Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Z Goryczą miała najmniejszą styczność. Pożarowi oraz Skwarkowi przeprowadzała nauki, z innymi czasami rozmawiała, ale Gorzka Łapa stanowiła dla niej niewiadomą. Miała jedynie nadzieję, iż okaże się lepsza od Bagiennej Łapy, która na treningi przychodziła tylko wtedy kiedy jej się chciało i Świetliczka nie wróżyła jej udanej kariery.
Wojowniczka nie miała pojęcia o ciąży. Było na to zdecydowanie za wcześnie, pierwsze oznaki jej stanu pojawią się dopiero za wiele dni, a nawet jeśli to jej decyzja będzie jedna. Nie odda treningu Wapiennej Łapy jakiemuś żółtodziobowi. Gdy po raz pierwszy była w ciąży i urodziła kocięta dała radę trenować, dała radę chodzić z Wiewiórczym Skokiem na treningi i uczyć się nowych rzeczy. Teraz też da.
Córka Głogowego Cienia przyszła o ustalonej godzinie w ustalone miejsce i czekała na ostatnią z dzieci Mysiego Kroku.
Księżyce: 118
Mistrz: Księżycowy Pył
Płeć: kotka
Matka: brak
Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Na ceremonii kiwnęła pyskiem, bo to był jej najszybszy i faworyzowany sposób komunikacji; po prostu chciała się zmyć byle prędzej nie tylko sprzed oblicza wojowniczki, co w ogóle, więc nawet porządnie wtedy nie przetworzyła tamtej propozycji. Świetlikowy Zagajnik powiedziała jednak jutro o świcie, a Gorycz, przez presję hałaśliwego otoczenia, bezwiednie wyraziła zgodę. Oznaczało to, że musiała rozkleić powieki, gdy poza legowiskiem było jeszcze ciemno, aby dotrzeć do wyjścia z obozu na czas… Co ona, cierpi na bezsenność, czy jak? Taka jest zajęta, że spotykają się, chociaż w koronach drzew nie zaśpiewał nawet pierwszy ptak? Niech ją piorun strzeli. Gorycz ziewnęła szeroko, pokazując śpiącemu nadal światu język z małą czarną plamką, liznęła łapę i przetarła nią zaspane powieki. Futerko na jej karku zjeżyło się odrobinkę przy wyjściu ze Zrośniętych Drzew, chociaż, szczęście w nieszczęściu, pod wpływem krótkiego spaceru na rześkim powietrzu młodej koteczce przeszła złość na Mistrzynię. Ujrzawszy, że ta już na nią czeka pospiesznie dołączyła, ale nie biegła, bez przesady, niech sobie nie myśli, że się cieszy z treningu, zwłaszcza o tej porze. Właściwie to Gorycz wykrzywiła trochę pyszczek i zmrużyła ślipia do niewielkich szparek, stwarzając pozory niedospania i z tego też powodu lekkiego rozdrażnienia. Tak naprawdę wyspać się wyspała, ponieważ wszystko sobie wcześniej odpowiednio zaplanowała, w tym konieczną dawkę snu... Chodziło o coś innego. Może na następny raz Świetlik pójdzie po rozum do łba i wybierze normalniejszą godzinę treningu. Skinęła pyskiem. Tym razem powitalnie.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Godziny ich treningu będą ruchome, to mogła zagwarantować. Miała na głowie jeszcze Bagienną oraz Wapienną Łapę, gdzie ta druga grała zdecydowanie pierwsze skrzypce i stanowiła priorytet. Świetlikowy Zagajnik nie przejmowała się zaspaną miną jej terminatorki. Przywyknie prędzej lub później. Jeśli Gorycz chciała mogła zwyczajnie poprosić ją o przełożenie godzin treningu na późniejsze i wtedy może doszłyby do ładu.
- Jeśli jesteś głodna zjedz coś. Jeśli nie, to chodź od razu. Pokażę ci tereny klanu rzeki i miejsce treningowie, gdzie nauczę cię podstaw walki. Słyszałaś już coś o nich? - spytała, uprzednio witając się z Goryczą za pomocą podobnego skinięcia, a jeśli nie doczekała się protestów poprowadziła ją w stronę kocich grzbietów. Oczywiście po tym jak kotka się najadła (o ile w ogóle chciała).
Księżyce: 118
Mistrz: Księżycowy Pył
Płeć: kotka
Matka: brak
Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Poprosić o przełożenie godzin treningu? Ale dlaczego o n a ma prosić o coś takiego, niech się Mistrzyni sama domyśli, że nie były kurami, coby wstawać tak jak one.
Potrzepała przecząco pyskiem, gdy tylko Świetlikowy Zagajnik uczyniła wzmiankę o głodzie, tym samym stanowczo odmawiając przyjęcia posiłku. Oczywiście nie zdążyła zjeść, chociaż po prawdzie też w ogóle nie czuła głodu. Normalnie jeszcze by przecież drzemała, więc cały jej zegar biologiczny nie zostanie postawiony na głowie, bo byle wojowniczka tak sobie wymyśliła. Zje kiedy będzie chciała i na pewno nie będzie wówczas w czyimś towarzystwie.
Skoro tak, posłusznie powlokła się za czarno-białą na Kocie Grzbiety, życząc jej w drodze, aby chociaż skręciła łapę, a najlepiej ze dwie. Bynajmniej nie chodziło o nic personalnie, po prostu Gorycz tak ogólnie przeżywała bunt, odrzucając z automatu uroki terminatorskiego życia, tak dla niej wątpliwe. Zrównała się z Mistrzynią tylko po to, aby rzucić jej spojrzenie z ukosa i ponownie pokręcić łepkiem. Nie, nie słyszała i właściwie słyszeć nie chciała.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Świetlikowy Zagajnik ani myślała się niczego domyślać, co zapewne zaowocuje przyszłymi konfliktami. Cóż, czas pokaże. Informacje, że koteczka nie chce jeść przyjęła z obojętnością. Może najadła się przed snem lub po prostu nie ma na to ochoty, przecież nie będzie w to wnikała.
Wojowniczka nie skręciła sobie łapy, chociaż gdy urośnie jej brzuch i zacznie przypominać ciężarówkę zamiast zwyczajnego kota pewnie będzie to możliwe i Goryczka będzie jej mogła kibicować gdzieś z boku. A czas ten nieodwracalnie się zbliżał, choć nikt jeszcze o tym nie wiedział.
- Jesteśmy na miejscu. To tutaj przeważnie odbywają się wszystkie treningi, ale nie będziemy ograniczać się tylko do tego miejsca. Robią tak wszyscy inni i przez to często jest tu tłoczno oraz głośno - bo gdy chociaż połowa terminatorów i ich mentorów zebrała się na kocich grzbietach to nawet jeśli trzymali się w pewnej odległości od siebie nie mieli jak uniknąć hałasu powstałego przez trenowanie walk, przepychanki i te inne pierdoły związane z treningiem.
- Ta wiedza będzie ci niezbędna, gdyż poza obozem czai się mnóstwo niebezpieczeństw. Od innych klanach zaczynając na drapieżnikach w postaci borsuków, lisów oraz psów kończąc. Musisz wiedzieć, jak się bronić nim zaczniesz polować i patrolować granice - zaczęła spokojnym, harmonijnym głosem. Nie komentowała milczenia Gorzkiej Łapy i jej postawy świadczącej o zniechęceniu. Młoda miała do tego prawo. Miała prawo być w złym nastroju, miała prawo do grymaszenia oraz milczenia. Straciła matkę i to w Świetlikowych oczach ją usprawiedliwiało, choć miała nadzieję, iż córka Mysiego Kroku z czasem stanie się łatwiejsza w obyciu.
- W walce trzeba skupiać się na odpowiednich miejscach na ciele przeciwnika. Zranienia brzucha bądź gardła z reguły są bardzo groźne oraz bolesne. Oczy, łapy, pachwiny oraz ogon są słabymi punktami, gdyż ich uszkodzenie wiąże się z oślepieniem, spowolnieniem, trudnością z utrzymaniem równowagi. Zranienie nosa i uszu są ponoć bardzo bolesne. Należy też ocenić jakimi zaletami oraz wadami dysponuje przeciwnik. Duże i masywne koty z reguły są bardzo silne i wytrzymałe, lecz powolne, natomiast te chudsze są zwinniejsze, szybsze, lecz ich ciosy są słabe. Podpowiedzią często jest wygląd - zaczęła mówić, usiadłszy uprzednio na suchej trawie. Obserwowała Gorycz sprawdzając jej reakcje. Szukała w niej złości, grymasów i tym podobnych, starając się ocenić i dowiedzieć skąd biorą się jej reakcje i jaki ma do tego wszystkiego stosunek. Bo być może koteczka chciała być terminatorką samej Czerwonej Gwiazdy bądź medyczką i stąd jej chłodna postawa dyktowana przez rozczarowanie? Opcji jest wiele.
Księżyce: 118
Mistrz: Księżycowy Pył
Płeć: kotka
Matka: brak
Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Gorycz wyciągnęła do przodu swoją żylastą, cienką szyję i pociągnęła nosem w kolorze brązu, żeby jak najdokładniej za pomocą wszystkich dostępnych receptorów utrwalić w pamięci odwiedzone właśnie miejsce. Według Świetlikowego Zagajnika na Kocim Grzbiecie bywało głośno, więc chuda koteczka z wzdętymi od ulgi płucami przyjęła wiadomość, że wcale nie będą przebywać wyłącznie tutaj. Ostatnie, czego jej brakowało do szczęścia, to przechodzić indoktrynację po sąsiedzku z niewyżytymi kociakami od Wydmy.
Kolejnych słów Mistrzyni wysłuchała z iście kamienną miną, ale myślała oczywiście swoje. Gęsia Łapa mówił, że poza obozem wcale nie było niebezpiecznie. Na dowód zwiedził już odleglejsze tereny na własną łapę i jakoś nie spotkał wówczas po drodze żadnych krwiożerczych bestii. Pożar to samo. Ktoś tu kłamie. Gorycz wierzyła braciom zdecydowanie bardziej niż wojowniczce, nic więc dziwnego, że uznała, że całe to budowanie wizji przerażającego, naszpikowanego niebezpieczeństwami lasu służyło trzymaniu ich, czyli naiwnych kociąt i terminatorów, w ryzach. Przyjęli politykę zastraszania, ale źle trafili, ponieważ ona nie da się im wywieść w pole. Postanowiła przekornie jeszcze tego samego wschodu słońca, a najpóźniej za kilka, zweryfikować ostatecznie pogróżki Świetlikowego Zagajnika na temat tego, co też czyhało lub nie poza idylliczną Rzeką i po prostu opuścić obóz. Napędzała ją, rzecz jasna, gorycz. Ta sama, z którą skwitowała kolejne wynurzenia Zagajnika, udając, iż nie słucha i nawet nie patrząc w kierunku czarno-białej. Tak naprawdę słuchała i to bardzo uważnie. Zapamiętała dokładnie słabe punkty oraz zgodziła się milcząco z teorią córki Głogowego Cienia o posiadanych przez każdego kota cechach wyglądu pomocnych przy ocenie jego słabych i mocnych stron. Dalej jednak twardo manifestowała złość wynikłą z niedospania, stojąc obok kotki ze ściągniętą, spiętą mordką. Nie chciała się domyślać? To nie, ale w takim razie Świetlik będzie musiała znosić permanentne niezadowolenie Goryczki...
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Nie tylko od Wydmy. Klan rzeki miał więcej krzykaczy, w czym przodował Rabarbar ze Sztormem, z czego ten pierwszy wciąż się tu pojawiał i z pewnością zakłócał spokój.
Świetlikowy Zagajnik obserwowała. Koteczka zdawała się jej w ogóle nie słuchać, co poskutkowało falą cichej irytacji, która nie została ukazana. Za niedługo okaże się czy to tylko jałowa postawa mająca wytrącić ją z równowagi, czy Gorzka Łapa naprawdę zasnęła z otwartymi oczami. Och, jakże trafne jest jej miano!
- Otoczenie to kolejny element walki. Ustawienie się tyłem do słońca może poskutkować oślepieniem przeciwnika zwłaszcza jeśli pora dnia jest sprzyjająca. Sypnięcie ziemią bądź piachem w oczy poskutkuje tym samym. Mokra od deszczu bądź rosy trawa jest śliska, łatwo się poślizgnąć i stracić równowagę, zarówno tobie jak i przeciwnikowi, ale jeśli się postarasz tobie nic się nie stanie, zaś wróg skończy na ziemi - przedstawiła kolejne kluczowe elementy. Prawdopodobnie postawa kotki pozostała niezmieniona, a Świetliczka kontynuowała, postanawiając się nie zrażać. Za moment okaże się czy Gorzka Łapa faktycznie ją ignoruje i olewa.
- Jeśli trafisz przeciwnika, który jest od ciebie znacznie silniejszy nie ryzykuj życia. Mieliśmy terminatora, który próbował zmierzyć się z borsukiem. Przeżył, lecz tylko dzięki pomocy Łososiowej Łuski, poprzedniego medyka naszego klanu, który przybył mu z pomocą z paroma wojownikami. Łososiowa Łuska został poważnie ranny i wkrótce później zmarł, natomiast sam terminator został ciężko ranny i długo wracał do zdrowia. Jeśli jesteś sama, a naprzeciwko ciebie znajduje się borsuk, dorosły lis bądź pies nikt nie będzie cię winił jeśli nie rzucisz się na nich bezmyślnie, tylko wrócisz do obozu po pomoc. Jeśli te stworzenia spróbują cię gonić dobrą metodą jest wspięcie się na drzewo. One nie potrafią po nich chodzić. A teraz powiedz mi... Jaką taktykę obrabałabyś wobec większego i silniejszego od ciebie wroga, w jaki sposób próbowałabyś sobie z nim poradzić? - zadała jej pierwsze pytanie. Jeśli Gorycz była niema nie doszła do niej ta informacja, a jeśli nie to potrafiła mówić. Nadeszła okazja, by użyć głosu... Bądź nie. Świetlikowy Zagajnik była ciekawa, co Gorzka Łapa teraz zrobi i jak zareaguje.
Księżyce: 118
Mistrz: Księżycowy Pył
Płeć: kotka
Matka: brak
Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Rany. Nie ma to jak teoretyzować o walce. Aż cała pulsowała od nagłej ciekawości, czym zajmą się dalej... Będą wyobrażać sobie polowanie, ale na nie nigdy nie pójdą? Fikcyjne myszy za sprawą telekinezy znajdą się na Stosie Zwierzyny? Ale zabawa. Potok słów jednostajnie wylewał się z gardła Mistrzyni, przez co senność Goryczy przestała być tak do końca udawana. Wokół nich wstawał dopiero szary, wprawiający w apatię dzień, w dodatku żadna inna para treningowa nie dotrzymywała im towarzystwa, a Świetlikowy Zagajnik mówiła, mówiła… i tak mówiła, mówiła… Mówiła. Goryczy drgnęła opadająca bezwładnie powieka; raz nawet wymknęło się jej najprawdziwsze, jakże satysfakcjonujące niepokornego ducha ziewnięcie. Mimo to wytrwała do końca przydługiej tyrady zgodnie z przewidywaniami nie dokonując żadnej roszady na pyszczku – jej niezadowolenie było liniowe, nie zaliczało ani wzlotów, ani upadków, przynajmniej na zewnątrz. W środeczku nieustannie zaś dogadywała Świetlikowemu Zagajnikowi, by tak na przykład na tekst o tym, że nie będzie winiona, jeśli nie rzuci się bezmyślnie na borsuka, odpowiedzieć ironicznym: nie, naprawdę? No patrz. Oddana komentatorskiej rozrywce terminatorka prawie przegapiła subtelną zmianę w intonacji starszej, sugerującą, że wojowniczka wreszcie pomyślała, że warto by zrobić z monologu dialog i zadała jej pytanie. Goryczka powoli przeniosła wzrok na Mistrzynię, ponieważ skoro ta wreszcie ją zauważyła, odpowiedziała jej tym samym. Następnie chrząknęła cicho, oczyszczając struny głosowe z kurzu i, uwaga uwaga, przemówiła.
- Wykorzystałabym szybkość, robiłabym uniki. Atakowałabym rzadziej, ale precyzyjnie jego słabe punkty – powiedziała cicho, poważnie. Była za inteligentna na jawne pyskowanie Mistrzyni, bo w najlepszym razie skończyłoby się to dla niej burą od Czerwonej Gwiazdy, w najgorszym zaś wywaleniem z klanu, z daleka od rodziny. Na to sobie nie mogła pozwolić, więc bawiła się niechętnie ze Świetlik w "uczyń mnie wspaniałym wojownikiem".
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Gorzka Łapa chyba za wszelką cenę chciała się do czegoś przyczepić i coś skrytykować, natomiast Świetlikowy Zagajnik... nie, nie miała tego gdzieś. Ale nie zamierzała reagować i próbować dyskutować z młodą na temat jej postawy. Dopóki Goryczka nie nauczy się mówić nic się nie zmieni, gdyż wojowniczka nie będzie jej nadskakiwać dopóki sobie na to nie zasłuży.
Kiwnęła głową na jej odpowiedź. Czyli koteczka jednak słuchała, pytanie tylko jak długo. Zaraz się przekonamy. Świetlikowy Zagajnik zaczęła się podnosić, machając pierzastym ogonem na boki w celu zrzucenia przylegającego do futra brudu.
- Proszę bardzo, zaatakuj mnie. Znasz teorię, czas przećwiczyć ją w praktyce. Pamiętaj tylko, że to walka treningowa i powinnyśmy obejść się bez prawdziwych ran - powinnyśmy, słowo klucz. Czasami niektórym przypadkowo omsknęła się łapa, wysunął pazurek i takie tam małe wypadki. Świetlikowy Zagajnik niespecjalnie się tego obawiała, gdyż miała zamiar zastosować tą samą technikę, co przy Białej Łapie, choć teraz będzie trudniej. Córka Kwiatowej Przełęczy była duża, silna i powolna. Goryczka wyglądała na jej przeciwieństwo. Prawdopodobnie przodowała w szybkości i zręczności, co utrudni jej unikania ataków.
Księżyce: 118
Mistrz: Księżycowy Pył
Płeć: kotka
Matka: brak
Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
I co, łyso Ci, Zarośnięta?
Pewnie myślała, że jest pierwszym lepszym rybim mózgiem, który się wyłoży na, jak sama to podkreślała, podstawach, a tu figa. Gorycz zareagowała na przytaknięcie Świetlikowego Zagajnika krzywym, nieprzyjemnym uśmieszkiem, tak rzadkim co śnieg w Porze Zielonych Liści. Pierwszy raz podczas ich spotkania poczuła coś na kształt zadowolenia, bynajmniej ufundowanego w poprawnej odpowiedzi. Bardziej brało się to stąd, że wywinęła numer Mistrzyni, przez cały jej wykład manifestując całą sobą znudzenie, zaspanie i ogólną niechęć, a jednak łapiąc wszystko w lot i to udowadniając, gdy ta już pewnie miała w pogotowiu ochrzan dla swojej terminatorki.
Zamknęła na moment oczy i skinęła głową, godząc się na atak jeszcze z tym quasi zadowolonym grymasem trzymającym się rdzawego liczka. Dopiero po ponownym otwarciu ślipek wygasiła chochlikowaty wyraz mordki, spoglądając prowokująco na Świetlikowy Zagajnik. Może by tak ona się ruszyła jako pierwsza? Przydałoby jej się trochę zrzucić, a wkrótce jeszcze bardziej...
Goryczka jednak nie zaproponowała tego, o czym pomyślała i drobnymi kroczkami odeszła od swojej Mistrzyni. Zaczęła wokół niej krążyć jak głodny sęp, licząc na to, że tym oto sposobem chociaż trochę uśpi czujność tamtej, stworzywszy tym samym dla siebie dogodną szansę do ataku. Faktycznie miała zadatki na szybką i zwinną, lecz jakby nie patrzeć aktualnie była nowicjuszką potrzebującą praktyki. Postarała się jednak z zaskoczenia błyskawicznie podbiec z boku do Zagajnika, uciec z racji swoich gabarytów pod jej brzuch, a następnie pacnąć weń pazura..., znaczy się łapkami i powtarzać manewr do skutku, aby pogłębić rzekome rany. Skrótowo: boksowała ją od dołu.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Słuchała. W rzeczy samej słuchała i wykorzystywała jej rady. Dobrze. A więc to sygnał, że córka Bukowej Kory wcześniej jedynie się zgrywała z jakiegoś niejasnego jeszcze powodu. Warto to zapamiętać, gdyż to ważna wskazówka co do kolejnych spotkań, a będzie ich więcej. Jeśli ten trening miał iść do przodu i w którymś momencie się zakończyć musiało tak być.
Gorzka Łapa miała dobry pomysł i gdyby używała pazurów możliwe, że zdołałaby wyrządzić jej jakąś krzywdę, tyle że wojowniczka nie zamierzała czekać. Poruszała się na lekko ugiętych łapach i gdy jej drobna przeciwniczka ruszyła do ataku Świetliczka odbiła się od ziemi, umykając zgrabnie przed ciosami. Wylądowała lekko na ziemi parę kroków od goryczy machając ogonem dla zachowania równowagi. Nie było to nic specjalnego. Mało było przypadków, gdy Świetlikowy Zagajnik nie zdołała w porę odskoczyć, lecz jeśli Gorycz miała się czegoś nauczyć za niedługo będzie musiała przystąpić do ataku. Ale to za chwilę. Na razie niech się stara i przyzwyczaja do tego, że przeciwnik nie będzie stał w miejscu i grzecznie wystawiał się na ataki.
Księżyce: 118
Mistrz: Księżycowy Pył
Płeć: kotka
Matka: brak
Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Niestety Świetlikowy Zagajnik przed nią uskoczyła, na co zareagowała zmarszczeniem kocich brewek. Jaka szkoda. Przystosowała się jednak do pierwszego niepowodzenia błyskawicznie i gdy wojowniczka świeżo po wykonanym lądowaniu znalazła się nisko na łapach, Gorycz długim susem przeleciała na przód, stając w kuckach przed przeciwniczką, ale w takiej odległości, aby nie być w zasięgu jej ciosów. Następnie spróbowała sypnąć jej piachem w oczy. Gdyby trafiła, wybijałby się znowu w powietrze jak mała pchełka i objęła mocno czterema łapami szyję Świetlik, znowu symulując atak, choć tym razem na gardło – kolejny czuły punkt. Gdyby natomiast nie zdołała oślepić Mistrzyni, zmieniłaby cel i pobiegłaby na tyły, do ogona kotki, który usiłowałaby złapać zębami.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Czterema łapami? Mało to możliwe, a nawet jeśli to skończyłoby się bolesnym dla Goryczki upadkiem, a miękkim dla Świetlik, gdyż ta na pewno runęłaby pod ciężarem innego kota uwieszającego się jej szyi.
Oślepienie nie wyszło. Plan był dobry, godny pochwały, lecz koteczka słabo wycelowała i jedynie zabrudziła białe futerko na klatce piersiowej Świetliczki. Za to atak wyszedł zdecydowanie lepiej i Goryczka złapała zębami za puchaty ogon wojowniczki dokładnie tak jak planowała. Ta w odwecie kopnęła córkę Mysiego Kroku tylnymi łapami celując w gardło, lecz trafiła w jej pierś, zostawiając tam kilka siniaków. 1:1, można by rzec. Ugryziony ogon w zamian za siniak. Zaczęło robić się ciekawie.
Księżyce: 118
Mistrz: Księżycowy Pył
Płeć: kotka
Matka: brak
Ojciec: Bukowa Kora
Drobna, koścista, żylasta, z mięśniami jak u wróbla. Ma trójkątną głowę z bardzo mocno uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, które niemal przebijają przez gładkie, krótkie futerko. Zajmujące sporą część pyszczka oczy w barwie bladej, niepokojącej żółci są lekko skośne, obrysowane jasnymi obwódkami. Obraz uzupełniają czarne wargi oraz charakterystyczna czarna plamka na języku. Czarne ma również poduszki łap. Uszy kotki rozchodzą się natomiast szeroko na boki, duże oraz szpiczaste jak u nietoperza. Futro Goryczy z wierzchu jest koloru ciemnej rdzy, zaś subtelnie pod brodą i na brzuchu nieco się rozjaśnia. Od nasady głowy aż po kraniec cienkiego ogona ciągnie się z kolei czarny, ostrzegawczy pas. Lekko zadarty, mały nos jest brązowy i okalany krótkimi, sprężystymi wąsikami.
Chochliczka nie zmieniła się za bardzo, odkąd ślad po niej zaginął. W dalszym ciągu chodzi najczęściej skrzywiona, urażona tępotą otoczenia, które nie czyta jej w myślach; nienawidzi niczego tłumaczyć ani tym bardziej tłumaczyć z czegoś siebie. Słów używa zdawkowo, komunikuje się powłóczystymi spojrzeniami i mimiką. Interesuje ją tylko wiedza i eksperymenty. Gdyby dodać do tego spore uszczerbki w emocjach, klaruje nam się wzorowy asperger. Jest arogancką, pewną siebie, denerwującą wszą, która - gdy ktoś jej podpadnie - może próbować się mścić. Czuje się bardzo pewnie na pozycji samozwańczej medyczka-znachorki i doskonale wie, że ma właściwie monopol na decydowanie kto umrze, a kto przeżyje. Lepiej niż dawniej znosi wszechobecne dźwięki i zapachy, które przez wzgląd na doskonałe zmysły były w przeszłości jej utrapieniem i źródłem bólu. Niemniej, podczas tułaczki zdołała się zahartować.
Widmo (kc) l Szara Kora (gk)
Kopnięta Goryczka zafurczała niewyraźnie z pyskiem wypchanym kocimi kłakami, skuliła barki, chcąc osłonić klatkę piersiową i krtań, ale hardo nie puszczała skutecznie podchwyconego w poprzedniej turze ogona. Jeszcze czego. Uniesiona sukcesem zrobiła krok do tyłu, aby z jednej strony zrobić unik przed kolejnymi wierzgnięciami, a z drugiej rozciągnąć swoją zdobycz jak sznurek na pranie. Następnie gwałtownie potrząsnęła głową na boki, pozorując poszerzenie zadawanych wojowniczce obrażeń, a może nawet oderwanie fragmentu ogona. W prawdziwej walce zostawiłaby Zagajnik z bezużytecznym z punktu widzenia równowagi kikutem. Na szczęście łaskawie mogła go zachować, ponieważ Gorycz tylko na niej trenowała.
✺ ✺ ✺ ✺ myślisz, że mnie znasz
że ze mnie już jest mokry ślad
że na pamięci płodny pająk siadł
licho złego nie bierze
nici mam w złej wierze a ty
zaraz się poplujesz
Średniej wielkości smukła i zgrabna kotka. Stanowi mieszankę obojga rodziców. Po matce dostała w spadku zgrabną sylwetkę oraz przenikliwe, piękne zielone oczy, natomiast po Głogowym Cieniu długie, lśniące czarno-białe futerko. Czerń okrywa większość jej ciała (głównie grzbiet, boki, głowę oraz ogon), ustępując bieli na prawej stronie pyszczka, szyi, piersi oraz na wszystkich czterech łapach. Również wąsy kotki są śnieżnobiałe. Ogon Świetlik jest długi i puszysty, a co ważniejsze: czysty, podobnie jak reszta ciała. Do sierści kotki nie ma prawa przylgnąć żaden kłak, liść czy paproch, ponieważ zostanie szybko unicestwiony. Świetlik dba o swój tytuł ślicznotki i czyścioszki.
Czarno-biała kotka jest ambitna, ma wysokie wymagania od życia. Lubi cyrkować i awanturować się za każdym razem jak coś pójdzie nie po jej myśli lub jej się nie spodoba. Świetlik to kotka sprytna, która próbuje sobie znaleźć silnych sojuszników w klanie, im wyżej postawionych tym lepiej, dlatego też w ich obecności będzie się zachowywać porządnie, a przynajmniej będzie się starać. Gdy wyczuje słabość i uległość będzie starała się kogoś takiego zdominować, zrobić z niego podnóżek i wyciągnąć jak najwięcej korzyści dla siebie. Jej wadą jest marudność, częste humorki i gorsze dni, które nadejdą z nawet najbardziej błahego powodu, jak choćby dlatego, że jest zbyt ciepło, zbyt zimno, zbyt słonecznie lub zbyt deszczowo. Albo nawet wietrznie, trudno powiedzieć co danego dnia nie będzie jej odpowiadać.
Córa Mysiowego Kroku walczyła z rzadko spotykaną u kogoś w jej wieku determinacją. Świetliczka próbowała dalej kopać, lecz jej ciosy trafiały w pustkę. Tylko raz udało jej się trafić koteczkę, ale już nie tak mocno. Mimo tego korzystając z okazji szarpnęła się do przodu, zostawiając rdzawą terminatorkę z paroma czarnymi kłakami w paszczy.
- Doskonał ruch! Dobrze ci poszło, moja droga. Będziemy to ćwiczyć w kolejnych dniach, żebyś utrwaliła sobie te umiejętności. Czy masz jakieś pytania bądź wątpliwości? - spytała. Jej plany miała pokrzyżować ciąża, lecz na razie nie była jeszcze nawet widoczna. A nawet gdy zacznie Świetlikowy Zagajnik miała dwa asy w rękawie: Wapienną i Bagienną Łapę. Nic nie stało na przeszkodzie, żeby terminatorki trenowały ze sobą pod jej okiem, podczas gdy ona zacznie powoli zamieniać się w chodzącą ciężarówkę.