Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Północ minęła jeszcze zanim dotarli na neutralne ziemie. Nie szli szybko. Nawet gdyby próbowali, ryży nalegałby na zachowanie spokojniejszego tempa. Nie spał bowiem... odkąd opuścił zajmowane przez Pożogę ziemie. Naciągał granice wytrzymałości swojej i swoich wojowników jeszcze przed rozmową z Lawendową Gwiazdą. Teraz, po kolejnych długich godzinach wędrówek, nie próbował nawet zatajać znużenia. Miał do niego pełne prawo.
Podszedł do Czterech Dębów powoli. Ostrożnie. Bez lęku, jednak z pewną dozą... Szacunku? Ziemia, po której stąpał, namaszczona wszak była wolą Gwiezdnego Klanu. Napojona srebrzystą mocą, wydała z siebie dziecię o poczwórnym owocu, żyjące świadectwo ich istnienia. Rojst czuł do Drzew respekt jeszcze lata temu, gdy był pełnoprawnym członkiem Cienia. Teraz, gdy wyrzekł się wszystkiego, czego symbolem były, czuł się, jakby jego własne odbicie przyglądało się mu z miejsca, którego nie potrafił dojrzeć. Jego własne oblicze - młodsze o dziesiątki księżyców. Tak bardzo... lekkie. Czy wtedy, przed laty, wiedzieli już? Czy ktokolwiek zadał sobie trud, by wiedzieć?
Zatrzymał się bardzo blisko. Zamknął ślepia, uniósł powoli łeb i wziął głęboki wdech, sycąc płuca wonią wilgotnej dębowej kory.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Fiołek akurat zdążyła przyjść w samą porę. Z nią zjawiła się Deszczowa Pogoda, która miała zamienić Splątanego Wąsa, a szylkretka miała zastąpić Owsianą Łuskę. Główny powód dlaczego Fiołkowy Nos musiała go zastąpić to to, że i czas na zmianę, i kocur musiał pilnie załatwić w coś obozie. Szczerze nie wnikała w to, co miał zrobić. Grzecznie przyjęła prośbę przywódczyni i wyruszyła w ślady Rojsta. Nie była przekonana, czy mu ufać, coś kusiło ją, zeby nie ufać nowemu przywódcy. Z drugiej strony jej natura szeptała jej, żeby dać mu szansę. Z tymi uczuciami skłębionymi w sobie znalazła patrol i samego zainteresowanego. Miały go kontrolować, sprawdzać czy czegoś nie odwali. W razie gdyby coś chciał zrobić była przyszykowana rzucić się na niego z pazurami, ale na razie wszystko wskazywało, ze kocur był grzeczny.
Kiwnęła patrolowi i rudemu na przywianie. Spojrzała na Kroplę, by odczytać jej myśli, ale niestety ona chyba też była zagłębiona w swoich myślach. No trudno, mają robotę do zrobienia, muszą się na niej w pełni skupić. Nawet nie przeszkadzała jej wilgoć w powietrzu, czy lekkie mrowienie strachu pod skórą, wiedziała, że musi się mocno skupić. - Witaj Rojście, wybrałeś w prawdzie bardzo ładną noc na negocjacje. - Mruknęła z przekonaniem w głosie. Srebrna Skóra dziś świeciła wyjątkowo. Zupełnie, jakby wiedziała, że coś się szykuje.
Szybko ,,ochroniarze'' się wymienili, dzieląc się mniej i bardziej ważnymi informacjami pół szeptem. Usiadła obok łaciatego najspokojniej, jak w tej chwili potrafiła. Spojrzała na niego ukradniem, coś w nim było. Jakaś pewność, której nie mogła w sobie znaleźć.
Rojst za to wydawał się taki...pewny. Tak. Był pewny, czego chcę, nie wydawał sie za to na tyle zdeterminowany, żeby zdobyć to siłą. Rozumiała go, no bo dlaczego od razu stawiać na przemoc? Przemoc mimo wszystko nigdy nie zawiodła, była cudownym narzędziem w odpowiednich łapach, no ale chyba nie teraz i w takiej dyplomatycznej sytuacji.. Westchnęła ciężko podnosząc głowę, by spojrzeć w gwiazdy. Szukała w nich jakiegoś wspierającego szeptu, ale Gwiezdni milczeli, jak skała. Szkoda, teraz by mogli się odezwać, a nie udawać głuchych i niemych. W końcu są na boskiej ziemi, chyba tutaj mają największą moc? Choć może tylko świecą dla ozdoby i wcale nie chcą tu z nimi być.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Tak, była pogrążona w myślach. W głowie kłębiły się najróżniejsze przemyślenia, wątpliwości, powody do zastanowienia. Oto szła na spotkanie z nowym liderem. Oto była świadkiem narodzin nowego Klanu, tym samym zapisując nowe wydarzenie historyczne w ciągu swoich pierwszych osiemnastu księżyców. Lawenda może uznała, że Kropls jest jedną z nielicznych osób, które nie odnosiłyby się w stosunku do przywódcy nowego Klanu obelżywie; a może odkryła, że to ona przekazała informacje przybyszowi? Tak czy inaczej, jako mniej lub bardziej pośrednia autorka sporej części z tego, co się stało, przybyła tutaj na pierwsze oficjalne spotkanie z Piątym Klanem. Tak, była pogrążona w myślach, ale jej oczy lśniły.
Dotarłszy aż tutaj, skłoniła się uprzejmie zarówno przed Rojstem, jak i przed każdym spośród przybyłych. Wymieniła spojrzenie z Fiołek nieco poniewczasie. Ciekawe, jakie myśli krążyły pod tą szylkretową czaszką; ciekawe, co kryło się w jej głowie, jakiego rodzaju przemyślenia...
- Rojście, cieszę się niezmiernie, mogąc cię zobaczyć - celowo nie użyła tutaj formy "poznać", bo przecież już się ze sobą zetknęli - jakkolwiek czuła podskórnie, że nie powinna jak na razie ujawniać się z tą informacją.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Pachniała... nocą. I dębem. I wonią każdego z Czterech Klanów razem i osobno. I im więcej kolejnych nut dostrzegał, im więcej odcieni objawiało się mu, tym bardziej czuł, że zatraca siebie - poczucie, że jest, że jest noc, że jest ciałem przy Drzewach. Nawet próby liczenia trudne były do przeprowadzenia przy tym tronie dumnych dusz.
Z otępienia oswobodził go dopiero wiatr. Wiatr słów młodych Wichrzaków. Wtedy dopiero drgnął, wtedy otworzył złociste ślepia. Chudy ogon przeciął krótko powietrze, a uszy zastrzygły w kierunku, z którego padły powitania. Wziął wdech. Powoli odwrócił się, by spojrzeć na przydzielonych mu wojowników - najpierw na znajomy już, jasny pysk, później ku szylkretowej kotce o zielonych oczach.
Skłonił się lekko w odpowiedzi i odprowadził wzrokiem ciemniejszą sylwetkę, gdy odwiodła na stronę Owsianą Łuskę, by dyskretnie wymienić z nim informacje. Nie zareagował na tę scenę bardziej, niż poprzez uśmiech krótki, ulotny tak jak ich szepty.
- Dziś nie spodziewam się już żadnych negocjacji... - uniósł spojrzenie, chcąc dostrzec srebrzysty blask nieba. - ...a nocy nie wybrałem. Wolę bezgwiezdne.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Fiołek widząc, że Rojst nie wygląda groźnie postanowiła się już uspokoić. Usiadła bardziej wygodnie, a z jej pyszczka zniknął grymas. Wzruszyła w duszy ramionami i nasłuchiwała dalej ciszy. Nie dokładnie ciszy, bo słyszała drobne odgłosy owadów, trawy, czy samego wiatru, który zapędził się, aż tu. Mimo tylu odgłosów wokół panował zupełny spokój. Może po prostu to miejsce wywierało takie wrażenie? Wiecznego spokoju i tajemniczości. Spojrzała na rudego, który zaprzeczył negocjacjom. Początkowo się zastanowiła dlaczego w takim razie tu są, ale może coś planuje? Może nie dosłyszała, co dokładnie mówiła Lawendowa Gwiazda? Westchnęła cicho. Na jej zaczepkę stwierdził, że woli bezgwiezdne noce, co jej się nie spodobało.
Chciała go zrozumieć, ale po prostu nie umiała. Ona lubiła spać z gwiazdami, czuła się wtedy bezpiecznie. Bez tych gwiazd czuła się opuszczona, sama. Z gwiazdami czuła się sobą, blisko Gwiezdnych i przodków. Blisko Kodeksu Wojownika. - Skoro nie mamy dziś negocjacji to znaczy, że będziemy czekać do następnego wschodu słońca, Rojście? - Spojrzała na złotookiego czekając na odpowiedź.
Nie wiedziała, co dalej będzie i nie chciała też dalej iść w błędne myślenie, jak ma tu być to chyba wypada wie. Rzuciła wzrokiem na Deszczową Pogodę licząc, że może ruda coś powie. Spojrzała też na przyjaciółkę sprawdzając, jak ona się czuję w nowej sytuacji. No bo chyba nigdy nie miała okazji siedzieć z przywódcą w środku nocy i patrzeć na niebo. Przynajmniej nigdy nie mówiła o tym szylkretce.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Pożerała spojrzeniem swoich towarzyszy, koncentrując się jednak na Rojście; jakież myśli mogły znajdować się w głowie tego Ognia, tego przybysza? Jej spojrzenie płonęło bystro; jakkolwiek Kropla nigdy nie była osobnikiem szczególnie inteligentnym, to teraz prezentowała cały swój poziom intelektualny, w którym braki uzupełniane były przez jej głęboką wiarę w to, że oto stoi na progu połączenia przeszłości z przyszłością i teraźniejszością.
- Gwiazdy niektórym niosą ból, niektórym nadzieję. Czy jednak coś faktycznie ze sobą powinny nieść każdemu, kto w nie spogląda? - rzekła niegłośno w przestrzeń. Oprócz tego jednak nie przemówiła, zwracając spojrzenie najpierw na Fiołek, a dopiero później na Rojsta, oczekując na słowa ze strony przywódcy.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
"Lekko się zdziwiła, że Deszczowa Pogoda zna się z Rojstem, ale już trudno, nie wnika. Może po prostu przegapiła, kiedy jej o tym mówiła?" - ale jak się dowiedziała? z tego co widzę w postach, Deszcz stara się to ukryć ;)
Rojst powoli wypuścił z płuc powietrze. Mętne, pozbawione iskry spojrzenie szylkretowej kotki mówiło więcej, niż słowa, którymi mogłaby go teraz uraczyć. Deszcz natomiast... Złote spojrzenie powoli przepłynęło na lica młodej wojowniczki. Deszcz nie zawiodła. Nie zmarnował ryży oddechu, subtelności znaczenia utkanych z wiatru wyrazów.
- W niezmąconym mroku widać wyraźniej blask, który mamy w zasięgu łap - odpowiedział, pozwalając, by na moment biały pysk wykrzywił w połowie lekki, przyjazny uśmiech. Po nim ponownie zwrócił Pożoga oblicze ku nieznajomej.
- Tak. Patrol Klanu Rzeki potrzebuje czasu, by dostarczyć zaproszenie Gwieździe, a ona - by stawić się na miejscu spotkania. Ja natomiast potrzebuję snu.
Zamilkł na krótką chwilę, oceniającym spojrzeniem lustrując zielonooką wojowniczkę.
- Używasz swobodnie mojego imienia, jednak nie raczyłaś jeszcze zdradzić własnego - zauważył, unosząc brew. Dzieląc uwagę na obydwie kotki sugerował, że nie oczekuje odpowiedzi jedynie od Fiołkowego Nosa.
- Czy Lawenda przekazała wam, dlaczego macie mi towarzyszyć?
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Na słowa przywódcy odpowiedziała delikatnym skłonieniem głowy i równie enigmatycznym, co ten Rojsta, uśmiechem. Miał rację, niewątpliwie. Im bardziej wpatrywało się w blask niedosięgalnych gwiazd, tym trudniej było dostrzec to, co leżało w zasięgu naszych własnych łap.
- Podziwianie zbyt jasnego blasku gwiazd może na chwilę rozpalić wrażliwe serce, lecz zarazem oślepić na wszelkie inne źródła światła - odpowiedziała z tej pozycji. Ponownie odezwała się dopiero, kiedy przywódca zapytał o ich imiona. - Ach, wybacz. Noszę imię Deszczowej Pogody - przedstawiła się, nie była jednak tak bardzo otwarta z gestami, co Fiołkowy Nos, której pozwoliła także przekazać słowa Lawendowej Gwiazdy na temat ich obecności tutaj; zwróciła jedynie na koleżankę swoje naturalne, ciepłe spojrzenie. Teraz jeszcze bardziej rozświetlone iskrami fascynacji i obudzonych marzeń.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
- Tak. Odprawiłem własnych wojowników, by nie dawać Lawendowej Gwieździe powodów do niepokoju i zapewnić o swej wierze w złożoną obietnicę sojuszu. Zrezygnowałem z atutu, który przesądzić mógł o moim życiu lub śmierci. Liczę, że nie zawiedziecie oczekiwań swojej przywódczyni i nie dopuścicie, by słowo, które mi dała, zostało złamane - pozwolił sobie wyjaśnić, gdy obydwie kotki należycie się przedstawiły. Nie komentował póki co pogłębiającej się niejasności lica szylkretki. W duchu miał nadzieję, że okaże chociaż tyle przyzwoitości, by wysłuchać udzielanych właśnie instrukcji. Niebieska dama nie przysłałaby mu wszakże wojownika, którego postawa urągać mogła godności piastowanej przez niego rangi... czyż nie?
- Jeśli macie jakieś pytania, teraz nastał właściwy moment, by je zadać. Zapowiedziałem już naszą wizytę, określiłem miejsce spotkania. Nie sądzę, by Czerwona Gwiazda zlekceważyła zaproszenie wysyłane od strony Czterech Dębów.
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
Fiołek podrosła, a jej ciałko ładnie się zarysowało. Córka Krokusowej Łąki jest raczej smukła, nie ma nadwagi lub niedowagi, mieści idealnie się w zdrowej normie. Jej wcięcie pod brzuchem jest widoczne najbardziej z boku, nie przepada za nim, ale jest to część wyglądu więc już trudno.
[ reszta w kp]
spokojna, trochę gaduła i prawie zawsze uśmiechnięta
Fiołkowy Nos pokiwała głową na słowa rudego. Faktycznie zostanie samemu nie było bezpieczne, ale Rojstowi musiało zależeć na sojuszu, by pozbyć się ochrony. Gdyby ją miał to mógłby sprawić wrażenie, że nie ufa przywódcom więc taki krok wydał się jej rozsądny i odpowiedzialny. - Oczywiście, możesz na nas liczyć. - Kotka wypięła dumnie pierś, by pokazać swoją dumę, że to akurat ona może tutaj teraz być. Nie chcę też zawieść przywódczyni, przecież dała jej tak ważne zadanie, że głupio, by teraz sprawić, by się wstydziła.
Nie miała żadnych pytań dotyczących jego misji, wszystko było jasne. Jedyne pytanie jakie kłębiło się w jej głowie to to skąd nazwa jego Klanu. Inne były dosyć zrozumiałe, od imion założycieli i też pasowały do terenów czy zachowań kotów w nich żyjących. - Z mojej strony nie ma pytań. Wszystko jest jasne. - Odparła spokojnie. Ciekawe, czy udawało jej się być dyplomatyczną? Była poważna, używała ładnych słów więc chyba tak. I nawet uczesała futerko, by wyglądać schludnie i dobrze reprezentować swój Klan. A jak jej się nie udawało to przynajmniej Kropelka miała szansę, by poprawić po niej jakieś głupoty.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Skłoniła głowę delikatnie. Rojst nie musiał niczego się obawiać z jej strony - po pierwsze dlatego, że nie ważyłaby się podnieść na niego łapy, po drugie dlatego, iż wątpliwym było, że byłaby zdolna go pokonać. Był od niej chyba trzykroć potężniejszy; być może, gdyby rzuciły się nań we dwoje, zdołałyby go pokonać, jednak walka dwóch na jednego, przy tym ze złamaniem obietnicy, była zaprzeczeniem całego jej honoru.
- Zdrada i łamanie obietnic nie leży w naszej naturze - rzekła poważnie. Dotrzymywanie złożonych przyrzeczeń było częścią jej kodeksu moralnego i nie wyobrażała sobie, że zawiedzie czyjąkolwiek wiarę. Taka była zasada honoru. - Tak jak i Fiołkowy Nos, nie mam pytań.
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Roziskrzona Noc nie miała już tyle czasu na smętne sterczenie na granicy co jeszcze kilka księżyców temu. Znalezione kocięta, treningi, sparingi na granicy skutecznie zajmowały jej większość dni. Jednak, mimo że dodatkowe zajęcia były jej ulubioną taktyką na radzenie sobie z problemami, w tej sytuacji nie potrafiła powstrzymać lekkich wyrzutów sumienia, które ją dopadały, gdy tylko udało jej się dotrzeć w okolice Czterech Dębów. I to nie miało sensu. Przecież miała świadomość, że przesiadywanie tu zwykle było bezcelowe, marnowała czas bezproduktywnie i dużo czasu zajęło jej oduczenie się zmierzania w tę stronę ilekroć opuszczała obóz.
Bo łapy same ją tam kierowały, jeśli nie miała jasnego celu wychodząc, zawsze kończyła na tym pagórku. Teraz, gdy odzyskała jako taką kontrolę nad życiem, jej własny, zdradziecki umysł starał się jej wmówić, że to słabe z jej strony. Słabe, że tak rzadko tu zagląda. Że nagle obudziła się, że ma tyle obowiązków; że trzeba polować, bo zaraz zacznie brakować zwierzyny, że to wcale nie jest pora na zaglądanie na gromową granicę. To niemożliwe by z dnia na dzień na jej kark zwaliło się milion dodatkowych rzeczy do zrobienia, może po prostu znajdowała sobie wymówki żeby tu nie przychodzić? Tylko że to bez sensu, przecież chciała się zobaczyć z przyjaciółką, racja? Okazywało się, że odpowiedź nie była taka prosta, bo okazywało się, że przez jedną głupią rozmowę z bratem sytuacja się pokomplikowała. I Iskra, jak ten leszcz, po cichu, powoli, zaczęła uciekać od problemu. A to było niedopuszczalne, więc gdy tylko siebie przyłapała na tak przykrych taktykach, od razu ruszyła pod Cztery Dęby, by udowodnić sobie, że to wcale nie tak. Po dotarciu wskoczyła na jeden z szerszych korzeni i zajęła się wyskubywaniem błota spomiędzy kłaczków. Nie żeby jej kiedykolwiek przeszkadzał brud, ale lepszych opcji nie miała.
Bawełniana Nić od czasu do czasu odwiedziała także Cztery Dęby, choć nie robiła tego z szczególną przyjemnością. Nie sądziła, by mogło się dziać tutaj coś ciekawego, bo poznawanie kotów z innym klanów którzy myślą, że super jest mieć koleżankę z Rzeki i juhu fajnie, nie było niczym ciekawym dla kremowej wojowniczki. Z drugiej strony, lubiła ten spokój jaki tu panował. Lubiła to, jak Cztery Dęby się prezentowały, jakie były tu miejsca do którym można było wcisnąć zad. Ale równie dobrze było na rzecznych terenach. Więc w sumie to, nie, Cztery Dęby nie nie miały zalet. Były dla niej neutralne.
Mimo wszystko, skoro już się tu znalazła, postanowiła zostać na chwilę. Krótką chwilę. Wskoczyła na najbliższe, grube i wielkie korzenie, kładąc się wygodnie na jednym z nich.
Średniej wielkości, krótkowłosy rudy kocur o pręgowaniu tygrysim. Ma mocne, długie łapy. Ciało rudego ma atletyczną budowę. Charakterystycznym dla niego są ciemne, niemal czarne plamki na nosie i na łapach. Na brodzie i na policzkach ma ciut dłuższe, poczochrane futerko. Jego oczy są zimno niebieskie, niemal szare.
Buntowniczy; w imię pokoju wywołałby wojnę; rodzina ponad wszystko. Bóg na ziemi (a przynajmniej tak o sobie myśli). Dumny jak nikt.
Już raz do Czterech Dębów zawędrował. Miejsce to nie było niezwykle urokliwe - a przynajmniej nie o tej porze roku. Było tu, zupełnie jak wszędzie, nudno, zimno, pusto, wilgotno i wszystko inne co złe i niedobre. Mimo to, z jakiegoś powodu uznał, że warto się tu udać, że dobrze znów rozprostować kości i pobyć moment samemu, z daleka od reszty Klanu. Może tym razem znajdzie tu coś ciekawego, coś co sprawi że warto będzie się tu kręcić częściej? Trudno powiedzieć na ten moment, ostatnia wizyta była niezwykle... neutralna.
Podróż nie była długa. Nie zatrzymywał się po drodze, by wszystko oglądać. Cel miał jeden, dotrzeć tu, znaleźć coś interesującego i zostać tu, albo iść gdzieś indziej, gdzieś dalej. Na wstępie zdawało się, że nie znajdzie tu nic, aż w końcu - jego ślepia uwidziały kogoś innego, kto także postanowił odwiedzić to miejsce. Hm. - Dobry - rzucił głośno, powoli podchodząc do nieznajomej. Drobny, krótki uśmiech wkradł się na jego mordę. Usiadł niedaleko niej, uznając że stosownym będzie zachowanie dystansu, jeśli nawet nie wiedział z kim rozmawiał. - Również nie masz nic ciekawszego do roboty, stąd cię ściągnęło tutaj?
✦ ✮ ✦ I'm alive but I'm D E A D hear my voice up in your head watch it fill you full of dread TILL YOU GO POW