Logo Artemidy
Korzenie Dębu
#16
- Dzięki - nie było jeszcze kota, który nie chwaliłby jej imienia i dopasowania go do kolorowego futerka, w które natura próbowała wepchnąć wszelkie możliwe kolory. Barwna Ścieżka poruszyła uchem na małomównego kocura. Ach, więc to ojciec Winogrona, a zarówno... jej mistrz? Na to by wychodziło. W sumie to nic specjalnego, rodzice czasami szkolili własne dzieci.
- I jak tam sobie żyjecie w tym gromie? Macie już medyka i dalej uganiacie się za samotnikami? - zagaiła z wesołym błyskiem w oku mającym sugerować, że to luźne pytanie, w którym nie ma nic oprócz ciekawości. Barwna Ścieżka nie była typem konspiracyjnego szpiega, który z każdej informacji robił nie wiadomo co.
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
________________

Cztery Dęby były ciekawym miejscem. Odkąd wróciłem i miałem jakąkolwiek możliwość opuszczenia obozu na patrol tak właśnie to miejsce ciekawiło mnie najbardziej. Dzięki niemu miałem dostęp do każdego klanu tak naprawdę; oczywiście, Cień graniczył z Gromem i Wichrem, więc do tych dwóch klanów miałem dostęp cały czas, jednak dzięki Czterem Dębom mogłem podejść pod granicę z Rzeką. Nie żeby ten klan był jakoś bardziej interesujący niż pozostałe, po prostu była to forma czegoś obcego. Ostatecznie wybrałem się do miejsca dawnych zebrań nie w celu podejścia pod Rzeczną granicę by poznać zapach ich znaczeń, a po prostu poszwendać się po Ziemiach Niczyich pośrodku tych, które należały do czterech klanów. Samo miejsce mimo nazwy posiadało jeden, rozłożysty dąb i całkiem sporo miejsca. Okrągły teren po środku reszty będący ziemią neutralną stanowił pewnie miejsce spotkań przyjaciół, których różniły klanowe zapachy. Pewnie nie jeden kot wymykał się tu w nocy z legowiska by móc porozmawiać z kimś kogo lubi. Ja nie należałem do tej grupy niestety. Nie miałem czasu na dziecinne wypady by zacieśniać więzi z kimś dalej. Prawdę mówiąc, nawet we własnym klanie nie miałem zbyt wielu przyjaciół czy chociaż znajomych. Zbyt wiele czasu przeciekło mi pomiędzy palcami, bądź sam go zmarnowałem. Teraz jednak miałem chwilę aby to jakkolwiek nadrobić. Wiedzę, znajomości...Nic więc dziwnego, że jak poznałem prostą drogę w te okolice zamierzałem to wykorzystać. Po poinformowaniu Kury o tym, że opuszczam obóz, udałem się prosto do Czterech Dębów na których teren wszedłem jednak ostrożnie. Spokojnym krokiem podszedłem pod same korzenie wielkiego drzewa, wskakując na jeden z nich, siadając na nim i zadzierając łeb w górę w spokoju podziwiając rozłożystą koronę ogromnego drzewa, które na pewno było starsze niż klany w tym miejscu.

/Płotka!
[Obrazek: jVDxOdu.png]

i tried to be someone else
but nothing seemed to change
i know now, this is who i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is who i really am
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Młoda wojowniczka ostatnio bardzo polubiła spacery. To nie tak, że magicznie stała się typem samotnika, tylko pozwalały jej odpocząć od tych wydarzeń, które ostatnio się wydarzyły w klanie. Nie licząc dwóch pogrzebów i zniknięcia kilku kotów, to spacery również pozwalały jej zabić czas. W klanie nic poza odpoczynkiem i rozmową z innymi nie dało się robić, ale na zewnątrz... Było zupełnie inaczej. Ogromny niezbadany teren i często koty przy granicach, z którymi dało się porozmawiać. Może jednak spotkanie ich nie było takie częste, ale raz na jakiś czas można było dostrzec patrol czy również wojowników ze swoimi terminatorami. A poza tym nie musiała się z tego wszystkiego tłumaczyć, była wojownikiem, więc mogła łazić, gdzie chce i kiedy chce, jedynym warunkiem była wierność klanowi.
Dzisiaj nogi doprowadziły ją do czterech dębów, starych jak cztery klany drzew. Zawsze jak podchodziła do nich, to witało ją dziwne uczucie, niczym jakby za chwilę miało się rozpocząć to zgromadzenie, o którym tyle słyszała podczas treningu. Szkoda, że od dawna nie odbywają się one i nigdy nie będzie miała okazji przekonać się, jak to wyglądają cztery klany zebrane w jednym miejscu.
Podchodząc bliżej, wyczuła wyraźną woń kota z innego klanu, a dokładniej z Cienia. Cienia! Przecież to z tym klanem Rzeka nie graniczy. Ostrożnie jeszcze kawałek obeszła drzewo, aż kocur nie pojawił się w zasięgu jej wzroku. Siedział spokojnie na jednym z korzeni... Nie miała zamiaru uciekać, bo co by to świadczyło o kotach z jej klanu? Tak więc zamroziła się w miejscu i spróbowała rozpocząć rozmowę.
- Em... Witaj? - Nie była do końca pewna, od czego zacząć. Nigdy wcześniej nie spotkała kota z klanu cienia, a tym bardziej nie spodziewała się nikogo tu spotkać, a potężny wygląd kocura nie pomagał w tym wszystkim.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Słońce przedzierało się przez zbitą koronę potężnego drzewa. W niektórych miejscach promienia słońca prześlizgiwały się w postaci żółtych, ciepłych smug, które przyjemnie smagały mój pysk czy też grzbiet. Na terenach Cienia również były podobne miejsca. Powiedzmy, że spora część tego terenu była pokryta gęstymi, wysokimi drzewami, które swoimi koronami zasłaniały niebo i wprowadzały ciemność oraz pogarszały wilgoć. Cudem było znalezienie suchego miejsca niepokrytego mchem czy bagnami. Mimo to widok nad moją głową był naprawdę zachwycający. Długo jednak nie mogłem się nim nacieszyć. Usłyszałem cichy trzask gałązek i szelest ściółki, a po tym do moich nozdrzy wpadł nieznajomy, gryzący zapach alarmujący mnie o tym, że nie byłem tu sam. Opuściłem łeb krzyżując spojrzenia z...Jakąś kotką. Lekko uniosłem brew, szybko rejestrując całkiem ciekawe zestawienie kolorów na puszystym futrze nieznajomej. Subtelny rudy przeplatany z burym, a tygrysie pręgi ładnie się w nim wybijały. Poczułem lekkie ciepło, które przeszło po moim karku, jednak szybko zanikło pod grubą sierścią, a ja niezbyt się nim przejąłem. Nie odezwałem się od razu, jednak moje uszy drgnęły na dźwięk jej głosu więc chociaż miała pewność, że ją usłyszałem; na razie bardziej skupiłem się na rozpoznaniu jej zapachu. Nie był to Grom ani Wicher; pozostawała więc Rzeka, an co końcówka mojego ogona lekko drgnęła, a złote ślepia zmrużyły się pogodnie.
— Dzień dobry. — przywitałem się spokojnym, niskim i ciepłym głosem, lekko kiwając łbem kotce. Cóż, mój głos zdecydowanie kontrastował z bardziej masywna budową, którą odziedziczyłem po ojcu oraz dziadku. To jednak w głównej mierze zawdzięczałem grubemu, długiemu futru. Owszem, byłem silny, jednak mimo to nie byłem kwadratowym taranem. Na całe szczęście Olchowy Szept nie oddał mi tylko skóry, ale i swoją elegancje. — Z kim mam przyjemność, jeżeli mogę zapytać? — uniosłem brew, posyłając w jej kierunku lekki uśmiech. Oczywistym było, że wyczułem niepewność Rzecznej kocicy, dlatego też nie zamierzałem zgrywać wielkiego i groźnego kocura z klanu cienia bo...Nawet kimś takim nie byłem. Subtelnie przesunąłem się na korzeniu robiąc jej miejsce gdyby chciała się przysiąść, po czym nie odrywając od niej spokojnego spojrzenia czekałem na odpowiedź i to wie - może i imię.
[Obrazek: jVDxOdu.png]

i tried to be someone else
but nothing seemed to change
i know now, this is who i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is who i really am
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Czuła na sobie uważny wzrok obcego kocura z innego klanu co było... Dziwne, choć jednocześnie zrozumiałe. Pierwszy raz się widzieli, ba! A kotka w ogóle pierwszy raz widziała kota z klanu cienia. Wcześniej dostrzegła jakieś koty przy granicy z Gromu czy Wichrzu, ale nigdy z Cienia. Brak wspólnych granic ani trochę w tym wszystkim nie sprzyjał i jedynym miejscem takiego spotkania były właśnie cztery dęby, do których bura wojowniczka nie przychodziła codziennie.
Chwila wyczekiwania na odpowiedź nieznajomego była dość niezręczna, nie wiedziała, czy podczas niej ma się odezwać, czekać dalej, czy sobie pójść. Była ciekawa odpowiedzi, więc ostatecznie dała mu krótką chwilę, dzięki czemu dostała przyjemną odpowiedź. Ton głosu rzeczywiście był dość łagodny, średnio podobny do tego, jaki wyobrażała sobie dla kotów z klanu Cienia. Dodatkowo grzecznie się przywitał i zaczął rozmowę, więc czemu nie miałaby jej kontynuować? Lecz przed tym zrobił dla niej miejsce na korzeniu, który zajmował. Aż tak łatwo ufał obcym kotom z innego klanu? Dziwne... Krótką chwilę się zastanowiła, jednocześnie nad tym, co odpowiedzieć i nad tym, co zrobić z faktem, że zrobił dla niej miejsce. Nie powinna być aż tak ufna w stosunku do obcych, ale jednocześnie nie była jakimś niedoświadczonym kociakiem, który nie podejmuje ryzyka. Ostatecznie postanowiła zaakceptować zaproszenie, dosiadając się obok. - Płotkowy... Potok. Jestem wojowniczką z klanu Rzeki, a ty? - Dodała, choć w jej głosie wciąż było czuć odrobinę niepewności. Dodatkowo nie dosiadła się tuż przy kocurze, a wręcz przeciwnie. Próbowała jak najbardziej nie stykać się z nim futrem, by mieć jakąś przestrzeń dla siebie w razie ucieczki, czy coś...
- To... Em... Co cię sprowadza do czterech dębów? - Zapytała wymyślając jakiś losowy temat na sam początek, jednocześnie zerkając z ukosa na kocura. Wolała go mieć na oku, bo nie wiadomo, jakie są koty z jego klanu...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
Niepewność i ostrożność była czymś naturalnym. Nie mogłem krzywo spoglądać na kotkę, która podchodziła do mnie z dystansem. Właściwie; ceniłem tego typu podejście, było dość przydatne w życiu. Gdybym napotkał kota mojej postury najpewniej sam zachowywałbym się identycznie. Sam oprócz przyjemnego przywitania i lekkiego zrobienia miejsca dla szylkretowej kocicy nie robiłem nic więcej. Nie wstawałem, nie podchodziłem do niej - dawałem jej wybór, przestrzeń i czas. Musiałem jednak przyznać, że do rozmowy potrzebna była chociaż ta minimalna i komfortowa bliskość. Nie uśmiechało mi się wydzierać przez pół Czterech Dębów. Jak się okazało, sama Rzeczna kocica również wolała sobie tego oszczędzić i chociaż z wahaniem podeszła do mnie siadając z bezpiecznym dystansem. Sam również lekko się odsunąłem, owijając ogon tak by przypadkiem jej nie dotknąć. Wyprostowałem się i lekko poruszyłem uszami zerkając w jej stronę z już mniejszym zainteresowaniem niż na samym początku, chociaż musiałem przyznać, że całkiem zaciekawiło mnie jej futro. Było...przyjemne dla oczu. Gdy kotka się przedstawiła z lekkim zająknięciem, poczułem piekące uczucie zazdrości. Spotykałem wojowniczkę, wojowniczkę z obcego klanu! Końcówka mojego ogona drgnęła prawie niezauważalnie, podobnie jak sierść na karku. Gdy padło podstawowe odbicie pierwotnego pytania, uniosłem nieznacznie kąciki pyska i skinąłem łbem w geście sympatii.
— Pęknięta Kra. Miło mi, Płotkowy Potoku. — skłamałem i...Nie czułem się z tym najgorzej. Od księżyców powinienem nosić to imię. Zresztą, kotka mnie nie znała, była z obcego klanu i nikt nie gwarantował nam, że jeszcze kiedykolwiek się spotkamy. Drobne kłamstwo, które za niedługo się ziści jeszcze nie sprowadziło nikogo do Miejsca gdzie brak gwiazd. — Płotka to ryba, mam racje? — uniosłem lekko brew, przekrzywiając nieznacznie łeb. Dalej mówiłem spokojnym, mrukliwym głosem chcąc w jakiś sposób uspokoić swoją rozmówczynię. Gdy padło kolejne, nieco zestresowane pytanie; poczułem, że na razie ów uspokajanie mi nie wychodziło.
— Ciekawość. Nie byłem tu od bardzo dawna. Od zawsze interesowały mnie Cztery Dęby i możliwość spotkania tu kotów z innych klanów na neutralnym gruncie. — mruknąłem tym razem prawdę, zadzierając łeb by ponownie skupić spojrzenie złotych ślepi na gęstej koronie starego drzewa. — Poza tym, jest tu naprawdę ładnie. A ciebie co tu sprowadza, Płotkowy Potoku?
[Obrazek: jVDxOdu.png]

i tried to be someone else
but nothing seemed to change
i know now, this is who i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is who i really am
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
Kotka mogła równie dobrze uciec, czy się nie zbliżać do czterech dębów, zaatakować kocura, czy nawet się nie dosiadać. Nigdy wcześniej w swym życiu nie wystawiała pysk poza klan, nie licząc takich kilku drobnych wyjątków jak grzmiąca ścieżka i właśnie miejsce zebrań. Choć i to rzadko się zdarzało, ponieważ nad grzmiącą ścieżką, była tylko raz i starczy. Podczas treningu zauważyła jednego przemijającego potwora i to było aż nadto, by ją przekonać, że wycieczki tam są niebezpieczne. Tak więc zostały tylko cztery dęby, choć samo przychodzenie tutaj magicznie nie dodało jej sporej dawki ufności wobec kotów z innego klanu. A poza tym mimo spokojnego tonu, kocur wciąż ją obserwował. Nie próbował utrzymać kontaktu, tylko przyglądał się jej futrze, które może miało ciekawy wzór, choć jego ułożenie nie należało do najlepszych. Bura kotka ostatnimi czasy więcej uwagi zwracała na listki i gałązki w nim się znajdujące, ale układała je tylko okazjonalnie. Dla wojowniczki było to trochę niezręczne, ale co, zabroni mu? Nie była aż tak chamska, plus jak chce, to niech podziwia te piękne znaczenia.
- Mi też miło, Pęknięta Kro... Czy mogę ci mówić w kocięcej wersji? Do prawie wszystkich tak mówię i dziwne by było, gdybyś był jedynym wyjątkiem od tego wszystkiego... - Może kot z obcego klanu, ale wciąż kot, którego poznała. Mówienie pierwszym członem zawsze było wygodniejsze, a okazywanie szacunku poprzez używanie pełnego imienia, jakoś jej nie przekonywało. - Tak. Taka mała z rudymi płetwami. Moje całe rodzeństwo ma imiona od ryb. - Chętnie by opowiedziała, dlaczego akurat Płotka, a nie Karaś czy Sum, ale nie o to była zapytana. Plus rude płetwy, rude prześwity na futrze kotki? To było dość oczywiste.
- Obóz zaczął mnie nudzić, więc zaczęłam wychodzić na częstsze spacery i jakoś tak dzisiaj mnie łapy same przyprowadziły... I masz racje, jest tu naprawdę ładnie - Mówiąc ostatnie zdanie, zrobiła to samo co kocur, czyli przeniosła wzrok na koronę drzew. Może wciąż w stu procentach nie ufała Krze, ale zdecydowanie można było wyczuć postęp w ich rozmowie.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Nie byłem nachalny w swoim spojrzeniu, tylko co jakiś czas zerkając ku jej futrze. Gdy dojrzałem w nim listki, gałązki i ogólny nieład, moje uszy niezauważalnie się cofnęły. Podobną reakcje wywołał u mnie Wirujące Pióro, który był naprawdę interesującym rozmówcą, aczkolwiek...Jego higiena pozostawiała wiele do życzenia. Podobnie miało się z rzeczną wojowniczką, chociaż ta nie miała swojego futra w aż tak agonalnym stanie. Mimo wszystko przerwałem zerkanie na jej futro dość szybko - skupiłem się więc na jej pyszczku i oczach, chociaż częściej zerkałem w bliżej nieokreślony punk na jej mordce, a nie centralnie w jej ślepia. Nie robiłem tego z obawy - a bardziej z faktu, że sama kotka mogłaby czuć się z tym jeszcze bardziej niekomfortowo. Szło ją zrozumieć.
— Kocięcej wersji? — dopytałem, chociaż słychać było, że nie robiłem tego dlatego, że nie rozumiałem czy też niedosłyszałem dalszej części jej wypowiedzi. Bardziej zdziwiło mnie to, że kotka nazywała każdego poznanego kota w ten sposób. Ja odczuwałem swojego rodzaju blokadę przed tego typu zabiegami, zwracając się w ten sposób jedynie do kotów z mojej rodziny czy też tych, które uważam za bliższe, a jak mam być szczery; niezbyt w tej grupie jest członków. Od czego to zależało? Wychowania? Szacunku? Ja bym nazwał to zaufaniem i poziomem sympatii niżeli okazaniem szacunku. Pełne imię brzmiało neutralnie, twardo i blado. Zwracając się do kogoś imieniem otrzymanym za kociaka zdradzamy też swoje podejście w jego kierunku - w moim przypadku była to sympatia i przywiązanie. Jak widać, Płotkowy Plusk postrzegała to zupełnie inaczej na co nie miałem wpływu. Po niedługiej chwili przytaknąłem lekko łbem i posłałem w jej stronę ciepły, przyjazny uśmiech. — Dobrze, więc mów mi Kra. — jeżeli było jej tak wygodniej, nie miałem jej czego zabraniać czy co śmieszniej - czuć się urażony, że ktoś zwraca się do mnie w taki a nie inny sposób. Akurat mi to nie robiło; chociaż nie ukrywałem, że od pewnych kotów jednak wolałbym słyszeć pełne imię wojownika. Ja jednak nie zamierzałem łamać swoich wewnętrznych zasad i chociaż byłem dla Płotki miły, dalej pozostawała między nami wyraźna granica dystansu, którą zamierzałem przestrzegać.
— Całe? A to ciekawe. Dużo jest innych, rybich imion w twoim klanie, nie będących z tobą spokrewnionych? — dopytałem. Zdawać by się mogło, że imiona od ryb były czymś oczywistym w klanie, w jakim tego typu zwierzyna była czymś normalnym. Na cienistym, stosie ze świecą szło szukać ryby, chociaż na swoim terenie mieliśmy dwa zbiorniki gdzie też tego typu piszczki pływały. Od obserwacji koron oderwały mnie ostatnie słowa buro-rudej szylkretki, na co wróciłem złotymi ślepiami na jej pyszczek, który był skierowany w górę jak mój chwile temu.
— Więc przyszliśmy tu w podobnym celu, na to wychodzi. — podsumowałem, uderzając końcówką ogona o własne łapy. — Dawno skończyłaś swój trening na wojownika, Płotkowy Potoku?
[Obrazek: jVDxOdu.png]

i tried to be someone else
but nothing seemed to change
i know now, this is who i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is who i really am
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Sam fakt spoglądania wystarczył, by kotka poczuła się niezręcznie. Może nie lustrował jej wzrokiem, nie badał każdego najmniejszego włoska na jej grzbiecie, ale... Nie była przyzwyczajona do obcych kotów patrzących prosto na jej wzroki na futrze. W ogóle rzadko ktokolwiek patrzył na jej futro, a co dopiero kot z najbardziej obcego jej klanu...
Słysząc pytanie, które wydostało się z pyska terminatora, poczuła, że... W sumie nie był to najlepszy pomysł. Kilkadziesiąt uderzeń serca temu nie wiedzieli o swoim istnieniu, a dodatkowo sam jego charakter nie był najluźniejszy. Poznała takiego jednego, Skrę. Był może ładny i umięśniony, ale w ogóle nie pozwolił się do niego zwracać kocięcym imieniem. Był starszy tylko o trochę, oboje pochodzili z jednego klanu i w sumie nie wiedziała, czemu nie dostała zgody. Już przygotowała się, że kocur odmówi chłodnym tonem, albo spojrzy krzywo na kotkę, a tu... Niespodzianka zgodził się. Podniosła lekko uszy w zdziwieniu i zerknęła delikatnie zgarbiona na towarzysza. Kra. Krótkie i przyjemne do wymówienia jak miło. - Oh, w takim razie Kro jak chcesz, to możesz mi mówić Płotka - dodała wyprostowując się i odwzajemniając ciepły uśmiech kocura. Nie zmuszała go oczywiście, ale skoro dostała od niego pozwolenie to chyba działało to w obie strony? W razie czego wolała wyraźnie pokazać, że terminator nie musiał się niczym obawiać i mógł się do niej zwracać, jak chce.
- Jest chyba... Jedno czy dwa. Nie pamiętam dokładnie, ale sporo kotów ma też imiona związane z wodą - Nie kojarzyła żadnego innego kota poza Karasiem, który miał imię od ryby. Wydawało jej się, że było więcej, a tu proszę, tylko Karaś. W końcu rzeka to jedno wielkie siedlisko ryb, więc imiona od nich raczej powinny być... Częstsze. Może nawet w innym klanie było więcej takich rybek niż w rzece? To by dopiero było dziwne.
- Około cztery księżyce temu. Dostałam nawet swojego terminatora - dodała dumnie delikatnie uśmiechając się pod nosem. Musiała, po prostu musiała się pochwalić tą informacją. W końcu nie każdy posiada swojego podopiecznego, a szczególnie w tak młodym wieku, jak ona. Nie chciała się wywyższać, czy pogrążać kocura, ale nie wiedziała, że jest tak naprawdę terminatorem. Poza tym wyglądał na kogoś, kto w ciągu swego życia wytrenował jakiegoś wojownika, więc nie miała podstaw, by snuć jakieś podejrzenia...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Słysząc jej nieco zaskoczone westchnięcie przed propozycją, abym i ja zwracał się do niej po prostu Płotko, uniosłem nieznacznie brew. Czyżby nie spodziewała się pozwolenia? Być może. Może w jej oczach wyglądałem na sztywniaka, który nie pozwoliłby sobie na coś takiego. Poniekąd tak...było. Wiele kotów nie mogło doświadczyć prawdziwego mnie - odkąd zrozumiałem swoje błędy pilnowałem się. Przy mojej własnej rodzinie nawet krzywy krok mógł skończyć się źle, dlatego życie nauczyło mnie ostrożności do kotów. Nic więc dziwnego, że wiele z nich mogło brać mnie za nazbyt spokojnego czy właśnie - sztywnego. Oto mi chodziło; potrzebowałem otoczki dojrzałości i spokoju by nieco wymazać dawne nieodpowiednie zachowania i słowa, które niestety nie zniknęły ze mnie jeszcze do końca. Kot nigdy nie zmieni się w 100% i doskonale wiedziałem o tym, jednak dalej pracowałem nad sobą nie dając staremu mnie dojść do głosu. W przypadku Płotkowego Potoku było znacznie łatwiej - była czystą kartą na której mogłem zapisać się jak tylko chciałem. Mimo to wolałem trzymać dystans. Tak na wszelki wypadek. To jak kroczenie po kruchym lodzie aż do brzegu; dopóki nie wybadam tego najgrubszego nie było mowy o otworzeniu się. Miałem wrażenie, że Rzeczna wojowniczka postępowała w moją stronę podobnie, jednak nieco mniej konsekwentnie. W każdym razie lekko skinąłem głową w odpowiedzi, jednak znaczenie tego gestu mogło być nie do końca jasne; sam nie chciałem zdradzać jak będę się do niej zwracać. Mój system wartości i szacunku znacznie różnił się od tego szylkretowej koteczki przede mną. Nie chciałem się z nią nadto spoufalać, a zwracanie się do niej pełnym imieniem było pewnego rodzaju znakiem, granicą. Może nawet swojego rodzaju przypomnieniem, że ani nie znam jej na tyle dobrze by zdrabniać jej imię, ani też nie obdarzyłem jej taką sympatią i zaufaniem by to robić. Skoro ona na co dzień zwraca się tak do każdego poznanego kota - nie przykłada wagi do tego co ja, a więc nie mogłem nagle narzucić jej zmienienia wyuczonych zachowań. Pozostało mi dostosowanie się; świat się nie zawali jak jakiś kot zwróci się do mnie na Kra, a nie Pęknięta Łapo. A w tym przypadku już Kro.
— Czułbym swojego rodzaju zawód, gdyby okazało się, że w Klanie Rzeki nie ma imion związanych z rzeką. — mruknąłem rozbawiony, po chwili pozwalając sobie na ciepły, niski pomruk rozbawienia. No błagam, klan związany z rzeką pozbawiony imion od wody? Nawet w Cieniu da radę znaleźć koty związane z terenem czy samą mentalnością mojego klanu. — A więc moje gratulacje, obyś wytrenowała go na dobrego wojownika. — odparłem spokojnie, czując nieprzyjemnie piekące ukłucie we własnym wnętrzu na świadomość, że młodsza ode mnie kotka nie dość, że została wojowniczką 4 księżyce temu, to już szkoli jakiegoś terminatora. Wypuściłem bezszelestnie powietrze przez nozdrza maskując znakomicie odczutą zazdrość po czym uśmiechnąłem się nieznacznie i podniosłem powoli, odwracając łeb od swojej rozmówczyni by wbić złote ślepia w korę wielkiego dębu. — Czy Rzeczne koty umieją się wspinać?
[Obrazek: jVDxOdu.png]

i tried to be someone else
but nothing seemed to change
i know now, this is who i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is who i really am
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Sztywniak? To określenie było dość mocne i raczej nieprzyjemne. Zdecydowanie lepiej brzmiało poważny. Bardzo ładnie składał zdania i mówił w dość poetycki sposób. Jakby każde słowo wydobywające się z jego pyska mogłoby zostać zapamiętane przez pokolenia, tak jak to było w kodeksie. Co w porównaniu do charakteru i sposobu bycia kotki było... Zupełnym przeciwieństwem. Mimo to jakimś cudem ta chaotyczna i zmieszana wojowniczka polubiła towarzystwo burego ponuraka. Ich rozmowa była bardzo przyjemna i z każdą chwilą czuła się coraz pewniej, a w jej głowie znikał mały głosik mówiący, by uważać przed możliwym atakiem ze strony terminatora. Nie nudziła się, ani też nie miała zamiaru uciec, czy to przez obawy, czy to przez pustkę w głowie, gdy przyjdzie jej kolej w rozmowie. Wszystko szło tak... Gładko i przyjemnie. Oby tylko tak zostało do końca rozmowy, bez nieprzyjemnych niespodzianek w postaci pazurów na czyimś pysku.
- Dziękuję. Wytrenuje go nie na dobrego wojownika, tylko najlepszego w klanie - Zwróciła się do kocura z determinacją w oczach i przyjemnym uśmiechem na pyszczku. Może brzmiało to niczym głupie kocięce marzenie, ale co z tego. Po prostu bura wojowniczka obrała sobie ten cel już jakiś czas temu i się go wciąż uparcie trzyma, ba! Nawet robi wszystko, co w jej mocy by się ziścił. Codzienne długie treningi w końcu przynoszą efekty. Poza tym kotka nie ma nic do roboty poza polowaniem i patrolami i jej początkowe dni jako wojownik bez terminatora były dość... nudne. Posiadanie terminatora jest super!
- Większość raczej potrafi. Wspinanie się na drzewa jest dość proste. Chociaż na pewno tak dobrze nam nie idzie, jak kotom z klanu cienia - Chętnie by się pochwaliła, jak to w kocięcym wieku uwielbiała wchodzić wszędzie, gdzie jest wysoko, ale chyba już wystarczająco się przechwalała swoją rangą wojownika. Nie chciała go zniechęcić, czy się wywyższać, chociaż... Nie wyglądało, jakby te informacje go bardziej poruszyły. Był z niego naprawdę wyśmienity aktor! Na sam koniec wyprostowała się lekko i spojrzała w stronę kocura
- A czy cieniste koty potrafią łowić ryby?
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
Uśmiechnąłem się lekko na jej słowa co do wytrenowania swojego terminatora i lekko przytaknąłem jej łbem. Chyba każdy kot miał takie ambicje po otrzymaniu terminatora - nagle skrzydła ambicji się rozkładały a kot szybował wysoko, dopóki ów skrzydła nie zostały podcięte niekompetencją terminatora, bądź innymi nieprzyjemnymi przypadkami. Sam miałem nadzieje, że niedługo uda mi się otrzymać imię a wraz z nim i terminatora, którego miałbym szansę wyszkolić na przyszłego wojownika klanu Cienia; oczywiście, tak jak Płotka, na najlepszego. Nie zamierzałem, wypuścić spod moich łap słabeusza o miałkim kręgosłupie, a porządnego kota, który przyniósłby mi dumę. Z doświadczenia jednak wiem, że tacy trafiają się raz na jakiś czas i zdecydowanie częściej szło dostać skończonego debila, niż kogoś faktycznie odpowiedniego. Oby chociaż szylkretce poszczęściło się i udało w treningu; ja miałem jeszcze drogę przed sobą by móc się tym przejmować w pełnym tego słowa znaczeniu. Gdy podniosłem się i spojrzenie skierowałem na drzewo, spokojnie poznawałem trasę na najbliższą a zaraz najodpowiedniejszą gałąź, aby spróbować się na nią wspiąć. To była moja pierwsza myśl, która zdeterminowała mnie do zadania prostego pytania w kierunku Płotki, która dość szybko uraczyła mnie odpowiedzią, na którą lekko trzepnąłem uchem, kierując je bardziej w jej stronę. Mruknąłem krótko i już miałem coś powiedzieć, jednak wcisnęła na szybko pytanie o łowienie ryb, na co odwróciłem w jej stronę całą głowę.
— Niektóre owszem. Mój ojciec na przykład potrafił łowić ryby. — odparłem spokojnie, po czym uśmiechnąłem się nieznacznie i położyłem przednie łapy na korze, wysuwając pazury, które bez wahania wbiłem w korę dla lepszej stabilizacji, nieco zadzierając łeb a spojrzenie skupiłem na swoim celu - grubej, całkiem niskiej gałęzi, która była w sam raz na dwa koty, które bez ryzyka zarwania się pod ich ciężarem, mogły na niej usiąść. — Mamy na swoim terenie jedno, małe jeziorko w którym są ryby. Wstydem byłoby tego nie wykorzystać, jednak umiejętność ta nie jest niczym wymaganym. Raczej stawiamy na inny rodzaj zwierzyny. — przyznałem i mocno wybiłem się z tylnych łap, zaczynając się wspinać i gdy bez większego problemu znalazłem się na wcześniej wypatrzonej gałęzi. Wtedy też odwróciłem się i zerknąłem w dół na buro-rudą, unosząc kąciki pyska w nieco zaczepnym i na pewno szerszym uśmiechu niż do tej pory.
— To co, wyścig do... — wtedy też podniosłem głowę, mrużąc lekko oczy wypatrując gałąź w miarę bezpieczną i stosunkowo niską, aby później nie było problemu z zejściem. — Tamtej gałęzi? Mogę dać ci fory. — dorzuciłem unosząc lekko jedną z brwi, a mój kudłaty ogon zafalował w powietrzu gdy luźno spuściłem go z gałęzi gdy sam praktycznie ukucnąłem spoglądając na kotkę z góry.
[Obrazek: jVDxOdu.png]

i tried to be someone else
but nothing seemed to change
i know now, this is who i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is who i really am
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Niekompetencja terminatora... Gdyby tylko kotka wiedziała, że nie tak długi okres czasu jej wspaniały podopieczny rozpłynie się w powietrzu. Nie był głupi, może surowy i niewychowany, ale wciąż był jej uczniem... Tak więc myśli kry o podcinanych skrzydłach były jak najbardziej prawdziwe, choć w nieprzyjemny i bolący sposób.
Skinęła głową na wiadomości o łowieniu rybek w cieniu. W sumie takiej odpowiedzi się spodziewała, chociaż wiadomość o małym jeziorku była ciekawa! Na pewno nie żyły tam tak smaczne ryby jak w rzekach, ale to na pewno coś.
Następnie prawie natychmiastowo po odpowiedzi wybił się mocno ze swoich łap w celu rozpoczęcia wspinaczki. Kotka zauważyła jego przygotowania, ale nim połączyła fakty, nastąpił masywny skok. Chociaż mogłaby przysiąc na gwiezdny klan, że poczuła, jak gruby korzeń starego drzewa się wyraźnie poruszył! Jego futro nie było tylko zmyłką dodającą mu masywności, kocur rzeczywiście był silny! Tak jak sądziła po kotach z klanu Cienia, ich umiejętność wspinania się była niesamowita, czego dowodem była łatwość, z jaką Kra dostał się do gałęzi. Nie, żeby Płotka miałaby się wywalić przy złapani pazurami drzewa! Tylko... W tej całej wspinaczce było coś takiego, co mogą osiągnąć koty z klanu cienia.
- Nie musisz mi dawać forów, jakoś dam radę - Odwzajemniła zaczepny uśmiech, by następnie wstać i rozciągnąć swe łapy. Trochę się zasiedziała, co jej nie pomagało w tej całej sytuacji. Dodatkowo do tego wszystkiego dochodził lekki stres przed zbłaźnieniem się. Wiedziała, że przegra, ale nie chciała stchórzyć ani pokazać się od najgorszej strony, tak więc po prostu... Wybiła się mocno. Może nie tak solidnie jak kocur, ale wciąż mocno jak na nią. Złapała się kory i natychmiastowo zaczęła się wspinać. Jakoś... jej szło. Szybko dotarła do gałęzi, na której siedział kocur, tak więc wskoczyła na nią, korzystając z kawałka miejsca. Wzięła głębszy oddech i już przygotowując się do ponownego wybicia krzyknęła - Start! - Jeżeli bury myślał, że wojowniczka poczeka ładnie na niego i odliczą grzecznie do trzech, to się mylił. Chciała sobie dać jakąkolwiek przewagę, chociażby dzięki tej... zmyłce. Tak więc kontynuowała swą wspinaczkę, ale czy poszło jej aż tak źle? To się dopiero okaże...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
— Na taką odpowiedź liczyłem. — mruknąłem ciepło w rozbawieniu i obserwowałem jak kocica wspina się na gałąź na której siedziałem, a gdy podciągnęła się na nią zajmując miejsce które dla niej zrobiłem, poruszyłem uszami porozumiewawczo. Dalszy ciąg wydarzeń był dla mnie całkiem zaskakujący, bo nim się obejrzałem, Płotkowy Potok wystrzeliła jak z procy wspinając się w górę, na co zamrugałem złotymi ślepiami i dopiero po uderzeniu serca wydarłem się z oszołomienia, samemu rozpoczynając wspinaczkę by nadrobić straconą odległość. Po chwili zrównałem z nią krok, zerkając w kierunku Rzecznej wojowniczki kątem oka. Była sprytna i wykorzystała to, że ledwo po zajęciu miejsca na gałęzi już wystrzeliła w kierunku następnej chcąc jak najszybciej dostać się bliżej wskazanej i tym samym wygrać ten krótki, spontaniczny wyścig. Nie szło jej źle; jak na kota, który raczej wcześniej nie miał zbyt wielu doświadczeń ze wspinaczką, poruszała się po gałęziach całkiem sprawnie; jednak nawet to nie sprawiło, że miałem jakiś problem z nadgonieniem straconej długości i lekkiego wyprzedzenia jej. Na ostatnich etapach jednak zwolniłem i świadomie dałem się wyprzedzić, zostając nieco dłużej na jednej z szerszych gałęzi. Dlaczego? Cóż, poczułem, że tak wypada. Kotka na pewno dałaby mi radę pokonać mnie w równej walce, jednak fakt, że teraz dałem jej faktyczne fory, chociaż o nie nie prosiła mogło dać mi pewien haczyk na możliwie następne spotkanie gdyby tylko takie nadeszło, a kotka poruszyłaby sprawę wygranej rywalizacji. Gdy Płotkowy Potok zajęła zwycięskie miejsce, wskoczyłem na gałąź i westchnąłem kręcąc łbem. Obracaąc się sprawnie, by móc usiąść pyskiem w kierunku niewątpliwie ciekawego widoku jakim były tereny z wyżej perspektywy, bokiem delikatnie otarłem się o ten należący do kotki, chociaż nawet tego nie zauważyłem. Wtedy też zerknąłem w dół bez większego lęku czy skrępowania, nawet nieco się uginając na łapach - chociaż na wewnątrz nie czułem się najbardziej komfortowo. Moje zdanie na temat wysokości nie zmieniło się od pierwszej rozmowy z Kurzym Ziarnem nad obozem. Dalej nie lubowałem się w wspinaczce, jednak...Pomysł na wyścig i wejście wyżej na jedno z rozgałęzień Czterech Dębów był w moim mniemaniu całkiem kreatywnym rozładowaniem nieco zdystansowanej atmosfery i urozmaiceniem spotkania.
— No popatrz, wygrałaś — przerwałem obserwacje ziemi i wróciłem przyjaznym spojrzeniem na mordkę wojowniczki. — Bez oszustw i forów. Moje gratulacje. — zamruczałem rozbawiony i wskazałem nosem w kierunku rozciągającego się przed nami widoku na Cieniste bądź Wichrowe tereny, samemu zajmując wygodne i bezpieczne miejsce w odpowiedniej odległości od kocicy, ogon spuszczając z gałęzi luzem. — W nagrodę, możesz podziwiać ten widok. Całkiem ciekawy, nieprawdaż?
[Obrazek: jVDxOdu.png]

i tried to be someone else
but nothing seemed to change
i know now, this is who i really am inside

- ̗̀ finally found myself ̖́-
fighting for a chance
i know now, this is who i really am
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Nie dostrzegła momentu, w którym zrównali kroki. Była zbyt skupiona, by dać z siebie wszystko, tak więc patrzyła tylko przed siebie i na gałąź, która była celem. Szło jej całkiem dobrze, szczególnie gdyby porównać jej umiejętności z innymi rzeczniakami. Z drugiej strony na tle klanu cienia wypadłaby zdecydowanie poniżej przeciętnej... Po chwili dotarła na wyznaczoną gałąź i stabilnie jakoś usiadła, dostrzegła, że zajęła miejsce jako pierwsza. Zamrugała kilka razy zaskoczona tym faktem, przyglądając się w międzyczasie siadającemu kocurowi. WYGRAŁA! Dopiero po krótkiej chwili to do niej dotarło, na co zareagowała potrząśnięciem głową. Słowa kocura tylko potwierdziły jej myśli, na co się zdecydowanie ucieszyła. Pokonała kota z klanu cienia. Co z tego, że prawdopodobnie dzięki lekkiemu podstępowi na początku, ale pokonała! Oj ta chwila zostanie jej w głowie na długo. - Będę mogła się chwalić w klanie, że prześcignęłam kota z klanu cienia, bez żadnych oszustw! - Dodała, spoglądając z pełnym uśmiechem na pysku w stronę kocura, zapominając o opanowaniu czy dystansie do prawie obcego kocura. Ekscytacji w jej głosie również nie brakowało! Oczywiście również nie wpadło jej do głowy, że mogła dostać fory, a może wolała po prostu o takiej opcji nie myśleć? Oj zrobiłoby się szylkretce przykro, gdyby jednak jakoś informacja o forach ujrzała światło dzienne.
Widok? Dotąd w jej głowie była jedynie informacja o wyścigu i nawet nie wpadło jej do głowy, by się rozejrzeć. Tak więc spojrzała w stronę, którą wskazał kocur i wow! Było tu widać o wiele więcej niż z ziemi. Śliczny rozciągający się widok na cztery tereny klanów. Wbiła również mocniej pazury w gałąź, realizując, że upadek z tego miejsca mógłby być jednak trochę bolesny. Nie bała się, że Kra ją zepchnie, tylko zrobiła to... w razie asekuracji. Chwilę tak się napawała widokiem, zanim w końcu odpowiedziała na pytanie kocura.
- Jest cudny. Patrzenie na monotonną okolicę z rzecznych drzew to nie to samo - Dodała, dalej spoglądając w tereny prawdopodobnie wichru. Trzeba korzystać jak najbardziej z takiego widoku, póki tu siedzą!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady, running down to the riptide
taken away to the dark side
i wanna be your left-hand man
i love you when you're singing that song
and I got a lump in my throat
'cause you're gonna sing the words w r o n g
LVL 6 15 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
13
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości