Niestety, nie wszystko mogło być takie łatwe! Choć Skra dotrzymał wszystkich zasad polowania, to jednak kiedy był już tuż tuż nieuważnej bażancicy, już szykował się do skoku, ta zdecydowała się podnieść łeb i zobaczyć zastygającego w bezruchu drapieżnika zdecydowanie znajdującego się zbyt blisko niej. Od razu zerwała się do biegu, skrzecząc w panice, a w tym wszystkim jakby zapomniała, że ma skrzydła, Skra więc miał jeszcze szansę ją złapać!
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Skra nie byłby sobą, gdyby odpuścił, pomimo chwilowej przeciwności losu. To, że bażancica zaczęła uciekać wcale nie oznaczało, że jej się uda, prawda? Co prawda kocur do najszybszych nie należał, ale raczej był w stanie dogonić uciekającą kolację. Bez zastanowienia zatem rzucił się w pogoń za ptaszyną i, mając nadzieję, że uda mu się ją pogonił, planował się na nią rzucić i wbić kły prosto w jej szyję, jeśli udałoby mu się do niej na tyle zbliżyć.
Niestety, bażancica mimo że była blisko, nie była jeszcze dość blisko i nadal pozostawała w takiej samej odległości od terminatora jak wcześniej, Skra nie mógł więc się na nią rzucić z choćby cieniem powodzenia. Ptaszyna jednak przypomniała sobie o skrzydłach i w końcu je rozwinęła, nadal biegnąc, jednak przez to delikatnie zwalniając, i zaczęła rozpaczliwie machać, chcąc wzbić się w powietrze i uciec od prześladującego ją łowcę. Czy tym razem Skra popisze się celnością i wykorzysta okazję czy da bażancicy uciec?
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Czy niepowodzenia go jakkolwiek zniechęcały? Skądże, nawet w najmniejszym stopniu. Nadal biegł z całych sił i próbował dogonić bażancicę. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że rozwinęła skrzydła i mogła w każdej chwili odlecieć, zamierzał celować właśnie w nie, jeśli udałoby mu się do niej podbiec na odpowiednią odległość, by zaatakować. Następnie spróbowałby wbić swoje ostre kły w jej delikatną szyję i tym samym zakończyć jej nędzny żywot. Może teraz się uda.
Jeden drobny błąd bażancicy, to wystarczyło, by Skra odzyskał przewagę w tej gonitwie. W momencie, gdy zwolniła, kocur dostrzegł okazję i zmniejszył dzielący ich dystans w zbyt szybkim tempie, by ofiara mogła odlecieć. Skrząca Łapa dopadł do skrzydeł ptaszyny i przyparł ją do ziemi, by następnie, zanim zdołała się wyrwać w panicznym odruchu ratowania własnego życia, uśmiercić ją jednym celnym ugryzieniem. Dobra robota.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
I słusznie postąpił nie poddając się. Bażancica zwolniła tylko na chwilę, ale to wystarczyło, by Skra był w stanie ją dogonić i przyprzeć do ziemi, a następnie pozbawić życia. Nie była to pierwsza zdobycz w jego życiu co prawda, ale mimo wszystko odczuwał dumę i sporą satysfakcję.
Nie zamierzając tracić czasu, zakopał ptaszynę i ruszył na ugiętych łapach pod wiatr w poszukiwaniu kolejnej zdobyczy.
Cała pogoń za bażancicą, która teraz już spoczywała bezpiecznie pod ziemią czekająca na zawędrowanie na rzeczny stos sprawiła, że cała zwierzyna w okolicy się pochowała, Skra musiał więc wyposażyć się w cierpliwość. Jednak chwila poszukiwania wystarczyła, by kocur w pewnym momencie usłyszał cichutki szelest w trawach nieopodal. Pomiędzy gałązkami krzewu przeciskała się myszka, czujnie rozglądają się dookoła w międzyczasie poszukiwania czegoś do jedzenia, a przy tym wszystkim zabawnie poruszała wąsikami.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Oczywistym było, że chwilę po schwytaniu ptaszora Skra nie będzie w stanie znaleźć niczego innego i zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego dzielnie kroczył przed siebie, gdy wtem do jego uszu dotarł cichy szelest. Momentalnie odwrócił głowę w tamtą stronę, a jego oczom ukazała się myszka czmychająca między gałązkami krzewu. Choć nie było to łatwe zadanie, zamierzał ją schwytać.
Ugiął łapy tak, by brzuch mieć blisko ziemi, ale nie na tyle by po niej szurać i wyrównał głowę wraz z ogonem z linią grzbietu. Tak ustawiony przeniósł ciężar ciała na tylne łapy i ruszył pod wiatr, uważając pod łapy, aby na nic nie nadepnąć. Zakradał się do myszki możliwie bezszelestnie i jeśli udało mu się zbliżyć odpowiednio blisko, spróbował na nią skoczyć i pozbawić życia kłapnięciem zębów. Nie przejmował się tym, że mógł się poharatać od krzewu. Było to poświęcenie, na które był gotów.
Co tu dużo mówić, tu sprawa była łatwiejsza. Skra dopilnował wszystkich zasad polowania i nawet to, że myszka czujnie się rozglądała, nie pomogło jej w zachowaniu życia. Kocur Skoczył w krzak i choć połamał parę gałązek, szczękami dosięgnął gryzonia i szybko pozbawił życia.
Wschód obserwował Skrę od początku, kryjąc się po krzaczorach i innych kryjówkach i obserwował terminatora. Musiał też przyznać, że bury faktycznie radził sobie z polowaniem, był więc o to spokojny. Wylazł więc ze swojej kryjówki i stanął, czekając aż Skierek wygrzebie się z krzaka, w którego skoczył.
- Zadanie wykonane, nie mam uwag. - powiedział, kiedy już buras stanął obok niego. - To co, gotowy na lekcję łapania ryb?
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Krótka piłka. Skradanie, skok i hop, po sprawie, mysz padła od razu, tak samo jak kilka pobliskich gałązek. Bez szemrania Skierka zakopał swoją zdobycz, wychodząc uprzednio z krzewu i wyplątał z futra kilka listków. Gdy podszedł do niego Bursztynowy Wschód, oczywistym było, że zadanie zaliczył.
— Oczywiście, jestem gotowy — odparł, bo gotowy bardziej już chyba nie będzie. Był po rozgrzewce, więc mogli przejść dalej, szkoda marnować czasu. — Chciałbym też dzisiaj poznać teorię walki. Praktykę natomiast chciałbym odbyć z bratem, jeśli to nie problem. Śliwkowa Pestka nie ma nic przeciwko — rzucił przy okazji, kiedy szli w stronę najbliższego miejsca, w którym można było łowić ryby. Wątpił w to, by Bursztynowy Wschód był oburzony jego prośbą i zamierzał mu odmówić, aczkolwiek chciał poruszyć ten temat już teraz i mieć to z głowy, niż później się stresować i świecić przed Jajem oczami.
No to jak gotowy, to ruszamy! Bez zbędnego marudzenia Wschód ruszył w stronę rzeki płynącej nieopodal, zamierzając o coś zapytać Skierkę, tak, żeby ta krótka podróż minęła im przyjemniej, ale kocur pierwszy wyskoczył z propozycją. Cóż, treściwą i dotyczącą treningu.
- Ah. - mruknął najpierw, z leksza zaskoczony, bo już planował wielką potyczkę na następny trening, ale skoro tak... - No, jak chcesz i Śliwka się zgadza, to chyba nie mam wyjścia, ale pod jednym warunkiem. Nie dawaj bratu forów i pokaż mu kto jest górą. - mrugnął do Skierki oczkiem. Wygraj to i nie przynieś wstydu, młody. Skra to taki nieśmiały chłopak, ale jak może, to skacze z kwiatka na kwiatek. Sokół nie pasuje? Wypad, dzień dobry Wschód. A walki to zasięgnie jeszcze u Śliwki.
- No to możemy równie dobrze teorię zrobić teraz. Co wiesz już o walce? Jakieś słabe punkty, swoje przemyślenia, cokolwiek? - zapytał więc. Po co to odwlekać, lepiej mieć z głowy!
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Nie zamierzałem, Bursztynowy Wschodzie — odpowiedział szczerze, delikatnie unosząc kącik warg. Wręcz przeciwnie - właśnie dlatego, że miał walczyć z bratem, zamierzał dać z siebie dwieście procent. Zresztą, zawsze tyle z siebie dawała, ale przy Jaju chciał się postarać jeszcze bardziej. Może kiedy kocur zobaczy, że nie może się mierzyć z takim Skrą, to wybije sobie z głowy życie na własną łapą bo jak poradzi sobie z silniejszymi drapieżnikami? No właśnie! A silnych samotników zapewne także nie brakuje.
— Pysk. Szczególnie oczy. Wrażliwe miejsce, a uszkodzenie oczu może znacząco ułatwić walkę. Można też sypnąć w nie piaskiem, ale to daje tylko chwilowe oślepienie. Gardło lub kark także są dość wrażliwe na ugryzienia a ponadto, jeśli uda nam się pochwycić przeciwnika za kark, możemy zdobyć sporą przewagę, gdyż będzie miał ograniczone ruchy. Walka to też nie tylko ataki, czasem warto wykonać unik — powiedział to, co sam wyciągnął ze swoich poprzednich walk. Tej z Jajem i tej z lisem.
- I bardzo dobrze. - zadowolony mistrz poruszył wąsami. Ah, jak dobrze jest mieć ambitnego terminatora! Jeszcze tylko trzeba poczekać na wynik starcia i potem Wschód będzie mógł się szczycić choć jednym porządnym uczniem. Pewnego dnia Skiera będzie dobrym wojownikiem, a przynajmniej rudy miał taką nadzieję.
Słuchał Skry opowiadającego o tym, co już wiedział. No, nie było to wcale tak mało, ale też jeszcze nie wszystko.
- Tak, to co mówisz, jest ważne. Przy okazji oślepiania - nie tylko piaskiem. Możesz na przykład to zrobić ziemią, śniegiem, kamykami, wodą, no wszystkim co masz pod łapą. Możesz też stanąć pod słońce, żeby oślepiło rywala. Słabe punkty też dobrze powiedziałeś. Pysk, szczególnie oczy, gardło to wrażliwe miejsca, ale do tego jeszcze są uszy, brzuch i ogon. Jak uderzysz w łapy, możesz kogoś wywalić, a wtedy też jesteś górą. I tak, warto wykonać uniki. Przede wszystkim musisz umieć ocenić przeciwnika. Jak jesteś silniejszy, atakuj ile wlezie, jak niekoniecznie to najpierw go zmęcz. - rudy zakończył swój wywód, zastanawiając się, czy wszystko powiedział co wiedział. No, wiedza o walce była dość płynna, ile przeżyłeś tyle wiedziałeś. - Masz jakieś pytania co do tego? - zapytał jeszcze. Zaraz znajdą się nad wodą więc będą mogli połowić, jeśli ten temat walki mieli wyczerpany.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Słuchał uważnie słów mistrza. Część rzeczy powiedział dobrze, co zresztą wiedział, ale o tych dodatkowych paru już nie miał pojęcia. Zakodował sobie w głowie, że oślepić może nie tylko ziemią, ale i śniegiem, kamieniami, czy nawet słońcem. Były to informacje bardzo ważne i z pewnością wykorzysta je w praktyce nieraz. Zapamiętał także, że oprócz czułych punktów, które wymienił wrażliwe są także uszy, brzuch i ogon. Jakby się nad tym zastanowić, naprawdę miało to sens i terminator był na siebie zły, że sam na to nie wpadł.
—Nie, wszystko jasne — odpowiedział, zgodnie z prawdą zresztą. Wszystko było jasne jak słońce i zrozumiałe, więc nie było sensu zbędnie przedłużać rozmowy.
No to skoro wszystko jasne jak słoneczko, to można brać się do roboty. Kiedy doszli do Grzmiącej Rzeki, która była niedaleko, Wschód przystanął dwie długości ogona od brzegu.
- Dobra, to teraz czas się trochę zmoczyć. Pamiętasz zasady? Zanurzasz koniec ogona albo łapę w wodzie, siedzisz cicho i nie rzucasz cienia na wodę, a kiedy jakaś ryba podpłynie, porządnym ruchem wybijasz ją z wody na brzeg. - powtórzył jeszcze szybko dla utrwalenia, po czym przysiadł gdzie siedział, a burego samego wyprawił nad wodę. Z doświadczenia wiedział, że lepiej zbyt blisko nie siadać żeby nie oberwać rybą w pysk.