Logo Artemidy
Trening Zbożowej Łapy
#76
Zboże planowałooo... I zanim zdążyło zaplanować nagle leżało na ziemi. Już chciało się podnieść i przejść do obrony! Gdy Pożar stwierdził, że to by było na tyle. Zboże zamiast się podnieść pacnęło jeszcze raz na ziemię, i dysząc gapiło się w niebo.
Nie najgorzej. No dobra. Nie najgorzej. Nie umarło. Nie było najgorzej. Dało się coś z tym zrobić. W przyszłości będzie lepiej. Jak potrenuje i zrobi takie tam rzeczy. Oh na wszystkich Gwiezdnych, Zboże niekoniecznie miało ochotę trenować walczenie. A jednocześnie miało olbrzymią ochotę być na tyle sprawnym, by móc spuścić Pożarowi porządny łomot, bo na tym etapie to już Zboże było wkurzone przez swojego mistrza. Taki pewny siebie, taki niezłomny, wspaniały i cudowny, kot bez wad! Zboże tak bardzo, bardzo chciałoby zobaczyć, jak Pożar przez chociaż sekundę, przez ułamek chwili, przestaje być panem perfekcyjnym mistrzem. Nie mógł być przecież idealny, i coś w środku Zboża szeptało, że jakby Zboże się przyłożyło, to byłoby w stanie samej złamać fasadę swojego mistrza.
- Nie, nie mam - odpowiedziało pomiędzy kolejnymi sapnięciami. Z pewnym trudem podniosło się z ziemi i odetchnęło z ulgą, na myśl o odpoczynku we własnym legowisku. Już się nie mogło doczekać.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#77
xxx - W porządku. W takim wypadku wracamy do obozu - powiedział Pożar i ruszył w stronę obozu prowadząc ze sobą Zboże. Na pewno było zmęczone, a lepiej, by się za mocno nie przemęczało, bo to mogło przynieść więcej szkody niż pożytku.


~#~


Niestety, między ich treningami Pożar brał udział w walce z borsukiem co doprowadziło do tego, że wylądował na jakiś czas w lecznicy, niezdolny do zbyt dużego wysiłku fizycznego. Jego możliwości wychodzenia z obozu były ograniczone, zatem i trening Zboża stał podczas jego rekonwalescencji. Od razu jednak gdy Pożar wyzdrowiał to poinformował Zboże by spotkało się z nim przy wyjściu z obozu i tam też na niego czekał o świcie. Czuł lekki chód na swojej bliźnie na szyi, gdyż nie było na niej tyle futra co na reszcie ciała.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#78
Zboże przyszło na trening z rana dość zamyślone. Zastanawiało się - długo jeszcze? Jeśli tak, to co jeszcze potrzebuje wiedzieć? Czego brakowało Zbożu do zostania wojownikiem? Co dawałoby zostanie wojownikiem? Czy chciało zostać wojownikiem? Co w ogóle Zboże chciało?
- Dzień dobry! - przywitało się z Pożarem jak gdyby nigdy nic. - Co będziemy dzisiaj robić?
Przysiadło przed mistrzem i posłało mu całkiem miły uśmiech. Być może było otumanione wciąż śpiąc po trochu. Być może zwyczajnie jej się nie chciało. Być może to wina gorącej pogody, wydobywającej z kotów całą energię. Nie dało się jednak ukryć, że Zboże wyglądało jakby było myślami gdzieś indziej bardziej niż zazwyczaj.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#79
~#~


Nie miał nastroju. Nie miał na nic nastroju. Kos poszła z Mętlik i Łabędziem do tej całej gadającej sadzawki w której widzą wyimaginowane koty, a on miał tyle rzeczy do roboty, ze nie wiedział w co łapy wsadzić. Nie miał nawet siły cieszyć się z powrotu Zboża, całej i zdrowej, bo zaginęła gdzieś w natłoku emocji, gniewu i wrażeń z którymi borykał się wojownik ostatnimi księżycami. Dał wieczorem informację rudemu dziecku Żołędziowej Cętki że chce je widzieć o świcie. I gdy faktycznie słońce wstawało usiadł przy wyjściu z obozu czekając na Zboże, chcąc jak najszybciej przerobić brakujący temat. A jeszcze do tego dochodziła Ziółko, a Kos stwierdziła, że świetnym pomysłem będzie przydzielić mu nadzór nad granicami. Jakby nie miał co robić i jakby dziesięć sekund wcześniej nie dała mu w pysk na ceremonii, stara prukwa. Chociaż to było o tyle zabawne, że gdy Ćma zostawała przywódczynią też kazała mu pilnować granic, tylko wtedy miał to robić razem z Zachód. Chyba miał wypisane na czole świecącymi literami "ja tu pilnuję". Byłoby to dla niego śmieszne, gdyby nie miał ochoty czegoś wysadzić w kosmos.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#80
Poprzedniego dnia, zanim Zboże poszło spać, zastanowiło się co tak właściwie jej trening miałby jeszcze zawierać. Pożar na wieczór oznajmił, że chce ją widzieć o wschodzie słońca, więc musiał mieć coś na myśli. Ale co to dokładnie było?
Dopiero gdy Zboże się obudziło przypomniało sobie czego na treningu jeszcze nie przerobili - kodeks. Uh. Jeśli to faktycznie będzie jedyna rzecz którą będą dzisiaj przerabiać to dzień będzie nużący. Cóż, co najmniej w końcu będzie miało pewność, które elementy kodeksu już złamało.
Wyszło z legowiska terminatorów o brzasku i skierowało się ku wyjściu z obozu gdzie Pożar już czekał. Chciało zacząć od jakiegoś "dzień dobry" czy coś, miłego głosu, pogodnego nastroju... Aaaaleeee Pożar coś nie wyglądał jakby to miał przyjąć dobrze. Huh. Ciekawe. Zamiast tego skinęło głową na powitanie i powiedziało:
- To dokąd dzisiaj?
Chciało brzmieć przyjaźnie, ale nie nachalnie. Coś czuło, że za dużo entuzjazmu mogłoby się jej w końcu odbić jak czasami jedzenie wraca do gardła po złym posiłku.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#81
Skinął głową Zbożu, chcąc odrzucić ponure myśli i swoją niemą złość. Musiał się skupić na dziecku Żołądź i Słonego.
- W pierwszej kolejności chcę, się dowiedzieć, ile pamiętasz z naszego poprzedniego treningu oraz czego udało ci się nauczyć podczas samotnego życia. Nie musisz wchodzić w szczegóły, ważne jest po prostu dla mnie czego nie będziemy musieli powtarzać i czy będziemy mogli od razu przejść do tego, co nam zostało i mieć to wszystko z głowy. - powiedział, ruszając w kierunku Kociego Grzbietu. - Uważam, że skoro żyjesz i prawdziwy wielki świat cię nie pożarł, to wkrótce możesz stać się wojownikiem. Tylko muszę wiedzieć, czy jest coś, co musimy sobie przypomnieć, czy nie.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#82
Zboże ruszyło za Pożarem, dając sobie chwilę na zastanowienie się nad odpowiedzią. Musiało zebrać myśli, by przypomnieć sobie co w ogóle wiedziało i ustalić w głowie co powinno powiedzieć Pożarowi na temat swojej nieobecności.
- Więc... No polowanie i walkę mam obcykaną. Co prawda trochę wciąż się nie nauczyłom trzymać języka za zębami odpowiednio dobrze, ale hej, nie umarłom w walce trzech na jednego! Tylko, no, urwali mi ucho do końca, ups. Ale dałom sobie radę, nie zmarłom z głodu to chyba spoko. - Pominęło kawałek o tym, gdzie to było i kto Zbożu pomógł. Jakoś nie chciało zdradzać jak blisko klanu tak naprawdę cały czas było. - No a z samego treningu to na pewno wiem gdzie mamy granice i jakie mamy tereny, heh. Władze w pozostałych klanach chyba pamiętam? Chyba, że coś się od tamtego czasu zmieniło? Gwiazdami wciąż są Lawendowa Gwiazda, Żubrza Gwiazda i Polna Gwiazda, nie? No i rangi też pamiętam. Nie wiem czy to wszystko czy o czymś zapominam...
Czy to wszystko? Walka, polowanie, rangi, władza, tereny... Miało wrażenie, że nie, nie wszystko. Na pewno czegoś nie wiedziało, ale nie pamiętało czy nie pamięta tego choć było, czy w ogóle tego nie było jeszcze.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#83
~***~

Tak jak obiecała, następnego ranka po ceremonii Czereśnia zjawiła się na Kocich Grzbietach. Mogła dać sobie czas na odpoczynek, skoro ostatnimi czasy ogólne zmęczenie zostało jej starym towarzyszem, i na odpowiednie opłakanie Kosowej Gwiazdy, lecz zwyczajnie uznała, że nie potrzebuje żadnej z tych rzeczy. Nie chciała wracać do czasów, kiedy spędzała dnie taplając się we własnych emocjach, jak wtedy, by przebywała u dwunogów. Doskonale wiedziała, że nic pożytecznego z tego nie wyjdzie. Lepiej było zakasać te przysłowiowe rękawy i od razu zabrać się do pracy — wtedy przynajmniej zrobi coś produktywnego.
Kiedy więc siedziała oczekując Zboża, jej nastrój był umiarkowanie pogodny. Fakt, że powrót do prowadzenia treningów budził w niej pewną ekscytację, również pomagał.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#84
Zboże tak zupełnie szczerze nie potrafiło sobie wyobrazić dzielenia legowiska terminatorów ze swoimi dziećmi. Tak na zasadzie legowisko w kociarni? Zupełnie zrozumiałe. Legowisko wojowników? No spoko. Ale bycie terminatorem? Gdy twoje dzieci są terminatorami? Idiotyczny sposób na przegranie życia.
Dlatego na tym etapie po prostu chciało mieć to wszystko z głowy. Imię wojownika należało się jej już od wieków, chociażby ze względu na przeżycia, na to wszystko co ten durny los na nią zrzucił. Było całkowicie przekonane, że przeżyło więcej niż niejeden wojownik, widziało więcej, nauczyło się więcej... A wciąż było w oczach wszystkich aż uczniakiem.
Przyszło na umówioną porę starając się wydusić z siebie przyjazne nastawienie, pomimo czającego się z tyłu głowy stresu o Tojad i wszystko związane z dziećmi. Byle nie zaczęła rodzić, gdy Zboże będzie na treningu...
- Dzień dobry! - przywitało się Zboże podchodząc do Czereśniowej Gałązki. - Jestem całkiem gotowe na dokończenie z tobą treningu! Z Pożarem przerobiłom właściwie wszystko... A, nie licząc kodeksu. Ale tak poza tym to umiem polować, walczyć, tereny to znam aż za dobrze, a władza w innych klanach czy życie w naszym klanie nie jest mi obce, no, to tak słowem wstępu.
Przysiadło na tyłku i posłało kocicy miły uśmiech. Ładna była, w ten sposób który wywoływał u Zboża pewną zazdrość. Oby jeszcze dodatkowo miała łeb na karku.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#85
Zboże pojawiło się wtedy, kiedy pojawić się miało, co jeszcze bardziej poprawiło nastrój Czereśni, która lubiła, gdy inni podchodzili do swoich obowiązków poważnie. — Dzień dobry — odparła pogodnie. Jej wąsy drgnęły w rozbawieniu; wyglądało na to, że Zboże wyjątkowo paliło się do ukończenia treningu... nie, by Czereśnia mogła się dziwić. W końcu miało już na karku całkiem sporo księżyców, na tyle, że Czereśnia pamiętała je jeszcze z czasów, nim zniknęła z Klanu. Takie wieczne życie z łapą przy imieniu musiało prędzej czy później robić się uciążliwe. — Czyli rozumiem, że żadnych powtórek nie potrzebujesz? — Wyglądało na to, że Czereśnia miała mniej do roboty, niż się spodziewała. Trochę przykre, bo oznaczało to, że trening nie potrwa długo, ale cóż. Nie miała zamiaru narzekać. — Ah. Tak z ciekawości, co właściwie się stało, że Pożar nie może dokończyć twojego treningu? Z tego co widziałam, jest w Klanie i ma się nie tak źle. — Wciąż nie do końca orientowała się w rzeczach, które zdarzyły się w czasie, gdy nie było jej w Klanie; miała nadzieję, że przypadkiem nie nastąpiła na jakiś drażliwy temat pokroju dramatycznego personalnego konfliktu czy czegoś w tym rodzaju.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#86
- Nie dziękuję, powtórek mi nie trzeba! - odparło z uśmiechem na pysku. To wszystko wlokło się wystarczająco długo, nie chciało sobie jeszcze zaprzątać głowy powtórkami skoro żyło i wiedziało jak się żyje.
Za chwilę jednak zmarkotniało nieco.
- Pożar jest... Zajęty. Wiecznie zajęty. Patroluje granice i patroluje granice, i niby wrócił do zdrowia ale wciąż nie umiał znaleźć czasu na treningi, więc zwróciłom się do Wydmy z prośbą o zmianę, ot, tyle.
Nie było co ukrywać, więc i Zboże nie ukrywało swojego niezadowolenia. I też pomyśleć, że też Zboże kiedyś było zapatrzone w tego irytującego palanta jak w obrazek.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#87
Zmarszczyła nos. Jakoś nie podejrzewała akurat Płonącego Nieba o przesadną obowiązkowość, ale cóż, może przez te wszystkie księżyce się zmienił i postanowił, na przykład, wziąć przykład ze swojego brata, Skrzącego Słowa. — Rozumiem — mruknęła tylko, uznając, że skoro tak się sprawy miały, nie ma co roztrząsać tego dalej. — W takim razie przejdźmy do roboty. — Dźwignęła się na łapy. — Może się przejdziemy, co? Dzień jest ładny, nie ma co siedzieć jak dwa kołki. — Trzepnęła puchatym ogonem i ruszyła w kierunku Ptasich Krzewów. — Więc, będę mówić po kilka zasad a ty możesz zadawać pytania, zgłaszać wątpliwości, cokolwiek. Zaczynając... Broń swojego Klanu nawet kosztem własnego życia. Możesz przyjaźnić się z kotami spoza Klanu, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym Klanie. Nie poluj i nie wstępuj na tereny innego Klanu. Starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieniu przed resztą Klanu. Terminatorom nie wolno jeść bez pozwolenia, dopóki nie nakarmią starszyzny. Zwierzyna jest zabijana tylko po to, by sie nią pożywić, podziękuj Gwiezdnemu Klanowi za jej życie.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#88
Zboże zdusiło wewnętrzną potrzebę przewrócenia oczami przy słuchaniu punktów regulaminu. Bo to nie tak, że go nie znało, no nie do końca, przez księżyce życia zdążyło ogarnąć, co jest uznawane za odpowiednie a co nie, zwyczajnie... Nie przejmowało się tymi zasadami. Ignorowało je, szczególnie gdy nikt nie patrzył, bo przecież co się stanie, jeśli je złamie? Były jej nie na rękę, i było tak od zawsze, i raczej się to nie zmieni.
- Nie no, większość z tego jest dość oczywista, chociaż w sumie... Nie wiem czemu zasada o nie jedzeniu póki się nie nakarmi starszyzny i kociąt obowiązuje tylko terminatorów, a nie wszystkich. Szczególnie, że ci młodsi terminatorzy często jeszcze nie umieją polować, a są ledwo co wyrośniętymi kociętami, które powinny dużo jeść by urosnąć silne. - Ot, argument po to by był argument i było pokazane, że Zboże słucha. Czy sądziło, że faktycznie ta zasada powinna wszystkich obowiązywać? Eeeee... Nie, miało ją w nosie. Nigdy się też do niej nie stosowało, więc to już wybitnie wydawało jej się głupie.
Co najmniej pogoda była ładna, a spacer po ładnych terenach jeszcze nikomu nie zaszkodził. Idąc za Czereśniową Gałązką rozglądało się po okolicy, próbując wypatrzyć nowe kępy rozkwitłych kwiatów.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#89
Uczeń, który kwestionuje to, co słyszy, był dla Czereśni najlepszym uczniem. Uśmiechnęła się lekko, z zadowoleniem.
— Terminatorów nie obowiązuje ta zasada, dopóki nie nauczą się polować. Ciężko wymagać od kogoś, by robił coś, czego jeszcze nie potrafi — wyjaśniła. — Co do tego, czemu ta zasada nie obowiązuje wszystkich... Cóż. Osobiście wydaje mi się, że chodzi o to, by nauczyć młodszych obowiązkowości i szacunku do starszych. — Wzruszyła barkami. Czasem ciężko było stwierdzić, o co mogło chodzić przodkom, gdy ustanawiali taką, a nie inną zasadę. Często chodziło po prostu o tradycję. Czereśnia nie miała nic przeciwko szanowaniu jej i stosowaniu się do niej — Kodeks i wszystkie inne klanowe zasady i tradycje nadawały życiu strukturę, którą lubiła i która napawała ją spokojem, zwłaszcza po księżycach spędzonych poza Klanem.
Postanowiła przejść do dalszych punktów. — No dobrze. Kocię musi mieć przynajmniej sześć księżyców, by zostać mianowane terminatorem. Nowo mianowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie w noc po ceremonii. Kot nie może zostać zastępcą, jeśli nie wytrenował chociaż jednego terminatora. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera. Po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony, nim księżyc dojdzie do szczytu nieba.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
#90
Zboże tak gdzieś po drodze przestało kocicy dokładnie słuchać, wpatrując się w kępy kwiatów, jednak gdy wróciła do cytowania kodeksu skupiło się trochę mocniej, gdy do niej dotarło że hej, najprawdopodobniej będzie musiało komuś tę wiedzę przekazać, chociażby dla formalności. Co prawda wolałoby jej nie przekazywać, bo to było bez sensu i koty zwyczajnie wiedzą jak się żyje w klanie jeśli żyją w klanie, ale coś ją kłuło w tył umysłu na myśl, że mogłoby wytrenować własne dzieci... Źle.
- No ma to sens - odpowiedziało, starając się brzmieć jakby interesowało ją to bardziej niż było faktycznie. - Może poza tym nocnym czuwaniem. Ale to tradycja, czy coś takiego.
Tradycja, która jej akurat najmniej przeszkadzała, więc była najbezpieczniejszym tematem.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości