Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Nie wiedziała absolutnie NIC o Płotkowej Łapie. Miała dość spore pojęcie o Czereśni, kiedy zaczynały. Wiedziała też coś o Jaszczurce, ale co do tej drugiej ZNACZNIE się przeliczyła. Miała więc nadzieję na to, że tym razem będzie lepiej. Że Płotka nie będzie sprawiać problemów i, przede wszystkim, będzie CHODZIĆ NA TE DURNE TRENINGI. Na samą myśl o Jaszczurzej Łapie złość wręcz pulsowała w Chaber, ale nie miała zamiaru tego pokazywać. Szła jedynie luźnym krokiem przez obóz, patrząc tylko, czy terminatorka idzie grzecznie za nią, aż w końcu znalazły się poza nim. Dopiero tu miała zamiar zacząć, bo nie było sensu strzępić sobie języka w obozie.
– Dobrra, miałaś może jakieś nauki, hę? Jak tak, to kto ci je prrowadził? – spytała na dobry początek. Musiała jej jeszcze przekazać treningowe zasady, ale najpierw chciała wiedzieć, jak bardzo źle było z jej stanem wiedzy. A może nawet jej się poszczęści i okaże się, że jest całkiem dobrze? Byłoby fajnie, heh.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Płotka podobnie jak jej mentorka - nie wiedziała prawie nic o niej. Jedynie co teraz poznała to wygląd, imię i to, że w całkiem śmieszny sposób mówi, ale to raczej bardzo mało wiedzy o niej. Na szczęście trening dopiero się zaczął, więc mają dużo czasu na poznanie się! Kotka szła grzecznie za mentorką, zastanawiając się od czego zaczną. Może polowanie? Albo walka? Nie ważne co by to było, młoda chciałaby już zacząć! Nim się zorientowała, Niedźwiedzi Kieł stanęła. Wyszli z obozu? Na to by wyglądało. Młoda kotka zaciekawiona zaczęła się rozglądać, w międzyczasie słuchając tego, co mówi mentorka. - Nauki? Miałam mieć, ale ostatecznie ich nie miałam... A-Ale za to pamiętam dużo z opowieści mamy! Na przykład... Ee... - Obecnie nie mogła na nic wpaść, miała całkowitą pustkę w głowie. Była pewna, że wiele z nich zapamiętała, ale cóż... Na pewno przypomni sobie o nich podczas treningu! Przynajmniej taką miała nadzieję...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Wyszły poza obóz, ale Niedźwiedzi Kieł wcale się nie zatrzymała. I nie miała zamiaru aż dopóki nie dojdą na Koci Grzbiet. Nie spać, zwiedzać! Miały dziś do zrobienia całkiem dużo. Co dokładnie? To się jeszcze okaże, ale skoro z Czereśniową Łapą zaczęła od polowania, a z Jaszczurką chciała od walki, tylko coś nie wyszło... to może warto było znowu spróbować z walką? Miała jeszcze trochę czasu, żeby to sobie przemyśleć. Szła stosunkowo wolno, żeby Płotkowa Łapa mogła się trochę rozglądać i przywykać do terenów. Liczyła też na to, że usłyszy coś ciekawego, że kotka będzie miała jakiekolwiek podstawy, ale jednak się trochę przeliczyła. Uh. Przynajmniej miała wymówkę, ale to był OSTATNI RAZ, kiedy Chaber wybaczała jej brak języka w gębie. Nawet sobie dyskretnie odwróciła łeb i przewróciła oczami, żeby nie zniechęcać kotki na samym wstępie i przypadkiem nie wyglądać na otwarcie zniecierpliwioną... ale taka była. Niedźwiadka bardzo szybko traciła cierpliwość.
– Dobrra, to ty jeszcze myśl, a ja ci w tym czasie przedstawię zasady, jakie panują na tym trreningu – powiedziała i wyszczerzyła zęby w krzywym uśmiechu. Nie miała już zamiaru prawić jej takich Wielkich Wykładów jak Czereśni, ale zasady wciąż obowiązywały. – Zasada numerrr jeden: na trreningach ZAWSZE słuchasz się mnie. Nie będę kazać ci rrrobić nic, co by wychodziło poza twoje kompetencje, więc nie tolerrruję sprzeciwów. Zasada drruga: nie ma tchórzostwa. Nie dopuszczę kogoś, kto boi się życia, do rrrangi wojownika. Kłamanie też nie wchodzi w grrę. Zasada trzecia: nie rrruszasz się sama z obozu, dopóki nie dostaniesz mojego pozwolenia. Zawsze idziesz z jakimś wojownikiem albo terrrminatorrrem, którrry umie walczyć. Sama możesz się szlajać najdalej do Kociego Grzbietu, gdzie będziemy się spotykać. Zasada czwarrrta: myślisz sama i sama podajesz odpowiedzi. Nie będę od ciebie wymagała czegoś idealnego, bo po to tu jestem, żeby cię uczyć, ale jako wojowniczka będziesz musiała sama rrrozwiązywać swoje prroblemy i nikt nie podsunie ci rrrozwiązań pod nos. Piąta i najważniejsza zasada: nie liczy się tempo trreningu, a jego JAKOŚĆ. W klanie Rzeki mamy wystarrrczająco słabych wojowników, którzy nie potrrafią walczyć nawet o własne zdanie. Będziesz MOCNĄ wojowniczką albo nie będziesz nią wcale. Zrrozumiano? – Tym razem znacznie skróciła wszystkie swoje wypowiedzi, ale zarys starczył. Albo Płotka jej posłucha, albo będzie miała PROBLEM, bo Niedźwiedzi Kieł jej inaczej przez ten trening nie przeprowadzi.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Kotka wciąż grzecznie szła za mistrzynią. Nie chciała już w pierwszy dzień treningu sprawiać kłopotów, więc po prostu jak wcześniej rozglądała się dookoła, badając teren. Próbowała sobie przypomnieć, co pamiętała z tych opowieści mamy, lecz nim zdążyła coś powiedzieć, mentorka ją wyprzedziła i zaczęła wymieniać zasady. Młoda musiała przyznać, że sporo tego było... Aż pięć zasad. Już w pierwszy dzień tyle zapamiętywania, uh. Chociaż nie musiała znać ich słowo w słowo, prawda? Gdy mentorka skończyła, kotka powtórzyła w głowie wszystkie zasady. Chciała zapamiętać jak najwięcej, by nie wyjść na idiotkę w pierwszy dzień treningu. Chwilę po tym powtórzyła za nią, by się upewnić czy dobrze zapamiętała.
- Jeden, Mam się ciebie słuchać. Dwa, Mam się nie bać, ani nie kłamać. Trzy, Nie wychodzę bez twojego pozwolenia, a jak dostanę zgodę, to tylko z kimś, kto umie walczyć. Cztery, staram się myśleć sama. I pięć liczy się jakość, a nie tempo treningu. Będę mocną wojowniczką albo nie będę ją wcale. - Chyba tyle... Cóż najwyżej niedźwiedzi Kieł ją poprawi, jeżeli coś źle zapamiętała. Z niektórych zasad nie była jakoś specjalnie zadowolona. Szczególnie z trzeciej. Kotka od dłuższego czasu chciała wyjść z obozu, a gdy w końcu może to jej mistrzyni jej zabrania. Cóż poradzić zasady to zasady, prawda?
- A co do tego, co pamiętam to to, że istnieją inne klany, a w tym gwiezdny klan. Oprócz tego wiem, że medyk zajmuje się leczeniem, że jest taki ktoś jak przywódca i zastępca oraz... Ee... - I tyle się kończy z jej wiedzy. Płotka myślała, że zapamiętała więcej, ale cóż. Wszystkiego nauczy się na treningu, w końcu po coś on jest, prawda?
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Jeśli dla Płotki to było dużo, to w takim razie musiała zacząć się przyzwyczajać, bo czekało ją znacznie więcej regułek w przyszłości. Walka, polowanie, łowienie, pływanie, rangi, Kodeks. Wszystko to miało swoją obszerną teorię, znacznie obszerniejszą niż zasady Chaber, które powstały głównie po to, żeby wszystko na treningach było jasne. Świetnie czuła się w roli mistrza. Kogoś, kto RZĄDZIŁ. Chciała z góry pokazać swoim terminatorom, czego mają się po niej spodziewać, bo nie zamierzała być litościwa. Mogła być dla nich nawet i koleżanką, ale jeśli to ONA miała ostateczny głos, a oni zachowywali się tak, jak przystało. Miała jedynie dwa warunki i naprawdę nie były trudne do spełnienia, chyba że sami chcieli robić sobie pod górkę.
– Nah, nie musisz mnie pytać za każdym rrazem, jak chcesz wyleźć z obozu. Byle byś sobie kogoś brrała, jak zamierzasz iść gdzieś dalej niż Koci Grzbiet. Sama będziesz mogła zacząć wychodzić, kiedy nauczysz się walczyć na tyle dobrze, żebym miała pewność, że nic cię za pierrrwszym rrazem nie zje. A nawet wtedy nie zbliżaj się za barrrdzo do grranic – wyjaśniła nieco obszerniej, żeby mieć pewność, że się z Płotką dobrze dogadały. Gdyby terminatorka chciała ją o wszystko za każdym razem pytać, zrobiłoby się to trochę upierdliwe... i pewnie często nie mogłaby jej znaleźć, bo Chaber nierzadko wychodziła z obozu. – Szlajanie się jest fajne, ale widziałam zbyt wiele trrupów terrrminatorrrów, którzy zginęli przez własną głupotę. Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż szlajanie się – dodała po chwili i wzruszyła ramionami. A jeśli teraz już wszystko się zgadzało, wysłuchała tego, co kotka miała do powiedzenia... i aż wzniosła oczy ku niebu i dramatycznie westchnęła. Płotkowa Łapa wiedziała niezadowalająco dużo. Nie, właściwie to wręcz wiedziała MAŁO. Prawie nic.
– Ech, Wydmowy Wiatrr chyba powinna zapanować barrrdziej nad edukacją swoich dzieci – mruknęła głucho, z cieniem niezadowolenia w głowie. Jak można było dopuścić do tego, żeby twoje dziecko nie potrafiło nawet wymienić rang? Żenada. ŻENADA. Wydma miała sporo na dopilnowanie tego, a jednak Płotkowa Łapa nie miała ani nauk, ani nawet wiedzy własnej. Doprawdy, żałosne. Przygotowała sobie w myślach cały wykładzik, ale musiał on chwilę poczekać, bo oto dotarły na Koci Grzbiet. Niedźwiadka zatrzymała się i spojrzała na terminatorkę z góry. – To są ziemie trreningowe. Koci Grzbiet. Dokładnie w tym miejscu będziemy się spotykać... codziennie. – Spotykać się codziennie ze wszystkimi terminatorami? ONA nie da rady? A oczywiście, że da. Tym bardziej, że Jaszczurki do tego nie liczyła. Jeśli Jaszczurza Łapa chciała w ogóle wrócić do trenowania, to musiała do niej przyjść i BŁAGAĆ ją na kolanach za to niestawianie się na treningach. – O rrróżnych porrrach. Będę ci zawsze mówić na dzień przed. Jeśli kiedyś się spóźnisz, to wyjdę na trrening bez ciebie. Miałam dziś w planach trrochę się przejść i porrrobić jakieś ciekawe rzeczy... ale widzę, że najpierrrw musimy poprracować nad podstawami. Siadaj. – Choć aż do tej pory mówiła lekkim i przyjemnym tonem, teraz zrobił się on poważniejszy i chłodniejszy. Za brak wiedzy nie winiła Płotki, bo była jeszcze mała i miała prawo żyć swoim życiem. To jej matka powinna dopilnować tego, żeby miała w ogóle JAKIKOLWIEK start w przyszłość. Żeby odbyły się jej nauki. Żeby wpoić jej do głowy COKOLWIEK, co jej się przyda. Czyżby kolejna Wysoka Jąkała? Tsk. Niedźwiedzica nie zamierzała tolerować głupoty na swoich treningach, a bez takich podstaw nie było nawet mowy o przejściu gdzieś dalej, dlatego sama usiadła i póki co spokojnie lustrowała kotkę wzrokiem.
– Nie miałaś nauk, więc powiedzmy, że wybaczam ci twoją niewiedzę. KTOŚ powinien dopilnować, żebyś znała podstawy, ale najwyrrraźniej tego nie zrrobił, więc muszę rrrobić to ja. I dlatego sobie posiedzimy, zamiast gdzieś iść, wybacz. Do tej porrry byłaś kociakiem, ale terrraz jesteś terrrminatorrrką, więc masz też SAMA dbać o swoją edukację, rrrozumiesz? – spytała twardo. Zwykle unikała podnoszenia głosu poza obozem, żeby nie płoszyć zwierzyny i nie przyciągać drapieżników. Pozwalała sobie na to głównie blisko obozu. Albo wtedy, kiedy była zła. – A więc terrraz się skup. Wymieniłaś medyka, przywódcę i zastępcę, ale w klanie mamy pełno innych rrang. Nie musisz wymieniać absolutnie wszystkich, ale inne powinnaś znać. Skup się. Kto zamieszkuje Chrruśniak, Jałowcowy Gąszcz, Śpiący Pień? Coś musiałaś kiedyś słyszeć. – Nie oczekiwała, że Płotkowa Łapa powie jej od razu o pomocnikach i terminatorach medyka, skoro jej poziom wiedzy jest tak mały, ale nie zamierzała tolerować odpowiedzi "nie wiem", więc lepiej dla młodej będzie, jeśli się przyłoży.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Nie musi pytać? Przynajmniej tyle. Dalej to nie zmieniło faktu, że jeżeli chce iść gdzieś dalej niż do kociego grzbietu, to musi brać kogoś ze sobą, ale lepsze to niż nic. Skoro ma wychodzić z kimś, to raczej może być to ktoś z rodzeństwa, prawda? Przynajmniej nie będzie musiała wyłazić z obcym jej kotem. - Tak jest. - Potwierdziła to, że nie wolno zbliżać się do granic. Kotka była ciekawa tego, co jest za granicami, ale zwiedzanie terenów jej własnego klanu na obecną chwilę wystarczy... chyba. Słysząc następne zdanie mentorki, trochę się przeraziła. Trupów? Te słowa jeszcze bardziej ją zniechęciły do odwiedzania granic... Tym razem potwierdziła, że zrozumiała zwykłym skinięciem głowy.
Jej mama musiała zapanować nad siódemką dzieci, a w tym 6 samców, więc nie dziwne, że tego nie dopilnowała. Chociaż kotka musiała przyznać, że sama nie zjawiła się na swoich naukach, więc to była głównie jej wina. Ale czasu nie cofnie, więc musi to nadrobić jedynie ciężką pracą!
Nim się spostrzegła, dotarły na koci grzbiet. Więc to tutaj będą odbywały się treningi! Rozejrzała się dookoła by zapamiętać teren. Chodzenie po nieznanych terenach było zupełnie nowym doświadczeniem, szczególnie gdy nie panował tutaj taki hałas jak w obozie. Zapachy były tutaj również inne, nie mówiąc już o nowych widokach. Czekaj... - Codziennie!? Będziemy trenować codziennie? - Dzień w dzień będzie musiała tutaj przychodzić? Bez żadnego dnia odpoczynku? Kotka nie wiedziała, że jej mistrzyni ma też innych terminatorów, a co za tym idzie będzie to dla niej większym problemem, niż dla Płotki. Cóż przynajmniej skoro ich trening będzie intensywniejszy, może szybciej skończą? Wizja zostania wojownikiem jako pierwsza z rodzeństwa wydawała się dość kusząca.
Słysząc, że ton mentorki zmienia się, kotkę przeszył lekki dreszcz. Czuć było wyraźnie, że spoważniała, więc grzecznie wykonała jej rozkaz i usiadła. Płotka również chciała porobić coś ciekawszego niż podstawy, ale bez tego się nie obejdzie prawda? Chociaż tym szybciej je przerobią, to szybciej zajmą się prawdziwym treningiem! Ta myśl sprawiła, że kotka trochę podniosła się na duchu, gotowa wchłonąć całą nową wiedzę. - Rozumiem! - Dodała z entuzjazmem. Przeskok z kociaka do terminatora był dość nagły, musiała przyznać, ale nie ma niczego, z czym sobie by nie poradziła!
Tak jak mentorka powiedziała, skupiła się. Gdy skończyła mówić, płotka od razu odpowiedziała. - Kociaki! - W końcu sama mieszkała w chruśniaku przez sześć miesięcy, więc jak mogła zapomnieć? Teraz było trudniej. Kto mieszkał w jałowcowym gąszczu i śpiącym pniu? Czy jałowcowy gąszcz to nie było to skupisko krzaków przy wyjściu? Raczej tak... Tylko kto tam mieszkał. - Wojownicy - Widziała w tamtym miejscu dużo dorosłych kotów, więc raczej dobrze trafiła. Został tylko śpiący pień, ale więcej rang nie pamiętała. Chociaż... - i Starszyzna! - Przypomniała sobie o niej. Sama kotka nie wiedziała, skąd zna starszyznę. Czy to z opowieści, czy gdzieś usłyszała od kogoś. Cóż, ważne, że sobie przypomniała!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Niedźwiadka od dzieciństwa była przyzwyczajona do trupów, których z dnia na dzień zawsze robiło się więcej, a nie mniej. Teraz co prawda niefortunna fala trochę ustała, ale wciąż miała w pamięci te wszystkie martwe koty, z którymi miała do czynienia na środku obozu. Trupy, śmierć i ciała nie robiły na niej żadnego wrażenia, o ile nie był to nikt jej bliski. Albo bliski jej bliskim. Nie wiedziała nawet, że taka wzmianka mogła Płotkową Łapą jakoś bardzo wstrząsnąć, ale na pewno była DOBITNA. A o to właśnie mniej więcej chodziło. Jesteś grzecznym terminatorem, nie robisz samotnie głupot i dobrze pracujesz – zostajesz wojownikiem. Działasz pochopnie, rzucasz się na głęboką wodę i wolisz się obijać, zamiast trenować – kończysz jako nieruchome ciało pod Mroźną Skałą i kolejny numerek w głowie Niedźwiadki, bo już powoli trudno było zapamiętywać wszystkie imiona.
– Aha, codziennie. Chyba że akurrrat uznam, że czas na przerrrwę, to ci o tym wcześniej powiem, ale tak to codziennie. Ciężka prraca przynosi efekty, moja drroga – powiedziała z rozbawieniem i uśmiechnęła się krzywo. Poza tym treningi wyrywały ją z rutyny pod tytułem patrole-polowania. Nie żeby coś, lubiła to robić, ale w sumie trenowanie terminatorów było najciekawszą częścią wojownikowania. Kiedy Jaszczurka przestała się zjawiać na treningach (czyli bardzo szybko), zrobiło jej się przykro, że została tylko z Czereśnią. Nie żeby Czereśnia jej nie starczyła; była wspaniałą terminatorką i jej NAJLEPSZĄ siostrzenicą. Rzecz w tym, że Niedźwiadka zawsze pragnęła WIĘCEJ. Skoro mogła, to czemu by niby nie?
– No, dobrra, widzę, że coś ci się przypomniało. Ale zapomniałaś o matkach – wytknęła. Poza tym było jednak nieźle, pytanie tylko, jak długo jeszcze Chaberka będzie tak uważała. – Mamy więc kocięta, terrrminatorrrów, matki, wojowników, starrrszych, zastępcę i przywódcę. I medyka, którrry może też mieć swoich terrrminatorrrów i pomocników, ale o tym za chwilę. Czy znasz albo chociaż domyślasz się, jakie obowiązki muszą wypełniać koty o poszczególnych rrangach? – spytała. W tym momencie nawet totalne podstawy by ją zadowoliły, choć tak czy inaczej była zła na Wydmowy Wiatr, że ta nie zapewniła odpowiedniej edukacji swojemu dziecku i teraz musiały marnować tu czas, zamiast, na przykład, wesoło uczyć się walki, o.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Płotka na pewno nie przywyknie do takiego widoku, nieważne ile księżyców by nie minęło. Chociaż obecnie nie widziała żadnego trupa, w końcu większość czasu przebywała w chruśniaku. Pewnie niedługo się to zmieni... Na jej nieszczęście.
Przerwy. Przynajmniej tyle. Chociaż czy codzienny trening jest aż taki zły? Nie licząc zmęczenia i wstawania o świcie, będzie on ciekawą odmianą dla codziennego siedzenia w obozie. Nie, żeby miała coś do tego tylko... Zaczynało się robić nudno. Szczególnie po poznaniu prawie każdego zakamarka w obozie. - Więc będę trenować najciężej jak się da! - Odpowiedziała jej z wyraźnie wyczuwalną ekscytacją w głosie. Płotka nie miała zamiaru opuszczać treningów, no chyba że miałaby tak ważny powód, jak choroba czy jakieś rodzinne sprawy. Ale to raczej rzadko się zdarzy, więc będzie trenować codziennie i najciężej jak się da!
Matki. Całkowicie jej z głowy wyleciało, że taka ranga mogła istnieć. Chociaż... To by było logiczne. W końcu ktoś musi się opiekować kociakami. Co do terminatorów i pomocników medyka... Nigdy o takiej randze nie słyszała. Nawet do głowy by jej nie przyszło, że takie rangi istnieją. Na szczęście mistrzyni odłożyła ten temat na później.
Teraz pytanie, jakie obowiązki miały kociaki? Czy one w ogóle jakieś miały? Jak była mała, to raczej żadnych obowiązków nie wypełniała. A zastępca? Zupełnie nie miała pomysłu co może robić zastępca, uhh... - Kociaki raczej żadnych nie mają... Jedynie z obozu nie mogą wychodzić. Terminatorzy szkolą się na wojowników, a wojownicy... Zdobywają jedzenie? I szkolą terminatorów. Starszyzna to koty, które są już za stare na bycie wojownikiem, więc obowiązków tak jak kociaki nie mają... Zastępca to taki drugi przywódca? Przywódca to osoba zajmująca się całym klanem. A medyk tak jak wcześniej mówiłam, zajmuje się leczeniem innych kotów. - Większość z tego, co powiedziała, domyśliła się po tym, co zauważyła w klanie, czy po prostu przez nazwę rangi. Jedynie czego była pewna to tego, co robią terminatorzy i medycy, reszty niestety nie. Wielu obowiązków pewnie też nie wymieniła, bo na przykład nie wiedziała, że istnieje takie coś jak "patrole".
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Słysząc zmianę w głosie Płotki i nagły entuzjazm, Chaber po raz kolejny wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
– No, i takie nastawienie mi się podoba! – pochwaliła. Oby tylko nie były to puste obietnice, bo Chaberka nie chciała kolejnego znikającego terminatora takiego jak Jaszczurka. Starała się jednak za dużo o niej nie myśleć. Naprawdę widziała w Jaszczurzej Łapie potencjał, a ta... cóż, chyba usilnie się starała, żeby go zmarnować. I wychodziło jej wyśmienicie, a robiła to na własne życzenie. Żałosne. Było to słowo, które ostatnio całkiem często przechodziło Chaber przez myśl. Innym, które często pojawiało się w jej słowniku, było ŻENADA. Oba jakże pasujące do sytuacji, prawda?
– Znowu ominęłaś matki – wytknęła na dobry początek, ale tym razem już nie chłodno i poważnie, a nawet z pewnym rozbawianiem. Nie mogła powiedzieć, że Płotkowa Łapa wiedziała dużo, ale ważne, że w ogóle wiedziała cokolwiek. Już się bała, że usłyszy od niej tylko "nie wiem", a potem kotka zamilknie i tyle z tego będzie. Przynajmniej próbowała. Mogło być gorzej. Skoro się starała, to może nawet szybko nadrobi zaległości. – Masz rrację co do kociąt. Nie mają obowiązków, ale zakaz wychodzenia z obozu i pierrrwszeństwo do jedzenia. Ponadto są przyszłością klanów, więc powinny zdobywać wiedzę i przygotowywać się do trreningu. Dlatego najczęściej odbywają nauki w wieku czterrrech księżyców – zaczęła dłuższy wywód, ale po skończeniu opowiadania o kociakach urwała na chwilę. Zamierzała robić krótką pauzę po każdej wymienionej randze, żeby Płotka miała czas na przetrawienie wszystkiego i ewentualne zadawanie pytań. – Terrrminatorzy to koty, którrre mają co najmniej sześć księżyców i zostały mianowane na cerrremonii. Drrugi człon ich imienia to zawsze Łapa. Głównym zadaniem terrrminatorrrów jest trrening, poza tym pełnią drrobne obowiązki w obozie, na przykład wymieniają mech w kociarrrni i legowisku starrrszyzny. Poza tym chodzą na patrrole po grranicach głównie ze swoimi mistrzami i polują. Kiedy terrrminatorrr nauczy się polować, musi zapolować, żeby móc zjeść. – Znów przerwa. Podejrzewała, że co do tego Płotkowa Łapa mogła mieć pewne wątpliwości, bo zakaz jedzenia pewnie brzmiał trochę przerażająco. – Wojownicy chodzą na patrrole, polują i trrenują terrrminatorrrów. W sumie to rrrobią prrawie to samo, co terrrminatorzy, ale mają na sobie odpowiedzialność za terrrminatorrrów właśnie i nie mają takich ogrraniczeń. No i nie muszą pomagać w obozie. – A to było bardzo fajne, bo nie należało do ulubionych obowiązków Niedźwiadki. Kolejna pauza. – Jeśli ktoś nie chce pełnić obowiązków wojownika, a woli zamiast tego dbać o bezpieczeństwo kociąt i się nimi opiekować, zostaje matką. Zwykle są to kotki, ale u nas rrangę matki ma też Trzaskający Mrróz, kocurrr. Matkami tymczasowo zostają rrrównież te kocice, którrre urrrodziły kocięta. Są nimi aż do cerrremonii swoich kociaków, po niej zazwyczaj wrracają do obowiązków wojownika. – Jeszcze jedna przerwa. Trochę tego zostało. – Do starrrszyzny można się zdecydować dojść, kiedy ma się sto księżyców. Starrrsi też nie mają obowiązków, ale za to pierrrwszeństwo do jedzenia ze stosu i no, należy im się szacunek. – I raz jeszcze zamilkła na dłuższą chwilę. Praktycznie po raz ostatni, bo zastępców i przywódców zamierzała połączyć, a do medyków przejść nieco później. – Żeby zostać zastępcą należy wytrrenować co najmniej jednego terrrminatorrra. Jest to kot, którrry pomaga przywódcy w nadzorrrowaniu klanu i na przykład sprrawach międzyklanowych. Nadzorrruje trreningi terrrminatorrrów, rrozdziela patrrole. Za to przywódcy zwołują cerrremonię i to głównie oni dbają o porządek w klanie. Przydzielają mistrzów, mianują kocięta i terrrminatorrrów. Drugi człon ich imienia to zawsze Gwiazda. Poza tym mają darrr dziewięciu żywotów. Do medyków przejdziemy za chwilę. Czy wszystko jak na rrrazie jest jasne? – spytała.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Płotka już przypilnuje, by nie były to tylko puste obietnice. Zostanie najpilniejszą i najlepszą uczennicą swojej mistrzyni! Odpowiedziała na pochwałę przyjaznym uśmiechem w jej stronę. Jeżeli Chaber zobaczy w Płotce jakiś potencjał, to na pewno kotka postara się go nie zmarnować. Miło by było być wspominaną jako pilną i dobrą terminatorkę, a nie jak w przypadku Jaszczurzej Łapy - jako zdolną, lecz leniwą. Ale cóż jeszcze długa droga przed nią więc kto wie co się stanie?
Uh znowu je ominęła. Wydawało jej się, że wspomniała o matkach, ale cóż następnym razem na pewno nie zapomni o nich! Przynajmniej taką miała nadzieję. Co do kociaków... w sumie tego wszystkiego, co powiedziała mogła się domyśleć. Słysząc, że Chaber zrobiła przerwę, szybko powtórzyła to, czego nie wiedziała w głowie. To chyba była najlepsza metoda na zapamiętanie takiego natłoku informacji.
Słuchała uważnie, jak opisuje resztę rang, powtarzając sobie najważniejsze informacje w głowie, by być pewną, że niczego ważnego nie zapomni. Musiała przyznać, że było tego dużo, nawet za dużo by zapamiętać wszystko od razu. Ale hej to nie są jakieś trudne rzeczy, prawda? W przyszłości będzie zdecydowanie trudniej, więc jak nie da sobie rady z podstawami, jakim będzie wojownikiem?
Gdy Chaber skończyła, w głowie kotki było tylko jedno drobne pytanie. - Skoro u terminatorów tworzy się imię dodając "łapa" to jak to wygląda u wojowników? - W końcu wojownicy nie mają już cząstki "łapa" w nazwie. Może jest na to kolejny jakiś schemat? Albo po prostu każdy je sobie wybiera? Jedynie co teraz może, to się domyślać.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Co do najpilniejszej i najlepszej... ha, tu by się musiała naprawdę BARDZO postarać, bo jak na razie Niedźwiedzi Kieł nie spotkała ŻADNEGO terminatora, który mógłby się równać z jej Czereśnią, hmpf. Ale już na tę chwilę choćby za samą chęć pracy Płotka miała plusika i widniała na liście jako numerek dwa. Na razie nie był to zbyt długi ranking, ale hej, któregoś dnia w końcu będzie. A wtedy to już od niej samej zależało, jak wysoko miała zamiar się utrzymać, he. Na razie Niedźwiadek doceniała jej zapał, ale sam zapał do bycia dobrym wojownikiem nie starczył. Na szczęście Płotkowa Łapa zdawała się przynajmniej słuchać uważnie i faktycznie analizować jej słowa, a więc zapowiadało się, że ich współpraca mogła być nawet całkiem przyjemna. I oby tak właśnie było aż do samego końca.
– Drrugi człon w imieniu wojownika jest dowolny, wybierrra go przywódca. Można też poprrosić albo zasugerrrować jakieś konkrretne imię, ale no, ostateczny głos w tej sprrawie należy do Gwiazdy – odpowiedziała na pytanie. Cieszyła się, że tych nie było za dużo, bo jakby miała coś jeszcze tłumaczyć po tym całym wywodzie, to aż by się od tego całego gadania zmęczyła. – Dobrra, a co do medyków, hm, oni nie tylko leczą. Zbierrrają ziółka, dzięki którrrym w ogóle mogą leczyć, no i kontaktują się z Gwiezdnym Klanem, mogą dostawać od nich sny i przepowiednie. Do Gwiezdnych wrrócimy za chwilę. Poza tym, ee, medycy przestrzegają Kodeksu Wojownika orrraz Kodeksu Medyka, którrry mówi na przykład o tym, że medyk nie może mieć parrrtnerrra ani kociąt. Wszystko jasne? – spytała i dała jej chwilę czasu na jakiś komentarz i zadanie ewentualnych pytań.
– Medyk w klanie może być tylko jeden, ale poza tym może mieć swojego terrrminatorrra lub pomocnika. Masz jakiś pomysł, co rrrobią terrrminatorzy medyków i kim są ich pomocnicy? – zadała jeszcze jedno pytanie, kiedy wszystkie poprzednie kwestie się wyjaśniły.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
A jeszcze niedźwiedzi kieł się zdziwi, jakim płotka będzie dobrym terminatorem. Przebije czereśnie i to dwukrotnie! Albo czterokrotnie? Kto by to liczył. Ważne, że ją przebije i nie będzie numerem dwa, tylko jeden! Oraz tak jak myśli niedźwiedzi kieł - Niech ich współpraca będzie przyjemna. Już płotka o to zadba!
Dowolny? Spodziewała się jakiegoś schematu bardziej niż wybierania, ale cóż. Przynajmniej imiona się nie powtarzają oraz pasują do kotów. Właśnie a co jeżeli imię nie pasuje? Wpadła na jeszcze jedno pytanie. - Można zmienić imię? - I to byłby chyba koniec pytań z jej strony. No przynajmniej na temat imion i rang
Kontaktują się z gwiezdnym klanem? Tak się da? Płotka zdziwiła się trochę, słysząc to. Można rozmawiać ze zmarłymi? To... Niesamowite. Nie spodziewała się, że tak się da. Dar dziewięciu żywotów był ciekawy, ale rozmowa ze zmarłymi była o wiele ciekawsza. Jedynym minusem było to, że nie mogli mieć kociaków, co w sumie było trochę smutne. Ale cóż trzeba się poświęcać dla klanu, prawda? - Tak - Potwierdziła że wszystko jasne, przytakując głową. Nie miała żadnych pytań co do medyków.
- Terminatorzy szkolą się na medyków, a pomocnicy... Pomagają? Medykowi. Lub leczą koty pod ich nieobecność? - Nie była pewna co do pomocników. Terminatorów mogła się domyślić, bo to raczej jest coś podobnego do terminatorów wojownika, a przy pomocnikach mogła tylko zgadywać po nazwie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Ha, nadzieję zawsze można mieć, nie? Może Płotka miałaby nawet jakąś szansę, gdyby nie to, że siostrzenica Niedźwiadki i tak miała u niej fory. Ale ej, nie bez powodu została okrzyknięta jej NAJLEPSZĄ siostrzenicą. Przynajmniej Płotkowa Łapa miała teraz dodatkową motywację w postaci rywalizacji. Inny mistrz być może uznałby, że to raczej toksyczne, skoro wszyscy żyli w jednym klanie i powinni się wspierać, nie rywalizować... ale Chaber? A w życiu! Jeśli coś działało jako motywacja, to było DOBRĄ motywacją i TYLE. Zero dyskusji.
– Przywódca może. Sobie samej imienia nie zmienisz – powiedziała. Były już takie różne śmieszne sytuacje, jak na przykład Lwia Łapa została Brudną Łapą i w ogóle. Niedźwiadka nie widziała powodu, żeby inaczej miało być z wojownikami, skoro można ich też było dowolnie degradować i takie tam. Rzecz w tym, że taką moc miał tylko przywódca i ewentualnie medyk.
– Prrawie. Fakt, terrrminatorzy medyków uczą się na medyków, ale trrening wojowniczy też przechodzą, żeby potrrafili, no, przeżyć. I żeby znali Kodeks Wojownika, którrry też ich dotyczy. Po prrostu zamiast zostać wojownikami stają się medykami... po skończeniu medycznej części trreningu oczywiście, na którrrej uczą się o chorrróbskach i ziółkach. A pomocnicy, fakt, są od tego, żeby medykowi pomagać w leczeniu i uzupełnianiu składziku, ale nie biorrrą się znikąd. Pomocnicy medyka to terrrminatorzy medyka, którzy skończyli trreningi, ale ich mistrz dalej żyje i pełni funkcję medyka. Medyk może być tylko jeden i staje się nim, kiedy poprzednik rrezygnuje lub umierrra – uzupełniła wiedzę Płotkowej Łapy i znów przerwała na jakiś czas, żeby ta mogła to wszystko przetrawić i zadać ewentualne pytania.
– Skorrro to mamy za sobą, ee, możemy przejść do klanów. Nie licząc Gwiezdnego Klanu, ile mamy klanów w lesie i jak się nazywają? – zadała kolejne pytanie.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126
Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*]
Płeć: kotka
Matka: Wydmowy Wiatr [*]
Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*]
Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Rywalizacja była dość dobrym pomysłem. Dla płotki nie było to ani trochę toksyczne, bo... Była kociakiem. Głupim kociakiem, który dopiero co dzisiaj rozpoczął swój trening. Rywalizacja wydawała się jej być bardziej dobrą zabawą niż jakimś toksycznym pojedynkiem "kto lepszy". Gdy nabierze trochę doświadczenia, jej myślenie się zmieni... Raczej.
To musi być dość upierdliwe. Jeżeli jakiś kot chce zmienić imię, to musi iść do przywódcy. A co jeżeli zmieni sobie imię i nowe mu się znudzi? Wtedy trochę wstyd pójść prosić znowu o zmianę. Ale przynajmniej skoro przywódca może to tylko zrobić, to nie ma zamieszania z imionami. Trochę byłby chaos, gdyby każdy co chwile je zmieniał.
Bycie terminatorem medyka to dużo roboty. Nie dość, że musi przejść trening medyczny, to jeszcze na terminatora! Na obecnym etapie Płotka miała dużo do zapamiętania, a co dopiero medycy musieli pamiętać. Teraz już była pewna, że medykowanie to zupełnie nie coś dla niej. Przytaknęła, pokazując, że zrozumiała.
- Cztery! - Odpowiedziała natychmiastowo. Tego była pewna, tylko... Jak się nazywają? - Klan Rzeki, w którym żyjemy, klan Cienia. - Tylko tego była pewna. Teraz jak się nazywają dwa pozostałe? Coś z powietrzem i błyskawicą albo piorunem? Uh... - Grzmotu i Wiatru? - Mniej więcej. Byłą pewna, że to coś w tej tematyce, ale również czuła, że nie trafiła z nazwami. Najwyżej mistrzyni ją poprawi.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Krępa, czarna kotka, o krótkiej, wiecznie rozczochranej sierści i silnych, mocnych łapach. Większa od przeciętnego kota, jednak zdecydowanie nie należąca do czołówki najwyższych kotów. Ma głęboko zielone oczy, które rozjaśniają się niemal do żółci na krawędziach. Blizny: urwana 1/4 prawego ucha. | KP
Gdyby Płotkowej Łapie jej imię się nie podobało, to teoretycznie nikt nie zabroniłby jej przedstawiać się jakoś inaczej, ale w obliczu Gwiezdnego Klanu i, no, całej reszty swojego klanu, wciąż byłaby Płotką. Chyba że dostałaby aprobatę Czerwonej Gwiazdy właśnie. Sytuacje zmian imion nie zdarzały się jednak często i tak naprawdę jedyną, jaką Chaber kojarzyła, była zmiana z Lwiej Łapy na Brudną Łapę. Nie była pewna, co Brudna Stopa takiego zrobiła, żeby zasłużyć sobie na takie okropne imię, ale Czerwona musiała się dobrze bawić, kiedy nad tym myślała, nie ma co. Pusta Łapa zresztą też było niczego sobie, ale Niedźwiadka nie miała świadomości, że kocica nosiła kiedyś zupełnie inne imię. No cóż, szkoda. Miałaby fajne przykłady, a tak to nie chciało jej się strzępić języka, bo, tak czy inaczej, Płotce chyba nie do końca o to chodziło. Kiedy terminatorka odpowiedziała jej na kolejne z pytań, Chaber pokiwała głową. Szczerze? Zdziwiłaby się, gdyby to powiedziała źle. Z nazwami jednak już tak dobrze nie było, a więc westchnęła cicho. No nic, w ostateczności mogło być jeszcze GORZEJ, nie?
– Prrawie. Grromu i Wichrru, poza tym w porządku – powiedziała, a następnie wstała, gestem nakazując terminatorce to samo, i ruszyła wolno w stronę Ptasich Krzewów. – Znudziło mi się to siedzenie, więc jednak sobie trroszkę pochodzimy. Rresztę rzeczy na dzisiaj możemy omówić w rruchu. Skorrro nie byłaś pewna co do nazw, to pewnie nie znasz też władz w innych klanach, a więc słuchaj uważnie: w Cieniu przywódczynią jest Płomykówkowa Gwiazda, zastępczynią Krrogulczy Szpon, a medykiem... Ee, ich medyk zaginął niedawno, mają terrraz tylko terrrminatorrra medyka i jest nim Szczypiąca Łapa. W Grromie przywódca to Trzmiela Gwiazda, zastępczyni to Żubrze Garrrdło. Medyka też nie mają, ale jest terrrminatorrrka medyka, Trruskawkowa Łapa. W Wichrze przywódczynią jest Malinowa Gwiazda, zastępcą Sokoli Cień, a medyczką Lśniąca Sadzawka. Ma dwójkę terrrminatorrrów, Krrwawnikową i Olchową Łapę – wyrecytowała i zamilkła, czekając na pytania. Oczywiście zamierzała to jeszcze z Płotką przerabiać, bo wątpiła, że zapamięta to tak od razu, ale jednak chciała, żeby wiedziała już teraz. – A imię przywódcy, zastępcy, medyka i terrrminatorrra w naszym klanie znasz? – spytała jeszcze po chwili. Tak... dla pewności.
beforeI die,I'mgonna seesomethingthrough standing tall, theplaceIgrewup ★ I BLOW A KISS ★ 'cuzsoonthey'll seea "me" that theyneverknew