Logo Artemidy
Korzenie Dębu
Okruszek miał w sobie nieco chęci do podejmowania wyzwań - szczególnie takich upiększających świat, a język był jego częścią - więc kiedy dowiedział się, że słownictwo nowej koleżanki nie było przypadkowe, a wypracowane z powodu silnego postanowienia, ucieszył się, że będzie miał się od kogo uczyć. Poza tym sprawił kotce przyjemność swoim komentarzem, a widok rozrastającego się na cudzym pyszczku uśmiechu, spowodowanego jego słowami, był miły i od dawna wyczekiwany.
- Las skąpany w śniegu... Skoro tak, to spróbuję trochę się pouczyć od ciebie tego języka!
Tak, rozmowa była sielankowa, wzajemnie prawili sobie komplementy (patrząc obiektywnie, Mucha miała wszelkie powody do skakania ze szczęścia) i po prostu relaksowali się we własnym towarzystwie. Każde odpoczywało psychicznie od innych spraw. A to wszystko nieco popsuł Okruszek z głupią decyzją o podaniu Cyprysi wszystkich informacji, które usłyszał od Muchy. Mógł powstrzymać się z powiedzeniem tego, co jego samego kusiło do schowania się w jakiejś norce!
- Na pewno... chciała dobrze, znaczy, pewnie sama to wiesz, bo ją lepiej znasz, ale... ale wiesz, nie masz czego się wstydzić! To znaczy, przyznaję, że trochę mi głupio było mówić tę drugą część, ale, no, faktycznie jesteś bardzo miła, i ładna, i myślę, że nikt nie miałby ci za złe tego, co mówi ktoś inny, nawet o kociakach i w ogóle! - próbował ratować sytuację, doprowadzić ją do punktu wyjścia. - I wiem, że to takie prywatne marzenie, ale... bardzo ładne, o. Myślę, że jak będziesz miała kociaki, znaczy... kiedyś, oczywiście! To będziesz dobrą mamą. - cieszył się, że zakończył swoją wypowiedź właśnie na tym, absolutnie nie dotykając tematu tego, w jaki sposób i z czyją pomocą te kociaki zostaną sprowadzone na świat. I nie miał zamiaru tej kwestii poruszać. Przez dłuższy czas najlepiej.
Skruszona Łapa dowiedział się kolejnej rzeczy o Klanie Rzeki, dość mimowolnie - najwyraźniej Cyprysowa Łapa mogła swojego mistrza prosić o konkretny tok nauki. Tak, jakby trening był dla terminatora, jakby liczył się jego komfort... Kocur nie zanotował tej informacji aż tak świadomie, niemniej - ponownie poczuł się zdziwiony.
- To... to naprawdę fajnie, że idzie tak, jak potrzebujesz. I na pewno kiedy twój mistrz nauczy cię pływać, to też będzie mniej strasznie, niż się wydaje. A przynajmniej mi, bo ja to sobie nie wyobrażam wejść do takiej głębokiej wody! - wrócił do paplania, zagłuszając kłucie pewnych faktów w głowie. - ...no ale też nie chcę cię straszyć! Na pewno jak się umie pływać, to to wszystko jest bezpieczne. I tak, bardzo bardzo chętnie! Chyba nigdy nie jadłem ryby, chociaż może niektóre koty u nas akurat to umieją robić, też mamy trochę wody na terenach! Tylko pewnie świeże są najlepsze, więc sam musiałbym sobie ją złowić... W takim razie postaram się nauczyć czegoś, żeby nauczyć tego ciebie, w zamian za to łowienie, o!
Było wesoło, pięknie i kojąco. Cyprysowa Łapa po raz kolejny miała okazję, aby pochwalić swoje otoczenie. Okruszek się cieszył, szczerze się cieszył, że kotka dorastała w otoczeniu, dzięki jakiemu teraz była... Taka. Taka spokojna, bardzo otwarcie mówiąca o tym, jakie miała problemy i które z nich udało jej się pokonać. Jednocześnie jednak coraz szybciej dochodził do wniosku, że spora część z opowieści kotki to sytuacje niemożliwe do spełnienia w Klanie Cienia. Na pewno nie to, co wydarzyło się na ich ceremonii.
Poczuł potrzebę, by przedstawić swoją perspektywę. By zrzucić na tych niczyich terenach odrobinę ciężaru z barków - nie na Cyprys, nie chciałby jej przecież obciążać, ale... po prostu, tutaj, z dala od Cienia. Aby móc dalej próbować robić różnicę, kiedy wróci. Miał nadzieję, że tego nie pożałuje.
- Och... O rany. - chyba nie był w stanie wydobyć żadnego konkretnego komentarza na temat samej sytuacji. Była dla niego tak... nierealna. - Bo pytałaś o moją ceremonię, prawda? Więc... to, o czym opowiedziałaś, chyba nie mogłoby się u nas zdarzyć. Nasz przywódca, on... - zaciął się. Co w ogóle wyprawiał? Nie powinien przynosić na to miłe spotkanie, do tej miłej rozmowy, brudów z własnego klanu. - Cóż, jest bardziej... surowy. Twoją siostrę... pewnie nazwałby zdrajczynią... albo kotem wyjętym spod Kodeksu. Zdegradował... może wyrzucił. - zamilkł, oblizał się nerwowo.
Atmosfera odrobinę zgęstniała.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słysząc entuzjazm i chęci Okruszka koteczce zrobiło się cieplej na sercu. Po raz pierwszy słyszała, aby ktoś chciał się czegoś od niej uczyć. Tak jakby miała coś ważnego do przekazania, jakby była naprawdę mądra i inteligenta. Kocur nawet nie wiedział jak bardzo dodał jej pewności siebie. W odpowiedzi jedynie niemo pokiwała głową. Teraz pewnie będzie jeszcze bardziej zważać na to co mówi, nie chciała przed nim palnąć jakiejś głupoty, skoro teraz będzie zwracał na to uwagę.
Ponadto nie tylko sprawiał, że miała większą samoocenę, ale także bardzo umiejętnie ją uspokajał. Naprawdę była wzburzona po tym co jej powiedział, jednak teraz, kiedy ten starał się obronić Muchę, zaczynała spokojniej oddychać. Możliwe, że sama doszłaby do takich wniosków, ale znacznie później. Tymczasem Skruszona Łapa doskonale wiedział co powiedzieć, i do tego nazwał ją ładną i miłą! Mimowolny rumieniec ozdobił jej pyszczek. Jednak i tak komentarz o tym, że byłaby dobrą mamą wygrał wszystko.
- Naprawdę tak uważasz? - zapytała od razu. - Znaczy, wiem, że Muszka chce dobrze i ja to doceniam, jednak czasami ciężko jest przewidzieć, co jej przyjdzie do głowy... - fakt faktem, nieraz spędzało to sen z powiek Cyprysi. - A to co powiedziałeś, że byłabym dobrą mamą... Mam nadzieję, naprawdę chciałabym kiedyś móc mieć swoje kocięta, myślę, że to naprawdę może być moje powołanie. Zamiast bycia wojownikiem.
Sam fakt, że Okruszek postanowił bronić Bzyczącą Łapę zamiast krytykować jej działania, jak niektórzy by zrobili, też sprawił, że Cyprysowa Łapa spojrzała na niego jeszcze milszym okiem. On rozumiał, że to wszystko siostrzana miłość, jaka by nie była. Dla niej natomiast to zrozumienie było dość ważne. To zawsze jest dobra cecha.
- Woda chyba nigdy mnie nie przerażała, o dziwo. - odparła. - W moim Klanie jest to tak powszechne, że sztuka pływania kojarzy mi się z bieganiem. Muszę się tylko jej nauczyć. I także nie mogę się doczekać, aż ja nauczę się czegoś od ciebie. To będzie uczciwa wymiana!
Naturalnie, ona sama nie chciałaby nic w zamian, jednak jak już terminator o tym wspomniał, nie omieszkała wykorzystać okazji. Zwłaszcza, że jest to dobrze spędzony czas, ucząc się od siebie nawzajem.
Sama Cyprysowa Łapa na przykład teraz uczyła się o Klanie Cienia. Ta wiedza jednak wcale jej nie cieszyła. Bardziej ją martwiła. Szczególnie ta ostatnia wzmianka. Ostre poczucie sprawiedliwości i stawania w obronie innych teraz dało się we znaki.
- Wyrzucił? Nie rozumiem... Przecież mając 6 księżyców wciąż jest się niedojrzałym. Takie koty jeszcze nie rozumieją wszystkiego i zamiast karać należy wytłumaczyć, aby ta osoba później mogła zrozumieć dlaczego jest tak a nie inaczej. - powiedziała niemal automatycznie. - Czy kiedykolwiek zrobił coś takiego? Wyrzucił kogoś z klanu?
Ta myśl ją najbardziej przerażała. Ona sama nie wiedziałaby co ze sobą zrobić w takiej sytuacji. A co jeśli inni już byli w takiej sytuacji? Bardzo ją to zakuło, co prawdopodobnie było widać. I tak jak Skruszona Łapa cieszył się, w jakim otoczeniu wychowała się Cyprysia, tak ona zaczynała się martwić.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprys nie miała powodu, aby obawiać się jakiegokolwiek czepialstwa ze strony Okruszka - jego podziw z zasady rósł, a nie malał. Poza tym, patrząc z bardziej rozsądnej perspektywy - póki terminator był przekonany, że jego rozmówczyni wie lepiej (a był), to nie było szans, aby uznał, że kotka palnęła jakąś głupotę! Rozumowanie to pasowałoby może bardziej do nieobecnej już Muchy, ale tak - nie było co się stresować.
- No, tak, oczywiście! To znaczy, to bardzo ważne, żebyś jej powiedziała, żeby przestała albo, no, uważała, co mówi, ale tak sobie myślę, że jak jej tak prosto z mostu powiesz, czego nie chcesz, to posłucha. - kontynuował zapewnienia. Nie był w stanie czuć jakiegokolwiek gniewu na Muchę - nie, żeby to on był pierwszym uprawnionym do tego gniewu, bądź co bądź przeżył tylko trochę zawstydzenia w zamian za poznanie kogoś naprawdę miłego. - I na pewno będziesz miała! - dodał jeszcze wesoło.
Sam Okruszek nigdy nie zastanawiał się nad tym, kim jest, kim będzie. Ostatnio także doceniał chwile spędzone przy kociakach w Liściastym Gąszczu, ale nigdy nie zaświeciła mu się lampka wskazująca na jakąkolwiek inną ścieżkę rozwoju, niż tę wojowniczą. Nie, żeby czuł, że jakoś wybitnie ciągnie go do walki. Ale obrona swojego klanu, obrona słabszych... to już prędzej. Tymczasem jednak rozmawiali o marzeniach Cyprysi. W końcu, przynajmniej wedle zamysłu jej siostry, po to się zebrali przy Czterech Dębach.
- Och, jak z bieganiem... No tak, ma sens! O, właśnie! Jak pierwszy raz rozmawiałem z Muchą, to rozmawialiśmy o Klanie Wichru, wiesz, o tym, czy faktycznie jakoś szybciej biegają z natury, czy też się uczą, jak wy pływania. Miałem zapytać o to jedną terminatorkę, którą kiedyś poznałem, ale jakoś tak wyszło, że już jej nie widziałem. Więc o tym nie mogę ci opowiedzieć w tej wymianie. Hm... pomyślę o jakiejś innej fajnej umiejętności, na pewno!
A wiedza o Klanie Cienia... Cóż, jej na pewno nie można było uznać za dobry obiekt wymiany. Bądź co bądź, zdawała się tylko przybijać Cyprys, uświadamiać ją o jednym z... trudniejszych do życia obszarów Lasu, całego Lasu. Ale jej zrozumienie i dopytywanie otworzyło Okruszka, choć kotka o puszystej sierści mogła być świadkiem, jak kocur uważnie zbadał wzrokiem i nosem otoczenie, zanim się odezwał.
- Wyrzucić... nie, jeszcze nie... Ale słyszałem, że z wojownika, który mu się sprzeciwił... zrobił na powrót. Cały czas przypomina, że słowo przywódcy jest prawem, ale... - westchnął nieco drżąco i przełknął ślinę, po czym spojrzał na Cyprys. - Tylko... nikomu tego nie mów, dobrze? No więc mam przyjaciółkę. I nasz przywódca, on jej nienawidzi, mówi same... okropne rzeczy. Że jest słaba... że jest błędem, złym wpływem... A to wszystko nieprawda, wiem, że gdybyś ją poznała, to byś była tego pewna! I, no, rozmawialiśmy o ceremoniach, prawda? Więc na mojej ceremonii... ona została terminatorką medyka. I powiedział, kiedy to było ogłaszane, że to z lenistwa, słabości, chyba nie chciałbym za dobrze pamiętać tych wszystkich słów. Były też koty, które mówiły podobne rzeczy, sprzeciwiały się. Ale zgodził się, tylko... powiedział, że wyrzuci ją i jej mistrzynię, jeśli ona nie ukończy treningu. - podsumował ledwie kawałek problemów Czosnek, do jakich miał dostęp. Wstyd było mu powiedzieć o zakazie widywania się z przyjaciółką, wobec którego nie zbuntował się wprost, choć powinien. Każde Skruszone słowo było cichsze, z wesołego Okruszka została dość niepewna tego, co robi, skorupka, przebierająca w nerwach łapami i z drgającym koniuszkiem ogona. - Przepraszam, to trochę... negatywne, to wszystko.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak, rozmowa z Bzyczącą Łapą ją definitywnie czekała. Jednak Cyprysia podejrzewa, że tak czy siak, jak tylko wróci do Obozu to będzie musiała zdać raport siostrze o tym, jak przebiegło spotkanie. O tym koteczka jeszcze nie myślała postanawiając zostać w chwili obecnej i cieszyć się obecnością kocura.
- Myślę, że masz rację. Na pewno muszę ją przekonać, że nie potrzebuję jej ingerencji w szukaniu mi kogokolwiek, ani żeby nie przejmowała się moimi marzeniami. - odparła. - Musi też skupić się na sobie i na tym, czego ona chce od życia, przecież to też jest ważne.
Mimo wszystko trzeba oddać Bzyczącej Łapie, że dzięki niej się poznali i spędzali miło czas, więc może tak naprawdę Mucha wiedziała co robi cały czas. Czasami warto pominąć środki, jakichś ktoś użył, a patrzeć na cel.
- Hmmm... To jest bardzo ciekawe pytanie. Może skoro od pokoleń biegają za zającami to teraz tę szybkość faktycznie mają w genach? Ciekawe ile tak naprawdę może zostać nam przekazane i czy zawsze? W zasadzie wszystko jest ciekawe, jeśli pochyli się nad tym głębiej. - zadumała się. - Czy wasz klan ma nazwę tylko przez tereny jakie zamieszkujecie czy też może macie jakieś ukryte moce? - zażartowała. - Znasz dużo kotów z innych klanów? - zainteresowała się.
Choć to był pierwszy raz jak wyszła poza obóz i poznała kogoś, i to planowanie, to teraz miała ogromną ochotę aby jeszcze kogoś spotkać. Obudziła się w niej dusza odkrywcy. Naturalnie, wszystko powoli bez pośpiechu, jednak już wiedziała, że niedługo może sama się gdzieś wybierze.
Im dłużej słuchała o Klanie Cienia tym bardziej marszczyła brwi. Cała ta historia była nie do pojęcia i już parokrotnie w jej trakcie wzdychała, jakby chciała coś powiedzieć, jednak powstrzymywała się, aby nie przerywać opowieści Okruszka.
- Przecież bycie terminatorem medyka to naprawdę szlachetna ranga! Cała wiedza jaką posiadają i czas jaki na to poświęcają jest to ogromne poświęcenie. Nie rozumiem czemu ktoś miałby tak mówić, to po prostu bez sensu. - w środku, aż gotowała się ze złości. - Jakim cudem taki ignorant stał się... - przerwała. Może to nie najlepszy moment aby ogłaszać takie postulaty. Ciężko oddychała. - Jak ty się czujesz? W obozie i ogólnie? Obiecuję, że nikomu nic nie powiem. Jednak czy wszystko u ciebie w porządku? - z jej mordki zniknęła złość, a zastąpiła ją szczera troska. Następnie zdanie wypowiedziała nieco ciszej. - Uważam, że powinieneś się trzymać od swojego przywódcy jak najdalej i w ogóle go nie słuchać. To niemożliwe aby ktoś kto ma pod swoją opieką tyle kotów, głosił takie poglądy. I w żadnym wypadku nie należy wierzyć w ani jedno jego słowo.
Mało kotka wiedziała, co tak naprawdę dzieje się w życiu Skruszonej Łapy i dlaczego jej rady będą ciężkie do zrealizowania. Ona sama też nigdy nie podejrzewała, że znajdzie w sobie anarchistkę, a tu proszę, namawiała do buntu. W ciężkich czasach można spotkać różne oblicza kotów.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pokiwał głową, nieco pewniej i poważniej, kiedy Cyprys wymieniała, jakie kwestie musi przedyskutować z Bzyczącą Łapą i co należało wbić jej do głowy. Kotka brzmiała już na mniej zdenerwowaną czy zawstydzoną i z powrotem skupiła się na łączeniu rozsądku z odwzajemnieniem troski Muchy.
- Właśnie! Może jeśli by ją troszkę przeszkolić, to mogłaby próbować spełniać marzenia wszystkich kotów w waszym klanie. - zaśmiał się. - To byłaby miła ranga.
Jego rozmówczyni ponownie wykazała się większą przenikliwością, niż on sam - mówiła o genach, o przekazywaniu cech... wszystkim, nad czym Okruszek nigdy jakoś szczegółowo się nie pochylał. Rozważania stanowiły więc spore wyzwanie, ale przyjmował je z otwartością.
- Czasem też tak jest, że można spodziewać się po tobie czegoś po rodzicach, a tak się nie dzieje. - jak na przykład szacunek przywódcy twojego klanu, na który Wielkiej Stopie i Gasnącemu Tchu udało się zapracować. - ...ale tak myślę, że z tym bieganiem to może jednak być uczenie się. Tak jak z pływaniem! - skomentował, aby zaraz odpowiedzieć na konkretne pytania. - Właśnie na to wygląda, że nie! Ciekawe, czy Klan Gromu ma coś specjalnego. Bo jeśli też czymś się wyróżniają, to my chyba mamy problem! Albo ja jeszcze czegoś nie umiem... w sumie może tak jest! - odbił piłeczkę swoim własnym żartem, choć końcówka stwierdzenia brzmiała poważniej. - Hmm... Znam ciebie, Muchę, Zwinną Łapę z Wichru... No i kiedyś spotkałem na granicy takiego samotnika, o. Ale na krótko. Mam nadzieję, że też poznasz dużo różnych kotów, to bardzo miłe!
A Skruszona Łapa coraz bardziej nabierał chęci, aby dołączyć do Cyprysi w jej potencjalnej wyprawie. Może nie teraz, nie, kiedy Klan Cienia, a szczególnie jego bliscy, zmagali się z... różnego rodzaju problemami, ale za jakiś czas. Być może nawet dalej, niż na wszelkie klanowe granice.
Słowa kotki przynosiły mu pewną ulgę. Ktoś z zewnątrz, ktoś, kto nie był uznawany za słabego w swoim klanie, zgadzał się z jego poglądami. I sprzeciwiał temu, jak zachowywał się Psia Gwiazda. Nawet mocniej, niż Okruszek byłby w stanie się odważyć.
- Ja... cóż... Najczęściej nie jest aż tak źle. Znaczy, nie mi. Wiesz, znam dużo dobrych kotów, albo przynajmniej... mniej nienawistnych. Bardziej martwię się o Czosnek, o Śniącą... i może innych, takich, których uzna za słabych, za... brrr, niegodnych! - czy Psia Gwiazda wysonduje go na następnym treningu i dowie się, jak się wyrażał? - Więc staram się z nimi przebywać, albo, no, spaceruję, i staram się choć trochę uczyć, żeby być dobrym terminatorem. No bo... on jest moim mistrzem. - westchnął, uśmiechając się krzywo. Trochę pary zeszło, jakby wspierające słowa, które nie pochodziły od kogoś, o kogo musiał się martwić - nie w kontekście władzy Klanu Cienia - dodały mu sił. - Ale chciałbym być odważniejszy, wiesz? Żeby... żeby umieć się mu sprzeciwić. Nawet, jak patrzy wprost i mówi te wszystkie rzeczy... Bo ja wiem, że nie ma racji. W takich kwestiach.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprysowa Łapa pokiwała głową.
- Myślę, że dopiszę to do mojej listy, co można robić poza byciem wojownikiem. - odparła pół-żartem.
Naturalnie, oprócz ukrytej buntowniczki, Cyprysia miała też w sobie ducha działacza społecznego, który myślał o dobru swoich klanowiczów. Kwestia tego, jak dużo kotów, które spotkała na swojej drodze, nie chce być wojownikiem, jest dość ciężka. Niektórzy nie mają tyle szczęścia co ona, której podoba się rola opiekunki, i ani nie pasowało im życie z kociakami ani siedzenie w lecznicy. Można by pomyśleć, że trudno byłoby wymyślić coś nowego, jednak kotka uznała, że gdzieś tam z tyłu głowy będzie gromadzić jakieś opcje. Może kiedyś się uda?
- O, to też jest ciekawe! Co ty odziedziczyłeś po swoich rodzicach? - zaintrygowała się. - Wydaję mi się, że spokój i opanowanie mam po ojcu, natomiast jestem filigranowa jaka mama i też chyba to całe pozytywne nastawienie mam po niej. - wyjaśniła. - Uważam, że to ogromnie interesujące, że jakaś część naszych rodziców przeszła na nas i ich cząsteczka jest w nas. - trzeba przyznać, że jakikolwiek temat zaciekawiłby Cyprysię, i najpierw musi coś dodać, zanim wróci do właściwej rozmowy. - A to z bieganiem, pewnie masz rację, ale teraz chętnie spotkałabym jakiegoś kota z Klanu Wichru aby go nieco podpytać. Pamiętam, że mój mistrz mi opowiadał, że ma jedną przyjaciółkę tam. I że ponoć ładnie tam pachnie kwiatkami. - prawdopodobnie była to najważniejsza informacja o wichrzakach. - Jest jeszcze opcja, że umiesz to coś, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy, bo dla ciebie jest to normalne. - uśmiechnęła się.
Słysząc jak dużo kotów poznał Skruszona Łapa, ona sama chciała nadrobić ten wynik. Poznać jak najwięcej osób, które różnią się od niej. Dzięki temu mogłaby nauczyć się czegoś nowego albo po prostu miło spędzić czas.
- Myślę, że nie powinien się wypowiadać, kto tu jest niegodny. - mruknęła pod nosem. Następna informacja na samym początku skonfundowała terminatorkę, jednak kiedy usłyszała końcówkę... - Naprawdę?! - już sobie wyobrażała, że treningi z takim kimś nie należą do najprzyjemniejszych. Nie wiedziała co powiedzieć, więc milczała, aż do momentu, kiedy Okruszek skończył mówić. - Jestem pewna, że kiedyś ci się uda. Podejrzewam, że to trudne, ja sama nie wiem czy dałabym radę. Jednak najważniejsze jest to, że wiesz co jest dobre i co złe, i że jesteś odporny na jego słowa. A jak kiedyś będziesz czuł się źle to... To jakbyś akurat nie miał do kogo pójść, to możesz przyjść gdzieś tu i o mnie poprosić i do razu przyjdę, żeby cię pocieszyć, serio!
Czuła, że kocur jest silny i tak łatwo nie da się stłamsić Psiej Gwieździe, jednak czasami nawet ci najsilniejsi potrzebują wsparcia i Cyprys zawsze była gotowa, aby je dać!
- Chcesz zmienić temat? Żeby już o tym nie myśleć? Chyba, że jest coś jeszcze, z chęcią cię wysłucham, czegokolwiek nie miałbyś do powiedzenia. - uśmiechnęła się łagodnie.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co Okruszek odziedziczył po rodzicach... Musiał zastanowić się dobrą chwilę, zanim odpowiedział na to pytanie. Tak naprawdę nigdy nie myślał nad tym szczególnie intensywnie, a okazało się, że dostrzegł przy tym więcej punktów, niż kiedykolwiek.
- Hmm... Na pewno mam po trochę sierści od każdego z nich! Rudy po tacie, bury po mamie... No, po niej mam też oczy, tak mówił mi tata, a ostatnio to właśnie to, jak polubiłem spacery. Jeśli chodzi o tatę... hmmm... Myślę, że nam obu bardzo zależy na wszystkich, wiesz. Zawsze się o każdego troszczy, nawet z daleka! - podsumował wesoło. Wspominanie o rodzicach zawsze wzbudzało w Okruszku ciepłe emocje, kojarzące się jeszcze z najbardziej beztroskimi momentami okresu dzieciństwa. Entuzjastycznie kiwał głową w reakcji na kolejne słowa Cyprysi, pełny podziwu jej umiejętności pięknego opisu swoich punktów zainteresowań. Najbardziej ożywił się jednak w reakcji na stwierdzenie o ładnie pachnących terenach Wichru. - Och, jaka szkoda, że nie można wchodzić na ich tereny... W sumie to na żadne, poza własnymi i niczyimi! Myślisz, że kiedyś koty z różnych klanów były wobec siebie inne, bardziej... o, agresywne? - sądząc po tym, jak stary i niezmienny wydawał się Kodeks, taki wniosek nasuwał się sam. - Hmmm, będziemy musieli porównać, co umiemy, kiedy już skończymy treningi! - potwierdził jeszcze wesoło, tym razem nawet nie wzdrygając się na myśl o tym, co czeka go na kolejnym spotkaniu z mistrzem.
Wsparcie Cyprysowej Łapy znaczyło bardzo wiele. To nie tak, że cały ciężar uleciał z barków Okruszka - przecież dobrze wiedział, że długa droga przed nim. Ale miał już choć jeden pomysł. Musiał porozmawiać z Czosnek, musiał zrzucić z siebie choćby ten jeden zakaz.
- ...dziękuję, Cyprysiu. - powiedział tylko, tym razem nie przesadzając z ilością używanych słów. Wciąż procesował zmianę podejścia, jaką zaliczył w trakcie rozmowy. - Mucha miała rację, jesteś przemiła! I możemy już porozmawiać o czymś innym, a jak następnym razem przyjdę, to obiecuję, że opowiem o czymś dobrym! A teraz... o, nie rozmawialiśmy o Klanie Gromu za dużo!
Oddał uśmiech. Odrobinę słabiej, niż na początku rozmowy, ale jednocześnie z większą lekkością.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprysia przyglądała mu się intensywnie, w momencie jak odpowiadał, starając się zwizualizować sobie rodziców Okruszka w głowie. Naturalnie, nic konkretnego z tego nie wyszło, poza świadomością, że muszą być mili. Ona sama się zastanawiała czy odziedziczyła więcej po rodzicach niż jej się wydaje. Było to o tyle interesujące, że zastanawiała się co jej dzieci po niej odziedziczą i czy będą miały w sobie ślady Białego Jelenia czy Rześkiej Pszczoły?
- Wydaje mi się, że na pewno. - odparła niemal od razu. - Na pewno były sprzeczki o tereny. Swoją drogą, mój tata kiedyś mi nawet powiedział, że kiedyś klany mieszkały gdzieś indziej, ale się przeniosły, nie pamiętam jednak z jakiego powodu... - rzuciła ciekawostką po czym zamyśliła się na moment. - Chciałam powiedzieć, że kiedyś było inaczej i koty zwracały większą uwagę na to z jakiego Klanu są, ale chyba wciąż tak jest. Ja na to inaczej patrzę, no bo, niby wszyscy się różnimy, ale są to drobne różnice, które często też wychodzą z kwestii terenów na jakich żyjemy i... Hmm... Też chciałabym kiedyś zwiedzić tereny Klanu Wichru albo nawet zobaczyć jak wygląda twój dom, ale to nie będzie nigdy możliwe. O, i też fajnie by było gdybym pokazała ci rzeczną kociarnię i gdzie ja dorastałam! Pokazać ci moje ulubione miejsce i wszystko.
Czy był jej przykro z powodu, że to się nigdy nie stanie. Może trochę. Wynikało to bardziej z potrzeby pokazania Skruszonej Łapie wszystkiego co jest bliskie jej sercu, a także zobaczyć kawałek jego życia. Jednak wiedząc, że to się nigdy nie stanie, to nie może zaprzątać tym sobie głowy. To tylko niepotrzebne zasmucanie się.
- Porównamy i może nauczymy siebie nawzajem czegoś więcej. Dodatkowa wiedza nigdy nie boli, a może się przydać. I może to być świetna zabawa. - dodała.
Nie czuła potrzeby, aby Okruszek dziękował jej za całe wsparcie jakie mu dawała. Dla niej to było naturalne, aby wysłuchać kogoś, kto zmaga się z ciężką sytuacją. Musiała przyznać, że martwiła ją sytuacja i zależało jej, aby warunki w Klanie Cienia się poprawiły. Nie tylko ze względu na Okruszka, ale na wszystkich. Mogłaby słuchać godzinami jeśli tylko pomogłoby to kocurowi uporać się z tym ciężarem.
- Klan Gromu, mówisz? - postanowiła, że od razu przejdzie do nowego tematu. - Sama za dużo nie wiem, ale u nas jest były Gromiak. Ogólnie to zakochał się w kotce z naszego Klanu, ze wzajemnością. I tak bardzo ją kochał, że postanowił złamać wszystkie ustalone dotąd zasady i zwyczajnie przeniósł się do nas. Został zdegradowany do terminatora, ale już został ponownie mianowany. No i mają razem kociaki, które już są w wieku terminatorskim. Mogę z nim porozmawiać przed naszym kolejnym spotkaniem, aby się nieco dowiedzieć. - opowiedziała. - O! I jeszcze mój przyjaciel ma przyjaciółkę z Klanu Gromu, śmieszny zbieg okoliczności jest taki, że ona jest siostrą tego byłego Gromiaka, a mój przyjaciel bratem jego ukochanej.
Jak sobie myślała o całej historii, było to wyjątkowo wzruszające. Ona sobie nie wyobrażała zostawić w Klanie swoją rodzinę, nieważne jakby kogoś kochała. Kiedyś zastanawiała się co może czuć Grzybowy Grzbiet i czy tęskni za dawnym życiem.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przenosiny na nowe tereny brzmiały surrealistycznie. Sam Okruszek nie miał okazji o nich usłyszeć, ale fakt, że same cieniste okolice były dla niego rozległe, dość dobrze uzasadniał jego przekonanie o ogromie wszystkich Czterech Klanów. Jeśli wliczyć w to jeszcze tereny niczyje i fakt, że przeprowadzka prawdopodobnie tyczyła się przejścia ogromu wielokrotności zakresu tych miejsc, które znali...
- Ten powód musiał być naprawdę bardzo ważny. - podsumował z rozdziawionym lekko pyszczkiem, dalej utknięty we własnej wyobraźni. - Wiesz, chciałbym, żeby zwracały trochę mniej. No bo... im więcej kotów sobie pomaga, tym lepiej się żyje, prawda? A bardzo bym chciał zobaczyć, gdzie rosłaś, i pokazać tobie Liściasty Gąszcz! Znaczy, naszą kociarnię. Ale... może jak następnym razem się spotkamy, to przyniesiemy z niego jakąś pamiątkę? Na przykład ja wziąłbym jakąś gałązkę, bo my mamy taką norkę z krzewów... albo liść paproci! - zaproponował. To, jak normalnie rozmawiali jako terminatorzy z różnych klanów, najbardziej oddalonych od siebie, jak tylko się dało, stanowiło przecież doskonały przykład ku temu, by również dorosłych zachęcić do współpracy, do wzajemnej pomocy. Z ogromu relacji nawiązywanych pomiędzy wojownikami różnych klanów jeszcze nie zdawał sobie sprawy.
Aż usłyszał o istnej ikonie takich relacji - byłym Gromiaku, który dołączył do zupełnie innego klanu z powodu swojej miłości. Jeśli bladozielone oczy Okruszka mogły otworzyć się jeszcze szerzej, to tak się stało, a jego szczęka zupełnie opadła.
- ...przeniósł się? I-i Łabędzia Gwiazda na to pozwolił? No i Wężowa Gwiazda?! Nie doszło do, nie wiem, wojny? - dopytywał w pośpiechu, ponownie dowodząc, do jakiego rodzaju przywództwa był przyzwyczajony. Jednak trzeba przyznać, że nawet, gdyby pochodził z jakiegokolwiek innego miejsca na świecie, taka sytuacja miała powody, aby być uznana za wyjątkową. - Znaczy, tak, super, jeśli się dowiesz, ale... o jeju. Jeśli nie będzie miał problemu z, no, z powiedzeniem, i jeśli chcesz, to... spytasz go, czy nie tęskni? Czy coś? No bo... jeju, nie wiem, czy mógłbym zostawić wszystkich moich bliskich. Znaczy, wiem, że można się z nimi przecież spotykać, ale to... trudne!
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zarówno opinia Okruszka, jak i Cyprysi, niczym się od siebie nie różniły. Kotka też stawiała na wzajemną pomoc i jedność. Według niej na ten moment niepotrzebne były całe te podziały i nie rozumiała zawziętości polegającej na pilnowaniu swoich granic. Też nigdy nie spotkała się z wrogą opinią na temat innego klanu.
- To świetny pomysł. - ożywiła się. - Też musiałabym bym się zastanowić, co mogłabym ci przynieść. Chruśniak to głównie krzewy i trawa, ale jak dobrze pomyślę, jestem pewna, że przyniosę ci coś charakterystycznego! O, i może przyniosę ci coś bardziej ogólnego, u nas poza wodą mamy strasznie dużo głazów i kamyczków, niektóre są naprawdę ładne, jak znajdę taki idealny, to ci przyniosę.
Już miała w głowie plan, że jak tylko wróci to rozpocznie poszukiwania. Naturalnie, nie może być to byle jaki, ładny kamień, ona specjalnie znajdzie taki, który będzie się jej kojarzył ze Skruszoną Łapą. Taki, że jak go zobaczy, to pomyśli "to ten!".
- Głupio by było, gdyby miało dojść do wojny z powodu miłości. - zauważyła z uśmiechem. - Wydaje mi się, że nie byłoby co innego zrobić w tej sytuacji, no naturalnie Wężowa Gwiazda mógł powiedzieć nie i koniec, ale nikt nie zacząłby konfliktu, bo nie byłoby powodu, myślę. A też jest coś okrutnego w rozdzieleniu dwójki kotów, które się kochają. I tak Grzybowy Grzbiet wykazał się ogromną odwagą, że postanowił to zrobić. - dodała. - Też zawsze o tym myślę! Ja bym okropnie tęskniła i nawet sobie tego nie wyobrażam. Zbyt kocham moją rodzinę, a też jestem bardzo przywiązana do samych terenów i dziwnie byłoby mi już nigdy więcej ich nie zobaczyć. Zawsze jak myślę o całej tej sytuacji, to tak troszkę, jest mi też przykro.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kamyczki! Oczy Okruszka rozbłysły lekko w podekscytowaniu - kotka trafiła idealnie w obszar, na którym nie znał się zbyt dobrze, częściej zwracając uwagę na kolorowe kwiatki, niż ładne kamyki. Uśmiechnął się do Cyprys, wdzięczny za ten pomysł i podekscytowany na myśl o umoszczeniu takiego prezentu bezpiecznie w swoim legowisku. Z pewnością pomógłby mu w przenosinach do Zacienionych Skałek - jeżeli miało to kiedykolwiek nastąpić.
- Super! Obiecuję, że będę bardzo dbać o ten kamyk!
Świat ponownie stał się ciut weselszy, nawet jeśli tylko z powodu małego kamyka. Po prostu cieszył się z tego, że zgodził się na spotkanie zainicjowane przez Muchę, cieszył się z nowej relacji. Oczywiście wiedział, że niedługo będzie musiał wrócić do obozu, ale poczuł, że z powrotem naładował baterie i będzie mógł zmierzyć się z problemami w Klanie Cienia. A jeden z nich w końcu rozwiązać.
- Tak, w sumie masz rację... Ale to miłe, że Wężowa Gwiazda też się zgodził, w takim razie! Może jest podobny do waszego przywódcy? Przynajmniej tak z charakteru. - kolejny przywódca o liberalnym podejściu. To pozostawiało Psią Gwiazdę w dość odosobnionej pozycji, prawda? - Chociaż skoro i tak pochodził z Klanu Gromu, to może, tak wyjątkowo, mógłby czasem tam wracać... No, ale musi przestrzegać Kodeksu. Wiesz, czasem chciałbym porozmawiać z Gwiezdnym Klanem! Rozumiem, że są bardzo mądrzy i nam dali te wszystkie zasady, ale, no, niektóre punkty są... w rzeczywistości jakoś inaczej wyglądają, niż jak się ich słucha.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ten pomysł - wyraźnie zaakceptowany przez Okruszka - zajął myśli Cyprysowej Łapy powodując, że trybiki w jej głowie pracowały z większą mocą. Już nawet miała parę wizji, a najbardziej podobała jej się ta, w której będzie szukać kamyczka o podobnym kolorze co oczy kocura. Wydawało jej się to być miłe i przede wszystkim przemyślane. Przecież nie chce aby Skruszona Łapa pomyślał, że wzięła pierwszy lepszy kamyk, jaki zauważyła.
- Możesz być pewien, że to będzie najładniejszy kamyczek w całym Klanie Rzeki. - uśmiechnęła się. - Może dorówna tym kwiatkom.
Cyprysia naturalnie nie pozwoliła sobie zapomnieć o bukieciku jaki dostała od przyjaciela. Już nawet była prawie pewna co z nim zrobi.
- Bardzo możliwe. Niestety nie wiem o nim za dużo. Sam Łabędzia Gwiazda jest bardzo łagodny i wyrozumiały. Dlatego ani trochę nie boję się na myśl, że będę musiała z nim przeprowadzić rozmowę na temat mojej sytuacji po mianowaniu. - odparła. Teraz po usłyszeniu paru słów na temat Psiej Gwiazdy coraz bardziej była wdzięczna za jej rzecznego Łabędzia. - Myślę, że jest to ogromnie zawiła kwestia i coś czego nie da się zmienić. A szkoda. Szkoda, że wciąż te zasady są rygorystyczne. Na przykład miło by było gdybyśmy mogli chociaż zwiedzić inny Klan. Choćby i pod nadzorem, ale żeby było to możliwe. Wtedy życie byłoby o wiele łatwiejsze, nie sądzisz?
O tak potężnych zmianach można jedynie marzyć, jednak skoro już się spotkali w tej sielankowej scenerii, czemu by nie? Cyprys już teraz żałowała, że nigdy nie zobaczy miejsca, gdzie Okruszek dorastał, więc równie dobrze może rozmawiać i spekulować na ten temat, tak jakby taka możliwość była.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sie-lan-ka. Obietnice od Cyprys spotkały się z wesołym, Okruszkowym uśmiechem - kocur nie miał już zbyt wiele do dodania w temacie, poza potwierdzeniem, że nie może doczekać się kolejnego spotkania i zabrania kamyka do legowiska. W międzyczasie planował już, do którego Cienistego zakątka się uda, aby dodać od siebie kolejny prezent do wymiany - nowy bukiet kwiatów w jeszcze innych kolorach, niż obecnie.
- Twojej sytuacji... znaczy tego, że chciałabyś opiekować się kociakami? No to dobrze, bardzo dobrze! i jestem pewny, że się na to zgodzi! O, a kiedy już się przyzwyczaisz do tej nowej rangi, to opowiesz mi, jak to jest? Też lubię czasem odwiedzać kociaki, ale to pewnie zupełnie co innego, niż bycie taką Matką!
Skruszonej Łapie zdążyła już przejść przez głowę niejedna myśl na temat rodzicielstwa. Cóż, prawdopodobnie wszystkiemu winne były słowa Muchy, niemniej sama perspektywa opieki nad własnymi kociakami nie zawstydzała kocura tak bardzo, jak droga do ich powstania.
- O wieeele łatwiejsze. Ale... Tak sobie myślę, że to zmienianie klanu, znaczy to, że w wyjątkowych sytuacjach tak można. To już postęp! - postanowił zakończyć tę kwestię pozytywną nutą.
Rozmawiali i rozmawiali, a słońce - odkąd zaczęli to popołudniowe spotkanie - zaczęło powoli zmierzać za horyzont. Oczywiście Pora Zielonych Liści miała to do siebie, że jeszcze dużo czasu musiało minąć, zanim zapadnie ciemność, jednak nadchodząca zmiana pory dnia zwróciła uwagę Okruszka.
- Tak myślę, że ktoś może niedługo zacząć się o nas martwić, albo jeszcze zacząć szukać! - zwrócił uwagę, gdy przełknął ślinę na myśl o tym, że mógłby zostać zmuszony do powrotu do obozu w towarzystwie patrolu. Albo, nie daj Gwiezdny Klanie, Psiej Gwiazdy.
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cyprys zdawała sobie sprawę, że jeszcze dużo księżyców minie, zanim faktycznie będzie mogła piastować oficjalna rangę opiekunki. Nie przejmowała się tym i jedynie posłała szeroki uśmiech Okruszkowi.
- Na pewno wszystko ci opowiem! Naturalnie pewnie na początku będę się trochę stresować, ale już rozmawiałam z jedną Matką w naszym klanie i przyznam, że to mnie nieco uspokoiło. Będę musiała trochę poczekać, ale do tego czasu na pewno się czegoś nauczę. I będę dojrzalsza, a to najważniejsze. - strzygnęła uchem.
Sama nie była pewna, jednak informacja, że Okruszek ma przyjazne nastawienie do kociąt ją ucieszył. Wiedziała, że nie każdy musi je mieć, przecież charaktery są różne, jednak z nim było inaczej. W końcu jeśli myśleć w kategoriach Bzyczącej Łapy... Za wcześnie aby o nich myśleć.
- Masz rację. - zgodziła się. - Ciekawe czy teraz będzie więcej takich przypadków? Przecież już wcześniej były jakieś związki międzyklanowe, no tylko teraz nastąpiło takie rozwiązanie.
Trudno było nie zauważyć, że faktycznie, spędzili ze sobą dużą ilość czasu. Sama kotka spostrzegła to dopiero kiedy Skruszona Łapa o tym wspomniał. Rozejrzała się wokół. Bardzo chciała jeszcze zostać i porozmawiać, jednak kocur miał rację, powinna powoli zbierać się do domu.
- Faktycznie już sporo czasu minęło... - spojrzała się na terminatora. - Świetnie się bawiłam, bardzo przyjemnie się ciebie słucha i także cieszę się, że mi się zwierzyłeś, to naprawdę wiele dla mnie znaczy. I też uważam, że dobrze się stało, że dziś rano poszłam za Muszką... - nie wiedziała co jeszcze powiedzieć. Jednocześnie kotłowało jej się tysiąc myśli na temat dzisiejszego spotkania, a mimo to nie mogła znaleźć żadnych, dobrych słów. - Mam nadzieję, że niedługo znowu się zobaczymy.
Po tych słowach, dość niepewnie, zbliżyła się i dotknęła nosem jego policzka. Następnie wzięła kwiatki i ostatni raz zerkając przez ramię na Okruszka, ruszyła w drogę powrotną.

//zt.
[Obrazek: Untitled_Artwork.png?ex=675fda1f&is=675e...height=207]

You are the dawn of a new day that's waking
A masterpiece still in the making
The blue in an ocean of grey
You are right where you need to be
Poised to inspire and to succeed
You'll look back and you'll realize one day
***
Soon you'll finally find your own way

LVL 2 145 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdecydowanie za wcześnie było, aby myśleć w kategoriach Muchy. O wiele za wcześnie. Niemniej sama rozmowa o planach na przyszłość należała do trochę innego kalibru, częściowo ułatwiając młodym terminatorom późniejsze spojrzenie na temat poważniejszym, mniej zawstydzonym okiem. Jednak to dopiero kiedyś. Aktualnie Okruszek mógł pomagać Cyprysi zbierać najlepsze opowieści dla kociaków, nad którymi trzymałaby pieczę, albo wymyślać angażujące zabawy. Świadomy jego możliwości Gwiezdny (lub narrator) mógłby nawet stwierdzić, że to jedyne, co był w stanie zrobić w kwestii kociąt.
- Teraz ktoś z waszego klanu powinien przenieść się do Gromu, też z miłości! Tak żeby było równo! - zaśmiał się.
On sam także bardzo chętnie spędziłby z Cyprysową Łapą więcej czasu, jednak pozycja słońca na niebie bezlitośnie przywoływała mu dawno usłyszane ostrzeżenie Psiej Gwiazdy, by nie kręcić się po tych terenach. Oczywiście chciał także, by jego nowa koleżanka dotarła do obozu w świetle dziennym, bezpieczna i nienarażona na problemy, ale to, co zdążyła mu opowiedzieć o swoim klanie, sprawiło, że mógł śmiało liczyć na taki przebieg sprawy. W jego przypadku... nie mógł mieć takiej pewności. Poza tym jednak będzie wracać do obozu z nieco większą determinacją i odwagą. Z lepszym pomysłem na to, co zrobić. Co powinien zrobić.
- Ja też bardzo ci dziękuję, tak prosto z serca! Wiesz, dodałaś mi dużo odwagi. I bardzo się cieszę, że Mucha nas poznała, przekaż jej to ode mnie, proszę! - sam Okruszek także dziwnie się czuł przy żegnaniu w ten sposób, ale był świadom, o ile rzadziej mogli się spotykać, oddzieleni dość sporą odległością. Należało zapewnić Cyprysię, że czuł się tak samo dobrze na myśl o kolejnej okazji do rozmowy. I... Drgnął zaskoczony, wydając z siebie krótki, równie zaskoczony pomruk, w reakcji na gest kotki. Zdecydowanie nie była to negatywna reakcja, ale gdyby skrócić szylkretową sierść jeszcze trochę, można byłoby zobaczyć pod nią intensywny rumieniec. - J-ja też, i, no, wracaj bezpiecznie, C-Cyprysiu!
Przez chwilę tkwił jeszcze w miejscu, ale w końcu także skierował się do obozu, zastanawiając się, jak duże znaczenie miał ten ostatni gest i jak bardzo na jego reakcję wpłynęło to, na co nastawiała ich oboje Mucha.

[z/t <3]
[Obrazek: rCY2ZFc.png]
LVL 4 135 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości