Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Udała się ku Dębom, gdzie już wcześniej miała okazję spotykać nowe koty. A nowe koty oznaczały nowych przyjaciół, nowe historie, więcej rzeczy do zapominania w trakcie rozmów. Tak się złożyło, że trafiała głównie na Gromiaków, których nie potrafiła do końca określić. Okruszek, czy raczej Iskra, był średnio przyjemny, nieważne jak bardzo się starała. Zmierzch natomiast to perełka wśród kotów, nie dało się jej zapomnieć, a i Świt nie chciałaby. Piękna, miła, czarująca! Tym razem los również wepchnął jej pod nos członka Klanu, z którym akurat nie zdarzyło im się graniczyć, a jak tylko poczuła zapach, z chęcią przyspieszyła kroku, mając nadzieję na ponowne spotkanie z kotką.
Na miejscu dostrzegła białą postać, co wcale nie było bardzo zniechęcające. Każdy pyszczek do rozmowy był dobry.
- Dzień dobry! - przywitała się wesoło, zbliżając się parę kroków do nieznajomego. - Piękny mamy dzisiaj dzień, prawda? Masz takie śliczne futerko! - spojrzała w górę, słysząc ptasie trele i uśmiechnęła się szerzej. - Ale nadają, prawda? Aż chciałoby się pośpiewać. Brakowało mi ich przez Porę Nagich Drzew.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Ktoś się odezwał. Zaskoczeniem to właściwie nie było, bo widział zbliżającego się kota już od kilku chwil, jednak szybko zrozumiał, że to nikt znajomy. Nikt znajomy, choć to bure, ogniste futerko z czymś mu się kojarzyło… z kimś. Pajęczyna nie poruszył się, ale zaczął uważniej śledzić ruchy nieznajomego kota.
Przyjazne powitanie zbiło go z tropu tylko trochę. Od jakiegoś czasu nie miał okazji na pogaduszki z kimkolwiek spoza Gromu. Po kilkukrotnym zmierzeniu wzrokiem całej dużej sylwetki kota, Pająk nareszcie spojrzał mu w oczy.
- Równie mroźny co poprzedni, ale obfity w zwierzynę… przynajmniej u nas. - odparł. Wiatr wiał w niekorzystnym dla niego kierunku, więc poczuł zapach nieznajomego z opóźnieniem. - I, oh, jak miło to słyszeć… Twoje też wygląda przyjemnie, płomyczku. - jego wargi uniosły się lekko, tworząc ja białym pysku coś przypominającego uśmiech. Co mu szkodzi mały komplement? Wiedział, że jego futro jest najpiękniejsze, ale na pewno nie tylko on uwielbiał takie miłe słówka.
Nie wiedział, jak się czuć gdy w jego umyśle doszło do połączenia faktów. Ten zapach, to futro… Zmarszczył nos, zdenerwowany samym sobą i tym, że nie skojarzył wcześniej. To kot z Wichru. Pewnie ktoś spokrewniony z tamtym irytującym rodzeństwem… Jak im było? W tamtej chwili nie mógł sobie przypomnieć. W każdym razie, nie darzył ich sympatią, co czyniło ich rodzinę… bardziej skłonnymi do wzbudzenia gniewu księcia. Tego przecież nikt by nie chciał!
Mimo wszystko, zamiast rzucić obelgą, Zroszona Pajęczyna uśmiechnął się nieco szerzej i wyprostował, jakby chciał pokazać jaki sam jest duży i wspaniały.
- Nigdy nie czułem chęci naśladowania ich śpiewu… czy jeden z twoich rodziców był może ptakiem? - zażartował, a jego wąsy drgnęły w rozbawieniu tymi bystrymi słowami.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Mroźny? Ah, rzeczywiście. Świt rzadko kiedy zwracała uwagę na temperaturę. Tak właściwie to ani chłód ani skwar jej nie przeszkadzał tak bardzo, o ile miała w główce tematy do myślenia, które skrzętnie odwracały jej uwagę od nieprzyjemności pogodowych. A że po głowie zawsze skakało jej setki tematów niczym pchły, to miała w czym wybierać i nie musiała szukać problemów gdzie ich nie było.
- O, to wspaniale, wspaniale! U nas chyba też jest w porządku. W sumie nie mam pewności tak do końca. Ale nikt nie narzekał! - uśmiechnęła się. A skoro nikt nie narzekał, to chyba było dobrze? Chyba że każdy wziął sobie za punkt honoru żeby trzymać rdzawą od nieprzyjemnych informacji. - Ojej, dziękuję ślicznie! Chociaż może nie taki płomyczku, Płomyk to mój wujek - zaśmiała się. Bardzo urocze przezwisko, będzie musiała się nim zdecydowanie pochwalić Jaśniejącemu! Na pewno doceni taki przezabawny zbieg okoliczności. A że pewnie w milczeniu albo z pogardą na pyszczku to już po prostu kwestia tego, że Płomień zwyczajnie taki był, w środku zapewne skakał z radości, ilekroć widział swoją rodzinkę i słuchał takich ważnych spraw.
- Haha, niee. Chociaż moja mama jest Gwiazdą, więc jest dość blisko Gwiezdnych. A Gwiezdni są na Srebrnej Skórce i pewnie potrafią latać. No bo gwiazdki są na niebie. Nie?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Zapowiadało się na to, że będą różnić się podejściem do niektórych spraw. Nic to dziwnego, bo Pajęczyna nie często spotykał kogokolwiek podobnego do siebie. Był jedyny w swoim rodzaju! Choć to czyniło go też wiecznie niezrozumianym.
- Nie masz pewności? To zabrzmiało tak, jakby nie interesowało cię polowanie… w końcu na pewno nie jesteś tutaj po to, by zapolować. – zauważył, unosząc brewki. Zastanawiało go, jakie w takim razie rozmówca ma codzienne obowiązki. Czyżby Klan Wichru był tak żałosny, że jego członkowie nie wypełniali tak podstawowych obowiązków? Nie zdziwiłoby go to, nie jakoś bardzo. Widział tam co widział, to wystarczyło.
Prychnął cicho, słysząc tak radosną odpowiedź. Pomimo tego, że najwyraźniej nie trafił zbyt dobrze z przezwiskiem… nie zamierzał się poprawiać ani wymyślać od razu czegoś nowego. Nie obchodziło go to aż tak.
Poruszył uszami, słysząc kolejne słowa wichrzaka. Najpierw postawił je pionowo, wyraźnie pochłaniając powoli otrzymane informacje, zaś po tym jego uszy powędrowały w tył, przez kilka uderzeń serca zdradzając niepewność.
- Roziskrzona Gwiazda to twoja matka. – nie było to pytaniem, lecz stwierdzeniem. To nie zaskoczyło go tak, jak może powinno, ale widział już wcześniej znaki. Słyszał o tym, że Lawenda wreszcie umarła, a informacja o tym kto został nową Gwiazdą była tak rozczarowująca, że nie dało się o niej zapomnieć. Niby nie przejmował się już Wichrem i uważał, że równie dobrze cały ten Klan może się rozpaść… ale było to tragiczne, na swój sposób. To, jak żałosne było miejsce, z którego pochodził.
Dalsza część wypowiedzi młodszego kota zdziwiła go tak, że od razu przestał rozmyślać. Skrzywił się bardzo, okazując to jak głupie to były słowa, w każdym razie według niego.
- Nie. Koty nie potrafią latać… Że chyba spadną z bardzo wysokiego drzewa, o. – burknął i wywrócił oczami, uważając to wszystko za oczywistość. – Wciąż… to pewnie ciekawe, mieć matkę przywódcę? – uniósł brwi, choć mówił to bez wielkiego przekonania. Sam miał matkę medyczkę, a jego relacja z nią wyglądała… tak. Tak, że przy ich ostatnim spotkaniu groziła mu ona śmiercią. Szanowana medyczka i matka.
Ostatnio polubił szwendanie się po Czterech Dębach. Sam nie wiedział czemu, ale od widoku pysków szpetnej Koziej Skarpy, dziwacznej Pliszki czy, co najgorsze, obrzydliwego Ropucha chciało mu się rzygać. Na tyle, że choć dużo spędzał czasu w obozie, dużo też szwendał się czy to po własnych terenach, czy po granicach w poszukiwaniu rozrywki. Zauważył jednak, że na granicach nie dzieje się absolutnie NIC, rzadko kiedy nawet spotka jakiś patrol! Nudy jak makiem zasiał w tym lesie. Za to ostatnim razem zdołał się minąć (i porozmawiać!) z wojownikiem rzeki, może to właśnie rybie śmierdziuchy były najbardziej otwarte na zabawianie biednego, poszkodowanego pająka? Miał nadzieję, że tak. Właśnie dlatego znów zakręcił się na środku lasu.
strumyk
••• EverywhereI GO, BITC―Salwaysknow, That Charliescene hasgot aWEENIEthat heloves to SHOW!
Lets getthisPARTYstarted, •LETSkeepthem 40sPOPPIN,(What?!)• So just getBUZZEDand stayFUC―D up, WE WILLkeep themPANTIESdroppin!
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Jemu nie przeszkadzali jego klanowicze. Nikogo nie uważał za dziwnego, czy szpetnego, albo niewartego uwagi, ale lubił od czasu do czasu pospacerować się po granicach i poznać kogoś nowego, szczególnie że do tej pory z innego klanu poznał tylko Wyjącą Wilczycę z którą miło spędzało mu się czas, a to popchnęło go do tego, żeby być może poznać kogoś z jakiegoś innego klanu? Może tym razem wicher albo cień?
Dlatego, gdy przeszedł całą granicę z wichrem, a przynajmniej jej większą część, i nie spotkał żadnego patrolu ani chociaż pojedynczego kota z którym można było zamienić parę zdań, to poszedł o krok dalej; zdecydował się wejść na teren czterech dębów, gdzie wcześniej go nie było, a poznanie nowego kota zeszło trochę na drugi plan, gdy zaczął podziwiać z bliska cztery dęby. Albo może jeden, poczwórny?
Ale gdy tylko podczas spaceru ujrzał ruch, a potem zobaczył, że przed sobą ma kota, to od razu zapomniał o podziwianiu widoków i z szerokim uśmiechem ruszył w stronę jeszcze nieznajomego.
- Cześć! Mam nadzieję, że nie przeszkadzam jakoś bardzo? Strumieniowa Łapa jestem - przywitał się, kiwając głową na powitanie.
Nawet CHWILI nie spędził przy tych czterech drzewach, bo zaraz poczuł mocno rybi odór, na co zmarszczył wyraźnie nos. - Siema Strumieniowa Łapa. No nie przeszkadzasz, ale muszę ci zadać BARDZO ważne dla mnie pytanie - wyskoczył, gdy zobaczył niebieskookiego tuż przed sobą. Co oni wszyscy tacy otwarci? - ZAWSZE jak tu jesteś, to przypałęta się właśnie jakiś rybi smrodek, co was biją w tym obozie, że nie chcecie tam siedzieć? - zapytał tak o, rozluźniając barki. Serio, najpierw ten... Kałuża, czy jak mu tam, teraz zaś Strumień. Wszystkie imiona tych kotów odnoszą się do wody? Serio, zero oryginalności...
••• EverywhereI GO, BITC―Salwaysknow, That Charliescene hasgot aWEENIEthat heloves to SHOW!
Lets getthisPARTYstarted, •LETSkeepthem 40sPOPPIN,(What?!)• So just getBUZZEDand stayFUC―D up, WE WILLkeep themPANTIESdroppin!
Wysoki, o długim, niebieskim na czubku głowy, uszach, policzkach i przy nosie oraz tułowiu i ogonie futrze. Reszta ciała biała, a na niebieskich plamach występuje ciemniejsze, tygrysie pręgowanie, choć trzeba się trochę przyjrzeć, by te pręgi dostrzec. Należy do jednych z tych wyższych kotów, co zdecydowanie odziedziczył, oraz porządnie zbudowanych, jak przystało na wojownika, ale mimo to smukły i szczupły, pod tymi mięśniami, nie ma zbędnej masy tłuszczowej, przez co mięśnie tylko trochę wybijają się przez futro. Oczy niebieskie.
Zastrzygł uszami, zaintrygowany, bowiem nie dość, że nowy znajomy nie wydawał się negatywnie nastawiony, a to dawało już drugiego kota z innego klanu, który był przyjazny i z którym można było zacieśnić więzi, to jeszcze od razu chciał zadać jakieś pytanie. I, o dziwo, ono nie obraziło Strumyka, chociaż niektórzy rzeczniacy mogliby się za to obrazić. Na szczęście Strumieniowa Łapa uznał to za całkiem dobry żarcik, co pokazał poruszeniem wąsami i lekkim uśmieszkiem pod nosem.
- Nie, w zasadzie w obozie nie jest wcale tak źle, ale wiesz jak to jest, ryby też nie siedzą za długo w jednym miejscu w rzece! - odpowiedział wesoło. - No, a ja chciałem też poznać kogoś nowego, spoza klanu, bo to zawsze całkiem ciekawa rzecz, poznać kogoś z innego klanu - dodał, już nieco poważniej.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Było teraz zadziwiająco ciepło dzisiejszego dnia.
Po porannym patrolu chciał się przejść, w ciszy i sam. Zamykał oczy, kiedy był z za dużą ilością kotów, czując przeciążenie. Tak długo był sam. Tak długo był zdany sam na siebie, walczył o swoje.
Ale teraz był w domu.
Jednak Klan... Klan nie czuł domem. Szumiący Wodospad chodził cały spięty w obozie, napinając mięśnie na każdym kroku. I będzie tak chodził, myślał, przez przynajmniej jeszcze kilka-kilkanaście księżycy. Wszystko jakby go bolało, każdy krok równał się z bólem, jakby chodził po igłach. Musi się... przyzwyczaić. Tak po prostu było. Jego matka wróciła do Klanu, wrócił też i on. Szedł jej krokami, prawda?
Jego kroki nieświadomie skierowały się w stronę Czterech Dębów. Podniósł łeb, mrużąc złote oczy, kiedy spojrzał się prosto w słońce. Zamrugał kilka razy, patrząc się w inną stronę, próbując, aby wzrok wrócił do poprzedniego stanu. Westchnął.
Było zadziwiająco dzisiaj ciepło. I przyjemnie.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Była to jej typowa wycieczka poza wichrowe tereny, a tak się składa, że dzisiaj akurat padło na Cztery Dęby. Szła tam z myślą, że może uda jej się spotkać jakiś znajomy pysk, albo i taki mniej znajomy. Właściwie to nie ważne kto by się trafił, ważne żeby był pozbawiony kawałka drewna pod ogonem.
Nagle doszedł do niej znajomy zapach. Od razu rozpoznała jego źródło. Mimo wyraźnej woni sąsiadów, kocur którego wyczuła nie zdołał jeszcze przesiąknąć nim w pełni. Wyczuła zapach dziczy, ten sam, z którym miała do czynienia parę dni temu. Przyspieszyła kroku, a gdy tylko w oczy rzuciła jej się sylweta Szumiącego Wodospadu, zrobiła dwa susy, żeby znaleźć się bliżej. - Ty! Jesteś źródłem mojej niechęci! -Rzuciła w jego stronę z oburzeniem, nie podając jednak żadnego kontekstu. Sierść miała opuszczoną, a ogon trzymała w górze. Nic w jej postawie nie zdradzało wrogości, a jednak spojrzenie miała mało przychylne.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Zadziwiająco przyjemnie.
Do czasu.
Szumiący Wodospad drgnął uszami, kiedy usłyszał głos znanej sobie kotki. Spojrzał w jej stronę, podnosząc jedną brew wyżej. Przez moment patrzył się, jak czarna postura się do niego zbliżała, a on po prostu siedział, dalej trochę oślepiony słońcem.
— Dzień dobry tobie też, Donośny Krzyku? — mruknął w odpowiedzi, pytającym tonem głosu. Absolutnie nie miał pojęcia o co chodzi kocicy, no ale hej. Może miała dla niego wytłumaczenie.
— Czy mogę wiedzieć o co chodzi? W sensie... o czym mówisz. O jakiej niechęci — dodał, patrząc się prosto na pysk zastępcy wichru.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Jeszcze miał czelność udawać, że o niczym nie wie. Uniosła sierść na karku chcąc dodać sobie groźnego wyglądu, może w taki sposób jego pamięć postanowi się poruszyć. W ogóle nie przyjmowała do siebie faktu, że kocur mógł zwyczajnie zapomnieć, że to zwyczajna kocia rzecz. Ona sobie przypomniała, to on też musiał. Pazury jednak miała schowane, nie przyszła przecież się tutaj bić, w żadnym wypadku. - Żadne dobry, kolego niesympatyczny. Przychodzisz na moją granicę, tracisz zdobycz na mojej granicy, a ja przyjmuje ciebie jak kompana do sparingu, czyli bardzo ładnie, bardzo przyjemnie. A gdzie była ta przyjemność po twojej stronie, gdy to ja znalazłam się przy waszej granicy, hmm? -Uniosła brwi do góry, wbijając w niego swoje zielone ślepia. Szczerze mówiąc nie pamiętała, czy rzeczywiście goniła zwierzynę podczas spotkania z nim, czy tamtym drugim burasem brzydkim jakimś, ale to był nieistotny szczegół.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Kotka wydawała się bardzo zła, przez co Szumiący Wodospad był... zdziwiony. Po prostu zaskoczony, że taka głupotka dalej się trzymała głowy zastępczyni Wichru. Czyżby nie miała ważniejszych problemów?
- Donośny Krzyku... - powiedział spokojnie, drgnął wibrysami. Jego ogon delikatnie drgnął, a złote ślepia utknęły na pysku czarnej kocicy. - Nie wiem o czym mówisz.
Wiedział. Ale był wtedy młody i głupi. Więc mógł udawać, że nie wiedział.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Odebrała jego mowę ciała jako pewnego rodzaju drwinę. Powstrzymała się jednak przed bardziej dynamiczną reakcją. - Nie wiesz, mówisz? No to słuchaj uważnie, bo zamierzam ci przypomnieć i nie będę się dwa razy powtarzać. -Pozwoliła sobie na ułożenie słów w głowie, po czym kontynuowała.- Spotkaliśmy się sporo księżyców temu, zwierzyna mi do was uciekła, to się zatrzymałam, bo znam kodeks, a ty co? A ty mnie z błotem zmieszałeś jak jakiegoś samotnika. I co masz na swoją obronę, hmm? -
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Słuchał uważnie tego co mówiła. No, tak, przytoczyła sytuację dobrze.
- Byłem ledwo co mianowanym wojownikiem z kijem pod ogonem? - odparł prosto. Był świadomy tego, że jego zachowanie wtedy było... hm. Słabe. Ale też nie rozumiał...
- Ale się zmieniłem. Przecież nasz sparing był przyjemny, tak? Dlaczego to roztrząsasz...?
Chciał, aby mogli się od siebie uczyć, tak jak powiedział podczas pożegnania się.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk