało przekonująca. Musiała być bardziej sobą, bardziej... lekko, bardziej wesoło, bardziej żywo. Szara skała nie jest interesującym rozmówcą i nie przykuwa uwagi.
⠀ - Wyjaśnić? No cóż... - Zawahała się na moment. - Przegrana w walce jest wystarczającą porażką dla przeciwnika, nie mówiąc już o ranach i pamiątkach po starciu. Zabijanie kogoś, kto i tak jest niezdolny do walki oraz dostał już siarczyste lanie jest... odrobinę żenujące. Oznacza, moim zdaniem, psychiczną słabość i brak umiejętności hamowania się przed działaniem. Uleganie emocjom. - Zezwierzęcenie. - Poza tym każdy zasługuje na życie. Nie musimy go odbierać, dopóki nasze nie jest zagrożone. - Szczerze powiedziawszy to ciężko było jej odpowiedzieć na to pytanie i miała nadzieję, że za daleko od sedna nie była, choć z drugiej strony... takie bycie w opozycji do czyjegoś innego zdania otwiera drzwi do nie tylko dyskusji, ale także poznania interesujących poglądów. Rzuca nowe światło na sprawę.
⠀ - A co jeśli doprowadzę do czyjejś śmierci przez przypadek? - zapytała delikatnie i miękko. - Na przykład... wepchnę do rzeki kota, wroga, który nie potrafi pływać? Powinnam zrzucać z siebie futro i go ratować, jeśli chwilę wcześniej walczyliśmy na śmierć i życie?
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#14
⠀⠀⠀Skinęła łebkiem z zaciętą, ale obojętnie chłodną minką. Słowa Ćmiego Zmierzchu były niczym miód na zbolałe serce, jako że rzeką dumnie opiewał się ich klan. To było wręcz konieczne, by wykorzystywali sąsiadujący z nimi żywioł w najlepszy możliwy sposób, nawet jeśli miał wieńczyć się czyjąś śmiercią. Zimno mogła z dumą stwierdzić, iże oswoiła już wzburzoną wodę na tyle, by szaleńczo nie taplać w niej łapami. Dni nie były zimne, a w jeden z cieplejszych, ostatnimi czasy, udało jej się wybrać z Kwiatową Przełęczą na nauki pływania. Matka terminatorki nie była w tym najlepsza, ale jej córka szybko załapała co i jak. Teraz pozostawało ćwiczyć, choć okazji nie było za wiele. Korzystanie z owoców toni? Zaliczone. Połów ryb był sztuką niezwykle nudną i niewymagającą, w porównaniu oczywiście do polowania na suchym lądzie, gdzie trzeba było ruszyć głową i zachować więcej reguł.
⠀ - Pozyskiwaniem pożywienia. - Trzepnęła rubasznie uszkiem, jakoby odganiała natrętną muchę. Nie miała na ten temat żadnych wielkich przemyśleń, zwłaszcza że z nikim nawet o tym nie rozmawiała. Polowanie, w oczach Zimna, po prostu było. Istniało. Miało swoje zasady i swój rytm. Odbierało się jedno życie, by drugie mogło trwać.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#15
⠀⠀⠀Interesujące, aczkolwiek na chwilę obecną niewykonalne z jednej i prostej przyczyny - Zimno nie miała bladego pojęcia w jaki sposób ugryźć tego typu temat. Najpierw przydałby jej się wielbiciel, czyż nie? Lecz kręcenia kuperkiem i słodkich słówek jeszcze nie opanowała. Wszystko to mogło być łatwe w oczach dużo starszej Ćmy, lecz dla niedoświadczonej terminatorki brzmiało dość absurdalnie i niemalże niestworzenie. Gdy wspominała Lodową Łapę... to by chyba nie wyszło. Albo może i by wyszło, tylko powinna bardziej chcieć i bardziej się starać?
⠀ - ... jak niby być dobrą w czymś takim? - zapytała po chwili zawahania. - Nie mam nawet materiału nad którym mogłabym pracować. To znaczy kota... - poprawiła się szybko. - ... choć to akurat najmniejszy problem. Pełno ich na granicach. Chyba że lepszy jest z własnego klanu? - Zawsze coś można było wyrwać. Tam na drzewie gruszka, tu pośród traw pietruszka. Wystarczył wiklinowy koszyczek i mogła udawać się w poszukiwanie potencjalnej ofiary, którą mogłaby uwieść, lecz... sztuka uwodzenia? A cóż to. Bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.
⠀⠀⠀Przymknęła na moment ślepka, zastanawiając się nad postawionym przed nią problemem. Czym różniło się polowanie od wzięcia zwierzyny ze stosu? Wszystkim, jak by nie patrzeć.
⠀ - Wietrzysz zapachy, nasłuchujesz konkretnego dźwięku, wypatrujesz ruchu. Polegasz na wszystkich zmysłach i o żadnym nie można zapomnieć... za każdym trzeba podążać tak samo i każdy ma być tak samo aktywny. Jest pozycja łowiecka. Należy jej pilnować i nie zapominać o żadnej zasadzie, a jednocześnie zwracać uwagę na otoczenie. Wymaga to pewnej... podzielności uwagi. Bardzo dobrej podzielności uwagi. Do tego dochodzi taktyka i odpowiednie planowanie każdego ruchu, bo każdą zwierzynę traktuje się inaczej. - Wzięła głęboki wdech, gdy z delikatnymi przerwami wypowiadała to, co przyszło jej do głowy, w bardzo monotonny i apatyczny sposób. Dochodziła pomału do pewnych wniosków. - Polowanie, poza oczywistymi korzyściami pod postacią posiłku, rozwija ciało oraz umysł, uczy podzielności uwagi oraz koordynacji ruchów i zmysłów w najróżniejszych okolicznościach.
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości