Mistrz: Bursztynowy Wschód i Wiewiórczy Skok
Płeć: kotka
Matka: Ślimacza Muszla (NPC)
Ojciec: Ostowy Kolec (NPC)
Trwałe urazy: blizna na końcu ogona
I tak oto kotka wyrosła jak powinna. Długie, piękne nogi zgrabnie poruszają się po podłożu i nie plączą się tak, jak dawniej. Teraz elegancko chodzi już tylko z przyzwyczajenia. Ciało jest szczupłe i przestała zupełnie przypominać chmurę. Jedyne, co ją z nimi teraz łączy, to imię i, może kolor sierści. Co się tyczy tego futra, to gruba warstwa coś bardzo zmalała, i teraz nie jest tak odporna na chłody, jak kiedyś. Dodatkowo na jej ogonie widnieje blizna, która została jako pamiątka po nieudacznym sparingu z Kornikiem. Oprócz tego, nic się nie zmieniło.
Już nie jest taka rozbrykana i chętna do zabawy, jak kiedyś. Wciąż jednak zdarza się odwalić lub powiedzieć coś głupiego, czy przyzna się, to zawsze pozostaje tajemnicą. Bliscy są dla niej ważniejsi, niż cokolwiek, choć i kłuci się z nimi czasami. Będzie próbować znaleźć wyjście z sytuacji i smucić, gdy nie będzie żadnego wyjścia. Nawet takie zdeterminowane kocice jak ona miewają upadki, od których odechciewa się czegokolwiek robić. Teraz już bardzo wyrosła i jest bardziej nastawiona na naukę i inne ważniejsze sprawy od zabawy. Jest już zupełnie inna i odrobi te wszystkie stracone księżyce jak trzeba.
W sumie to nie było powodów do tego, aby ona nie zrozumiała mistrzyni po tym, jak wszystko wytłumaczyła. Obłok kiwnęła, po czym zabrała się za odkopywanie wcześniej złowionej zwierzyny.
- Łowiłam ryby ze Wschodem, ale jeszcze nie uczyłam się pływania. - powiedziała. To ona ma jeszcze przerabiać pływanie? Myślała, że koty same potrafią pływać, bez żadnych treningów.
Ciekawe, co jeszcze będą przerabiać? Może nauka wspinaczki po drzewach? Czy może jeszcze coś niby ciekawego?
WHYDON'TYOUBEYOURSELF? If you wait for an answer
From somewhere up above
Youmay never hear thelaughter
You'vebeen dreaming of
Jest mała i drobna. Znajduje się w dolnej granicy wzrostu kotek w tym klanie. Posiada krótkie, jasnorude futerko, pokryte ciemniejszymi, klasycznymi pręgami. Pod tym futerkiem skrywa smukłe, chude ciałko, pod którym prześwitują żebra, oraz ledwo widoczne mięśnie. Jej pyszczek jest okrągły i krótki, a na jego końcu widoczny jest różowy nosek. Nad nim widoczne są żółte, duże oczy. Na krańcu głowy posiada długie uszka. Ma strasznie długie i gęste białe wąsy. Przy pyszczku i oczkach jej sierść jest jaśniejsza. Podobnie, chociaż nie tak widoczne przejaśnienia są również na jej klatce piersiowej, brzuchu, oraz wewnętrznej części ud. Jej futerko jest wiecznie zadbane, ponieważ bardzo o nie dba; uważa że jakoś trzeba się prezentować!
Jest typowym introwertykiem. Uwielbia siedzieć sama i po prostu myśleć, obserwować otoczenie. Jednak, jak każdy, czasem potrzebuje obecności innego kota. Jest ona kotką mało rozmowną, wręcz ociekającą nieśmiałością, dopóki kogoś bliżej nie pozna. Zazwyczaj jest optymistką - stara się widzieć wszystko w różowych barwach. Jest bardzo empatyczna. Na pewno chętnie wysłucha i służy jako ostoja do wypłakania się. Jest bardzo niecierpliwa, co ma swoje ujście między innymi w jej czynach - zbytnio się spieszy i robi niektóre rzeczy niedokładnie. Nie ma również idealnej pamięci i często zdarza jej się niektórych rzeczy po prostu zapominać. Jest również niezdarna. Szybko się denerwuje porażkami, ponieważ towarzyszyły jej od kiedy pamięta. Bardzo bierze do siebie wszelkie złe słowa na jej temat. Zazwyczaj jest pełna energii, ale lubi czasami powylegiwać się i nic nie robić przez pół dnia. Szybko się przywiązuje. Nie jest w stanie nic na to poradzić, ale praktycznie każdy, kogo pozna, od razu jest jej przyjacielem. Jest również nieco strachliwa. Jakby przyszło co do czego niewątpliwie prędzej wybrałaby ucieczkę, niż walkę, ponieważ bałaby się co z takiej walki może wyniknąć. Widać u niej typowy brak odwagi również w kontaktach z innymi; czasami zbytnio stresuje się rozmowami, co często widać po tym, że odwraca wzrok, owija ogon dookoła przednich łap, czy cofa uszy.
Skinęła krótko głową. Dzisiaj już nic nie planowała, ale na przyszłe dni, żeby zrobić sobie odpoczynek od walki, myślała właśnie o łowieniu, czy pływaniu, jeśli kotka jeszcze tego nie potrafiła - a gdy powiedziała, że nie pływała jeszcze, od razu nadstawiła nieco uszy.
- W takim razie może w najbliższym czasie przejdziemy się nad rzekę? - zaproponowała luźno. Koty z rzeki faktycznie raczej miały to we krwi, przynajmniej większość, ale zawsze lepiej iść i się upewnić, że terminator umie pływać nim... Choćby utonie... Zresztą, w taką pogodę jak ta, czy jeszcze gorszą, która miała pewnie nadejść już za niedługo, fajnie będzie po prostu popływać i połowić, nie robiąc oprócz tego nic, prawda?
Wspinaczki nie miała w planach. Jakby Obłoczna ją kiedyś o to zapytała, to zwyczajnie odpowiedziałaby, że sama nie umie się wspinać i... Cóż, poradziła jej iść do jakiegokolwiek innego kota, bo pewnie większość klanu to umie i mogliby ją nauczyć. Ona sama nie wspinała się nigdy na drzewo i zamiaru nie miała, z tym swoim paskudnym lękiem wysokości, który prześladował ją od kociaka. A nic nadprogramowego, czego nie robiły normalnie koty w rzece na treningu, nie planowała, chyba że Obłok miała jakieś tajne i fajne pomysły co mogłyby jeszcze porobić.
W każdym razie na teraz, nie miała planów. Chciała tylko jeszcze przejść się z Obłok, pozbierać to, co złapała biała kotka i wrócić chwilowo do obozu. I umówić się z terminatorką na następny trening.