Logo Artemidy
Legowisko P-stronga
#1
Pstrąg za swoje miejsce noclegowe obrał niewielką norę wśród krzewów rosnących pomiędzy kamiennymi pazurami a punktem obserwacyjnym, ale zdecydowanie bliżej tego pierwszego niż drugiego. Za legowisko robi mu dawna jama jakiegoś zwierzęcia. Od dawna w widoczny sposób opuszczona, więc ryzyko, że coś kocura w tym miejscu zaskoczy jest naprawdę niewielkie.

***

Był zmęczony po tym wszystkim. Wędrując sobie spokojnie po siedlisku koni nie spodziewał się w ogóle, że spotka kogokolwiek na swojej drodze. I o ile jeszcze jeden obcy kot to dla niego było spoko i był w stanie się jakoś dogadać (chociaż początkowo był nieufny czy Padalec na pewno jest ślepy i nie stanowi żadnego zagrożenia), tak później przybycie kolejnych samotników i podopiecznych ludzi po prostu go przytłoczyło. Wędrówka w stronę terenów cienia była naprawdę męcząca - nie dość, że robił za holownik dla niewidomego kocura, to jeszcze cały czas słyszał to nieprzyjemne dzwonienie przy szyi jednej z kotek. A gdy dotarli do granicy wcale nie było lepiej - najpierw przyszedł patrol, potem zniknął, a następnie pojawił się szef klanu, kocur który był masywny i budził respekt.
Jasne, matka opowiadała mu dużo o tych całych klanach, ale przecież to wszystko były bajki dla małych kociąt, prawda? Poza tym był mały, nie pamiętał z tego zbyt wiele, to wszystko było tak dawno. A klany o których opowiadała mama były całkowicie gdzie indziej niż te obecne, więc nie było mowy o tym, że to te same.
Miał dużo myśli. Dużo za dużo i mu się to nie podobało. A w dodatku powinien poszukać tego całego... szczawiu? Chyba tak to się nazywało. Jasne, mógłby skorzystać z ziółek Cierń, ale wtedy miałby u niej dług. Poza tym jeśli bardzo długo nie będzie niczego znajdował, zawsze może przejść się do ludzi, żeby go wyleczyli a potem znowu zwiać, co nie?
Ale najpierw sen, a dopiero później wielkie plany na poszukiwania - i z taką myślą oddał się wypoczynkowi.

zapraszam KleKle.
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
ɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ̨ ʙɪᴇᴄ ᴅᴏ ɢᴡɪᴀᴢᴅ, ɴɪᴇᴄʜ ɢᴡɪᴀᴢᴅʏ ʙɪᴇɢɴᴀ̨ ᴅᴏ ᴍɴɪᴇ
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Rodzina. Rodziny się nie wybiera. Pokolenie płynie za pokoleniem, a krew za każdym razem jest tylko nieco bardziej rozrzedzona, tylko nieco mniej zobowiązuje...

Po księżycach od swojej tragicznej śmierci Klekotka nadal odczuwała nieodpartą potrzebę, by doglądać ziemskich spraw i pilnować, żeby nikt nie przyniósł im (jej) wstydu. Musieli się szanować. Musieli pamiętać, kim są i ile znaczą. Musieli rozumieć, że pochodzą od NAJLEPSZYCH wojowników klanu Rzeki... Ale widać nie wszyscy pamiętali i rozumieli. Od dłuższego czasu śledziła poczynania małego Pstrąga, wnuka Mroźnego Nosa. Kocur znajdował się tak blisko od domu, a jednocześnie jakby w ogóle nie był zainteresowany powrotem. Trzeba przyznać, że wymyślał sobie naprawdę durne zajęcia odciągające go od spotkania z rodziną - a to udawał psa przewodnika dla jakiegoś ślepca, a to szukał sobie szczawiu...
"Wykapany dziadek! Zbiera zioła całkiem tak jak Ty, tylko coś mu się klany pomyliły", prychnęła któregoś dnia do Mroźnego Nosa, trzęsąc się cała z oburzenia, że stara Medyczka z Cienia wysługiwała się jej... powiedzmy wnukiem, skądinąd pacjentem. Skandal. Czy oni jeszcze mieli ten cały Kodeks Medyka? Dyshonor dla Ciernistego Kwiatu, dyshonor dla Cienia. W tym Cienistym składziku bieda chyba aż piszczy, skoro chory sam sobie szuka lekarstw.
"Bo nie chce mieć długów...", wyjaśnił łagodnie Mróz, ale KleKle tylko machnęła gniewnie łapą na wynurzenia brata. Skręcana od środka na te widoki postanowiła, że najwyższy czas trochę potrząsnąć młodym, bo w przeciwnym razie jeszcze zamieszka z tym swoim dziwnym kolegą na mokradłach wśród żab. Rzut kamykiem od prawdziwego domu i rodziny. O ironio.

- Wystarczy tego dobrego, wstawaj - szorstki głos z impetem wyrwał z płytkiego snu Pstrąga. Gdyby kocur rozchylił powieki, znalazłby się w miejscu sobie nieznanym - w samym obozie klanu Rzeki. Na wysokiej skale zwanej Mroźną siedziała bardzo rosła, osobliwa kocica z przesadnie zadartym w górę podbródkiem i dumnie wypiętą do przodu piersią. Nad jej głową wznosił się łuk lazurowych gwiazd, niby korona. Od zawsze było wiadome, że to Boćka powinna zostać Przywódczynią, lecz kapryśny los chciał inaczej; biedaczka zachłysnęła się troszkę za bardzo wodą i nieszczęście gotowe. Przynajmniej w snach Klekotka mogła realizować się tak, jak zawsze chciała - jako rozkazująca wszystkim dookoła Gwiazda. Gwiazda łakoma na komplementy i pełne przychylności spojrzenia, od których to zależał jej nastrój.
Teraz patrzyła na Pstrąga zrywkowymi oczami - z siecią krwinek widocznie biegnących pod powierzchnią błękitnego lodu. Patrzyła z dezaprobatą.
- Zechcesz mi wyjaśnić... Co Ty robisz? - zapytała z lekka podniesionym głosem. Musiała trochę poudawać straszniejszą niż w rzeczywistości - tak dla sportu.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Spał. Spał snem sprawiedliwych. No dobra, może trochę lżej, ale nadal sen miał raczej twardy, bo nie był przyzwyczajony za bardzo do czujności w takich sytuacjach. Dlatego nie zdziwiłby się, gdyby jakiś drapieżnik zaszedł go teraz w tej norze i po prostu zagryzł bez świadomości kocura.
Pstrąg sam w sobie nie należał do kotów mocno wierzących. Ba! Nie należał do kotów jakkolwiek wierzących. O ile jeszcze bajki mamy na temat klanów faktycznie zaczynały mieć jakieś przełożenie na rzeczywistość i kocur pierwszy raz zetknął się z takim ugrupowaniem, tak dla istnienia tych całych gwiezdnych kotów nie miał żadnego potwierdzenia. Poza tym to, że na tych terenach były klany wcale nie znaczyło, że to te same klany co w opowieściach Szadzi. Każdy może się nazwać klanem, jeśli tylko zachce.
Ze snu wyrwał go ostry i szorstki jak papier ścierny głos nieznajomej mu kotki. Pstrąg gwałtownie otworzył oczy i zaczął rozglądać się wokoło, szukając źródła dźwięku. W końcu, gdy zadarł łeb naprawdę wysoko, dostrzegł ją. Siedziała na skale i patrzyła na niego z góry, wyglądając naprawdę groźnie. Położył uszy po sobie, ale nie ruszył się z miejsca. Starał się w miarę prędko zorientować w sytuacji, ale jego mózg jeszcze był w fazie wybudzania się, więc nie było to łatwe zadanie. Był... w miejscu. To zdecydowanie nie było miejsce, w którym kładł się spać. Czy ta masywna kocica go porwała? Zamierzała zrobić z niego swojego niewolnika? Zjeżył się cały na tę myśl, ale nie wyglądało to zbyt reprezentacyjnie. Jego przeciętna sylwetka nijak nie umywała się do masywnej budowy pstrokatej na czarno-biało kotki.
- Ja...? Uciekam. - rzucił szybko w odpowiedzi w ogóle nie zastanawiając się nad tym, dlaczego nieznajoma zadała mu tak dziwne i specyficzne pytanie. Poderwał się na łapy i zaczął biec w kierunku drzew, między którymi miał nadzieję, że uda mu się schować. Wszystkie siły jakie miał włożył w ten szaleńczy bieg. Nie był tchórzem, co to to nie! Ale to zdecydowanie nie były sprzyjające warunki i podskórnie czuł, że lepiej się stąd ewakuować czym prędzej. Póki jeszcze mógł.
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
ɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ̨ ʙɪᴇᴄ ᴅᴏ ɢᴡɪᴀᴢᴅ, ɴɪᴇᴄʜ ɢᴡɪᴀᴢᴅʏ ʙɪᴇɢɴᴀ̨ ᴅᴏ ᴍɴɪᴇ
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Chyba przesadziła z efektami specjalnymi, bowiem młodzik wystrzelił jak oparzony w kierunku odwrotnym do Mroźnej Skały. Niedobrze. Nie zaplanowała na dziś niczyjej ewakuacji.
- Stój - miauknęła spokojnie, niebezpiecznie spokojnie, nawet nieszczególnie się wysilając, żeby przekrzyczeć rosnącą między nimi odległość i zagościć ponownie w rudych uszach. Co ma wisieć nie utonie. Dosłownie. Przez kilka palpitacji w wykonaniu pstrągowego serca obserwowała uciekającego wnuka z rozbawieniem i odrobiną zażenowania. Po kim on taki wystraszony? Ach. Według Czerwi na pewno po Płomienistym Locie. Obie kocice jakoś nigdy za sobą nie przepadały.

KleKle pokręciła delikatnie pstrokatą głową, a następnie bardzo, bardzo głęboko zaczerpnęła powietrza. Nienaturalnie rozciągnięte płuca zassały jak odkurzacz kłącza traw i ziarenka piasku pod stopami kocura, aż nie ostało się pod nimi zupełnie nic. Próżnia. Luka. Obóz klanu Rzeki zaczął znikać w pojemnych bociankowych płucach, ale nie odsłonił znajomej jawy, której tak spragniony był Pstrąg. Córka Porywistego Nurtu zostawiła sobie tylko Mroźną Skałę, na której wciąż siedziała. Rudo-biały tymczasem wylewał siódme poty biegnąc w miejscu po czerni jak po bieżni, aż nagle powoli uniósł się w górę, złapany bezboleśnie za skórę na karku niczym niesforne, wymagające spacyfikowania kocię. Tak Pstrąg wylewitował przed nieco urażone oblicze Bocianki i zawisnął przed nią na niewidzialnym kołku. Mógł sobie machać do woli łapami, na zdrowie, ale to nic nie da. Tutaj to ONA ustanawiała reguły. ONA decydowała, kto, kiedy oraz z jakim skutkiem ucieka. ONA, ONA, ONA.
- Stój - powtórzyła łagodnie, a zarazem z niesamowitym naciskiem, teraz już bezpośrednio do młodego. Patrzyła prosto w dwukolorowe oczy. - Nie bój się. Jestem siostrą Twojego dziadka, Mroźnego Nosa, który był medykiem klanu Rzeki. Jestem córką pary NAJLEPSZYCH WOJOWNIKÓW klanu Rzeki oraz siostrą dwóch ostatnich Przywódców klanu Rzeki - Świetlikowej i Czerwonej Gwiazdy, a także ciotką Przywódczyni, jaką lada dzień będzie mieć klan Rzeki. - przedstawiła pełny rodowód z wielkim zaangażowaniem i wyraźną satysfakcją. - Czy nie uważasz, że choćby z tego względu należy mi się... Chwila uwagi? - zaklekotała, obijając coraz szybciej ogonem o skałę.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Oj zdecydowanie przesadziła z efektami, na które młodzik nie miał żadnego wpływu. Tym bardziej, że on bardzo rzadko bywał świadomy swoich snów (bo gdyby był to by pamiętał wizyty białego i kolorowookiego jak on kocura!), więc teraz nie wiedział, że to co się dzieje, nie dzieje się na jawie. Wcześniej rudemu kocurowi wydawało się, że wcale nie jest tchórzliwy i że jest raczej hop do przodu. A potem okazało się, że życie poza bezpiecznym schronieniem u ludzi jest zgoła inne niż życie w domu. Mimo wszystko nie ma co porównywać charakteru dzikich kotów wychowanych przez naturę i najlepszy klan w lesie z głupiutkim i - jakby nie patrzeć - jeszcze młodym pieszczochem.
Biegł przed siebie. Nie, nie biegł, pędził jak szalony. W tę ucieczkę włożył całą siłę, jaką tylko był w stanie z siebie wykrzesać. I nagle podłoże zaczęło mu znikać pod łapami. Na początku trawy i piasek, potem drzewa, następnie... wszystko. Była tylko pustka, ciemność. Czy to tak Padalcowa Łapa widział obecnie świat?
Syn Szadzi zahamował ostro, nieomal się przy tym wywracając. Pewnie gdyby podłoże nadal istniało, w powietrze wzbiłyby się tumany kurzu. Nic takiego jednak nie nastąpiło, a zamiast tego jakaś niewidzialna siła chwyciła go za skórę na karku i uniosła w górą. Zamknął oczy, nie chcąc wiedzieć, w którym dokładnie momencie zostanie rzucony o ziemię na śmierć.
Nic takiego jednak nie nastąpiło, dlatego dwukolorowe oczy w końcu się otworzyły tylko po to, żeby zderzyć się z niebieskimi ślepiami o prześwitujących pod tęczówką żyłkach.
"Stój", rzuciła kotka, co Pstrąg zripostował w swoich myślach: Nie mam jak, wiszę w powietrzu. Nie powiedział jednak tego na głos, czuł respekt. Miał wrażenie, że to musiał być sen, skoro działy się takie rzeczy, ale w takim razie dlaczego nie potrafił się obudzić? - Nie wiem kim jest klan rzeki. Te imiona mi się mieszają, nie nadążam. Gdzie jestem? Czemu tutaj jestem? Jak się TY nazywasz? - jasne, Szadź opowiadała mu bardzo dużo o tym całym klanie rzeki. Ale to było dawno, bardzo dawno temu, jeszcze u poprzednich właścicieli. A jedyny klan jaki on teraz znał był klanem cienia. Nie rzeki.
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
ɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ̨ ʙɪᴇᴄ ᴅᴏ ɢᴡɪᴀᴢᴅ, ɴɪᴇᴄʜ ɢᴡɪᴀᴢᴅʏ ʙɪᴇɢɴᴀ̨ ᴅᴏ ᴍɴɪᴇ
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Futro jak Płomyk, ale oczy po Mrozie, oceniła Bocianek po chwili intensywnego przypatrywania się wnuczkowi brata z bliska. Pstrąg był bardziej "swój" niż przykładowo dzieciaki Czerwi, wszystkie takie nijakie, nudno-czarne. To się chwali. Gdyby nie był taki zajęty udawaniem Cieniasa mógłby robić za chodzącą wizytówkę ich rodziny, ale nie, bo po co.
Białe wąsiska kocicy zadrgały nieznacznie, kiedy zagubiony Rzeczniak zarzucił ją wreszcie konkretnymi pytaniami. Najprawdopodobniej była jedynym duchem w promilu Srebrnej Skórki mogącym udzielić rudo-białemu odpowiedzi, a to wprawiało ją w dobry nastrój; czuła się ważna, czyli dokładnie tak, jak lubiła się czuć.
- Widzisz... Wszystko bym Ci powiedziała, ale Ty oczywiście musiałeś zacząć uciekać - rzuciła kpiąco, ostatni raz zmarszczyła surowo grzbiet nosa i na tym skończyła teatrzyk, zamieniając się w kwiat lotosu łagodnie dryfujący po rzece wszechświata. Odgrywanie mocarnej Przywódczyni wychodziło jej wspaniale i w trakcie bawiła się przednio, ale czas ją gonił, a Pstrąg nadal nie wiedział absolutnie nic o swoich korzeniach, dostał przejściowej sklerozy, albo bezczelnie rżnął przed nią głupa. Jedno z trzech.
- Nie KIM, a CZYM. - ty mały ignorancie. - I dobrze wiesz, nie udawaj. Prowadzasz się z kotami z klanu Cienia, widziałam. - mruknęła tym samym urażonym tonem co wcześniej. Kwiat lotosu, pamiętaj, Klekotko. Odetchnęła głęboko przez nos. - Teraz śnisz, ale... Dotarłeś do ziem Czterech Klanów. A w jednym z tych klanów po dziś dzień żyje Twoja rodzina, Twoi kuzyni. Jeżeli po przebudzeniu dotrzesz do Grzmiącej Ścieżki a następnie skierujesz się wzdłuż granic klanu Wichru, odnajdziesz klan Rzeki. Tam Cię wyleczą. Rodzina jest po to, żeby sobie pomagać, Klan Rzeki jest po to, a w Tobie płynie krew Rzeczniaka, Pstrągu - zaklekotała znowu i tym razem uśmiechnęła się do kocura promiennie.
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Zamrugał parokrotnie, gdy Bociania Łapa przyglądała mu się intensywnie. Jej kolor oczu wydawał mu się znajomy, jakby już kiedyś śnił mu się kot o podobnych ślepiach? Młodzik nie miał pojęcia, że skojarzenie nasunęło mu się dlatego, że parokrotnie w jego snach pojawiał się ojciec Klekotki. Zresztą - on snów prawie nigdy nie pamiętał i nigdy nie uważał tego za wadę. Może w tym tkwił główny błąd.
- Trzeba znać swoje możliwości. Jeśli przeciwnik jest dużo silniejszy, lepiej wiać. - skwitował tylko z przekąsem, zagryzając dolną wargę i poruszając z niezadowoleniem ogonem. Mogła go sobie uważać za tchórza, spoko. Ale na pewno nie powinna tego mówić na głos. To jak z młodszym rodzeństwem - ty możesz je gnębić, ale jeśli to ktoś inny zacznie tak robić, będzie musiał liczyć się z konsekwencjami. Więc no - on o sobie mógł mówić, że jest tchórzem, ale sugestii tego typu ze strony innych raczej nie miał ochoty tolerować. Zamajtał wszystkimi łapami w powietrzu jak za czasów kocięctwa, gdy to Szadź go nosiła w pysku. - A odstawisz mnie na ziemię? - zapytał w końcu, nim kotka podjęła z nim dalsze próby rozmowy.
- Nie udaję. - burknął i odwrócił wzrok. - Skąd mam wiedzieć, że jest tutaj klan rzeki, skoro miałem do czynienia tylko z klanem cienia? - dodał jeszcze, nadal nie wracając spojrzeniem do siostry Świetlikowej Gwiazdy. Gdy padły słowa o czterech klanach, jego rude uszy stanęły na sztorc.
- Nie wierzę. Jaką mam pewność, że mi teraz nie ściemniasz? - zapytał w końcu i spojrzał na Klekotkę swoimi oczyma tak podobnymi do Mrozowych. - Poza tym... nie wiem. Nie rozumiem. Mama mi opowiadała, ale ja nie pamiętam. - a może i pamiętał, ale nie chciał się przed sobą (a tym bardziej duchem ze snów!) przyznawać, że wyparł to ze świadomości i głęboko zakopał na dnie umysłu. - Nie wiem czym jest grzmiąca ścieżka... - Pstrąg był prostym kotem z osiedla, nie znał tych całych określeń dzikich kotków. Dla niego ulica to ulica. - Poza tym... wątpię, żeby uwierzyli mi tak po prostu na słowo, nikt mnie tam nie będzie znał. Ani ja nikogo. Więc nie będzie najmniejszego powodu, żeby mi pomóc. A Cierń mi obiecała, że mnie wyleczy. - nie rozumiał i nie był pewien czy na pewno chce zacząć rozumieć. Ale skoro już taka sytuacja jak ta się przytrafiła, to wolał pozadawać za dużo pytań i potem po prostu wyrzucić z głowy to co niepotrzebne, niż nie zapytać o nic i później żałować.
Zaczynała go boleć głowa.
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
ɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ̨ ʙɪᴇᴄ ᴅᴏ ɢᴡɪᴀᴢᴅ, ɴɪᴇᴄʜ ɢᴡɪᴀᴢᴅʏ ʙɪᴇɢɴᴀ̨ ᴅᴏ ᴍɴɪᴇ
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Uderzona pyskówką kocura uniosła gwałtownie łeb w górę, ale zamiast się wściec, że śmiał jej odpłacić pięknym za nadobne, już po chwili wybuchła krótkim, serdecznym śmiechem. Niby nic, ale jego język potrafił się zamienić w pokrzywę i parzyć okolicznościowego słuchacza! Doskonale.
- Nie wymądrzaj się tak, ja tu jestem od wymądrzania się - skwitowała bez przekonania i surowości w głosie, lecz za to z ciepłymi iskierkami migoczącymi na tle błękitnych tęczówek. Z uśmiechem na nakrapianym pysku skoncentrowała się na lewitującej sylwetce, pozwalając jej łagodnie opaść na soczyście zieloną trawę, która o tej porze roku stanowiła najwyżej kolejny wyłam w rzeczywistości. Nie byłaby sobą, gdyby posadziła Pstrąga obok siebie, wszak cóż byłaby z niej za GWIAZDA, gdyby nie miała żadnych poddanych?
Odczekała kilka uderzeń serca, by Pstrąg na nowo zaprzyjaźnił się ze starym dobrym gruntem pod łapami. Przypuszczała, że od tej pory wszystko przyjdzie im prosto jak połknięcie płotki, jednak zdecydowanie się przeliczyła, bo niedoedukowany w klanowych sprawach kocur postanowił, że zakwestionuje absolutnie wszystko. Westchnęła przeciągle i głośno - tak, żeby wnuczkowi Mroza przypadkiem nie umknął fakt, jak ona bardzo się z nim męczy i jaki ma kłopot z wymyślaniem koła na nowo, tudzież przyuczaniem Rzeczniaka do bycia Rzeczniakiem, i jak bardzo musi się starać, a nikt jej za to nie płacił w ten czy inny sposób.
- Po prostu się przekonaj, co masz do stracenia? Chyba nie tego ślepego kolegę - burknęła prześmiewczo, lecz zaraz na nowo spoważniała. - Grzmiąca Ścieżka to ta twarda droga, po której mkną Potwory Dwunogów, wiesz, te wielkie bestie z przeraźliwie błyszczącymi z oddali ślipiami. A co do Twoich... wątpliwości - miauknęła płasko, nie wiedząc jak do końca określić biadolenie, że nikt mu nie uwierzy, ani go nie rozpozna i w ogóle koniec świata, choć jeszcze nic nie jest przesądzone, a pstrągowy świat nawet nie wydobył się porządnie z chaosu. - ...to właśnie dlatego tak ważne jest, żebyś powołał się na swoje korzenie. Powiesz im, kim jesteś. Jesteś wnukiem Mroźnego Nosa. Zrozumieją, pamiętają, słuchali opowieści - pokiwała kilka razy głową z uznaniem dla swoich własnych słów. - Po prostu ich poznaj, Pstrągu. Daj szansę. Ćma to wykapany Świetlik, z zachowania. Kornikowi chyba najbliżej do Porywistego Nurtu, z kolei Pajęcza Noga... ach, Pajęcza Noga. - głos Klekotki lekko skostniał i zwolnił, niemal idealnie wpasowując się w usposobienie tej, o której właśnie mówiła. - Mniejsza, zawsze ktoś będzie trochę inny, do mnie też się nikt nie wrodził a szkoda, wielka szkoda. - mruknęła, z chwili na chwilę mówiąc coraz bardziej do siebie niż do kocurka. Jeżeli miał jeszcze jakieś pytania, powinien się pośpieszyć, albowiem Klekotka wkrótce będzie zajęta opowieściami wyłącznie o sobie!
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Gdy kotka uniosła łeb ku górze, odruchowo podążył wzrokiem za jej spojrzeniem, jednak nie dojrzał tam niczego nietypowego czy ciekawego. Gwałtowny wybuch śmiechu sprawił, że kocur zadrżał delikatnie (gdyby mógł, to pewnie by podskoczył w miejscu, ale cały czas jeszcze wisiał bezwładnie w powietrzu).
Aha, pomyślał tylko, gdy Bociania Łapa postanowiła go uciszyć tekstami o wymądrzaniu się. Jakby planował się wymądrzać to na pewno zrobiłby to w inny, bardziej przemyślany sposób, no ale spoko. Zmrużył oczy wgapiając się bezpośrednio w ślepia Klekotki. Gdy w końcu odstawiła go na ziemię, miał ochotę ucałować grunt pod łapami. Nie zrobił tego, ale w zastępstwie parę razy przejechał łapą po soczyście zielonej trawie oraz poruszał palcami, żeby poczuć jej delikatne kłucie na opuszkach. To wszystko było takie realne, więc jak to możliwe, że było tylko snem...?
- Hmmm... No nie wiem, może własne życie? Klany ponoć nie lubią, gdy narusza się ich granice, więc pewnie tym bardziej nie lubią dzielić się ziołami. - burknął w ripoście na prześmiewczą odzywkę pstrokatej kotki - No chyba, że jakimś cudem masz szczaw i możesz mi go dać, żebym nie szedł tam z pustymi łapami. - dodał jeszcze, zastanawiając się czy takie coś miałoby w ogóle rację bytu. Ciekawe czy kotka byłaby w stanie wyczarować dla niego zioła równie prosto co podniosła go w powietrze. - A, czyli po prostu samochody. - odpowiedział krótko i skinął głową. Czyli ten cały klan rzeki jest gdzieś niedaleko ulicy, no spoko. To akurat powinien być w stanie zapamiętać, tym bardziej, że w okolicach dróg miał rosnąć szczaw.
- Wnukiem... Mroźnego Nosa. - powtórzył za Klekotką. No nie ukrywał, brzmiało znajomo. Ale czy chciał do siebie dopuścić tę myśl? Czy w ogóle dobrym pomysłem było mieszanie się w zycie klanowych kotów? Może i miał rodzinę w klanie, ale sam z klanu nie pochodził. Był obcy. Nie rozumiał rzeczy ani zasad, którymi oni się kierowali.
- Kim jest Kornikowa Noga, Ćma i Pająk? - zapytał pusto, bo gdy już myślał, że w końcu zaczyna ogarniać co i jak, jego rozmówczyni postanowiła wprowadzić kolejne zamieszanie. - Poza tym... kogo konkretnie mam szukać w klanie rzeki? Przy wyprawie z Padalcem powiedzieli, że chcą spotkania z przywódcą. Ja też mam od razu wołac przywódcę...? - nie wydawało mu się, żeby był na tyle ważny, by od razu angażować tak wielkie szychy.
- Poza tym - znasz moje imię. A jak ty się nazywasz? - padło w końcu.
≡ ≡ ≡xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
- ̗̀ ja nie chcę iść pod wiatr gdy wieje w dobrą stronę ̖́-
ɴɪᴇ ᴄʜᴄᴇ̨ ʙɪᴇᴄ ᴅᴏ ɢᴡɪᴀᴢᴅ, ɴɪᴇᴄʜ ɢᴡɪᴀᴢᴅʏ ʙɪᴇɢɴᴀ̨ ᴅᴏ ᴍɴɪᴇ
nie chcę chwytać dnia gdy w ręku mam TYGODNIE
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ ≡ ≡
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
- ...CHOCIAŻ - odpaliła się ponownie, nim wydobył z gardła jakikolwiek dźwięk - Pajęcza Noga jest trochę podobna do mnie, ha! Mamy takie same oczy... Jedyne w swoim rodzaju... Po moim tacie, wiesz, NAJLEPSZYM WOJOWNIKU KLANU RZEKI - zaintonowała głosem Porywistego Nurtu. Kocur był zawsze taki zadowolony z siebie... I z nich też. Nadal jest! Zdaje się, że Klekotka miała te samouwielbieńcze tendencje właśnie po nim, toteż westchnęła z żalu, gdy musiała przerwać opowiadać o sobie i swojej rodzinie, ale uprzejmie przymknęła pyszczek, aby wysłuchać pytań Pstrąga, które mnożyły się jak kijanki w sadzawce.
- Szczaw? Skąd Ci wezmę szczaw?! Nikt nie mówi, że masz naruszać granice! - parsknęła po wszystkim, unosząc grube brwi niemal pod uszy. - Zgodnie z Kodeksem Wojownika granice należy oznakować każdego dnia i przegonić każdego, kto wkroczy na terytorium klanu! - wyrecytowała jak najoczywistszą rzecz pod słońcem, a potem przytknęła łapkę do skroni i rozmasowała nadchodzącą migrenę. Z kim ja muszę pracować...
- Po prostu zbliż się do ich klanu i poproś przechodzący patrol o spotkanie z kuzynami - NAJLEPIEJ z Kornikowym Konarem, EWENTUALNIE z Ćmim Zmierzchem - podsunęła ze zniecierpliwieniem, że trzeba mu tłumaczyć takie podstawy oraz powtarzać imiona, które fatalnie poprzekręcał. Gdzież on żył do tej pory? Pod kamieniem?!

Wiedziała, że jedynie z daleka od klanów i rodziny. Budziło to przeróżne uczucia - trochę smutku, trochę współczucia, trochę irytacji. Był jak ten jego koleżka Padalec, ślepy na swoje dziedzictwo, wymagający rozsądnego pokierowania. Strach pomyśleć, cóż by się z nim stało, gdyby nie ona - jego wspaniała przewodniczka Boćka.
- Kiedy się spotkacie... Wiele zależy od Ciebie. Może zechcesz z nimi zostać w klanie, a może... Nie. Może tylko Cię wyleczą - w oczach Klekotki błysnęły groźne iskierki na tę ewentualność. Nie po to go nawigowała, zdzierając struny głosowe, żeby koniec końców wypiął się na nią oraz na wszystkich, którzy dopingowali ze Srebrnej Skórki jego zakorzenienie się w Rzece.

Zostało im już tylko jedno, to, co zwykle rozpoczynało wszelkie znajomości, a co ona zostawiła sobie na pyszny deser. Jej imię. - Pytasz, kim jestem... Jestem Bocianek, Pstrągu. Bociania Łapa, konkretnie. Musisz wiedzieć, że zostałabym Przywódcą klanu Rzeki zamiast mojego rodzeństwa, ale niestety... Utopiłam się młodo, ach, jeszcze przed swoją ceremonią na wojownika - zaklekotała smutno, obserwując go ze swojej Mroźnej Skały. - Niedostatecznie patrzyłam pod łapy... Ty więc zawsze pod nie dokładnie patrz. Przemyśl każdy krok - poinstruowała go i zaraz uniosła wargi w delikatnym, trochę figlarnym uśmiechu.
- Do widzenia, Pstrągu. Miło było Cię poznać - miauknęła, kiwając kocurkowi głową na pożegnanie.

Potem obudził się na swoim starym miejscu - zniknęła Klekotka, gęsta trawa, zniknęła majestatyczna skała. A jednak gdyby spojrzał pod łapy, ujrzałby między nimi młody, jędrny szczaw...
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Poszukiwania czaszek póki co kończyły się na znajdowaniu co najwyżej losowych kości. One jednak nie były tak satysfakcjonujące. Ptasie kosteczki mogła powrzucać do swojego legowiska po każdym obiedzie, żaden wyczyn. Natomiast znalezienie czaszki lisa czy innego niedźwiedzia, to by dopiero było. Sowie by szczęka opadła, a Mysz mogłaby się pochwalić, jak to nie rozwaliła wielkiego drapieżnika.
Na tę chwilę jednak, by nie pogrążyć się za bardzo w marzeniach, wetknęła łeb w pierwszą lepszą norę, próbując dostrzec coś ciekawego, co nadałoby się na wetknięcie wujowi pod ogon. Plan był taki, że może wypchnie drugą stroną tego kija, co mu ugrzązł, bo nie ma z nim żadnej zabawy.

/skała!
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Wszystko w życiu Skalistego Zbocza zlewało się ostatnio w jedno, ciągle trwające wydarzenie od kiedy tylko zakończyła się jego wyprawa ze Szponem. Znaczy ta oficjalna część wyprawy, na którą mieli wyruszyć, bo to, czym zajmował się teraz, również było wędrowaniem. Z tą różnicą, że pozbawionym jakiegokolwiek sensu, bo wciąż nie wiedział, co ma dalej zrobić.
Jedynie czasem coś w otoczeniu było w stanie zwrócić jego uwagę chociaż na krótki moment. Dostrzegł kota lub przynajmniej jakąś część kota. Ile to mogło mieć księżyców? Wyglądała co najwyżej na terminatora. Jak ktoś taki mógł przeżyć sam, bez widocznych w okolicy rodziców, podczas pory nagich drzew takich jak ta?
- Kto zostawia kocięta same w takich miejscach – mruknął bardziej do siebie samego niż do niej. Nie zamierzał bawić się w pomaganie jakimś samotnikom, nawet jeśli nie miał w tym momencie żadnych lepszych zajęć. Ruszył dalej, chociaż niezbyt szybko i musząc przejść przy tym całkiem niedaleko nory oglądanej właśnie przez samotniczkę.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Pustka. No, pomijając wystające korzonki czy jakąś resztkę pajęczyny, która wesoło uczepiła się uszu i głowy Myszy. Kolejny pusty traf, niestety, ani kosteczki. Nie zamierzała się jednak poddawać, może drobne przekopanie nory pomoże odkryć jakieś zwłoki. Ale by było! Wtedy to by całość pchała do Kamiennych Pazurów, byle się pochwalić znaleziskiem. Zanim jednak w ogóle przygotowała łapy do grzebania w zmarzniętej ziemi, usłyszała jakiś głos, całkiem blisko.
Bura wysunęła łeb z kryjówki, spoglądając na nieznajomego, rosłego kocura. Nagle stał się dużo ciekawszym zajęciem niż bawienie się w grabarza. - No, totalnie, strasznie nieodpowiedzialne, nie? - odpowiedziała, przytruchtując w jego stronę. Trzymała się jego tempa, bo co by nie patrzeć, rzadko kiedy spotyka się takie duże koty. Nawet z jej perspektywy, gdzie każdy był dla niej wielki. - Co tam, panie kolego? Skąd żeś się urwał? Nigdy cię nie widziałam, a nie wiem czy wiesz, to mój teren, wszystko co dojrzysz. No, część należy do martwych, ale umiem się dzielić nie? W klanie się żyło, to coś tam zostaje z traumatycznych przeżyć - wzruszyła wesoło barkami.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Zatrzymał się, patrząc teraz w stronę już w całości widocznej samotniczki. Przez swoje niewielkie rozmiary wyglądała na mniej niebezpieczną od większości, jednak mimo to wolał zachować odległość przynajmniej kilku kroków. Po czym przez moment po prostu stał, starając się przetworzyć całkiem dużą ilość słów, które od niej usłyszał. Albo niedługi czas spędzony w samotności wystarczył, by prawie zapomniał jak się rozmawia albo jego mózg w tym momencie prawie nie działał.
- Martwych? – spytał, odczuwając przynajmniej minimalne zainteresowanie akurat tą częścią wypowiedzi dziwnej kotki. Wiedział, gdzie można było spotykać się ze zmarłymi, przecież dopiero co stamtąd wrócił i było to w zupełnie innym miejscu. Więc o co mogło jej chodzić? Nie miał pojęcia.
- Przyszedłem z klanu Rzeki. Co takiego się działo w twoim, że tu miałoby być lepiej? – Nawet najgorszy klan wydawał mu się być nieporównywalnie lepszy niż to, co teraz spotykało go każdego dnia. Tam przynajmniej miałby konkretne zadania, sens życia, a nie jedynie poszukiwanie odpowiedzi na zagadkę, przy której nikt nie dawał mu żadnych wskazówek.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Zagadanie zadziałało, bo kolos się zatrzymał i nawet na nią spojrzał! W takim razie miała jego atencję, teraz czas go tylko zdominować i pokazać, kto tu rządzi. Łatwo było ją jednak zlekceważyć z powodu niskiego wzrostu i drobnej postury, mimo że ducha miała wielkiego!
- Co, że nigdy martwego kota nie widziałeś? - przekręciła łbem. Ona tak właściwie to nie widziała, pomijając kocią czaszkę w legowisku Sowy. Dymek nie musiał jednak o tym wiedzieć, nie jego sprawa. - Kręcą się tu wszędzie, a na pewno ich dusze. Ja je widzę, mój wuj je widzi. Taka jedna Wichrzaczka chyba udawała że ich nie widzi, chociaż trzęsła się jakby miała zaraz stanąć przed obliczem Gwiezdnych, czy innych bujd w które tam sobie wierzą - zaśmiała się. Sama interakcja z czekoladową kotką była ciekawa i Mysz chyba musiała się bardziej zastanowić nad powrotem w okolice, a nuż ją jeszcze spotka.
- A, wiesz. Standardzik. Biją, głodzą, straszą. Śpiewająca Gwiazda pewnie nawet żadnych praw nie miała do zostania przywódcą. Ja bym ich tam lepiej poprowadziła niż ta banda bezmózgów. Wyobraź sobie, że tam to w ogóle sama rodzinka sprawowała władzę, dla mnie śmierdzi korupcją - ot, kolejne ciekawe słówko, którego do końca nie rozumiała, ale używało się świetnie bo brzmiało mądrze.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości