Logo Artemidy
Krzewy Dzikich Róż
Otrzepywanie pyska nie działało zbyt dobrze. Drobinki piasku dalej utykały jej w oczach, nie pozwalając na odpowiednie dojrzenie, co się w ogóle dzieje. Pomijając ból jaki czuła, również bolała dumą, która z bardzo wysokiego poziomu na początku, obecnie grzebała się w ziemi, stłuczona przez takiego byle przeciwnika jakim była Sarna. Mysz nie mogła wiele zrobić, wciąż na ślepo, choć wiedziona słuchem, zamachnela się obiema przednimi łapami z pazurami, chcąc uszkodzić najlepiej pysk lub szyję kotki.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Atak Sarny > słaby > 4hp
Atak Myszy > udany > 1hp

No i znowu brak fajerwerków, buu... Przynajmniej obie kotki widowiskowo skakały i machały pazurami. Sarnie coś ataki pazurami przestały działać, a może to przez zawahanie się? Zamiast porządnie poranić przeciwniczkę, to znowu zadała jej drobne zadrapanie. To też jakaś strategia, by utrzymać ją przy swoim boku na dłużej. A Mysz... Starała się jak mogła w obecnej sytuacji. O coś zahaczyła pazurami, chyba szyję, ale na ślepo ciężko powiedzieć. Przynajmniej takie machanie dookoła sprawiło, że piach w jej oczach nareszcie się zmył. Te jeszcze lekko piekły i swędziały, ale mogła widzieć, juhu!

Sarnia Łapa - lvl: 3 | S: 12 | Zr: 11 | Sz: 4 | Zm: 5 | HP: 49-1-1=47 (70) | W: 38-3=35 (50)
• rana 1 stopnia: uszczerbiona końcówka ucha, krwawi, -1hp do końca walki
• rana 0 stopnia: wyrwany kłaczek z polika
• rana 0 stopnia: dziabnięcie w łapę
• rana 0 stopnia: wyrwana kępka futra z brzucha
• rana 0 stopnia: zadrapanie na nosku
• rana 0 stopnia: zadrapanie na szyi
przerzuty w walce 3/3

Plaga Mysiej Dżumy - lvl: 3 | S: 7(10) | Zr: 9(13) | Sz: 3(5) | Zm: 3(4) | HP: 33-4-1-1-1=26 (70) | W: 38-2=36 (50)
• rana 1 stopnia: rozcięcie na prawym poliku, krwawi, -1hp do końca walki
• rana 1 stopnia: ślady kłów na lewym barku, krwawi, -1hp do końca walki
• rana 1 stopnia: ślady kłów na prawym barku, krwawi, -1hp do końca walki > • rana 2 stopnia: ślady kłów na prawym barku, krwawi, -1hp do końca walki (infekcja)
• rana 0 stopnia: zadrapanie na grzbiecie
• rana 0 stopnia: zadrapanie na boku
spadek HP do 1/2: statystyki obniżone o 1/4
piach w oczach: celność obniżona o 2 w tej turze
przerzuty w walce 2/3
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Znowu trafiła… nie jakoś mocno, ale kiedy odsunęła się wraz z następnym zamachem, który zahaczył delikatnie o jej szyje, pierwszy raz poważnie przyjrzała się w jakim stanie była kotka. Wcześniej już widziała… co zrobiła, ale tym razem dotarło do niej, że zaraz zrobi jej poważną krzywdę. Ból ucha nagle o sobie przypomniał, wszystko zaczynało do niej wracać. Czas ruszył na nowo, a na pysku od razu pojawił się wyraz zmartwienia, które przerodziło się w przerażenie.
– Czemuś mnie zaatakowała? – wysyczała na początek w przerażeniu, a do oczu napłynęły jej łzy. Gwiezdni… jak ona ją poturbowała! – Weź mi tu nie umieraj, co? – Zachłysnęła się powietrzem. Ciało zaczynało się uspokajać. Zmęczenie ogarnęło cały jej organizm. Gdzie…? Co…? – Ja… – zamilkła. – Mogę Ci pomóc? Jest jeszcze jasno… nawet. Może odprowadzę Cię? Masz tam gdzieś Medyka? – zapytała i syknęła nagle z bólu. Ucho. Jednak adrenalina połączona z dysocjacją dała jej udawać, że nic się nie dzieje… bo chyba nic się nie działo? Była gotowa odskoczyć jeszcze od słaniającej się na nogach kotce, ale chyba nie musiała? Tak?
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zakaszlała, otrzepała pysk mocniej, czując, jak resztki piasku na dobre opuściły jej oczy. Znowu mogła widzieć! A widok był żałosny, choć miała wrażenie, że ona wyglądała znacznie żałośniej niż jej przeciwniczka. Kto by pomyślał, że lepiej sobie poradzi z wielkim, dorosłym, doświadczonym kocurem niż z byle odrośniętym od ziemi terminatorem z Wichru.
- Dla zabawy - wzruszyła barkami, siadając ciężko na ziemi. Sarna nie zamierzała się dalej bić najwidoczniej, a Mysz czuła się zbyt słabo, by kontynuować przepychankę.
- Boisz się cieni? Haha. Nie mam medyka - powiedziała, bardziej przyciskając ciało do ziemi, by ostatecznie podwinąć tylne łapy i zrobić z siebie zmarnowaną, zakrwawioną kulkę z podniesionym łbem. - Poszłabym spać. Jest chłodnawo. A i nieźle mnie urządziłaś. Słabo mi trochę.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Dla zabawy. Usłyszane słowa sprawiły, że zaniemówiła, wszystko jakby nie miało sensu, a potem łzy spłynęły jej po policzkach, które rozciągnęły się w uśmiechu i śmiech opuścił jej pyszczek. Chyba była zbyt zmęczona psychicznie i fizycznie, by tak po prostu zdenerwować się na jej odpowiedź, a wręcz przeciwnie - widziała w tym jakiś sens. W końcu jej powód był taki, aby móc poczuć blisko innego kota.
– Niedobrze – mruknęła z cichym westchnieniem, podczas którego wytarła łapami oczy. Nie było łatwo po prostu przestać płakać nadal czuła jak zbierały jej się na łzy, ale po prostu dała sobie chwilę na uspokojenie. Pusta głowa. – Nie możesz tu zostać – stwierdziła zestresowanym głosem. Nie ruszyła jednak Myszy, a po szybkim “poczekaj”, zaczęła robić kółka szukając jakiegoś miejsca gdzie mogłaby wcisnąć samotniczkę… i po dość długim czasie, kiedy co chwila się wracała zaglądać “czy biało-bura jej już zemdlała”: w końcu znalazła. – Chodź… znalazłam jakąś norę, nie wyczuwam żadnego zapachu tam, powinna być bezpieczna – stwierdziła nadal lekko przerażona, nie żeby było super jasno, ale na pewno było bliżej nocy, niż środka dnia. W gardle czuła uścisk i naprawdę było jej niedobrze od całej sytuacji. Wydawała się… abstrakcyjna. Nie dość, że pobiła kogoś… mocno to jeszcze na dodatek była poza Wichrem, daleko dosyć, jeszcze z kotką, która chciała dla zabawy zrobić jej krzywdę… nie chciała mieć tutaj ataku strachu, ale powoli się na to zbierało. Dochodziło do niej wszystko. Zaczęła szybciej oddychać, aż rzuciła się na ziemię próbując złapać dech, ale wszystko jej się zaczęło rozpływać przed oczami, nie mogła złapać tchu.
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyglądała jej się nieco przymulonym wzrokiem. Straciła trochę krwi, rany piekły nie mniej niż ostatnim razem, a jednak były jakieś prostsze do wytrzymania. Sarna może i ją ładnie porobiła, ale do wielkiego kocura z parą w grubych łapach było jej daleko. Może to i dobrze. Trafił swój na swego, choć tym razem Mysz się nie popisała. Bywa.
- Czego ryczysz? - mruknęła, nie oczekując odpowiedzi. Nie obchodziło jej to a i domyślała się odpowiedzi, której czekoladowa raczej i tak by jej nie udzieliła.
Bura leżała zwinięta dalej pod krzaczkiem i obserwowała kręcącą się po okolicy Wichrzaczkę. Przez chwilę nawet zastanawiała się czy ją jednak zostawi, przytłoczona sytuacją. Mysz nie miała życzenia śmierci, ale nie zamierzała się kłócić z naturą. Ziemia będzie ją chciała to sobie weźmie.
- Ogarnij się - uniosła brew, widząc jak terminatorka panikuje. Jeszcze tego jej brakowało. Może już lepiej byłoby jakby została tu sama i czekała na szczęście niż oczekiwała że rywalka coś zrobi ze sobą.
Wstała ociężale, na drżących nogach, ale ruszyła przed siebie w stronę nory, a raczej miejsca, z którego dopiero co przybyła kotka.
- Chodź - przeszła obok niej i pacnęła ją końcówką ogona po pysku. Sama szła dalej w stronę kryjówki, by się w niej ułożyć. Jeszcze zdążą to wyklepać. A może znowu Sowa zjawi się znikąd i ją poskłada. Dostał jakieś ziółka od Gromiaczki. Będzie dobrze.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Nie ryczę. – Nie ryczała. Nie aktualnie. Gwiezdni no! Tylko lekko jej łzy pociekły, nie musiała jej od razu tego wypominać, znalazła się typiara co ledwo okazywała jakieś normalne emocje. Nie widziała jeszcze żadnej reakcji od Myszy, którą mogłaby dopasować do zachowań kotów w obozie. Była inna i dzika. Kłamała, gadała głupoty, rzucała się w wir walki, szukała kłopotów, śmiała bez powodu albo skakała do gardła. Nie miała nic wspólnego z normalnym kotem, gdyby nie blizny... Sarna mogłaby uznać, że naprawdę jest jakimś duchem, czy tam cieniem…
– Po-po-poczekhaj – wypowiedziała błagalnie starając się nie paść przez hiperwentylowanie… ktoś znowu odciął dostęp powietrza. Niech jej nie zostawi, błagała w myślach, by chwilę poczekała. Wbiła mocniej pazury w ziemię. Starała się skupić na oddechu, ale nie miała nawet jak go nabrać, ani nawet spróbować. Stres. Co jak buro-biała ją zostawi?
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ryczysz - wzruszyła barkami. Umierająca czy nie, leżąca i bezbronna czy nie, nie była w stanie odmówić sobie odrobiny złośliwości mimo wszystko. Nic nie mogła poradzić, że Sarna była takim idealnym celem do dręczenia! Ah, przypominał jej się od razu Trzmiel. Braciszek jednak był jakiś bardziej frajerski. Poza Klan nie wychodził, dawał się złapać na byle kłamstewko. Nie mogła jednak zaprzeczyć, że czuła do buraska jakąś taką choćby najdrobniejszą sympatię. Z całego ich rodzeństwa, on był jedynym, do którego by się zwróciła w razie potrzeby.
- Wstawaj. Jak nie wstaniesz to długo na nogach się nie utrzymam, a wtedy obie zdechniemy albo coś nas zje - bąknęła, nawet że wracając się kilka kroków. Stała nad przylepioną do ziemi Wichrzaczką i patrzyła nieprzychylnie na panikującą kotkę. Że też dają takim słabym jednostkom żyć w Klanie i do niczego się nie nadawać. Gdyby po każdej walce czy polowaniu miała się hiperwentylować, z pewnością długo by nie pożyła sama. - Tu też jest wygodnie, zgaduję? Skoro tak się przyczepiłaś do tego kawałka ziemi? Mam usiąść obok? Nora byłaby bezpieczniejsza, ale jeśli tu usiądę to już nie wstanę i albo umrzesz ze mną albo będziesz mnie miała na sumieniu do końca życia. Pośmiertnie też ci nie dam spokoju.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wywróciła oczami i nie odpowiedziała już nic. Samotniczka ledwo się trzymała, a i tak musiała z jakiegoś powodu znaleźć moment na uprzykrzenie komuś życia. Sarna nie rozumiała jak można być tak… beztroskim. Może i jej czas kiedy była beztroska minął, ale nawet teraz jak widać potrafiła się narażać na wszelkie niebezpieczeństwa… no ale chociaż brała je na poważnie! Była głupiutka, ale Mysz robiła to chyba wszystko umyślnie. Dziwna.
– Nie phomgsz – wyrzuciła wściekle, chociaż teraz to już nie miało sensu, bo łzy i tak spłynęły jej po policzkach. Teraz ryczała. Dźwięk kroków i ciepło bijące od Myszy jednak pojawiło się niespodziewanie blisko, a następne słowa brzmiały jak groźba i obietnica w jednym. Pośmiertnie też ci nie dam spokoju., w sumie to było wszystko czego teraz chciała. Kogoś obok. Bez zastanowienia rzuciła się w stronę kotki i przylgnęła pyskiem do jej boku trzęsąc się jak osika. Nie zamierzała pozwolić jej się ruszyć. Potrzebowała teraz… tego. – Stój… – wyszeptała cierpko.
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Trochę się powtarzała. Ciężko było jednak o bardziej wymyślne słowa, gdy straciło się trochę krwi, energii, a rany piekły jak diabli, nie dając o sobie zapomnieć. Było jej niewygodnie, ciężko, miała ochotę poddać się grawitacji i położyć się bokiem na ziemi, dając zrobić ze sobą co kto będzie chciał. Sarna jednak zrobiła niespodziewany ruch, przez który Mysz zwyczajnie zamarła. Nie miała w życiu zbytnio doświadczenia z czułościami, nawet takimi wiedzionymi strachem. Nie spędziła dużo czasu w Klanie, z Sową ledwo dało się pogadać, a co dopiero przytulić. A młoda Wichrzaczka była teraz taka biedna, taka bezbronna. Szukanie bezpieczeństwa w futerku samotniczki nie mogło być dobrym pomysłem. Mogłaby ją zaatakować, odepchnąć i czekoladowa poczułaby się bardziej niż samotna. A jednak w niezrozumiałym dla siebie geście, bura pochyliła łeb i przejechała językiem po czole koleżanki...Koleżanki? Czy można było je tak w ogóle nazwać? Nie miało to znaczenia w tamtej chwili.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mokry język na czole był czymś na tyle niespodziewanym, że nagle otworzyła oczy, ale nie odważyła się ruszyć z miejsca. Przykleiła się do boku Myszy i po prostu tak została, chociaż powietrza nagle jakoś było więcej, a przecież… nie miało to żadnego sensu. Myśli jednak ze strachu przerodziły się w niezrozumienie, bo tak jak rzuciła się w objęcia samotniczki dla własnego spokoju to nie spodziewała się przecież pozytywnej reakcji z jej strony.
– Możemy iść – powiedziała trzęsącym się głosem, powoli jeszcze szukając tego odpowiedniego rytmu oddychania. Nie potrafiła spojrzeć na kotkę, ale przyległa do jej boku, tak by ta mogła się na niej oprzeć i o ile ta przyjęła pomoc… po prostu ruszyła do nory, której tyle szukała. Ciepło bijące od drugiego ciała wydawało jej się usypiające, ale smród krwi o wiele bardziej ją rozbudzał, niż tego chciała.
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W końcu! Może ten język na czole Wichrzaczki wcale nie był takim złym pomysłem. Oczywiście, że nie chodziło o żadną formę pocieszenia! Mysz to robiła tylko i wyłącznie do własnych celów i nie było mowy, żeby choć przez chwilę była miła dla Sarny. Prawda? Zresztą, co się stało to się nie odstanie. Najważniejsze, że kotka się ogarnęła na tyle, by zacząć iść, co było Myszy na łapę, szczególnie że mogła bardziej naprzeć ciałem na rywalkę, przez co szło się łatwiej. Dosyć szybko jednak oderwała się od czekoladowej, by złożyć się w chudy kłębek w norze, którą wcześniej znalazła terminatorka. Nie była taka tragiczna, bura spała w zdecydowanie gorszych miejscach.
- Jeśli mnie nie ugryziesz i nie będziesz więcej beczeć to dam ci się przytulić - w końcu to Sarna była to potrzebująca. Robiła to z łaski. Wcale nie potrzebowała żeby choć raz ktoś dał jej ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Prawda?
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Miękkie futro. Ciepło drugiego kota. Zmęczenie psychiczne i fizyczne. Na pewno to dlatego czuła się tak jak się czuła, łaknęła bliskości tylko dlatego. Nie wiedziała tylko czemu od Myszy. Była dziwna… frajerowata i durna. Chciała jej zrobić krzywdę… a to powinno dyskwalifikować ją w oczach Sarny, ale tego nie robiło. W pewnym sensie obawiała się jej i czuła bezpieczniej. Możliwe, że zostawiłaby ją w tej norze i poszła po Medyka, ale sytuacja z wcześniej… coś ją trzymało i nie był to konkretnie zdrowy rozsądek, bo ewidentnie takiego nie posiadała. W przeciwieństwe do Zaćmienia, którego zamiarów tak naprawdę nie znała, a szaleństwo w jego oczach ją przerażało… tutaj zamiary znała i nie wmawiała sobie nic. Było to kojące. Nie czuć się jakby się przesadzało. Może nie czuła się też tak zamknięta jak w obozie? Tam była przerażona zostawać z kimś sam na sam, a tutaj… i tak już została zaatakowana, jedynie co to nie chciała zostać zabita.
– Jeśli mnie nie zabijesz podczas snu to zabiorę Cię do Medyka – burknęła w odpowiedzi, nie zdając sobie sprawy, że była to w sumie dobra oferta i możliwe, że nawet bardzo nie do odrzucenia przez kogoś z takimi ranami. Nie gadała jednak dłużej i po prostu położyła się obok samotniczki, która nadal jej śmierdziała krwią… nie myślała w sumie długo nad tym by się obrócić i zacząć czyścić jej futerko. Nie żeby było to super zadanie, bo były brudne… poza tym nie była fanką kociej krwi, ale przynajmniej pozbyłaby się smrodu. Tak. Zaczęła od barku, który akurat miała najbliżej.
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Parsknęła cicho. Ze zmęczenia co prawda, ale jednak. Cała ta sytuacja była dość śmieszna. Głupia, nietypowa, ale jaka ciekawa! Kto by pomyślał, że taka niepozorna z wyglądu czy charakteru Sarna może okazać się najciekawszym członkiem jakiegokolwiek Klanu. Była głupia, była totalnym frajerem, ciągle beczała albo się frustrowała. Co więc tak ciągnęło Mysz do Sarny? Głupota, prawdopodobnie. Potrzeba nowości, przełamanie rutyny. Ilekroć przechodziła choćby w pobliżu Wichru, przez głowę przechodziły jej myśli, czy i tym razem spotka tą małą, dziwną kotkę. Najwidoczniej powinna była szukać poza granicami.
- Nie zabiję. A przynajmniej się postaram - odpowiedziała ciszej. Przymknęła oczy. Czuła się bezpiecznie. Wiedziała, że Sarna jest słaba psychicznie, morderstwo by ją pokonało. Kto wie, co by wtedy zrobiła? Nie musiała się więc obawiać czegokolwiek ze strony koleżanki. Bardziej nie ufała swoim łapom, które mogłyby podrapać czekoladową nawet przez sen.
Czując ciepły język na barku z początku syknęła. Mimowolnie, spinając mięśnie. Później się temu poddała, opierając łeb o ściankę nory. Przysypiała.
Look me in my eyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }

──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ────
.
Oh, the people ain't. h a p p y
And the river has run dry
You thought you could go free
But { the system } is done for
.
⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅
.
if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
[Obrazek: 0cWbM8w.png]
LVL 5 25 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
255
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sarna w przeciwieństwie do ziomeczki nie myślała o niej… w sumie w ogóle, oprócz tych chyba dwóch razy kiedy mogła komuś przedstawić swoją wygraną. Była jej miłym wspomnieniem, nawet jeśli uważała, że samo spotkanie nie było najmilsze, ani najnormalniejsze. Czy coś jednak w życiu kotki było normalne? Pewnie nie.
– Postaram się Cię nie ugryźć – mruknęła bardziej do siebie, niż do kotki i po prostu uspokoiła się. Atmosfera przeszła z napiętej w gęstą, a teraz był jakoś tak… zwyczajnie. Miarowy oddech biało-burej sprawił, że Sarenka się lekko uśmiechnęła pod nosem, cały czas delikatnie liżąc ranę na barku durnej typiary. Wszystko wydawało się tak spokojne, nawet szum liści poza norą i nawet tak bardzo zimnawo nie było. Widziała za to jak Mysz powoli odpływa w błogi sen, ale no cóż nie dawał jej spokoju zapach krwi (może dlatego, że rany zadała ona sama?), dlatego nim pomyślała, przysunęła się bliżej i liznęła typiarę po policzku, który zadrapała. Och. Czy ona… serio to zrobiła? Może ta już odpłynęła i nie ogarnie?
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Przecież gorzej być nie może ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼
♦ Diabeł też mi nie pomoże ♦
⤸ Lecę w dół ▼▼ lecę w dół ⤹
♦ Spadam wolno w czarną dziurę ♦
▼▼ Lecę w dół ⤸⤹ lecę w dół ▼▼


♦ Muszę jutro odbić w górę ♦
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości