Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Powtórzenie zasad nie było konieczne, ponieważ Skrząca Łapa miał je wyryte w pamięci jak kodeks, ale miło ze strony Bursztynowego Wschodu, że tak na wszelki wypadek wszystko przypomniał. Skrząca Łapa usiadł nad brzegiem, ale nie jakoś blisko niego i włożył ogon do wody, gdy już upewnił się, że nie rzuca cienia na taflę. Następnie ściszył oddech i starał się być jak najciszej, obserwując przy tym, czy coś przypadkiem nie podpływa do jego kity.
Skrząca Łapa usadowił się wygodnie na brzegu i zanurzył ogon w chłodnej, żwawo płynącej wodzie. Zwykle obfitowała w ryby, w końcu była w stanie wyżywić Klan Rzeki, tego dnia jednak na razie nic się w niej nie działo. Skrzący musiał uzbroić się w cierpliwość, jeśli chciał coś złapać. Niestety łowienie ryb polegało na tym, że się czekało, aż któraś zdecyduje się przypłynąć; w końcu jednak synowi Bukowej Kory zaczął sprzyjać los, a może Gwiezdni? W każdym bądź razie Skra mógł zobaczyć parę szaroczarnych grzbietów pod wodą kręcących się w okolicy. W końcu jednak jedna z płotek oddzieliła się od grupy i podpłynęła nieufnie w stronę nęcącego ją ogona terminatora, a w końcu delikatnie skubnęła.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Początkowo cierpliwość Skrzącej Łapy było testowana, i to dość konkretnie. Nic nie brało, a ponadto, nie zapowiadało się, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Wtem, spośród większej grupy grupy płotem oddzieliła się jedna, samotna rybka i podpłynęła do ogona kocura. Nim jednak zdecydował podjąć się próbę schwytania jej, upewnił się, że nie wydaje żadnego dźwięku i nie rzuca cienia na taflę. Dopiero wówczas spróbował wyrzucić rybkę na brzeg i przydusić ją łapą, aby upewnić się, że ta nie wróci do wody. Miał nadzieję, że to wystarczy, a jeśli nie - liczył na to, że mistrz powie mu, co zrobił nie tak, jeśli wina leżała po jego stronie.
Choć płotka była ostrożna, to jednak nie zrozumiała, że znajduje się w śmiertelny, niebezpieczeństwie... Dopóki nie było za późno. Nagle ogromny, ciemny kształt zbliżył się do niej tak szybko, że ledwo miała czas na reakcję, po czym wybił ją nad powierzchnię wody. I to był właśnie początek jej końca, bo kiedy spadła na twarde podłoże, to duże, ciemne coś przygniotło ją i w ten sposób szybko odebrało życie.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Schwytanie płotki nie sprawiło kocurowi najmniejszego problemu. W trybie natychmiastowym została wyrzucona na brzeg i zabita. Czego chcieć więcej? Cóż... chyba tylko kolejnej zwierzyny. W związku z tym, Skrząca Łapa ponownie włożył ogon do wody, upewniając się, że nie rzuca cienia na taflę i zachowując względny bezruch i ciszę, czekał, aż coś do niego podpłynie.
Tym razem Skrzący nie musiał czekać długo! Najwidoczniej ryby były takie głupiutkie, za jakie brał je mistrz. Choć złapanie poprzedniej płotki wzburzyło wodę i spłoszyło pozostałe rybki, to teraz, kiedy się uspokoiło, parę sztuk ponownie wróciło w te rejony, prawdopodobnie w poszukiwaniu pożywienia. Dość szybko jedna z płotek odłączyła się od reszty i podpłynęła do burego ogona nęcącego ją niedaleko brzegu i kręciła się przy nim, ta jednak nie miała na tyle odwagi jeszcze, by skubnąć interesujący ją obiekt, choć była blisko.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Płotka. Kolejna. Nie były to duże zdobycze, ale były jakieś, jakiekolwiek. Zresztą, kimże był Skrząca Łapa by wybrzydzać? Ważne, że Gwiezdni zsyłali mu cokolwiek, to już było coś. Zamarł więc w bezruchu i upewnił się, że nie rzuca cienia na taflę. Starał się przy tym nie wydawać żadnych dźwięków i jeśli rybka się skusiła i podpłynęła wystarczająco blisko, spróbował wyrzucić ją na brzeg i pozbawić życia.
Choć ta płoteczka była czujniejsza, to jednak Skrząca Łapa znów wykazał się cierpliwością i celnością. Kiedy rybka podpłynęła zbyt blisko, czyhający na nią drapieżnik zareagował błyskawicznie i jednym, celnym machnięciem łapy wyrzucił ją na brzeg, gdzie szybko dokonała żywota.
A obserwujący całą sytuację Wschód mruknął z zadowoleniem. No proszę, Skrze szło to szybko, no ale co się dziwić, ryby były głupie jakby we łbach zamiast mógzów miały wodę, nie dziwota więc że dwie płoteczki leżały teraz bez ruchu obok burego terminatora.
- No proszę, posadzić cię tu na pół dnia to nałapałbyś ryb do wykarmienia całego klanu. - rudy poruszył wąsami, mówiąc ten komplement niezbyt głośno, na wypadek, gdyby Skierka chciał jeszcze coś połowić.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— Śmiem wątpić w to, że cały czas dopisywałoby mi szczęście — mruknął, wyjmując łapę z wody na znak, że to już koniec łowów na dziś, jeśli Bursztynowy Wschód nie miał rzecz jasna nic przeciwko. Zerknął na płotki i westchnął. Nie był zbyt zachwycony połowem. Płotki były małe i był w stanie nasycić co najwyżej kocięta, ale skoro mistrz go pochwalił, to chyba nie było aż tak źle. Nie zmieniało to faktu, że kocur wymagał od siebie o wiele więcej, ale... czuł się trochę lepiej.
— A czy w planach jest także nauka pływania? — zapytał, zerkając na mistrza. Nie ukrywał tego, że chciał się nauczyć jak najwięcej i posiąść jak największą wiedzę, nawet jeśli nie zamierzał zbyt często chodzić nad rzekę w celach rekreacyjnych.
- Szczęście nie szczęście ale sam musisz przyznać, że ryby w porównaniu z piszczkami są głupie. Same wpadają w łapy. - odparł, dzieląc się z terminatorem swoim spostrzeżeniem wypracowanym już księżyce temu. No bo na czym polegało łapanie ryb, błagam! Siadasz nad wodą i moczysz ogon dopóki jakaś głupia łuskowata pokraka nie podpłynie, to już z leśnymi stworzeniami był większy problem bo trzeba było znaleźć, wywęszyć, jeszcze umiejętnie podejść i złapać. Nie żeby Wschód tego nie lubił, ale jednak łowić ryby lubił bardziej.
- A jak chcesz i jeszcze nie umiesz to chętnie, tylko może jutro, co? Teraz pozbieramy to wszystko coś złapał i zaniesiemy do obozu, na pewno kociaki się ucieszą jak im podrzucisz świeżą rybkę. - chętnie by nauczył młodego pływać, ale nie wszystko na raz, a tego dnia już mieli porządny trening za sobą.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
— To prawda. Nie potrzeba właściwie żadnego wysiłku, aby je złapać — przyznał. Porównując łapanie takiego zająca, czy bażanta, a nawet myszy z rybą... cóż, przy tamtych trzech się nieźle nagimnastykować, natomiast przy łowieniu ryb wystarczy jedynie nie rzucać cienia na taflę i być cicho, a te same się pchają do łap. Głupie, bardzo głupie istoty.
— Oczywiście, nie ma problemu, Bursztynowy Wschodzie — zgodził się, nie zamierzając się rzecz jasna kłócić z mistrzem, że chce już, teraz natychmiast. Grzecznie więc wziął do pyska tyle, ile zdołał, uprzednio zdradzając mistrzowi, gdzie zakopał schwytaną zwierzynę i ruszył do obozu, swoje kroki od razu kierując do Chruśniaka, w celu podarowania najmłodszym świeżych ryb.
No, to skoro Skierek nie miał z tym problemu, to dwójka kocurów powoli ruszyła w drogę powrotną.
- To jesteśmy umówieni, któregoś dnia cię zgarnę i nauczę pływać. Postaraj się do tego czasu nie utopić, dobra? - mruknął z uśmiechem, tak pół żartem, ale pół serio, żeby nie było, by po chwili odłączyć się od Skrzącego i ruszyć po upolowaną przez niego zwierzynę. Wskazówki kocura mu pomogły, chociaż wcześniej sam widział, gdzie co jest, no bo w końcu obserwował terminatora i jego poczynania, by potem ruszyć z tymi zdobyczami do obozu.