Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Gdy młodzik zapisywał sobie wszystkie znaki szczególne terenów, gdy szli do granicy z klanem wichru, to tak teraz po prostu stali, a czekoladowa bomboniera złotym wzrokiem wypatrywała się gdzieś za górki należące do terenów wichru.
Ah... Ciekawe co teraz porabiał tamten jeden kocur. Owsiana Łapa?
Oh....Ile czasu to minęło, a teraz Brudna Stopa musiała zająć się cynamonowym synem przyjaciela.
-Bardzo dobrze powiedziane i wywąchane. - Miauknęła i sama wzięła żwawy wdech powietrza. Gdy ich rzeczne zapachy były słonawe od ryb, to tak czasami inny zapach był dla nosa czekoladki rajem.
Raj jednak trzeba było opuścić, a bbomboniera dodała szybko.
-Chodź. Zielony pagórek jest niedaleko.
I tak o to krok za krokiem, starza pani zabrała młodzika ku kireunku wschodu, gdzie zapach rzeki zlewał się coraz bardziej i przeradzał się w coś silniejszego - kolejna część ich terenów - piaszczysta mielizna ukazała się im wzrokowi, a sama czekoladowa dymna panna złapała za piasek w paluszki, lecz nie ustępowała swego tempa, by dojść na zielony pagórek.
Zielony pagórek tak jak nazwa wskazywała - był większym sklepem pagórków, który bardzo ładnie ukazywał to, co było dalej w dole - cztery drzewa.
Najpierw jednak musiała ich dwójka się tam wspiąć, lecz to nie było trudne dla żadnego z nich - Paproć był silny, a bombonierka miała długie łapy. Żaden pagórek im nie groźny!
Gdy ich brązowe osobliwości znalazły się na kolejnej granicy, samotnym kamieniu widocznym z małego dystansu, czekoladowa dymka miauknęła po raz kolejny, łapiąc przy okazji oddech.
-Cztery drzewa. Nie ma tu żadnego specyficznego zapachu, gdyż to ziemie nieczyje. Akurat tu jest ciekawie, bo cztery drzewa, w przeciwieństwie do granic z takimi miejscami jak kłujący głuszcz czy łan rzepaku, należą do nikogo ale za razem do wszystkich klanów. Przy czterech drzewach odbywają się zebrania wszystkich klanów, gdy przywódcy uznają to za słuszne. A teraz na powtórke - jakiego życia wypiera się bojownik?
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Paproć nie skupiał się na komentarzach. Chciał jak najszybciej obejść tereny, mieć to za sobą, po prostu skończyć trening i przenieść się do legowiska wojowników. Księżyców przybywało, a ona coraz bardziej wyglądał na wojownika, ba, gdyby ktoś go zobaczył, z całą pewnością uznałby go za wojownika. Miał tego dość. Wysłuchał jej słów. Zielony Pagórek, kojarzył tą nazwę. Wspięli się na niego bez problemów, a w dole widniały Cztery Drzewa. Kojarzył je dobrze, był przy nich parokrotnie podczas patroli. Ba, wszystkie tereny o których mówiła Brudna Stopa kojarzył z wycieczek. Teraz... Jedynie poznawał je formalnie.
- Wojownik wyrzeka się życia wygodnego życia pieszczoszka - wyrzucił z pamięci, pewien swoich słów. Nigdy nie zostanie pieszczochem. Czemu inni odchodzili z Klanów? Czemu byli tak samolubni, że robili to świadomie? Wiele kotów było strasznie dziwnych, i to tych, którzy nie kochali Klanów i nie lubili spędzać w nim czasu ani wykonywać obowiązków nie rozumiał najbardziej. Spojrzał wyczekująco na Brudną Stopę. Po co przystawali? Jeszcze trochę i skończą trening!
Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
Z szybkim przytaknięcuem łbem, czekoladowa bomboniera spojrzała na skłon nieba, zauważając w nim coraz ciemniejsze, niebieskiee kolory o chmurnym tonie.
Ah. Szybciej, zwinniej. Chociaż by dojść do granicy z gromem.
Bomboniera zarzuciła biczowatym ogonem przez powietrze i zainformowała miniejszym, że lecą dalej.
Krok za krokiem, łapa za łapą, orientalna staruszka i młody już niedługo wojownik zwinnym krokiem zeszli oto z zielonego pagórka - no kto by pomyślał, że zejście z górki będzie łatwiejsze niż na jej wejście.
Dymka rozejrzała się chwilę, po czym wąchaniem powietrza skierowała się ku kolejnemu miejscu - Piaszczystej Mieliźnie, a raczej jej zachodniej części.
Piach już nie był taki uciążliwy, jak w przypadku wschodniego odpowiednika, a bomboniera dała cynamonowemu czas na zwiedzenie miejsca, dopóki ten nie zaalarmował, że już dobrze je zapamięta.
Czekoladowa pseudo-pręguska więc znów ruszyła zwinnym krokiem w tango ze swym podopiecznym i miauknęła, gdy ich pomarańczowym wzrokom ukazał się niecodzienny raczej widoczek.
Czekoladowa dymna wzięła wdech i skosztowała ciapatym językiem powietrza, sugerując młodzikowi, by zrobił to samo.
-Co czujesz? I od razu - kto stanowi władzę w Klanie Gromu? Bo tutaj mój młody jest granica z tym Klanem, a to miejsce to Samotna brzoza. Są jeszcze obgryzione drzewa, które też zwiedzimy.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Szli coraz szybciej, coraz bardziej zbliżali się do granic, do końca tego cyrku, jakim był trening Paprociówki. Nie pośpieszał jednak czekoladowej, a szedł tempem, jakim nakazywała kocica. Nie chciał wyjść na ordynarnego, chociaż nie raz musiał się powstrzymywać, aby nie palnąć jakimś tekstem. Piaszczysta Mielizna zalśniła na horyzoncie. Miejsce charakterystyczne, łatwo zapamiętać. Muł, piasek... Niezbyt mu się to podobało, ale nie pokazywał tego po sobie. Skinął głową, na znak, że zapamiętał i przeszli dalej.
- Hm... - zapchał swoje płuca nadmiarem powietrza i uważnie zaczął je klasyfikować, dopasowywać. - Pachnie jak sosny. las, ogólnie las - powiedział zdecydowanie i uważnie zaczął rozglądać się naokoło, wyłapując wszystkie znaki szczególne.
- Żubrza Gwiazda, zastępca: Cyprysowa Łuska, medykiem jest Truskawkowy Gąszcz, jej terminatorem jest Wieczorna Łapa - wyrzucił z pamięci, pewnie i zdecydowanie. Trochę ponaglał ją wzrokiem. Po co mieli marnować czas?!
Księżyce: 128
Mistrz: To takie coś jest?
Płeć: kotka
Matka: Okoniowy Ogon[NPC]
Ojciec: Gilowe Gardło[NPC]
Partner: Bros before hoes
Brudna Stopa wyrosła...Z patyka na jeszcze większy patyk i tak ustało. Wysoka jak brzózka, o długich nogach, starsza kocica szczyci się szorstką, lekko zmierzchwioną, krótką sierścią. Długi ogon, jak i czysto orientalny, w kształcie klina pysk zyskuje na uroku dzięki białym, chaotycznym wąsiskom i złotym, bursztynowym oczom w kształcie migdału. Szata kotki szczyci się kolorem kasztanowym, o ciemniejszych akcentach i prążkach o słabym kontraście - bez krzty bieli czy czegokolwiek innego.
Główną cechą koteczki są także jej duże, szpiczaste uszyska, pochodzące od jej orientalnym budowy.
Zwinna jest beztroską i zabawną kotką,często też buja w obłokach, bywa dumna i pełna siebie. Głośna i pełna śmiechu, jest łatwo rozbawiona i bardzo impulsywna. Jest źle wychowana, niepodporządkowana i trochę leniwa; w dużym stopniu szkodzi, ale stara się dobrze dla wszystkich i jest chętna do pomocy.
Kotka jest jednak trochę niechętna kiedy chodzi o rozmowe z kociętami w jej wieku. Można by nawet rzec że jest nieśmiała.
Bzycząca Łapa(KC), Porzeczkowa Pestka(KC)
To, co młodzik miał powiedzieć powiedział, a czekoladowa bombonierka tylko uśmiechnęła się z zębiskami wyżółciałymi. -racja, racja! Odpowiedziała Brudna Stopa zgrabnie i zwracając swój bok ku swej prawej stronie, wypowiedziała kolejne słowa, znów wskazując młodzikowi, by ruszył żwawym krokiem za nią.
Niebo powoli przybierało inne barwy, niż te poranne...Oh... Czas im leciał, lecz Brudna Stopa nie miała zamiaru się tak szybko zwijać, a i tak czas nie był tutaj znacznikiem, a tereny, na które zaprowadziły ją łapska o czekoladowym akcencie.
Czas zleciał, a ich duet wmaszerował na tereny klanu otoczone mgłą, a nawet leśnymi posągami starych, sędziwych pni, z których to już niestety nie wyrośnie zapewne jakiekolwiek drzewo.
Brudna Stopa rozejrzała się bursztynowym wzrokiem, kiwnęła młodzieńcowi, by zauważył znaki szczególne miejsca, no cóż... Którego raczej były to właśnie czasowe pozostałości drzew. Ale kto wie, może cynamonowy dostrzeże coś innego?
Czas który dała młodzikowi nie był ani za krótki, ani za długi, lecz Brudna Stopa już po kilku krokach zawzięła się znowu w wycieczkę z cynamonowym kocurkiem.
Kolejne punkty wycieczki nie były już może tak...Mroczne, czy też interesujące.
Jeden, samotniutki świerk mógł może zostać zapamiętany przez Paprociową Łapę, lecz to, co czekało ich niemalże za rogiem, było w osobistej opinii bomboniery ciekawsze, a czym było owe miejsce?
Może niedokładnie znajdywali się w nim, lecz w jego bliskim pobliżu - Kamienisty brzeg rwącek rzeki. Oh, ile kamyczków mogli by tu nazbierać z bab-!... Ah. Brudna Stopa musiała na chwilę ugryść się niezręcznię w język, zanim powiedziała w międzyczasie zwiadu nazwy obydwu miejsc.
Bursztynowym oczom zebranej dwuosobowej armii ukazał się jednak ten wymarzony punkt drogi - Obgryzione Drzewa.
-Kolejna Granica z Klanem Gromu. A teraz - czego nie wolno robić podczas polowania, co ma związek z terenem innego klanu? Jedno zapytanie, drugie i coś może się z tego ułoży.
Bombonierka w oczekiwaniu na odpowiedź machnęła ogonem, a na kilka odbić swego serducha poczuła dziwny dreszczyk, myśląc o kolejnej granicy i o tym, jak to słońce na horyzoncie coraz bardziej przybierało na kolorze szkarłatno-złotawym.
Kolczasty Bez i Jerzynowe krzewy są jak dwa w jednym, a następnie Korzenny Jar za którym czycha zguba... Tyle granic z niczyimi terenami, a tak mało tej jednej znajomej mordki o podobnym, trójkątnym kształcie. Ah... Ile księżycy już to minęło, odkąd nie odwiedzała tych miejsc?... Brudna! Ogarnij się! Nie ka czasu na wspominki, robota czeka!
Racja!
Orientalna kotka ponownym krokiem zawiadomiła młodzika, że czas ruszać.
- Bobrowa tama nas wzywa! Hopsiup jak będziesz ostrożny to przejdziemy suchymi łapami przez to wszystko.
Przejdą przez bombrową tamę, lecz najpierw muszą tam dotrzećn, no to łapeczki w ruch.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Paproć miał ogromną nadzieję, że niedługo to wszystko się zakończy. Czas biegł nieubłaganie, a co za tym idzie, dzień się kończył. On bardzo chciał się dzisiaj położyć z wiedzą, że następnej ceremonii będzie miał zmienione imię. Pragną tego, ale nie wiedział, czy Brudnej aż tak bardzo zależy. W końcu może zwolnić... Miał nadzieję, i to ogromną, że zaraz czekoladowa pójdzie po rozum do głowy, a za niego weźmie się porządnie. Koty zdecydowanie młodsze od niego były mianowane przed nim, a przywódcy nie mogą sobie pozwolić na obsuwę, zwłaszcza nie ze swojej winy. Jedyne, co powstrzymywał go przed wydukaniem wściekłych słów był szacunek, a jego zapasy wydawały się być w przypadku cynamonowego nieograniczone. Mijali tereny, jednak Paproć przystawał przy nich na naprawdę krótką chwilę. tak, aby zapamiętać jak najwięcej i mieć to za sobą. A trzeba przyznać że orientował się w terenie całkiem dobrze, więc nie miał problemu z wyciągnięciem odpowiednich informacji.
- Nie wolno polować na terenach innego Klanu, a jeśli ktoś poluje na naszych, należy go przegonić - wyrzucił z pamięci, sprawnie i lakonicznie. Zaraz po chwili skinął głową. Bobrowa Tama była wydawała się być niezwykle prostą przeszkodą, więc jeśli mistrzyni po raz kolejny nie wykaże się w jakiś głupi sposób powinni przejść przez nań susi.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Płonące Niebo ostrzegł Skrzące Słowo przed jego nowym terminatorem - bury kocur zdążył już usłyszeć, że Paprociowa Łapa jest, grzecznie mówiąc, średnio inteligentny i nierozgarnięty, nad czym należy pracować. Wojownik zamierzał zatem szczególną uwagę zwrócić na dyscyplinę syna Błękitnego Poranka, bo zdaje się, że Brudna Stopa poległa na tej płaszczyźnie. Dowiedział się także od Ćmiego Zmierzchu o wybryku terminatora, przez co od razu poprosił Płotkowy Potok, by ta nie przemycała go do legowiska wojowników, gdyż na to nie zasłużył.
Siedział więc o wschodzie słońca przed wyjściem z obozu i czekał, ciekaw tego, cóż takiego czeka go na tym treningu. W końcu dostał szansę, żeby się wykazać i nie zamierzał zawieść przywódczyni.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Paproć do tej pory nie był w stanie oniemieć po ostatniej ceremonii. Tyle się działo! Rojst, niedługo cały Klan Rzeki idzie na wojnę... Mało powiedziane, on, traktowany prawie jak wojownik, z pewnością pójdzie na pole bitwy i pokona wszystkich, w szczególności Rojsta. A później zmiana mistrza... Zmiana mistrza! Miał ogromną nadzieję, że Skrzące Słowo będzie porządnym wojownikiem i doprowadzi jego trening do końca w mniej niż księżyc. Niewiele im z Brudną Stopą zostało do przerobienia, ale co jeśli kocur zechce sprawdzić jego wiedzę? Wtedy wszystko się przedłuży... Jednak hej, to nie jest jego stara mistrzyni, a kocur, mimo że nie słyszał o nim wiele, wydawał się być sumienny w swoich obowiązkach. I poważny. Nie chodziło mu o to, żeby był trwale poważny... Ale po Brudnej Stopie, która w ogóle oporów nie miała, był bliski załamania. Ten dzień więc był dla niego wielki.
- Dzień Dobry Skrzące Słowo - przywitał się z nim, kiwając przy tym delikatnie głową. Zjawił się ledwo po tym, jak ten przysiadł. Poza tym, zadbał o siebie, umył dokładnie futro. Nie mógł się doczekać treningu z nowym mistrzem, ale nie dawał tego po sobie poznać. Nie chciał wyjść na głupiego, przecież taki nie był. Ot, nie było pomiędzy nimi wielkiej różnicy wieku, ba, byli w podobnej granicy wiekowej, mogliby nawet być przyjaciółmi... Ale nie są i nie zapowiada się, aby kiedykolwiek zostali.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Skrzące Słowo owszem, był sumienny, dlatego więc wiedza nie była dla niego wystarczającym wyznacznikiem, jeśli chodziło o dopuszczenie kogoś do rangi wojownika. Paprociowa Łapa, choć mógł z Brudną Stopą przerobić wiele, zdecydowanie nie był godzien awansu. Nie po tym, co zrobił. Czekała ich więc daleka droga. Bury nie szukał także przyjaciół. Księżycowe Jezioro i bracia w stu procentach mu wystarczali, przynajmniej na razie.
- Dzień dobry, Paprociowa Łapo - także się przywitał, gdy kocur zjawił się na treningu. Poprawił siad i wyprostował się, prezentując swoją nienaganną posturę. - Doszły mnie słuchy o incydencie, jaki miał miejsce podczas rozmowy z zastępczynią klanu Gromu. Masz coś do powiedzenia na ten temat? - zapytał, chcąc najpierw poznać punkt widzenia terminatora. Czy w ogóle dostrzegł własną głupotę i nieodpowiedzialność, czy może nie widział w tym nic złego i uważał, że postąpił jak najbardziej słusznie i właściwie.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Zaczęli... Niezbyt dobrze, przynajmniej nie tak dobrze, jakby sobie tego życzył. Miał plany wobec Skrzącego. Mieli tylko zaliczyć trening, odwalić punkt, które miały go natychmiastowo przenieść na rangę zastępcy, a później przywódcy. Nic poza tym, nic dodatkowego. Tylko wiedza, potrzebne punkty. Nie chciał niczego więcej. Trzeba była jak najszybciej zaliczyć trening. Jednak cały świat obrócił się przeciw niemu, dając mu najpierw Brudną Stopę, później Skrzące Słowo. Czy Ćmia Gwiazda nie była już taką dobrą przywódczynią? Usiadł, podobnie jak kocur, prostując się. Powstrzymał westchnięcie i zwiesił głowę. Wiedział, że zwalił sprawę, ale jakoś zbytnio się tym nie przejmował. Jednak aby zakończyć trening musiał udawać skruszonego i żałującego.
- Nie zachowałem się właściwo - przyznał. Jego udawanie było na dość dobrym poziomie, wystraczającym, aby przekonać kocura, że żałuje, ale kto wie, może ten ma plecy u Gwiezdnych i już wie wszystko. - Mogłem doprowadzić do wojny swoim lekkomyślnym zachowaniem. Nie jestem z siebie dumny, wiem, że gdyby Cyprysowa Łuska chciała, mogłaby nie tylko zranić mnie, ale i cały Klan Rzeki. Naraziłem nas na wielkie niebezpieczeństwo... - coś jeszcze dodać, aby brzmiało wiarygodnie? chyba starczy przepraszania i obrażania samego siebie za nic. - Zachowałem się jak mysi móżdżek. Przepraszam, to już na pewno więcej się nie powtórzy, powinien słuchać się starszych wojowników - delikatnie przygarbił się z tego żalu.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Skra natomiast nie zamierzał za nic w lesie odwalać tego, co zostało Paprociowej Łapie do zaliczenia i puszczać go jako wojownika. Co to, to nie. Syn Mysiego Kroku był sumienny i duży nacisk kładł na dyscyplinę, której synowi Błękitnego Poranka bez dwóch zdań brakowało. Uniósł delikatnie brew, gdy ten przemówił i westchnął delikatnie. Przed nimi bardzo długa droga.
- Nie potrzebuję twojej udawanej skruchy, Paprociowa Łapo - odparł, tonem surowym i karcącym. Prawdopodobnie nawet by tego nie zauważył, gdyby nie fakt, że wojownik nie chciał żadnych przeprosin, nie chciał słuchać o potencjalnych konsekwencjach. Chciał się dowiedzieć, cóż takiego terminator miał wtedy w głowie. Ten natomiast zaczął wszystko hiperbolizować, przez co, nawet jeśli było to szczere, to średnio na takie brzmiało i odebrać jego słowa można było jako ironię. - Musisz nie tylko słuchać starszych wojowników, ale wszystkich starszych rangą, nawet jeśli mają mniej księżyców. Musisz znać swoje miejsce w szeregu. Jako terminator nie masz prawa odzywać się nieproszony w tak ważnych sytuacjach, jak ta z Cyprysową Łuską. Musisz też nauczyć się myśleć, zanim coś zrobisz lub powiesz. Nie zawsze to, co przychodzi nam do głowy w pierwszej kolejności jest właściwe - rzekł. Należało wiedzieć, kiedy można sobie na co pozwolić i nad tym, zdaje się, będą musieli pracować.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
A jednak. Skrzące Słowo, jak widać, jego najprawdopodobniej nowy wróg rozpoznał jego prawdziwe intencje. Przed nim długa droga żeby zostać przywódcą, wszystko się tak bardzo dłuży, a Skra, zamiast mu to ułatwi i skłonić łeb przed przyszłą Gwiazdą, jedynie przedłuża ten proces. Zdusił w sobie chęć wysunięcia pazurów z frustracji, wysłuchując wywodów kocura. Średnio go obchodziły. Wiedział, że postąpił właściwe. Musiał trenować gadanie z innymi Gwiazdami, a ci nie byli zadowoleni... Czemu Gwiezdni nie przekazali innym członkom Klanu Rzeki, że to on zostanie przyszłym przywódcą? Czemu on musiał się męczyć, kiedy wystarczy jedno nawiedzenie aby odblokować mu należytą ścieżkę nawet bez kończenia treningu? Och, kto tych Gwiezdnych zrozumie... Porozmawia z nimi za parę księżyców, kiedy przyjdzie odbierać swoję dziewięć żyć. Słuchał więc wszystkiego co mówił Skra, kiwając głową kiedy ten kończył zdanie. Ta, ta, ta, on tu jest najwyższy rangowo, a kiedy tylko zdobędzie rangę, to sobie porozmawiają. I wtedy Skra nie będzie taki poważny. Wtedy to on będzie potulny.
- Wiem, że postąpiłem nie właściwie - przyznał podnosząc głowę. - I będę słuchać starszych rangą, jak kazałeś - nie widział innego sensu niż przytakiwanie i przepraszanie, zapewnianie, że się poprawi. Co mógł zrobić? Póki nie był przywódcą, nie mógł zrobić zbyt wiele.
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Nie chodzi tylko o słuchanie, Paprociowa Łapo. Musisz wiedzieć co należy, a czego nie należy mówić. Kiedyś może przydarzyć się sytuacja, w której sam będziesz musiał wykazać się dyplomacją, bo nie będzie przy tobie nikogo starszego, ani wiekiem, ani rangą. Wówczas musisz zachowywać się w należyty sposób i zważać na słowa. Musisz nauczyć się pokory i wiedzieć co wypada, a co nie - rzekł, nie do końca wierząc w słowa terminatora. Każdy, kto posiadał minimum oleju w głowie, zachowywałby się w ten sposób - grzecznie przytakiwał i przepraszał. Czasem jednak, jeśli komuś jest naprawdę wstyd i przykro, po prostu to po nim widać. Nerwowo macha ogonem podczas dostawania reprymendy, unika kontaktu wzrokowego, wbija wzrok w ziemię. Po prostu widać, że nie jest dumny ze swojego występku. U Paprociowej Łapy natomiast skruchy nie było widać. Nie można powiedzieć, że Skrzące Słowo był tym zaniepokojony, bo właśnie tego się spodziewał, wszak był powód dla którego kocur trafił akurat pod jego opiekę.
-Wymień mi wszystkie rangi w klanach, scharakteryzuj je i opowiedz o ich przywilejach - polecił nagle.
Księżyce: 63
Mistrz: Brudna Stopa, Skrzące Słowo
Płeć: kocur
Matka: Błękitny Poranek
Ojciec: Brązowy Pysk
Wiele się u niego zmieniło. Kocięcy tłuszcz już dawno opuścił jego ciało i jest teraz pięknym, długowłosym, cynamonowym kocurem o masywnej sylwetce. Oczka zmieniły się na żółto-pomarańczowy kolor, łapki, ogonek i wąsy dalej pozostają długie.
Grzeczniutki, potulny i słodziutki. Tak go można opisać. Nigdy nie zdradziłby klanu, zawsze stanie w obronie słabszych, jak i silniejszych. Łatwo nawiązuje nowe przyjaźnie, pilnie uczy się wszystkiego. W końcu chce być najlepszy jak jego ojciec! Bardzo zależy mu na rodzinie. Bardzo. Marzy o zostaniu przywódcą. Niby wszystko z nim dobrze, ale jednak nie lubi kiedy go się obraża. Zawsze będzie dzielnie walczyć i nie pozwoli nikomu umrzeć w walce
Kos (NŚ), Cierpka Jagoda | Mrok (MGBG), Trzmielinowa Kora (M)
Dla Paprocia Skra mówił całkowicie bez sensu. Przecież oczywiste było to, że będzie musiał kiedyś oficjalnie rozmawiać. W końcu od tego są przywódcy! Czasami irytowało go, że nikt nie wie, że to on jest przyszłą Gwiazdą Rzeki. Że traktowano go jak zwykłego, szarego, nic nie wartego terminatora! Oburzające tak traktować przywódcę!
- Przywódca dowodzi Klanem, jego słowo jest prawem, ma dziewięć żyć, jego ostatni człon imienia to Gwiazda. Mianuje terminatorów, kocięta. Zastępca pilnuje treningów, rozdaje patrole i obowiązki, zastępuje przywódcę pod jego nieobecność, musi wytrenować przynajmniej jednego terminatora, aby nim być. Nowy zastępca musi zostać wybrany, po odejściu wcześniejszego, nim księżyc będzie u szczytu nieba. Medyk leczy koty, zna się na ziołach i roślinach, ma bliski kontakt z Gwiezdnym Klanem, nie musi polować ani patrolować granic. Nie może mieć kociąt ani partnera. Trenuje również terminatora medyka, a pomaga mu Pomocnik Medyka, czyli wytrenowany terminator medyka, który nie może zostać medykiem, ponieważ jest już jeden w Klanie. Terminator Medyka szkoli się na Medyka. Wojownik poluje, patroluje granic i prowadzi trening terminatorom, a po swoim mianowaniu musi odbyć całonocne czuwanie. Terminatorzy szkolą się na wojowników, oraz wypełniają obowiązki takie jak przynoszenie mchu i opieka starszyzną i kociętami, ich imiona kończą się Łapą. Opiekunowie to kotki w ciąży której oczekują poród, a następnie wychowują swój miot, jaki i koty, które opiekują się kociętami. Po wychowaniu miotu kot, jeśli chce, może wrócić do sprawowanej wcześniej rangi. Starszyzna to kot, które nie jest wystarczająco sprawny lub jest zbyt stary aby pełnić rangę wojownika. Ma on wielki szacunek wśród klanowiczów i w spokoju odpoczywa dniami. Kociak jest mianowany na terminatora w wieku sześciu księżyców, w wieku czterech może mieć prowadzone nauki. Są to koty, które nie mogą wychodzić z obozu. U nas rządzi Ćmia Gwiazdy, zastępuje ją Kosowa Pieśń, na medyka szkolą się Barwna Łapa i Gorzka Łapa. W klanie Gromu jest to Żubrza Gwiazda, Cyprysowa Łuska, medykiem jest Truskawkowy Gąszcz, a na medyka szkoli się Wieczorna Łapa. W Wichrze rządzi Lawendowa Gwiazda, zastępcą jest Biały Puch, medykiem Lśniąca Sadzawka, a jej terminatorem jest Krwawnikowa Łapa. W Cieniu jest to Polna Gwiazda, Wirujące Pióro, medykiem Ciernisty Kwiat, jej terminatorami Blada Łapa, Sienna Łapa oraz Pochmurna Łapa - wymówił sprawnie, wszystko co wiedział. Było tego wiele, ba, okropnie dużo, ale mu to nie przeszkadzało. Co teraz, Kodeks? Ma pokazać, że umie się bić, polować? On tylko naprawdę potrzebuje dokończy tereny i tyle, zakończona rola terminatora!
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96
Mistrz: Bursztynowy Wschód
Płeć: kocur
Matka: Mysi Krok [*]
Ojciec: Bukowa Kora [*]
Partner: Księżycowe Jezioro
Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Słuchał uważnie terminatora, próbując wyłapać jakieś błędy, ale żadnych większych nie wychwycił. O dziwo.
- W takim razie skoro znasz hierarchię klanu, liczę na to, że będziesz się do niej stosował. Jeżeli usłyszę, że do kogoś odezwałeś się nie tak, jak należy, osobiście dopilnuję, żebyś nic nie zjadł, dopóki nie zrozumiesz swojego błędu. Mam nadzieję, że zmotywuje cię to do zastanowienia się, nim coś powiesz - oznajmił. Musiał zacząć ostro, bo przy terminatorze wymagającym dyscypliny nie było innego wyjścia. Musiał się upewnić, że Paprociowa Łapa zapamięta sobie, gdzie jego miejsce przy jego obecnej randze, a gdzie będzie jego miejsce, gdy zasłuży na awans. O ile na niego zasłuży.
- Co już omówiłeś z Brudną Stopą? - zapytał, powoli zbierając się do rozpoczęcia treningu.